PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Boczna uliczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Garfield Logan

avatar

Liczba postów : 8
Data dołączenia : 12/02/2014

PisanieTemat: Boczna uliczka   Czw Sie 28, 2014 10:35 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garfield Logan

avatar

Liczba postów : 8
Data dołączenia : 12/02/2014

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Czw Sie 28, 2014 10:41 pm

W końcu nadszedł ten dzień. Ten od dawna wyczekiwany przez Garfielda dzień. Był tym tak bardzo podekscytowany, tyle na to czekał - nic dziwnego więc, że teraz biegł co sił, by dotrzeć na miejsce. W końcu premiera kolejnej odsłony ulubionej serii gier nie zdarza się codziennie. Na jego szczęście sklep, w którym można było ją kupić był całkiem niedaleko obecnego miejsca zamieszkania chłopaka, więc dotarcie tam nie powinno zająć dużo czasu. Jeszcze tylko skręcić w tę uliczkę i... och. OCH. Nie mógł uwierzyć własnym oczom, więc zamiast zareagować na niecodzienną sytuację, jakiej był świadkiem, stał jak słup z otwartą buzią i przyglądał się jej uważnie. Na pierwszy rzut oka mogło to wyglądać na normalną bójkę między dwoma mężczyznami. Nic niezwykłego, ot. Tylko, że jeden z mężczyzn był cholernym ZOMBIE. Tak, autentyczny żywy trup. Ewentualnie dobry makijaż, ale ćśś... nie psujmy tak pięknej chwili rodem z gry wideo. Kiedy jeden z facetów (ten bardziej... żywy) zaczął uciekać, Gar podskoczył, w locie zmieniając się w tygrysa(jedna z jego ulubionych form) i pobiegł w tamtą stronę. O dziwo, gość wcale nie poruszał się tak ociężale i niezręcznie jak pokazują to w filmach i grach, ale zapach potwierdzał przypuszczenia Beast Boya. No i ten wygląd... po dokładniejszym przyjrzeniu się łatwo było stwierdzić, że to gnijące ciało. Tylko, że chodziło(i nawet zawarczało!). Tak, to był prawdziwy zombie. I to wcale nie tak, że Logan jarał się tym teraz jak małe, zielone, tygrysie dziecko, bo w końcu był wielkim fanem... wszystkiego co dotyczyło tego typu rzeczy. Nie mógł się teraz dać ponieść emocjom, tylko musiał coś z Tym zrobić. Ponownie przybrał swoją ludzką formę i z uśmiechem na ustach, grzecznie się przywitał:
-Dzień dobry panu
Jego 'przyjaciel' chyba nie był zbyt rozmownym typem zombiaka. Wybełkotał coś tylko i, jak gdyby nigdy nic, odwrócił się i poszedł w swoją stronę.
-Hej! - krzyknął raz, drugi, trzeci - zero reakcji. Nie mógł go przecież teraz zaatakować, w końcu nic złego nie robił. No, poza tą akcją z drugim gościem, ale to chyba nie było nic wielkiego. Pewnie go najzwyczajniej w świecie przestraszył. Może on tylko szuka przyjaciół? Trzeba go przytulić, czy coś - pomyślał Garfield. Ale to było głupie. Przecież to było oczywiste, że on jest po prostu głodny. I lubi jeść ludzi, jak każdy zombie. Czas więc poradzić się eksperta - kogoś, kto zna się na demoniczno-duchowo-zaświatowych sprawach o wiele lepiej niż Bestia. A tym kimś była oczywiście jego najlepsza przyjaciółka Raven! Wyciągnął więc telefon i wybrał jej numer z listy kontaktów, cały czas powoli idąc za nowym, nieumarłym kumplem.
Odbierz, Rachel, odbierz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raven

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 08/03/2014
Wiek gracza : 19

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Nie Sie 31, 2014 1:45 pm

Dzisiejszego dnia Raven miała ochotę po panoszyć się trochę po mieście, więc po porannej toalecie ubrała się w swoje obcisłe ubrania i nałożyła na siebie swój ulubiony fioletowy płaszcz z kapturem. W jej garderobie roi się wręcz od tych nakryć wierzchnich. No ale co poradzić, gdy w danej rzeczy czujesz się najlepiej? Im bardziej wygodniej tym czujesz się pewniejszy siebie.. a wtedy to nikt Ci już nie podskoczy.
Rachel przed wyjściem zawędrowała jeszcze w kierunku swojej niewielkiej lodówki by coś przekąsić, jednak po otwarciu jej zawiało pustkami. Najwyraźniej znowu ktoś zapomniał zrobić zakupy i był to kolejny powód by wyjść na miasto.
Gdy Roth kierowała się już ku wyjściu przypomniała sobie w ostatniej chwili o portfelu. Jak tu robić zakupy bez pieniędzy? Kraść nie wypada. Dodatkowo nie było to w stylu Raven. Dobra, mam wszystko co trzeba. - Zamknęła drzwi na spust i zeszła po schodach. - Przynajmniej mam taką nadzieję.
Wychodząc z klatki schodowej prawie wpadła na swojego sąsiada, lecz zwinnie tego uniknęła. Nawet nie była zmuszona do użycia mocy. W ogóle ostatnimi czasy mało kiedy zdarzało się jej używać. Po prostu nie było okazji, ani potrzeby.
Jak zwykle jak na złość świeciło słońce, a przez skwar ciężko się oddychało. Rachel zakryła głowę kapturem, a dłonie wsadziła do kieszeni by za bardzo się nie opalić, gdyż nie należała do tych co wielbią wylegiwać się na leżaku na pełnym słońcu by wyglądać jak „czekolada” lub mieć spieczoną skórę i być obolałym przez jakiś czas.
Przy okazji, gdy wkładała rękę do kieszeni poczuła brak telefonu.
- Cholera. - Burknęła pod nosem, ale że nie chciało się jej wracać, więc ruszyła przed siebie, a żeby skrócić sobie drogę postanowiła skręcić w pierwszą lepszą uliczkę. Chcąc nie chcąc wpadł na zamyśloną Raven jakiś nieprzyjemny typ o dosyć niemiłym zapachu, więc odruchowo zatkała sobie nos i odsunęła się od niego.
- Ej! - Warknęła z oburzeniem.
Najbardziej niepokojącym faktem nie było to, że nawet nie przeprosił za swoją bezmyślność, bo w sumie tak czy siak mało kiedy ktoś przeprasza za takie bzdety, tylko cały on.
- Coś tu jest nie tak.. nie podoba mi się to, ani trochę. - Rozejrzała się po okolicy dalej mając podejrzanego typa na oku. W pierwszej chwili nikogo nie spostrzegła, jednak po chwili zza rogu wyskoczył jej Beast Boy. Raven niekoniecznie się tym zaskoczyła.
- No, no, no.. kogo my tu mamy. Przecież to nasz najwspanialszy z najwspanialszych Gar.. - mruknęła z lekką ironią, ale też ze szczerym uśmiechem w jego stronę, gdyż ucieszyła się na jego widok. - Dawno się nie widzieliśmy. - Oplotła ręce wokół jego szyi, po czym skierowała wzrok w stronę „zombie”. - Wiesz coś na ten temat?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garfield Logan

avatar

Liczba postów : 8
Data dołączenia : 12/02/2014

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Sob Wrz 06, 2014 10:51 am

Odbierz, odbierz no! - prosił w myślach przyjaciółkę, kiedy próbował się z nią połączyć. Ta oczywiście nie mogła go usłyszeć, więc... nie odebrała. To źle, bardzo źle. Beast Boy będzie musiał sobie poradzić ze swoim nowym przyjacielem sam, a nawet nie wiedział skąd on się tu wziął. No i gra czekała na niego w sklepie. Co jeśli wykupią wszystkie egzemplarze? Gar już chciał zignorować zombie i pobiec do sklepu, ale stwierdził, że tak nie można. Może i był trochę dziecinny, ale odpowiedzialny. I wiedział, że nie może mu pozwolić zjeść mózgów mieszkańców. Po raz kolejny wyciągnął telefon i wybrał numer do Raven. Nie było to jednak konieczne, bo... wyszła właśnie zza rogu i już stała obok niego. Albo jest taka szybka, albo to po prostu zbieg okoliczności.
-Raven! - wykrzyknął głośno, zadowolony. -Dlaczego nie odbierasz telefonu? - dodał szybko, ale już z mniejszym entuzjazmem. [b[]-I tak, wiem, że jestem wspaniały. I tak, też za tobą tęskniłem[/b] - odpowiedział zgodnie z prawdą, po czym wrócił do obserwacji umarlaka. Nie było czasu na uprzejmości i tulenie się(a szkoda), mieli zło(?) do zwalczenia! Odsunął się więc od Raven i stanął zaraz przed ich 'znajomym', machając mu ręką przed twarzą. Zero reakcji.
-Chciałem cię zapytać o to samo
Odpowiedział zamyślony. Naprawdę miał nadzieję, że Raven będzie coś wiedziała na ten temat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raven

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 08/03/2014
Wiek gracza : 19

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Czw Paź 16, 2014 2:52 pm

A wydawało się, że będzie to kolejny dzień jak co dzień. Niestety jednak zwykłe wyjście do sklepu po zakupy przemieniło się w jedną, wielką zagadkę. Jakieś zombie czy Bóg wie co panoszące się po mieście. Niby nic wielkiego w tych czasach. Teraz co drugi film w kinach jest o tych żywych trupach, a co najlepsze, większość populacji ludzkiej jest tym niezmiernie zafascynowana. Dodajmy jeszcze fakt, że  mnóstwo dzieciaków przebiera się za szwendacze w Halloween tudzież inne święta, konwenty. A może nasz nieprzyjemnie pachnący koleżka, tak na prawdę jest zwykłym cosplay'erem, który udaje głuptaka i straszy porządnych ludzi, a dodatkowo chce zrobić z Raven i Gar'a idiotów, którzy łażą za nim po całym mieście?
Przez chwilę namysłu Rachel przypomniała sobie o pewnym środku, którego w małych ilościach używa się przy chorobie lokomocyjnej, a mianowicie hioscyny. Natomiast w większych dawkach działa na ośrodkowy układ nerwowy, powodując między innymi.. uległość. Tak zwane na chłopski rozum, robisz praktycznie wszystko co ktoś Ci każe. Pewnie spytacie skąd Roth mogłaby o tym wiedzieć, a odpowiedź jest prosta i zwięzła. Dużo seriali. Szczególnie detektywistycznych.. oraz o zombie.
Teraz tylko trzeba było wyjaśnić ten cuchnący zapach. Możliwe, że był to jakiś bezdomny, który najwyraźniej nie miał bliskiego kontaktu z wodą przez ostatnie tygodnie, a nawet chyba miesiące. Odór był tak nie do zniesienia, że Raven co chwilę zatykała sobie nos opuszkami palców lub zakrywała kawałkiem materiału ze swojego płaszcza.
- Tak na prawdę, wyjaśnień całej tej sytuacji może być wiele.. - Skierowała się w jego stronę, dalej miejąc szwendacza pod czujnym okiem. Rachel sama nie wiedziała jak się zachować, gdyż tak na prawdę niczego nie była pewna. Albo rzeczywiście to był zombie, który chyba nie miał dzisiaj apetytu, albo jakiś ćpun interesujący się zombie'akami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garfield Logan

avatar

Liczba postów : 8
Data dołączenia : 12/02/2014

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Pią Lis 21, 2014 11:05 pm

Teraz, kiedy Beast Boy wpatrywał się w swojego nowego kolegę, nadeszła chwila zwątpienia. Bo co jeśli był to zwykły, robiący sobie z nich jaja człowiek, który świętował premierę nowej gry. Może był to zwykły cosplayer... który dawno się nie mył? A oni robili z tego wielkie halo i marnowali czas, zamiast robić jakieś ważniejsze rzeczy (sklep, gra). Ale mógł to też być niebezpieczny zombiak, który zaraz wyjdzie na ulice w poszukiwaniu mózgów do zjedzenia. A tego Gar by nie chciał. I Rachel chyba też (chociaż... kto ją tam wie?). Musieli więc sprawdzić, kim był ten tajemniczy, cuchnący jegomość.
Garfield stanął kilka metrów przed nim, uśmiechnął się do Raven, po czym idąc w stronę zombie, powoli zmieniał się w goryla. Po co? Łatwo sprawdzi w ten sposób, czy ich przyjaciel jest 'z tego świata'. I chyba nie jest, bo tylko otarł się o Bestię i poszedł dalej, zero jakiejkolwiek reakcji. Normalny człowiek by się tak nie zachował. Chyba. Ciężko powiedzieć, Logan nigdy nie był normalnym człowiekiem.
-Na przykład? - poprosił przyjaciółkę o podanie jakiegoś wyjaśnienia po tym już, jak wrócił do ludzkiej formy. I gdzieś tam skrycie miał nadzieję, że będzie to prawdziwy umarlak, który przyszedł do nich z zaświatów. To by zrekompensowało mu brak tej nowej gry o zombie. I może go przygarną? W końcu jest całkiem uroczy, nie zagraża światu i wypadałoby go trochę poobserwować. Nie wyskakiwał jednak jeszcze z tym pomysłem, bo już widział to wrogie spojrzenie Raven z jakim wtedy by się spotkał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raven

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 08/03/2014
Wiek gracza : 19

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Wto Gru 23, 2014 6:14 pm

No i po jaką chałwę ona w ogóle wychodziła z domu? Szczerze to już miała po dziurki w nosie co stanie się z tym całym niby zombie. To prawda, że tak naprawdę nic nie wiedzieli o tym całym tajemniczym gostku i nie byli w stu procentach pewni czy nic nikomu nie zrobi.. ale jak Raven układała sobie dzień to miał być taki jak ona sobie zaplanowała. Najlepszym chyba sposobem na cała tą zaistniałą sytucję było wysłanie go na inny świat lub jeszcze dalej. Najlepiej do Azarath'u. Tam z pewnością by się z nim rozprawili, a Rachel i Grafield mieliby wolny dzień. Niestety chcąc nie chcąc  Roth nie należała do tych złych i nie mogła tak po prostu rozprawić się ze sztywniakiem, który działał jej na nerwach. W sumie mogła, ale nie chciała upodabniać się do swojego ojca, którego nienawidziła całym swoim sercem. Najchętniej to wyżyłaby się na nim.
Gdy Logan przemienił się w goryla jedynie obserwowała zachowanie nieznajomego. Rzeczywiście. Zero reakcji. Jednakże dalej pozostawała opcja co do odużenia go prochami. Człowiek po dużej dawce hioscyny nie jest w ogóle świadom tego co robi. Tak, tak.. za dużo seriali w głowie, ale czasem nawet oglądanie zwykłego serialu pomoże w rozwiązaniu zagadki.
Pewnie też zapytacie dlaczego Raven po prostu nie użyje swojego szóstego zmysłu. Przecież od razu wszystkie wątpliwości zostałyby rozwiane, lecz to nie do końca prawda. Roth już wcześniej przebadała ich nowego koleżkę. W sumie to już podczas tego gdy na nią chamsko wpadł. Już w pierwszym momencie wyczuła, że jest coś z nim nie tak, ale coś jeszcze przeszkadzało i nie mogła wybadać co. Tylko co? Tego nawet ona nie wiedziała.
- Albo jest na prochach, w co coraz bardziej wątpię.. albo jest czymś z czym dotychczas się jeszcze nie spotkałam. - Na twarzy Rachel powoli pojawiało się małe zaniepokojenie.  - Myślę, że powinniśmy go zabrać na jakieś badania? Czy coś? - Roth uniosła się w powietrze i zalewitowała centralnie przed sztywnym odcinając mu drogę, po czym ostrożnie pochwyciła go za ramiona i zaczęła trząść z całych sił. Z początku zero reakcji jak wcześniej, jednak po chwili zombie boy stanął sztywno na nogach gapiąc się w prost na Raven. Jego spojrzenie było wręcz puste i upiorne, ale nie robiło na niej żadnego wrażenie. Sama potrafiła wzbudzić większą grozę. Kobieta w fioletowym płaszczu dalej lewitując nad ziemią zaczęła wymachiwać rękami przed twarzą zombie, aż w końcu zwątpiła, że zareaguje i po prostu zeszła z powrotem na ziemię.
- Decyduj. Mam już powoli dość tego gada. -  Odwróciła wzrok od szwędacza miejąc go już w głębokim poważaniu. Czekała tylko, aż Gar wymyśli coś konkretnego i przestanie myśleć w końcu o tych swoich grach.
Nagle, gdy tylko Raven spuściła oko z zombie w ogóle nie przejmując się nim, on sam zaczął biec przed siebie jak szalony terenując pobliskich przechodniów.
- No tego to już za wiele. - Nie dało się ukryć. Roth już coraz bardziej emonowała złością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garfield Logan

avatar

Liczba postów : 8
Data dołączenia : 12/02/2014

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Pią Maj 08, 2015 4:12 pm

Garfielda coraz bardziej ekscytowała myśl, że stoi właśnie przed zombie. Takim prawdziwym, nieumarłym zombie. W całej jego 'superbohaterskiej karierze' jeszcze nic takiego mu się nie przytrafiło, a los chciał, że zdarzyło się to akurat dzisiaj - w dniu premiery gry. O zombie. To nie mógł być przypadek. Dlatego Beast Boy postanowił uszczypnąć się w ramię, by upewnić się, że to jest sen. I nie był! Dalej stali w tej uliczce, patrząc na rzekomego zombiaka, który na razie nie przejawiał żadnych niebezpiecznych zachowań. A dziwne - w grach i filmach zwykle wyglądało to inaczej.
Kiedy usłyszał odpowiedź Rachel stwierdził, że może ona mieć rację. Może to nie jest prawdziwy zombie? Może to tylko zwykły ćpun? Może. Ale mimo to Garfield nie tracił nadziei i rozmyślał już gdzie go będzie trzymał. Och, to byłaby piękna przyjaźń - on i jego własny zombie. To lepsze niż pies, nie?
-Zdecydowanie powinniśmy go zbadać! Możemy zabrać go do mojego domu, co ty na to? - i mniej więcej w połowie drugiego zdania wypowiadanego przez Garfielda, ich nowy kumpel zaczął biec w stronę ulicy pełnej samochodów i przechodniów, potrącając przechodzących ludzi. Przez chwilę Beast Boy stał tak tylko i patrzył, czekając na dalszy rozwój wydarzeń (wszystko coraz bardziej przypominało grę!), ale później przypomniało mu się, że przecież ma moce i powinien chyba jakoś zareagować. Spojrzał więc na Raven, a później rzucił się w stronę większej ulicy, gdzie był już śmierdziel. Na początku Logan chciał zamienić się w jakieś zwierzę i powalić zombiaka w ten sposób - szybko jednak zadecydował, że poczeka z tym, by nie wzbudzać zbytniej paniki wśród przechodniów. Wystarczy, że jakiś zielony chłopak będzie próbował złapać szalonego, źle pachnącego mężczyznę. Pobiegł więc za nim, jeszcze nie zmieniając formy, a następnie, gdy znalazł się już wystarczająco blisko, chwycił go za ubranie. Ten jednak szybko się wyrwał, więc Garfield ponownie za nim ruszył, rzucając tylko przepraszającym uśmiechem do przewróconych pieszych. Biegł przez ulicę, prawie dał się rozjechać, ale w końcu dotarł do ich kolegi i powalił go na ziemię. I miał nadzieję, że tam pozostanie. Bardzo się szarpał i próbował wstać, jednak bez skutku. Choć trzymanie go było coraz trudniejsze.
-Raven! Przydałaby się pomoc! - zawołał przyjaciółkę, która została chyba w uliczce, w której poznali umarlaka. Krzyknął jeszcze raz, kiedy ten uderzył go trochę mocniej, próbując się uwolnić. Tymczasem wszyscy mijający ich ludzie patrzyli się na nich co najmniej jak na idiotów. Ale do tego Gar zdążył już przywyknąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raven

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 08/03/2014
Wiek gracza : 19

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Nie Maj 10, 2015 8:37 pm

Pomimo całego zamieszania, Raven wciąż miała kamienną twarz. Nie okazywała złości, poirytowania, ani nic z tych rzeczy. Po prostu trzymała nerwy na wodzy i obmyślała plan rozwiązania całej tej pokręconej sytuacji. Choć jak już zdążyła zauważyć, gdy się to wszystko skończy, Gar z pewnością będzie bardzo zawiedziony, że zabawa z zombie tak szybko dobiegła końca. Jednak może się również skończyć na tym, że polegną i nawet za kilkaset lat, o ile w ogóle będą żyć, Ci dalej nie będą znać odpowiedzi na ową zagadkę.
- Ech.. No i co masz zamiar zrobić z tym śmierdzącym gnojkiem w swoim mieszkaniu? Prędzej skończy się na tym, że rozwali pół Twojej chaty, niż czegokolwiek się dowiemy.. - Rzuciła beznamiętnie w stronę Gar'a odpowiadając na jego chyba dosyć nieprzemyślaną propozycję.
- No chyba, że.. masz jakieś ukryte laboratorium czy coś z tych rzeczy. Wtedy to by była inna gadka. - Dodała lekko podnosząc kąciki ust. Może i rzeczywiście nie był to jakoś wielce zły pomysł, ale zdaniem Rachel.. dalej byliby w kropce i nie wiedzieliby co począć. Tutaj przydatne były bardziej radykalne środki. Coś w stylu szpitala, psychiatryka, oddziału detektywistycznego?
- A gdyby tak po prostu wysłać go do innego wymiaru? Na przykład do Azarath'u.. - Mruknęła żartobliwie pod nosem, bo w końcu nie miała już do kogo. Mr. Sztywny wybył w swoją stronę, a Logan za nim. W sumie była to bardzo dobra okazja na wymknięcie się stąd.. no ale Roth szybko wyrzuciła ten pomysł z głowy, uniosła się w powietrze i pofrunęła za jakże to pociągającymi mężczyznami.
- Co ja z nimi mam.. - Skrzywiła się lekko, gdy spostrzegła Garfield'a obezwładniającego tego śmierdziucha. - Mmm.. nieźle Ci idzie. - Zaśmiała się w jego stronę jakby ją to śmieszyło, po czym w końcu mu pomogła używając telekinezy by unieść nad ziemią miotającego się we wszystkie strony zombie. Nie było to wielkie wyzwanie dla Raven, pomimo oporu śmierdzioszka, więc Roth spokojnie mogła dalej prowadzić konwersację z Logan'em.
- Twój zombie. Decyduj. - Rachel zacisnęła zęby czekając na kolejny boski plan Beast Boy'a.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Garfield Logan

avatar

Liczba postów : 8
Data dołączenia : 12/02/2014

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Pon Lip 06, 2015 11:15 pm

Kto by pomyślał, że zombie są takie ruchliwe? Ten tutaj wierzgał się i wyrywał jak żaden inny, a Gar widział ich wiele w grach i filmach. Zwykle były powolne, niezbyt inteligentne, ale całkiem silne. Tego cechowała szybkość, a z tymi 'growymi' dzielił siłę i brak sprytu. I śmierdział. Naprawdę śmierdział, co nie było przyjemne dla Beast Boya, który aktualnie był z nim w tak bliskim kontakcie. I przyjemne nie były też uderzenia, jakie co chwilę kierował w jego stronę nieumarły. Kilka razy prawie udało mu się wyrwać, ale ogólnie Logan miał całą tę sytuację pod kontrolą. Jak zwykle, zresztą.
-Raven! Przestań się śmiać i zrób... - jak na zawołanie, po chwili jego kumpel-zombiak unosił się już bezwładnie w powietrzu, miotając tylko swymi kończynami we wszystkie strony. Oczywiście, wokół zdążył zebrać się już pokaźny tłum gapiów, którzy robili zdjęcia i kręcili filmy, nie zdając sobie sprawy jak niebezpieczna była to sytuacja. Bo przecież niebezpiecznie jest dopiero wtedy, gdy Superman czy inna Wonder Woman walczą z kosmitami, a w okół wszystko wybucha, hm? Wtedy trzeba uciekać, a później nazywać ich wielkimi bohaterami, którzy uratowali wszechświat. Pff, zero wdzięczności dla mniejszych herosów. -Lepiej się odsuńcie. Nad wszystkim panujemy, ale tak naprawdę nie wiadomo jakie choroby roznosi to... coś - chciał zabrzmieć tak groźnie i poważnie jak tylko to możliwe. I chyba faktycznie mu się udało, bo większość ludzi odeszła lekko przerażonych, część po prostu zrobiło kilka kroków w tył, dalej trzymając aparaty w rękach. No cóż, może przynajmniej napiszą o nich w gazecie, czy coś.
-Dobrze, że sobie z nim poradziłem. Beze mnie pewnie nie dałabyś sobie rady - te słowa wypowiedział oczywiście żartobliwym tonem, który tak często mu towarzyszył, lecz teraz trzeba było poważnie porozmawiać o tym, co stanie się z tym zombie. A to nie była łatwa decyzja. -Może masz rację, zabranie go do domu nie jest dobrym pomysłem. Ale gdzie indziej możemy go zaprowadzić? Znasz kogoś, kto zajmuje się badaniem nieumarłych śmierdzieli? - mówiąc to uśmiechnął się delikatnie, choć wcale nie miało to być żartem. Miał nadzieję, że faktycznie Rachel zna kogoś, kto zająłby się ich 'przyjacielem'.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raven

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 08/03/2014
Wiek gracza : 19

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Wto Lip 07, 2015 8:31 pm

Prawda. Stereotypowe zombie nie należało do najszybszych i z pewnością nie wystartowałoby na olimpiadzie. O ile w ogóle takie bezmózgi istniały. Dla Raven były to tylko kolejne wymysły ludzkie, których nie rozumiała. No, ale nie jej to oceniać. Teraz liczyło się tylko zakończenie tej całej maskarady i pójście w końcu po te cholerne zakupy, na które miała iść od samego początku.
W sumie nie wiadomo co ją do tego skłoniło, ale postanowiła spróbować wejść w umysł tego czegoś. Rzeczywiście.. mogło to być odrobinę niebezpieczne, ale w końcu raz się żyje.. a sklepy nie są przecież wiecznie otwarte.
- Jakby coś się miało dziać, interweniuj. - Rzuciła w stronę Garfield'a, po czym zamknęła oczy dalej próbując unosić śmierdziela nad asfaltem. Może i rzeczywiście wyglądało to na coś prostego do wykonania dla takiej osoby jak Rachel, jednak pozory czasem mylą. Dwie rzeczy, na których musiała się jednocześnie mocno skupiać plus banda gapiów, która w niczym nie pomagała nie należały do prostego zadania. Ale jak móc to móc.
Roth zamilkła i zmarszczyła nieco brwi. Dostęp do jego umysłu był zadziwiająco ciężki jak na jej zdolności. Dlatego też podejrzewała co mogło się za tym wszystkim kryć i nawet szybko potwierdziły się jej obawy. Szybciej niż się spodziewała. Demon odpowiedzialny za całą tą sytuację najwyraźniej stwierdził, że czemu by nie dać jej na moment dostępu do jego umysłu? Czemu by się przez chwilę nie zabawić? Z elementem zaskoczenia świetnie mu się to udało, co sprawiło, że Raven wyszła z jego głowy tak szybko jak tam weszła. Jednakże poskutkowało to również tym, że kobieta upadła na ziemię i straciła kontrolę nad przetrzymywaniem zombie.. a raczej dawno zmarłego ciała opętanego przez demona.
- Świetnie.. - Nie dało się ukryć, że nieco ucierpiała po tym niemiłym spotkaniu, ale na szczęście nie na tyle by zaraz się nie pozbierać i ponownie schwytać to "coś". Szczerze to nawet nie wiedziała jak w skrócie to nazwać.
- Chyba będziemy potrzebować egzorcysty.. - Skierowała wzrok na Logan'a zsuwając przy tym kaptur z głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 26

PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   Pią Lis 13, 2015 2:51 pm

Komunikator Raven odezwał się cichym, lecz dobrze słyszalnym sygnałem - w ten sposób zwracając uwagę kobiety na nadchodzącą wiadomość. Nie została ona nadana przez członków aktualnego Teen Titans; zamiast tego przesłano ją z Watchtower Ligi Sprawiedliwych, choć pewnie lepiej byłoby powiedzieć: "przez", a nie "z". Treść była krótka i konkretna: nawoływała bohaterkę do zgłoszenia się do kogoś z członków Ligi w celu zbadania sprawy Bludhaven pod kątem magiczno-demonicznym.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Boczna uliczka   

Powrót do góry Go down
 
Boczna uliczka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Boczna uliczka
» Boczna uliczka
» Boczna Głównej
» Nawa boczna

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Stany Zjednoczone :: Nowy Jork-
Skocz do: