PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Queensland

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 26

PisanieTemat: Queensland   Nie Mar 22, 2015 1:51 pm

Kraina przypomina olbrzymi ogród, po środku którego znajduje się wielki - i prezentujący się dość niepokojąco - zamek. Okolica jest piękna i zadbana, lecz nie mniej jednak zabójcza... Chociażby dlatego, że stanowi niezwykle skomplikowany labirynt. Jak wiadomo zaś - w labiryntach zazwyczaj lubi się coś czaić. I najczęściej nie jest to niestety nic przyjaźnie nastawionego...

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 26

PisanieTemat: Re: Queensland   Nie Mar 22, 2015 2:01 pm

Przebudzenie nie było dla Harleen zbyt przyjemne - głównie dlatego, że nastąpiło akurat w momencie, gdy tuż nad jej twarzą znajdowały się klikające, z braku lepszego słowa, szczęki mrówki, wraz z którą kobieta dopiero co spadła z półki skalnej. Ubranie blondynki było wilgotne, co świadczyło o tym, że wylądowała w wodzie - jednakże musiało się to wydarzyć już ładną chwilę temu, skoro zdążyło trochę podeschnąć.
Otoczenie również nie napawało optymizmem. Las zniknął, a na jego miejsce pojawiły się zabudowania przypominające tunele. Tu i ówdzie widać było przymocowane do ścian pochodnie, z rzadka światło padało także przez otwory w suficie, niestety umieszczone bardzo wysoko. Sklepienie w swoim najwyższym punkcie znajdować się mogło na poziomie jakichś pięciu metrów nad podłogą. Tuż przy Harley - na ścianie - widniał symbol znany z kart do gry: trefl.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harley Quinn

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 02/04/2013
Wiek gracza : 22

PisanieTemat: Re: Queensland   Czw Kwi 23, 2015 12:45 pm

Harleen nie spodziewała się tego, że zaraz zacznie lecieć. Że za niedługo cała sceneria się zmieni całkowicie, a to z kolei sprawi, że się zdziwi. Być może nawet przerazi, nie wiedząc, jak jeszcze długa droga ją czeka.
Była psychiatra czuła opór i nieprzyjemne uderzenie, przez co jakiś czas nie podnosiła się z ziemi. Charakterystyczne klikanie nie było zbyt sympatyczne, więc z jękiem - przepełnionym bólem i swoistym zmęczeniem - chciała od siebie odsunąć szczęki mrówki.
Gdy się dźwignęła, poczuła wilgoć na swoim ciele. Bynajmniej przyjemną, przez co skrzywiła się nieznacznie, aczkolwiek nie miała zamiaru tu spędzać dłużej niż dotychczas. Podniosła się nieco pokracznie, z widocznym zmęczeniem i jękiem, który rozszedł się po korytarzu, po czym pokręciła głową. Rozejrzała się, przymrużając oczy, a półmrok za dużo jej w tym momencie nie pomagał.
Zauważywszy symbol z kart, podeszła do niego i palcami prawej dłoni przesunęła po jego krawędziach w zastanowieniu. Dojrzała też kilka pochodni i korytarz, który nie napawał jej zbytnim entuzjazmem. Harley stwierdziła, że nic się nie stanie, jak przywłaszczy sobie pochodnię, by mieć trochę światła. Jeśli zaszła taka potrzeba - zapewne wzięła się za rozpalenie łuczywa.
Następnie postanowiła zebrać wszystko do torby, wraz z młotem, co było najważniejsze, i przewiesiła ją sobie przez ramię. Uprzednio schowała też ciążący jej płaszcz, pozostając w kombinezonie o dość zmienionej formie. Kryza zastąpiona kołnierzem, dekolt uwydatniający jej piersi. Tak, by było jej jak najwygodniej.
Zastanawiała się, w którą stronę iść.
Prawo? Lewo? Lewo? Prawo? Co wybrałaby Reddie? Co Mistah J? Reddie? Pnącza? Hieny? Prawo? Lewo? Prawo?
Podrapała się po policzku i poszła w prawą stronę tuneli.
Zaraz jednak szybko się cofnęła, chcąc sprawdzić czy może wykorzystać mrówkę do transportu, czy nie ma na to szans. Niezależne czy było, czy nie - ponownie podjęła się wędrówki na prawo od miejsca, w jakim się przebudziła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 26

PisanieTemat: Re: Queensland   Pią Kwi 24, 2015 4:00 pm

Łeb mrówki o dziwo dość łatwo pozwolił się przesunąć, po czym jego właścicielka już z własnej inicjatywy sama szybko się oddaliła, oczywiście ciągnąc za sobie linę, którą wcześniej zarzuciła na nią Harley. Przerośnięte stworzenie nie zniknęło jednak blondynce całkowicie z oczu; dotarło tylko do pierwszego rozwidlenia korytarza - i tam się zatrzymało, prędko rozglądając się na boki i najwyraźniej nie mogąc się zdecydować gdzie powinno iść dalej...
... Czyli właściwie miało ten sam problem, co Harleen, która w tym czasie zdążyła się pozbierać i przygotować do dalszej drogi. Gdyby się uparła, kobieta byłaby pewnie w stanie ponownie złapać mrówkę i może nawet na niej pojechać; w końcu sznur ułatwiłby jej zadanie... Choć zwierzę zapewne próbowałoby wierzgać, nawet jeśli w tej chwili nie okazywało otwarcie agresji, a jedynie spore zagubienie. W takim wypadku byłby też pewnie problem z pochodnią, którą blondynce udało się zdobyć.
Już podejście do tego pierwszego rozwidlenia wykazało, że obie odnogi tunelu posiadają sporo własnych. Te zaś zapewne również dzieliły się na kolejne przejścia, choć z tego miejsca nie można było ich jeszcze dojrzeć. Innymi słowy: wszystko wskazywało na to, że Harley i mrówka znalazły się w labiryncie, być może podziemnym, choć jeżeli tak - to jego sufit sięgał akurat poziomu gruntu.
Generalnie wszystkie popularne opowieści zgadzały się co do jednego: takie labirynty nigdy nie były puste. Odbijający się echem od ścian korytarzy nieludzki ryk zdawał się potwierdzać to stwierdzenie... I najgorsze, że ciężko byłoby jednoznacznie ustalić kierunek, z którego dobiegał - właśnie przez takie rozchodzenie się dźwięku. Wydawało się za to, że cokolwiek go z siebie wydało - przebywało jeszcze dość daleko...

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos


Ostatnio zmieniony przez Lucifer Morningstar dnia Sob Maj 23, 2015 11:25 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harley Quinn

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 02/04/2013
Wiek gracza : 22

PisanieTemat: Re: Queensland   Pią Maj 22, 2015 11:06 pm

Gdyby tylko była na to szansa, to Harleen z pewnością zechciałaby przybić piątkę z przerośniętą mrówką, której się jednak bała, w jakimś stopniu. Zapewne obawiała się, że gdy się zbliży znacząco, to wspomniana mrówka będzie klikać na tyle głośno, przywołując do siebie całą armię. Jeszcze nie uświadomiła sobie, że całkowicie zmienił się świat, w którym się znajdywała.
Quinzel zrezygnowała z zajęcia miejsca na grzbiecie mrówki. Myśl o trzymaniu pochodni oraz torbie i młocie, który swoje ważył, może nie były satysfakcjonujące, aczkolwiek z pewnością lepsze niż jakby miała się wymęczać ze zwierzęciem, co to będzie chciało ją z siebie rzucić. Dodatkowe atrakcje jej nie interesowały, mimo że należała do ciekawych osób. I to bardzo.
Była psychiatra rozejrzała się. Spojrzała w jedną odnogę korytarza, a następnie w drugą. Dostrzegła kolejne odnogi i złapała się za policzek, w drugiej ręce nadal trzymając pochodnię i pociągnęła nosem, z początku czując się jak dziecko, które coś strasznego przeżywa... w sumie i to pasuje!
Potarła swój policzek w zastanowieniu i spojrzała na mrówkę. Ot, jej towarzysz, przyjaciel na jakiś czas drogi, póki się nie rozstaną... chociaż Harleen zastanowiła się czy czasem zwierzę w czymś jej nie pomoże. Niepewnie nieco pociągnęła za linę, jakby to miało zmusić mrówkę do ruszenia się i obrania drogi, jeśli jednak towarzysz Quinzel nie miał zamiaru ruszyć to ona sama podjęła się wędrówki. Skierowała się w prawą stronę, by iść jak najdalej, jakby chciała spróbować odmierzyć szerokość labiryntu, choć wątpiła w sukces tego postanowienia.
Gdy przeszła kilka metrów, wystraszyła się, słysząc ryk, który może i świadczył o tym, że jest daleko, ale upewniał ją w tym, że coś tu jest, a to - definitywnie jej się nie podobało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 26

PisanieTemat: Re: Queensland   Sob Maj 23, 2015 12:53 pm

W pierwszym momencie po pociągnięciu za sznur mrówka zaparła się o podłoże - tyle że najwyraźniej bardziej z zaskoczenia, niż autentycznego protestu, gdyż kiedy Harley ruszyła już z miejsca, to zwierzę tak czy siak za nią podążyło... Nie idąc jednak na równi z kobietą, a krok czy dwa w tyle. Nie czuło się tutaj zbyt pewnie? A może po prostu się bało? W obliczu tego ryku, który dopiero co się rozległ - nic dziwnego.
Póki co jednak odgłos ten się nie powtórzył i przez chwilę Harleen mogła we względnym spokoju spacerować wybraną odnogą korytarza, po drodze mijając kolejne... I nie tylko. Co prawda blondynka nie mogła tego dostrzec, lecz w pewnym momencie tuż za nią - i jej towarzyszką - w powietrzu pojawiła się para świecących ślepiów... Która jednak dość szybko zniknęła. Następna - choć już pozbawiona błysku i o nieco innym kształcie - zmaterializowała się na fragmencie ściany, który Harley akurat minęła...
... I akurat tym razem na tym się nie skończyło, bo nieco ponad metr poniżej tych oczu zajaśniała nagle biało-błękitna iskra - a w następnej chwili właśnie z tego miejsca pomknął ku Harleen promień niesamowicie zimnej energii, który po zetknięciu z jakimkolwiek obiektem miał skuć go lodem. Nawet ominięcie tego ataku tak czy siak nie należało do najprzyjemniejszych doznań, gdyż przenikliwy chłód rozchodził się na dobry metr - albo i dalej - od samego promienia.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harley Quinn

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 02/04/2013
Wiek gracza : 22

PisanieTemat: Re: Queensland   Nie Maj 24, 2015 1:55 pm

Harleen nieco nieufnie spojrzała na mrówkę. Nic dziwnego. Zwierzę było znacznie większe od Quinn i gdyby wykazało się większym sprytem lub zaatakowało nagle to była psychiatra raczej nie miałaby szczęścia, aby uciec przed byciem zgniecioną i zostaniem plamą w tym labiryncie, w jakim się znajdywali w tym momencie.
Ryk nie podobał się Harley. Quinzel nie wiedziała już, co bardziej jej się nie podoba - ryk, który miał miejsce chwilę temu czy to, że teraz znowu ucichło, a echo ryku chyba jeszcze krążyło po korytarzach. Albo umysł blondynki zaczął go złośliwie odtwarzać. Tak, aby nie mogła ona się na czymkolwiek skupić. To była irytująca sprawa, z którą trzeba było sobie poradzić. W ten czy inny sposób, ale żeby to jakoś minęło!
Harleen spacerowała korytarzem. Coś ją jednak zatrzymało i zmusiło do rozejrzenia się. Quinn chwyciła za trzon młota, aby w razie czego móc zareagować. Pochodnią zaś powiodła po ścianach, koło których była, jakby miała coś dostrzec. Coś, co pomogłoby jej sprecyzować, gdzie znajduje się wyjście lub to, co jest powodem tego ryku.
Wcale a wcale jej się to nie podobało i nie wiedziała, jak się zachować w tym momencie. Zwłaszcza, że światło i promień jakiejś energii zdawał się w nią celować, więc odskoczyła przed siebie, potykając się, ale utrzymując ostatecznie równowagę. Odetchnęła cicho, zwracając się szybko do miejsca, w którym przed chwilą stała, jakby chciała zobaczyć, co by było, gdyby się nie ruszyła ze swoim refleksem. Widok lodu ją zaniepokoił. Zwłaszcza, że jej samej zrobiło się zimniej. Czuła, jakby temperatura spadła o parę, dobrych stopni. Harley przyjrzała się temu, nie wiedząc, co robić. Spojrzała na mrówkę (aby sprawdzić czy ta zamieniła się w mrówczy posąg, czy uciekła), zastanawiając się co dalej. Musiała się ogrzać, więc bardziej do siebie przysunęła pochodnię, powoli cofając się w głąb korytarza, którym i tak miała zamiar podążać. Jeśli zrobiło jej się cieplej, nieco bardziej komfortowo, co w tym przypadku będzie bardzo trudne, ruszy dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 26

PisanieTemat: Re: Queensland   Pon Maj 25, 2015 1:19 pm

Uciec nie było tak łatwo - a przynajmniej nie Harley, bo akurat jej towarzyszka od razu pomknęła za najbliższy zakręt niczym wystrzelona z łuku, rzecz jasna wciąż ciągnąc za sobą linę. Najwyraźniej zwierzę wolało nie sprawdzać co będzie dalej... Albo po prostu wpadło w panikę.
Pochodnia trochę pomagała w rozgrzewaniu się, szczególnie w połączeniu ze stopniowym odsuwaniem się od zamrożonego fragmentu podłogi, lecz wycofywanie się tyłem okazało się być naprawdę średnim pomysłem... Bo w końcu niedawny atak padł z fragmentu ściany - a tych dookoła było akurat pod dostatkiem... W tym za plecami Harleen; co prawda parę metrów od nich, ale jednak.
Nim blondynka się zorientowała, kolejny mroźny promień powędrował w jej stronę - znów od tyłu, lecz tym razem nie celując bezpośrednio w nią, lecz w pochodnię, którą trzymała w ręce. Można by pomyśleć, że ogień stawi jakiś opór; nic bardziej mylnego, gdyż płomień został skuty lodem - nie, nie zgasł, po prostu się nim pokrył. Przy okazji bliskość ataku sprawiła, że Harley znów doświadczyła tego okropnego, intensywnego zimna, teraz rozchodzącego się już przede wszystkim od zamrożonej pochodni.
Kobieta nie została właściwie pozbawiona źródła światła, gdyż w tunelu co kawałek umieszczono kolejne skupiska ognia - nie wspominając już nawet o bladych promykach słońca, które wpadały z rzadka przez dziury w suficie. Innymi słowy: w labiryncie nie zapanowała ciemność. Nie, chodziło jedynie o temperaturę...

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harley Quinn

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 02/04/2013
Wiek gracza : 22

PisanieTemat: Re: Queensland   Wto Maj 26, 2015 8:25 pm

Wcale jej się to nie podobało. Mrówka uciekła, Harleen pozostała sama sobie. Mogłaby niby dogonić zwierzę, ale te zdawało się niechętne do współpracy z blondynką, więc nie będzie namawiać. Zresztą miała inne rzeczy do roboty. Choćby to, aby wydostać się z tego labiryntu, który może i dawał trochę oświetlenia, aczkolwiek nie sprawiał, że ona czuła się z tym komfortowo.
Zastanawiała się nad tym czy byłaby w stanie znaleźć coś, aby znaleźć się na samej górze, bo może by próbowała wyjrzeć, jednakże nie miała takiej siły, by tak wysoko podskoczyć. Także nie widziała na razie nic, co mogłoby jej w tym pomóc.
Gdy promień wycelował w pochodnię, Quinzel trzymała przez niedługi moment kurczowo, by zaraz ją odrzucić od siebie z krzykiem, który ugrzązł w jej gardle. Nie chciała wydawać z siebie odgłosów, jakie od razu rozeszłyby się po korytarzach. Ona może nie mogła sobie dopowiedzieć, skąd ryk, który kilka chwil temu usłyszała, dobiega, aczkolwiek to coś - bo inaczej nazwać na ten moment nie mogła - z pewnością znacznie szybciej by ją zlokalizowało.
Sięgnęła dłońmi do swoich ramion, rozcierając je w nikłej nadziei, że się ogrzeje, ale zaraz powędrowała po kolejną pochodnię, ażeby móc ją także wykorzystać do ogrzania się. Jakoś sobie pomóc musi. Zwłaszcza, że nie ma zamiaru stać bezczynnie. Coś zrobić musiała. Nie podobało jej się to, że temperatura była coraz niższa, to nie było przyjemne.
Nieco przyspieszyła kroku, trzymając blisko siebie pochodnię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 26

PisanieTemat: Re: Queensland   Wto Maj 26, 2015 9:36 pm

Mrówka najwyraźniej przepadła gdzieś na dobre - bo w tym momencie nie dało się już nawet dosłyszeć tupotu jej nóżek o podłoże. Co to oznaczało dla Harley? Wyglądało na to, że - przynajmniej póki co - nic nadzwyczajnego... Choć z drugiej strony może towarzystwo, które nie chciało jej zabić - czy też raczej zamrozić - w gruncie rzeczy nie byłoby aż takie złe? Nie ma jednak co płakać nad rozlanym mlekiem... Nie wówczas, gdy istnieją pilniejsze problemy.
Dwa pierwsze ataki nastąpiły ze sporej odległości - lecz trzeci z kolei przebiegł już zdecydowanie inaczej, przerywając schemat. Otóż akurat w momencie, gdy Harleen sięgnęła po nową pochodnię, ze ściany wyskoczyła kościana łapka, która pochwyciła ją za nadgarstek. Szybko stało się jasne, że nie wyrastała tak po prostu z tunelu - gdy jego fragment zaczął się jakby odrywać... Wyjawiając, że do pionowej powierzchni ściśle przylegał doskonale się maskujący - i spory - organizm o dwóch łbach, większym i mniejszym... Oraz skrzydłach, które sprawiały wrażenie, jak gdyby skrywały w sobie całą masę stłoczonych gęsto szkieletów. Stwór wykorzystał element zaskoczenia i odbił się od ściany, aby opaść na blondynkę, przewracając ją przy tym na podłogę i zakrywając ją swoim ciałem. Kolejne kościane kończyny od razu wystrzeliły ku Harley, chwytając ją i szarpiąc na ślepo.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harley Quinn

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 02/04/2013
Wiek gracza : 22

PisanieTemat: Re: Queensland   Czw Cze 04, 2015 3:48 am

W momencie, kiedy przerośnięta mrówka pozostawiła Harleen samej sobie, Quinn zaczęła odczuwać jeszcze większą samotność niż przez czas, kiedy była nieobecna w Gotham. Aż sobie zaczęła obiecywać, że jeżeli przetrwa to niemalże od razu wróci do miasta, które tętniło życiem zarówno przestępczym, jak i beztroskim. W przypadku Harley jedno i drugie i tak się łączyło w całość.
Nie spodziewała się tego, że gdy sięgnie po pochodnię to coś ją unieruchomi i nie pozwoli na to, aby się poruszyła i ogrzała. Nic więc dziwnego, że krzyk - choć urwany w połowie - rozprzestrzenił się echem po korytarzach u Quinn. Sama była psychiatra skrzywiła się na widok skrzydeł, próbując wyszarpnąć rękę z tegoż zacisku.
Blondynka starała się wyswobodzić spod ciężaru przerośniętego, kościanego nietoperza, który skojarzył jej się z Batmanem, choć wydawał się o tyle gorszą wersją, że jeszcze mniej gadał, a jedyne odgłosy, które się wydobywały - nie, stanowczo nie były pomocne. O tyle też trudniej miała, że próbując się wyszarpnąć i wyleźć spod ciężaru będzie musiała nieco przecierpieć, choć głównie starała się wolną ręką pochwycić młot, ażeby nim uderzyć w stwora. Po to, by w następnej chwili próbować podnieść się i zaatakować go poprzez wskoczenie na plecy, by jej nie widział. Jeśliby się to udało, Harley będzie starała się oddalić od niego na tyle, by móc zareagować wystarczająco szybko na kolejne ruchy potwora, ale też nie tak daleko, by być zaatakowaną zamrażającymi promieniami. Wolałaby na swój sposób zrobić z tego czegoś… tarczę, przynajmniej na jakiś kawał drogi, aby znaleźć coś, dzięki czemu wpadnie na pomysł, jak z tym sobie poradzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 26

PisanieTemat: Re: Queensland   Czw Cze 04, 2015 2:36 pm

Urwany okrzyk Harleen przyniósł bardzo nieoczekiwane - przynajmniej w tym momencie - skutki, a mianowicie sprawił, że po korytarzach znów poniósł się głośny ryk. Echo w dalszym ciągu uniemożliwiało ustalenie jego źródła, ale... Chyba znajdowało się ono bliżej, niż ostatnim razem.
Dobranie się do młota nie stanowiło większego problemu - gorzej było natomiast z jego użyciem, bo w końcu stwór pchał się do Harley i nie miał zamiaru jej spod siebie wypuścić, przy okazji ograniczając zresztą dopływ tlenu, choć nie odcinając go kompletnie.
Takie szarpanie się zajęło chwilę, nim w końcu kobiecie udało się strącić go z siebie młotem. Bestia prędko zaczęła się podnosić, a gdy blondynka wskoczyła jej na plecy - ugięła się nieco pod jej ciężarem, najwyraźniej nieprzyzwyczajona do dodatkowego obciążenia. Już we względnym pionie, niby-nietoperz obrócił się gwałtownie wokół własnej osi, starając się zrzucić z siebie Harleen, do czego zresztą doszło - a potwór wykonał jeszcze kilka piruetów, podczas których kobieta zdążyła się wycofać.
Istota skierowała się przodem ku blondynce, najwyraźniej rozważając kolejny atak - gdy ryk rozległ się po raz trzeci, znów jakby nieco bliżej, donośniej. Spowodowało to, iż stwór opadł ponownie do poziomu i niczym płaszczka ruszył na bok, szybko zlewając się z podłożem. Och, nie zniknął - nie w sposób fizyczny. Gdzieś tutaj był, tylko niezauważalny dla ludzkiego oka.
W oddali zaś dało się teraz dosłyszeć nowy odgłos... Być może ciężkich - naprawdę ciężkich - kroków, choć trudno byłoby o tym zadecydować jedynie na podstawie dźwięków.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harley Quinn

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 02/04/2013
Wiek gracza : 22

PisanieTemat: Re: Queensland   Sob Cze 06, 2015 11:33 pm

Niestety, Harley tego powstrzymać nie mogła. Dopiero w momencie, kiedy usłyszała ryk, który był znacznie wyraźniejszy, uświadomiła sobie głupotę, jaką popełniła. Co prawda, nie była ona pierwsza (ani ostatnia!), ale tak jak zazwyczaj wzruszała ramionami, tak w tym momencie zmrużyła oczy w zastanowieniu i pewnym przerażeniu. Po prostu nie rozumiała całej sytuacji i to jej się wybitnie nie podobało.
Te myśli zostawiła jednak na bok, ażeby nie dać się pokonać temu stworowi, do którego nie zapałała zbytnią sympatią. O nie. Blondynka spodziewała się, że będzie miała jakieś ślady walki i nawet jęczała w myślach nad tym, że ciuchy, które ma na sobie, pójdą do śmietnika. Tę myśl także odrzuciła, starając się z całych sił utrzymać na grzbiecie potwora, jakby w nadziei, że skręcenie karku w czymś pomoże. Upadek nie należał do przyjemnych, ale chociaż czuła się wolna od tych kościstych kończyn stworzenia, nie dając się złapać i lawirując zgrabnie na podłożu zanim zdecydowała się podnieść. Oczywiście - z młotem w ręce, gotowym tylko do tego, aby zamachnąć się z impetem i uderzyć w powietrze, bo stwór zaniknął, kamuflując się ze ścianą czy podłożem. Harleen zdawała się być niezadowolona, aczkolwiek odgłos - całkiem nowy dotychczas - ponownie zwrócił jej uwagę. Była psychiatra przez moment miała dylemat - czy się wycofać do korytarza, z którego szła, czy stać w miejscu, czy co innego. Wybrała bramkę trzecią, chcąc skierować się do jednej z odnóg strony, którą szła. Tak, jakby w nadziei, że chwilowe bieganie zmęczy to coś, co ryczało i stawiało kroki. O ile to była jedna osoba (o ile tak to można nazwać).
Jeśli była szansa - Quinzel starała się znaleźć wnękę, w której to istnienie powątpiewała. Co rusz rozglądała się, aby nie być zaskoczoną, a palce obu dłoni kurczowo zaciskała na młocie, towarzyszu jej życia wręcz, ażeby wykorzystać jego potencjał po raz kolejny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 26

PisanieTemat: Re: Queensland   Nie Cze 07, 2015 1:30 pm

Usunięcie się do nowego korytarza zdawało się być najlepszym, co można było zrobić w takiej sytuacji - bo w końcu i tak każdy tunel wyglądał niemalże tak samo, a stanie w miejscu oznaczałoby przecież bezczynne czekanie na... Cóż, na to coś, co wydawało z siebie ryki i najwyraźniej było w stanie przestraszyć inne okoliczne "drapieżniki".
Podążając dalej blondynka mijała od czasu do czasu kolejne pochodnie, otwory wysoko w suficie - z różnego koloru i kształtu szkiełkami - a momentami nawet te znaki rodem z talii kart; te ostatnie ktoś umieścił zresztą na wyróżniających się fragmentach ścian. Być może sugerując się nimi można by pomyśleć nad zapamiętaniem przebywanej drogi? Ba, może właśnie ich ułożenie stanowiło jakąś wskazówkę?
Tak sobie idąc Harley dotarła do miejsca, w którym jej korytarz zakręcał o równe dziewięćdziesiąt stopni w lewo; to była jedyna droga, o ile kobieta nie chciała się wracać, co chyba nie miałoby większego sensu. Wszystko byłoby dobrze, tyle że następny krok blondynki sprawił, iż jej but wylądował akurat na sporej plamie zaschniętej krwi; musiała być naprawdę stara, gdyż w powietrzu praktycznie nie czuć było żadnej różnicy. Nieco ponad metr dalej na podłodze zalegały z kolei zwłoki... No, dolna połowa zwłok; reszta znajdowała się nieco dalej. Ciało wyschło, przebijały się przez nie kości - ale z dwojga złego było to chyba lepsze od zgnilizny... Trup miał na sobie coś przypominającego antyczną zbroję. Niedaleko niego leżała zgaszona pochodnia oraz poszczerbiony i lekko zardzewiały miecz... A także jakieś szklane odłamki. Nie było ich wiele, być może kiedyś tworzyły jakąś buteleczkę?

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harley Quinn

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 02/04/2013
Wiek gracza : 22

PisanieTemat: Re: Queensland   Sro Cze 10, 2015 6:39 pm

Quinzel nie czuła się za dobrze z tym, że każdy korytarz wyglądał niemalże tak samo. Nie wiedziała nawet czy czasem się nie pomyliła i nie zaczęła zawracać parę “uliczek” dalej, czy w tym momencie nie zaczęła samej siebie nawet nakręcać. Mijanie kolejnych korytarzy, pozornie niewyróżniających się niczym, nie było dla niej zbyt przyjemne. Dopiero jak znowu minęła jedną ścianę, która zawierała podobny symbol do tego na początku, Harley przystanęła, aby się zastanowić. Pamiętała, że wcześniej mijała znak trefl. Teraz musiała zapamiętać kolejny, być może to jej w czymś pomoże i jednak znajdzie drogę do wyjścia? To było jakieś pocieszenie, choć marne i tak. Przynajmniej teraz.
Oczywiście, że nie miała zamiaru się cofać! Jeśli już to jedynie przez swoje gapiostwo i poczucie, że na pewno zbłądziła w tymże labiryncie. Harley stąpała może nie powoli, ale starała się dość cicho, aby czasem nie przykuć uwagi tego czegoś, co znajdywało się… nieopodal? Wcześniej mogła odnieść takie wrażenie, ale o tym wolała nie rozmyślać. I gdy tak szła, i szła to wyczuła po kilku krokach coś pod podeszwą i ze zmarszczonymi brwiami spojrzała na to podłoże, krzywiąc się delikatnie. Dalej, gdy powiodła spojrzeniem i dojrzała najpierw dolną część trupiego ciała, a potem resztę.
- Eeew - stęknęła z niesmakiem, pochylając się w następnym momencie. Ot, była zaciekawiona tą zbroją i zgaszoną pochodnią, jednakże zaraz - po jakiejś minucie wpatrywania się w ciało - w myślach zaczęła panikować, że zostanie rozszarpana na śmierć, a to jej się nie podoba. Wcale a wcale.
Harley przykucnęła, zakładając na obie dłonie rękawiczki, bo się nie chciała zarazić czy skaleczyć. Sięgnęła do odłamków szkła, które chciała ze sobą złożyć, jak i przysunęła do siebie ten miecz. Zastanawiała się czy kształt buteleczki, czy cokolwiek jej pomoże. Też chciała sprawdzić ten miecz.
Rozejrzała się również po ścianach, bo być może znajdzie jakąś podpowiedź?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 26

PisanieTemat: Re: Queensland   Sro Cze 10, 2015 9:06 pm

Miecz nie posiadał żadnych charakterystycznych cech szczególnych, jakich można by się było spodziewać po broni porzuconej w niemalże baśniowym labiryncie. Brakowało mu finezji, rzeźbień na rękojeści i całej reszty bajerów. Zdecydowanie stworzono go po to, by ciął, a nie pięknie się prezentował - i miejscami wciąż był ostry, nawet pomimo całej tej rdzy. W razie czego pewnie nadawałby się do użycia jako dodatkowej broni... A zwłoki posiadały nawet u boku pochwę, do której można by go było schować.
Większe kawałki szkła nie pasowały do siebie idealnie; niektóre fragmenty musiały rozbić się zbyt drobno, aby dało się je ponownie złożyć, jednakże korzystając z odrobiny wyobraźni łatwo było sobie zwizualizować najbardziej prawdopodobny kształt obiektu, który niegdyś tworzyły. Buteleczka nie była najwyraźniej zbyt duża; zdecydowanie mniejsza od przeciętnej puszki z napojem, to na pewno, a do tego smuklejsza. Cokolwiek znajdowało się kiedyś w środku, dawno zdążyło wyparować, ale wewnętrzna strona szkiełek wciąż jeszcze dziwnie pachniała... Nawet całkiem przyjemnie, choć ciężko byłoby zidentyfikować tę woń.
Ściany z kolei prezentowały się raczej normalnie - przynajmniej jak na to miejsce. Oczywiście teraz Harley już wiedziała, że te dziwne, kościotrupowate nietoperze potrafiły w jakiś sposób zlewać się z otoczeniem, więc równie dobrze jeden z nich mógł kryć się tuż obok...
Bardzo niemiła myśl.
Jeszcze bardziej niemiły był zaś znów przybierający na głośności odgłos kroków, które zdecydowanie coraz bardziej się zbliżały. Ryków aktualnie brakowało, lecz w pewnym momencie w oddali rozległ się huk uderzenia. Czyżby jakaś walka? A może tylko wypadek?

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harley Quinn

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 02/04/2013
Wiek gracza : 22

PisanieTemat: Re: Queensland   Czw Cze 11, 2015 4:37 pm

Miecz może nie był zachwycający. Pewnie nawet Selina nie byłaby zainteresowana, skoro był wybrakowany pod względem ozdóbek. Szkoda, możliwe było, że Harleen wzięłaby go ze sobą do domu, aby potem sprezentować Catwoman, choć teraz myślała o tym, by wrócić do swojego mieszkania lub do ogrodu botanicznego i odpocząć!
Blondynka sięgnęła po miecz, sprawdzając ostrożnie jego ostrość. Dostrzegła też przy zwłokach pochwę, którą sobie przywłaszczyła. Zastanawiała się też nad zbroją, ale uznała, że ta krępowałaby jej ruchy, a to było w tym momencie naprawdę zbędne dla Quinzel. Młot, który dotychczas leżał obok niej, wetknęła w specjalnie doszyte wkładki, aby trzymał się w jednym miejscu i mogła go z łatwością wyciągnąć. Być może ostrze, nieco wyszczerbione i zardzewiałe, bardziej jej się przyda na ten moment? Tak pomyślała i z tą myślą zrobiła to, co postanowiła.
Harleen spoglądała na te szkła, które miały formować buteleczkę, flakonik. Mimo że zapach był przyciągający, to nie mogła mu przypisać nic konkretnego. Wątpiła w to, aby szkło się przydało, więc nie ruszyła. Pomyślała, że to mogła być jakaś trucizna albo perfum, a skoro tego nie było - to było zbędne. Zostawiła to, podnosząc się powoli znad tych zwłok z nową bronią.
Odgłos kroków, który pojawił się wraz z myślą o możliwości bycia podglądaną (a to we większości przypadków naprawdę źle brzmiało!), sprawił, że wzdłuż kręgosłupa byłej psychiatry przemknął dreszcz pełen niepokoju. Zaraz też się wyprostowała, zastanawiając się nad tym, skąd ten huk dobiegał i czego dotyczył. Boże, miała dość.
Poszła naprzód. Ostrożnie stąpała, starała się być cicho i nie sięgała po pochodnię, korzystając ze światła, jakie dawały otwory i dalej umieszczone łuczywa. W razie gdyby odgłosy zyskały na sile - starałaby się schować za winklem, jeśliby taki znalazła. Przy okazji też wysunęłaby ostrze, by zauważyć ewentualne odbicie w nim, o ile była szansa po takim czasie, by coś dojrzeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 26

PisanieTemat: Re: Queensland   Czw Cze 11, 2015 8:53 pm

Choć Harley posuwała się do przodu, odgłos kroków mimo wszystko powoli stawał się coraz głośniejszy... Choć nie wyglądało na to, aby wydająca je istota biegła czy nawet jakoś szczególnie szybko szła. To z kolei prowadziło do wniosku, iż musiała mieć chyba długie nogi - i w ten sposób pokonywała drogę prędzej.
Dźwięk uderzenia co prawda się nie powtórzył, jednakże niedługo potem do kroków dołączyło coś jeszcze, jakieś szuranie... Jak gdyby coś było ciągnięte po podłożu - i to chyba coś całkiem sporego.
Gdy korytarz znów zakręcił, nagle okazało się, że wszystkie te odgłosy słychać o wiele lepiej - wręcz w niepokojącym stopniu. Nadszedł czas, aby za pomocą odbicia w mieczu zbadać teren... I okazało się to świetnym pomysłem, nawet jeśli powierzchnia broni zamazała szczegóły i zniekształciła obraz. Lepsze to niż nic, prawda?
Oczom Harley ukazało się coś, co - wbrew pozorom i najlepszej tradycji filmów, książek, gier i wszelkiej maści opowieści - nie było Minotaurem. Nie, stworzenie to przypominało raczej poruszającego się na tylnych łapach - i nieźle zmutowanego - słonia w zbroi... I zbliżało się powoli, choć najwyraźniej jeszcze nie zdawało sobie sprawy z położenia Harleen. Trąba potwora trzymała nietoperzo-podobnego przeciwnika blondynki i targała go po podłodze; wydawał się martwy albo przynajmniej nieprzytomny... A czy był to ten sam egzemplarz - czy może jedynie jego pobratymiec? Ciężko orzec.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harley Quinn

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 02/04/2013
Wiek gracza : 22

PisanieTemat: Re: Queensland   Pon Cze 15, 2015 3:32 am

To było irytujące. Im dalej ona starała się odejść od tego czegoś, tym bardziej słyszała głosy stwora, który z nią był w tym labiryncie. Harleen miała nadzieję, że to jest jedyne, co może spotkać. No, ewentualnie zwłoki, które by jej nie zdziwiły. Zdążyła się przyzwyczaić do tej myśli.
Gdyby nie to, że autorka ma spaczony umysł (gdzie w tym miejscu wypadałoby pozdrowić Deadpoola, o którym Harleen pomyślałaby, gdyby wiedziała o jego istnieniu, bo to on jest winien spaczeniu), to odpis byłby szybciej i Quinzel pewnie uśmiechnęłaby się głupio na skojarzenie… ale niestety, nie łamała czwartej ściany, więc nie ma o czym mówić. Niemniej! Szuranie i kroki, coraz to głośniejsze i wydające się przy tym cięższe nie pocieszały jej. Jasna sprawa, że jeśli chodzi o osoby masywniejszej, potężniejszej postury - i z takimi udało jej się niekiedy walczyć, kończąc starcie sukcesem, to nie mogła mieć pewności co do tego, co było powodem tych odgłosów. Nie wydawały się one ludzko i to ją odrobinę niepokoiło. Głównie dlatego, że ucieczka była mało prawdopodobna; inaczej - nie było dużych szans na powodzenie, jeśliby zastanowić się nad tym dłużej.
Obraz, choć niewyraźny, zaspokoił niewypowiedziane na głos pytania kobiety. Harley nieco wybałuszyła swoje oczy, bardziej w niezrozumieniu, niźli w przerażeniu. To było dziwne. Nie spodziewała się, że słonie, nawet zmutowane, będą w stanie chodzić tylko i wyłącznie na obu łapach. Jasne, stanąć na moment to tak! W cyrku przecież była, ba, sam Gotham potrafił być cyrkiem, w którym niesamowicie się bawiła, ale bez przesady.
Harleen starała się utrzymywać miecz tak, by jego ostrze nie rzucało się w oczy, ale żeby mogła jednocześnie dojrzeć, co robi zmutowany słoń, wyglądający, jakby urwał się z areny gladiatorów starożytnego Rzymu.
Nie chciała na razie podejmować się działań. No, chyba że zostanie do tego zmuszona to z pewnością będzie starała się uniknąć uderzenia trąbą czy rzut przed tym nietoperzem, uchylając się lub przeskakując dość wysoko. Jeśli byłaby szansa - blondynka też starałaby się wskoczyć i objąć trąbę, gdyż uznała, że to jest główna broń tego stwora. Ale czy słusznie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 26

PisanieTemat: Re: Queensland   Pon Cze 15, 2015 11:13 am

Miecz chyba nie został jeszcze zauważony; w końcu w porównaniu z takim stworem był drobny, a w pobliżu brakowało jasnego światła, które mogłoby się odbijać na jego zmatowiałej powierzchni i przyciągać wzrok. Umieszczony na trąbie pancerz z kolei najwyraźniej utrudniał bestii węszenie, co akurat było dla Harley bardzo fortunną okolicznością... Gdyż standardowe słonie posiadały zmysł powonienia pięć razy lepszy od ludzi, a więc nawet i od psów - i wielu innych gatunków*. Ciężko byłoby się przed czymś takim ukryć.
Opancerzony zwierz zamiatał podłogę swoją zdobyczą z wyraźnym lekceważeniem - do tego stopnia, że w którymś momencie nietoperzowaty uderzył o ścianę z wystarczającą siłą, by utworzyć w niej wgniecenie i siatkę pęknięć. Ten widok jasno dowodził, że lepiej byłoby nie dać się złapać tej trąbie... Albo opazurzonym łapom, gdyż one również zdawały się chwytne - zupełnie inaczej, niż miało to miejsce w przypadku typowego słoniowego wyposażenia.
Powolnymi, lecz długimi krokami bestia zbliżała się do rozwidlenia korytarzy. Czy zamierzała skręcić - czy iść dalej przed siebie? Dobre pytanie... I spore ryzyko. Gdyby Harleen ruszyła z miejsca, stwór mógłby ją usłyszeć. W innym wypadku narażała się z kolei na zauważenie. Ot, tak źle i tak niedobrze... A słoń zamachnął się po raz kolejny - i jego ofiara znów rąbnęła o ścianę, tym razem jakieś dwa metry od zakrętu, za którym czaiła się Harley.

* MG. Uczy i wychowuje.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harley Quinn

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 02/04/2013
Wiek gracza : 22

PisanieTemat: Re: Queensland   Sob Cze 20, 2015 2:31 am

Dobrze było wiedzieć o tym, że słonie mają znacznie lepszy zmysł węchu. Możliwe, że i Harley o tym pomyślała, dlatego - jak dotąd - się nie wychyliła. Nie chciała przecież zaraz stracić życia przez jakiegoś zmutowanego słonia. To brzmiało wystarczająco niedorzecznie. Nie chciała nawet pomyśleć o tym, jakie byłoby zdanie osób, które by się dowiedziały o jej śmierci. Tragedia!
Huk spowodowany uderzeniem z pewnością wystraszył Harley.... i nie pocieszył jej wystarczająco. Kobieta nie czuła się zbyt swobodnie z myślą, że może zostać potraktowana w ten sam sposób, kończąc właściwie jako plama krwi na ścianie, która nie zachwycała. Niby miała czas się zastanowić, ale - jak zdążyła zauważyć - i tego zaczynało jej brakować, co jeszcze bardziej ją dobijało.
Quinzel starała się zachowywać tak cicho jak tylko mogła i nie poruszać się szczególnie. Ostrze wycofała delikatnie wraz z tym, jak słoń zaczął się zbliżać. Nie wiedziała czy lepiej będzie zaatakować od razu, czy wycofać się.
Uznała, że może coś jej wpadnie do głowy podczas uciekania w głąb korytarza, toteż początkowo powoli zaczęła stawiać kroki do tyłu, aby powoli przyspieszyć. Może i nie było to dobrym posunięciem, ale z pewnością lepszym niż to, jakby miała jeszcze stać przy ścianie, w którą zaraz mogłaby dostać!
Zaczęła też rozglądać się za jakimś rozwidleniem, chcąc zorientować się jak daleko od niej jest słoń, który najprawdopodobniej ją usłyszał. Chciałaby znaleźć bombę, ale w biegu to nie wypada. Zwłaszcza, że wielozadaniowość mogłaby wyjść na jej niekorzyść, jednak jeśli będzie jej groziło uderzenie to postara się wskoczyć na trąbę, cokolwiek!
Boże, zginie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 26

PisanieTemat: Re: Queensland   Sob Cze 20, 2015 11:07 am

Kilka pierwszych - wolniejszych - kroków Harley było jeszcze wystarczająco cichych, aby potwór ich nie wyłapał, lecz kiedy kobieta przyspieszyła - odgłos tupania poniósł się już korytarzem, tym samym zwracając uwagę bestii. Wyciągając kończyny, słoń skręcił w tunel, którym uciekała blondynka - i ruszył za nią. Nie biegł, ale i tak przemieszczał się trochę szybciej, aniżeli miało to miejsce do tej pory.
Widać zmotywował go nowy - żywy - cel.
Harleen zbliżała się akurat do miejsca, gdzie "jej" korytarz przecinał się pod kątem prostym z drugim, dając jej trzy możliwości do wyboru: lewo, prawo lub prosto... Tyle że nim jeszcze pani psycholog zadecydowała - ze ściany wystrzelił znajomy już promień lodowatej energii, który trafił idealnie pod jej nogi, tym samym skutecznie ją przewracając - czy to przez element zaskoczenia czy też z powodu nagle śliskiej nawierzchni. Mimo to nietoperzowaty przeciwnik najwyraźniej nie miał ochoty wychodzić z ukrycia, aby dokończyć dzieła; odstraszał go pewnie nadchodzący słoń.
W tym momencie Harley miała jeszcze czas, aby podnieść się i kontynuować ucieczkę, lecz dystans między nią i potworem został zmniejszony, co wcale nie napawało optymizmem... Szczególnie, że bestia zamachnęła się teraz trzymaną przez siebie kreaturą - i cisnęła nią w stronę blondynki.
Jeżeli zaś chodziło o możliwe do obrania drogi, to nie różniły się one jakoś specjalnie. Na końcu korytarza biegnącego na wprost - na przeciwległej ścianie - widać było znak serca, zaś lewa odnoga prowadziła do tabliczki z treflem. Prawa nie posiadała żadnego symbolu - przynajmniej na widoku.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harley Quinn

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 02/04/2013
Wiek gracza : 22

PisanieTemat: Re: Queensland   Pią Lip 03, 2015 4:40 am

No tak. Harley mogła pomyśleć, że w tym momencie nieziemską zabawę będzie miał słoń, który miał pazury, antyczną zbroję i trąbę zakończoną morgenszternem. Przynajmniej to ostatnie tak jej się skojarzyło. Dobrze, że nie zdecydowała się na buty na wysokim obcasie, bo już dawno by je straciła.
Nie zmieniało to jednak faktu, iż Quinzel brnęła przed siebie aż do skrzyżowania. Tak wolała o tym myśleć. Że zgubiła się w ogromnym mieście, że musi odnaleźć wyjście albo chociaż punkt, w którym będzie mogła sobie kupić coś do jedzenia. Zaburczało jej w brzuchu i to ją zbiło z tropu, bo zaraz wylądowała na kamiennej podłodze, przy czym stęknęła w niezadowoleniu, że będzie miała siniaki. Ach, gdyby ktoś mógł jej pomóc to byłoby dobrze!
Była psychiatra szybko stanęła na nogi i odwróciła się, aby kontrolnie ogarnąć, jak daleko od niej jest ten słoń i jak szybko musi biec z mieczem, młotem i torbą, którą nadal miała na sobie. Jasne, myślała o tym, żeby to zostawić i uciekać, ale jednak wolała mieć czym się bronić. Nic więc dziwnego, że zaraz z tym biegła, a gdy słoń cisnął w nią mniejszą, bezbronną bestią, Harleen starała się uchylić, aby nie zostać przewaloną. Blondynka nie zastanawiała się długo. Biegła przed siebie, korytarzem kończącym się kierem. Wcześniej mijała trefl, więc miała nadzieję, że jeśli to będzie tak jak ona by chciała to każdy inny znak z talii kart pomoże jej dotrzeć… gdziekolwiek?
Miała też nadzieję, że kamienny nietoperz, jak pozwoliła sobie nazwać w myślach, będzie jej towarzyszył i chciał kilka razy wycelować tymi zimnymi promieniami. Miała zamiar albo pojechać niczym na łyżwach… Tak naprawdę to chciała wyciągnąć miecz w nadziei, że promień odbije się od ostrza i będzie mogła wycelować nim w słonia.
No, o ile nie będzie to groziło wylądowaniem w postaci plamy na ścianie, to oczywiste.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 26

PisanieTemat: Re: Queensland   Pią Lip 03, 2015 2:57 pm

Niestety w życiu nigdy nie mogło być za dobrze - i póki co żaden inny "kamienny nietoperz" nie ujawnił swojej obecności kolejnym atakiem. Być może była to tylko kwestia czasu, ale tak czy siak teraz wypadało się raczej skupić na uciekaniu... Na szczęście przynajmniej podłoże nie posiadało żadnych szczególnych nierówności, na których można by się było wywrócić, więc Harley nie musiała nieustannie patrzeć pod nogi; wystarczyło raz na czas kontrolnie zerkać na podłogę.
W biegu torba, młot i miecz zaczynały już ciążyć, a do tego pewnie siłą rzeczy trochę spowalniały blondynkę, nawet jeśli bez porównania nie była w stanie tego sama stwierdzić. Słoń z kolei stale siedział jej na ogonie; jeżeli nawet się męczył, to w żaden sposób tego po sobie nie okazywał i w dalszym ciągu szybkim chodem podążał za panią psycholog, kołysząc groźnie uzbrojoną trąbą - jak gdyby zapowiadał co z nią zrobi, gdy tylko zmniejszy pomiędzy nimi dystans.
Harleen udało się dotrzeć do ściany na końcu "jej" korytarza - i do umieszczonego na niej znaku serca. Z tego miejsca ciągnęły się dwie drogi, jedna w lewo, a druga w prawo; obie były podobnej długości i zakręcały po około sześciu metrach: lewa w prawo, a prawa w lewo. Wyglądało to trochę tak, jak gdyby coś obchodziły dookoła... A zmiana kierunku biegu mogła mieć jeszcze jeden plus: teoretycznie coś dużego i ciężkiego - jak na przykład opancerzony słoń - powinno mieć większe problemy z wejściem w zakręt.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harley Quinn

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 02/04/2013
Wiek gracza : 22

PisanieTemat: Re: Queensland   Pią Lip 10, 2015 5:56 am

Skurczybyki, chamy, pomyślała Harley niezadowolona z pewnego tchórzostwa tychże stworzeń. Takie skore były, żeby promieniami trzaskać na lewo, prawo i wprost, a jeśli potrzebowała pomocy - to ni widu, ni słychu, ni czuć. Nic dziwnego, że blondynka była niezadowolona z tegoż powodu. Ba, była nawet wściekła, bo jednak nie miała zamiaru tutaj reszty życia przesiadywać. Zwłaszcza, że miała naprawdę lepsze rzeczy do roboty.
Co jakiś czas kontrolnie zerkała na podłoże, zastanawiając się czy zostawić torbę, czy nie, czy pozbyć się z niej czegoś, czy jednak nie. Była kobietą i mogła być niezdecydowana, ale też nie wiedziała, gdzie jeszcze zawędruje. Nie mogła się pozbyć potencjalnie zbędnego balastu, bo może jej się przydać prędzej czy później. Chcąc nie chcąc, Harleen wolała być spowolniona, ale w razie czego - uzbrojona, by móc wyciągnąć to, co jest jej potrzebne i co może się przydać. Biegła więc z tą torbą.
Kiwająca się na boki trąba jej nie pocieszała. Jak tylko pomyślała, że zaraz miałaby dostać końcówką przypominającą wekierę to aż przyspieszyła, gotów krzyczeć do samej siebie Run Harley, ruuuuuun!, przypominając sobie, że obiecała swojej osobie, iż wróci do tego i będzie oglądać. Jak wróci. O ile wróci!
Drobna Quinzel miała zamiar skręcić w korytarz, który (przecznicę wcześniej, że pozwolę sobie to tak nazwać) miał trefl. Wykręciła więc w tamtą stronę, mając zamiar ponownie skręcić w lewo i biec tym razem prosto, do nieoznakowanego korytarza, który przynajmniej z tej perspektywy nie miał na widoku jakiegokolwiek oznaczenia. Chciała się pobawić w ganianego. Szkoda tylko, że tu chodziło o jej bezpieczeństwo.
Starała się też myśleć co zrobić z mieczem, który dzierżyła w dłoni. I czekała na jakiegoś nietoperza, bo może się zlituje? Przecież nie skoczy tak, by wbić ostrze w trąbę… chociaż, może?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Queensland   

Powrót do góry Go down
 
Queensland
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Stany Zjednoczone :: Star City :: Plaot-
Skocz do: