PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mieszkanie Zatanny.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Zatanna Zatara

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 07/05/2013
Wiek gracza : 24

PisanieTemat: Mieszkanie Zatanny.   Pon Kwi 28, 2014 12:38 am

Mieszkanie panny Zatary znajdowało się w jednej z lepszych części górnego Manhattanu.
Osiedle strzeżone,  nikt nie proszony nie miał szans na wtargnięcie na teren blokowiska. Sama Czarodziejka mieszkała na prawie, że ostatnim piętrze apartamentowca, starając się jak najbardziej dbać o swoją prywatność. Nikt z dalszych znajomych nie wiedział dokładnie gdzie mieszka szatynka - ona sama starała się ukrywać swoją słodką tajemnicę jak najlepiej, bo nigdy nie wiadomo na kogo mogło się trafić.
Jeżeli już miałeś tą przyjemność znaleźć się w mieszkaniu panienki Zee to pierwsze co Cię mogło przytłoczyć to zapach. Wszechobecny zapach róż, słodki, omdlewający. Nie wiadomo jednak czy to był efekt czarów, czy po prostu sprawka kwiatów widniejących w każdym zakamarku domostwa. Herbaciane, czerwone, czy klasyczne, róże stanowiły chyba ulubiony bukiet zapaszków Zatanny.
Powracając jednak do wystroju. Kuchnia z jadalnią przedstawiała się imponująco - biorąc pod uwagę rozmiar pomieszczenia, w którym znajdowały się zarówno najpotrzebniejsze sprzęty kuchenne utrzymane w jasnych tonacjach jak i ogromny stół z krzesłami obitymi skórą.
Salon był ogromnym pokojem, w którym nie zabrakło zarówno dobrego sprzętu grającego w towarzystwie ciemnych mebli, ozdabiających ściany koloru purpury. W każdym zakamarku kryła się jakaś niespodzianka. A to czy w postaci ulubionej książki, otwartego opakowania czekoladek czy też zdjęć przestawiających naszą bohaterkę. Wchodząc do salonu od razu było widać, że to mieszkanie zamieszkuje kobieta. I to nie byle jaka. W sypialni dziewoi znajdował się jej strój sceniczny, duża szafa kilku drzwiowa skrywająca wszystkie kostiumy i ubrania młodej Czarownicy, komody i olbrzymie łóżko okryte pościelą w kolorze szkarłatu - idealnie współgrające ze ścianami umalowanymi na identyczny odcień.
Mieszkanie ogólnie sprawiało wrażenie przytulnego i spokojnego. Cicha muzyka sączyła się leniwie z głośników ustawionych w kątach salonu, a alkohol aż sam nalewał się do kieliszków...


xxx. / xxx. / xxx.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 30/05/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zatanny.   Pon Kwi 28, 2014 4:27 pm

John nie protestował, gdy Zatanna zaproponowała wyniesienie się z knajpy. Ceny mieli równie koszmarne, co piwo. Swoją należność uregulował już wcześniej, część z tego co wypił opłaciła jego towarzyszka - co prawda chciał zapłacić to koniec końców sam, ale kobieta podała banknoty szybciej niż sądził i już się nie wykłócał. Jakoś jej to wynagrodzi.
Gdy weszli do mieszkania, Constantine'a owionął duszący zapach róż. Zatanna je uwielbiała, John nie znosił. Cały wystrój był zbyt kolorowy, jak na jego ascetyczny gust, ale to nie była jego sprawa, jak mieszka czarodziejka. Lubił przebywać w tym miejscu - kiedyś, kiedy jeszcze, powiedzmy, miał do tego prawo - ze względu na właścicielkę, a nie wnętrze apartamentu. Blondyn zdjął płaszcz, rzucił go na oparcie kanapy i rozsiadł się wygodnie na miękkich, jasnych poduszkach. Poluzował krawat i rozpiął dwa guziki koszuli, te najbliżej szyi. O dziwo, nie ogarnęła go jeszcze chęć sięgnięcia po papierosa, choć zapewne długo to nie potrwa.
- Niewiele się tu zmieniło - wtrącił, rozglądając się dookoła, wcale tego nie ukrywając.
Sięgnął po ramkę ze zdjęciem stojącą nieopodal, na którym widać było Zatannę podczas jednego z pokazów. Przynajmniej tak mógł się na nią trochę dłużej pogapić. Z drobną iskrą radości stwierdził, że nie dostrzega w mieszkaniu śladów bytności innego mężczyzny, choć o niczym to jeszcze nie świadczyło.
Cóż, i tak chyba nie miał już za wiele do gadania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zatanna Zatara

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 07/05/2013
Wiek gracza : 24

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zatanny.   Pon Kwi 28, 2014 5:26 pm

Na całe szczęście droga nie zajęła im długo - kobieta mieszkała wyjątkowo blisko pubu, z którego dopiero co się wyrwali.
Gdy znaleźli się już w mieszkaniu Czarodziejki ta niespiesznie skierowała swe kroki wpierw do swojej sypialni, gdzie zostawiła teczkę z ważnymi dla niej dokumentami, by później mieć na nie oko. Chwile potem wróciła do salonu, gdzie podczas jej nieobecności John zdążył się już nieco rozgościć. W sumie nie musiał, to miejsce znał wyjątkowo dobrze - czarnulka uważała, że nawet lepiej niż ona sama. Nie skomentowała widoku mężczyzny oglądającego jej zdjęcie - nie wiedziała sama co o tym myśleć. Czy byś zadowoloną z faktu, że John ... być może jeszcze o niej myśli? Nie jak o przyjaciółce? Kto wie. Pewnie sam Mag nie ma pojęcia co w tej chwili robić. Słysząc jego głos rozluźniła się trochę i podeszła swobodnie do barku, wyjmując po kolei z niego dwa, pękate kieliszki z kryształu.
- - Dobrze wiesz, że często przywiązuję się do wielu rzeczy. Na razie nie mam serca zmieniać wystroju. Zbyt dobrze mi się kojarzy. - Mruknęła, a kącik jej ust uniósł się nieznacznie. Mężczyzna doskonale powinien zdawać sobie sprawę do czego zmierza Zatara. A przynajmniej do czego ma zamiar. Teraz tylko obdarzyła go długim i znaczącym spojrzeniem i wyjęła butelkę czerwonego wina i z całym tym majdanem umościła się wygodnie obok Johna. Rozłożyła wszystko na stole i z gracją nalała po równo alkoholu do naczyń. Niby przypadkiem, zupełnie jak on wcześniej musnęła łokciem ramię Anglika, a podając mu jeden z kieliszków nachyliła się nieznacznie i spojrzała mu w oczy. Na jej twarzy wykwitł kolejny, słodki uśmieszek, którym go obdarzyła. Miała wyśmienity humor, już praktycznie zapomniała o prośbie mężczyzny co do tajemniczego zgrupowania.
Upiła łyk słodkiego trunku i przymknęła oczy, a prawą nogę założyła na drugą kończynę.
- John... Powiedz... Jak długo zamierzasz zostać w Stanach? - Spytała, przelotnie spoglądając na niego i udając tylko pobieżne zainteresowanie jego kwestią, chociaż tak naprawdę w środku wrzała aż z ciekawości. Była pewna, że blondyn ma zamiar zostać tu na dłużej, bo po pierwsze, ma nową sprawę, zagadkę do rozwikłania, a po drugie... No, to nic pewnego, ale byłoby miło gdyby spędzili czas we dwójkę jak za... dawnych lat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 30/05/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zatanny.   Wto Maj 06, 2014 10:04 pm

John obserwował Zatannę kątem oka, gdy krzątała się przy barku. Odstawił zdjęcie z powrotem na półkę, gdy kobieta podeszła do kanapy i zajęła miejsce obok niego, przez co blondyn poczuł słodki zapach jej skóry - dość charakterystyczny, choć niekoniecznie chodziło o same perfumy. Sięgnął po kieliszek, który mu podała. Przy kontakcie fizycznym po ciele Anglika przebiegł bardzo delikatny, ale odczuwalny i przyjemny dreszcz. Podobało mu się, że Zatara zaczynała grać w jego grę, choć nie był taki pewien, do czego zmierzała. Gdyby to była jakakolwiek inna panna, pewnie od razu rozszyfrowałby podobne zachowanie i nie patyczkował się, bawiąc w uprzejmości, ale to była Zatanna. Jego mała, kochana Zatanna. Cóż...
- To zależy - odparł na jej pytanie zgodnie z prawdą. Zrobił znaczną pauzę, jakby zastanawiał się, co powiedzieć dalej. Odpowiedź nie była jednoznaczna, co dało się od razu wyczuć. Constantine popatrzył na czarnulkę przeciągle, zatrzymując wzrok dosłownie na ułamek sekundy na jej ustach i szybko upił solidny łyk wina. Nie był jego smakoszem, ale raz na jakiś czas mógł się skusić.
- Czeka mnie trochę pracy, więc pewnie nieco mi się zejdzie - dodał, już po uspokojeniu swoich "żądzy". W tym wypadku wolał zrobić jeden krok w tył, by za jakiś czas - kto wie - zrobić dwa w przód.
- Opowiadaj, co u ciebie - zapytał neutralnie, żeby odstawić na razie na boczny tor sprawę z demonami i zwyczajnie dowiedzieć się, co porabiała przez ten czas Zatara.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zatanna Zatara

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 07/05/2013
Wiek gracza : 24

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zatanny.   Wto Maj 06, 2014 10:37 pm

Ostrzeżenie.
Jeżeli jeszcze nie masz 18 lat, albo nie tolerujesz/nie interesują Cię sceny erotyczne, które mogą się tutaj pojawić to proszę Cię. Nie czytaj dalej.

Kobieta raz za razem moczyła usta w doskonałym, słodkim trunku, który swym zapachem, kolorem no i smakiem otumanił ją na moment. Starała za bardzo nie wgapiać się w Johna, bo po pierwsze – może uznać to za jakąś zachętę z jej strony, co nie byłoby takim złym posunięciem, a po drugie – to było po postu niegrzeczne. Przynajmniej według samej Zatary.
Chcąc nie chcąc sama podjęła delikatną grę z magiem; kusząc go gestem, spojrzeniem czy słowem, które starała się wypowiadać odrobinę niższym, melodyjnym głosem, który mógł być miły dla ucha. Dla ucha Constantine’a rzecz jasna. Miała nadzieję, że stare sztuczki zadziałają na jej przyjaciela, być może uda się czarnulce zatrzymać nieco dłużej w Stanach niż ten planował, hm? W końcu nie widzieli się naprawdę długo, a trzeba to jakoś nadrobić. Tym samym czujne oko zarejestrowało wzrok blondyna i szybkie zerknięcie w stronę jej warg. Och. Czyżby Anglik miał na coś ochotę?
Coraz bardziej zaplątując się w dziwną, acz ciekawą gierkę Zatanna skorzystała z okazji i oblizała usta powolnym, zmysłowym ruchem języka i niby to przypadkiem zerknęła na swojego towarzysza sprawdzając tym samym jego reakcję. Zapewne ten uda, że nic nie zauważy, ale dla Czarodziejki była to dodatkowa frajda. Wiedziała bowiem doskonale jak na niego działała kiedyś, więc może w tej kwestii nic się nie zmieniło? Poprawiła kosmyk włosów wpadający jej do oczu i westchnęła cicho zastanawiając się nad odpowiedzią na pytanie, które jej zadał mężczyzna. Po chwili jednak utkwiła wzrok na kieliszku i obserwowała z namysłem szkarłatną ciecz.
- Szczerze mówiąc nie za wiele zmieniło się od naszego ostatniego spotkani, John.  No, może z wyjątkiem tego, że mam coraz więcej pracy w teatrze, a coraz mniej czasu dla siebie. – Krótka pauza na kolejny łyk alkoholu i kontynuowała.
- Oprócz tego raz na jakiś czas pomogę komuś z Ligi czy komukolwiek innemu kto akurat potrzebuje moich zdolności. Zdarzają się niemiłe incydenty, trudne sprawy, ale przecież Ty doskonale wiesz jak jest. Sam w tym siedzisz. – Mruknęła i kątem oka zerknęła na partnera. Kolanem trąciła jego nogę, by sprowadzić go na ziemię, by zwrócić jego uwagę na siebie.
-A Ty? Coś się u Ciebie zmieniło? – Zapytała posyłając w jego stronę zadziorny, acz uroczy uśmieszek, który tak dobrze znał.
Była praktycznie pewna, że u Maga także niewiele się zmieniło. Pewnie dalej łapał jakie zlecenia dotyczące naprawdę ciekawych spraw. Nie martwiła się o to czy sobie radzi, bo wiedziała, że facet zna swoją cenę i nie da się wyrolować. Była spokojna o niego, aż dziw bierze.


Ostatnio zmieniony przez Zatanna Zatara dnia Wto Maj 27, 2014 9:45 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 30/05/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zatanny.   Nie Maj 11, 2014 9:02 pm

Z Zatanną był taki problem, że nigdy nikt nie był w stanie przejrzeć jej sztuczek, jakie wykonywała na scenie. Może dlatego, że to była prawdziwa magia, a nie tanie sztuczki rodem z trików Davida Copperfielda? Na Johna, zdawało się, również działały czary kobiety. Tylko te trochę innego kalibru, takie, na które znana jemu magia nie znała przeciwzaklęcia. A nawet, gdyby miał o nim pojęcie, pewnie i tak nie zechciałby go użyć. Kuszące spojrzenia spod firanki ciemnych rzęs, niski głos, który nieraz słyszał tuż koło swego ucha, gdy ciało Zatary prowadziło grę z ciałem Constantine’a – gry, w której obydwoje odnosili zwycięstwo...
Do czasu.
Blondyn spróbował się – po raz kolejny - otrzeźwić, gdy gorąc zaczął rozlewać się po jego kończynach, a umysł zaczął niebezpiecznie odpływać nie w tę stronę, w jaką powinien. Mógł sobie wmawiać, że to wina wypitego alkoholu, ale niestety – dwa piwa i łyk wina nie potrafiły go wprowadzić w taki stan, daleko mu było do bycia pijanym, nawet nie był porządnie wstawiony. Problem mocnej głowy, choć to akurat okazywało się czasem być zaletą. Gdyby nie to, seksowne gesty Zatanny już dawno sprawiłyby, że nie bawiłby się w grzeczności i w chwili obecnej byłby gdzieś pomiędzy zdejmowaniem własnych spodni, a zrywaniem z Zatary bielizny.
- Szlachetne – odparł, słuchając odpowiedzi na zadane wcześniej pytanie. – Liga musi być ci wdzięczna.
Zanim podjął dalszą rozmowę, upił z kieliszka solidny łyk sprawiając, że naczynie było obecnie niemal puste. No cóż, dopił więc to, co w nim zostało i odstawił szkło na stolik.
- Ten sam syf od lat – mruknął, wzruszając ramionami. Gdyby nie jego ton, można by było uznać, że narzeka na swój los, ale John nauczył się, że nie warto tego robić. Jest jak jest, zajmuje się tym czym zajmuje i, uwaga, nawet to lubi. Oczywiście nie jest jeszcze aż tak szalony (choć nie jest mu do tego daleko) i czasem z zazdrością zerka na ludzi, którzy nie wiedzą tego, co on wie i nie widzą tego, co on widzi. Dlatego też w głosie Constantine’a było słychać pogodzenie się z życiem, które ocierało się w małym stopniu o obojętność. Jedną z niewielu rzeczy, która dawała mu kopa w tej robocie było to, że mógł utrzeć niektórym idiotom nos. Nie znosił, jak ktoś uważał się za pana i władcę innych, nadczłowieka, nadkogotamsobiejeszczechcecie. W sumie mógłby zostać punkiem-anarchistą, choć raczej nie śpiewałby nigdy ‘God save the queen’.
- Lubię trudne sprawy. To moja specjalność – powiedział, nachylając się ku czarnulce. Oparł brodę na dłoni i wbił w Zatarę wzrok, promieniując ją spojrzeniem niebieskich, błyszczących oczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zatanna Zatara

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 07/05/2013
Wiek gracza : 24

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zatanny.   Nie Maj 11, 2014 10:21 pm

Czarodziejka z ciekawością obserwowała twarz Johna – nigdy nie wiedziała o czym ten myśli, bo Mag nigdy nie dzielił się z nią takimi informacjami. No, może czasem wypsnęło mu się gdy wybitnie miał dobry humor. Zaraz jednak żałował swoich słów i znów pogrążał w myślach. Jak widać to także się nie zmieniło.
Wiedziała jednak, że jej gesty czy mimika zrobiła swoje – automatycznie na jej twarzy zakwitł uroczy uśmieszek, którym obdarzyła swojego towarzysza. Cel jak widać został zamierzony – wzburzyła Constantinem i wiedziała, że dalej na niego działa, co ją bardzo cieszyło. Dalej nie będąc w pełni usatysfakcjonowana swoją grą przysunęła się do niego jeszcze bliżej i odwracając się w jego stronę zmrużyła błękitne oczy i zmierzyła go trudnym do rozszyfrowania spojrzeniem. Spojrzenie było badawcze, to prawda, ale kryło za sobą coś, czego Zatanna na razie nie chciała ukazywać. Jej także było daleko do bycia pijaną, jednak wolała zachowywać się na razie przyzwoicie. Co było nad wyraz trudne bo John miał w sobie to coś, co niezależnie od ich wcześniejszej relacji przyciągało ją niczym magnes, Wiedziała, że znajomość z nim może mieć okropne konsekwencje, jednak znała go już tyle lat i zawsze nabierała się na jego sztuczki. Dlatego ty razem to ona postanowiła zabawić się nim. Do czasu, gdy zobaczy, że i może jemu zaczęło zależeć. I, że może potraktuje w końcu ją poważnie.
Powracając jednak do rozmowy…
- Och, pewnie, że są. W końcu niewiele jest Czarodziejek takich jak ja, prawda? – Spytała Anglika wiedząc doskonale, że zabrzmiało to co najmniej dwuznacznie. Wiedziała również, że Liga faktycznie musi być zadowolona ze współpracy z nią, bo mimo wszystko kobieta posiadała przydatne umiejętności. Przerywając na moment rozmowę zerknęła na puste naczynie mężczyzny i stwierdzając, że nie zostawi go przecież o suchym pyszczku podniosła się zgrabnie z kanapy i dolała alkoholu do pełna do naczynia przyjaciela, a i sobie nie pożałowała wina. Kręcąc biodrami wróciła na miejsce i wręczyła zgubę właścicielowi, przy tym obdarzając go kolejnym, badawczym spojrzeniem. Słysząc pewną obojętność w jego głosie zmarszczyła tylko nosek i obróciła kieliszkiem w dłoni jakby zastanawiając się nad tym czy by nie wtrącić paru słówek. Współpracowała z Johnem przez jakiś czas, wiedziała w czym się babrał i do czego czasem musiał się posuwać. No cóż, łatwo nie miał, a to przez jego unikalne zdolności, którymi się nie chwalił, za co bardzo go ceniła. Mogła na niego liczyć – gdyby miała kłopoty, to ten rzuciłby się jej na ratunek. To było pewne.
Już miała otworzyć usta, by coś powiedzieć gdy John nagle nachylił się w jej stronę, zmniejszając tym samym odległość między ich twarzami do minimum. A może jej się tylko tak wydawało? Gest tak nieoczekiwany, że aż sama Zatanna nie wiedziała gdzie podziać oczy. Spojrzenie Johna ją paliło – nie chciała jednak wyjść na słabą kobietę dlatego dzielnie stawiła mu czoła i uczyniła to samo, spoglądając w błękit jego patrzałek, w których mogłaby się zatopić. Doprawdy, to co robił z nią Anglik przechodziło wszelkie wyobrażenie. Sama teraz nie miała pojęcia jak się zachowywać, dlatego zdecydowała się dalej grać, co chyba wychodziło jej całkiem nieźle.
- Masz coś głębszego na myśli, John? Przecież wiesz, że nie lubię niedomówień… – Mruknęła, zdając sobie sprawę, że mężczyzna znajduje się zbyt blisko niej. Do jej nozdrzy dotarł ten sam zapach wody kolońskiej zmieszany z dymem papierosowym, który tak dobrze znała i o dziwo naprawdę lubiła. Była ciekawa do czego dalej posunie się magik.
- Biorąc pod uwagę to, że widzę Cię całego i zdrowego, to chyba dalej sobie świetnie radzisz, hm? – Powrót do wcześniejszego tematu to było to co musiała teraz zrobić. Lada chwila, a jej myśli odnalazły by te wspomnienia, od których wolałaby czarnulka uciec. Przynajmniej na razie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 30/05/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zatanny.   Czw Maj 15, 2014 2:35 pm

Wszystkie jego działania, by oprzeć się niezaprzeczalnemu urokowi Zatanny, szły na marne. Kobieta ani trochę mu nie pomagała, on sam zresztą też jakby ze sobą walczył, bo cały czas raz robił unik, a raz przystępował do ataku. Odetchnął na moment, gdy Zatara wstała i poszła po butelkę szkarłatnego trunku. Wciąż go kusiła, ale będąc w pewnej odległości od niego, nie mając jej na wyciągnięcie ręki, było odrobinę łatwiej. John wyzywał się w myślach od idiotów i frajerów, bo w tak głupi sposób tracił zmysły. No, może nie taki głupi, ale zawsze stanowczy i chłodny w obyciu Constantine zmieniał się przy czarodziejce nie do poznania, co jego samego po prostu zaczynało irytować, bo bardzo nie lubił tracić panowania nad swoimi emocjami.
- Mocno zawęziłbym ten krąg - odparł, trzymając już w ręku kieliszek i unosząc go lekko do góry, jakby dawał znak, że chce wznieść toast za jej dokonania oraz zdolności. Na potwierdzenie tego gestu upił spory łyk wina.
On również zdawał sobie sprawę z tego, co zwala się na głowę Zatanny z racji jej profesji. Był pełen podziwu dla jej wewnętrznej siły, która była niezbędna, by móc stawiać czoła wyzwaniom, jakie rzucano Zatarze pod nogi niczym kłody. Doświadczenie, jakie przez nią przemawiało, było imponujące.
Widząc, jak czarnulka wraca na swoje miejsce i siada tak samo blisko obok niego, jak wcześniej, wiedział już, że jest stracony. Kobieta zasypała go pytaniami, na które pragnął odpowiedzieć jej tylko w jeden sposób. I nie zamierzał się bawić dalej w tę grę licząc na to, że Zattie również zechce z niej zrezygnować. Liczył się z tym, że może pójść nie po jego myśli, ale... who cares?
Constantine odstawił na stolik naczynie, ujął w palce podbródek ciemnowłosej i przysunął jej twarz bliżej swojej. Gdy jego ręka spoczęła na tyle głowy Zatanny, wsunął dłoń między gęste pukle i zdecydowanie, lecz wciąż delikatnie, by nie zrobić jej krzywdy, pocałował czarodziejkę najpierw nieśmiało, a potem pieścił jej usta swoimi wargami coraz mocniej, z ogromną tęsknotą, z której nie zdawał sobie sprawy przez tyle czasu, jaki siedział w Anglii.
Najwyraźniej demony zeszły teraz na drugi plan - i jakoś wcale nie było mu z tym źle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zatanna Zatara

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 07/05/2013
Wiek gracza : 24

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zatanny.   Czw Maj 15, 2014 3:32 pm

Na jej twarzy pojawił się tylko lekki uśmieszek, gdy spojrzała na jego uniesiony kielich zachęcający ją do wzniesienia niemego toastu. Tak naprawdę mogłaby powiedzieć coś równie głupiego, że toast jest za ich zdrowie, za powodzenie w misji, czy po prostu za nich samych. Jednak ku przestrodze, by nie popełnić błędu w samą porę ugryzła się w język, by żadna niepowołana fraza nie popłynęła. Biorąc z niego przykład również upiła spory łyk alkoholu, który przyjemnie rozpłynął się w jej wnętrzu i sprawiając, że na twarzy Czarodziejki pojawiły się urocze wypieki. Być może spowodowane przez wino, albo przez samą obecność Constantine’a.
Gdy ten odłożył swoje naczynie uniosła zdziwiona brew do góry i z niemym pytaniem spojrzała na Maga, który do tej pory nie odpowiedział na pytania, które dobrała z taką starannością. Przecież nie zapytała dlaczego zniknął, co przecież bez problemu mogła zrobić. Ale prawda była taka, że nie chciała go wystraszyć… Wiadomo jaki był John. Jedno słowo, zbytnie przywiązanie, czy trudniejsze sprawy, a on rozpływał się we mgle nie dając żadnej wskazówki do tego jak go odnaleźć. Teraz nasza Zatanna postanowiła działać ostrożniej, chociaż bardziej zdecydowanie, ze świadomością własnych czynów. Chciała mu trochę podokuczać, być może wykorzystać, by i ten poczuł się tak samo jak ona tamtego okropnego dnia. Spojrzenie niebieskich ocząt utkwiła w jego oczach, starając się przebić przez jasną taflę, starając się go rozgryźć. Nie spodziewała się jednak tego, co ten uczynił. Czując miękkość warg blondyna na swoich ustach w pierwszej chwili miała ochotę go odepchnąć od siebie. Że też miał czelność się do niej przystawiać! Po tym wszystkim co jej zrobił. Momentalnie krew buchnęła do głowy kobiety, a z ust wyrwał się cichy jęk, nie do końca jasny. Być może chciała więcej? Z drugiej strony jednak nie po to kusiła go, by ten oparł się jej urokowi. Jak widać dalej na niego działała, co skrycie ją bardzo cieszyło. Dając sobie na razie na wstrzymanie po omacku odstawiła kieliszek na blat stołu i objęła mężczyznę, tym samym przylegając do niego swoimi wypukłościami, tak by ten mógł poczuć co stracił. Całowała Constantine’a z początku powoli, subtelnie, zupełnie jakby na nowo chciała odkryć smak jego ust… Potem pocałunek przerodził się w bardziej namiętny i żarliwy. Tęsknota zrobiła niestety swoje. Nie mogąc się powstrzymać przywarła do niego jeszcze mocniej, zaczepnie zahaczając o dolną wargę zębami. Dłoń jej wylądowała na plecach Anglika, po których lekko wodziła opuszkami paluszków.
Nie posądzała Johna o wybuch takiego pożądania. Może to i lepiej, że się tyle nie widzieli?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 30/05/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zatanny.   Czw Maj 15, 2014 3:55 pm

John bardzo dobrze zdawał sobie sprawę z tego, jaką krzywdę wyrządził Zatannie. Miał do tego niezwykły talent - do krzywdzenia bliskich właśnie. Czasem wolał zniknąć, niż pozwolić dopuścić kogoś do siebie bliżej, niż powinien. Nawet, jeśli miałoby to oznaczać zdradę - w końcu skok w bok jest pozbawiony głębszych uczuć, a to dość istotne w 'uciekaniu'. Kobieta powinna się cieszyć, że jeszcze żyła! Wielu z jego przyjaciół nie miało tego szczęścia, spoczywali obecnie w chłodniej ziemi w różnych zakątkach świata. Czarodziejka umiała o siebie zadbać, owszem, ale cichy głosik w głowie wiedział swoje i podpowiadał różne, koszmarne rzeczy. A blondyn zazwyczaj go słuchał.
Constantine podświadomie czuł, że nie jest obojętny Zatarze, mimo to spodziewał się przynajmniej policzka w twarz. Kiedy to nie nastąpiło, a wręcz przeciwnie - dostał więcej, niż sądził - zrobił się odważniejszy w swoich poczynaniach. Jęk czarnulki tylko mocniej go nakręcił, niezależnie od tego, czy był to jęk udawanego sprzeciwu (bo przecież go nie odepchnęła) czy przyjemności (a może obydwu tych rzeczy naraz?). John, trzymając Zatannę blisko siebie, położył ją delikatnie na kanapie, po czym sam legł na niej, starając nie przygnieść kruchego ciała damy swoim ciężarem. Jego wargi znalazły swoje miejsce nie tylko na pełnych, czerwonych od pocałunków ustach czarodziejki, ale idealnie pasowały również do jej szyi oraz uroczych zagłębień w obojczykach. Niecierpliwie podciągnął jej bluzkę, kładąc ręce na gładkim, przyjemnym w dotyku brzuchu. W tej jednej chwili chciał jej dotykać wszędzie i całować tam, gdzie niegdyś całował. Jego nierówny oddech omiatał skórę Zattie, którą - miał nadzieję - przechodziły dreszcze choć w połowie tak intensywne, jak jego.
Wiedział, że przyjdzie i czas na rozmowę. Brnął w to znowu, żałował tego, jak się kiedyś zachował. Najwyraźniej będzie miał szansę, by to odpokutować. Pytanie tylko - czy z niej skorzysta?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zatanna Zatara

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 07/05/2013
Wiek gracza : 24

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zatanny.   Czw Maj 15, 2014 4:16 pm

Zatanna bardzo dobrze znała przeszłość Johna. Przynajmniej znała na tyle, by w duchu obawiać się znajomości z nim. Jednak wiadomo jak to z kobietami jest. Często ciągnie je do zakazanego owocu, do zakazanego terenu, a ona miała wyjątkowe szczęście do spotykania tzw. Bad boyów. Jednym z nich był właśnie Mag. Uzależniony od alkoholu i nikotyny, piekielnie inteligentny uwodził ją samym spojrzeniem. Często traciła przy nim głowę, jednak w porę reflektowała się i wychodziła cało z sytuacji. Ratowali sobie skórę nawzajem już od kilku ładnych lat. Całkowicie mu zaufała, a on po tym co przeszli ją odrzucił. Zachowała do niego urazę, to pewne, ale widząc go po tak długim czasie mimo wszystko nie mogła mu nie przebaczyć. Zapewne dlatego teraz tak chętnie wskazywała mu drogę do swojego serca.
Gdy tylko pod plecami poczuła miękkość kanapy automatycznie przymknęła oczy i oddawała się przyjemności jaką jest kosztowanie ust Anglika. Przez jej ciało przebiegały przyjemne dreszcze podniecenia gdy mężczyzna całował delikatnie jej czuły punkt – zagłębienie szyi – wtedy by dać mu lepszy dostęp do niej odchyliła odrobinę głowę w bok i wydała z siebie ciche tchnienie, podczas gdy jej dłonie przesunęły się na przód, aż do klatki piersiowej Magika, do której by się dostać musiała pokonać zabezpieczenie w postaci małych guziczków, które jeden po drugim puszczały pod wpływem dotyku zwinnych rąk Czarodziejki. Pozwalając sobie na chwilę jego nieuwagi zdjęła z niego również jego nieodłączny atrybut – krawat i rzuciła go gdzieś na bok. Czując pewien niedosyt chwyciła pewnie twarz mężczyzny i złożyła na jego ustach słodki i niewinny pocałunek, który mógł zakończyć ich mały wybryk, bądź też przeciwnie – zachęcić do dalszych zabaw. Z ust przeszła na policzki, wargami smakując jego skóry i badając kształt jego szczęki. Chłonęła jego zapach, smak całą sobą. Chwilowo nawet zapomniała o ich sprawie, o jej przesłuchaniu. Była zbyt zaaferowana Constantinem. Jednak coś w środku mówiło jej, że to się może źle skończyć. Znowu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 30/05/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zatanny.   Pon Maj 26, 2014 4:51 pm

John nie protestował ani przez chwilę, gdy Zatanna sięgnęła do drobnych guzików jego koszuli i zaczęła rozpinać je, jeden po drugim. Pomógł jej w tej czynności i odpiął te znajdujące się najniżej, po czym, w momencie jak ich dłonie spotkały się, ściągnął górę i rzucił gdzieś na bok. Chwilę później z krawatem stało się to samo - w międzyczasie czarodziejka nie pozostawała ani trochę bardziej ubrana, bowiem Constantine także nie próżnował. Widok Zatary w samej bieliźnie był cholernie podniecający. Niektórzy twierdzili, że kobieta wygląda w koronkach lepiej, niż bez nich, ale John nie wybrzydzał. Mógłby się gapić na czarnulkę i tak, i tak. Już nieco delikatniej zsunął jedno z ramiączek jej biustonosza, po czym przeniósł usta z jej warg z powrotem na szyję, by schodzić coraz niżej, aż do jej krągłych piersi, które za pomocą sprawnych palców maga mogły się już prezentować światu w całej swej okazałości. Pieścił ją zarówno pocałunkami, jak i dłońmi, nasłuchując cichych jęków Zatanny. W łepetynie huczało mu równo, czuł się, jakby wypity alkohol uderzył mu go głowy, ale dobrze wiedział, że to nie od tego. Zatapiał się w ogarniających go emocjach i przyjemności, jakiej doznawał i pragnął, by chwila ta trwała i trwała.
- Świat może się kończyć, proszę bardzo - pomyślał blondyn, sięgając do klamry swoich spodni, by móc je zdjąć. Męskość zaczynała go strasznie uwierać, co Zatara ewidentnie musiała czuć, gdyż mężczyzna nie przestawał na nią napierać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zatanna Zatara

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 07/05/2013
Wiek gracza : 24

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zatanny.   Wto Maj 27, 2014 10:15 pm

Z sekundy na sekundę, z minuty na minutę oddech Czarodziejki stawał się coraz szybszy i głębszy, zupełnie jakby za każdym wdechem potrzebowała więcej tlenu. Sytuacja robiła się naprawdę gorąca i prowadząca do wiadomo czego – spełnienia. Niestety, Hellblazer miał ogromny wpływ na naszą bohaterkę, która mimo silnej woli nie potrafiła się oprzeć dotykowi czy spojrzeniu blondyn, który działał na nią dokładnie tak samo jak jakiś czas temu, kiedy jeszcze byli razem. Nie mogąc się opanować drżała na całym ciele i za każdym razem gdy John ją tknął z jej ust wydobywały się tylko ciche pomruki oznaczające dezaprobatę. Podobało jej się to co wyprawiał z nią, jak się zachowywał…
Jeżeli jednak chodziło o kwestie fizyczne to najpierw działał, potem myślał co wiele razy doprowadzało do nieprzyjemnych zdarzeń, o których kobieta wolałaby nie wspominać. Zwłaszcza teraz, kiedy naprędce jakby od tego zależało ich życie pozbywali siebie wzajemnie ubrań, które chyba są zbędne… Zee Zee sama nie wiedziała kiedy znalazła się praktycznie naga pod Constantinem, który faktycznie nie próżnował i już majstrował przy pasku, by móc jak najszybciej zdjąć z siebie spodnie. Podczas gdy ona spokojnie, z namaszczeniem całowała kącik jego ust, by za chwilę móc przejść do płatka jego ucha, które najpierw lekko podgryzła, a potem zaczęła ssać namiętnie. Jej słodki oddech delikatnie drażnił wilgotną skórę Magika, a jej dłoń pomalutku odnalazła ścieżkę prowadzącą do wypukłości mężczyzny. Na jej twarzy pojawił się uroczy, zażenowany uśmiech, który zaraz zniknął – dziewczyna zastygła na moment zastanawiając się w duchu co też ona wyprawia. Leży prawie naga w objęciach kochanka, którego nie widziała dłuższy czas, podczas gdy na świecie dzieją się niestworzone rzeczy. Zamiast pieszczot, które skądinąd były bardzo odprężające powinna przeprowadzać z nim sztywną rozmowę… Sztywną, och tak, z pewnością w tym wszystkim było coś sztywnego, co przywołało ją ponownie do ‘porządku’. Pocałunki Johna wyrwały ją z rozmyślań, a sama Zatanna oddała się przyjemności, której tak bardzo potrzebowała.
Wyginając się lekko i zwinnie pod muśnięciami blondyna Czarodziejka wiedziała czego doskonale teraz chce. A raczej kogo. Korzystając z okazji oplotła zręcznie nogami biodra Anglika i przyciągnęła go mocniej do siebie, by jeszcze bardziej poczuć jak bardzo jej kochanek jest nią zainteresowany. Prawą dłoń wsunęła w jego włosy, pozwalając sobie na zajrzenie mu w oczy – te błękitne tafle, przez które bardzo trudno było cokolwiek dojrzeć i wygięła usta w drapieżnym, słodkim uśmiechu, który powinien dać do myślenia Constantine’owi…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 30/05/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zatanny.   Sro Cze 04, 2014 10:08 pm

Cała akcja posuwała się (ha, jaka gra słów, patrzcie go) dość szybko, szybciej, niźli John by się tego spodziewał. Już dawno jego spodnie zdobiły puszysty dywan Zatanny, mało brakowało, a dołączyłoby do nich krwiste wino - Constantine, w ferworze emocji i pożądania, trącił swój kieliszek, który niebezpiecznie przechylił się, chcąc spaść i rozlać ciecz. Refleks magika jednak na to nie pozwolił, ale musiał na chwilę przerwać, hm, inne czynności, by zapobiec tej drobnej katastrofie (nie chciał wiedzieć, co mogłaby mu zrobić Zatara za zniszczenie tegoż elementu wystroju). Złapał mocno za biodra kobiety mniej więcej w tym samym czasie, co ona przyciągnęła jego, co sprawiło znaczną przyjemność jego męskości. Poruszał się w różnym tempie, raz szybciej, raz wolniej, dawkując doznania zarówno sobie, jak i czarnulce. Patrzył, jak jej zgrabne ciało wije się i poddaje jego ruchom, jak krągłe piersi falują z każdym pchnięciem. Był to widok piękny, widok, jaki kiedyś już wyrył się w jego pamięci i nagle ożył, z intensywnością większą, niż wcześniej. Uwielbiał, gdy Zatanna patrzyła prosto w jego oczy, gdy się kochali, tak jak robiła to właśnie teraz. Miał wrażenie, że wtedy splatały się nie tylko ich ciała, ale w jakiś sposób dusze... Może to i trochę naiwne, ale biorąc pod uwagę profesję Johna, nie było to takie dziwne, jakby się nad tym zastanowić.
W każdym razie, blondyn dopiero się rozkręcał, co dobitnie zasygnalizował czarodziejce, przyszpilając ją za nadgarstki do kanapy i wykonując magiczne rzeczy nie tylko członkiem, ale i ustami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zatanna Zatara

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 07/05/2013
Wiek gracza : 24

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zatanny.   Pią Cze 06, 2014 2:40 pm

Faktycznie. Constantine miał wielkie szczęście, że i tym razem udało mu się uniknąć kłopotów. Gdyby wino się rozlało Zatanna niestety ale musiałaby go grzecznie, bądź też nie wygonić, przy okazji zamieniając go w królika albo inne słodkie zwierzątko. Nie dlatego, że dywan był drogi, stać by ją było i na drugi taki sam. Chodziło o to, że nie lubiła gdy ktoś nie dbał o jej rzeczy, po prostu.
Teraz jednak nie zwróciła na to większej uwagi, zbyt zaaferowana była grą podjętą przez Johna. Z jej ust raz na jakiś czas wydobywało się głośniejsze jęknięcie, akurat gdy mężczyzna mocniej napierał na jej ciało. Czuła jak krew szumi jej w uszach, jak nogi jej drżą, jak lekko nieprzytomny uśmiech wcale nie chce zejść z jej twarzy. Wiedziała, że to nie powinno się stać, ale cóż, czasem przyjemność fizyczna przysłania nam rozsądek i trzeźwe myślenie, którym zazwyczaj zasłaniała się kobieta. W chwili obecnej postanowiła tylko korzystać z uroków spotkania z kochankiem, który jak widać nie do końca wypadł z roli. Z wyczuciem nasza Czarodziejka muskała wargami płatek jego ucha, by ten najpierw poczuł ciepły oddech kobiety, a zaraz potem lekkie ugryzienie. Męczyła go tak przez chwilę, by ponownie złożyć na jego wargach z początku delikatny pocałunek, który z minuty na minutę, z każdym kolejnym pchnięciem i falą tej cudownej ekscytacji i pożądania zamieniał się w pełen namiętności … Gdy poczuła jak John uniemożliwia jej jakikolwiek ruch dłońmi spojrzała na niego spod przymkniętych powiek, podczas gdy przez jej ciało przeszedł kolejny dreszcz, który tym razem zabawił nieco dłużej w dolnych okolicach… Jej oddech nieco przyspieszył, a chęć dostania tego czego oczekuje każda kobieta podczas pewnych zabaw stała się ogromna. Biodra uniosła ku górze, by kochanek miał jeszcze większe możliwości na doprowadzenie swojej kobiety do tak zwanego słodkiego finału.
Wyjątkowo, bo z nim. Wyjątkowo, bo doskonale znała każdy milimetr jego wspaniałej muskulatury. Wyjątkowo, bo tylko on tak na nią działał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 30/05/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zatanny.   Czw Cze 12, 2014 12:55 pm

Każde jęknięcie Zatanny sprawiało, że John jeszcze bardziej pragnął dać kobiecie tyle rozkoszy, ile dawno nie miała (co założył już z góry) - oczywiście nieskromnie zasługi ostatniego takiego razu przypisywał w myślach sobie, jak typowy samiec alfa. Pragnął, by ich słodki finisz nastąpił równolegle bądź chociaż w niewielkich odstępach, więc bacznie obserwował reakcje Zatary, samemu będąc już gotowym, by skończyć te przyjemne igraszki, lecz mimo to przedłużając świadomie stosunek (oczami wyobraźni był już przy kolejnym razie, którego przecież wcale nie miał zagwarantowanego - ale czy on się teraz tym przejmował? Skądże!). Tak jak nic nie zmieniło się lokum, które zajmowała czarodziejka, tak nic nie zmieniło się w ich zbliżeniach - były pełne pożądania, ekspresji oraz czułości.
- Tęskniłem - mruknął jej do ucha, pozwalając sobie na chwilę szczerości. Zatanna znała go na tyle dobrze, że powinna wyczytać między wierszami, iż nie chodziło mu o sam seks, lecz po prostu o jej osobę, kompletną i ukształtowaną istotę, której pragnął nie tylko cieleśnie, ale i intelektualnie.
Po tych słowach pchnął mocniej, trzymając ją za biodra i całując jednocześnie w usta - tak gorąco i namiętnie, jak tylko potrafił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zatanna Zatara

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 07/05/2013
Wiek gracza : 24

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zatanny.   Pon Cze 16, 2014 11:24 pm

Słowo, które padło z ust Constantine’a wstrząsnęło Zatanną dogłębnie. Kilka liter układający się w pewien wyraz, które daje dodatkową nadzieję, Ado tego jego głos. Łagodny, lekko zachrypnięty baryton, którego mogła słuchać i słuchać całe dnie i noce. Uwielbiała z nim rozmawiać, dyskutować na wiele błahych i ciężkich tematów – i on, i ona mieli różne opinie, co tylko dodawało temu wszystkiemu pikanterii.
Sama nie odpowiedziała nic. Po pierwsze jedyne co wydobywało się z jej gardła to ciche pomruki i coraz głośniejsze jęknięcia, które tylko potwierdzały tezę, że dłonie Anglika potrafiły zdziałać cuda. Poza tym sama nie wiedziała co mogłaby odpowiedzieć mu w tej chwili. Jasne, mogłaby odpowiedzieć, że również ale czy to by miało sens? Na pewno nie w tej chwili, kiedy jedyne o czym myślała teraz Czarodziejka było to, by dotrzeć do końca tęczy, by poczuć cudowne spełnienie, które już tuż, tuż było tak blisko, a z każdym mocniejszym pchnięciem Magika tylko ją zbliżało do finału. Jeszcze jeden ruch, kolejny i następny. Sama kobieta nie wiedziała gdzie podziać ręce – jej gesty były chaotyczne, oddech urywany, a serce biło jak oszalałe. Przylgnęła całym ciałem do ciała kochanka, odnajdując jego wargi i spijając z nich resztki uczucia, którym ją obdarzył.
Jej palce zacisnęła się na pośladku mężczyzny, a paznokcie wbiły boleśnie, gdy przez jej ciało przeszedł jeden, niespodziewany dreszcz. Zaraz po nim pojawił się kolejny i jeszcze następny. Czując delikatne drgania, zacisnęła mięśnie dolnej partii, tak by odczuwać przyjemność jeszcze intensywniej i wygięła się delikatnie w łuk, pod wpływem gorących ust Johna. Jęknęła przeciągle i zacisnęła oczy – gdyby mężczyzna właśnie w tej chwili przestał się w niej poruszać, ta najpewniej zwaliłaby go z kanapy i zdzieliła butem po głowie. Ten jednak nie wyszedł z formy i tak jak przed lata doprowadził ją do ekstazy…
Słychać było tylko jej urywany oddech. Uśmiech sam cisnął się jej na usta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 30/05/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zatanny.   Wto Cze 24, 2014 1:30 pm

John poczuł się nieco zdezorientowany. Z jednej strony, gdy zdobył się na swego rodzaju wyznanie, Zatanna nie odpowiedziała mu nic. Ale jej zachowanie, jej spojrzenie, urywany oddech wyrażały tęsknotę - tak mu się przynajmniej zdawało. Brak odpowiedzi zwrotnej nie wpłynął jednak na jego działania. Dalej kontynuował to, co rozpoczęli, tylko jeszcze bardziej intensywnie, by wydobyć z niej chociaż słowo. No, albo jeszcze trochę jęków, które tylko bardziej go nakręcały.
Dotyk kobiety wzmacniał doznania, przyjemne prądy nabierały intensywności. Constantine mógł już otrzymać spełnienie, ale czekał do ostatniej chwili. Koniec końców jego finisz miał miejsce po finiszu Zatary, ale nie wyglądała na rozczarowaną. Słodki uśmiech na jej twarzy rozczulał go, sprawiał, że miał ochotę wziąć ją w ramiona i tulić po wszystkim tak długo, jak będzie to możliwe. Zmęczony, ale usatysfakcjonowany, odsunął się od Zatanny, ale tylko na chwilę. Wstał z kanapy, wsunął ręce pod jej rozgrzane i lekko wilgotne od potu ciało i podniósł czarodziejkę, lekką niczym piórko. Usiadł i usadził sobie ją na kolanach, obejmując mocno w pasie i zanurzając twarz w zagięciu szyi. Złożył na niej bardzo delikatny pocałunek, a następnie oparł policzek na gładkiej skórze czarnulki, łapiąc trochę tchu.
Nic jednak już nie powiedział. Może z obawy, może ze zmęczenia - kto tam wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zatanna Zatara

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 07/05/2013
Wiek gracza : 24

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zatanny.   Sro Cze 25, 2014 9:58 pm

Znów udało im się osiągnąć spełnienie jedno po drugim. Niewielu osobom się to zdarzało, ale jak widać ciała Johna i Zatanny współpracowały ze sobą idealnie, synchronizując ruchy, oddechy i bicie serc. Uwielbiała to drganie, ciche jęki i nagłe, spowolnione ruchy…
Nie protestowała kiedy on chwycił ją w ramiona, zupełnie jakby była jego własnością i przytulił ją do siebie. Z jednej strony chyba przez te wszystkie lata nie wyleczyła się do końca z niego, a pożądanie czy inne, o wiele słodsze uczucia dawały o sobie znać kiedy nie było trzeba. Może dlatego tak trudno było jej ułożyć sobie życie? Zawsze trafiała na jakieś przeszkody nie do ominięcia… Była ciekawa jak będzie i tym razem. Z roztargnieniem przeczesała blond włosy swojego kochanka, zawieszając wzrok gdzieś w okolicach okna przez, które przedzierało się słońce. O dziwo, to co zrobiła, to, że znowu wpuściła Johna do swojego serca nie działało na nią źle czy destrukcyjnie. Można by rzec, że w chwili obecnej czuła się naprawdę dobrze, miała dobry humor, a lekki uśmieszek nie schodził z jej twarzy. Po chwili niechętnie odkleiła się od mężczyzny i chwyciła jego koszulę przesyconą tak dobrze znanym jej zapachem perfum i papierosów zarzuciła ją na nagie ramiona i zapięła na dwa, może trzy guziki po czym wróciła do niego z kieliszkiem wina, którym to się uraczyła i odsapnęła cicho zadowolona niezwykle z rozwoju sytuacji. Dłonią przesunęła po policzku mężczyzny, czując pod palcami ten kilkudniowy zarost i zmrużyła oczy jak kotka.
- Wiedziałam, że to się tak skończy. Chyba dalej działa na mnie Twój urok. – Mruknęła obserwując reakcje zachodzące na jego przystojnej twarzy, czując jak powoli zatapia się w spojrzeniu błękitnych tęczówek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 30/05/2013

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zatanny.   Nie Lip 13, 2014 9:42 pm

Niechętnie wypuścił Zatannę z uścisku, kiedy ta zaczęła się delikatnie wysuwać z jego ramion. Obserwował jej kocie ruchy i poczuł się naprawdę męsko, gdy kobieta, która właśnie dzięki niemu szczytowała, przywdziała jego koszulę - raz, że był to cholernie seksowny widok, a dwa - budził się w nim instynkt zdobywcy, jakby mógł krzyknąć do wszystkich innych facetów: Patrzcie! To moja kobieta, a wy możecie sobie tylko machać swoimi fujarami, i tak jej nie dostaniecie!
Zwalczył odruch, by klepnąć ją w krągły pośladek, gdy nachyliła się po kieliszek z winem. Przesunął się trochę, robiąc jej miejsce, by mogła usiąść obok i ułożył dłoń na jej nodze, powoli po niej przesuwając. Aksamitna skóra pod jego dłońmi była już chłodniejsza, jakby zaczynała zapominać o żarze, jaki rozbudzili między sobą.
- To jest nas dwoje, maleńka - odparł, nie odrywając wzroku od jej pięknych, dużych oczu. - Twoja magia sięga dalej, niż myślisz. Niż ja sądziłem.
Powiedział to szczerze. Chciał być twardy, nie rzucić się na nią od razu - w końcu kto jak kto, ale brytyjski dżentelmen nie powinien się tak zachowywać. Ale co się stało, to się nie odstanie, zresztą Constantine wcale nie żałował. Wiedział jednak, że idylla nie będzie trwała wiecznie. Obowiązki nie będą czekały, sprawa sama się nie rozwiąże. To powinien być jego priorytet, który, jak widać, odsunął na bok. Niechętnie uniósł się, wsparty na łokciu i rzucił Zatarze jedno z tych przepraszających spojrzeń pełnych obietnic o szybkim powrocie. Obydwoje jednak, z doświadczenia, wiedzieli, że z tym bywa różnie.
- Jak tylko czegoś się dowiem, dam znać - powiedział do czarnulki, wsuwając na siebie spodnie i zapinając pasek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zatanna Zatara

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 07/05/2013
Wiek gracza : 24

PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zatanny.   Pią Lip 25, 2014 1:51 am

Jak to mówią – było miło, ale się skończyło.
Zatanna doskonale wiedziała, że po słodkiej przygodzie z jej ulubionym Brytyjczykiem nie pozostanie jej nic innego jak tylko obserwować co ten zaraz uczyni, jaką wymówkę jej sprzeda czy historyjkę wymyśli. John nie był typem faceta, który po kilku spotkaniach, po kilku upojnych nocach będzie chciał się ustatkować i od razu ciągnąć kobietę do ołtarza. Był pewnego rodzaju samotnikiem, który miał swoje potrzeby i ludzkie odruchy. Zaraz jednak zostają one przysłonięte natłokiem obowiązków, zadań i innych spraw, od których normalnemu człowiekowi głowa by pękła. Jednak nie jemu. Niby zepsuty, a o złotym sercu, o czym Magiczka wielokrotnie się przekonała i za co miała ochotę go uściskać. Teraz jednak niewzruszona obserwowała jak ten powoli naciąga na siebie spodnie, jakby z niechęcią – prawie dziewczyna się nabrała, że ten chce u niej zostać. Prawie - właśnie, dobre słowo.
Słysząc jego wypowiedź tylko uśmiechnęła się lekko, nie komentując jednak jego paplaniny – zbyt duży mętlik w głowie nie pozwalał jej na jakąkolwiek docinkę, dlatego też spojrzała na niego badawczo i zaraz odwróciła wzrok, by ten nie zdążył dostrzec nutki zawodu jakiego właśnie doświadczała. Znała się z nim od wielu lat, ceniła jego doświadczenie i umiejętności, ale jeżeli chodzi o partnerstwo… Wiedziała, że dla niego to stanowczo za wcześnie , nawet jeżeli znali się dobrych, kilka lat… Podniosła się z kanapy i jednym haustem pozbyła się wcześniej nalanego alkoholu, a pusty kieliszek ustawiła na blacie stołu, po czym przystawiła palec wskazujący do kołnierzyka koszuli kochanka i mruknęła pod nosem proste zaklęcie pozwalające jej na zmianę odzienia.
Mężczyzna pewnie wielokrotnie miał możliwość oglądania Zattie w akcji – zarówno tej w teatrze, kiedy to po prostu prowadziła swój występ, ale i w sytuacjach kryzysowych, kiedy to walczyli ramię w ramię. Nie było wielkiego bum, mnóstwa brokatu i iskierek godnych kolorowych jednorożców, a zwykła, lekka metamorfoza stroju naszej Czarodziejki. Oczom Johna mogła ukazać się teraz kobieta ubrana w jedwabny szlafrok, luźno przewiązany w pasie. Jego koszula spoczywała w jej dłoni. Widząc jednak, że ten powoli doszedł do siebie, Zacia podała mu brakujący element garderoby, który mimo, że noszony przez nią przez moment, to pozwolił zostawić na sobie jej subtelny i kobiecy zapach, który na pewno na długo pozostanie w głowie Maga. Zatara zmarszczyła brwi i skrzyżowała spojrzenie z kochankiem, którego chciała zatrzymać przy sobie – wiedziała jednak, że to niemożliwe – przynajmniej na ten moment, dlatego wzrokiem nakazała mu odejść. Tak jak ten sam chciał uczynić. Wygięła usta w lekkim uśmiechu, mając w duchu nadzieję, że ten odezwie się do niej jak najszybciej.
Obserwowała go jeszcze przez chwilę, starając się zapamiętać ruchy jego boskiego ciała, lekko umięśnionych ramion, igrających mięśni pod jego skórą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mieszkanie Zatanny.   

Powrót do góry Go down
 
Mieszkanie Zatanny.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Mieszkanie
» Mieszkanie 18 - Marceline Delacroix i Madison Richelieu
» Mały salon
» Mieszkanie Curtis Juvinall i Raphaela De Nevers
» Mieszkanie Emmy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Mieszkanie Zatanny na Manhattanie-
Skocz do: