PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Budynek MediLAB

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Budynek MediLAB   Wto Wrz 29, 2015 3:36 pm


Sześciopoziomowy budynek sporych rozmiarów, w którym swoją główną siedzibę oraz laboratoria posiada firma MediLAB - zajmująca się zagadnieniami związanymi z medycyną oraz chemią. Oczywiście jej pracownie znajdują się także w innych miejscach, w dodatku nie tylko na terenie Stanów Zjednoczonych, jednakże to właśnie tutaj rozgrywają się wszystkie najważniejsze badania. Drogi sprzęt, świetne zabezpieczenia, spacerujący po korytarzach strażnicy, kamery obejmujące większość terenu... Słowem, ciężko się przy tym wszystkim przemknąć - nie jest to jednak zupełnie niemożliwe.

Do środka wejść można na kilka sposobów. Oczywiście tym najbardziej oczywistym są drzwi frontowe lub ewentualnie tylne, awaryjne. Problem polega na tym, że jedne i drugie są pod stałą obserwacją. Na dachu znajduje się kolejne przejście, gorzej strzeżone, bo spójrzmy prawdzie w oczy - większość złodziejaszków będzie miała problemy z dostaniem się tak wysoko; to przecież nie Gotham, w San Francisco nie grasuje żadna Catwoman. Kolejną opcją mogłyby być okna, jednakże tych nie da się otworzyć od zewnątrz - trzeba by je było rozbić, a to najpewniej zwróciłoby uwagę strażników.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ra's al Ghul



Liczba postów : 21
Data dołączenia : 12/07/2015

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Wto Wrz 29, 2015 10:26 pm

Ra's postanowił przygotować odpowiednie kroki w stronę osłabienia i możliwej eksterminacji jak największej części ludzkości. Przygotował misterny plan, który zakładał niemal bezproblemowe zdobycie nowego bardzo niebezpiecznego drobnoustroju z San Franciskiego MediLABU. Przebrany wraz z swoimi zbirami powoli inflitrował budynek i jego pracowników. Gdy nadszedł odpowiedni moment powoli wysyłał po jednym członki Ligi Zabójców i ogłuszał naukowca. Był on wynoszony na noszach i przebrany w strój cywilny przez co zbyt dużej ciekawości przechodnie nie mieli. Ktoś kto mógł się przyglądać temu zjawisku kilka minut byłby w lekkim szoku. Budynek został całkowicie przejęty przez Ligę. Ra's osobiście nadzorował wywożenie naukowców. Większość "ochrony" była tak naprawdę agentami Głowy Demona. Reszta została bez skrupułów zamordowana, a ciała trafiły do prosektorium.  Naukowcy byli potrzebni żywi, żeby wynaleźć odpowiednią "szczepionkę" dla jego ludzi. Nie chciał z powodu własnej broni tracić mięsa armatniego.  Pierwsze transporty ludzi miały niedługo wyruszyć na wschód. Ra's przechodził między pokojami i sprawdzał czy wszystko idzie zgodne z planem. Kto mógł się spodziewać, że Liga Cieni jest tak wpływowa. Miał nadzieję, że tym razem jego niedoszły zięć jest zajęty Gotham, a on na spokojnie wyśle mu zarazę, która właśnie kradnie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Sro Wrz 30, 2015 1:00 am

Pierwszy problem Ra'sa i jego ludzi polegał przede wszystkim na tym, że nikt ich jeszcze w tym miejscu nie znał - a nagłe pojawienie się sporej ilości nowych pracowników przy jednoczesnym znikaniu dawnych wzbudzało podejrzenia. W związku z tym pytania pojawiły się dość wcześnie i to do tego stopnia, że jeden czy drugi "miejscowy" wykonał nawet telefony do właścicieli MediLAB, aby ustalić co się dzieje. Nie pomagało też, że nowi prezentowali się w większości trochę nietypowo, wskazując na ich podobne pochodzenie. Ochrona prędko postawiona została na nogi, a co więcej - zaczęła nawet zgarniać niektórych podwładnych al Ghula na rozmowy za zamkniętymi drzwiami.
Pierwsza czy druga osoba wyniesiona zgodnie z planem Ra'sa na noszach jeszcze przeszła, nawet jeśli akcja przyciągała pełne zainteresowania spojrzenia. Zaczęły się szepty, wypytywanie... No i oczywiście w ruch poszły również plotki, bo jakże mogłoby być inaczej? Przy trzeciej próbie obstawa noszy została już grzecznie i kulturalnie, acz stanowczo poproszona o szczegółowe wyjaśnienie sytuacji.
Nawet jeśli część ochrony została podstawiona przez al Ghula, to reszta wykonywała swoje obowiązki. Może i nie spodziewali się ataku od wewnątrz, lecz nie byli też idiotami, którzy nie potrafili łączyć faktów i wyciągać z nich wniosków, gdy coś złego i podejrzanego działo się zaraz przed ich nosami. To wszystko oznaczało, że próba zdobycia drobnoustroju mogła się okazać trudniejsza, aniżeli Ra's przypuszczał - bo pracownicy nie zamierzali tak po prostu się poddać.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ra's al Ghul



Liczba postów : 21
Data dołączenia : 12/07/2015

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Sro Paź 14, 2015 1:37 pm

Ra's był przygotowany na wiele możliwości. Żeby nie ryzykować osobiście poszedł w kierunku pomieszczenia z generatorem prądu i wyłączył go. Wyjął krótkofalówkę i powiedział, krótko:

-Zabić wszystkim strażników. Nie używać broni palnej, ewentualnie korzystajcie z tłumików. Nie pozwólcie, by ktoś uciekł, albo był jakikolwiek alarm. Niech nazewnątrz zawsze stoi przynamniej dwóch ludzi z podrobionymi dokumentami i mówi, że wszystko jest pod kontrolą i jest planowane. Niszczcie też kamery. Powinniśmy pracować jak najdyskretniej.

Udał się, w kierunku pokoju z monitoringiem w razie jakiegoś zasilania awaryjnego zniszczyć komputery.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lola



Liczba postów : 12
Data dołączenia : 05/05/2015

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Nie Paź 25, 2015 12:59 pm

Lola zaciekawiona sytuacją na zewnątrz postanowiła sprawdzić, co się dzieje. Trzeba przyznać, ze sytuacja była dość niecodzienna. A że jako przyszła obrończyni ludzi musi być czujna na czyjąś krzywdę postanowiła zrobić małe rozeznanie. Jeden suseł i dziewczyna już znajdowała się na ścianie przeciwległego budynku należącego do MediLABu. Zaraz jednak musiała przejść na parapet widząc jak zsuwa się z budynku. Definitywnie przydałoby się wzmocnić tą pajęczą umiejętność. Niemniej, przedostała się na gzyms, a że widoki stosunkowo niesprzyjające obserwacji postanowiła wejść do środka i po prostu popytać personel. Tak, jest to jak najbardziej normalne i logiczne, że randomowa dziewczynka rozmazuje się ludziom w korpo na szybie, a potem wchodzi oknem jakby nigdy nic i pyta czy nic złego się nikomu nie dzieje. Tak, zdecydowanie dzień, jak co dzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Pon Lis 02, 2015 2:23 pm

Mm, no dobrze, Hydra dołączy, kiedy dołączy; gdyby ktoś z Was się na nią natknął, to proszę uprzejmie o dźgnięcie jej o post. A teraz - do rzeczy.

***

Ra'sowi udało się wyłączyć główne zasilanie, jednakże światło zgasło tylko na parę sekund i... Ponownie się pojawiło. Generator przy nim pozostał cichy, więc najprawdopodobniej energia płynęła jeszcze z innego miejsca - przynajmniej jednego, a być może wielu. Posiadało to sens, bo w końcu w takim budynku elektryczność miała naprawdę spore znaczenie dla przebiegu pracy. Podsumowując: Ra's i jego ludzie będą pewnie musieli poszukać pozostałych generatorów... Albo po prostu zrezygnować z tego elementu planu.
Rozkazy mężczyzny zostały przyjęte, jego ludzie zabrali się za niszczenie kamer oraz za wyłapywanie strażników... Lecz oczywiście łączenie jednego z drugim było o tyle niewygodne, że kiedy "miejscowy" widział, jak ktoś rozwala sprzęt, to siłą rzeczy docierało do niego, że najpewniej ma do czynienia z przeciwnikiem, a nie z kolegą po fachu. W rozpoznawaniu wroga pomagały również wspomniane już wcześniej różnice fizyczne oraz fakt, że wszyscy podwładni al Ghula pozowali jako nowi pracownicy. W efekcie tego wszystkiego Ra's nie tylko pozbywał się ochroniarzy, ale i własnych ludzi - póki co mniej więcej po równo.
Na zewnątrz rzeczywiście ustawiło się dwóch mężczyzn z fałszywymi identyfikatorami, ale póki co jeszcze nikt ich nie zaczepiał. Być może służby nie zostały zaalarmowane, a może nie zdążyły przybyć - trudno orzec. Grunt, że na tym polu panował względny spokój.
Wkroczenie samotnie do sali z monitoringiem okazało się natomiast błędem. Kiedy tylko Ra's pojawił się w otworzonych drzwiach - no, może sekundę później, bo jednak reakcja nie mogła być kompletnie natychmiastowa - coś niewielkiego kliknęło przy nim o podłogę, być może się na niej rozbiło... A potem pomieszczenie zaczął wypełniać gęsty dym, który jednak wyraźnie nie stanowił zasłony - bo tylko trochę zniekształcał wizję. Nie, bardziej przeszkadzał krztusząc, dobierając się do płuc, wywołując łzawienie... Przynajmniej na początek, bo kto wie jakie było jego przeznaczenie? To w końcu ośrodek chemiczny.
Oprócz al Ghula w pokoju przebywało trzech mężczyzn, z których każdy celował do niego właśnie z pistoletu. Ich stroje wyraźnie wskazywały na to, że byli to tutejsi strażnicy. Na oczach mieli gogle, twarze zakryli maseczkami... Najprawdopodobniej w którymś momencie odbyli wizytę w laboratoriach.
-Stać. Nie ruszaj się. Kim jesteś i czego chcesz?- przemówił od razu jeden z nich; dało się go dosłyszeć nawet pomimo tej maski na twarzy.

W tym czasie natomiast Lola przedostała się oknem do środka - lecz niestety nie otwierało się ono od zewnątrz, więc po drodze dziewczyna musiała je rozbić, a następnie ominąć ostre odłamki, co wcale nie było łatwe. Najważniejsze jednak, że znalazła się w budynku, prawda? Pierwszy cel osiągnięty; co dalej?
Pomieszczenie, do którego Lola się włamała przypominało standardowy pokój biurowy - szafki, biurka, komputery, stanowiska dla trzech osób i tak dalej. Dziwne było z kolei to, że najwyraźniej w środku nikt nie przebywał... Choć zaraz, z jednej z większych szaf chyba dobiegł właśnie jakiś podejrzany szmer?
Na korytarzu doświadczyć już można było większej gamy odgłosów. Od czasu do czasu rozlegały się czyjeś kroki, w oddali otwierały się i zamykały drzwi, czasem dało się dosłyszeć dźwięki ludzkich głosów...

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ra's al Ghul



Liczba postów : 21
Data dołączenia : 12/07/2015

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Wto Lis 03, 2015 4:42 pm

Ra's dławił się oparami. Skąd miał wiedzieć, że w budynku medycznym będą pułapki. Był w lekkim szoku, ale na szczęście gaz nie był, az tak szkodliwy. Przez przeszklone od łez spowodowanych gazem ujrzał trzy sylwetki strażników. Ledwo usłyszał ich głos wstrzymał powietrze (przynajmniej te w plucach, które sie nadawało jeszcze przez chwilę) i rzucił się w ich stronę. Wyjął katanę i tym samym ruchem wykonał pierwsze cięcie w wroga. Mial zamiar podnieść od niego błyskawicznie walkę, a następnie pozbyć się reszty strażników. Jego pewność siebie z dozą szaleństwa podpowiadaly mu, że nie maja z nim szans. Po pokonaniu strażników mial zamiar zniszczyć wszystkie komputery z nagraniami, a następnie wydac rozkaz zaprzestania niszczenia kamer i skupienia się na walce. Przydałoby sie tez ostrzec przed gazami bojowymi i wysłanie części ludzi na całkowite pozbycie się prądu. Wtedy musieliby użyć do akcji noktowizorów, które mieli na zaopatrzeniu (każdy zabójca własny).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hydra



Liczba postów : 16
Data dołączenia : 24/04/2015

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Pią Lis 06, 2015 3:45 pm

Hydra wybiegła przed budynek. Skupiona na podopiecznej o mało nie wywołała wypadku pakując się odjeżdżającej taksówce pod maskę, za co została zbluzgana. Posłała taksówkarzowi spojrzenie swoich gadzich oczu, a ten zaraz ucichł widząc je. Natychmiast pobiegła w stronę budynku, widząc jak dziewczynka zniknęła wewnątrz.
Zaklęła brzydko w swoim języku i niewiele myśląc ruszyła w stronę drzwi.
Mars na twarzy, wywołany bezmyślnością podopiecznej, czy może niepokojem nie sprawiał, że chciało się ją zaczepiać. Skierowała się natychmiast w stronę drzwi budynku ignorując, dwóch strażników.
Najpewniej oni zauważą ją, ale to już nie miało znaczenia, najważniejsza była mała boginka. Jej skarb. Jej centrum wszechświata. Podeszła wystarczająco blisko by widzieć zamieszanie wewnątrz budynku. Choć przez chwilę. Wzięła głęboki wdech i wiedziała, że to nie może być nic dobrego. Jak nic zaczepiona odwróciła się w stronę strażników.
-Słucham panów?-spytała uprzejmie, chłodno i z dystansem. Ale niewiele było trzeba by widzieć, że jeśli będzie trzeba zabije byleby tylko upewnić się, że z jej małą księżniczką jest wszystko w porządku. Ewidentnie Hydrina była kurą w opiece nad swym małym, biednym pajączkiem. Ale niech tylko ktoś spróbuje jej musnąć, to ona mu nogi z dupy powyrywa.


Ostatnio zmieniony przez Hydra dnia Nie Lis 08, 2015 4:54 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lola



Liczba postów : 12
Data dołączenia : 05/05/2015

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Pią Lis 06, 2015 4:00 pm

Cóż, zazwyczaj w takich miejscach w oknach są zamontowane czujki alarmowe, na wypadek gdyby ktoś próbował wybić właśnie okno. Zazwyczaj powiadamiają od razu centrale, a w samym budynku nie słychać nic, ale… „Zazwyczaj” to dobre słowo. I cóż, wystarczyło tylko zabrać bluzę, a od razu wygodniej by się usuwało kawałki szkła. Szkoda tylko, że młoda bohaterka jakoś o tym nie pomyślała, kiedy dosłownie wyskoczyła na dwór. Kawałki szyby ładnie wystawały z ram okna i to, co wpierw przyszło Loli na myśl widząc je to stwierdzenie, że to wygląda trochę jak paszcza jakiegoś potwora. Ta myśl strasznie ją rozbawiła i zachichotała. Zaraz jednak zwinnie prześlizgnęła się między „zębiskami” korzystając ze swej zwinności i drobnej postury, by stanąć w pomieszczeniu. Kucnęła na jednym z biurek przyglądając się wnętrzu. Pusto? Może przerwa na lunch? Albo podwieczorek, o! Zjadłaby ciastko… Pokręciła głowa wyrzucając z głowy niepotrzebne myśli. Chwilę nasłuchiwała i cóż warto sprawdzić szafę. Skoczyła lekko na jej górę i stamtąd postanowiła cicho zapukać w drzwiczki. A nuż, może ktoś się odezwie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Nie Lis 08, 2015 2:00 pm

Odsunięcie się od drzwi - a w stronę strażników - pozwoliło Ra'sowi opuścić centrum chmury gazu; co prawda i tak rozchodził się on już w każdą stronę, ale przynajmniej w tym miejscu był póki co trochę rzadszy. Nie oznaczało to, że objawy od razu minęły, nic z tych rzeczy, bo w końcu oczy oraz układ oddechowy zostały już podrażnione, ale przynajmniej dalsze szkody powinny następować w stosunkowo mniejszym tempie.
Minusem tego posunięcia było natomiast to, iż wkraczając między trzech przeciwników al Ghul nie mógł znajdować się przodem do każdego z nich - ani też mieć wszystkich na oku. Może i w pierwszej chwili mężczyźni chcieli z nim jeszcze dyskutować, ale kiedy przeszedł do ofensywy najwyraźniej zmienili zdanie, przynajmniej po sekundzie czy dwóch wstępnego zaskoczenia.
Tyle czasu wystarczyło, aby Ra's zaatakował jako pierwszy, na co wybrany przez niego strażnik ledwo zdążył odchylić się do tyłu. Przy okazji na moment stracił równowagę, ale nie opuścił broni - i nawet rozchwiany i tak wystrzelił dwa razy, widocznie uznając, że lepiej spudłować, niż w ogóle nie spróbować. Jego kompani z kolei wykorzystali ten moment, aby zmienić swoje umiejscowienie, okrążając wroga - może nie w sposób idealny, ale jednak. Ich strzały padły jednocześnie - z prawej strony al Ghula oraz zza jego pleców.

Hydra się nie myliła - strażnicy, a raczej: podstawieni przez al Ghula jego ludzie, którzy aktualnie strażników udawali - rzeczywiście praktycznie od razu ją zaczepili, zresztą dość standardowym tekstem, gdyż zwykłym: "stop!" Najwyraźniej brakowało im wyobraźni. Grunt jednak, że obaj zbliżyli się do kobiety, zaś na jej słowa zareagowali już trochę elokwentniej, gdyż jeden z nich postanowił wyłożyć jej sprawę:
-Przejście tylko z przepustkami dla pracowników. Postronni nie mogą się kręcić po budynku- oznajmił jej mianowicie pewnym i rzeczowym tonem, jak gdyby wcale nie od dziś strzegł tego miejsca przed zwykłą i przypadkową ludnością cywilną... Choć przecież tak właśnie było.

Już samo wylądowanie przez Lolę na górze szafy sprawiło, iż w jej wnętrzu najpierw nagle coś cicho stuknęło, a następnie ustały wszelkie wydobywające się z niej odgłosy... Jak gdyby ktoś lub coś w środku umyślnie starało się zachować bezwzględną ciszę? A przecież w tym momencie było już praktycznie pewne, że doszło tam do jakiegoś ruchu. Oczywiście mogła go spowodować sama Lola - bo po meblu musiał się rozejść lekki wstrząs, gdy na niego wskoczyła, a to z kolei mogło przewrócić coś we wnętrzu szafy... Ale ten wcześniejszy szmer też zdawał się zastanawiający.
Zapukanie o drzwiczki wywołało kolejny odgłos - przypominający gwałtowne i zarazem niekontrolowane wypuszczenie z płuc wstrzymanego powietrza. Czyli w środku najwyraźniej ktoś się ukrywał. Kto i dlaczego? Dobre pytanie. Tak czy siak osoba ta nie była raczej w stanie zamknąć się w szafie od środka, a sama najpewniej nie planowała jej opuszczać, więc - aby się czegoś od niej dowiedzieć - Lola musiałaby pewnie sama zajrzeć do wnętrza.

***

Przy okazji, Hydra, mogłabyś trochę jaśniejszy odcień dialogu wziąć? Bo ten ciężko mi odczytać, podświetlać go sobie muszę.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hydra



Liczba postów : 16
Data dołączenia : 24/04/2015

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Nie Lis 08, 2015 5:01 pm

Hydra obejrzała obu mężczyzn. Na pierwszy rzut oka możnaby ich było wziąć za pracowników. Jednak coś w ich twarzach i spojrzeniu nie podobało jej się. Przypominały jej oczy demonów, a konkretnie podrobionych Sukkubów, gdzie oczy zdradzały złe i nieczyste pochodzenie podszywacza.
- Przykro mi panom powiedzieć, ale moja podopieczna jest w środku. Chcę ją stamtąd zabrać.- odparła ze spokojem- Nie wybaczyłabym sobie gdyby coś jej się stało. Radzę panom odpuścić próby zatrzymania mnie, gdyż może się to dla was skończyć bardzo nieprzyjemnie.- mówiła to spokojnym, miarowym tonem nauczycielki wyjaśniającej nowy temat na lekcji, który niespecjalnie lubi. Ciągle mając ten sam wyraz twarzy. Niemniej dalej patrzyła po obu panach gotowa w każdej chwili odskoczyć bądź doskoczyć i zaatakować. Nie zamierzała pozwolić się zatrzymać. A w końcu trwałe okaleczenie to nie zabicie prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lola



Liczba postów : 12
Data dołączenia : 05/05/2015

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Nie Lis 15, 2015 12:49 pm

Zdecydowanie w środku ktoś się ukrywał, a skoro się ukrywał i definitywnie mistrzem w chowanego nie był, można by przypuszczać, ze ukrywa się przed kimś złym. Tak, to wyjaśnienie najbardziej pasowało Loli w zaistniałej sytuacji. W końcu, skoro byłby to ktoś zły, kto się chowa by w odpowiednim momencie na kogoś wypaść i zaatakować nie zachowywałby się tak głośno, tak nerwowo. Czyli nadal została w twierdzeniu, że zdecydowanie w budynku najlepiej się nie działo i ktoś tutaj straszył pracowników. Przypuszczała, że najpewniej w środku szafy jest jakiś, lub kilku pracowników.  Mogłaby po prostu spytać, co się stało, co byłoby rozsądne i mądre. Mogłaby ocenić sytuacje i przeanalizować ją by jak najlepiej rozplanować plan działania na swoją korzyść. Ale… logiczne myślenie nie było jedną z cech boginki.
- Nie obawiajcie się – rzuciła w dół do istoty kryjącej się w szafie. – Ja, wasza nowa super bohaterka was uratuje. – powiedziała dumnie pewna swego i zeskoczyła lekko na podłogę by podejść do drzwi. Chwilę nasłuchiwała i, jeśli korytarz okazał się pusty, wyjrzała. Krótkie rozejrzenie się i skręciła… w lewo. Bez konkretnego powodu dlaczego akurat w lewo. Po prostu tak. A nuż znajdzie kogoś ciekawego? Na przykład jakiegoś przestępcę najlepiej. Tych warto pytać o całe zamieszanie, w końcu, co, jak co, ale oni powinni wiedzieć, po co kogoś atakują, jakie mają cele, potrzeby i plany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ra's al Ghul



Liczba postów : 21
Data dołączenia : 12/07/2015

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Nie Gru 20, 2015 11:43 am

Ra's był zakłopotany. Gaz wciąż nie ustępował i drażnił. Al Ghul zrobił szybki przewrót do przodu i znalazł się za plecami jednego z strażników. Dziwiło go, że zwykli strażnicy są tak dobrze wyszkoleni. To było bardzo dziwne. Gdy znazł się za plecami strażnika nie posiadającego równowagi przystawił mu ostrze do gardła, a drugą ręką odebrał maskę. Nogi swoje rozstawił tak, by przeciwnik nie mógł mu nastąpić na śródstopie. Gdy już nałożył maskę, a przed sobą miał żywą tarczę, która wzięła na siebie strzały. Najprawdopodobniej przeżył ponieważ posiadał kamizelkę kevlarową. Ra's wątpił, by takich wartościowych ludzi nie wyposażać w takie podstawowe sprzęty. Gdy miał już założoną maskę wolną ręką sięgnął po szurileny mieszczące się w jego tylnej kieszeni. W tej chwili potrzebował tylko czterech. Z swoim częściowym upośledzeniem zwroku wolał spróbować rzucić w każdego dwa razy. Lepiej nie ryzykować. Rzucił szurikenami wciąż trzymając prawą ręką katanę przeciśniętą do gardła strażnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Pon Gru 21, 2015 3:06 pm

Słowa Hydry sprawiły, że mężczyźni praktycznie jednocześnie zmarszczyli czoła i zerknęli po sobie wzajemnie, a w ich oczach wymalowało się coś na kształt niepewności. Spokojny i przeświadczony o własnej racji ton wypowiedzi potrafił dezorientować innych, ale raczej nie tylko to samo w sobie wpłynęło na ich zachowanie. Nie, wyglądało to raczej tak, jak gdyby nad czymś się zastanawiali... Być może właśnie nad kwestią "podopiecznej"? Nie mogli wiedzieć o kogo chodziło, a to oznaczało, że w ich planach teoretycznie mogła znajdować się jakaś luka.
-Kolega pomoże pani szukać- oznajmił w końcu jeden z nich, a następnie ruchem głowy wskazał kobiecie wejście, za którym czekało jeszcze paru "pracowników". Uległ zaskakująco łatwo, ale z drugiej strony robienie teraz sceny miałoby jeszcze mniej sensu, bo tym bardziej ściągnęłoby im na głowę zainteresowanie okolicznej ludności, a może i jakichś służb. Poza tym... Przecież uważali Hydrę za zwykłą śmiertelniczkę, a cóż mogłaby ona zdziałać na własną rękę?
Kiedy - jeżeli - czarnowłosa ruszyła ku wejściu i zniknęła za drzwiami, ten sam osobnik, który przed chwilą się odezwał, skorzystał dyskretnie ze swojego komunikatora, by przekazać szefowi nowe informacje. We wnętrzu budynku natomiast inny mężczyzna odebrał Hydrę:
-Proszę ze mną- ruchem dłoni wskazał jeden z korytarzy biegnących w stronę przeciwną do wejścia... A więc i z daleka od szyb, przez które można było obserwować sytuację panującą na zewnątrz.

W tym czasie Lola zdążyła zeskoczyć z szafy i - we własnym mniemaniu - uspokoić siedzącą w niej osobę lub osoby. Czy dało to jakiś efekt? Ciężko powiedzieć, bo nikt ze środka nie wyszedł, a i dziewczyna sama nie zerknęła do wnętrza mebla, zamiast tego kierując się ku drzwiom... Za którymi póki co nikt się nie poruszał, jeżeli oceniać na słuch. Zero szurania czy odgłosów kroków, czyli chyba rzeczywiście można było ostrożnie wyjrzeć na korytarz.
Ten zaś, jak to korytarze mają często w zwyczaju, biegł w dwie strony. Lewa, a więc ta wybrana przez Lolę, wiodła jakieś sześć, może siedem metrów prosto, nim rozgałęziała się ponownie na boki; przy obu ścianach natomiast znajdowały się drzwi, dwie pary po lewej i trzy po prawej. Na każdych z nich widniały numerki: 211a i 211b z jednej strony oraz 220, 219 i 218 z drugiej.
Podsumowując, wybór był całkiem spory: cała masa pomieszczeń, no i dwa możliwe do obrania kierunki następnego korytarza... Choć najprawdopodobniej zakręcenie w lewo oznaczałoby krótką trasę, gdyż z tej strony powinna się zaraz znajdować zewnętrzna ściana budynku.

Dla Ra'sa przeskoczenie nad jednym z przeciwników i pochwycenie go od tyłu okazało się dobrym rozwiązaniem. Uniknął dzięki temu strzałów, z których jeden wbił się w ścianę, drugi zaś trafił w mężczyznę, którego al Ghul przetrzymywał. Krew nie trysnęła, nie dało się też wyczuć jej zapachu, więc ze sporą dozą prawdopodobieństwa miał rację i strażnicy rzeczywiście nosili kamizelki kuloodporne. Rozsądne, choć utrudniające trochę życie ludziom Ra'sa. Rzecz jasna kamizelka czy nie - taki wystrzał i tak musiał zaboleć, przez co poszkodowany syknął przez zęby, lecz mimo to zdawał się zachowywać zimną krew.
Gdy Ra's sięgał po shurikeny, w jego komunikatorze rozległ się głos jednego z jego ludzi - pewnie ciężko byłoby mu rozpoznać na tej podstawie konkretną osobę, a i sam delikwent się nie przedstawił, bo w końcu mieli teraz ważniejsze rzeczy na głowie:
-Musieliśmy wpuścić jakąś upartą kobietę, żeby nie robiła scen. Odprowadzimy ją od okien i zdejmiemy po cichu- zapewnił ów głos, jednakże jeszcze w momencie, gdy się rozlegał, doszło już do kolejnej niespodzianki. Otóż trzymany przez al Ghula ochroniarz najwyraźniej uznał, że w tym momencie i tak nie ma nic do stracenia - bo postanowił wykorzystać okazję i ze wszystkich sił odepchnął się nogami od podłoża, starając się wytrącić napastnika z równowagi i uderzyć nim o ścianę za ich plecami. Czy mu się to udało czy nie - grunt, że dał szansę swoim kolegom po fachu, którzy dzięki temu uniknęli oberwania shurikenami.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ra's al Ghul



Liczba postów : 21
Data dołączenia : 12/07/2015

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Wto Sty 12, 2016 11:19 pm

Ra's zaklął cicho pod nosemn gdy strażnik przeszkodził mu w ruchu. Zirytowało go to,tudzież w końcu użył swej świetnie wyostrzonej katany i płynnym ruchem chciał skrócić go o głowę. Posiadając już maskę przeciw gazową nie musiał się martwić o opary i mógł się skupić na ataku. Gdy rozwikłał problem swojej byłej żywej tarczy zwinnie zaczął się przemieszczać w kierunku kolejnego strażnika, by zadać mu następne cięcia swym perfekcyjnie zrobionym ostrzem. Nie mieli już z nim szans. Szara masa przeciwko wielkiej głowie demona. W między czasie zastanawiał się nad tym co w tej chwili może robić jego córka Thalia... Nie miał zielonego pojęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Sro Sty 13, 2016 4:21 pm

Zgaduję, że w tej kolejce już żadna z dziewcząt nie odpisze, może w następnej się załapią. Przy okazji, Ra's, rada na przyszłość: reaguj na wszystko, co jest w mg, bo w innym wypadku Mistrz Gry zadecyduje o niektórych rzeczach za Ciebie - niekoniecznie na Twoją korzyść.

Strażnik zginął - przez poderżnięcie gardła, czyli mniej więcej tak, jak życzył sobie tego al Ghul... Lecz z drugiej strony nie poszło mu to tak pięknie i gładko, jak sobie zaplanował, bo w końcu wykonywał ten manewr w momencie, gdy popychany był na ścianę, o którą uderzył plecami oraz tyłem głowy, zresztą wcale nie lekko. Zabolało na pewno, na krótką chwilę pewnie nawet rozkojarzyło, choć raczej nie wyrządziło poważnych szkód.
Jednego mniej, zostało dwóch - co niby poprawiało sytuację Ra'sa, ale przecież w ten sposób stracił swoją żywą tarczę... I nic nie powstrzymywało już pozostałych dwóch mężczyzn, którzy natychmiast otworzyli do niego ogień, jednocześnie strzelając i cofając się, starając się utrzymać dystans - i uniknąć ewentualnych ciosów. Co ciekawe, odsuwali się również od siebie wzajemnie.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ra's al Ghul



Liczba postów : 21
Data dołączenia : 12/07/2015

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Sro Sty 13, 2016 4:48 pm

Ra's zachwiał się i przez chwilę nie wiedział co się dzieje. Starał się jak najszybciej odzyskać równowagę i trzymać miecz wyciągnięty i w pogotowiu na wysokości ramion. Jego celem było odbicie kul z pistoletów do momentu, gdy będą musieli przeładować broń, a on ich zamorduje. Nogami robił szybkie ruchy, by cały czas być w ruchu i nawet jeśli nie odbije to zrobi unik. Krokami zbliżał się do strażnika po swojej prawej, ale kątem oka cały czas obserwował i starał się odbijać tego po swojej prawej. Pokój nie był, aż tak duży, lecz walka w nim i tak sprawiała pewne problemy. Miecz trzymał obiema rękami dla lepszej kontroli i precyzji. Wolał nie ryzykować oberwania pociskiem. Kto wie jakby mogło, by to się dla niego skończyć. Wolał nie umierać i to w walce z tylko dwoma przeciwnikami. Ra's bywał już w większych tarapatach. Al Ghul liczył też na to, że któryś z pocisków zrykoszetuje w strażnika i ból nim zadany pozwoli mu nabjeszcze szybsze podejście, atak, a następnie zamordowanie go z zimną krwią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Sro Sty 20, 2016 4:46 pm

Znowu ogłoszenie parafialne na początek - Hydra i Lola zrezygnowały z gry na forum, ale na ich miejsce ma się pojawić ktoś inny, więc sesja może spokojnie toczyć się dalej. Jeśli dobrze pójdzie, to będą to Supergirl oraz Luculus.

Odbijanie pocisków wystrzeliwanych jednocześnie przez dwie osoby nie należało do łatwych zadań - ba, już przy jednym przeciwniku nie byłoby to wcale takie proste, a co dopiero w tych okolicznościach... Skierowanie ich w konkretną stronę natomiast graniczyło już tak naprawdę z cudem, więc Ra's nie miał praktycznie żadnej kontroli nad rykoszetami. Mógł jedynie starać się osłaniać swoje ciało przed kulami i liczyć na to, że szczęśliwym - dla niego - trafem zwrócą się ku jednemu ze strażników.
Jako że al Ghul skupiał się na tym mężczyźnie, którego miał po swojej prawej*, drugiemu przeciwnikowi łatwiej było działać i właśnie w momencie, gdy Ra's był już dość blisko jego kolegi po fachu - temu strażnikowi po lewej udało się go postrzelić. Pocisk minął ostrze miecza i trafił w ramię, w dodatku w nim pozostając, nie przechodząc na drugą stronę. Bolesne, przeszkadzające w działaniu, ale na dobrą sprawę niezbyt poważne uszkodzenie ciała...
Wykorzystując ten moment obaj delikwenci znów zaczęli się przemieszczać, teraz jednak odpuszczając sobie na chwilę strzelanie... Ach, bo najwyraźniej skończyły się im kule i musieli przeładować. To oznaczało, że przez pewien czas nie byli w stanie się bronić, a jedynie unikać ciosów.
Poza tym wszystkim natomiast Ra's mógł zwrócić uwagę na jeszcze jeden problem, a mianowicie na głośność wystrzałów. Chciał w końcu uniknąć ściągania na tę akcję uwagi otoczenia, jego ludzie między innymi w tym celu blokowali wejście, ale te dźwięki z pewnością brzmiały podejrzanie... I całkiem nieźle niosły się po sąsiedztwie, nawet jeżeli częściowo zagłuszał je ruch uliczny.

* Przepraszam, ja się domyślam, że to przejęzyczenie, ale nie mogłem sobie odpuścić wykorzystania go. Takie piękne podłożenie się.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Supergirl



Liczba postów : 43
Data dołączenia : 25/02/2014

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Nie Sty 24, 2016 3:51 pm

/z ulicy.
Supergirl szybko dotarła na miejsce. Była zadowolona, iż jednak robot poszedł z nią. Schlebiało jej jego towarzystwo, bo trzeba przyznać, że jest ono niecodzienne. Czy kiedykolwiek rozmawialiście choćby ze sztuczną inteligencją, nie? No właśnie. Swoją drogą bardzo dziwne uczucie.
- Pośpieszmy się!-  krzyknęła do maszyny, która za nią podążała.
Kiedy zobaczyła  wejście, zmrużyła oczy. Użyła swojego rentgenowego spojrzenia, aby zobaczyć co czyha za murami budynku. Drzwi blokowały pewne osoby. Domyślała się, iż są to złe charaktery. Ówcześnie wybijając szybę i wchodząc do środka, potraktowała kilkoro z nich laserowym wzrokiem.
Było bardzo duże prawdopodobieństwo, że uda jej się to zrobić, bo używała tak zwanego elementu zaskoczenia. Nikt nie spodziewał się jej osoby w tym miejscu. Cudownie się złożyło!
Podniosła jednego z zbirów, który został dotknięty laserowym spojrzeniem, za szyje i spytała niesamowicie grzecznym głosem:
- Co tu robisz? O co chodzi? Gdzie jest wasz szef?
Gdyby jej odpowiedział, podziękowałaby, a potem cisnęłaby jego osobą na drugi koniec pomieszczenia, a jeśli nie... Po prostu przydusiła go bardziej, a można powiedzieć, że dziewczę ma żelazny uścisk, a potem znów zadałaby to samo pytanie.
- Luc, nadążasz?- spytała robota, który powinien być tuż za nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luculus



Liczba postów : 49
Data dołączenia : 09/05/2015

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Nie Sty 24, 2016 9:21 pm

Jeśli jakimś cudem ocalałe po pierwszym ataku zbiry atakujące MediLAB nie spanikowały, gdy zobaczyły szturmującą budynek Kryptoniankę z ufizycznionym mordem w oczach, z całą pewnością musiało stać się to teraz, gdy Luculus staranował front budynku. Był potężnym tworem - w obecnej postaci ważył ponad 4 tony i w pełnym wyproście osiągał 2,5 metra wysokości. Dodatkowo ryk silnika, potężne szponiaste łapy po 3 mechaniczne palce-pazury w każdej i nieobecne spojrzenie czerwonych, elektrycznych ślepi nadawały mu wygląd groźny i zabójczy zarazem. Jedynie najsilniejsi wolą i najodważniejsi ważyli się na zaatakowanie samotnie wielkiego robota.
#Tak; przemówił, gdy tylko pył i odłamki szkła opadły z niego. Niestety, choć potrafił być niezwykle delikatny jeśli chodzi o elektronikę, nie opanował jeszcze zawiłych subtelności szklanych drzwi.
#Skanowanie otoczenia...
#Analiza;
#ALARM!
#Wykryto zagrożenie militarne;
#Czynnik ludzki::uzbrojona grupa;
#Analizuję;

Tutaj Luculus podszedł bliżej, przyglądając się odpowiednio badawczo łobuzowi przesłuchiwanemu przez Karę.
#Przetwarzanie informacji.
#Wynik: negatywny.
#Osobnik nieznany: Nie figuruje w bazie danych.
#Status: nieznany.
#Nie podejmować agresji;
#Witaj osobniku.
#Nie chcę cię skrzywdzić;
#Koniec komunikatu;

Nawet w stanie alarmu pierwszym odruchem Luculusa była nieagresja w stosunku do ludzi, których nie znał. Być może to pozostałości po jakimś nie do końca zaimplementowanym protokole, lub miejsce, w którymi miała wkraczać do akcji baza danych nigdy nie załadowana w pamięć maszyny. W każdym razie, jeśli robot nie zostanie zaatakowany, prawdopodobnie nie będzie próbował wtrącać się w walkę - bandzior mógł być umiarkowanie optymistycznie nastawiony. Chyba...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Pon Sty 25, 2016 9:28 am

Dzięki rentgenowskiej wizji Supergirl mogła łatwo się zorientować, że we wnętrzu budynku przebywa cała masa osób, a w wielu jego punktach toczą się walki... Tyle że biorące w nich udział osoby miały na sobie w większości takie same kombinezony. Już po tym dziewczyna mogła wywnioskować, że atak najprawdopodobniej nastąpił od środka - ktoś podszył się pod pracowników i w ten sposób rozpoczął akcję. Teraz utrudniało to niesienie pomocy tym niewinnym, bo w końcu każdy mógł się podać za ofiarę, prawda? Na szczęście przynajmniej część walczących wyróżniała się typem urody - trochę ciemniejsza skóra, charakterystyczne rysy twarzy... Wschód? Być może, choć nawet z tą wskazówką trzeba będzie uważać, aby się nie pomylić.
Element zaskoczenia rzeczywiście zrobił swoje - i dziewczynie udało się przeprowadzić jej pierwsze manewry zgodnie z jej zamiarami. Co prawda delikwenci przebrani za strażników mieli przy sobie bronie, lecz nie trzymali ich w dłoniach, aby nie wzbudzać podejrzeń osób na zewnątrz - a wyjęcie i wycelowanie pistoletów potrwałoby cenne sekundy. Poza tym... Supergirl była bardzo charakterystyczną bohaterką. Charakterystycznie kuloodporną.
Podczas gdy ona zajmowała się wybranym nieszczęśnikiem, pozostali potraktowani laserami mężczyźni prezentowali głównie dwie postawy. Część z nich zrezygnowała z działania, pozostając na podłodze - reszta z kolei starała się jak najbardziej dyskretnie odczołgać w stronę najbliższych pomieszczeń lub korytarza, byle tylko zniknąć z oczu przeciwnikom.
-N-nie...- rzucił w pierwszej kolejności przepytywany osobnik, a dodatkowe przyciśnięcie sprawiło, że uniósł obie dłonie na nadgarstek dziewczyny, jak gdyby chciał się uwolnić... Na co oczywiście nie miał praktycznie żadnych szans. Przy ponowieniu pytania chyba znów spróbował się odezwać, jednakże sens ewentualnej wypowiedzi zaginął pomiędzy odgłosami przypominającymi krztuszenie się. Za mocno - czy po prostu udawał, aby kupić czas?

Tymczasem Ra's przez swój komunikator otrzymał kolejną wiadomość - ale skoro ani Supergirl, ani Luculus nie mogli zauważyć w najbliższym otoczeniu nikogo, kto ją nadawał, to najprawdopodobniej osoba ta znajdowała się gdzieś dalej... Albo wyżej.
-Kolejni intruzi! Supergirl w towarzystwie... Jakiegoś robota, masywnego i pewnie ciężkiego. Udało nam się pozbyć tamtej kobiety, która wcześniej próbowała się wtrącać, ale oni...- mężczyzna ten wyraźnie brzmiał na zaniepokojonego - i miał ku temu dobre powody.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Supergirl



Liczba postów : 43
Data dołączenia : 25/02/2014

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Nie Lut 07, 2016 9:21 pm

Gdy niektórzy porażeni zaczęli się podnosić z podłogi Supergirl westchnęła zrezygnowana. Nie chciała, aby stała im się jakaś większa krzywda, ale to oni utrudniali jej działanie, choć Kara z pewnością również w pewien sposób im przeszkadzała. Przecież właśnie zamierzała zatrzymać ich akcje.
W jednej ręce trzymając wybranego gościa, którego można powiedzieć, że próbowała przesłuchać... Próbowała odciąć niektórym drogę ucieczki i zamrażała swoim lodowym oddechem ich lub wejścia. Nie skupiła się na tym zbytnio, bo usłyszała stękania jej nowego "kolegi".
- O mój boże, przepraszam- powiedziała i rozluźniła uścisk, a potem ponowiła pytanie.
Gdyby ciągle jej nie odpowiadał, to puściłaby go, a potem potraktowała laserowym wzrokiem.
Następnie użyła swojego rentgenu w oczętach, aby zobaczyć co jest na wyższych piętrach oraz skupiła się, aby usłyszeć więcej niż normalny człowiek. Zobaczymy co z tego wyniknie, w każdym razie nie mieli czasu do stracenia. W końcu właśnie wykorzystali swój element zaskoczenia...
Swoją drogą była niezwykle zdziwiona, że Luc ciągle jest tak przyjaźnie nastawiony. Może to oprogramowanie, ale czyż nie widział co się tutaj dzieje? Dla Kary było to niepojęte, żeby z taką obojętnością, ba, przyjacielskością odnosić się do ludzi, którzy ewidentnie czynią zło.
W każdym czasie teraz Supergirl zajęła się tymi co wcześniej próbowali uciec, dopóki nie wyłapie ciekawszych informacji.
W pewnym momencie chwyciła komunikator jednego z bandziorów i połączyła się z linią, która prowadziła do samego Ra's al Ghula.
- Radzę Ci się poddać, nie będziesz miał drugiej szansy- odrzekła, niszcząc komunikator, a potem rzucając jego właścicielem o ścianę.
Była zdenerwowana tą sytuacją. Przecież ona tu na wakacje przyjechała, a zamiast tego ugania się złoczyńcami.
- Luc, zadzwoń na policję i spraw, aby tu przyjechali, będzie potrzebne mi wsparcie!- krzyknęła do robota.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luculus



Liczba postów : 49
Data dołączenia : 09/05/2015

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Wto Lut 16, 2016 2:26 pm

#Analiza;
#Odnotowano prośbę o pomoc;
#...

Robot mielił swoje dane w cyber-mózgu. Potrafił kojarzyć, potrafił w ograniczony sposób myśleć, ale dla przyspieszenia i zwiększenia wydajności duża część jego odruchów opierała się na protokołach, które wdrażały się automatycznie przy konkretnych, opisanych w nich zajściach. Właśnie dlatego wielki robot był w zasadzie miłym i przytulaśnym pluszowym misiem... odlanym ze stali i mogącym zmiażdżyć człowieka jedną ręką.
#Przyjąłem;
#Próba połączenia bezprzewodowego...
#Połączono;
#Moduł komunikacyjny dalekiego zasięgu: aktywny;
#Wykonywanie połączenia;
#...

Przez dłuższą chwilę nic nie mówił, tylko jego oczy błyskały na żółto jak ostrzegawcze koguty. Komunikował się bezprzewodowo z odległymi węzłami sieci komórkowej, aby móc przekazać policji prośbę o pomoc, był jednak wciąż świadomy, nie dezaktywował się, a każda próba targnięcia się na niego, lub nawet prostego ruszenia go z miejsca, skończyć się mogła przedefiniowaniem jego postawy z ostrożnie przyjaznej, na bezsprzecznie wrogą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Pią Lut 19, 2016 1:50 am

Tym razem złapany przez Supergirl zbir wykazał już o wiele więcej rozsądku - bo po paru łapczywych, desperackich oddechach sypnął wreszcie informacjami, nawet jeżeli w gruncie rzeczy okazały się nie być zbyt pomocne:
-Nie wiem gdzie jest, w budynku... Broń biologiczna...- tylko tyle zdołał z siebie wydusić, zresztą dość chrapliwym tonem... Potem zaś wylądował już na podłodze, co chyba stanowiło dla niego w tym momencie preferowaną opcję - przynajmniej w stosunku do dalszego wiszenia sobie w powietrzu.
Czuły słuch pozwalał kosmitce wyłapywać wystrzały - dochodzące z bardzo wielu miejsc w całej siedzibie MediLAB... Ale nie tylko one zwracały jej uwagę. Tu czy tam toczyły się też rozmowy, choć oczywiście słuchanie jednocześnie wszystkich nie byłoby zbyt proste. Przewijały się przez nie przeróżne słowa, niekiedy wybijające się ponad pozostałe: "... już sami...", "... w sali...", "... niedługo tu będą...", "... czekać...", "... od strony piwnicy..." - i tak dalej.
Rentgenowskie spojrzenie dowiodło, że pomieszczenia na wyższych piętrach dzieliły się przede wszystkim na biura i laboratoria, a w niektórych z nich kryli się lub walczyli ludzie. Parę pokojów zostało zabarykadowanych od środka. Pracownicy najwyraźniej liczyli na to, że w ten sposób w najgorszym wypadku kupią sobie trochę czasu... Kilku pochowało się nawet w szafach. Mimo to nie każdy miał szczęście; na korytarzach leżało już trochę trupów, ale - sądząc po ich wyglądzie - część podwładnych al Ghula też nie miała szczęścia.
Mężczyzna, któremu Supergirl zabrała komunikator, nawet jakoś specjalnie nie protestował; skulił się w sobie, jak gdyby oczekiwał ciosu - i ucieszył się, gdy ten nie nadszedł. Oczywiście radość ta szybko minęła, gdy poszybował już ku ścianie, ale przez krótką chwilę żył nadzieją. To chyba i tak więcej, niż mogły powiedzieć tutejsze ofiary.
Podczas gdy Luculus łączył się z policją i składał doniesienie o tym, co działo się w budynku - Kara mogła nasłuchiwać i przyglądać się dalej... ale nie tylko ona. Gapie na zewnątrz zgromadzili się niedaleko wejścia i choć nikt nie odważył się wkroczyć do środka, to jednak blokowali drogę... Zaś pozostałe - te prowadzące na korytarze wewnątrz budynku - zostały już wcześniej zamrożone przez blondynkę. Żaden z przytomnych zbirów nie był na tyle głupi, aby zaatakować ją lub robota, więc wszystko wskazywało na to, że to miejsce było akurat stosunkowo bezpieczne.
Czuły słuch Supergirl wyłapał coś jeszcze - poza rozmowami i wystrzałami rozległ się inny huk... Bardziej mechaniczny? Jak przy rozsuwaniu czegoś ciężkiego, może nawet jakichś większych drzwi. Dobiegał z tego samego piętra, ale w dalszej części budynku, niemalże na jego drugim końcu.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shazam



Liczba postów : 48
Data dołączenia : 07/11/2014

PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   Czw Lut 25, 2016 9:23 pm

Udając się z wieży młodych Billy postanowił pomóc innym bo w końcu nie może pomóc w Blud.

Młodzi tytani raczej też nie mogli się zbytnio zdecydować na jakieś konkretne kroki.
Oczywiście nie musiał długo szukać, gdyż doszły mnie słuchy, że coś się dzieje w MediLab'ie w tym mieście.
Nie wiele się zastanawiając postanowił to sprawdzić.

Usłyszał tylko, że jakiś dowódca Ligi zabójców sieje jakiś postrach tam.

Billy nie mógł na to pozwolić, dlatego wylądował w dogodnym miejscu przed samym budynkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Budynek MediLAB   

Powrót do góry Go down
 
Budynek MediLAB
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Bank Gringotta
» Strzelnica policyjna
» Rozwalony budynek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Stany Zjednoczone :: San Francisco-
Skocz do: