PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Bar

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Bar   Czw Cze 12, 2014 5:44 pm

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Nie Sie 03, 2014 12:15 pm

-Piwo raz proszę, albo daj dwa, czy trzy... no nie bądź dusigrosz po prostu...
Impreza była przednia, wszyscy się bawili , ale bar omijali.
"I dobrze" - pomyślał Lord . Samotnosć na takiej imprezie to cud.
"Jak długo to potrwa? Cholera wie..."
Sączył piwo powoli. Po paru minutach skończył , i rozpoczął drugie....
Czas się ciągnął niemiłosiernie. Albo to piwo zagina czasoprzestrzeń albo ktoś tu mnie kiwa.

-Ale nuuudaaa. Barman! Polejże no kolejny . Ale tym razem whisky. Czemu nie...

Lord się rozciągnął i rozglądnął. Impreza na całego , muza wyrywa bębęnki tak , że uszy same uciekają. A nóż ktoś podejdzie ... "Poczekam".
Powrót do góry Go down
Red X

avatar

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Sie 17, 2014 1:07 pm

Po ciężkim dniu pełnym przyjemnych utarczek z Młodymi Tytanami i Robinem nasz antybohater postanowił strzelić sobie drinka. Nie lubił cichych miejsc, chyba że przed kimś ukrywał się lub w cichym miejscu miało zaraz rozpętać się piekło. Dzisiaj nie miał w planach demolki, a zwykłe napicie się drinka z parasolką. Podszedł do barku, gdzie pewnie ktoś polewał i wyciągnął z paska banknot. Zapomniał, że jest na imprezie, zwyczajnie się przyzwyczaił do tego gestu, jednak szybko się opanował i zabrał banknot.
- Dawaj najlepszego drinka jakiego macie - powiedział do barmana. Raczej mu X był tak samo perfidny jak wytrawny i wybredny. Nie tknąłby czegoś takiego jak jakieś proste piwo, czy wino. Tylko rzeczy z górnej półki.
Wtem spostrzegł istotę żłopiącą piwo. Istotę tak podejrzane wyglądającą, że powinien mieć transparent "przymknijcie mnie za sam wygląd". Chociaż z drugiej strony sam X też wyglądał podejrzanie, bo kto przychodzi tak ubrany na imprezkę u Batmana. Lepsze pytanie, skąd ktoś taki jak Red X miał zaproszenie? A może wślizgnął się niezaproszony? Może wślizgnął się po to, by zabawić się i może liczyć na kolejną utarczkę ze swoim nemezis? A może po to by poderwać jakieś panienki, w końcu bardzo lubił romansować z tymi urodziwymi. Wypatrywał jakiejś takiej bardziej urodziwej, wśród bawiących się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Nie Sie 17, 2014 1:51 pm

Lord był już trochę podchmielony, ale zauważył dziwnego gościa który zamówił drinka.
"Drinka ? Słabo..." - pomyślał i zagadał
-Te! Do ciebie mówie. Napijesz sie czegoś mocniejszego? No? Ze mną sie nie napijesz!?

Rozglądnął się , i popatrzył na grupkę dziewczyn. Może tak mała hipnoza? Ta blondi jest fajna...
Powrót do góry Go down
Red X

avatar

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Sie 17, 2014 5:22 pm

X'owi w popijaniu drinka z parasolką przerwał jegomość, który do niego coś wykrzyczał. Alkohol było czuć nawet przez maskę Red'a. Drink miał być zwieńczeniem dnia, a nie czymś co miało go zwalić z nóg. Postanowił inaczej z tego wybrnąć, w dosyć zabawny dla niego sposób a może i jakaś bijatyka się wywiąże?
- Szlachta pija tylko drinki. Piwo i wódka jest dla plebsu - powiedział i gdyby miał zdjętą maskę to pewnie by było widać wyszczerz. No co? X lubił się wywyższać. Ostentacyjnie założył nogę na nogę dopijając drinka. Był gotowy na gwałtowną reakcję nieznajomego. Wcześniej lustrował spojrzeniem grupkę kobiet, która tam tańczyła, ale żadna nie wykraczała ponad 6/10 według skali X'a. Miał bardzo wysokie progi i piękna modelka miałaby ledwo 7/10. Oczywiście nie patyczak, bo wieszaków nie lubił. Ani nie możesz złapać za tyłek, ani za biust którego nie ma.
- Widzę, że nie tylko ja się wkręciłem - powiedział rozbawionym tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Sie 17, 2014 5:35 pm

Cass weszła powolutku do baru. Wszędzie oczywiście było pełno ludzi, więc biedulka musiała się między nimi przeciskać. Wyglądała niecodziennie. Czarna sukienka oplatała jej ciało i rozchodziła się w talii prawie do kolan. W dłoni miała swoją ulubioną kopertówkę w kształcie nietoperka. Może nie była odpowiednio dobrana do tej eleganckiej imprezy, ale miała to gdzieś. Ubrała szpilki, pomalowała usta i swoje długie rzęsy, to czemu nie mogła zabrać tej torebki, która dodawała jej pewności siebie, a zarazem przypominała kim dokładnie jest. Nieustraszoną BB! A nie jakąś tam tanią panienką. Tak. A teraz parę wdechów Cass i uśmiech. Wykrzywiła usteczka i zerknęła na swoje odbicie w szklanych drzwiach. Przewróciła oczami i westchnęła. Jednak uśmiech nie, bo wyglądała zbyt sztucznie, no ale jak mogła inaczej skoro był dość wymuszony. Nie lubiła takich spędów, ale co zrobić. Bruce kazał.. Cass nie potrafiła mu odmówić.
Przedarła się do baru i ciężko westchnęła. Przeżyła. Oh yeah. Teraz musi zamówić tylko drinka. Machnęła parę razy łapką, ale oczywiście było zbyt dużo osób przy barze (nagle wszyscy poczuli się bardzo spragnieni) by mógł ją spostrzec. Jeszcze chwila, a huknie dłonią w blat i się skończy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Nie Sie 17, 2014 6:54 pm

- Czyli księciunio ma słabą głowę.

Lord poradziłby sobie z takowym rzezimieszkiem, ale postanowiłvsobie odpuścić i się bawić , sztylety miał pod ręką ale na razie nie odrywał wzroku od panienek. Ta blondi była w sam raz... na jedną noc (czy też godzinę).
Już miał ją hipnotyzować , gdy pojawiła się Ona : "Bogini se..." przerwał mu huk tłuczonej butelki.
-Moja wódka! Kto , to , zrobił ...
Starał się mówić spokojnie ale ręka lewa powędrowała do skrytki na sztylety a prawa sięgnęła po tytanowe pazury w bluzie .
Powrót do góry Go down
Red X

avatar

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Sie 17, 2014 10:57 pm

X popijał sobie drinka i nie zwrócił nawet uwagi na zaczepkę Lorda. W końcu tacy ludzie lubią jeśli się zareaguje, a jeśli się ich oleje to coraz bardziej się frustrują, aż sami się rzucą do walki. Zresztą to była imprezka i na co tu mu walczyć? Przyjdzie ochrona, wypieprzy go za drzwi... chyba, że X zrobi to wcześniej. No i wtedy pojawiła się dziewczyna w oszałamiającym stroju. X przeleciał ją spojrzeniem i zyskała notę 8+/10 co było całkiem niezłą notą.
Przysunął się bliżej - Mogę? A jeśli nawet nie to i tak to zrobię - powiedział zuchwale i chyba chodziło o to czy może się przysunąć. Widział, że dziewczyna chyba czeka na drinka, ale barman się jakoś nie kwapił - Jakiego chcesz? - zapytał a kiedy zyskał odpowiedź, przeteleportował się za barek i wrócił z alkoholem, po czym zaczął przyrządzać zamówienie.
- Więc... jak się bawisz? - zadał czarnowłosej pytanie - i co ważniejsze czy dasz się poprosić do tańca po tym jak się napijemy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Nie Sie 17, 2014 11:36 pm

Wódka wylana a wokół niego każdy cicho siedzi.
"To pewnie ten przebieraniec..."
Typek w masce był irytujący , ale nie skłonny do bójki.
"Myśli że jest cwany... zobaczymy"
Popatrzył na panny , i zauważył jedną niosącą piwo z sokiem. W sam raz.
Wstał i podszedł do niej cicho, a gdy popatrzyła mu się w oczy wszedł do jej umysłu komendą - "Przejdź obok tego dziwaka w masce przy barze, i niby niechcący wylej na niego piwo"
Zaraz będzie zabawa. Uśmiechnął się i odszedł na bok baru by zamówić drinka dla jakiejś dziewczyny. Zobaczymy dla której.
Powrót do góry Go down
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Bar   Nie Sie 17, 2014 11:43 pm

Cass nie potrafiła wprowadzić się w poprzedni, dobry nastrój. Westchnęła sobie pod nosem i uciekła wzrokiem gdzieś w bok. Zapragnęła znaleźć się w swoim pokoju, gdzie w tym momencie poczułaby się najlepiej. Oczywiście wcześniej zrobiłaby potrójne kółeczko wokół Bruce'a. No co? Niech wie, że była i na dodatek w sukience! Tak, tak. Zobaczyć Cass w sukience do rzadkość. Przepchnęła się do baru i usiadła na stołku. Kopertówkę położyła na blacie przed sobą. Powędrowała wzrokiem z powrotem do Lordiego, jednak to co spostrzegła bardzo ją zaniepokoiło. Chłopak sięgał gdzieś i to w dość charakterystyczny sposób. Cass ponownie się spięła i nawet nie zauważyła kiedy Red X się do niej przysunął. Oczywiście w tym momencie chciała odburknąć, że 'ma spadać' albo zaskoczyć inną bardziej błyskotliwą odpowiedzią w stylu Cass, a mianowicie wymyślnym 'yyyyy', jednak na szczęście Xa, nie zdążyła. Ściągnęła złowrogo brwi i spojrzała na chłopaka. Jakie było zdumienie gdy zobaczyła jegomościa w masce. Chciała skwitować, że to nie bal maskowy i już nawet otworzyła usta, ale zaraz je zamknęła. Szczerze mówiąc, CAss troszkę mu jej pozazdrościła... sama chętnie by przyodziała swoją. W stroju czuła się o wiele pewniej... niż będąc Cass, w sukience, w pełnym makijażu itd. Nie nadawała się do życia społecznego o. Taka była jej opinia.
- Mojito - Poddała się chwilowo. Gdy się teleportował zdumiona podążyła wzrokiem po ludziach, a potem za bar. Dosłownie po sekundzie Red X siedział znowu przy niej. Cass lubiła takie magiczne sztuczki, więc uśmiechnęła się nieśmiało.
- Super. A Ty? - - Skłamała koncertowo i znowu powędrowała spojrzeniem do Lordiego. - Ja nie tańczę. - Od razu zaznaczyła i znowu wróciła spojrzeniem do Red X. W sumie to była dobra miejscówka do obserwacji, więc czemu nie porozmawiać, chociaż i w tym nie była świetna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red X

avatar

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Bar   Pon Sie 18, 2014 8:32 am

No i się zaczynał flircik. Red X nie przepuściłby takiej okazji, zwłaszcza że obok niego usiadła niebywała piękność. Jeszcze w tak kuszącej sukni i o jeszcze lepszych kształtach. Gdyby z tej okazji nie skorzystał to pewnie byłby nazwany albo gejem albo aseksualistą albo idiotą. Jeszcze to ściągnięcie brwi, które bylo takie drapieżne. Mrr podoba mi się pomyślał. Sztuczka X'a z teleportacją to nie było nic trudnego, znaczy jeśli ma się do tego przystosowany kombinezon tak jak on ma. Zamówiła sobie Mojito, które X zaczął przyrządzać. Na rękę mu nawet było, że ludzie się patrzyli na niego, bo w końcu lubił być w centrum uwagi. Na alkoholach się znał, bo w końcu był typem konesera. Nie był z tych tępych złoczyńców co nie odróżnią szczyn od piwa. Lubił różne wysublimowane rzeczy, chociaż mojito było mniej według niego. Ale zaczął przyrządzać, barman oczywiście się o to przyczepił że X sam się obsłużył, ale wykonał gest "talk to the hand", przy którym jego rękawice zaświeciły się, po czym barmanowi zmiękła rura i odpuścił. Ba nawet podał sprzęcik i szkło. Kiedy przygotowywał wpadła na niego jakaś dziewczyna i wylała piwo na niego. Na szczęście do stroju nic nie przywiera, więc to ściekło zwyczajnie.
- Przepraszam? - zapytał tej dziewczyny tonem lekko podirytowanym. Jednak po chwili odpuścił kiedy tamta się pozbierała i wrócił do mojito. Nalał Cass i podał w elegancki sposób kłaniając się przy tym jak kelner. Lubił takie zabawy - Mojito dla gwiazdy tego wieczora - powiedział szarmanckim tonem.
Oparł się o ladę i dalej sączył drinka. Zerkając jednocześnie na Cass, która wyglądała świetnie w tej sukni.
- W miarę fajnie, ale no o wiele lepiej byłoby jakby mi ktoś dotrzymał towarzystwa. Wiesz dużo lepiej się z kimś bawisz niż samemu - i wtedy miał flashback potyczki z Robinem. No fakt, wtedy bawili się razem i było zajebiście - zwłaszcza, jeśli byłaby to tak czarująca dama jak Ty - delikatnie ujął jej dłoń i przystawił do niej twarz w geście całusa. W sumie to nawet pocałował, bo maska lekko się rozsunęła, tak jak rozsuwała na usta kiedy pił coś.
- Czy dotrzymasz mi towarzystwa na dzisiejszej zabawie? - zapytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Bar   Pon Sie 18, 2014 9:25 am

Cass widziała jak Lordi z kimś tam zamienił słówko. Czuła, że coś nie tak, ponieważ dziewczyna z którą rozmawiał wydawała się być nieco otępiała. Red znowu przemówił, więc na chwile skupiła wzrok na zamaskowanym mężczyźnie i starała się nie zerkać w strone Lordiego. Niegrzecznie tak uciekać wzrokiem gdy ktoś do ciebie mówi. Posłała towarzyszowi nieobecny uśmiech i chwyciła czerwonymi ustami za słomkę. Pociągneła spory łyk i ... sama nie wiedziała co ma ze sobą zrobic.
Po chwili ta sama dziewczyna, która rozmawiała z Lordim, podeszła do Reda i ostentacyjnie wylała na niego piwo. Nie, że przez przypadek.. nie że niechcąco, ale dosłownie wylała na niego piwo. Cass podniosła brwi zaskoczona całym zajściem i już chciała odwrócić się do barmana i poprosić o jakieś chusteczki, ale najwyraźniej nie były potrzebne. Zahipnotyzowana dziewczyna po całym zajściu jakby się ockneła. Spojrzała przepraszająco na Reda i odeszła zastanawiając się co się stało, zresztą tak samo jak Cass.
- Dziwnie się zachowała.. nie sądzisz? - Szepnęła konspiracyjnym tonem pochylając się ku Redowi, ale tylko na chwilę. Zaraz się wyprostowała i znowu zerkneła w strone Lordiego. Gdy nazwał ją gwiazda wieczoru, na początku zupełnie nie wiedziała o kim mówi. Dopiero widząc jego spojrzenie zdała sobie sprawę, że mowa jest o niej. Spojrzała na niego swoimi wielkimi oczetami, cały czas trzymając słomkę w ustach i zastanawiała się co ma odpowiedzieć. Delikatne rumieńce ewidentnie wskazywał na zawstydzenie, a brak nawet 'dziękuję' na skrępowanie. Na szczęscie Red X znowu zaczął gadać.
- Czasami fajnie samemu.. Można sobie coś tam porobić i w ogóle.. - Rzekła odstawiając do połowy pustą szklanke. Cass lubiła mojito o było odpowiednio kwaśne i słodkie.. no i wprawne dobrane proporcji prowadziło do braku posmaku alkoholu.
- Ja? Czarująca dama? Chyba przesadzasz.... - Wydukała z siebie, znowu płonąc rumieńcem i uciekając wzrokiem. Na dodatek jak chwycił za jej rekę, to nie wiedziałą czy już ma mu strzelić w pysk, czy może zrobić to nieco poźniej.. skąd mogła wiedziec, że chodzi po prostu o ucałowanie. Spojrzała na niego zszokowana i rozejrzała się szybko mając nadzieje, że nikt nie patrzy, ponieważ mine musiała mieć przednią.
- Yyyy..spoko, jak nie masz z kim siedzieć to czemu nie.. - - Odparła cichym tonem przygryzając dolną warge. Była bardzo skonsternowana zachowaniem Reda i zupełnie go nie rozumiała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Pon Sie 18, 2014 9:58 am

Dziewczyna podchodziła do Reda , a Lord przyglądał się BB. To był naprawde zabawny widok.

"Ona będzie rzygać czy co? Takie zdenerwowanie... wyjątkowo chciałbym teraz zobaczyć BlackWatcha. Spuścił by temu łamadze w masce porządny łomot. Teleporty? Jakież to głupie.
Zjadłbym coś ale ... w sumie mogę zagadać do BB. Za dużo myślę... "

Wstał, zakręciło mu się w głowie , ale po chwili szedł całkiem dziarskim (tak mu się przynajmniej wydawało ) krokiem , zbliżając się do niej z sekundy na sekundę. Potrącił jakiegoś sporego faceta, ale tylko popatrzył mu się w oczy a ten zasnął , upadając na prawdopodobnie swoją dziewczynę.
Jedna ręka nadal była przy sztyletach , ale drugą pomachał nieśmiało do BB .
Powrót do góry Go down
Red X

avatar

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Bar   Pon Sie 18, 2014 10:20 am

Fakt zauważył, to że uciekła wzrokiem, ale kto by nie zwrócił uwagi kiedy osoba pokroju Lorda, czyli podejrzana idzie w stronę parkietu? X na moment tam też zerknął, ale uznał, że dziewczyna jest lepszym widokiem.
Tamta co rozlała na niego piwo faktycznie dziwnie się zachowywała, dlatego X przytaknął na stwierdzenie BB. No przecież nie rozlewasz alko od tak, chyba że albo jesteś naćpany albo pijany jak świnia. Na taką nie wyglądała, więc zostaje inne wyjście jak to że kazał jej ktoś to zrobić, a potem rżnąć głupa. Nic się nie stało, piwo ściekło z niego jak woda z parasolki, a Cass miała swojego drinka i nieco była nieśmiała. Wskazuje to na to, że Red musi podjąć pierwszy kroki ku zabezpieczeniu flirtu. Jej rumieńce wskazywały na to, że chyba nieczęsto słyszy komplementy. Jeszcze takiego kalibru od kogoś obcego.
- Tak, ale na dłuższą metę jest nudno - powiedział i odstawił puste szkło. Gest jaki wykonał i kolejny komplement wprawił ją w większe zakłopotanie, ale ostatecznie nie dostał w mordę, czyli nie było źle. Na dodatek zgodziła się dotrzymać mu towarzystwa.Istotnie jej mina była przednia, zwłaszcza to zakłopotanie, ale warto, worth it. W tym czasie chwiejnym komicznym krokiem szedł do nich lord.
- Tobie chyba wystarczy - powiedział do Lorda i objął Cass w pasie - złap się mnie malutka to coś ci pokażę - powiedział do niej i kiedy ją trzymał przeteleportował się z nią za Lorda. W sumie nie musiała się go łapać skoro on jej dotykał, ale to fajniej wyglądało jeśli to ona się wtulała - widzisz? Magia złotko, swoją drogą bardzo piękna suknia, która blednie przy twojej urodzie - powiedział. Ludzie jakoś dziwnie się patrzyli. Chyba dlatego, że X pojawiał się i znikał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Bar   Pon Sie 18, 2014 11:37 am

Widząc jak Lordi się do nich nieśmiało zbliża, posłała mu delikatny uśmiech, w końcu obiecała Burce'owi być miła. Na dodatek była ciekawa co to za facet i czy faktycznie to on namieszał tej biednej dziewczynie w głowie. Złapała za słomke ustami i upiła jeszcze parę łyczków. Tym razem nie odrywała wzroku od Lorda, który zataczając sie szedł w ich strone, na dodatek sprawił, że jakiś koleś dosłownie zemdlał na ich oczach. Cass mina nieco stężała i spoważniała.
- No tak no tak... - - Rzuciła bezwiednie zgadzając się ze zdaniem Red X, chociaż póki co tak wcale nie myślała. Cass lubiła samotność i lubiła zamulanie. Gdyby nie marudzenie Batsa prawdopdobnie pracowała by sama... no ale wszystko w swoim czasie. Dziewczyna nie odrywała wzrok od pijanego mężczyzny, a gdy Red X objał ją w pasie, spojrzała na niego złowrogim wzrokiem. Nie wiedziała co on sobie mysli, ale jeden fałszywy ruch i jak w morde strzelił.. wyląduje na ... lampie. No dobra lampa to miejsce Lordiego. To wyląduje na tej figurze lodowej w kształcie primabaleriny. Troszkę Cass będzie szkoda no ale... o dziwo potem miało być tylko lepiej. Gdy się teleportowali dziewczyna poczuła się dziwnie, a potem hop i już byli za Lordem. Uśmiechnęła się delikatnie i spojrzała z aprobatom. Chyba dziewczynie się spodobało.. co prawda mówienie do niego per 'malutka' czy 'złotko' już średnio, ale wyperswaduje to przy okazji. Zawstydziła się ponownie słysząc jego komplement i zerkneła z pod byka zła, że tak ją zawstydza.
- Dziekuję. - Rzekła prawie przez zaciśnięte zęby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Pon Sie 18, 2014 11:58 am

- Hopsa sasa, co ty jesteś? Zajączek wielkanocny? Teleportacja pomaga ci w rozdawaniu jaj ?
Jacob zakpił, i po chwili jakby nagle coś mu było lepiej, i wytrzeźwiał. Cóż, kosmiczna cząstka lubi oczyszczać organizm z czegoś co nie jest mu potrzebne ( wg. "Tego" alko tylko zatruwa umysł , choć Lord się z tym nie zgadza ) , co jednak łączyło się z nagłym kacem.

- Ufff...moja głowa. Wybaczcie głupie żarty, jakoś , cóż. Nieważne. Red, nie cwaniakuj mi tu tylko. Jeśli myślisz że jesteś ode mnie lepszy bo łazisz w legginsach to się mylisz - powoli przeniósł wzrok na Black Bat. Rzeczywiście wyglądała dziś olśniewająco- pani wybaczy , nie jestem pewien czy się przedstawiłem, a pamięć dziś - mruknął pod nosem z bólu głowy- zawodzi. Zwą mnie Lord Kuamstf

Po chwili namysłu , ściągnął kaptur , i pokazała si jego twarz. Kiedyś mógłby uchodzić za przystojnego . Blizny i blada cera jednak robią swoje. Włosy co prawda umył przed imprezą, a to rzadkość, jednak wątpił by prezentował się choćby "średnio normalnie" .

- Black Bat, jeśli nie jesteś aktualnie za bardzo zajęta, może się gdzieś przejdziemy ?
Powrót do góry Go down
Red X

avatar

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Bar   Pon Sie 18, 2014 12:48 pm

Co sobie X myślał obejmując ją? Pewnie, że ma fajną talię, zgrabną pupę oraz to, że z taką towarzyszką można zawojować niejedną imprezę (i pewnie noc). Ten jej morderczy wzrok jeszcze nadał sytuacji smaczku i wyszczerzył się do siebie. Nie bał się tego wzroku bo bywał w gorszych opałach niż rozjuszona BB. A nawet jeśli będzie straszna to jakoś pokombinuje i ją rozbroi. No tak osoby, które nie maja kombinezonu odczuwają niewielkie turbulencje podczas teleportacji. Nic specjalnego, zwyczajnie przeniesienie swoich cząsteczek i poskładanie ich w nowym miejscu. Jeszcze ten ton... miód dla jego uszu.
- Nie ma za co malutka - powiedział i dalej trzymał ręke na jej tali. W sumie jakoś mu się nie śpieszyło ją zdjąć. Przyszedł nawet lord i zaczął coś bełkotać. Chyba za dużo wypił. Jedna z zasad X'a: Nie pij tyle by bełkotać albo żeby skakać teleportem gdzie popadnie.
- Jak jestem królikiem to nie chcesz wiedzieć, jakie jajko byś dostał - rzucił zadziornie, bo zwyczajnie podłożyłby mu bombę jako królik.
Wybuchnął śmiechem na to jak usłyszał o leginsach. Czy najnowszej generacji kombinezon, który jest jedynym egzemplarzem można nazwać leginsami? No chyba nie - Obawiam się jednak, że ja jako Red X mam styl i to mi wystarczy. Leginsy to tylko dodatek jak zabawka w płatkach śniadaniowych. Wiesz chyba co to takiego nie? - zapytał na wpół złośliwie na wpół ironicznie. No a potem odsłonił swoje oblicze. Red X odruchowo się skrzywił - Dobra, a teraz zdejmij tą maskę hallowenową - zażartował. Spojrzał na BB, a potem szybkim ruchem znalazł się za nią i obejmował ją już od tyłu obiema rękami. Nie jakoś wulgarnie, tylko na talii tak jak wtedy. Oparł sobie głowę na jej ramieniu - wiesz mieliśmy plany jeszcze trochę poskakać - powiedział, bo przecież dlaczego miałby oddawać kogoś z tak wysoką notą komuś takiemu jak Lord? X był egoistyczny zwyczajnie, ale był też przezorny, dlatego był gotów do lądowania lub do obrony jeśli Cass go będzie bić lub nim rzuci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aquaman

avatar

Liczba postów : 14
Data dołączenia : 20/05/2013
Wiek gracza : 26

PisanieTemat: Re: Bar   Pon Sie 18, 2014 3:18 pm

Artur od jakiegoś czasu przechadzał się wśród gości w balowym stroju Atlantydy. Składał się on z zielonomorskiej tuniki z długimi rękawami, które rozszerzały się na końcu. Całość była haftowana niebieską nicią zrobioną z alg, w misterne wzory. Tunika sięgająca bioder, była obwiązana aksamitnym sznurem, tego samego koloru co hafty. W takiej samej kolorystyce były bufiaste spodnie, pozbawione jednak wszelkich wzorów, wpuszczone w wysokie, szare buty ze skóry rekina, przyozdobione w złote hafty. Na to, została założona zbroja, o takich samych kolorach i wzorach jakimi charakteryzowały się buty. Na szarym metalu, widniały piękne i szczegółowe, złote wzory. Tak naprawdę to zbroja to za dużo powiedziane, gdyż jedyny rynsztunek jaki miał na sobie król Atlantydy to zarękawia, pas na którym spoczywał wcześniej wspomniany sznur i przyczepiona do niego pochwa z mieczem paradnym, oraz naramienniki, spod których wypływała niebieska peleryna. I oczywiście, nieodłączny trójząb.
Orin był przyzwyczajony to tego typu przyjęć. W końcu był politykiem, królem całego podwodnego świata co wiązało się z częstą obecnością na wielu balach. Trzeba było dbać o kontakty wewnętrzne, żeby królestwo się nie rozpadło.
Można więc powiedzieć, że Curry brylował w towarzystwie. Czuł się tutaj jak ryba w wodzie, ale nawet każdy wyjadacz potrzebuje chwili wytchnienia.
To właśnie dlatego, Aquaman zszedł do baru. Wzbudzał zainteresowanie swoim strojem, do czego zdążył się już przyzwyczaić. Postukując trójzębem o podłogę, podszedł do baru i poprosił o whisky. Smakował mu alkohol powierzchniowców. Z tą myślą, i gorzkim, lecz przyjemnym posmakiem w gardle, zaczął się rozglądać po towarzystwie, jakie znajdowało się w pomieszczeniu. Jego uwagę przykuła pewna niebieskooka dziewczyna w towarzystwie jakiegoś dziwaka w masce. Wróć, nie dziwaka, Artur zdążył się już przyzwyczaić do takich osobników.
Rozpoznał w dziewczynie Black Bat, przybraną córkę gospodarza i przyjaciela Currego - Batmana. Po minie Cassandry, doszedł do wniosku, że nie jest zbyt szczęśliwa w towarzystwie mężczyzny, więc postanowił ją od niego wybawić.
Ze szklanką w dłoni, podszedł do pary.
- Witaj Cassandro. - powiedział uśmiechając się do dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Bar   Pon Sie 18, 2014 10:34 pm

Rozbawił ją tekst o legginsach, aczkolwiek słysząc przekomarzanie chłopaków co i rusz przewracała oczkami. Gdy Red X zmaterializował się za jej plecami i położył dłonie w jej talii zacisnęła piąstki. Miała mu ochotę walnąć z łokcia w brzuch, bo chłopak za bardzo sobie pozwalał. Zsunęła sobie jego dłonie i zrobiła krok do przodu, a potem spojrzała złowrogim spojrzeniem w jego.. maskę.
To co zobaczyła po ponownym zwróceniu się w stronę Jacoba było... dość przerażające. Otworzyła szerzej oczy, ale tylko na sekundkę. Chłopak był totalnie oszpecony. Tak jak ona zresztą. Ciało Cass było poorane bliznami, których bardzo się wstydziła. W tej kwestii okazała się mniej odważna niż chłopak, ponieważ swoje skrywała jak mogła. Uśmiechnęła się do niego delikatnie i już chciała zapytać go o imię, gdy Red X zaskoczył ją swoim okrucieństwem. Jak mógł się z niego tak ostentacyjnie nabijać. Serce, aż ją zakuło, więc posłała mu spojrzenie pełne zawodu i smutku. Sama oczywiście nie wiedziała, jaką tajemnice skrywa pod maską Red, ale... skoro był taki śmiały w wygłaszaniu takich komentarzy to chyba nie mogło być aż tak źle.. Zresztą, wtedy mógłby się wykazać większą empatią.
Cass była tak zaaferowaną tą sytuacją, że nawet nie dosłyszała gwaru szeptów, które podniosły się zaraz po wejściu Aquamena na sale barową. Dopiero powitanie Atlantczyka wyrwało ją z szoku jaki przed chwilą przeżyła. Cass odwróciła się na pięcie by spojrzeć na przybysza, jednak jej wzrok wylądował na klatce piersiowej wysokiego mężczyzny. Jego strój mógł wskazywać tylko na jedną osobę.
- Arthur! Witaj! - Posłała mu radosny uśmiech. Nie wiedziała za bardzo jak ma się przywitać z bardzo arystokratycznie wyglądającym mężczyzną. Może powinna złapać za koniec sukienki i skłonić się przed królem? A może powinna uścisnąć dziarsko jego dłoń, ponieważ obydwoje byli bohaterami.. A może powinna wspiąć się na palcach i złożyć na jego policzku pocałunek niczym dama witająca dawno niewidzianego przyjaciela? Eh. Cass jak to Cass. Stała i się uśmiechała.. skonsternowana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Pon Sie 18, 2014 10:46 pm

-Witam rybiego Casanovę. Król głębin a Ja Lord... intrygi, że tak powiem.

Wyciągnął dłoń do Aquamana w geście powitania, po czym skwitował X jednym zdaniem.

-Ja twarzy nie ukrywam pokrako, i kłóciłbym się z tobą dalej ale prawdziwy gentleman przy takiej kobiecie musi zachować maniery
.

Złość w nim nabierała, ale dziś bestia musi siedzieć tylko w jego umyśle. Jeśli nigdy tego nie czuliście to tego nie zrozumiecie. Łeb wydawał mu się na zmianę ciężki i lekki. Wiedział że łatwo może się pozbyć dyskomfortu. Wystarczy odpuścić.. i rzucić się z pazurami na najbliższe otoczenie. Nie może na to pozwolić. Jeszcze by skrzywdził dziewczynę, albo dostałby tym widelcem co go ten cały wodnik szuwarek nosi. Kosztowało go to trochę skupienia, ale po 10 sekundach udało musię wrócić do pełni kontroli. "Oby tego nikt nie zauważył"- pomyślał.Rzucił tak przyjazne jak tylko się da spojrzenie Cass, i spytał Aquamana:

-Jak tam...u Ciebie? Macie jakieś fajne banki?

zagaił rozmowę i po chwili zahipnotyzował gościa z kwiatami. Kręcił się obok. To była doskonała okazja. "Przekonał" go , by wręczył je BlackBat. Róże, kwiat krwi...
Gdy kwiaciarz wręczył kobiecie różę, Jacob rzekł :

- Od podłej łachudry dla damy w czerni.
Powrót do góry Go down
Red X

avatar

Liczba postów : 100
Data dołączenia : 09/06/2014

PisanieTemat: Re: Bar   Wto Sie 19, 2014 2:25 am

Red jak to Red, zwyczajnie robił co mu się podobało, bo czuł tą egoistyczną potrzebę ukazania tego, że może sobie na to pozwolić. Dużo był w stanie znieść oraz osiągnąć i gdyby bohaterowie kiedyś go do siebie przekonali (w co wątpi, bo przecież nie lubi być bohaterem [co nie znaczy, że nie umie]), to pewnie by dorwali całkiem potężnego sojusznika. X przecież dał radę utrzymać grupkę tytanów i jeszcze podchodzić tak na luzie, żeby gadać sobie z Robinem i się z nim przekomarzać. Jakoś się nie przejął konsekwencjami tego co powiedział, chociaż troszkę szkoda Cass, która go uznała za niezbyt czułego gościa. Red miał taki kaprys i tyle, więc mógł to przełknąć. Na komentarz Lorda się roześmiał, bo to go rozbawiło zwyczajnie.
- Wybacz, to co pod maską tylko dla specjalnych osób. Wiesz w końcu nie w każdej sytuacji można ją nosić - powiedział takim tonem z serii "If you know what I mean" - Maniery? Ta, mam na to czasem fazy, w przerwie między jednym drinkiem a drugim - powiedział i założył ręce na piersi. W tym czasie dotarł tutaj Aquaman ze swoim splendorem i chyba próbował przyćmić Reda. Nie spodobało mu się to, ale przecież nie będzie się bił tutaj... chyba, ale obezwładnienie kogoś lepką pianką to nie bicie. Na dodatek Cass dostała kwiatka, a X zaczął się nudzić z powodu braku drinków. Chociaż miał jeszcze jeden kaprys, który chciał zaspokoić. Podszedł do Black Bat i korzystając, że ma zajęte ręce i jest zdezorientowana tym, że pewnie nie wie co powiedzieć skradł jej lekkiego całusa w usta. Po pół sekundzie zrobił salto w tył i zniknął z pola widzenia. Jak ktoś się rozejrzał to dostrzegł go przy wyjściu z baru - To zdzwonimy się jeszcze maleńka - powiedział i wyszedł, majestatycznie jak to Red. Tak niczym jakiś kozak oczywiście poszedł dalej, żeby zobaczyć co jest dalej. Co jakiś czas zerkał za siebie czy wściekła Cass go nie goni. To by było zabawne nawet.
Z/T
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Bar   Wto Sie 19, 2014 4:19 pm

BW wbił na przyjęcie dosyć niedawno. Co dziwniejsze nawet dostał na nie zaproszenie nie wiadomo skąd. Musiał poczynić przygotowania jako dobry żołnierz, czyli wypożyczyć strój wieczorowy, pochować w nim broń, nauczyć się etykiety itp., nauczyć się tańczyć chociażby tego tulanego, dużo rzeczy a kasy tak mało.
Postanowił przed głównym wydarzeniem, które pewnie miało nadejść jak to na takich imprezach się dzieje, napić się czegoś. Akurat wchodził do sali od strony jadalni, bo jako dobry żołnierz wykonywał zwiad i akurat od tamtej strony zaczął, więc wpadł na niego X kiedy szedł, ale raczej się tym czerwony nie przejął. BW wręcz przeciwnie.
- Jak leziesz ty penisie! - nawiązanie do pewnego filmu komediowego jaki oglądał ostatnio. Chyba "Killer" się nazywał czy coś takiego. Nie był wielkim fanem komedii, ale ta akurat przypadła mu do gustu. Jednak to przyjęcie, więc ostatecznie machnął na to ręką. Zwłaszcza, że zobaczył swoją przyszłą żonę w pięknej sukni wieczorowej... tylko czemu obok był ktoś kogo postrzelił kiedyś tam? A może to jakiś brat bliźniak tej osoby? Różni ludzie łażą po świecie, więc niewykluczone. Na dodatek obok był pan Sushi, czyli Aquaman. Dan podszedł bliżej i przywitał się należycie.
- Hej wszystkim - powiedział, potem podszedł do Cass i ucałował ją w policzek - hej skarbie. Super dzisiaj wyglądasz w tej kiecce. Zatańczymy potem?- jemu chyba nie odmówi nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Aquaman

avatar

Liczba postów : 14
Data dołączenia : 20/05/2013
Wiek gracza : 26

PisanieTemat: Re: Bar   Sro Sie 20, 2014 11:34 am

Ach te rzezimieszki. Za grosz etykiety. Chociaż w przypadku Red X brakowału mu nie tylko etykiety, ale też elementarnych zasad kultury. Czyli, mówiąc oględnie, zachowywał się jak cham. Takie narzucanie się kobiecie, która dawała dość wyraźne sygnały, że gardzi jego zalotami, albo chociaż są jej nie w smak było poniżej poziomu, który reprezentowała reszta gości przyjęcia. Przynajmniej większość. A już na pewno Aquaman.
Artur nie wiedział jak się zachować wobec Alexa, który posunął się za daleko i pocałował BB. W normalnych okolicznościach, czyli polowych, zdzieliłby go przez łeb Trójzębem, ale nie był w warunkach polowych. Był na balu gdzie sobą i swoim strojem reprezentował cały morski świat. Nie mógł otwarcie go zaatakować. Chociaż patrząc po minie Cassandry, ona nie miała takich zachamowań. Trudno się jej dziwić.
W związku z powyższym, położył jej jedynie dłoń na ramieniu, w przyjacielskim geście by się uspokoiła, a drugą ręką w której trzymał Trójząb zatoczył małe koło, pochylając je tak by wskazywało na szczupłą sylwetkę Red X. Gdy przechodził obok fontanny z ponczem, płyn nagle ożył i chlusnął na Niezrzeszonego. I tylko jego, reszta gości, którzy znajdywali się w pobliżu odskoczyli, jednak i tak nie mieli się czego bać, napój był przeznaczony tylko dla Czerwonego.
Gdy jego przemoczona postać zniknęła w przejściu, Curry usłyszał słowa Lorda. Wtedy dopiero zwrócił na niego uwagę. Cóż, nie ukrywajmy Artura facjata jegomościa nieco zszokowała króla. Oczywiście, widywał i gorsze rany a także przeróżne kreatury z głębin oceanów, które wyglądały jeszcze bardziej odpychająco od Jacoba. Jednak one trzymały się swoich mroków odmętów, krążąc pomiędzy podobnymi do nich stworzeniami, a najemnik najwyraźniej nie wstydził się swoich ran. Może wręcz przeciwnie, był z nich dumny bo zdobył je w heroiczny sposób? W kulturze Antlantczyków było to jak najbardziej zrozumiałe.
Jednak słowa Wengzynovica pokazały, że wcale nie jest mniejszym burakiem niż Red X. Artur nie przywiązywał uwagi do swojego tytułu aż tak bardzo by chcieć być nazywany królem czy Jego Wysokością. Jednak szacunek mu się należał. Którego jak narazie nie mógł się doszukać. Mniejsza z szacunkiem, każdy mężczyzna, którego spotkał w barze go obrażał.
Jednak zanim do nich podszedł, Curry z kamienną miną uścisnął dłoń Lordowi tak, że kości zatrzeszczały. Gdyby był swoim bratem Ormem, za taką zniewagę światu naziemn emu zostałaby wypowiedziana wojna. Wojna, która pochłonęłaby wiele ofiar. Lorda w pierwszej kolejności.
Artur zignorował słowa Jacoba. Denerwowała go jego obecność, jednak to nie Curry był celem jego uwagi lecz BB. Z radością go usunie z ich towarzystwa, jednak musiała dać mu ku temu wyraźny znak.
I właśnie wtedy podszedł do nich Dan. Hej wszystkim. Cóż, było to lepsze niż nazywanie Arthura rybim Casanovą, jednak wciąż nie przywitano się z nim chociażby trochę, zgodnie z piastowaną funkcją.
Curry nie był nadętym bubkiem, każdy kto go znał, wiedział o tym. Ale w tej chwili reprezentował całe królestwo, a brak szacunku wobec niego równał się z brakiem szacunku wobec imperium. Ludzie, którzy tak traktowali Wodnego Człowieka byli debilami albo ignorantami. W przypadku Lorda i Blackwatcha - jedno i drugie. Nie byli przyjaciółmi, ledwo się znali.
Widząc, że Cassandra jest już pod ochroną swojego narzeczonego, Curry zwrócił się do niej:
- Widzę, że nie potrzebujesz już mojej pomocy, więc pozwolisz że się oddalę. - powiedział uśmiechając się, jednak jego oczy zdradzały uczucia jakie się w nim kotłowały. BB powinna zrozumieć o co chodzi. W zdaniem Artura, przemyśleć relację jaka łączyła ją z najemnikiem. Ale to nie była jego sprawa, nie jego życie. Cass zrobi to co uzna za najlepsze.
Po tych słowach, wyminął dwóch mężczyzn, odmawiając sobie chociaż symbolicznego trącenia ich barkiem. Zamiast tego, po protu ich olał i wyszedł z baru.
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Bar   Sro Sie 20, 2014 8:36 pm

Lord widząc że powoli robi się tu nieprzyjemnie szybko odchrząknał i powiedział:

- No nic, ja się zbieram, może sobie potańczę , a może coś innego. BW, mimo pewnych spięć- popatrzył na niego pustym aczkolwiek jakby pogardliwym wzrokiem - zauważyłem że X też cię wnerwia. Skubaniec ma swoje...hmm... teleportacyjne moce. jeśli będziesz chciał mu dać w mordę daj znać. Chętnie pomogę.

Rozglądnął się ostatni raz i zakłądając kaptur odszedł powolnym, zmęczonym ale wyjątkowo sprężystym krokiem. Po chwili przerodziło sie to w bieg, a na końcu rozpoczął parkour, przemykał między goścmi i po chwili go nie było.

Z/T
Powrót do góry Go down
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Bar   Czw Sie 28, 2014 9:16 pm

Gdy usłyszała komentarz Lorda spojrzała na niego nieco zawiedziona. Co jak co, ale Arthur prezentował się najlepiej z nich wszystkich. Był taki dostojny i elegancki. No, co tu dużo mówić, wyglądał pięknie. Jednak gdy dodał tekst o królu głębin, złość jej przeszła, a nawet posłała mu delikatny uśmiech, który się nieco poszerzył gdy skomentował zachowanie Red Xa. Co prawda Cass się zawstydziła i nie do końca zrozumiała co Jacob miał na myśli mówiąc 'przy takiej kobiecie', ale założyła, że to coś pozytywnego - stąd te rumieńce. Widząc zdenerwowanie w obliczu zakapturzonego wysiliła się na gest i położyła dłoń na jego ramieniu.
- Wszystko w porządku? - Zapytała ściągnąwszy brwi, ale zanim zdążyła cokolwiek dodać, ten posłał jej uśmiech, a potem żenujący tekst do Aquamena. Cass zabrała rękę i znowu przewróciła oczami, jednak zabrakło paru sekund do pełnoprawnej irytacji, bo zaraz podszedł do nich wydawałoby się, zamroczony mężczyzna i wręczył kwiatka dziewczynie. Złapała za łodyżkę posyłając pytające spojrzenie, lecz zanim facet się ocknął, Jacob udzielił odpowiedzi na pytanie, które jeszcze nie padło. Dziewczyna spuściła wzrok zawstydzona i skrępowana tą sytuacją, aczkolwiek w głębi duszy musiała stwierdzić, że zrobiło jej się bardzo miło. W sumie... chyba nigdy nie dostała od nikogo kwiatka, a to taki.. miły gest. I już chciała mu ładnie podziękować i posłać zarazem karcące spojrzenie, za to brzydkie określenie swojej osoby, ale nie zdążyła, ponieważ bezczelny Red X śmiał ją pocałować. Zamachnęła się kwiatkiem, ale nie zdążyła. No tak, klasyk. Salto w tył i hyc i go nie ma. Ahh. Gdyby tylko nie była tak zdezorientowana, na pewno zareagowałaby szybciej. No i gdyby nie miała obcasów. No i tej cholernej i durnej sukienki. Oh jak ona była wściekła na siebie, że w ogóle zgodziła się na ten cały durny bal. Jej honor jednak został uratowany i chyba nie trzeba było dodawać, że właśnie przez Aquamena. Cass parsknęła gromkim śmiechem widząc jak przemoczony Red X znika za drzwiami i klasnęłaby z radością w dłonie, ale nie mogła.. bo trzymała kwiatka. A potem zobaczyła w drzwiach swojego... ekhm ukochanego. Spóźnionego. I to grubo ponad godzinę. Cass zupełnie inaczej sobie wyobrażała ten wieczór. Najpierw schodząc po schodach z piętra miała nadzieje, że go zastanie stojącego na dole. Potem nie zastała go na sali, a potem zrezygnowana wyszła usiąść koło basenu. Przez całą tą 'podróż' Cass zaczęła mieć największe wątpliwości prawdopodobnie dlatego, że mężczyzny nie było przy niej wtedy kiedy był jej najbardziej potrzebny. Mimo to ucieszyła się na widok BW. Uśmiechnęła się ładnie widząc go w garniturze, bo najwyraźniej się postarał. Dla niej? A może wcale nie dla niej? Jednak gdy usłyszała ten głupi tekst do Red X, dziewczyna poczuła się nieco zażenowana. Spojrzała przepraszająco na Aquamena. Cass nadstawiła policzek gdy BW ją pocałował, a gdy skomentował jej 'kieckę' prawie się uśmiechnęła. Spodziewała się bardziej wysublimowanego komplementu. Jeszcze gorzej się poczuła pod naporem spojrzenia Aqua oraz po wcześniejszych jego słowach. Chyba nie chciała by tak szybko znikał z ich towarzystwa. Zaraz również zmył się Lord, więc już w ogóle przygryzła dolną wargę i starała się uciekać wzrokiem jak mogła. Jednak długo się tak nie dało. Nastała.. krępująca cisza.
- Dan. Musimy pogadać. - Odparła prawie, że szeptem wpatrując się w niego prawie z pod byka. Dopiła drinka, którego przyrządził Red X, ale nawet już o tym nie pamiętała, a potem ruszyła przed siebie do wyjścia.
/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar   

Powrót do góry Go down
 
Bar
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Hyde Park :: Impreza u Batmana-
Skocz do: