PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sypialnia Kona

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Superboy

avatar

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 17/02/2014

PisanieTemat: Sypialnia Kona   Pon Maj 04, 2015 12:10 pm

Pokój może się wydawać dość... surowy, zwłaszcza patrząc na to, że należy do nastolatka. Utrzymany głównie w szarościach i ciemnych czerwieniach, spory, jak większość pokoi w Wieży. Nie ma zbyt wielu indywidualnych cech, plakatów czy czegoś wybitnie wskazującego na zainteresowania jego mieszkańca.
Pod ścianą na przeciwko okien znajduje się spore, dwuosobowe łóżko, z szafeczkami nocnymi po obu stronach, gdzieś w kącie komody i szafa na rzeczy oraz ubrania. Wieża ze sporymi głośnikami, telewizor, laptop, który dość często zmienia miejsce... Nic nadzwyczajnego, ot zwykły pokój.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tim Drake
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 63
Data dołączenia : 02/02/2014

PisanieTemat: Re: Sypialnia Kona   Pon Maj 04, 2015 12:22 pm

Tim niewiele pamiętał z drogi do Titans Tower.
Przytomność po raz pierwszy stracił niedługo po tym jak Blue złapał jego i Kona w locie aby ochronić ich przed upadkiem. Takie szarpnięcie, drugie w bardzo krótkim odstępie czasu, odbiło się zauważalnie na jego bolącym boku. Superboy dosłownie chwilę wcześniej w podobny sposób uratował go z walącego się budynku i już wtedy ból na chwilę trochę go zamroczył. Powtórka z rozrywki sprawiła, że obudził się na moment dopiero w Wayne Manor. Oczywiście, urwany film zrzucił na wyczerpanie oraz wpływ rany na ogólne osłabienie organizmu. Na całe szczęście Blue Beetle najwyraźniej udało się znaleźć Alfreda, bo po odzyskaniu przytomności mężczyzna był w trakcie opatrzania ran Robina. Tim próbował wypytać ich od razu o stan reszty grupy, szczególnie Kona, bo ostatnie co pamiętał to jak jego przyjaciel spada w dół nieprzytomny...
Ale wtedy Timothy stracił przytomność po raz drugi.
Ku jego zaskoczeniu, zamiast obudzić się znowu w Wayne Manor, po otworzeniu oczu ujrzał jasny sufit kojarzący mu się niezbyt przyjemnie z salą szpitalną. Nie pomylił się zbytnio. Krzywiąc się lekko z bólu usiadł na czystym łóżku i rozejrzał się po sali medycznej znajdującej się w Titans Tower. Nie mógł jej pomylić z żadną inną, zbyt często tu bywał w przeszłości.
Po szybkim przeanalizowaniu sytuacji: Alfred jak zwykle spisał się świetnie, bo chociaż rany wciąż jeszcze bolały, każda z nich była opatrzona i zabandażowana. Większa część jego klatki piersiowej owinięta była białym, elastycznym materiałem, jednak na wolnych przestrzeniach widać było, że czerwona siatka powstała od rany w boku jeszcze nie zniknęła. Ból też nie zmniejszył się znacząco, ale Robin wyczuł jakąś poprawę.
Chłopaka zmartwił tylko brak innych towarzyszy.
Idąc boso, gdyż do leczenia został właściwie tylko w spodniach od swojego stroju (tylko te zostały najwyraźniej we względnej całości, chociaż i tak w niektórych miejscach były lekko ponacinane), ostrożnie stawiając kroki wyszedł z salimedycznej na korytarz.
Znalezienie Kona nie zajęło mu dużo czasu. Po sprawdzeniu części pokoi dotarł wreszcie do tego, który należał do Superboya. Nawet jeśli Tim dawno nie był w Tower, przynajmniej kilka tygodni, czuł się tu dalej jak u siebie i nie miał problemu ze swobodnym poruszaniu się po budynku - na całe szczęście.
- Kon? - Robin podszedł do łóżka na którym leżał nieprzytomny chłopak. Miał nadzieję, że ten tylko spał i zdążył się wcześniej obudzić podczas jego nieobecności. W końcu superbohater nie często obrywał w jakiś znaczący sposób... Tim nie chciał przeszkadzać przyjacielowi w odpoczynku, ale wolał ostrożnie upewnić się, czy wszystko jest w porządku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Superboy

avatar

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 17/02/2014

PisanieTemat: Re: Sypialnia Kona   Pon Maj 04, 2015 2:55 pm

Kon co prawda odzyskał przytomność wkrótce po tym jak dotarli do Batcave, jednakże głowa za bardzo jeszcze go bolała w tamtym momencie, więc pozwoli sobie zapaść w sen. Dla odpoczynku i odprężenia.. Normalnie takie uderzenie w głowę by mu wiele nie zrobiło, jednakże tym razem oberwał wyjątkowo niefortunnie. I chętnie wykorzystał tę okazję na porządną drzemkę. Długą i przyjemną.
Gdy Tim wszedł do jego pokoju, można powiedzieć, że Superboy już bardziej drzemał niż spał, leniąc się w łóżku. Na jego głos pierwszy raz od przybycia do Tower uchylił powieki. Powoli, żeby słońce go za bardzo nie wymęczyło... Hm, pokój wydawał się znajomy ale jakiś... inny. Bardziej pusty i mniej, przebojowy. Czyżby był nieprzytomny dłużej niż mu się wydawało i zanieśli go do innego pokoju? Albo ktoś przesadnie w nim sprzątnął? Dziwne, wręcz niepokojące na swój sposób. Dopiero gdy omiótł całe pomieszczenie wzrokiem, porównując w głowie co zmieniło się od ostatniego czasu gdy tu był, zatrzymał się na jakimś chłopaku. W dodatku chłopaku, którego nie znał. Albo przynajmniej nie mógł go skojarzyć. Pewne rzeczy wydawały się dość charakterystyczne i znajome. Włosy, chociaż trochę dłuższe, kształt twarzy, głos... A mimo to nie mógł tego wszystkiego dopasować do konkretnej osoby. Znaczy mógł, ale to wydawało mu się cholernie głupie. Jeśli byłby to Rob, to nie pokazałby mu się z odkrytą twarzą, przecież kwestia tożsamości była zawsze na pierwszym miejscu i Bats to wyjątkowo poważnie traktował, więc... Tak, to zdecydowanie byłaby głupota.
Więc... kto to był?
Podniósł się do siadu, pocierając lekko miejsce gdzie oberwał. Bandaż, ale nie wyglądało by było to coś poważnego, po prostu trochę bolało, ale nie tak by specjalnie zwracał na to uwagę.
- A ty kto? - Zagadnął chłopaka, unosząc jedną brew do góry i wbijając w niego błękitne spojrzenie. Skoro był w Wieży, to miał do tego uprawnienia, więc to raczej nie był ktoś zły. No, znał też jego imię i jeszcze go nie zaatakował. Raczej nie była to żadna iluzjonistyczna pułapka... Oby. Nadzieja umiera ostatnia, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tim Drake
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 63
Data dołączenia : 02/02/2014

PisanieTemat: Re: Sypialnia Kona   Pon Maj 04, 2015 6:46 pm

Tim przyglądał się Konowi chcąc ocenić czy wszystko z nim w porządku. Bandaż na głowie przyjaciela wyglądał nieco niepokojąco, ale też ani nie był zakrwawiony, ani nie było widać żadnych innych poważnych oznak urazów, więc chłopak z góry uznał to za raczej nic groźnego. Dopiero uniesiona brew Kona i pytanie, które usłyszał w następnej kolejności całkiem zabiły Tima z tropu.
Zamrugał zdziwiony.
- Nie poznajesz mnie..? - zapytał, zaraz aż lekko krzywiąc się na własne, niezbyt inteligentne pytanie. Skoro Kon zapytał i nic nie wskazywało na to, że żartuje, to chyba oczywiste, że go nie poznał, prawda? Bo naprawdę, ostatnimi czasy nawet jeśli Kon raczej nie żartował zbyt często, nie tak jak kiedyś, bez problemu dawało się odróżnić "wygłupy" od poważnych pytań.
Tak czy inaczej, w pierwszej kolejności zaniepokojony chłopak rozejrzał się po pokoju w poszukiwaniu czegoś w czym mógłby się przejrzeć. W końcu przyczyny nie rozpoznania go mogły być dwie. Albo było coś nie tak z jego twarzą i to na tyle, że nawet Kon go nie poznaje, albo Superboy faktycznie go nie poznaje bez względu na wygląd. Nie pamięta go. O dziwo, druga opcja wydała mu się bardziej niepokojąca od zmienionej twarzy.
Po zlokalizowaniu lustra obok szafy Timmy aż podszedł bliżej, aby przejrzeć się dokładnie w gładkiej tafli. Mimowolnie na widok znajomej twarzy trochę mu ulżyło - nawet nie zauważył, że przez pytanie Kona aż cały się spiął jakby w obawie, że zamiast swojego odbicia zobaczy kogoś całkiem obcego.
Skoro jednak z nim było wszystko w normie, to o co chodziło?
Odwrócił się powoli w stronę Kona, obserwując go jeszcze uważniej niż wcześniej. Jego wzrok zatrzymał się na zabandażowanej głowie, bo aktualnie to uraz po uderzeniu wydawał się najsensowniejszym wyjaśnieniem. Choć wciąż dziwnie nieprawdopodobnym, w końcu to był Superboy. Jemu nie tak łatwo było zrobić krzywdę.
Podszedł do łóżka i usiadł na nim obok przyjaciela.
- To ja, Tim - zaczął, marszcząc lekko brwi. - Red Robin - dodał jeszcze, jakby to mogło bardziej... no właśnie. Pomóc przyjacielowi go sobie przypomnieć? Skojarzyć? To było idiotyczne i dziwne, Timothy doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Jednak fakt, że Kon mógłby go nie poznawać trochę go przerażał, nawet jeśli nie przyznałby się do tego na głos.
- Co ostatnie pamiętasz? - zadał wreszcie chyba najbardziej konkretne i sensowne pytanie ze wszystkiego co zdążył robić. Dopiero gdy zaskoczenie i dezorientacja zaczęły mijać dotarło do niego, że zamiast martwić się o ogólny stan Superboya zajął się sobą. W pewnym sensie przynajmniej. Aż dziwne, że to on tutaj teoretycznie robił za geniusza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Superboy

avatar

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 17/02/2014

PisanieTemat: Re: Sypialnia Kona   Sro Maj 06, 2015 3:38 pm

Chłopak uważnie obserwował jak nieznajomy rozgląda się po, chyba, jego pokoju, zaraz się podnosząc z miejsca. Pytanie oczywiście zignorował, bo chyba do rozmówcy dotarło jak durne w tych okolicznościach ono było. Tak czy inaczej, skupił całą uwagę na nastolatku, przyglądając mu się z lekką krytyką w oczach, w końcu to nie był najlepszy moment na przeglądanie się w lustrze - chyba, że jest się absolutnym narcyzem. A to ostatnie co było mu teraz potrzebne.
Szybko jednak chłopak wrócił na miejsce obok niego, widocznie spięty, próbując mu uświadomić kim jest, jednak imię Tim w tej chwili wiele nie mówiło, ba nie mówiło absolutnie nic. Zakładał, że nawet gdyby się wysilił, wciąż nie mógłby znaleźć powiązania... Natomiast kolejne określenie było już nieco bliższe. Nieco, bo hasło "Red Robin" nie było tak znajome jak samo "Robin", ale chciał się tego trzymać. Robin.. Tak, od razu lepiej. Jednak jego przypuszczenia w miarę się sprawdzały - poza tymi kilkoma drobnymi zmianami. Ale skoro nazwa też się zmieniła... To co właściwie się stało? Czyżby faktycznie coś mu się uszkodziło w głowie...? Ale jak?
- ...Rob? To serio ty? - Zamrugał, ze zdziwieniem, mimo wszystko, wciąż nie do końca wierząc temu wszystkiemu. Często obrywał, ale nie kojarzył momentu, który by aż tak bardzo wpłynął na niego... Na jego zdrowie, wspomnienia. W końcu musiałby być nieprzytomny przez dłuższy okres czasu, jak nie kilka lat nawet.
Przesunął powoli dłonią po swojej głowie, przynajmniej w tym miejscu, gdzie nie było bandaża... Jego włosy były krótsze niż pamiętał. Czyżby ktoś je obciął gdy był nieprzytomny? Ale to nie miało większego sensu...
Co pamiętał jako ostanie? Świetne pytanie.
- Trochę naszej współpracy, pracę z Knockout... Nic nadzwyczajnego. - Wzruszył ramionami, zaraz jednak zsuwając się z łóżka i podchodząc do lustra. Nie był pewien co tam zobaczy, wątpił by widział siebie z dziesięć lat starszego, ale z drugiej strony... Huh.
Zerknął w odbicie, nie zauważając wielkich zmian, czy obrzydliwych zmarszczek. Kilka rzeczy, które mu się nie podobały... Krótkie włosy, brak kolczyka. Był taki zwykły, niejaki- zupełnie jakby stracił całą swoją osobowość.
Zaklął cicho pod nosem, otwierając zamaszyście drzwi szafy, nie na tyle jednak by je wyrwać lub uszkodzić, chociaż jęknęły cicho pod gwałtownością tego gestu. Przebiegł szybko spojrzeniem po jej zawartości, znów się krzywiąc z wyraźnym niezadowoleniem. Moda musiała się nieźle zmienić i to wcale nie na lepsze.
Odwrócił się w stronę Tima(?), wydymając lekko dolną wargę i opierając dłonie na biodrach.
- Dobra, Rob, szczerze, co się do jasnej anielki dzieje? Booo, nie jestem pewien czy aktualnie ze mną jest coś nie tak czy z całym światem. I serio, co jest nie tak z tymi ciuchami? - Uniósł lekko jedną brew, zbliżając się do łóżka i wzdychając ciężko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tim Drake
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 63
Data dołączenia : 02/02/2014

PisanieTemat: Re: Sypialnia Kona   Czw Maj 07, 2015 11:08 am

„Rob”. Spojrzenie Tima złagodniało nieco, gdy ten usłyszał to zdrobnienie. Chociaż wciąż martwił się dziwnym zachowaniem przyjaciela, wiedza, że ten choć częściowo go rozpoznaje była naprawdę podnosząca na duchu. Już raz stracił Kona, gdyby ten teraz wszystko zapomniał… to nie było to samo, oczywiście, Superboy w końcu był żywy i wciąż spobą, jednak przecież wspomnienia też są ważne, prawda? A gdyby okazało się, że w jakiś dziwny sposób klon nie pamięta tylko jego - Tima? Na tę myśl aż mu się nieswojo zrobiło.- To ja. Mam spróbować jakoś to udowodnić? – zaproponował, obserwując jak Superboy bada ostrożnie głowę. I może jeszcze mimochodem zerknął raz czy dwa na jego, obecnie nagą, klatkę piersiową,jakoś tak dopiero teraz rejestrując brak słynnej koszulki z czerwonym S. Prawie zazdrościł przyjacielowi braku śladów wieloletnich walk. Jego własna skóra, pokryta świeższymi i starszymi bliznami, prezentowała się przy nim dość mizerne. Nie, żeby to było coś nowego.
- Knockout..? – tym razem to Timmy wyglądał na zaskoczonego. Bo, Tim był tego prawie całkiem pewien, Superboy nie współpracował z nimi od przynajmniej kilku lat. Chłopak niee kontynuował jednak na głos pytania, cicho obserwując poczynania przyjaciela – w międzyczasie wszystkie trybiki w jego głowie pracowały na najwyższych obrotach, próbując wszystko poukładać na swoim miejscu. Ostatecznie pytanie Kona o ubrania... a może nawet właśnie szczególnie to konkretne pytanie, połączyło wszystkie podejrzenia Robina w bardziej spójną i trochę przerażającą całość.
- Walczyliśmy dzisiaj razem w Bludhaven. Uderzył cię w głowę spory kawałek gruzu i straciłeś przytomność… i, prawdopodobnie właśnie przez to, nie pamiętasz ostatnich dwóch lat. Od współpracy z Knockout minęły ponad dwa lata i... huh. I ogólnie dużo się zmieniło.
Tim nawet nie bardzo wiedział od czego teraz zacząć. Ani co zrobić.
- A te ubrania są twoje. Trochę... em, zmieniłeś swój styl. I to wciąż jest twój pokój - machnął dłonią w bliżej nieokreśloną stronę. - Przez te dwa, trzy lata trochę spoważniałeś. A ja już nie jestem Robinem Batmana, tylko trochę jak Nightwing działam bardziej sam i...- westchnął i przetarł dłonią oczy. Opowiadanie wszystkiego co się działo przez cały zapomniany przez Kona okres trwałoby za długo. I całość była na tyle skomplikowana, że pewnie i tak nie udałoby się tak wytłumaczyć wszystko "na raz".
- Skontaktuję się zaraz z M'gann, może ona będzie potrafiła stwierdzić w czym leży problem. Wcześniej możemy spróbować wykonać kilka badań tutaj, w Wieży.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Superboy

avatar

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 17/02/2014

PisanieTemat: Re: Sypialnia Kona   Pon Maj 25, 2015 10:06 am

Dwa lata... Dwa lata to cholernie dużo czasu, zwłaszcza w życiu nastolatka. I to takiego przebojowego jak on! Co się stało z resztą jego znajomych...? Roxy, Tana, czy jeszcze utrzymują kontakt? A może coś im się stało, może... Ugh. Coś mu się kołatało po głowie, ale aktualnie był w takim stanie, że wszystko mu się mieszało. Co miało miejsce, a co nie. Może nawet zapomniał więcej niż mu się zdawało. Doskonale.
Uniósł się lekko nad ziemię, siadając tak po turecku w powietrzu, i wpatrując się w Tima z nadętymi polikami. Zupełnie jakby próbował zrozumieć to co właśnie miało miejsce.
- M'gann... Coś mi to mówi. Chyba... Sam nie wiem. - Opuścił ręce i głowę w poddańczym geście, układając usta w podkówkę.
- Będziesz musiał mi spoooro wytłumaczyć. A teraz poczekaj. - Podleciał do swojej garderoby, przez dłuższą chwilę grzebiąc w jej najciemniejszych zakamarkach. Zamknął za sobą drzwi, a ze środka dało cię słyszeć ciche nucenie. Po upływie kilku minut, chłopak znów się pojawił, tym razem już w swoich starych ciuchach i kurtce skórzanej, ba, nawet kolczyk wrócił na swoje miejsce.
- Od razu lepiej, teraz mogę myśleć. - Zdjął bandaż z głowy, z niesmakiem wyczuwając, że ściął też włosy.
- Masakra. Jak mogłem się doprowadzić do takiego stanu. - Podleciał z powrotem na łóżko, siadając obok Tima. Tyknął go lekko łokciem w bok.
- Ale pomożesz mi doprowadzić pokój do jakiegoś ludzkiego wyglądu? - Wyszczerzył się do niego pięknie, wystukując palcami o uda jakąś bliżej nieokreśloną melodię z lat, które pamiętał. Zupełnie jakby niespecjalnie przejął się tym, że właśnie umknęło mu kilka lat z życia.
- Będę musiał potem polecieć na Hawaje. Sprawdzić co z moimi przyjaciółmi... Chyba, że się przenieśli. Tyle rzeczy do sprawdzenia i nadrobienia. Będzie ciężko, prawda, Rob? - Przekrzywił lekko głowę na bok.
- I musisz mi tyyyyle o sobie opowiedzieć, wciąż jesteś mózgiem, nie? - Spojrzał na niego, z mieszanką radości i może nieco smutku. W końcu zdawał sobie sprawę ile mu umknęło; i nie podobała mu się zmiana, która zaszła w nim. Mógł spoważnieć, ale kurcze, ten poziom to przesada. Farmerski styl, krótkie, nijakie włosy, zero wyrazu w tym pokoju. Okropność. Zdecydowanie będzie musiał nad tym popracować. Teraz i w przyszłości, mhm.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tim Drake
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 63
Data dołączenia : 02/02/2014

PisanieTemat: Re: Sypialnia Kona   Sob Lip 04, 2015 11:05 pm

Timmy obserwował przyjaciela, starając się dostrzec jakieś zmiany w jego zachowaniu, zauważyć reakcje czy... właściwie nie był pewien. Sam jeszcze dopiero powoli trawił informację o tym, że Kon nie pamiętał aż tylu rzeczy. Co dopiero mógł czuć właściciel straconych wspomnień? Właściwie, Tim spodziewał się jakiegoś wybuchu. Albo przynajmniej jakiejś żywiołowej reakcji i sporej ilości złości typowej dla klona, który ostatnimi czasy był raczej nerwową osobą. Zdecydowanie jednak nie przewidział, że Kon tak swobodnie zawiśnie w powietrzu i zacznie myśleć. Zmartwiony, to było widać, ale w taki niepodobny do teraźniejszego Kona sposób!
Kiedy ten przyznał w tak smutny sposób, że nie pamięta M'gann, Tim z trudem powstrzymał się od wyciągnięcia w jego stronę ręki aby chociaż położyć ją pocieszająco na jego ramieniu.
- Jasne, wszystko wytłumaczę - przytaknął prawie automatycznie... a potem zmarszczył brwi zdezorientowany. Z dziwnym wyrazem twarzy obserwował jak Kon podlatuje do szafy by chwilę potem zniknąć w jej wnętrzu. To było dość...dziwne. I całkowicie w stylu starego Kona, jeśli Timmy dobrze pamiętał (a że uważał się za całkiem dobrego obserwatora, zbyt wielu wątpliwości co do tego nie miał). Znaczy, przeglądanie ubrań w tej chwili? Jeśli to była jakaś dziwna faza wyparcia albo forma odreagowania, to Robin niby nie miał nic przeciwko, ale jednak przechylił się na bok w stronę szafy, zerkając na podwójne drzwi z niepokojem.
Powoli zaczął rozważać jakieś łagodne wyciągnięcie klona z szafy, bo naprawdę nie miał pojęcia co było tam na tyle ważnego aby zajmować się tym w tej chwili, gdy Kon wreszcie postanowił wyjść z niej sam. W tym momencie Timowi na moment opadła przysłowiowa szczęka. I nawet jeśli szybko zamknął usta, starając się nie okazać jak duże wywarło to na nim wrażenie, pewnie nawet Kon mógłby dostrzec, że chłopak zdecydowanie nie spodziewał się ujrzeć go w starym stroju w najbliższym czasie.
Nieco oszołomiony dość, cóż, głupkowato nie mógł oderwać wzroku od przyjaciela w tej starej-nowej wersji. Chłopak prawie zapomniał jak dobrze przyjacielowi było w tym kostiumie. Krótkie włosy i ogólnie odrobinę inny wygląd odróżniał go od siebie sprzed dwóch-trzech lat, ale w połączeniu z już nieco innym zachowaniem przyjaciela... to było takie dezorientujące! Znajome i nieznajome jednocześnie.
Z tego lekkiego szoku Tima wyrwało dźgnięcie łokciem w bok.
- Ludzkiego wyglądu? A jest coś z nim nie tak? - zamrugał, nie do końca rozumiejąc o czym mowa. Aż nawet rozejrzał się dookoła,żeby sprawdzić czy czasem nie przegapił czegoś istotnego. Na szybko porównał aktualny wygląd pokoju z tym jak ten mógł wyglądać kilka lat temu... no cóż, może teraz był trochę skomniejszy, ale o to chodziło?
Ale ten uśmiech, tak bardzo żywy i szczery, przez Red Robina już od tak dawna niewidziany u Kona....Tak. Tu chyba jednak mogło chodzić o coś tak prostego jak porządek. Dawnemu Konowi, który uśmiechał się w taki sposób na pewno mogło chodzić o coś takiego.
I Tim nie mógł nie odwzajemnić choć trochę tego uśmiechu.
- Jeśli chcesz, możemy pójść zlokalizować wszystkich, o których miejscach pobytu chciałbyś wiedzieć. Jeśli nie tu, to w Batcave znajdziemy tyle informacji ile będzie potrzeba - zapewnił go Robin starając się uśmiechnąć pocieszająco. - Damy radę ze wszystkich - dodał pewnie.
Zaś jeśli chodziło o opowiadanie o sobie.
Tim na to stwierdzenio-pytanie uśmiechnął się lekko i przesunął dłonią po karku, starając się ukryć lekkie zakłopotanie.
- Mózgiem... jeśli masz na myśli mój sposób działania w stylu najpierw myśl i analizuj, potem korzystaj z tego w terenie... to tak, jak najbardziej. Tu niewiele się zmieniło. Ale teraz chyba jestem trochę bardziej... samodzielny? Tak myślę - przyznał, zerkając na przyjaciela, zaraz jednak przenosząc wzrok na swoje kolana. Skrzywił się lekko na widok jednego z bandaży. - No dobrze, może te rany nie są zbyt dobrym potwierdzeniem moich słów, ale mogę cię zapewnić, że to nie zawsze tak wygląda - zażartował.
- Jak mówiłem, nie jestem już Robinem Batmana. Teraz działam sam, jako Red Robin, czasem współpracuję z Nightwingiem czy innymi. Oczywiście, my wciąż się przyjaźnimy i też nie raz nie dwa mi pomagasz - wyjaśnił po chwili namysłu. Westchnął cicho i przygryzł wewnętrzną stronę policzka. Nie był pewien co z najważniejszych informacji powinien przekazać jako kolejne. W głowie przelatywało mu teraz na szybko tyle wspomnień, tyle informacji... jak mógł wydzielić z tego kilka, tylko kilka najważniejszych? O czym mówić? O Tytanach? Batmanie? O sobie? O Konie? Streszczać najważniejsze rzeczy z dwóch lat?
Kon raczej bez problemu mógł dostrzec ten dylemat na twarzy przyjaciela.
- Chyba potrzebuję chwili do namysłu żeby wszystko sobie poukładać. Nie chcę zarzucić cię informacjami i zrobić sieczkę z mózgu - przyznał chłopak szczerze i opadł na łóżko do tyłu nieco zirytowany, krzywiąc się lekko przez bolący bok. Nie lubiał polegać na polu związanym w jakiś sposób z myśleniem. W końcu to jego działka, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Superboy

avatar

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 17/02/2014

PisanieTemat: Re: Sypialnia Kona   Nie Lip 26, 2015 7:07 pm

Zaśmiał się na jego dezorientację dotyczącą uwagi o pokoju, zupełnie jakby to było coś dziwnego i niecodziennego. Chwila, było, od jakiegoś czasu. Będzie musiał się o to jakoś upominać, samego siebie znaczy. To będzie długie i trudne, patrząc na to, że wciąż uważał się za siebie-siebie, a nie nowego-nudnego-siebie.
- Nie tak? No rozejrzyj się tylko. Nudny i bezosobowy, nienawidzę takich rzeczy. Pokój powinien wyrażać osobę, która w nim mieszka, nie? - Znów się szeroko uśmiechnął, z całą pewnością siebie, spoglądając radośnie na przyjaciela.
Szybko jednak spoważniał, może nie całkowicie, ale w sporej mierze, co głównie odbiło się w jego błękitnych oczach. Był wdzięczny, że Rob chciał mu pomóc, samemu pewnie szukałby informacji kilka dni albo może nawet tygodni, a tak, to pewnie kwestia godzin, jak nie mniej. W końcu Tim to geniusz... Co prawda nie był pewien jak w wypadku Dubbilexa, bo to mogło być różnie, w końcu nie był aż tak wystawiony na publiczność. Ale pozostałych powinni znaleźć, o ile nie zmienili nazwisk czy coś, ale był dobrej myśli!
Widząc jego zakłopotanie, wyszczerzył się pięknie i poklepał go lekko po plecach, na wysokości łopatek, tak by przypadkiem nie nabić mu więcej siniaków. Zgadywał, że po ich misji i tak był już nieźle obity ze wszystkich stron, ale i tak chyba wyszedł z tego wszystkiego lepiej niż sam Kon, chociaż nie narzekał... Bo nie pamiętał powodów ku temu. I, na dobrą sprawę, trochę się cieszył, że znów był sobą, poprzednim, fajnym sobą. Ale chyba już o tym wspominał wcześniej.
Wysłuchał go dalej grzecznie, nie przerywając, czasem nieznacznie kiwając się na boki i nucąc coś, ale tak, wewnętrznie, nie wydając z siebie żadnych dźwięków. Po prostu odtwarzał w głowie stare piosenki, tak jakby sam je wykonywał, o.
Tak, Tim zawsze wolał myślenie, potem atakowanie, Kon raczej był mniej cierpliwy i działał bardziej zdecydowanie, ucząc się na błędach i bieżąco szukając słabości przeciwnika. No, na pewno kiedyś tak działał, teraz? Zgadywał, że też, pewnie rzeczy się nie zmieniają, a Conner nigdy nie był specjalnie cierpliwy jeśli chodziło o walkę - to był, można tak to ująć, jego żywioł. Odkąd pamiętał bronił słabszych, potrzebujących - to był jego obowiązek!
Padł obok Tima na materac, podkładając dłonie pod głowę, i przymykając powieki.
- Masz dziewczynę? - Zapytał, uśmiechając się szeroko, jednak nie spoglądając na towarzysza. - Pamiętam jak za mną szalały dziewczyny na Hawajach. I Tana, moja kochana Tana. Ciekawe czy sobie znalazła kogoś przez ten czas, wiesz, w swoim wieku. - Westchnął cicho, wsłuchując się w dźwięki ich otaczające.
Zaraz zmarszczył brwi, unosząc się i zaczynając lewitować nad łóżkiem, pilniej nasłuchując.
- Ktoś jest w wieży... - Mruknął. - Nie poznaję żadnego z głosów... Ale to raczej żadna nowość. - Zaśmiał się cicho, znów swobodnie opadając obok Tima.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
M'gann M'orzz

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 22/05/2014

PisanieTemat: Re: Sypialnia Kona   Sro Sie 19, 2015 12:50 pm

Komunikator Red Robina odezwał się niespodziewanie, nadając słowa:
- Z tej strony M'gann. Jestem w laboratorium, dostaliśmy wiadomość zaadresowaną do ciebie. Tytuł brzmi: "Krzyżyk na drogę", więc zakładam, że nadawcą może być ten twój Red X. Mam ją otworzyć czy zejdziesz tutaj i sam ją przejrzysz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tim Drake
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 63
Data dołączenia : 02/02/2014

PisanieTemat: Re: Sypialnia Kona   Czw Sie 27, 2015 7:18 am

Timothy rzucił okiem na pokój Kona, gdy ten opisywał go jako pusty i bezosobowy. Postanowił nie wspominać, że właściwie jego własny pokój wygląda nieco podobnie i przecież taki porządek może oddawać charakter danej osoby... Ostatecznie w końcu nie było to takie ważne, prawda? Miał tu przyjaciela z amnezją, nie będą roztrząsali sprawy wystroju wnętrza.
Chociaż za widok tego szerokiego uśmiechu na twarzy i uporu w postawie Kona, Tim mógłby dyskutować z nim godzinami o czymkolwiek. Nawet o wystroju Tower.
Podczas mówienia, chłopak co jakiś czas spoglądał na Kona chcąc obserwować jego reakcje lub po prostu zauważyć moment w którym ten chciałby coś dodać lub o coś zapytać. Kiedy jednak to nie nastąpiło i zamiast tego jego przyjaciel opadł na łóżko obok niego, Tim przesunął się odrobinkę, odruchowo chcąc zrobić mu więcej miejsca przyzwyczajony do tego, że zwykle jednak Kon zachowywał między nimi trochę więcej wolnej przestrzeni. Zerknął na zamknięte oczy Superboya. Otworzył usta, chcąc zapytać, czy powiedział coś nie tak, albo czy ten myśli o czymś konkretnym - ale wtedy pytanie Kona sprawiło, że otwarcie ust było jedynym co geniusz tych czasów mógł w pierwszej chwili zrobić. Czując ciepło na twarzy Timothy dziękował za zamknięte oczy Kona, bo prawdopodobnie gdyby przyjaciel teraz na niego spojrzał, pewnie mógłby dostrzec całkiem widowiskowy rumieniec.
- Ja teraz... To znaczy... - odchrząknął. - Aktualnie chyba nie mam.. Znaczy, na pewno nie mam. Z nikim się nie spotykam - wreszcie sformułowanie jednego, poprawnego gramatycznie zdania zostało zakończone sukcesem. Alleluja!
Tim już też głowił się jak tu dalej wybrnąć z sytuacji, bo rozmawiania o dziewczynach w tej konkretnej chwili NAPRAWDĘ się nie spodziewał, ale na szczęście lub nie, Kon nagle podniósł się z łóżka oznajmiając, że ktoś jest w budynku. To szybko wygoniło z głowy Robina większość myśli o Konie i Hawajkach. Sam podniósł się do siadu zaniepokojony. Zanim zdążył zapytać, czy Kon słyszy coś jeszcze konkretnego, by sam mógł spróbować rozpoznać konkretne osoby, tę chwilę ktoś wybrał na odezwanie się do niego przez komunikator.
- Krzyżyk na drogę, huh? - mruknął do siebie, marszcząc brwi. Sam tytuł wcale a wcale nie wydał mu się zabawny, nawet jeśli w czyimś zamierzeniu pewnie miał być jakimś żarcikiem słownym. Jeśli zaś nadawcą faktycznie był Red X... To właściwie czego Tim się spodziewał?
Chłopak nacisnął przycisk komunikatora.
- Już idziemy, zaczekaj na mnie chwilę. Będę miał też do ciebie prośbę. Musisz rzucić okiem na Kona, bo mamy tu mały problem i może tobie uda się dowiedzieć czegoś więcej na ten temat - odpowiedział zerkając na leżącego obok przyjaciela. Po nadaniu wiadomości zaczął się podnosić niechętnie z łóżka. Miał nadzieję, że ta rana w boku szybko zacznie się leczyć, bo na razie każdy gwałtowniejszy ruch w jej okolicach był małą masakrą.
- Chodź. Meg jest świetną telepatką, sprawdzi czy amnezja nie jest spowodowana czymś bardziej nietypowym niż uderzenie i może dowie się jeszcze czegoś więcej. I jest naszą przyjaciółką - dodał, z jednej strony chcąc zapewnić, że z jej strony nie grozi mu niebezpieczeństwo i z drugiej strony - bo kurcze, to chyba jest coś co warto o kimś wiedzieć. Nawet jeśli się tego nie pamięta.
Timmy stanął w drzwiach, czekając aż Kon pójdzie za nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
M'gann M'orzz

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 22/05/2014

PisanieTemat: Re: Sypialnia Kona   Wto Wrz 01, 2015 1:36 pm

Reakcja M'gann była nieomal natychmiastowa:
- Zrobię co będę mogła - zapewnił jej głos z komunikatora i wydawało się, że to koniec dyskusji na tę chwilę, jednakże po kilku minutach dziewczyna nadała kolejną wiadomość, tym razem dużo bardziej niepokojącą:
- Latające potwory atakują Central City. Mamy w ogóle kogo tam wysłać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Superboy

avatar

Liczba postów : 35
Data dołączenia : 17/02/2014

PisanieTemat: Re: Sypialnia Kona   Pią Wrz 11, 2015 8:00 pm

Chłopak pewnie zaśmiałby się na to kręcenie o posiadaniu, lub nie, kogoś, jednak słuch skupił się na obcej obecności w Wieży. Jeden głos z pewnością nie należał do człowieka, bardziej do maszyny? Tak, coś w tym stylu; pozostałych nie rozpoznawał, nawet jeżeli niektóre wydawały mu się znajome. Aktualnie to było zbyt mało, jego podświadomość pewnie podpowiadała mu, że skądś zna te właścicieli tych głosów, możliwe, że nawet bardzo dobrze, jednak w żadnym wypadku nie mógł ich dopasować do nikogo konkretnego. Nieznajomy znajomy.
Wkrótce jednak zagadka choć częściowo się rozwiązała, bo z Timmym skontaktowała się osoba, która była w pełni uprawniona do przebywania tutaj, w dodatku wiele wskazywało na to, że pojawiły się jakieś problemy, których najlepszym rozwiązaniem mógł być Red Robin.
Nie był pewien na ile chce by ktoś mu grzebał w mózgu, zwłaszcza ktoś kogo całkowicie nie pamiętał, dlatego zmarszczył brwi, przyglądając się uważnie towarzyszowi. Jasne, Tim jej ufał, znał ją i dlatego też Kon teoretycznie też powinien, bo czemu miały mieć jakieś wątpliwości co do tej osoby, a jednak... Chyba myśl o tym, że ktokolwiek miałby ci grzebać w mózgu nie była przyjemna. Ogólnie. Więc...Chyba musiał zdać się na dziewczynę i słowo Tima. Dlatego tylko skinął głową, cicho wzdychając.
Kon złapał Tima pod pachami, by zaraz wylecieć z nim z pomieszczenia i skierować się w stronę, z której jeszcze niedawno dochodziły głosy, wyjątkowo ufał swoim umiejętnościom i nie obawiał się, że zabłądzi, no i gdzieś tam w głowie znał to miejsce, nie? Wystarczyło odrobina zaufania do siebie samego.. I swojej uszkodzonej głowy. Przemierzał szybko korytarze, tak by przypadkiem nie uszkodzić Roba albo nie zahaczyć nim o ścianę albo podłogę...
Podczas ich podróży znów odezwał się komunikator, a głos dziewczyny, który Kon słyszał z odległości pomógł mu dokładnie ustalić kierunek lotu.

[zt x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sypialnia Kona   

Powrót do góry Go down
 
Sypialnia Kona
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sypialnia Gościnna
» Sypialnia Marco - piętro
» Sypialnia gościnna
» Sypialnia numer 4
» Sypialnia numer 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Titans Tower-
Skocz do: