PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ulice wokół miasta

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 27

PisanieTemat: Ulice wokół miasta   Czw Lip 09, 2015 2:26 pm

First topic message reminder :

Wokół miasta ciągnie się sporo mniejszych i większych ulic, które znajdują się zresztą w bardzo różnym stanie. Niektóre biegną przez tereny zalesione, inne prowadzą na bagna... Do wyboru, do koloru.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Nightwing

avatar

Liczba postów : 129
Data dołączenia : 02/04/2013

PisanieTemat: Re: Ulice wokół miasta   Czw Sie 20, 2015 10:07 pm

Zgodnie z poleceniem brata, Dick zabrał ze sobą z Batcave jeden z większych pojazdów. Nie był pewien jak bardzo miał być on wytrzymały, dlatego na wszelki wypadek poszedł w silne opancerzenie; czemu nie? Z uzyskanego położenia Red Hooda wiedział, że znajduje się on dość blisko Jaskini i w dodatku na bardzo rzadko uczęszczanej trasie, więc tak czy siak nikt nie powinien ich zobaczyć.
Im bliżej wskazanej przez komputer pozycji Grayson się znajdował, tym bardziej nie mógł się doczekać zobaczenia młodszego mężczyzny. Chciał przekonać się na własne oczy w jakie kłopoty Jason wpadł tym razem i niby jak się z nich wygrzebał - bo w to akurat ani przez chwilę nie wątpił. Zastanawiał się tylko czy będzie musiał strzelić bratu jakiś wykład, czy też tym razem obejdzie się bez tego...
Mimo swojego ciężaru pojazd poruszał się dość szybko i dlatego Nightwingowi - znów w masce oraz w kostiumie, gdyż zdjął z siebie cywilne ubrania, które uprzednio na niego narzucił, aby móc na spokojnie spotkać się z Seliną - stosunkowo prędko udało się dotrzeć do Hooda. Już z daleka zobaczył jakieś zamieszanie na drodze. Płomienie zdecydowanie rzucały się w oczy, nawet jeśli na zewnątrz zrobiło się już jasno. Nie tylko je było jednak widać z daleka. Och, nie.
Jasonowi towarzyszyło coś wielkiego i masywnego, co najwyraźniej samo stało w ogniu. No, właściwie to raczej siedziało, w dodatku na samym środku jezdni, ale o tym Dick przekonał się dopiero po chwili, gdy podjechał jeszcze nieco bliżej. Stworzenie przypominające psa... Widzieli już przecież trochę podobne w Bludhaven, prawda? Na granicy miasta. Choć może tamte były jednak mniejsze? Nie miał pewności, ale tak mu się w tej chwili wydawało.
Grayson zaparkował wóz jakieś dwa metry przed tym zjawiskiem, zgasił silnik, a następnie już natychmiast wyskoczył na zewnątrz i skierował się ku bratu, jednocześnie przenosząc spojrzenie pomiędzy nim - a tą bestią. Oczy miał szeroko otworzone, ale pod soczewkami maski i tak ciężko by to było stwierdzić... Choć oczywiście na upartego Red Hood mógłby znaleźć logiczne powody, aby to obstawiać.
-Chcesz go zabrać do Batcave- rzucił od razu dość neutralnym tonem, nie pozwalając Jasonowi przemówić jako pierwszemu. Nie pytał, nie do końca; nie musiał, bo i tak spodziewał się odpowiedzi. Mimo to był przekonany, że brat uzna za stosowne potwierdzić jego przypuszczenia... Byle tylko przy okazji jakoś się wytłumaczył, bo Dick akurat bardzo chętnie usłyszałby jak doszło do tej sytuacji. Wręcz nie mógł się doczekać tej historii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jason Todd
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 05/07/2013

PisanieTemat: Re: Ulice wokół miasta   Sob Lis 14, 2015 11:38 am

Jason pracował przy zwierzęciu, dopóki wszystkie kule nie zostały wyjęte, przynajmniej wszystkie, do których mógł się samodzielnie dostać. Nawet nie zwrócił uwagi, gdy zbliżył się do nich pojazd, wiedział, że to Dick, nie potrzebował upewnień, o tej porze nie spodziewał się nikogo innego, poza tym, znał dźwięk, jaki wydawały z siebie maszyny Bruce'a. Nieomylny.
Dopiero gdy skończył uniósł głowę by spotkać spojrzenie Nightwinga, przynajmniej podejrzewał, że ten wbija w niego wzrok, czekając na jakieś wyjaśnienia...Cokolwiek. W końcu niecodziennie spotyka się wielkiego, płonącego psa, w dodatku opatrywanego przez... Znajomego. Nawet jeśli byłaby mowa o weterynarzu. Może i Jay znał się na medycynie i biologii wystarczająco by poradzić sobie z różnego rodzaju zwichnięciami, złamaniami, wybiciami, ranami... Nie znał zwierzęcej anatomii tak samo dobrze jak ludzkiej, a to już stanowiło problem - oczywiście pomijamy fakt, że Hood ogółem nie widział siebie w jakieś przyjemnej, stałej pracy. Nie gdy miasto go potrzebowało, bo Nietoperz był zbyt ułomny by odpowiednio się nim zająć.
Otrzepał dłonie, chowając sztylet na swoje miejsce i zerkając na psa nieco niepewnie, o dziwo nie ze strachem, po prostu... Nie wiedział jak powinien się teraz zachować. Zwłaszcza, że pies wydał się jeszcze bardziej spięty i niezadowolony towarzystwem nowej osoby, obcej. Mniej niż gdy Jason napatoczył się na jego drogę, jednak ciężko stwierdzić co było tego przyczyną - kule w ciele, agresywni ludzie... Czy jeszcze coś innego. Todd nie potrafił czytać w myślach, niestety...
- Pojadę z nim maszyną, którą przyjechałeś, ty weźmiesz mój motocykl. - Odparł spokojnie; tak będzie bezpieczniej. Gdyby pies wywrócił pojazd, o ile jest do tego zdolny, a Todd nie zamierzał go nie doceniać, lub jakoś zaatakował, lepiej aby Dick był poza pojazdem, mniejsze szanse, że coś mu się stanie. A ostatnie czego Jason aktualnie chciał to trup pieprzonego Dicka Graysona na sumieniu lub gardzące spojrzenie wielkiego B. i całej reszty tej powalonej rodziny. W końcu wszyscy kochali Dicka, jego wypadek byłby najgorszą rzeczą, do jakiej mógłby się przyczynić Jay. Więc tak, tak będzie bezpieczniej. Teraz tylko musiał wymyślić jak zmusić psa do wejścia do maszyny, a to już będzie nieco trudniejszy wyczyn.
Odczepił łańcuch od motoru, ujmując go pewnie w dłonie i kierując się do wnętrza, tylną rampą, którą wcześniej opuścił, przygotowując wszystko. Pociągnął, licząc, że zwróci na siebie uwagę demona, czy... tego. Ale co dalej? Zatańczy, machając gołym tyłkiem by go zachęcić do posiłku? Zagwiżdże? A może bestia sama się domyśli, że ma się tutaj ruszyć. Bo raczej w tym wypadku sztuczka z motorem nie zadziała... Chyba, że...
Wyskoczył ze środka, siadając za kierownicą - wykręcił, tyłując do momentu aż rampa nie zetknęła się z przednimi łapami psa. Ten zawarczał na te, szczerząc bardziej kły i wpatrując się z niezadowoleniem w pojazd. Gdy Todd wyszedł ze środka, spojrzał na Dicka, przez chwilę się wahając.
- Pomóż mi go wepchnąć do środka. Nie jest w pełni sprawny. - Oczywiście, jeśli Grayson odmówi, spróbuje sam, co nie zmienia faktu, że razem byłoby raźniej.
Ogar wpatrywał się w Todda, wciąż pokazując, że jest silniejszym osobnikiem i nie zawaha się bronić gdy będzie to konieczne, sam jednak nie reagował, nie atakował. Czekał.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nightwing

avatar

Liczba postów : 129
Data dołączenia : 02/04/2013

PisanieTemat: Re: Ulice wokół miasta   Sob Lis 14, 2015 11:31 pm

Dick skrzyżował ręce na klatce piersiowej, przez krótką chwilę po prostu przyglądając się poczynaniom brata, a tym samym dając mu czas na dokończenie tego, czym się obecnie zajmował... A było to najwyraźniej wyciąganie kul z ciała płomiennego potwora, który w tym czasie wcale nie zachowywał się przyjaźnie, ani nawet nie okazywał wdzięczności. Czyli teraz im pomagali? Lepiej, żeby Jason miał na to jakieś dobre wyjaśnienie.
Na szczęście cały zabieg nie potrwał już dużo dłużej i zaledwie paręnaście sekund później Red Hood schował już swój sztylet, po czym łaskawie zwrócił uwagę na obecność Graysona - któremu zresztą od razu wydał polecenie... No, w pewnym sensie. Nightwing zmarszczył czoło, w pierwszej chwili nie reagując na słowa brata, ale prawdę mówiąc sam doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że najpewniej mu ulegnie - chociażby z tego powodu, że wiedział, iż Jason nie zrezygnuje z tego pomysłu, więc wolał już przynajmniej mieć go na oku i kontrolować sytuację... Albo przynajmniej próbować nad nią panować. Sprawiać takie wrażenie. Tak, pewnie na tym ostatnim się skończy - w najlepszym wypadku.
W związku z powyższym ostatecznie Dick westchnął głęboko - ze zrezygnowaniem - lecz wykonał kilka kroków w stronę młodszego mężczyzny, który aktualnie przygotowywał ich pojazd na przyjęcie wielkiego psa. Jak zamierzał wprowadzić tę bestię do środka? Świetne pytanie; Nightwing z miłą chęcią usłyszałby na nie odpowiedź. Mimo wszystko jeszcze powstrzymywał się z dociekaniem - bo w końcu zaraz i tak powinien zobaczyć na własne oczy co zamierzał zrobić Hood...
... O ile w ogóle posiadał jakiś konkretny plan, bo póki co zdawał się raz po raz zmieniać zdanie, a pies raczej nie był tym zachwycony, jeżeli sądzić po jego warczeniu i obnażonych zębach. Wyglądało na to, że pod kątem temperamentu akurat świetnie się dobrali. Najważniejsze jednak, że w końcu Jason podjechał wozem jak trzeba, a następnie opuścił jego wnętrze i ponownie zbliżył się do potwora... A więc i do samego Dicka, który jednak przez ten czas starał się utrzymywać rozsądny dystans pomiędzy sobą i psem.
-Mhm, domyśliłem się. Gdyby był w pełni sprawny, to najprawdopodobniej starałby się nas właśnie pożreć... Ale teraz chyba też to rozważa. Chcesz może zająć się jego przodem? No wiesz, bliżej pyska?- rzecz jasna akrobata wcale nie życzył bratu źle, nie chciał jego krzywdy i tak dalej, a w razie czego gotów był stanąć w jego obronie... Tyle że po prostu musiał w jakiś sposób dać wyraz swojemu niezadowoleniu całą tą sytuacją, a on akurat nie mógł sobie pozwolić na warczenie - w stylu ich nowego czworonożnego przyjaciela. A szkoda.
-Ostrzegam, że stawiasz mi za to piwo- dodał jeszcze, ale zbliżył się ostrożnie do zwierzaka, czekając na znak od Jasona, aby zacząć wpychać bestię na rampę, a potem - w miarę możliwości - jeszcze dalej. O dziwo pies zdawał się przynajmniej rozumieć, że to dla jego własnego dobra, bo próbował im nawet pomóc, podpierając się zdrowymi - przednimi - kończynami.
W trakcie roboty natomiast komunikator Nightwinga odezwał się głosem Alfreda - który poinformował go o tym, iż zakończyło się skanowanie i tłumaczenie ksiąg przyniesionych wcześniej przez Batmana. Na tym jednak dyskusja się nie skończyła, bo Pennyworth zagadnął jeszcze o Hooda... I w tym momencie Dick odruchowo zerknął w stronę brata.
-Niedługo wrócimy. Obaj- obiecał, a na wypadek, gdyby Jason w pierwszej chwili nie zrozumiał o co chodzi - uniósł dłoń i musnął palcami swój komunikator, w ten sposób sygnalizując, że to właśnie z niego w tej chwili korzystał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jason Todd
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 05/07/2013

PisanieTemat: Re: Ulice wokół miasta   Nie Lis 15, 2015 10:40 pm

Jason starał się raczej ignorować zachowanie brata, głównie dlatego, że poniekąd je rozumiał.Pewnie też by podchodził sceptycznie, gdyby to Dick właśnie zamierzał pomóc demonowi, który, nie tak dawno, zamierzał zabić kilka osób. Mniejsze mu podobne, z resztą goniły ich samych. Więc, tak, rozumiał, nie zmieniało to jednak faktu, że zamierzał pomóc temu demonowi, ogarowi... Cokolwiek to było. Jasne, nie był głupi, wiedział, że to niebezpieczne i może to przypłacić życiem, z drugiej jednak strony może to także dać jakieś korzyści. Poznają jakoś wroga, jego anatomię, zdolności - póki co ogar jest osłabiony, więc mogą to nieco wykorzystać; dodatkowo, kto wie, a nuż okaże się, że bestia wcale nie jest taka zła jak podejrzewali?
W każdym razie przemilczał jego uwagi, skupiając się na wprowadzeniu zwierzęcia do pojazdu. I, owszem, jak na złość ustawił się blisko pyska zwierzęcia, oczywiście uważając na jego paszczę na tyle, by nie stracić ręki albo innej części ciała.
Słysząc, że Dick znów się odzywa, tym razem jednak w sposób nie związany z niczym co działo się aktualnie przy nich, a skoro Jason również nic nie mówił... Spojrzał na starszego mężczyznę pytająco, by zaraz dostać odpowiedź co było faktyczną przyczyną jego słów. To również pozostawił bez wyraźnej reakcji, zajmując miejsce kierowcy w maszynie. Zamknął tylne drzwi, podnosząc wcześniej rampę, tym samym odcinając bestię od świata. No, powiedzmy.
Ruszył przed siebie, prosto do BatCave, nie czekając na Dicka. Kluczyki zostawił w stacyjce motocykla, więc Nightwing raczej nie powinien mieć większych problemów z poradzeniem sobie.
Musiał przyznać, że nieco zadziwiło go hasło o piwie. Jasne, nie raz droczyli się takimi hasłami, ale tym razem... Sam nie wiedział, coś tu brzmiało trochę nie tak. Może to jego wyobraźnia? Możliwe, nawet bardzo. W końcu znajdowali się w dość wyjątkowej sytuacji... Ale, jeżeli Dick tak chciał, mógł mu podrzucić sześciopak piwa do jednej z kryjówek w Gotham. Pewnie będzie to lepsza opcja niż spotkanie w cywilu... Zdecydowanie.
- Wyślij coś lub kogoś, by zajął się pożarem. - Rzucił do Dicka przez komunikator, przyspieszając na tyle ile mógł, by już wkrótce znaleźć się na drodze bezpośrednio prowadzącej do jaskini.

[zt dla obu]

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ulice wokół miasta   

Powrót do góry Go down
 
Ulice wokół miasta
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Ulice
» Ulice

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Okolice miasta-
Skocz do: