PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Stary bunkier

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Stary bunkier    Czw Paź 23, 2014 7:37 pm

Stary bunkier z czasów II w.ś.
Od paru miesięcy używany przez Lorda jako skrytka na sprzęt.
Wejście jest nowocześnie zabezpieczone, reaguje na głos Lorda, i ma specialne wejście na jego dłoń. Skaner jest bardzo dokładny.

Sam bunkier nie jest zbyt obszerny, ma zaledwie 3 pomieszczenia, i znajduje sie około 10 m. pod ziemią.


Wejście


Pokój badawczy


Lecznica, miejsce do testów specyfików i różnych substancji


Prosta sypialnia Jacoba


Ostatnio zmieniony przez Lord Kuamstf dnia Nie Lis 02, 2014 10:11 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Fokus

avatar

Liczba postów : 25
Data dołączenia : 19/10/2014

PisanieTemat: Re: Stary bunkier    Pią Paź 24, 2014 6:10 pm

Może nie jechali zbyt długo. Dla Fokus jednak te kilkadziesiąt minut były niczym wieczność, a na pytanie "ile jechali" odpowiedziałaby bez wahania "cały dzień". W miejscach skrępowanych sznurem zaczęła odczuwać dyskomfort. Serce biło powoli, w jej głowie tworzyło się wiele czarnych scenariuszy. Po co im takie szpetne stworzenie... jak Askarte?
Była zbyt zmęczona, jej ciało zajęte było samoregeneracją, nie mając siły na korzystanie z mocy. Czuła, jak auto skręca, jak koła napotykają kamienie i dziury w drodze. Czuła też moment, w którym się zatrzymali. Samochód zatrzymał się, silnik zgasł. I co teraz? Otworzą, wyciągną ją, zamordują?
Przez ten cały czas słyszała w swojej głowie słowa zapamiętane, lecz wrzucone gdzieś w kąt umysłu.
Wyciągnij z tego wnioski, wyciągnij wnioski ze wszystkiego. I zacznij jeszcze raz.
Masz drugą szansę. Możesz iść do domu.
Uciec od wszystkiego.
To po prostu nieważne.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary bunkier    Pią Paź 24, 2014 6:53 pm

// puśc gdy zobaczysz gwiazdkę https://www.youtube.com/watch?v=RxabLA7UQ9k //
Jacob wysiadł, podziękował czarnoskóremu wspólnikowi, i razem wyciągli cielsko jeszcze trochę oszołomionej Askarte. Położyli ją przed bunkrem.
Po chwili Craig dostał do ręki 600$ i uruchomił silnik. Z nieba zaczęły spadac pierwsze krople deszczu. Była chyba 6 rano, wnioskując po tym że powoli się rozjasniało.
Chłopak jeszcze w aucie ściągnął pazury, i gdy tym razem bardziej pewnie podszedł do Fokus, ośmielił się Ją pogłaskać po...pysku?
*
Cóż... może to nie najlepszy sposób na dowiedzenie się więcej o sobie samym, ale Jacob nigdy mistrzem taktu nie był, a nie chciał by znowu ciekawa osoba mu uciekła.
Szybko przetransportował Askarte do bunkru, po czym położył na swojej pościeli ( oczywiście wcześniej upewniając się że nie krwawi).
Była bardzo ciekawie zbudowana. Przypominała wychudzoną mieszaninę szakala i kota.
Coś jednak w niej było, że Lord nie bał się jej ani trochę. Ściągnął więzy, mimo tego iż podejrzewał że spróbuje go zabić. Sam jednak zdawał sobie sprawę, że jeszcze tydzień temu chciał umrzeć.
Ręką przesuwał po grzywie Fokus, powoli jakby dotykał skarbu.
Już niedługo dowie się skąd pochodzi implant. Oby, bo jesli nic się od niej nie dowie to będzie zbędna.
Nie chciał jej zabijać...
- Obietnica spełniona. Żyjesz, teraz tylko proszę Cię byś nie zmuszała mnie do użycia siły.


Ostatnio zmieniony przez Lord Kuamstf dnia Pią Paź 24, 2014 11:26 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Fokus

avatar

Liczba postów : 25
Data dołączenia : 19/10/2014

PisanieTemat: Re: Stary bunkier    Pią Paź 24, 2014 7:36 pm

https://www.youtube.com/watch?v=aC2OdznjqKI to lepsze < 3

Klapa od bagażnika uniosła się, a związana przymrużyła oczy, bo mimo bardzo wczesnej pory jej wrażliwe ślepia przeżywały w takich krótkich chwilach katusze. Nie zareagowała na delikatną pieszczotę jej pyska - nie poruszyła się też zbytnio, gdy ten przeniósł ją do innego miejsca. Oszołomiona i onieśmielona nie zdołała nawet odczytać jego intencji wobec niej - wyczuwała jednak dość dziwne, trochę nietrzymające się kupy emocje. Szczęście, dziwne podekscytowanie, strach... przygnębienie?
Postanowiła zachować spokój i nie atakować, a używać słów. Ale mało słów. Bardzo mało. I ukrywać większość tego, co wie - jeżeli w ogóle wie to, czego on chce się dowiedzieć. Leżała nadal spokojnie, napinając mięśnie w miejscach, po których błądziła jego dłoń.
Proszę Cię byś nie zmuszała mnie do użycia siły. Uniosła lekko wargi, ze złości zagryzając mocno zęby. Uważaj, żebym to ja nie musiała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary bunkier    Pią Paź 24, 2014 11:48 pm

- Jakby nie patrzeć, to ty rzuciłaś się na mnie i pogryzłaś. Ja zminimalizowałem twój ból.

Lord cały czas zastanawiał się czy nie popełnia błędu. Stwierdził , że trzeba dać Fokus minimum przestrzeni osobistej.

- Nie czuj się więźniem. Mam trochę niecodzienny sposób zapraszania ...


Zarechotał cicho i wstał z łóżka odchodząc na odległość metra, cały czas kątem oka spoglądał jednak na Askarte. Znowy ściągnął kaptur, i przyłożył ręke do ust, próbując powstrzymać się od ziewania. To była ciężka noc.
Teraz jednak nastąpił moment w którym dowie się, być może trgo czego chce.

- Nie wiem czy umiesz badać ludzi, ale mam w sobie... implant, samodzielnie myślący, wykorzystujący moje ciało. Próbował mnie kontrolować, ale go uśpiłem. Podejrzewam że na długo, choć nie wiadomo czy na zawsze. W każdym razie: ten "dodatek" dał mi pewne ulepszenia, ale nie umiem z nich w pełni korzystać. Cała rzecz polega na tym , że pragnę wiedzieć skąd ten implant pochodzi, z jakiej planety, czym jest. Pochodzisz z kosmosu, i niestety nie znam twojej rasy. Wiem jednakże, iż każdy czegoś pragnie, pożąda, i pomogę ci, o ile dasz mi potrzebną wiedzę.


Odwrócił się ponownie do Fokus, po czym podając jej ręke by pomóc wstać na nogi, dodał :

- I jeśli można, jak mam do ciebie mówić?
Powrót do góry Go down
Fokus

avatar

Liczba postów : 25
Data dołączenia : 19/10/2014

PisanieTemat: Re: Stary bunkier    Sob Paź 25, 2014 12:50 pm

Nie odpowiedziała. Obydwoje - a bynajmniej ona - dobrze wiedziała, że atakowała w obronie własnej. - Zdążyłam zauważyć. - powiedziała do siebie, nawet nie dbając o zachowanie cichego tonu, niemal szeptu.
Odczuła w pewnym stopniu ulgę, gdy mężczyzna odszedł na bezpieczną odległość. Nie chciała czuć jego obecności tak blisko, nie chciała by w ogóle tykał się jej osobistości, nie chciała w ogóle z nim rozmawiać. Mimo to wysłuchała go, otwierając szerzej oczy ze zdziwienia. Zaraz, zaraz... co ona ma wspólnego z jego implantem? Skąd pomysł, że jest w to wmieszana? - Rozumiem, że włóczysz się po okolicy i łapiesz losowe stworzenia, których rasa nie jest Ci znana? Według Ciebie każdy jest wmieszany w jakieś "implanty"? -  skrzywiła się lekko. - Nawet nie domyślam się, o czym mówisz. - Nie miała zamiaru nic mu oddawać, a tym bardziej mówić - w dodatku o czymś, o czym nie miała zielonego pojęcia! - Nazywaj mnie jak chcesz. - Warknęła, zstanawiając się jednak chwilę. - Jeśli nie masz pomysłu, mów mi Szakal. - to jedno z niewielu przezwisk, jakie otrzymała za swego długiego życia i które przypadło jej do gustu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary bunkier    Sob Paź 25, 2014 2:00 pm

- Jesteś spoza ziemi. Prędzej możesz się dowiedzeć czegoś, niż Ja. I pewnie znasz jakieś zaawansowane technologie.

Przypatrzył się jej. Kompletnie wydawała się nie mieć pojęcia, jak bliska była śmierci.
Odważna, oryginalna i bardzo nerwowa, przynajmniej z perspektywy Lorda, tak wyglądała.
Podrapał się go głowie i po chwili namysłu znów odpowiedział:

- Szakal? Z wyglądu może i pasuje, ale na co mi to, kiedy ty możesz dowolnie zmienic swą formę. Powiedz jak cię naprawdę nazywano. Tam skąd pochodzisz.


Trudności w komunikacji były spore. Ta dwójka stanowiła kompletnie inne światy, wartości i style bycia. Oczy Lorda były teraz jasno niebieskie, zastanawiał się, myślał jak przekonać Askarte do współpracy...

- Zjesz coś? Wydaje mi się że łatwo się nie dogadamy, a jestem głodny. Co prawda mam tylko parę batonów i trochę piwa, ale chyba starczy. To jak?
Powrót do góry Go down
Fokus

avatar

Liczba postów : 25
Data dołączenia : 19/10/2014

PisanieTemat: Re: Stary bunkier    Sob Paź 25, 2014 2:20 pm

Uśmiechnęła się lekko. Technologie? - Nie, w moim świecie czegoś takiego nie było. - odpowiedziała, przyjmując pozycję siedzącą, niczym kot. - U nas istniała tylko przyroda. Podobna do tej na Ziemi, tylko trochę bardziej... kolorowa i świeża.  
Spojrzała na niego, a potem ukradkiem na swoje ciało. A więc szakal to rzeczywiście zwierzę zamieszkujące Ziemię? Raz widziała go na własne oczy, ale była pewna, że jest to odmiana wilka, a Szakal to nazwa jakiegoś bożka, lub coś związanego z ich kulturą. - Nie posiadam prawdziwego imienia. - wytłumaczyła pospiesznie, chcąc ominąć temat związany z byłym miejscem zamieszkania.
Wzruszyła ramionami. Nie potrzebowała do przeżycia ani jedzenia, ani picia. Nie potrzebowała do przeżycia nic, prócz tlenu i snu. Niestety, nic ani nikt nie jest idealny, więc potrzeby miała praktycznie takie same, jak ziemskie organizmy. Chętnie. - Czuła głód, czuła pragnienie, czuła zmęczenie. Mogła bez nich przeżyć niezliczoną ilość czasu, ale niepotrzebnie jest się męczyć. - Opowiedz coś o tym "implancie". Zaciekawił mnie. Kto wie, może moja pamięć zachowała jakieś szczegóły z czytanych książek czy rozmów z przeróżnymi ludźmi, które Ci się przydadzą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary bunkier    Sob Paź 25, 2014 9:10 pm

- Dobra, to ja lece do lodówki. Jeśli możesz, to nie rozwal mi niczego, dobra?

Wyszedł wolnym krokiem do kuchni. To była bardzo dziwna sytuacja.
W lodówce miedzy miksturami znalazł zgrzewkę rosyjskiego piwa, i parę batonów. Wziął po piwie i batonie na łebka. W końcu coś mógł zjeść, a głód doskwierał mu już od jakiegoś czasu.

- A więc tak, implant jest myślący, ma własną wolę. Jedyne co pamietam z jego wspomnień, ale jak przez mgłę, to to że jego forma cielesna została stworzona na jakiejś dalekiej planecie... chyba... Vakerian... tak sie nazywała ta planeta. Sam pasożyt był wczesniej jakby... duchem. Prastarym duchem. Cięzko mi coś wiecej powiedzieć.

Popatrzył Fokus w oczy, i z zaciekawieniem zapytał.

- Wiem ze trochę zmieniam temat, ale jaka jest twoja planeta? I dlaczego wylądowałaś na takim... hmm... zadupiu jak ziemia?

Rzucił piwo i batona na łóżko, sam usiadł na krześle obok. Otworzył piwo, i powoli sączył, a jego oczy nabrały dziwnego blasku, powoli zmieniając kolor na srebrny.
Powrót do góry Go down
Fokus

avatar

Liczba postów : 25
Data dołączenia : 19/10/2014

PisanieTemat: Re: Stary bunkier    Nie Paź 26, 2014 12:42 pm

Uśmiechnęła się ponuro. Niczego mi nie rozwal. Tak, Fokus już pędzi rozwalać cały dom i nadal grzecznie siedzieć na miękkim łóżku.
Vakerian. Znała tą planetę bardzo dobrze. Nawet za dobrze. - To nie pasożyt. Masz w sobie łącznik pomiędzy twoim ciałem a siłami wyższymi, które tobą sterują. - wytłumaczyła, pokazując pazurem ku górze. Znała Vakerian nie tylko z książek, ale i opowieści taty. - A bynajmniej starają się sterować. Tylko twoja dusza może to coś pokonać. - wzruszyła ramionami. Cóż, była to planeta równie mistyczna, co Axis. I leżała całkiem niedaleko. Niebezpiecznie blisko.
- Moja planeta jest niewiele mniejsza od Ziemi. Pokryta w połowie jednolitymi lasami, puszczą, druga połowa to Wielkie Morze. Nad nim wnoszą się latające wyspy, połączone bardzo grubymi korzeniami dębów, jesionów i innych drzew liściastych rosnących na tych wyspach. - zamyślona zdążyła wychwycić moment, w którym jej psychika wystarczająco cierpiała. Sięgnęła po batona, zakrywając łezkę zbierającą się w lewym oku. - Nie jestem tu z własnej woli. - oko przybrało zielonego poblasku. Czuła się coraz lepiej w jego towarzystwie. Trochę mu nawet zaufała.
Przez chwilę męczyła się z opakowaniem, odkrywając, że papierek nie jest dobry. Zauważyła z resztą kiedyś, jak ludzie otwierają jedzenie z takich folii. gdy w końcu wyrwała folię, powąchała czekoladę, upewniając się, że jest jadalna. Spróbowała batona, w końcu jednak biorąc całego do pyska, żując go powoli. Wyglądała jak chomik, bardzo uroczo. - Widzę, że nie tylko mnie zdradza kolor oczu. - powiedziała, patrząc w jego ślepia. - Znaczy, w moim przypadku jedno oko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary bunkier    Nie Paź 26, 2014 5:20 pm

- Łącznik?
Lord widocznie nie dowierzał. Wiedział że ten duch był bardzo mądry i stary, ale w siły wyższe z kosmosu trudno było mu wierzyć. Tak czy też inaczej, ale prawdziwym absurdem wydawało mu sie, że coś, co dało mu zwiększony refleks, szybkość oraz piewien rodzaj instynktu było tylko łącznikiem. Czyżby On sam to zdobył? Może... na pewno jednak hipnozy sam nie wymyślił, a jego organizm był przecież mocno zmieniony. Gdzieś w około 2 %. Wydaje się że to mało, ale przecież szympansy podobno różnią się od nas 1%. Kto wie co skrywa jego umysł...
- Odkąd zażyłem pewien specyfik, "To" nie może panować nade Mną. Ale co to za istota wyższa, która każe mordować, hmm? Ten implant zmieniał mnie w maszyne do zabijania, bezmyślną machinę zniszczenia .
Gdy Fokus napomknęła o kolorze oczu, Jacob uśmiechnął się mimowolnie, lecz zaraz skrył swoje zębiska. To musiało dziwnie wyglądać, dziwna szakalo-podobna kosmitka, rozmawia w bunkrze, z bladym mordercą, o zębach jak wilk, i oczach, które w tym momencie zmieniły kolor na złoty, wyrażając radość i zadowolenie. Czemu? W końcu mógł się dowiedzieć czegoś o implancie, a czekał długo.
- Wybacz że spytam, ale dałabyś rade trochę bardziej... się uczłowieczyć? Dziwnie mi sie gada... z Tobą w takiej formie.
Rozglądnął się po pokoju sprawdzając czy wszystko jest na swoim miejscu. Faktycznie, wszystko wydawało się być w porządku. Być może ta dziewczyna przyda mu się bardziej niż planował.
Dziwne, ale nawet Ją polubił...

Powrót do góry Go down
Fokus

avatar

Liczba postów : 25
Data dołączenia : 19/10/2014

PisanieTemat: Re: Stary bunkier    Nie Paź 26, 2014 8:44 pm

Skinęła głową. Nie wiedziała, co dziwnego jest w słowie "łącznik". To nawet logiczne - bynajmniej dla niej. Chyba nigdy nie rozgryzie ziemian. - Jak to jaka? - zapytała, strzygąc uszami. - To dla nich zabawa - nudzi im się. Wy, ziemianie, jesteście dla nich jedną z najniżej położonych ras we wszechświecie. Zapewne zmietli by tą planetę w kosmiczny pył, nie pozostawiając nawet cienia na kartkach historii, ale... równie dobrze można się zabawić. - westchnęła, mrugając niepostrzeżenie, splątując palce. Jaki specyfik? Nie wiedziała, że istnieje coś, co powstrzyma prastarych bogów.
Spojrzała z lekką pogardą i zdziwieniem na nowego znajomego. Uczłowieczyć? - Trudno jest Ci znieść fakt, że gadasz ze stworzeniem, które podobne jest do zwierzęcia? - wiedziała doskonale, że ziemianie nie traktowali swoich braci mniejszych na równi z nimi. Oni nawet siebie nie potrafili uszanować. Ta planeta prędzej czy później ulegnie samodestrukcji. Z pewnością. - Nie mam wystarczająco siły na to, by przybierać postać człowieka. Z resztą... w mojej naturze nie leży spełnianie zachcianek porywaczom. - powiedziała, odwracając uniesioną głowę w przeciwną stronę. Zapomniałam dodać, że mieszkańcy Axis to bardzo, bardzo dumne, w dodatku trochę aroganckie stworzenia z trudnymi charakterami. Ich językiem jest przede wszystkim ironia. Niestety, takie są ciemne strony wysoko rozwiniętych organizmów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary bunkier    Nie Paź 26, 2014 9:54 pm

Jacob miał powoli tego dość. Starał się powstrzymać od bufonady, od silnego okazywania emocji. Ale to jak traktowała ludzi, i jego samego go mocno irytowało .

- "Twoi" bożkowie zabijają dla przyjemności. To jest złe i zepsute. Może nie jesteśmy cudowną rasą, ale każda z ras ma wyrzutków. Osoby po prostu złe.

Gdy nie zechciała zmienić swej formy odpowiedział z niekrytym niezadowoleniem, a jego oczy stały się fioletowe.

- Staram się być miły jak sie da. I jak dotąd nie zrobiłem ci większej krzywdy. Więc schowaj swoją dumę, albo ...

Chciał już dokończyć groźbę, ale zrozumiał że i tak ta zadufana kosmitka będzie się popisywać. Jedna ręka chciała już wbić jej sztylet w to cielsko, ale druga wolałaby dotknąć jej pyska, pogłaskać...

- Wiesz co? Mam dość. Jestem zmęczony. Idę spać. Chcesz to tu zostań i odpocznij w moim wyrku. W razie czego drzwi reagują tylko na mój głos i model DNA brany z ręki, więc albo wychodzisz teraz, albo jeśli wolisz odpocząć to gdy wstanę, co w sumie znaczy - za 4 godziny.

Westchnął głęboko i wychodząc już z pomieszczenia dopowiedział:
-Jeśli w ten sposób ci się mogę odwdzięczyć, to gdybyś kiedyś potrzebowała mojej pomocy... to wiszę ci przysługę. Tak w ramach przeprosin. I tak naprawdę...

Popatrzył jej prosto w oczy, a jego własne stały się błekitno-zielone.

-Tak naprawdę nazywam się Jacob.
Wyszedł wycieńczony. Popatrzył do lustra, kiedyś chłopak, uczeń...potem potwór,morderca, a teraz? Kim on w końcu jest?
Powrót do góry Go down
Fokus

avatar

Liczba postów : 25
Data dołączenia : 19/10/2014

PisanieTemat: Re: Stary bunkier    Pon Paź 27, 2014 9:15 am

Przekręciła oczami. Boże, dlaczego wysłałeś mnie akurat na Ziemię? - To nie są NASI bożkowie. Nasza bogini to Askarte, ukryta w wielkim jesionie, noszący to samo imię. Jest najwiekszym drzewem na Axis. - powiedziała, drapiąc się za uchem. - Jest dobra. I nie potrzebuje krwawych ofiar, a jedynie coroczne święto dziękczynienia, gdzie składa się jej wianki z górskich kwiatów. Oprócz tego całe plemię tańczy przy ognisku, śpiewając wspaniałe pieśni... - rozmarzyła się. Zamknęła oczy i nie otworzyła ich nawet w chwili, gdy ten zmierzał ku groźbom. Nie odpowiedziała mu, uśmiechając się pod nosem.
Odprowadziła mężczyznę wzrokiem. - Pies, który dużo szczeka, nie gryzie. - szepnęła. Chwilę się zastanowiła, szybko jednak wstała i podbiegła w stronę Jacoba, przekraczając wraz z nim drzwi. Nie wiedziała w sumie, czy oprawca ma zamiar ją wypuścić, czy raczej ponownie zamknąć/związać/zakneblować. Lekkość jej ruchów była dość zaskakująca, wskazywała na małą wagę i dużą zwinność. Postanowiła przybrać swoją drugą, stałą formę, dlatego okryła się dużym kocem, by nie świecić nagością w formie ludzkiej. Wiedziała, że dla ziemian nagość nie jest normą. Po chwili już krótkościęta brunetka z oczami koloru najczystszego, letniego nieba, koloru wzburzonego morza spojrzała na niego, a jej głębokie oczy błysnęły bladym światłem. Stanęła koło niego, opierając się o umywalkę i patrząc w odbicie. - W głębi serca jesteś dobry. Twoja dusza jest silniejsza od ICH pychy i arogancji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary bunkier    Pon Paź 27, 2014 5:49 pm

Jeszcze w momencie w którym powiedziała o tym "psie co szczeka" ręka sama mu powędrowała do sztyletu bo tego było za wiele. Ale gdy tylko zmieniła forme na ludzką poczuł się co najmniej dziwnie, i nagle...
"Cholera jak duszno tutaj...ffffffuuuuuu"
Myśl może niezbyt wymyślna ale szczera. To było naprawdę dziwne, a chłopak by odrobinę się wyluzować zażartował:

- "Nie mam wystarczająco siły" tak? Ciekaw jestem na co jeszcze jej nie masz...

Zachichotał złosliwie, ale gdy tylko powiedziała... śmiała powiedzieć! Że On jest dobry? W życiu. Ten cholerny świat  był zły, i On o tym dobrze wiedział. Nie będą na niego działały tanie kuglarskie sztuczki. Nikt nie będzie nim manipulował, nie Lordem Kuamstf...
Nagle poczuł ogromny ból, wściekłość, jakby "To" znowu działało...
" I co? Jesteś żałosny, nic Mnie nie powstrzyma!"
"Nie zapanujesz nade mną. Twoja próba spełzła na niczym"
" Jesteś tak słaby że aż śmieszny. Będą jeszcze okazje. Będziesz chciał bym wrócił. Zobaczysz. Sam do Mnie przyjdziesz..."
"Zaraz, czekaj , jak? Co masz na myśli? Halo jesteś tam!? "
Wszystko odbywało się w jego głowie. Kontakt nagle się urwał a Lord poczuł się słabo, popatrzył na dziewczynę i... zemdlał.
Powrót do góry Go down
Fokus

avatar

Liczba postów : 25
Data dołączenia : 19/10/2014

PisanieTemat: Re: Stary bunkier    Sob Lis 01, 2014 3:03 pm

Wyczuwała jego zdenerwowanie. Czuła, jak jego wnętrze zaczyna walczyć samo z sobą. Miał ten problem, z którym Fokus borykała się jeszcze dość niedawno. Nie mógł uformować własnego ja, nie mógł kierować się jedną ścieżką - niby w jakim sposób ma dotrzeć do świata, skoro nawet nie dotarł do siebie?
Spojrzała w jego nieobecne oczy. Ostatni oddech, ostatnie spojrzenie. Runął na ziemię niczym kropla deszczu. Nieprzyjemny dreszcz przebiegł przez kark dziewczyny, ta zaś uklęknęła przy nim, dotykając jego karku. Zamknęła oczy i wzięła głęboki oddech. Żyje, będzie żył. To dziwny urywek świadomości, jakby jego dusza straciła kontakt z ciałem. Złapała do delikatnie od tyłu, plącząc ręce na jego klatce piersiowej i z trudem ciągnąc go w inne miejsce. Położyła go na zgromadzonych z całego mieszkania kocach. Usiadła - równie dobrze mogła próbować uciec - czekała jednak cierpliwie.
Dotknęła jego głowy i próbowała wejść w jego psychikę. Otworzyć księgę umysłu tego człowieka. Natrafiła jednak na puste, gładkie kartki. Słyszała szumy, teraz niemal namacalne. Setki dziwnych szeptów w nieznanym języku bądź językach.
Zaraz... w pewnym momencie usłyszała słowo, które doskonale znała. W jej języku. Mordon aeis uiminar uz
Odsunęła się od niego. To coś, co w nim siedziało, nie miało najmniejszego zamiaru się nim bawić. Nie chciało, żeby ten zabijał innych. To ewidentnie chciało JEGO zabić, zaczynając od podstawy - od psychiki. Chciało zakończyć na ciele, lecz w taki sposób, by ta ofiara sama wbiła sobie nóż w serce. To coś nie było bóstwem, to demon żywiący się nieszczęściem innym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary bunkier    Sob Lis 01, 2014 5:52 pm

Fokus nie mogła spojrzeć do jego umysłu, bo "To" tworzyło dziwaczną barierę, jakby "firewalla" blokującego dostęp.
W środku zaś działo się coś okropnego: Lord wstał , rozglądnął się, wszędzie pustka, czerń...
Nagle zobaczył jak w jego kierunku, ze straszną szybkością zbliża się coś fioletowego, jakby ściana, a przynajmniej jej kontury. Minęło parę sekund, a ona zbliżała się coraz szybciej, chłopak w momencie począł uciekać, bez skutku. W końcu uderzyła w niego ale nie poczuł bólu. Mrugnął oczami i pojawił się w dziwnym barze, wszędzie dziwna jasność.
Siedział przy stoliku a naprzeciwko niego siedziała istota stworzona z czarnej mazi... "Inque?"
-Ktoś tu wpadł jak śliwka w kompot... - powiedziała do chłopaka po czym jako atrament w momencie wskoczyła mu na twarz, pakując się do ciała przez oczy, usta i nos...

Obudził się, to już był prawdziwy świat, wyszedł z umysłu, czuł to, tak samo jak bolące kości na plecach i guz na głowie po upadku na glebę. Powoli otwierał oczy, pierwsze lekkie światło, potem twarz dziewczyny, swoją drogą niczego sobie jeśli chodzi o  urodę... Chwycił sie prawą ręką za głowę.
- O rany. Moja głowa. Boli...
Zajęczał lekko i spojrzał mrużąc oczy (bo światło go lekko raziło) na dziewczynę. Miała na sobie tylko koc co mogło dziwić, ale po chwili wszystko mu się przypomniało.
- Naprawdę? Musiałem wyrżnąć głową w coś twardego, od bólu głowy? teraz napierd*ala wewnątrz i na zewnątrz.
Spróbował nieudolnie wstać ale mu to nie wyszło. Zerknął jeszcze na Fokus jakby chcąc podziękować, ale w ostatnim momencie się wstrzymał.
- Ale mam psie szczęście. Pierwszy raz budzę się obok prawie nagiej dziewczyny, i akurat w takich nieprzyjemnych okolicznościach.
Nawet nie miał siły zarechotać ze swojego własnego suchara. Począł gorączkowo szukać czegoś w skrytce w spodniach. Znalazł! Wyciągnął małą strzykawkę, i wbił sobie. To powinno pomóc z bólem i ogólnym brakiem sił.
- Dzięki bezimienna panienko.
Przemógł się i podziękował, ale by jak najszybciej zmyć ten haniebny czyn rzucił:
- Trzeba Cie jednak jakoś nazywać. Może Alex? Ładne imię... albo coś z moich stron. Tania? Nie to nie to. Pasuje do ciebie jakieś subtelne, ale z pazurem. Wiesz co... ja się w sumie mogę też trochę mylić. Funkcjonuje u was podział na kobiety i mężczyzn?
Uśmiechnął się do niej, w sumie to było jej za co dziękować. Jedno jest pewne, trzeba ją wypuścić.
Powrót do góry Go down
Fokus

avatar

Liczba postów : 25
Data dołączenia : 19/10/2014

PisanieTemat: Re: Stary bunkier    Sob Lis 01, 2014 9:08 pm

No cóż, tak jak podejrzewała, wybudził się szybko. - Domyśliłam się. - wzruszyła ramionami, uśmiechając się lekko.
Chciał nadać jej imię? - Na mojej planecie taki gest jak nadawanie komuś godności oznaczał wzięcie za niego odpowiedzialności. - może tu, na Ziemi, było po prostu inaczej? Te dwie planety, ich mieszkańcy - niby tacy podobni - a jednak różnili się znacznie od siebie, fizycznie i mentalnie. - Ależ oczywiście, że istnieje. U nas płciowość ma takie samo znaczenie, jak tu. - odpowiedziała, zastanawiając się przez chwilę nad drugą kwestią. - Znaczy, tak zaobserwowałam. Jakie różnice płciowe występują u was? - najlepszy moment by dowiedzieć się trochę więcej/głębiej o życiu ziemian.
Wstała, trzymając koc na nagim ciele. Podświadomość podpowiadała jej dalej, że tutaj nagość ma trochę inne znaczenie. A właściwie dwa znaczenia - z jednej strony jest piękna, patrząc na ziemskie dzieła sztuki, ale z drugiej to wulgarność i odzierania z 'godności'. Dziwne. - Może zrobimy sobie... e... tą... - powiedziała, zastanawiając się chwilę. - Ciepłą... he... tak, herbatę! - olśniło ją. Tak, dokładnie. Herbatę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary bunkier    Sob Lis 01, 2014 10:13 pm

Cóż, podejrzewał że dziewczyna tego nie wyczuje, ale sam naprawdę był zakłopotany. Sytuacja stała się niezręczna. Gdy tylko zapytała o różnice płciowe u ludzi, naprawdę zaczął się dziwnie czuć. Jak traktować taką osobę? W sumie to nie jest jej prawdziwe wcielenie... inna sprawa że na jej ojczystej planecie kompletnie inaczej podchodzą do "tych spraw". Z jednej strony lekko się rumienił, z drugiej zaś powstrzymywał się od rechotu, wręcz panicznego.
Gdy zobaczyła jego dziwne zachowanie spróbowała coś zaproponować. Sam początek, o "zrobieniu sobie" czegoś już naprawdę go wystraszył, ale gdy wydukała z siebie "herbatę" od razu zrobiło mu się lżej.
- O tak! Zdecydowanie dobry pomysł.
Szybko wstał zdecydowanie wstrzymując buzujące hormony (swoją droga dziwnie to brzmi) i szybko ruszył do laboratorium, gdzie miał prowizoryczną kuchnię. Szybko nastawił wodę na elektrycznym czajniku i znalazł herbatę. Naprawdę krótko znał tę istotę. Wydawała mu się naprawdę... no po prostu nie umiał tego opisać słowami. Była dosłownie i w przenośni "z innej planety".
Gdy wrócił z herbatą do sypialni, usiadł po turecku na ziemi i położył obok kubki wraz z zawartością.
- No więc jeśli chodzi o te różnice u ludzi... to różnimy się... yyy...
Marnie mu to szło, ale jak już powiedział A to musi powiedzieć B. Ciagnął dalej...
- Mamy.. ten no... różne narządy... płciowe...
"Ale ze mnie romantyk, nie ma co. Rany, pierwszy raz ktoś się mnie pyta o takie rzeczy. Masakra!" - pomyślał po czym postarał się przekonująco uśmiechnąć do Fokus.
Powrót do góry Go down
Fokus

avatar

Liczba postów : 25
Data dołączenia : 19/10/2014

PisanieTemat: Re: Stary bunkier    Nie Lis 02, 2014 1:15 pm

Zdziwiła się, gdy zauważyła jego lekki rumieniec. Był zakłopotany? Dlaczego? Co takiego powiedziała? Ciekawość sięgnęła zenitu. Musiała się tego dowiedzieć! Gdy ten wrócił z kubkiem gorącej herbatki, najpierw spojrzała na niego, lekko przechylając głowę w lewo, niczym zaciekawiony szczeniak. - Dlaczego jesteś zakłopotany? - narządy płciowe? - Co to takiego? - zapytała. Co prawda świtała jej w głowie odpowiedź, niczego już jednak nie była pewna. - Em... to coś, dzięki czemu się rozmnażacie? - zapewne to coś związane z płciowością. Nigdy nie dowiedziała się, w jaki sposób ludzie 'robią potomstwo'. U nich był to dość prosty proces, jednak 'przygotowania' do niego były dosyć... złożone.
Sięgnęła po kubek, chcąc w jakiś sposób rozgrzać swoje ciało. Było jej trochę zimno - czuła dreszcze przebiegające przez ciało. Brrr. W tym momencie kawałek materiału zakrywający jej górną częśc ciała trochę się wychylił, odsłaniając kawałek lewej piersi. - Wybacz. - powiedziała, odstawiając kubek i podnosząc koc. W sumie dalej nie wiedziała, dlaczego tak należało robić. - Czemu ludzie chodzą w ubraniach? Lub w czymś, co ich zasłania... i wcale nie chodzi tu o temperature. Nawet w lecie je zakładacie! Swetry, koszule, spodnie, bielizna... Nie jest wam gorąco? Mi na przykład jest - mam czarne futro, no ale sierść to tak jak u was włosy na głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary bunkier    Nie Lis 02, 2014 2:12 pm

Nie wytrzymał i zaczął chichotać nerwowo.
- Wybacz, ale jesteś naprawdę... Wyjątkowa. Nie masz jakby, tego uczucia wstydu.
I oczywiście, tak "rozmnażamy się" narządami. Boję się myśleć jak to jest u was...


Spojrzał na nią i zobaczył kawałek jej piersi. Cóż, nie dało się ukryć że powoli jakby "zwierzęce instynkty" zaczynały go opanowywać. No ale po chwili się ogarnął i zrobił się już kompletnie czerwony jak burak.
- Nie masz za co przepraszać.
Nie podobało mu się takie... bezuczuciowe podejście do miłości. W sensie, opisywanie tego jak u zwierząt. Ludzie przecież byli istotami rozumnymi. Nie byli ograniczeni. Robili więcej dobrych (i złych) rzeczy niż jakieś futrzaki... choć to może złe określenie. W końcu gatunek Fokus tez był inteligentny. Być może bardziej niż ludzie, lub po prostu w nieco innym kierunku.
- Nie jest nam gorąco.. z reguły. A nosimy ubrania, bo... nagie ciało pokazujemy tylko niektórym osobom. Z reguły takim którym ufamy, i które kochamy... zazwyczaj.
Od tego wszystkiego rzeczywiście zrobiło mu sie gorąco. Ściągnął bluze i odłożył na szafkę. Pod bluzą nosił zwyczajnego granatowego t-shirta z napisem "Feel the sound" .
Jakaś głupsza i bardziej humorystyczna częśc umysłu przypomniała mu "South Park" w którym ufo używało sond analnych. Miał nadzieje że tylko w odcinkach głupiego serialu były takie numery, bo powoli zaczynał się martwić w co ta sytuacja przejdzie...
Powrót do góry Go down
Fokus

avatar

Liczba postów : 25
Data dołączenia : 19/10/2014

PisanieTemat: Re: Stary bunkier    Nie Lis 02, 2014 4:56 pm

Wstyd. - A... aha. Rozumiem. - nie chciała ponownie zapytać "co to takiego?". Nie wiedziała, co to 'wstyd'. Zapewne coś niedobrego, sądząc po jego minie. - Aaa, już czaję! - zaśmiała się, machając prawą ręką na znak "wyluzujmy". - U nas jest inaczej. Nikt z nas nie posiada jakichś... narządów płciowych... - zastanowiła się przez chwilę. Może on nie chce o tym słyszeć? Ale w sumie - skoro on opowiedział jej wiele ciekawych rzeczy, to czas na nią! Najwyżej obrzuci ją tą herbatą i z miotłą zacznie gonić po pomieszczeniu krzycząc "na stos, grzeszniku!" Tak to było w jakimś serialu czy tam filmie dokumentalnym, którego udało się jej oglądnąć. - Łączymy się w pary na całe życie. Dwie osoby poznają się, a po dłuższym okresie albo się przyjaźnią, albo zostają złączeni przez Nao, naszą boginię. To nasza wielka matka. - Łyk herbaty, coś zaschło jej w gardle. - Powstaje specyficzna więź, którą zerwać może jedynie ona. Ta więź polega na przedstawieniu swojego wnętrza, zezwolenie na to, by druga osoba weszła w twój umysł. Zdejmujesz dla niej blokadę umysłu. Jesteś wobec niej nagi i bezbronny, może cię przecież telepatycznie zabić. Potem oni wybierają, czy chcą mieć potomstwo, czy nie.
Gdy ten ściągnął bluzę, jego koszulka podciągnęła się, odsłaniając na krótką chwilę jego okazały brzuch i trochę klaty. Mimo obojętnego wyrazu twarzy, tak na prawdę ten widok zrobił na Fokus wielkie wrażenie. W końcu Aksyryjczycy za swoją główną formę obrali wygląd ludzki. - ... a jeżeli jeden z połączonych więzią umrze, pozostaje jej wierny aż do swej śmierci. A jeśli ponownie się połączy, więź nawet w połowie nie będzie tak silna, jak pierwsza. Czasami rodziny wymuszają na dwojgu ową więź, głównie mowa o wodzów klanów... na Axis jest ich dwadzieścia dwa. Ale do stworzenia więzi potrzeba chętnych dwojga chętnych. CHĘTNYCH, nie zmuszonych!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary bunkier    Nie Lis 02, 2014 7:54 pm

Zdawał sobie sprawę że powoli sytuacja zaczyna się robić... dziwna. W sumie to cały czas taka była, a on nie umiał się wyluzować. Był dość spięty. Jakiś czas temu chciał Ją zabić, potem uwięzić, a teraz gada z nią jakby, no po prostu jakby znali sie lata.
Popatrzył jej w oczy, nie mógł się powstrzymać. Naprawdę chciał je zobaczyć. Wydawały się jakby zielone. Ale w tym świetle nie mógł być tego pewien. Sam miał swoje aktualnie w kolorze ciemnozłotym.
Dziwne... czuł się spokojny, i nawet... szczęśliwy. Słuchał Fokus. Zwyczaje jej ludu wydawały mu sie piękne, jednak na pewno nie wypaliły by na ziemi. Nawet nie mówiąc o tym ze ludzie to nie telepaci (z reguły) ale oczywiście są często zmienni, i mało kto wytrwałby do śmierci z jednym partnerem/ką.

- Na ziemi z tymi "chętnymi" to bywa różnie. Jeszcze w średniowieczu rodzice kazali córkom wychodzić za mąż dla dobra rodu. Aktualnie nie jest tak źle, ale jest masa rozwodów. Nie dziwie się, że Tobie nie podoba sie nasza planeta.
Popatrzył na zegarek. 6:34
Dziś będzie musiał wypić mocną kawę jeśli chce działać w dzień.
- Mówiłaś że u was, gdy kogoś nazywasz, to bierzesz za tę osobę odpowiedzialność. Ja nie jestem odpowiedzialny więc nie mogę Cię nazwać. Dzięki za to co mi mówiłaś. Ale serio, powoli muszę iść spać. Zostajesz?
Wstał i podał rękę Fokus by jej pomóc w tym samym, choć wiedział, że wstanie szybko i zgrabnie nawet bez jego pomocy.
Zastanawiał się, co się dzieje, ona nie miała prawa już żyć, wiedziała za dużo, znała wygląd jego kryjówki i dowiedziała się o nim pewnych poufnych informacji, właściwie... była pierwsza osobą rozmawiającą z chłopakiem w ten sposób...
Gdy przez dłuższą chwilę nie zareagowała Lord postarał się znów uśmiechnąć, zachęcająco w miarę możliwości.
Mózg mu podpowiadał by usunąć zbędnych powierników wiedzy na jego temat, ale coś innego kazało mu ją zostawić w spokoju( przynajmniej jesli chodzi o robienie krzywdy).
Zdecydował się pokazać jej Gotham z perspektywy parkourzysty. Ale to jeszcze nie teraz. Oczy mu się zamykały. Rzeczywiście wypadałoby się wyspać...
Zasnął, a gdy wstał to nierozglądając się za Fokus wyszedł z bazy, by szukać nowych przygód.
Z/T
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stary bunkier    Czw Mar 26, 2015 11:11 pm

Ile to dni? Ze trzy? Tyle go w bunkrze nie było że wypadałoby posprzątać. Gdy wszedł do środka rozglądnął się za Fokus. Nie było jej. Pewnie nigdy jej już nie zobaczy. Tęsknił- to jedyna istota z jaką tak ciekawie i przyjemnie mu się rozmawiało. Tak bywa, z tym że tylko taki idiota jak on mógł porwać kosmitkę do swojej bazy. No ale nie mógł żałować. Nie było czego. Poznanie Fokus było jedną z tych rzeczy których Jacob nie żałował. Jednak wspominanie jej nie służyło niczemu dobremu.Na pewno nie w tym momencie.
Kilka kroków i znalazł się w lecznicy z automatu chcąc zmienić bandaże ale... po co? Zdjął stare ciuchy i opatrunki, po czym szybko wyjął pojemnik na fiolki, uzupełnił zestaw i szybkim krokiem przeszedł do pomieszczenia naukowego. Tutaj trzymał ciuchy. Jako że stracił ukochaną wręcz bluzę, psychicznie stracił jedną z najcenniejszyxh rzeczy. Resztki tego ubrania schował głęboko w szafce. Bolało go to ale i tak nic by z tym nie zrobił.
Wyjął ubranie zapasowe, marynarkę i okulary, zerówki. Kompletna zmiana image'u dodawała mu co najmniej 5 lat jeśli chodzi o wygląd. Czas ruszyć ponownie w wielki świat. Przygotował swoje nowe sztylety, ostre jak diabli. Naszpikowane trucizną testową, wysoce odporną na parowanie.
Nowa komórka, nowy sprzęt. Słuchawki na uszy i głośno puszczone "Back in black". Uczucie wdychania w płuca świeżego powietrza nigdy nie było tak przyjemne.
Z/T
Powrót do góry Go down
Fawn Archer

avatar

Liczba postów : 36
Data dołączenia : 03/04/2015
Wiek gracza : 23

PisanieTemat: Re: Stary bunkier    Sob Kwi 04, 2015 9:58 pm

Obudzila sie dopiero w bunkrze, troche z powodu niezwykle jasnego swiatla lamp przemyslowych, ale glownie dlatego ze wlasciciel tych jakze krolewskich wlosci odezwal sie do niej. Powieki rozchylily sie powoli, ukazujac szaroblekitne oczy Fawn, troche niebecne jeszcze po podaniu srodka nasennego. Specyfik ulotnil sie jednak szybko z jej organizmu i dziewcze szarpnelo sie przed obca sylwetka. Gdy zdala sobie sprawe, ze nogi jak i rece ma skrepowane, zaprzestala szamotaniny, nie chcac tracic cennej energii. Podswiadomie czula, ze znalazla sie w bardzo niebezpiecznej sytuacji, swiadczylo o tym uczucie niepokoju w okolicy klatki piersiowej i brzucha, podobne do tego gdy obawiala sie kary od opiekunek w sierocincu. Przenikliwe oczy wpatrywaly sie bez cienia leku w twarz Lorda, ale za to z niezrozumieniem calej sytuacji. Wczesniej, na dachu ani podczas ucieczki, nie przygladala sie jego twarzy. Nie miala tego w zwyczaju gdy okradala przechodniow, nie robila tego rowniez gdy wchodzila z rzadka do sklepow. Dlaczego mialaby to zrobic teraz? Ponadto, mimo iz noc byla dosc jasna - nadal byla noca, niewiele rzeczy mozna okreslic jako doskonale widoczne o tak poznej porze. Zdecydowanie ludzka twarz nie nalezala do tej krotkiej listy. Archer rozgladala sie po nieznanym pomieszczeniu, w poszukiwaniu wyjscia, korytarza, szybu wentylacyjnego, czegokolwiek co moglo pozwolic jej na wydostanie sie. Ale nie krzyczala, ze zboczeniec, psychol, ze porwana. Wlasciwie... nie powiedziala jeszcze niczego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stary bunkier    

Powrót do góry Go down
 
Stary bunkier
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Stary Cmentarz
» Stary wampir i jeszcze starsi wrogowie
» Stary Opuszczony Dom

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Okolice miasta-
Skocz do: