PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kawiarnia Starbucks Coffee

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
ADMIN
Admin
avatar

Liczba postów : 79
Data dołączenia : 19/03/2013

PisanieTemat: Kawiarnia Starbucks Coffee   Nie Mar 31, 2013 10:57 am





Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://justice.forumpolish.com
Hydra

avatar

Liczba postów : 16
Data dołączenia : 24/04/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia Starbucks Coffee   Wto Cze 02, 2015 7:03 pm

Hydra po raz kolejny upiła łyk mrożonej kawy z kubka zadowolona, że jej zmęczone łażeniem po mieście nogi mogą wreszcie wypocząć. Wyciągnęła je pod stołem, wręcz idealnie rozsuwając jej by nie trącić swojej podopiecznej i z dziwną dozą przyjemności poczuła lekkie ukłucia bólu.
Normalny człowiek, po godzinie łażenia bez celu po mieście w środku lata, powinien wyglądać jak mały raczek. Cóż, Hydrina wyglądała jak mały raczek, ale pod alabastrową skórą, która teraz swędziała ją niemiłosiernie przypominając, że musi położyć na skórę nową warstwę kremu nim znów wyjdzie na słońce. Choć jak każdy gad lubiła wylegiwać się na słońcu i grzać swe mikroskopijne łuseczki, to przez zaklęcie za długie przebywanie na słońcu karało upiornym swędzeniem. Znów przeklinała w myślach w ogóle potrzebę tego maskowania. Niestety nie lubiła by ludzie patrzyli na nią jak dziwoląga.
Podniosła okulary i spojrzała na siedzącą naprzeciw dziewczynę. Ktoś mógłby powiedzieć o tej parce siostry, może w drastyczniejszych sytuacjach: matka z córką.
-Dobrze się bawisz?- spytała sens swego istnienia, z nadzieją, że dziewczynce (bo dla Hydry to wciąż była tylko malutka dziewuszka) wcale nie za bardzo naprzykrza się gorący klimat. W końcu ona była pająkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lola

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 05/05/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia Starbucks Coffee   Sro Cze 03, 2015 5:40 pm

Zaiste, dzień był dość ciepły, ale na szczęście nie duszny, co wystarczało Loli, aby mogła się świetnie bawić łażąc w tę i z powrotem. Każde nowe miejsce było dla niej ciekawe i fascynujące. Nawet najmniejsza rzecz ją intrygowała. Ba! Teraz też z szerokim uśmiechem przylepiła się do okna i patrzyła się przez szybę na ludzi, którzy się przemieszczali. Dokąd szli? Kim są? Po co idą? Wszystko to ją ciekawiło. Do wszystkiego podchodziła z równie wielkim, dziecięcym entuzjazmem. Wręcz przerażająca ilość energii z niej emanowała i gdyby nie Hydra niewątpliwie krążyłaby i dłużej po tym mieście.
- Hm? – odwróciła się do opiekunki, z miną psiaka, który nie rozumie, co jego pan do niego mówi, po czym obdarzyła ją szerokim uśmiechem białych ząbków. - Tak, bardzo! – dodała z zapałem na kolejne atrakcje.
Hydra z łatwością mogła traktować Lole jak dziewczynkę, bo niewątpliwie ta nadal się tak zachowywała. Pomimo tylu lat na karku, gdyby mogła to by machała nogami pod stolikiem, ale cóż. Urosło jej się i takie przyjemności są utrudnione. Czemu człowiek musi dorastać? Mogłaby zostać zawsze mała, o! Odwróciła się siadając prosto na krześle i popijając czekoladę. Nie, kawa była zdecydowanie za gorzka dla niej.
- Co dalej? – dopytała wpatrując się wielkimi oczami w towarzyszkę z dziecięcą ciekawością. W końcu Hydra była tą mądrą i na pewno zaplanowała masę atrakcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Kawiarnia Starbucks Coffee   Sro Cze 03, 2015 6:16 pm

Ogólnie rzecz biorąc - San Francisco pełne było miejsc doskonałych do zorganizowania w nich napadu. Banki, sklepy jubilerskie, ba, w ostateczności nawet kantory... Cokolwiek. Wybór był naprawdę wielki. W związku z tym kto by pomyślał, że celem rabusiów padnie tego dnia zwykły, niepozorny Starbucks?
Być może chodziło właśnie o element zaskoczenia.
Tak czy siak, przez lokal przewijało się sporo osób i kiedy trzy z nich wyciągnęły nagle broń, w pierwszej chwili szczerze mówiąc mało kto zwrócił na to uwagę - jedynie ci, którzy znajdowali się akurat najbliżej. Dopiero kilka przestraszonych krzyków zmieniło sytuację... I przy okazji zapewne przykuło zainteresowanie Hydry oraz Loli.
Napastnikami okazali się ludzie dość młodzi, bo może zbliżający się do trzydziestki; dwaj mężczyźni i kobieta. Nie mieli na sobie żadnych kostiumów, na twarzach - jedynie husty, więc w zasadzie nawet niespecjalnie wyróżniali się z tłumu... Pomijając oczywiście te pistolety, którymi mierzyli do kasjerów oraz przypadkowych klientów.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hydra

avatar

Liczba postów : 16
Data dołączenia : 24/04/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia Starbucks Coffee   Sro Cze 03, 2015 7:11 pm

Wyczulenie na wszelkie niepasujące do danego miejsca hałasy miała już we krwi. Po prostu przywykła do wrażenia, że ktoś je ściga i nie potrafiła się pozbyć instynktów. Widząc co się dzieje natychmiast się podniosła. Loli groziło niebezpieczeństwo, a po drugie inni ludzie też byli zagrożeni. Przy okazji był to też dobry czas by zacząć wcielać w życie jej plan. Ostentacyjnie podeszła do obojga.
-Nie rozumiem, czemu ktoś chciałby tracić najlepsze lata swego życia, na siedzenie w więzieniu. I to z tak błahej sprawy.-poinformowała ich stając w wyzywającej pozycji, niczym grecki Kolos. Po pierwsze musiała pozbawić ich broni, ale liczyła, że może przekonać ich do tracenia swych kruchych żyć na tak banalne sprawy. Szczególnie, że tkwienie w więzieniu to nic takiego-Odłóżcie broń to może nie stanie wam się krzywda.- zaczęła się modlić, by Lola widząc jej standardowe opanowanie nie zechciała w tak samo durny sposób zgrywać bohatera. Szkoda, tylko że modlitwa wznoszona do jej dawnej pani nie mogła już być wysłuchana. To wywołało ukłucie bólu w czerwonej piersi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lola

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 05/05/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia Starbucks Coffee   Pią Cze 05, 2015 6:34 am

Lola wpatrywała się w swoją opiekunkę, ale coś z tyłu głowy mówiło jej o niebezpieczeństwie. Zbyt słabe by się tym przejmować. W sumie uczucie towarzyszyło jej prawie cały czas i wszędzie. Ścigający je mordercy, rabusie, niedzielni kierowcy, urzędnicy… Każdy czyhał na ich dusze! No może nie aż tak przesadnie, ci złodzieje chyba nie mieli aż tak drastycznych planów.
Odwróciła jednak głowę słysząc krzyki. Zamiast jednak przestraszyć się jak inni, w jej oczach pojawiły się iskierki radości. To jest ten moment, gdy może udowodnić, jaką jest wspaniałą bohaterką! Niestety… Hydra ją ubiegła. Przyglądała się z podziwem jak opiekuna podchodzi i grzecznie oznajmia złodziejaszkom, aby odpuścili, bo może im skopać tyłki. No dobrze, może nie do końca tak to brzmiało, ale w podobie na pewno.
Jednak wiara w to, że Lola nie zachowa się jak dziecko, które ma okazje pokazać się, jako wspaniały super bohater równała się zeru. O zgrozo, jako osoba, która naoglądała się za dużo komiksów o obrońcach Ziemi miała dość wypaczone podejście do oponenta. Naprawdę nie byłoby nic złego gdyby po cichaczu, jako niepozorna dziewczynka podeszła do oprawców i zaatakowała. Nie, to nawet byłoby sensowne. Jednak Lola cierpiała na brak fantazji pod względem niebezpieczeństwa, a jej instynkt samozachowawczy nie działał poprawnie. Wstała stając na krześle, a drugą nogę opierając na stoliku i patrząc na nich z góry wskazała palcem na zbirów.
- Wy niegodziwcy, lepiej rychło się poddajcie, bo jeśli nie to zaraz pokażemy wam karcącą rękę sprawiedliwości i same wpakujemy was za kratki! – Nie. To nawet nie brzmiało groźnie. Brzmiało komicznie. Dziewczynka, która mówi z patosem godnym Szekspira o tym by pokonać trójkę złodziejaszków atakujących kawiarnie. Nie, to definitywnie zakrawa o scenę z komedii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Kawiarnia Starbucks Coffee   Pią Cze 05, 2015 10:45 am

Trzeba przyznać, że oba te wystąpienia zwróciły uwagę rabusiów, jednakże wywołały głównie zaskoczenie - bo co prawda twarze delikwentów w większości były zakryte, lecz na ich akurat odsłoniętych fragmentach brakowało jakichkolwiek śladów większego przejęcia. Chyba nie obawiali się tych obiecywanych kratek.
Nie, zdecydowanie się ich nie obawiali, gdyż - nawet tego między sobą nie uzgadniając, ba, nie zerkając ku sobie dla pewności - obaj mężczyźni skierowali swoje bronie ku Hydrze i Loli, zresztą bez konsultacji wybierając osobne cele i trzymając już palce na spustach, gotowi w każdej chwili zacząć strzelać... Zaś ich koleżanka przez ten czas ponaglała kasjerów, aby prędzej wydawali pieniądze. Wszystkie banknoty lądowały w dużej reklamówce, którą najwyraźniej kobieta zamierzała zaraz zgarnąć. Nawiasem mówiąc, świadczyło to chyba o tym, że trójka nie przygotowała się gruntownie do tego napadu...

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hydra

avatar

Liczba postów : 16
Data dołączenia : 24/04/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia Starbucks Coffee   Pią Cze 05, 2015 12:15 pm

Hydrina westchnęła widząc reakcję Loli. Ale przynajmniej ona była już na nogach.
-Przepraszam- powiedziała do jakiejś niezlokalizowanej osoby i chwyciła na stojący obok jednego ze stoliku jeszcze pełen kubek z parującą kawą i chlusnęła nim w przeciwników. Korzystając z elementu zaskoczenia skoczyła zaraz taranując ramieniem jednego z nich, a drugiego chwyciła za rękę dzierżącą broń. Chwyciła go w miażdżący uścisk, bo łatwo się domyślić, że takie stworzenie jak ona niewątpliwie jest silniejsze od prostego człowieka. Jeśli nie zmiażdżyła mu palców to ma szczęście. Zmusiła go do skierowania broni w stronę kobiety. Jeśli próbowal się bronić oberwał czołem o czoło. Zabolało i ją.
-Łapy w górę.-poleciła jej z taką samą miną jaką miała na początku. Jakby nic się nie wydarzyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Altari

avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 21/09/2014

PisanieTemat: Re: Kawiarnia Starbucks Coffee   Nie Cze 07, 2015 8:59 pm

/Mam nadzieję, że nie przeszkodzę Wam w zabawie :)/

Altari po krótkim pobycie u Angel postanowiła zmienić krajobraz. Przez podróże z rodzicami ciężko jej zatrzymać się gdzieś na dłużej. Pomyślała, że jakieś większe miasto może być ciekawe i dużo łatwiej tam po prostu zniknąć, a co za tym idzie nie trzeba się przywiązywać do nikogo. Tak jest praktyczniej. Nie musi za nikim tęsknić, bo mało kto ją obchodzi. I właśnie tak trafiła do San Francisko.
Kiedy się podróżuje kawa staje się twoim nowym kumplem. -Pewnie w dawnym domu dostałabym po łapach za wspomnienie o kawie. Tam o każdej porze i na każdą dolegliwość daliby mi ziółka.-uśmiechnęła się do siebie i przeszła na drugą stronę ulicy, gdzie widniał szyld z napisem Sturbucks Coffee. Pewnym krokiem weszła do środka, jeszcze myślami błądząc po jakimś sklepie, w którym mogłaby kupić nowe trampki.
Ze sklepowej fantazji niemal natychmiast wyrwało ją polecenie: 'łapy w górę', które zostało wydane przez kobietę trzymającą w morderczym uścisku jednego z trzech nieogarniętych bandziorów. Promiennej twarzy Altarii ustąpił grymas, który zapewne obrazował zdziwienie. Jej wzrok przebiegał teraz od ekspedientki pośpiesznie pakującej zawartość kasy do torby aż do innej dziewczyny, która przyjęła waleczną pozycję na krześle.-Jestem w tym mieście od kilkunastu godzin i robi się coraz ciekawiej.-pomyślała. Po dobrych paru sekundach oględzin postanowiła się odezwać. - Wiecie...Ja tylko po kawę, ale chyba pani za ladą jest dość zajęta.- Cała sytuacja wydała jej się zabawna, a na jej twarzy znów pojawił się lekki uśmiech. Wyglądało na to, że rabusie nie odpuszczą bez walki, a Harpia dawno nie skopała komuś tyłka. Jeśli dwie dziewczyny (prawdopodobnie bohaterki w zaistniałej sytuacji) zgodzą się, to Altarii chętnie przyłączy się do wyproszenia niegrzecznych gości z jej 'przyszłej ulubionej kawiarni'.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Kawiarnia Starbucks Coffee   Wto Cze 09, 2015 10:53 am

Gorąca kawa - o dziwo - nie zrobiła na delikwentach żadnego wrażenia, choć dosięgnęła celu, oblewając głównie ręce jednego z nich, a więc także i jego broń. Trochę kropel padło również na drugiego mężczyznę, ale stał on nieco dalej i dzięki temu uniknął gorszego zamoczenia wylanym napojem. Podsumowując, element zaskoczenia może i był, bo raczej żaden z rabusiów nie spodziewał się tak niekonwencjonalnego ataku - jednakże pozbierali się z niego o wiele szybciej, niż można by się było spodziewać. I nawet nie pisnęli.
Hydrze udało się co prawda uderzyć ramieniem jednego z osobników, co odtrąciło go na bok, ale mężczyzna po drodze zdążył w ciemno chwycić ją za włosy - i pociągnąć z taką siłą, z jaką został przez brunetkę odrzucony... Czyli całkiem sporą. A że stało się to w momencie, gdy kobieta złapała już rękę drugiego złodzieja, to rzeczywiście zmieniła jej ułożenie, choć nie do końca tak, jak zamierzała... A delikwent spanikował - i po drodze nacisnął spust bez celowania; do tej pory jego broń skierowana była ku Loli, lecz po tym przesunięciu pocisk poszybował już nie ku jej klatce piersiowej, lecz ramieniu - tam się wbijając. Przynajmniej przeszedł na drugą stronę, więc nie trzeba go będzie wyjmować.
Ostatnia z trójki natomiast zdążyła już przez ten czas zgarnąć sporo gotówki i choć kasjerka jeszcze wyjmowała z kasy jakieś resztki, złodziejka szarpnęła reklamówką, zabierając ją jej sprzed nosa i odsuwając się od lady. Najwyraźniej ani trochę nie przejmowała się zamieszaniem i tym, że jej towarzysze obrywali, bo - jak gdyby nigdy nic - szybkim krokiem zaczęła się wycofywać, w ramach ubezpieczenia przesuwając wzrokiem i bronią po zgromadzonych ludziach.
Obecność Altari jak do tej pory pozostawała niezauważona przez rabusiów, bo w końcu dziewczyna - póki nic nie kombinowała - nie wyróżniała się za bardzo na tle reszty tłumu. Ot, jeden z klientów kawiarni, nic więcej.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lola

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 05/05/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia Starbucks Coffee   Nie Cze 14, 2015 1:11 pm

Cała sytuacja jakkolwiek groteskowo wyglądała, zmieniła się z biegiem wydarzeń. Wszystko szybko się potoczyło: polanie kawą, złapanie za włosy, pociągnięcie za ramię, strzał. Tak, to ostatnie niewątpliwie nie było już tak zabawne! Krzyknęła w poły zaskoczona atakiem, a w połowie naprawdę z bólu. Zaraz jednak się zezłościła. Widząc jak opiekunka radzi sobie z dwoma zbirami sięgnęła po swoją metalową rękawiczkę by założyć ją w tracie przeskakiwania po ścianach. Nie miała czasu na przedzieranie się przez tłum przerażonych cywili. Dopięła rękawiczkę i wykonała skok mocno odbijając się od ściany by wpaść z impetem na złodziejkę. Jeśli się to udało i przygniatała ją do posadzki wbiła w jej ramię szpony infekując jej organizm jadem ptasznika. Nie umrze, ale szybko pojawi się ogromny ból, drgawki i opuchlizna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hydra

avatar

Liczba postów : 16
Data dołączenia : 24/04/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia Starbucks Coffee   Wto Cze 16, 2015 8:41 am

Syknęła wściekle szarpiąc głową i powstrzymując się od sięgnięcia po swoją broń. Na ślepo kopnęła mężczyznę w krocze i była pewna, że trafiła. Tylko, że nie była pewna, czy to aby to na pewno było to miejsce gdzie zamierzało.
Słysząc strzał zamarła, przerażona ale widząc, że jej mała panienka pobudzona furią sama wzięła los w swoje sprawy. Duma szybko została zgaszona przez przepływ wściekłości do delikwenta rzuciła się na niego nie zważając na ból.
Niczym berserk zaczęła bić bez zastanowienia z potworną siłą celując w czułe punkty. Lepiej dla niego by stracił przytomność, bo z ataku zemsty za jej panienkę mało osób ma szansę przeżyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Kawiarnia Starbucks Coffee   Sro Cze 17, 2015 8:26 am

Ataki Hydry trafiały co prawda do celu - przynajmniej na tyle, na ile rzeczywiście celowała, czyli po prostu lądowały na ciele wybranego przez nią delikwenta - i powodowały powstanie sporych sińców, jednakże w całej swojej wściekłości kobieta nie wzięła pod uwagę paru rzeczy... Dość istotnych, jak się szybko okazało.
Przede wszystkim: obaj jej przeciwnicy wciąż mieli broń. Ten, na którym aktualnie wyładowywała swoją złość, nie bardzo wiedział w co strzela, lecz tak czy siak opróżnił w tłum cały magazynek. Plus - nie miał już więcej pocisków. Minus - do krzyków pełnych paniki dołączyły również te wyraźnie zabarwione bólem. Drugi z napastników miał z kolei dużo łatwiej, bo w tej chwili nikt nie próbował utrudnić mu życia; mógł w spokoju wycelować i oddać strzał... Tyle że w tej szamotaninie kula trafiła w bok jego towarzysza. Nie zraził się tym jakoś specjalnie i od razu spróbował ponownie, tym razem wbijając pocisk w tył uda Hydry. Jej krew powinna być w stanie szybko sama się go pozbyć, ale i tak rana to zawsze rana. Piekła i utrudniała poruszanie nogą. Patrząc na problemy z celowaniem mężczyzny - albo nie był najlepszym strzelcem albo jednak coś stało się z jego ramieniem, gdy Hydra się z nim zderzyła.
Lola w tym czasie miała więcej szczęścia, bo udało jej się powalić złodziejkę, która jednak mimo to nie wypuściła z dłoni reklamówki... Ani pistoletu. W momencie upadku leżała pod dziewczyną bokiem - i oberwała pazurami w to ramię znajdujące się "na górze", zresztą trzymające łup. W pierwszej chwili nie miała jak użyć broni, dlatego wykorzystała to, na co mogła sobie pozwolić... A mianowicie zamachnęła się - na tyle, na ile mogła w tej pozycji - siatką z pieniędzmi i to nią uderzyła Lolę, chcąc ją z siebie strącić. Nie celowała, ale miała szczęście, bo trafiła w ramię dziewczyny - to postrzelone. Skoro już zaś o obrażeniach mowa, to na skórze delikwentki rzeczywiście zaczęła pojawiać się opuchlizna, choć ona sama nie okazywała po sobie bólu... Przynajmniej póki co. Drgawek też nie było jeszcze widać, więc może po prostu trucizna potrzebowała trochę więcej czasu.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Altari

avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 21/09/2014

PisanieTemat: Re: Kawiarnia Starbucks Coffee   Sob Cze 20, 2015 9:38 am

No i nici z udanej kawy.- Pomyślała dziewczyna. Nic dziwnego, że nikt jej nie zauważył, skoro w mgnieniu oka rozpętał się cyrk godny niejednego sułtana. Złodzieje z zezem trafili dziewczynę, która chlusnęła w nich kawą, blondyna powaliła kobietę z torbą pełną kasy, no i wszyscy byli uzbrojeni.No to im wyszło...
- Przestańcie strzelać gdzie popadnie, bo nic z tego miejsca nie zostanie!-Altari była głodna i miała babską zachciankę na kawę. A jak Harpia jest głodna, to niestety szybko się złości.
Ruszyła do najbliższego kontaktu, który znajdował się tuż przy wejściu i jedną ręką zaczęła czerpać z niego energię po to, by drugą tworzyć niewielkie kule ognia i jeszcze w międzyczasie zdążyła odłożyć torebkę na krzesło, które nie było wywrócone przez bójkę.
Pierwsza z kul trafiła w rękę kobiety z forsą, wytrącając jej broń z ręki. Teraz Blondi miała nad nią przewagę, chociaż z pewnością poczuła przepływ prądu od napastniczki. Większą kulą uderzyła w mężczyznę, który miał wolne pole do strzału i zapewne niczym w tej chwili nie zajęty szybko zainteresowałby się Harpią. Siła energii odepchnęła go wprost na ścianę z taką siłą, że mógł stracić przytomność, co w tej sytuacji byłoby bardzo pomocne. Trzecia, znów mniejsza kula wytrąciła broń gamoniowi szamoczącemu się z drugą bohaterką, która również mogła odczuć prąd przez fizyczny kontakt z napastnikiem.
Kiedy żaden z gamoni nie miał już broni, Altari zaczęła się rozglądać po kawiarni, by upewnić się, że nikomu nic się nie stało. Jeśli ktoś oberwał, to spróbuje wyleczyć mniejsze rany na tyle, ile będzie to możliwe. Potem może pomyśli o wezwaniu policji i pogotowia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hydra

avatar

Liczba postów : 16
Data dołączenia : 24/04/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia Starbucks Coffee   Sob Cze 20, 2015 12:05 pm

Nie odczuła, rany natomiast jej przeciwnik mógł odczuć, gdy rozgrzany przez szybszy przepływ krwi oraz powstałe w jej żyłach ciśnienie kwas wystrzelił z rany ochlapując go. Gdyby był on spokojny i chłodny działał by wolniej, ale rozgrzany wręcz natychmiast zaczął przepalać ubranie, skórę, wszystko na co tylko trafił. Rana natomiast bulgotała i bliżej stojące osoby mogły zobaczyć jak topiący się powoli pocisk opuszcza ranę, razem z poczerniałą, przez reakcje chemiczne krwią.
Odsunęła się, gdy przez kark przebiegł ją prąd obawiając się jakiejś podłej sztuczki. Z całej siły uderzyła mężczyznę w ciemię, chcąc go ogłuszyć, choć równie dobrze mogłaby go zabić.
Jeśli się powiodło uniosła głowę a jadowite oczy, wręcz natychmiast padły na jedyną nie przerażoną postać w barze. Hydra nie byłaby sobą, gdyby nie podejrzewała kobiety o bycie wysłannikiem z innego wymiaru. Uragash prędzej by pogubił wszystkie łuski niż by pozwolił żyć jedynej osobie zdolnej odzyskać dziedzictwo matki. Przykucnęła uparcie wpatrując się w kobietę. Dopiero teraz gdy adrenalina opadała, poczuła ból ale długie treningi nauczyły ją na niego nie zwracać uwagi. Bardziej przeszkadzało jej to, że jej spodnie już do niczego się nie nadawały. Gdyby ta zaatakowała je, gotowa była rzucić się na nią w każdej chwili. Nie bała się prądu, a Wrzeszcząca Dziewica, już wierciła się by ta w końcu po nią sięgnęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lola

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 05/05/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia Starbucks Coffee   Pon Cze 22, 2015 6:28 am

Trzeba przyznać, że cała sytuacja wymknęła się trochę spod kontroli. Trochę nawet bardzo zwarzywszy na rannych cywili, ale i tak największym problemem była rana na ramieniu małej bohaterki. Kto pomyślał, że broń ludzi tak bardzo boli? Podrażniona rana zaś zabolała jeszcze mocniej, co zmusiło Lole, aby zejść z napastniczki i złapać się krwawiącego miejsca.
W ten, niespodziewanie przyszła pomoc. Jakiś bohater? Byłoby fajnie jakiegoś spotkać! Lola rozglądnęła się będąc pewna, że jad zaraz zacznie działać i Zła Pani Która Ją Uderzyła będzie pokutowała za swój haniebny czyn. Jednak w około nie było nikogo w ekstrawaganckim, obcisłym stroju z pelerynką. Trochę rozczarowujące? Blondynka posmutniała, ale chwila! Jej opiekunka jest cała! No tak, powinna się spodziewać, że ta poradzi sobie dużo lepiej z wrogami niż ona. I to nie tak, że w sumie się domyśla, czemu inni są ranni. A nawet, jeśli to rzeczywistość zasłania jej wyidealizowany obraz, jaki sama wykreowała już w swej podświadomości. Nie, nie zauważyła bojowej pozycji Hydry, a przynajmniej nie uznała tego za gotowość do walki z kimś innym. Brak instynktu nie podpowiadał, aby w pobliżu czaił się wróg. Przeciwnie! Uznała pomagającą innym dusze za kogoś dobrego. A skoro ci źli niby pokonani… Zaraz zerwała się i pobiegła do Hydry z płaczem, bo jednak ręka nadal ją bolała.  
- Hyyyyydruś! – zawołała zbliżając się do opiekunki i upadając tuż obok niej na kolana z płaczem i pokazując zranione ramię. - Booooli…! – yup, ewidentnie materiał na super bohatera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Kawiarnia Starbucks Coffee   Pon Cze 22, 2015 11:03 am

Podczas gdy Altari ładowała się prądem z gniazdka, panika w lokalu wzrosła do tego stopnia, że kto tylko mógł - zdecydował się wykorzystać zamieszanie i ulotnić się w trybie natychmiastowym. Sporo osób ruszyło w stronę wyjścia, a Altari nawet się nie obejrzała, jak ktoś "przy okazji" zgarnął torebkę, którą odłożyła na pobliskim krześle. W tym momencie próżno byłoby już szukać odpowiedzialnego za to delikwenta - zaginął w tłumie.
Tak czy siak priorytet miało teraz coś innego. Pierwsza wygenerowana przez dziewczynę kula energii nie trafiła dokładnie tak, jak powinna - głównie dlatego, że przeciwniczka leżała wciąż na boku, a dłoń z bronią miała pod sobą... Więc ciężko byłoby jej ją wytrącić z ręki. Mimo to przynajmniej Lola miała szczęście i odsunęła się na czas, aby nie oberwać elektrycznością, którą w całości przyjęła złodziejka. W pierwszej chwili aż się wzdrygnęła.
Druga kula - ta większa - rzeczywiście odepchnęła delikwenta, ale nagła ucieczka klientów sprawiła, że pomiędzy nim i ścianą znalazło się jeszcze parę osób... I to właśnie na nich wylądował, dzieląc się z nimi elektrycznością. Prawdę mówiąc wyglądało nawet na to, że cywile wyszli na tym gorzej... I to głównie dlatego mężczyzna nie stracił przytomności. Atak rozłożył się na więcej obiektów.
Trzecia z kul trafiła ostatniego przeciwnika - przy okazji rażąc też Hydrę - tyle że jego mięśnie automatycznie zacisnęły się na broni, w której tak czy siak nie miał już amunicji, więc mógł co najwyżej nią uderzać... Choć chyba póki co nie miał na to ochoty. Co prawda żrąca krew Hydry wystrzeliła z jej rany, lecz znajdowała się z tyłu uda kobiety, złodziej zaś - przed nią, więc nie oberwał kwasem. Płyn opadł na podłogę, wypalając w niej dziurę, reszta zaś pociekła po nodze bohaterki - tym samym niszcząc jej spodnie. Przynajmniej udało jej się w końcu ogłuszyć tego osobnika...
Jako że wszystkie panie na moment przeniosły swoje zainteresowanie na siebie wzajemnie, przytomni jeszcze przeciwnicy mogli sobie pozwolić na szybką akcję... Która nie była jednak atakiem. Leżący pod ścianą mężczyzna uniósł się na tyle, aby móc złapać reklamówkę z pieniędzmi, którą dosłownie w tym samym momencie rzuciła mu koleżanka. Natychmiast cisnął nią przez okno, w ten sposób rozbijając szybę. Część banknotów rozleciała się po pomieszczeniu i przed budynkiem, ale zdecydowana większość pozostała w siatce... A drzwi zaparkowanego obok samochodu od razu się otworzyły. Kolejny złodziej? Najwyraźniej, bo zgarnął reklamówkę i wrócił do środka, zaraz ruszając autem z miejsca.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Altari

avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 21/09/2014

PisanieTemat: Re: Kawiarnia Starbucks Coffee   Wto Cze 23, 2015 10:06 am

Niestety nie wszystko poszło tak, jak dziewczyna by tego chciała. Panika wywołana przez ludzi znacznie skomplikowała wszelkie działania i z sekundy na sekundę robiło się coraz gorzej. Czy to miasto nie ma jakiegoś Supermen'a?
Altari próbowała pomóc, jednak trafiając również w cywili nie wzbudziła w nich zaufania. Kto by pomyślał...Chociaż gdyby siedzieli na tyłkach i nie pruli się, to każda z usiłujących opanować sytuację kobiet byłaby bardziej skupiona. I oprócz skupienia brakowało im jeszcze jednego. Taktyki. Kompletnie ze sobą nie współpracowały i wykiwała ich banda idiotów, a do tego są ranni.
Harpia stała tuż obok wejścia, więc gdy wszyscy rzucili się do ucieczki nie mogła nic zrobić. Przy okazji trochę ją obili łokciami, bo każdy chciał się wydostać jak najszybciej. Postanowiła zrezygnować z prądu, bo jeszcze bardziej wszystkim zaszkodzi.
Pomyślała, że nie głupie byłoby zacząć pościg za samochodem, bo z lotu ptaka nie miałaby problemu ze znalezieniem go. Tylko wciąż pozostawał problem trzech złoczyńców w środku i niestety to oni byli priorytetem. Żaden z nich nie odpuściłby sobie wystrzelania wszystkich, byle tylko zwiać.
Pozostaje jeszcze kwestia żrącej substancji, którą produkowała jedna z kobiet. Jeśli jej rana nie przestanie przeciekać, to narobi niezłego sajgonu. Z drugiej strony kto ją tak zmajstrował, że ma kwas pod skórą. Albo w skórze. Albo cała jest z tego kwasu...Nieważne. Potrząsnęła lekko głową, by sprowadzić myśli na dobry tor i postanowiła działać.
Ruszyła w kierunku broni, o której zapomniał złodziej, gdy wyrzucał torbę z kasą przez okno. Miała nadzieję, że ma choć jeden nabój, chociaż nigdy nie strzelała z takiego wynalazku. W Gildii preferowali łuki i kusze. W każdym razie warto spróbować, zwłaszcza gdy większość ludzi zdążyła się już ulotnić z lokalu i pole do strzału stało się czyste.
- Może teraz posłuchasz. Na ziemię! I ręce za głowę. Nie bardzo potrafię tego używać, więc radzę posłuchać, bo niechcący możesz oberwać w głowę.- Młoda Harpia nie brzmiała zbyt groźnie, jednak stanowczo. Jeśli zbir, który wcześniej zbił szybę nie posłucha, będzie strzelać. Jeśli broń nie będzie współpracować, to znów podłączy się do jakiegoś gniazdka, albo złapie expres do kawy i da mu porządny zastrzyk energii. Miło by było, gdyby dziewczyny zajęły się pozostałą dwójką, bo to zwiększy szansę, na zatrzymanie bandziorów. Spojrzała na nie i miała nadzieję, że zaczną pracować razem.
Zaraz...kelnerka chyba jest pod ladą.Przydałoby się wezwać policję. Chociaż po tych strzałach i ogólnej panice, być może są w drodze.
Jeśli okaże się, że dziewczyna schowała się tam, to powie jej, by wezwała policję. Albo kogokolwiek, kto pomoże sprzątnąć ten bałagan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hydra

avatar

Liczba postów : 16
Data dołączenia : 24/04/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia Starbucks Coffee   Nie Cze 28, 2015 4:20 pm

Duma Hydriny prysnęła na reakcję zapłakanej podopiecznej. Ale czego spodziewała się od tego dziecka. Jak typowa matka, schyliła się nad zranionym pajączkiem, tylko brakowało by szeptała kojące słówka. Co do odjeżdżającego samochodu... cóż Hydrina najpewniej rzuciłaby się za nim, gdyby worek ze świstkami papieru stanowił dla niej jakąś wartość. Ale po za faktem, że używano ich do płacenia nie znaczyły nic. Co więcej nie należały do niej, a jeśli nawet złodzieje zechcą wykorzystać te pieniądze złapie ich policja.
Priorytetem więc była dla niej tylko Lola, która skarżyła się na ranę. Jako że większość przeciwników albo jest, albo zaraz będzie niezdatna do walki, zajęła się Lolą.
-Widzę, nie miotaj się...-poprosiła z lekkim pomrukiem z wnętrza gardła i zaczęła delikatnie oglądać ranę. Potrzebowała swej torby z lekami, czy raczej ziołami by zająć się raną. Co do swojej nawet na nią nie spojrzała. Po wyprostowaniu kończyny zauważyła na spodniach srebrny ślad po roztopionym naboju, oraz czarny strup po leczącej się powoli ranie.
-Idziemy stąd.- stwierdziła w końcu rzucając jednym okiem w stronę harpii. Zostać i pomóc czy iść póki mają... niemniej postanowiła z harpią pogadać bo ewidentnie była po ich stronie. I miała moc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Kawiarnia Starbucks Coffee   Czw Lip 02, 2015 3:30 pm

Samochód odjechał, póki co nieścigany przez nikogo, lecz przy takim zamieszaniu można było mieć nadzieję, że ktoś zawiadomił już policję - i być może to właśnie funkcjonariusze zajmą się łapaniem rabusiów... Póki co zaś wypadało zamknąć sprawę na miejscu.
Lokal zdążył już praktycznie opustoszeć, jeśli nie liczyć trzech dziewcząt, unieszkodliwionych przestępców oraz - jak się okazało - kelnerki, która rzeczywiście zdecydowała się przeczekać kłopoty za ladą. Na polecenie zawiadomienia policji, roztrzęsiona pracownica rzuciła krótko:
-Już posłałam sygnał...
Niedoszli złodzieje nie ruszali się już nawet ze swoich miejsc. Siedzieli grzecznie i najwyraźniej niczego nie kombinowali, a przynajmniej nie dawali tego po sobie poznać - prawdę mówiąc ich twarze nie zdradzały w tym momencie dosłownie niczego.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Altari

avatar

Liczba postów : 18
Data dołączenia : 21/09/2014

PisanieTemat: Re: Kawiarnia Starbucks Coffee   Czw Lip 16, 2015 12:00 pm

Można powiedzieć, że sytuacja była dość opanowana. Harpia nie chciała być zamieszana w całą sprawę i stwierdziła, że najlepszym rozwiązaniem będzie opuszczenie lokalu przed dotarciem policji.
- Lepiej jak już pójdę, skoro będziecie miały wsparcie. Im już chyba nie chce się broić.-
Pożegnała się grzecznie i zaczęła wzrokiem poszukiwać torebkę, którą pozostawiła wcześniej na jednym z krzeseł. Nie mogąc jej dostrzec podeszła do jednego ze stolików, któremu udało się stać w miarę na swoim miejscu i odłożyła broń. Upragnionej rzeczy jak na złość ani śladu, więc sprawdziła za wywróconymi i połamanymi meblami, co zajęło dziewczęciu chwilę i z przykrością musiała stwierdzić, że torby już nie znajdzie. [i]Nie dość, że się pomaga, to jeszcze kradną!/[i] Na twarzy dziewczyny pojawiły się wypieki, zdecydowanie nie dlatego, że ktoś ją zawstydził. Była delikatnie ujmując zła. Nie miała w niej ogromnej ilości rzeczy, ale to wszystko, czego potrzebowała na chwilę obecną. Chyba będzie musiała się rozejrzeć za nową, chociaż czy w tym świecie jest jej to aż tak potrzebne, skoro za chwilę znów ktoś ją sobie przywłaszczy?
Nici z kawiarni, jej rzeczy zmieniły właściciela, totalny bałagan wokół. Czas się ulotnić i to szybko, zanim ktoś wpadnie na pomysł zlecenia jej sprzątania, bo przecież zawsze mogło być gorzej. - Miło było Was poznać. - Ostatnie słowa starała się  wypowiadać tak mile, jak tylko potrafiła zważając na złość dziewczyny. Nie zmusiła się jednak do uśmiechu, który teraz wyglądałby bardziej jak grymas dziecka, któremu odmówiono lizaka i skierowała się do wyjścia. Wypadałoby coś zjeść. To zawsze poprawia humor.

[z/t http://justice.forumpolish.com/t34-chinatown#3950]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lola

avatar

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 05/05/2015

PisanieTemat: Re: Kawiarnia Starbucks Coffee   Pią Wrz 25, 2015 1:05 pm

Niestety heroiczna akcja powstrzymania bandytów skończyła się totalnym fiaskiem. Totalnym? No, może nie było aż tak źle patrząc na to, że większa część przestępców została złapana. Niemniej patrząc dookoła tak małe zwycięstwo było dość blade przy fakcie, że pieniądze zostały mimo wszystko skradzione, a wielu ludzi zostało rannych. No i sam lokal zyskał nowy wygląd tym prowizorycznym przemeblowaniem, jakiego trzy dziewczyny dokonały. Nie był to, co prawda dobry występ wschodzących super bohaterek, ale Lola nie traciła pogody ducha i wiary na to, że jeszcze pokażą na jak wiele je stać! Kiedy Hydra zajmowała się jej rana boginka skupiała wzrok na dziewczynie, która im pomogła. Chyba coś zgubiła? Niemniej nie znalazła nic. Miała nadzieje, że to nie było nic ważnego. Nah, na pewno nie! Uśmiechnęła się szeroko do żegnającej się harpii i pomachała jej energicznie na dowidzenia. Dopiero wtedy odwróciła się do służącej, która kończyła opatrywanie rany. Jej też posłała uśmiech, choć dużo bardziej pocieszycielski.
- Nie martw się, następnym razem na pewno będzie lepiej! – powiedziała z dużą mocą pozytywnej energii. Najważniejsze to się nie poddawać, nigdy! Bo oczywiście Lola już marzyła o kolejnym razie. Nie na bazie- co zrobiłam źle, co poprawić, jaką taktykę ułożyć. Po prostu przy następnym razie musi być lepiej! Całe szczęście, że jednak jej matka dała jej tak kompetentną opiekunkę…
Skinęła jednak głową na słowa Hydry żeby poszły. Akurat za oknem widać było już migające czerwono-niebieskie światła. Policjanci, jak zauważyła Lola, są tutaj od zamykania złych ludzi i sprawiania by stali się dobrzy! Z czystym sumieniem zatem mogła złapać starszą dziewczynę za rękę i wyjść z lokalu. Cała ta przygoda wykończyła królową nekromantów, potrzebowała odpoczynku. Zresztą nie tylko ona potrzebowała…

ZT z Hydrą
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kawiarnia Starbucks Coffee   

Powrót do góry Go down
 
Kawiarnia Starbucks Coffee
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Kawiarnia Solace
» Kawiarnia Lacciato
» Kawiarnia
» Kolorowa Kawiarnia
» Kawiarnia 'Petit Appetite'

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Stany Zjednoczone :: San Francisco-
Skocz do: