PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Budynek MediLAB

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Budynek MediLAB   Wto Wrz 29, 2015 3:36 pm

First topic message reminder :


Sześciopoziomowy budynek sporych rozmiarów, w którym swoją główną siedzibę oraz laboratoria posiada firma MediLAB - zajmująca się zagadnieniami związanymi z medycyną oraz chemią. Oczywiście jej pracownie znajdują się także w innych miejscach, w dodatku nie tylko na terenie Stanów Zjednoczonych, jednakże to właśnie tutaj rozgrywają się wszystkie najważniejsze badania. Drogi sprzęt, świetne zabezpieczenia, spacerujący po korytarzach strażnicy, kamery obejmujące większość terenu... Słowem, ciężko się przy tym wszystkim przemknąć - nie jest to jednak zupełnie niemożliwe.

Do środka wejść można na kilka sposobów. Oczywiście tym najbardziej oczywistym są drzwi frontowe lub ewentualnie tylne, awaryjne. Problem polega na tym, że jedne i drugie są pod stałą obserwacją. Na dachu znajduje się kolejne przejście, gorzej strzeżone, bo spójrzmy prawdzie w oczy - większość złodziejaszków będzie miała problemy z dostaniem się tak wysoko; to przecież nie Gotham, w San Francisco nie grasuje żadna Catwoman. Kolejną opcją mogłyby być okna, jednakże tych nie da się otworzyć od zewnątrz - trzeba by je było rozbić, a to najpewniej zwróciłoby uwagę strażników.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Supergirl



Liczba postów : 43
Data dołączenia : 25/02/2014

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Sob Kwi 02, 2016 3:50 pm

Odgarnęła swoje blond włosy i spojrzała za siebie. Wokół budynku zaczęli gromadzić się ludzie. Wyciągali telefony, aby nagrać całe wydarzenie, a niesforne dzieci z każdą sekundą znajdowały się bliżej budynku, które przecież było tykającą bombą.
Supergirl rozumiała, iż bohaterowie, zwłaszcza gigantyczny robot, wzbudzali sensacje, ale przecież poczynania tych ludzi były skrajnie nieodpowiedzialne.
Przygryzła dolną wargę i wyleciała z pomieszczenia przed budynek. Nie musiała długo czekać na to, aż ktoś zwróci na nią uwagę, ponieważ już po chwili wszystkie oczy były skierowane w jej stronę. Jej twarz emanowała powagą oraz troską, musiała jak najszybciej sprawić, aby wszyscy wycofali się z niebezpiecznej okolicy.
- Sytuacja jest opanowana, lecz musicie się oddalić na wypadek jakichkolwiek komplikacji! Proszę was, jest tu bardzo niebezpiecznie!
Nie chciała wzbudzać paniki, dlatego też powiedziała, iż ma wszystko pod kontrolą. Niektórzy od razu po usłyszeniu przemowy Kary zaczęli odchodzić. Miała nadzieję, że reszta zrobi to samo. Zwłaszcza matki z dziećmi.
Użyła swojej umiejętności lotu, aby znaleźć się z powrotem w środku MediLAB. Nie zauważyła jak po kilku sekundach przed budynkiem pojawił się Shazam, ponieważ była skupiona na odczuwaniu bodźców z otoczenia, które pomogą jej znaleźć sprawcę tego włamania.
Niespodziewanie rozległ się głośny huk.
- Zostań tu!- powiedziała bohaterka do Luculusa.
Potem poleciała w stronę miejsca, gdzie owy huk miał miejsce. Miała nadzieję, że nie będzie to wyglądać tak źle jak brzmiało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Nie Kwi 03, 2016 9:18 pm

Nawet będąc na zewnątrz Shazam mógł łatwo się zorientować, że coś jest bardzo, ale to bardzo nie tak - zaczynając od rozbitej szyby, przez którą niedawno Supergirl przedostała się do środka, poprzez staranowany fragment muru, dzieło Luculusa, a kończąc na całym tym zamieszaniu w środku: powalonych "ochroniarzach", pozostałościach lodu... I tak dalej. W dużym skrócie: pobojowisko.
Oczywiście bohater mógł też przede wszystkim dojrzeć samą Karę - starającą się opanować tłum gapiów, którzy najwyraźniej posiadali słabszy instynkt samozachowawczy od  większości społeczeństwa, a następnie znikającą z powrotem we wnętrzu budynku. Towarzyszacy jej robot pozostał na miejscu, jednakże w zaistniałych okolicznościach pewnie więcej sensu miałoby podążenie właśnie za dziewczyną... Która ruszyła jednym z korytarzy - opustoszałym, gdyż przeciwnicy najwyraźniej zdecydowali się zmyć z tej części budowli. Nic dziwnego - biorąc pod uwagę to, co zaserwowała ich kolegom Supergirl...
Jako że w środku budynku nie dało się rozwinąć pełnej prędkości lotu, Shazam nie powinien mieć większych problemów z dogonieniem bohaterki jeszcze przed nim, jak dotrze ona na miejsce... Cóż zaś było tym wspomnianym "miejscem"? Dobre pytanie, bo teraz, kiedy huk ustał, ciężko byłoby ustalić skąd dokładnie dochodził. Z daleka, to na pewno; z przeciwnego końca budowli... I na tym samym piętrze. Tyle że korytarze zakręcały, po drodze wypadały przeróżne pomieszczenia - i z tego wszystkiego może nawet szybciej i wydajniej byłoby się po prostu przebijać przez ściany...

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shazam



Liczba postów : 48
Data dołączenia : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Sro Kwi 06, 2016 7:14 pm

Nie wiele się zastanawiając Billy zostawił robota, z którym miał już do czynienia i ruszył za kuzynką Clarka.

Ciekawe dokąd ona zmierza i miał nadzieję, że wytłumaczy Shazamowi co tu się stało.

Nie zważając na wiele ruszył najszybszą drogą do niej.
Nie ważne czy przez ściany, czy korytarzami.

Jak tylko dotarł zaczął mówić.

- Witaj, Kara. Co tu się dzieję i co robi ten metalowy móżdżek z tobą? A w ogóle może potrzebujesz pomocy, bo jeśli tak to nie widzę problemu. - powiedział i czekał na odpowiedź.

----------------------

Sorki za krótki post, ale nie miałem pomysłu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Supergirl



Liczba postów : 43
Data dołączenia : 25/02/2014

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Nie Kwi 10, 2016 1:41 pm

Ludzie powoli się rozchodzili. To bardzo, ale to bardzo dobrze.
Kara westchnęła gdy przemierzając budynki nie mogła znaleźć żadnej żywej duszy oraz miejsca skąd wydobył się głośny huk. Wolała uniknąć przebijania się przez ściany, bo nie oszukujmy się, ale to powoduje duże zniszczenia. A większa ilość takich dziur potrafi sprawić, że budynek się zawali, a Kara jako Supergirl miała ratować ludzi i przede wszystkim unikać większych zniszczeń, jak np. zmiecenia budynku z powierzchni ziemi.
Gdy usłyszała swoje imię, obróciła się tak, aby zobaczyć osobę, która te słowa wypowiedziała. Niestety nie kojarzyła go, choć on zapewne ją musiał. A niestety kto by nie, w końcu jako dziewczyna ze stali była kojarzona przez niemal każdą duszyczkę na planecie, niestety nie z powodu swoich działań, choć te też z pewnością były kluczowe, lecz bardziej... Z powodu spokrewnienia z samym Supermanem, wielokrotnym wybawicielem ludzkości.
- Witaj, przepraszam, ale nie kojarzę cię... Pewnie to z powodu mojej sklerozy. Przypomnisz mi swe imię?- zażartowała krótko- Tak, on ze mną, ale póki co nie będę go mieszać w żadne bitwy. Nie wygląda na gotowego. Chociaż...
W tym momencie się zamyśliła i przypomniała sobie jego reakcję na policję, która wystawiła w jego stronę pistolety różnej maści. Wtedy co prawda sprawiał wrażenie świetnie uzbrojonego robota, który przyszedł zniszczyć ludzkość, ale... No właśnie. Wszystkie jego ruchy były zaprogramowane i trudno stwierdzić (bo nie znamy jego procedur) jak się zachowa.
- Nie pogardzę pomocą!- uśmiechnęła się Kara, a grymas, który pojawił się na jej twarzy mógł roztopić nawet najmroźniejsze serce.
Uśmiech Krypotnianki był naprawdę urodziwy, i to chyba wyjaśnia dlaczego ludzie mniej się bali naszej Supergirl w przeciwieństwie do jej młodszego kuzyna. Chyba rzeczywiście wyglądała na zbyt delikatną i pobłażliwą. Całe szczęście, że pod tą całą maską skrywała się silna kosmitka nie dająca skrzywdzić mieszkańców planety Ziemi i walcząca o nią do swojego ostatniego tchu.
- Huk doszedł z tamtej strony, chyba będzie trzeba się pozbyć tych ścian!- zadecydowała wskazując na ślepy zaułek, w który weszła.
Toteż użyła swojego laserowego wzroku, aby zrobić kilka dziur. I teraz spokojnie mogli się dostać na drugą stronę budynku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Wto Kwi 12, 2016 7:40 am

Mogłoby się wydawać, że przebicie ścian laserem utworzy w nich dość czyste dziury - lecz w praktyce nie mogło być tak pięknie, gdyż mury pękały i wyłamywały się w tych słabszych miejscach, dając wspólnie niezbyt ciekawy wizualnie efekt. Z drugiej strony nic nie wskazywało na to, aby budynek miał się od tego przemeblowania zawalić - a to było niby najważniejsze... Prawda?
Dodatkowym efektem było natomiast kilka krzyków, które rozległy się w różnych odległościach od bohaterów, ale za to wszystkie przed nimi. Wskazywały raczej na strach, aniżeli na faktyczną krzywdę i tak właściwie nie było ich bardzo dużo... W przeciętych wiązkami lasera pomieszczeniach musieli znajdować się - kryć się - ludzie, którzy nie spodziewali się takiej atrakcji, a być może nawet uznali, że to kolejne posunięcie atakujących...
Tak, przelatując przez kolejne sale bohaterowie mogli to stwierdzić z całą pewnością. Większość z tych osób chowała się po kątach lub pod i za meblami, ktoś nawet wyglądał z wnętrza szafy... I może obrali nawet dobrą strategię? Jeżeli ludzie al Ghula szukali czegoś konkretnego, to istniała jakaś szansa, że przeoczą zwykłe biura i szeregowych pracowników.
Ciekawym było jeszcze to, że poszczególne pokoje i korytarze rzeczywiście stanowiły niemalże mały labirynt - co mogłoby wskazywać, że do niektórych miejsc dało się dotrzeć tylko przechodząc przez inne pomieszczenia, a więc... Być może otrzymując na to zgodę? Upoważnienie? Byłyby to trochę daleko posunięte wnioski, lecz nie mniej jednak dość logiczne.
Zastanawiać mógł brak przeciwników w pobliżu. Uciekli? Mało prawdopodobne, Ra's nie zarządziłby tak łatwo odwrotu, nie z powodu paru bohaterów - i to nawet nie Batmana. Skryli się i udawali zwykłych pracowników? To już bardziej prawdopodobne. A może... Wszyscy skierowali się po prostu w jakieś określone miejsce czy też miejsca w budynku? Realizowali jakieś cele? To z kolei mogłoby się okazać trochę problematyczne.
Tak czy siak, martwienie się o to musiało poczekać, gdyż czuły słuch Supergirl wyłapał kolejne odgłosy - które same w sobie nie były wcale dziwne, nie w mieście, a jednak dochodziły dokładnie z kierunku, w którym zmierzali bohaterowie. Warkot silnika samochodu... Dobiegający zza ściany, która akurat nie została zniszczona przez laser - i skrywała za sobą spory garaż, czego mogłoby dowieść prześwietlenie jej rentgenowskim wzrokiem. Takie posunięcie ujawniłoby również obecność po drugiej stronie grupy uzbrojonych ludzi, praktycznie tylko mężczyzn, w mundurach ochrony. Aut czekało tam wiele, ale jedna z przesuwanych w górę bram była odciągnięta i na zewnątrz stało to już odpalone - dostawcze, białe, z otwartym tyłem, do którego pakowano właśnie jakieś chyba metalowe pudełka.
Garaż wychodził na prywatny parking, więc przynajmniej z tej strony tak czy siak brakowało gapiów - i zarazem potencjalnych ofiar, gdyby coś miało pójść nie tak. Plac był stosunkowo pusty, jeżeli nie liczyć tych podejrzanych mundurowych i kolejnych samochodów, najpewniej należących do prawdziwych pracowników.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luculus



Liczba postów : 49
Data dołączenia : 09/05/2015

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Czw Kwi 14, 2016 8:41 pm

Luculus nie poruszał się zbytnio, mimo że nie absorbowało to wiele jego mocy - źródło energii, które trzymało przy "życiu" jego ciało było niemal niespożyte i na prawdę wiele trzeba było, żeby robot zaczął cierpieć na niedobory zasilania. W tej chwili - gdy został sam, Kara poleciała dalej, a wraz z nią podążył jeden ze znajomych obiektów, Shazam - pracowicie obliczał, czy może ruszyć dalej. Budynek wydawał się kruchy, zbyt słaby, by utrzymać jego ciężar, jeśli zacznie się wspinać. Gabarytowo również nie nadawał się do przechodzenia korytarzami zaprojektowanymi dla ludzi. Obecna powłoka, która przechowywała jego system, miała przerażać na polu walki i sprawiać, że nikt nie poważy się podnieść na niego ręki, jeśli nie będzie miał absolutnej pewności, że zdoła tę rękę zachować przyczepioną do korpusu.
Pozostała mu obserwacja. Jeśli Kara istotnie była bohaterką powiązaną z Kryptonianami, poradzi sobie z zagrożeniem. Jeśli Shazam przezwycięży swoje właściwe podejście, by przyjmować pierwsze rozwiązanie i ruszać do boju nawet przy wysokich szansach na porażkę, poradzi sobie z zagrożeniem.
A jeśli ktokolwiek ze złoczyńców uciekając podniesie rękę na Luculusa, lub na tłum, on będzie tu stał i czekał, by rękę tę szybko i pewnie odrąbać. A potem terminować agresora zgodnie z protokołami.
Wbrew pozorom, nie cały system Luculusa był podległy ślepo bezdusznym algorytmom. Stanowiły dużą jego część i wyręczały cybernetyczny mózg w powszednich działaniach, ponieważ dało się je zalgorytmizować dość łatwo i prosto, ale robot był poza tym zdolny do samodzielnego myślenia i kojarzenia. Umiał myśleć, często znacznie szybciej niż ludzie, a fakt, że czasami wyręczały go w tym podprogramy, był jedną z wad jego obecnego życia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shazam



Liczba postów : 48
Data dołączenia : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Sob Kwi 23, 2016 5:00 pm

Billy przebijając się przez kolejne ściany liczył na to, że wreszcie dotrze do Kary bo jeśli pójdzie tak dalej to ten budynek się zawali i zniszczę całe piętro, a wtedy pewne jest że zburzy cały budynek i w końcu zginą jeszcze jacyś niewinni ludzie.

Shazam nareszcie dotarł do Supergirl jednocześnie zaczynając rozmowę.

- Witaj, Kara. Możesz mnie nie znać jestem Shazam z Ligi. Ostatnio miałem nawet do czynienia z tym robotem, który tam jest, a nawet byłem w Titan Tower z Wonder Women i Marsjaninem. Niestety nie mogliśmy się dogadać do do szczegółów, bo ja wolałem działać niż gadać. Dlatego w sumie jestem tutaj. Czy możesz mi przedstawić sytuacje co tu się stało? - powiedział i czekał na dalszą reakcje kuzynki Clarka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Pią Kwi 29, 2016 1:07 pm

Podczas gdy bohaterowie działali we wnętrzu budynku, a gapie albo się rozchodzili albo uparcie zamierzali pozostać w pobliżu - na ulicę zaczęły zajeżdżać radiowozy na sygnale. Nic dziwnego; w końcu akcja trwała już od pewnego czasu, nawet jeśli stosunkowo niedawno rzeczywiście wyszła na jaw i zaczęła przyciągać uwagę z zewnątrz.
Ciekawsze było natomiast to, iż oprócz policji pojawiły się także inne samochody... Ciemne, choć nie czarne, niby niepozorne - nic ekstrawaganckiego, wręcz przeciwnie. One zaparkowały nieco dalej i nikt z nich nie wyszedł, więc wszystko wskazywało na to, że przebywające w ich wnętrzu osoby po prostu obserwowały sytuację... Przynajmniej póki co. Jakieś służby? A może ktoś związany z MediLAB? Trudno powiedzieć.
Luculus oczywiście mógł ze swojego miejsca dojrzeć to, co działo się na zewnątrz, jednakże nie był to jedyny interesujący widok. Z korytarza, w którym przed chwilą zniknęli Supergirl i Shazam, wyłoniła się ostrożnie jakaś postać... Kobieta, na oko podchodząca pod pięćdziesiątkę, ubrana biurowo - wyraźnie drżąca i przestraszona. Prawdziwa pracownica? Czy tylko udawała, żeby jakoś się z tego wszystkiego wywinąć?
W tym czasie po drugiej stronie budynku Kara i Billy nie zdawali sobie sprawy z tego, co działo się na jego przedzie - no, chyba że ta pierwsza wykazywała na tyle podzielną uwagę, aby jednocześnie prowadzić rozmowę, zajmować się problemem na parkingu i do tego jeszcze słuchać reszty otoczenia, tego bardziej odległego.

***

Byłoby miło, gdyby Kara odpisała teraz pierwsza, żeby mogła zareagować na słowa Shazama.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luculus



Liczba postów : 49
Data dołączenia : 09/05/2015

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Sob Maj 28, 2016 9:05 pm

//komentarz//:widzę, że jak ja nic nie zrobię, to nikt nic nie zrobi...


Czujniki Luculusa rejestrowały wszystko, co działo się w promieniu około 30 metrów od niego samego. Nieco dalej Sensory zapuszczały się tylko, jeśli zadziało się akurat coś interesującego. Takimi były pojawienie się policjantów - których robot sam wezwał - oraz próba ucieczki kobiety. Zacznijmy od drugiego przypadku...
Luculus odwrócił się w jej stronę całym ciałem, gdyż siłowniki odpowiedzialne za skręt "szyi" pozwalały na bardzo ograniczone manewry.
#Przetwarzanie informacji.
#Wynik: negatywny.
#Osobnik nieznany: Nie figuruje w bazie danych.
#Status: nieznany.
#Nie podejmować agresji;
#Witaj osobniku.
#Nie chcę cię skrzywdzić;
#Koniec komunikatu;

...co dowodziło, że dobre pierwsze wrażenie jest dobre w każdej sytuacji i nie trzeba dostosowywać go do okoliczności.
Następnie Luculus znowu wykonał część obrotu i po podkręceniu odpowiednio głośności swoich komunikatów odezwał się mechanicznym głosem.
#UWAGA!
#Do sił porządkowych miasta San Francisco;
#Jestem 88PI-VZ277t;
#Nazwa kodowa: Luculus;
#Opuśćcie broń!
#Nie chcę was skrzywdzić!
#Prawdziwe zagrożenie dla budynku nie zostało jeszcze zidentyfikowane;
#Proszę o zachowanie spokoju;
#Panika rodzi krzywdę!
#Do akcji przystąpili już strażnicy prawa;
#Uprasza się o maksymalną dbałość o bezpieczeństwo;
#Koniec komunikatu;
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shazam



Liczba postów : 48
Data dołączenia : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Wto Maj 31, 2016 7:09 pm

Shazam nie wiedział, czy osoby, które Kara zobaczyły były po naszej stronie, dlatego postanowił znaleźć jakieś boczne wejście i dostać się niezauważony.

Poszedł w prawo jednocześnie zostawiając za sobą kuzynkę Clarka nie czekając na nią.

W końcu miał już styczność z tymi juniorami i uważał, że są jeszcze za mało dojrzali do ochrony świata przed przestępczością.
Niestety nie mógł pozwolić sobie na odkrycie swojej pozycji przez możliwą porywczość dziewczyny, dlatego odchodząc odwrócił się i odparł.

- Poczekaj tutaj. Ja spróbuje wejść tam po cichu nie alarmując tych co są w środku. - po czym ruszył dalej i zaczął się zastanawiać dlaczego ten robot nie wchodzi do środka.
Bo jeśli jest po naszej stronie to czemu nie pomaga.
Ciężko mu rozszyfrować go i miejmy nadzieję, że nie wysłał go ktoś po ciemnej stronie mocy na przykład taki Black Adam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Czw Cze 23, 2016 1:05 pm

Na widok Luculusa być-może-pracownica natychmiast przylgnęła do ściany korytarza tuż przy jej zakończeniu, a więc na zakręcie. Pod tym kątem nie wystarczyło to, aby się za nią schowała, bo i tak była dla robota widoczna, ale chyba nawet nie o kryjówkę jej chodziło... Tylko raczej o oparcie. Na jej twarzy malowała się panika i wyraźne rozdarcie - zaufać czy nie? Może to jednak jakiś podstęp? W tle musiała widzieć policję, szczególnie, że sama maszyna już chwilę później ogłosiła obecność "strażników prawa"... I chyba to ostatecznie sprawiło, że kobieta ostrożnie wykonała krok do przodu, wciąż trzymając ręce na ścianie.
-Tam...- zaczęła, ale głos jej się załamał i zmuszona była odkaszlnąć, a potem głośno przełknęła ślinę. Dopiero po tym wszystkim spróbowała odezwać się ponownie, wciąż niepewnie, a lecz i tak z większym sukcesem:
-Tam jest więcej osób. Część pilnie potrzebuje pomocy lekarza- oznajmiła, w dalszym ciągu pozostając w pobliżu ściany, choć wyraźnie wahała się i rozważała oderwanie się od niej, aby ruszyć w stronę wyjścia. Jej spojrzenie przesuwało się po poszczególnych częściach ciała robota, jak gdyby wciąż zastanawiała się, czy aby na pewno może bezpiecznie przejść obok niego.
Przez ten czas policjanci zdążyli wysiąść z radiowozów - i usłyszeć komunikat Luculusa. Zbliżyli się do zniszczonej przedniej ściany budynku, a choć bronie mieli wyciągnięte, to jednak skierowane w dół, być może ze względu na słowa robota - a może nie chcąc bardziej przerazić tej kobiety... Lub z jeszcze innego powodu. Jeden z nich nawet wyciągnął w kierunku ocalałej rękę, aby w ten sposób zasygnalizować, że może do niego podejść, lecz ona w dalszym ciągu zerkała na Luculusa.

***

Supergirl powiodła wzrokiem za swoim towarzyszem, marszcząc przy tym lekko czoło. Widać było, że średnio podobał jej się ten rozkaz - na który zresztą nawet nie odpowiedziała, więc tak na dobrą sprawę nie obiecała, że grzecznie poczeka - lecz mimo to jeszcze pozostała w miejscu, unosząc się nad podłogą i nasłuchując... Oraz przez ścianę obserwując sytuację w garażu.
Shazam z kolei mógł udać się korytarzem w prawo, szukając jakiegoś przejścia. Po kilkunastu sekundach dotarł do przeszklonych drzwi prowadzących na zewnątrz; były co prawda zamknięte, ale przy jego sile fizycznej wyważenie ich nie stanowiłoby przecież żadnego problemu. Co ważne, drzwi wychodziły na teren osłonięty od strony garażu jego ścianą, wzdłuż której bohater mógł później spokojnie się przemieścić... Aby zaatakować z tej strony - przebijając się przez mur - lub by dotrzeć aż do parkingu i uderzyć przez podniesione drzwi garażowe.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Supergirl



Liczba postów : 43
Data dołączenia : 25/02/2014

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Pią Cze 24, 2016 6:49 pm

- Witaj, Shazam. Nie wiem co tu się dokładnie stało, też dopiero co się tu zjawiłam- powiedziała wsadzając niesforny kosmyk włosów za ucho.
Obserwowała jego zachowanie. Wydawał się jej znajomy, ale sama nie wiedziała skąd. No cóż... Postanowiła, iż mu zaufa, w końcu pewnie znał kuzyna Zor-El.
Rzeczywiście bardzo nie podobał się Supergirl tryb rozkazujący jakim rzucił w jej stronę Shazam, ale postanowiła nie robić już z tego jakiejś wielkiej sceny, choć musiała przyznać, iż niebywale denerwowało ją takie podejście.
Serio, odnosiła wrażenie, że od zawsze była traktowana wśród superbohaterów jak głupia, młodsza siostra, choć w rzeczywistości kuzynka, Supermana, której trzeba pomagać, bo sama sobie nie poradzi, a przecież tak nie było, prawda?
No, ale cóż... Niech idzie sam, zobaczymy co z tego wyniknie. Jakby co to... Kara postara się interweniować, zwłaszcza, że pomimo tego, iż kazał jej zostać, to ona wszystkie zmysły miała uaktywnione, aby w razie czego zareagować. W końcu nie mogła sobie pozwolić na straty w cywilach czy zapadnięcie budynku.
Nie była idiotką, na pewno nie krzyknęłaby czegoś do złoczyńców, aby zdradzić swoją pozycję. Gdyby umiała czytać w myślach to jej towarzysz na pewno teraz miał zniszczoną reputacje w oczach blondynki.
Unosiła się nad ziemią i obserwowała sytuację w garażu, w między czasie również nasłuchiwała i rozglądała się szukając innych sytuacji, w których może interweniować. W końcu miała poczekać, ale jeśli coś byłoby na tyle ważnego, nie zastanawiałaby się ani razu tylko ruszyłaby sprawdzić co to takiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shazam



Liczba postów : 48
Data dołączenia : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Nie Lip 03, 2016 11:57 am

Billy przechodząc dalej przez kolejne korytarze doszedł do oszklonych drzwi, które bez problemu wyważył choć były zamknięte.
Następnie wiedział, że ciągle okrąża garaż z kilkoma przeciwnikami.
Dlatego udając się wzdłuż ściany liczył na to, że jak tam wpadnie to Kara zauważy to swoim wzrokiem i pomoże mu w tym wykorzystując efekt zaskoczenia.

Dlatego Shazam, rozpędził się i przebijając się przez ścianę zaatakował pobliskie cele korzystając z zasłony dymnej, a raczej pyłowej którą wywołał niszcząc ścianę.
Wiedział, że nie może użyć tutaj niestety piorunów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Pią Lip 08, 2016 12:40 am

Luculus już raczej nie odpisze, a szkoda, bo jeszcze niedawno przez pm zgłaszał taką chęć... Może w następnej kolejce.

***

Nawet bez swoich wyczulonych zmysłów Kara pewnie i tak usłyszałaby wyważanie drzwi przez Shazama - jednakże osoby przebywające teraz w garażu najwyraźniej albo znajdowały się za daleko, albo ściany w wystarczającym stopniu blokowały dźwięki... Albo po prostu spieszące się zbiry zignorowały hałasy, za bardzo skupiając się na pakowaniu - najprawdopodobniej właśnie kradzionych - dóbr do samochodu dostawczego.
Dzięki temu bohater nie stracił efektu zaskoczenia oraz płynącej z niego przewagi - i mógł zaatakować od razu po przebiciu się przez ścianę, co zresztą jego towarzyszka obserwowała z sąsiedniego pomieszczenia, a raczej korytarza. Ona sama również w każdej chwili mogła łatwo i szybko utorować sobie drogę do środka, aby wkroczyć do akcji i wspomóc Shazama...
... Tylko czy aby na pewno istniała w ogóle taka potrzeba? Jego pojawienie się wywołało wśród zbirów niezłe zamieszanie. Już sam huk i pył zrobiły swoje, a co dopiero bohater, który rzucił się na stojącego najbliżej niego mężczyznę. Musiał pamiętać o tym, aby nie uderzyć go za mocno; w końcu najpewniej miał do czynienia ze zwykłymi ludźmi, w porównaniu z nim samym - bardzo delikatnymi.
Atakowany przez niego delikwent stał przodem do niego; zapewne zdążył się obrócić zaalarmowany przez huk... Lecz właściwie nie miał nawet szans na obronę, nie z tej odległości, nie przy prędkości i sile fizycznej Shazama. Z innymi mężczyznami sprawy miały się już jednak inaczej - część z nich porzuciła paczki, które zanosiła właśnie do auta, aby chwycić za pistolety, które od razu wycelowali w bohatera i podjęli ostrzał, najwyraźniej nie przejmując się tym, że podziurawią też swojego kolegę po fachu. Kim by nie był, raczej na to nie zasługiwał... Może.
Niektórzy z przeciwników zaczęli krzyczeć - ale przynajmniej większość z ich krótkich wypowiedzi padała w języku, który zdecydowanie nie był angielskim. Słowa padały na tyle szybko, że ciężko byłoby go zidentyfikować, ale... Może coś arabskiego? Pasowałoby to do cery oraz ogólnie pojętego typu urody tych mężczyzn.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shazam



Liczba postów : 48
Data dołączenia : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Czw Lip 14, 2016 3:18 pm

Shazam wpadając do pomieszczenia nie zauważył tam na pierwszy rzut oka Kary, ale to dobrze z jednej strony gdyż teraz ma efekt zaskoczenia kiedy bandziory skupiają się na Billym.
Niestety nie mógł zbytnio ich poturbować, bo przecież nie był mordercą w przeciwieństwie do kolegów tego który stoi przed Shazamem.
Właśnie celowali do Shazama z broni palnej i nie interesowało ich to że podziurawią kolegę.

Może nie był jak Flash, ale swoją szybkość też posiadał, dlatego złapał tego w którego celowali i zdjął go z linii ognia po czym rozbroił niszcząc broń i starał się bardzo szybko podlecieć do każdego niszcząc mu broń licząc, że Kara tu wpadnie oraz ich jakoś obezwładni pomagając mu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luculus



Liczba postów : 49
Data dołączenia : 09/05/2015

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Pon Lip 18, 2016 7:41 pm

Luculus obrócił się frontem do kobiety, która w jawny sposób wzywała pomocy. W tle uruchomił się bioskan ciała - temperatura, potliwość, tętno, rany... Miało to dwojaki cel - sprawdzenie, czy wedle jej próśb nie ucierpiała w wyniku zagrożenia, ale mogło również wykryć, czy maszyna jest okłamywana.
Posłuszny wewnętrznym nakazom zaimplementowanym mu przez obowiązujące programy pełniące funkcje instynktów Luculus zaczął powoli przejmować dowodzenie nad wkraczającymi do akcji policjantami. Analiza otoczenia, której dokonał na początku, pokazała jasno, że próby jego dążenia w głąb budynku i ewentualne prowadzenie tam walki może naruszyć strukturę architektoniczną, co w niedługim czasie mogłoby wywołać tragedię. Sama maszyna mogła by przetrwać, lecz wszystkie istoty organiczne uległy by zranieniu, prawdopodobnie śmiertelnemu. Postępy własne odsunął więc w czasie tak długo, jak tylko się da.
#Analiza; zakomunikował.
#Proszę się nie obawiać;
#Proszę postąpić naprzód w celu identyfikacji sensorycznej;
#Organy miasta San Francisco dołożą wszelkich starań by życie i zdrowie ludzkie zostało zachowane;
#...
#Próba połączenia bezprzewodowego...
#Połączono;
#Moduł komunikacyjny dalekiego zasięgu: aktywny;
#Wykonywanie połączenia;
#...
#...
#...
#Służby medyczne zostały powiadomione o kryzysie;
#Proszę się nie obawiać;

Broń robota nie była aktywna, z resztą stanowiły ją tylko masywne "łapy" maszyny. Ktokolwiek chciałby go zaatakować musiałby przedrzeć się przez gruby stalowy pancerz by dostać się do wewnętrznych obwodów, a aby tego dokonać powinien posłużyć się bronią przeciwpancerną lub podejść bliżej. A z bliska Luculus był w stanie poradzić sobie z na prawdę wieloma zagrożeniami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Sob Lip 23, 2016 4:06 pm

Pomiary Luculusa wyraźnie wskazywały na to, że kobieta była roztrzęsiona - oddychała trochę nieregularnie, serce biło jej za szybko, choć nie na tyle, aby stanowiło to dla niej zagrożenie, ze stresu intensywniej się pociła... Ale zdawała się nie posiadać poważnych ran, głównie otarcia i siniaki w różnych miejscach - z naciskiem na kończyny dolne i górne. Na jej włosach dało się dotrzec ślady krwi, ale w stosunkowo niewielkiej ilości. Czy kłamała? To trudniej byłoby poznać na podstawie jej tętna i innych czynników, gdyż po prostu była zdenerwowana - całą tą sytuacją.
Jej wzrok powędrował od Luculusa do funkcjonariusza, który wystąpił przed swoich kolegów po fachu, chowając zresztą broń - najwyraźniej po to, aby udowodnić swoje dobre intencje i uspokoić kobietę. Musiał ufać swoim towarzyszom na tyle, by wierzyć, że w razie czego będą go kryli. Na szczęście jego działania w połączeniu z komunikatami robota w końcu dały efekty i poszkodowana oderwała się ostrożnie do ściany, by powoli ruszyć w ich kierunku.
-Tamci nosili mundury ochrony- rzuciła po drodze, choć nie uściśliła już o kogo dokładnie jej chodziło. Można się było tylko domyślać, że najprawdopodobniej miała na myśli napastników... To zresztą tłumaczyłoby pewnie jej początkowe wahanie w stosunku do policjantów.
Nim jeszcze kobieta dotarła do funkcjonariusza, gdzieś z dalszej części budynku dobiegł ich wszystkich huk - który jednak nie przypominał wybuchu. Prędzej mógł się kojarzyć z uszkodzeniem muru... Po nim zaś zaczęły padać odgłosy wystrzałów. Tyle wystarczyło, aby stojący na przedzie policjant w przyspieszonym tempie zgarnął kobietę i zabrał się za wyprowadzanie jej z budynku, podczas gdy jego koledzy po fachu wkroczyli dalej, teraz nie przejmując się już tak Luculusem, którego najwyraźniej przynajmniej chwilowo zaakceptowali.

W tym czasie pierwszy obezwładniony przez Shazama mężczyzna nawet nie próbował się przed nim bronić. Nie zdążyłby, a broń i tak stracił prędko - więc chyba wolał oszczędzić sobie dodatkowych problemów i uszkodzeń ciała. Co prawda bohater dość szybko go odsunął i zasłonił, ale mimo to jedna z kul zdążyła dosięgnąć zbira; trafiła go w udo, przez co delikwent osunął się na podłogę przy wyrwie w ścianie, jęcząc z bólu i starając się zatamować krwawienie. Jak poważna była rana? Ciężko byłoby to orzec bez jej dokładniejszych oględzin, a na nie Shazam nie miał póki co czasu.
Przeciwnicy najwidoczniej nie mieli też nic przeciwko poświęceniu pozostałych członków swojej grupy, bo kiedy bohater wkroczył pomiędzy nich, kontynuowali ostrzał, wiodąc za nim lufami. Rzecz jasna pociski nie robiły Shazamowi żadnej krzywdy, nie przy jego wytrzymałości na obrażenia... Jednakże jego wrogowie nie mieli już tyle szczęścia. Czyżby to była jakaś strategia? Jeżeli tak, to dziwna.
Tyle że... Może jednak coś w niej było, gdyż kiedy członek Ligi Sprawiedliwych zajmował się jeszcze rozbrajaniem strzelających do niego mężczyzn, częściowo załadowany przez nich samochód ruszył z miejsca i szybko skierował się ku wyjazdowi z parkingu na ulicę, na której już po chwili się znalazł - i jechał dalej, w stronę przeciwną do przodu budynku.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luculus



Liczba postów : 49
Data dołączenia : 09/05/2015

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Czw Lip 28, 2016 9:26 am

Denerwowała się, a zatem nie mogła kłamać. Baza danych taktycznych była pewna co do tego. Luculus więc nadpisał wszystko, co do tej pory zostało mu przekazane jako prawdę i przeszedł nad tym do wykonywania pozostałych czynności.
Uruchomił swój reflektor i jasnym, mocnym promieniem oświetlił pozostający w mroku korytarz do którego zmierzali policjanci. Robot uniósł ramiona nieco wyżej przed siebie, jakby gotował się do walki na pięści.
#Analiza;
#ALM0=załadowane;
#RTSM=załadowane;
#...
#Zewnętrzna ściana budynku została uszkodzona;
#Analiza;
#...

Jasnym było, że cokolwiek odpowiadało za przebicie muru wplątało się w walkę. Czy był to jednak kolejny bohater chcący pomóc Supergirl i Shazamowi, czy też oni sami w bitewnym szale zniszczyli kawałek muru, a może był to kolejny przeciwnik, który właśnie zmierzał w tą stronę...? Czujniki grzały się z wysiłku starając się przeanalizować dostępne skromne informacje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shazam



Liczba postów : 48
Data dołączenia : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Sro Sie 03, 2016 7:17 pm

Billy mógł być zadowolony, że obyło się bez ofiar śmiertelnych, choć byli ranni.
Shazam atakował i rozbrajał jednego za drugim, ale musiał teraz wybrać.
Albo zajmie się tymi ludźmi, albo uda się w pogoni za furgonetką w której nadal nie wie co jest.

Postanowił jednak zostawić w sumie już wykończonych kryminalistów i udać się w pogoni za ciężarówką, licząc że Supergirl, albo nawet ten robot stawią mężnie czoła tym kryminalistą.

Shazam udał się za ciężarówką jednocześnie, licząc na moment, w którym znajdzie się na otwartym terenie, a jeśli to się uda to wywołuje piorun którym celuje w silnik samochodu, żeby go unieruchomić.
Billy oczywiście starał się przywołać taki piorun, który nie zniszczy samochodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Pią Sie 05, 2016 5:20 pm

Policjanci zagłębili się w oświetlany przez robota korytarz, na którego końcu widniała zresztą dziura w ścianie, przez którą ktoś musiał już wcześniej przejść... Tyle że znajdowała się na tyle blisko, że to raczej nie jej wytwarzanie wywołało teraz hałas. Funkcjonariusze rozdzielili się; część przeszła ostrożnie przez otwór, podczas gdy reszta odbiła na bok, szukając drogi naokoło, ot, na wszelki wypadek.
W tym czasie na zewnątrz rozległy się kolejne syreny; tym razem to karetki zajechały przed budynek i już po chwili sanitariusze kręcili się przy wejściu, czekając na dostarczenie im rannych - lub na znak, że mogą bezpiecznie wejść do budynku. W tej chwili zależało to jeszcze od decyzji policji. Poszkodowana kobieta, którą funkcjonariusz wyprowadził na zewnątrz, została już przejęta - i oglądał ją jeden z medyków.
To wszystko stanowiło dla Luculusa jeden problem, a mianowicie samochody i ludzie zablokowali mu drogę powrotną z budowli. Owszem, mógłby się tym nie przejmować i ruszyć tak czy siak, ale kto wie jak by na to zareagowały służby oraz gapie? Podróż w drugą stronę - jak podpowiadały mu skany - za bardzo uszkodziłaby zaś mury.
Strzały w oddali trwały jeszcze przez krótką chwilę, lecz nagle ucichły, co niekoniecznie świadczyło o czymś pozytywnym. Bohaterowie pokonali swoich przeciwników? A może sami padli pod naporem ich pocisków? W jakiś sposób wymuszona została przerwa? Możliwe.
Luculus nie mógł przecież wiedzieć, że Shazam porzucił niepokonanych jeszcze wrogów, aby ruszyć w pościg za umykającym samochodem - zaś Supergirl nie wkroczyła jeszcze do akcji. Być może funkcjonariusze gdzieś tam się na nią natkną - albo nawet już się natknęli - lecz to również znajdowało się poza zasięgiem maszyny.
Shazamowi ciężko byłoby czekać na moment, gdy pojazd znalazłby się na otwartym terenie - trochę by to pewnie potrwało, bo auto mknęło ulicą pomiędzy budynkami, lawirując pomiędzy innymi samochodami czy motocyklami... Więc jedyną opcją był atak w momencie, gdy wokół niego trochę się przerzedziło, ale nawet wtedy nie było to niestety najbezpieczniejsze. Kierowca zamierzał chyba zgubić bohatera; umyślnie aż za często zakręcał, rozwijał sporą prędkość... Więc Shazam musiał zadecydować czy chciał zaryzykować atak.

***

Shazam - zastanawiałem się czy nie uznać, że i tak atakujesz piorunem, ale uznałem, że dam Ci jednak wybór, bo Twoje kryteria nie zostały przecież spełnione.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luculus



Liczba postów : 49
Data dołączenia : 09/05/2015

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Sro Sie 17, 2016 7:41 pm

Robot przeszedł kilka kroków, odsuwając się ze ścieżki komunikacyjnej prowadzącej od stłuczonego przez niego wcześniej szklanego frontu budynku dalej wgłąb korytarza. Gdyby służby miejskie chciały bardzo szybko ruszyć w wir akcji, żaden z ludzi nie będzie musiał martwić się, że musi po drodze minąć wielką, czarną, ryczącą maszynę.
Oczywiście spowodowało to to, że lampa Luculusa nie oświetlała już korytarza - robot zgasił ją zresztą gdy tylko ostatni policjanci zniknęli za rogiem. Gdyby ktoś potrzebował czegoś od niego, na przykład wznowienia oświetlania ciemnych miejsc, natychmiast ruszy z pomocą.
Ruch robota miał jeszcze jeden cel. Usunął się z pola widzenia wszystkiego, co nadchodziło by korytarzem. Co prawda skanery nie wykrywały wciąż żadnego niebezpieczeństwa, ale moduł militarny maszyny doskonale orientował się, jaką przewagę daje atak z flanki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shazam



Liczba postów : 48
Data dołączenia : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Sob Wrz 10, 2016 7:14 am

Billy jednocześnie miał nadzieję, że Supergirl zajmie się tamtymi bandytami i ten robot też pomoże jej.
Ten robot był w ogóle wielką nie wiadomą.
Nie wiedział skąd on jest i czy jest zaprogramowany na pomoc czy wręcz przeciwnie.

Shazam nie miał możliwości uderzenia na czystym terenie, gdyż mógł zranić jakiegoś przechodnia, dlatego postanowił wyprzedzić pojazd i zatrzymać go unosząc w powietrze.
Akurat miał taką siłę, że taka furgonetka nie była dla niego zbytnio ciężka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Nie Wrz 11, 2016 3:32 pm

Wyprzedzenie samochodu - rozwijającego sporą prędkość, lecz i tak nie maksymalną, nie przy tylu zakrętach i innych pojazdach na drodze - nie stanowiło dla Shazama większego problemu. Bohater mógł więc wylądować przed autem... I to siłą rzeczy w takiej odległości, że rozpędzony wehikuł nie miał szans się zatrzymać. Opcje posiadał dwie - próbować staranować mężczyznę albo wykręcić na sąsiedni pas; kierowca zdecydował się na to pierwsze posunięcie, zapewne woląc zaryzykować zderzenie z żywą istotą, aniżeli z innym samochodem, nadjeżdżającym z przeciwnej strony. Nie było to może najmądrzejsze, ale spójrzmy prawdzie w oczy: przestępcy nie mieli teraz czasu, aby się zastanawiać. Równie dobrze mogły po prostu zadziałać ich instynkty.
Chcąc pochwycić pojazd, Shazam musiał wyciągnąć ku niemu ramiona, pewnie przy okazji się pochylając, skoro zamierzał poderwać go w powietrze; w tym celu łatwiej byłoby mu przecież chwycić gdzieś nisko. Tyle że... Pęd auta wcale nie ułatwił mu sprawy - gdyż ręce bohatera dosłownie wbiły się w maskę i dalej, przez co samochód zatrzymał się dosłownie na jego ciele. Nie wyrządziło mu to większej krzywdy, w końcu był w stanie przyjmować potężne ciosy, jednakże dla samochodu takie zderzenie okazało się fatalne w skutkach... Tak samo zresztą, jak i dla kierowcy, bo choć otworzyła się jego poduszka powietrzna, to raczej miał małe szanse na przeżycie czegoś takiego. Czy poza nim w środku był ktoś jeszcze? Trudno orzec, ale istniała szansa na to, że nie. W końcu wcześniej Shazam nie widział, aby jakiś oprych wsiadał do wozu...
Tak czy siak, auto zostało zatrzymane, nawet jeżeli nie tak czysto, jak zaplanował to sobie członek Ligi Sprawiedliwych. Z tyłu samochodu znajdowały się skradzione dobra, ale w jakim były stanie? W pospiechu najprawdopodobniej nie zostały zbyt dobrze zabezpieczone, a przynajmniej nie wszystkie, więc mogły się nieźle poobijać. Jeżeli w grę wchodziły jakieś szkodliwe substancje, to otworzenie tyłu pojazdu mogłoby się skończyć nieciekawie.

Tymczasem skanery i czujniki Luculusa w końcu dały mu znać o powrocie Supergirl - jeszcze zanim dziewczyna pojawiła się znów w głównym hallu budowli. Wyglądała jak wcześniej, najwyraźniej nie oberwała niczym, co mogłoby ją skrzywdzić, a w dodatku chyba nawet się nie zmęczyła - nie na tyle, aby dało się to po niej zauważyć. W pierwszej chwili kosmitka minęła robota, lecz jednak gwałtownie zatrzymała się w powietrzu, obróciła się i spojrzała w jego kierunku.
-Sytuacja opanowana, przynajmniej tam na tyłach, ale Shazam ściga samochód załadowany czymś, co było na tyle cenne, by zaryzykować przejęcie budynku- poinformowała Luculusa, po czym rzuciła okiem ku ulicy... A szczególnie ku samochodom, które blokowały teraz przód MediLAB. Zaraz potem dziewczyna ponownie skierowała wzrok na robota.
-Przenieść cię na drogę?- zagadnęła.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shazam



Liczba postów : 48
Data dołączenia : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Pią Wrz 16, 2016 6:22 pm

Dogonienie samochodu nie stanowiło jakiegoś wielkiego problemu dla Shazama.
Co innego zatrzymanie samochodu już było bardziej wymagające i niestety, ale bez sprawdzenia można było stwierdzić że kierowca zginął na miejscu.

Billy również nie posiadał mocy swojego przyjaciela Clarka, która pozwoliłaby mu zobaczyć wnętrze samochodu dzięki swojemu wzrokowi.

Shazam, dlatego wziął uniósł samochód bardzo ostrożnie i oddalił się na niezaludnione miejsce po czym wyrwał tylnie drzwi żeby zobaczyć co tam się znajdowało, albo kto tam się znajdował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   

Powrót do góry Go down
 
Budynek MediLAB
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Bank Gringotta
» Strzelnica policyjna
» Rozwalony budynek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Stany Zjednoczone :: San Francisco-
Skocz do: