PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Parkiet taneczny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Parkiet taneczny   Czw Cze 12, 2014 5:38 pm

Powrót do góry Go down
Zatanna Zatara

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 07/05/2013
Wiek gracza : 24

PisanieTemat: Re: Parkiet taneczny   Pią Cze 13, 2014 12:55 am

/ Będę taka miła i ja zacznę pierwsza.

Już od dawna w Gotham roiło się od plotek mówiących o wystawnym przyjęciu organizowanym przez samego Batmana. Słysząc szepty, pogłoski o tymże zdarzeniu sama Czarodziejka nadstawiła uszu, bo i temat ciekawy. Postanowiła uruchomić swe kontakty – w roli przemytnika informacji nie kto inny jak Black Bat i dowiedzieć się więcej o ów imprezie.
Jak się okazało, faktycznie, ma być ostry melanż, tony żarcia, hektolitry alkoholu, i ogólnie wirujący seks na całego. Zachęty panna Zatara nie potrzebowała – tam gdzie wyżerka i darmowe Driny tam pojawiała się i ona. Ogólne zaproszenie jeżeli dostała, to zignorowała, nie mogła go znaleźć pod stertą innych zaproszeń na bankiety i spektakle, czy po prostu gdzieś rzuciła je na bok i o. Zniknęło. Poradzi sobie bez niego, w końcu ją tam znają.
Nadszedł i dzień ów ‘baletu’. Piątek, sobota czy niedziela – nieważne, ważne, że było wolne, ważne, że był piękny wieczór. Niebo czyste, granatowe, nie spowijające żaden niechciany obłok. Powietrze rześkie, przetykane lekkim wiatrem muskającym odkrytą skórę. Do tego śpiew ptaków i szum drzew… No i kłótnia Pakistańczyków dobiegająca gdzieś z oddali. Kłócili się chyba o wczorajszą gazetę, no cóż. Zacia nie byłaby sobą, gdyby nie przyjechała punktualnie. Elegancko, zajechała srebrną taksówką przed willą Wayne’a i wcześniej wciskając kilka setek taksiarzowi wygramoliła się z samochodu jeszcze rzucając ukradkowe zerknięcie w stronę lusterka, tak by sprawdzić czy makijaż się jej nie rozmazał. Błękitne oczy, podkreślone czarną, lekko rozmazaną kredką tworząc tym samym klasyczny przydymiony make up, a kurtyna czarnych rzęs, zalotnie podkręconych tylko wydobywały głębie spojrzenia Zee Zee. Pełne usta pociągnięte karminową szminką, układały się w szerokim uśmiechu, a miękkie, ciemne fale włosów opadały kaskadą na odkryte ramiona i plecy. Co do biżuterii, nie było tego dużo. Perłowa kolia, srebrny zegarek i wiszące kolczyki, pobrzękujące za każdym razem gdy kobieta gwałtowniej odwróciła głowę, by chociażby spojrzeć na budynek, przed którym stała. Zatanna wiedziała co dobre, dlatego i na tę okazję starała się wyglądać… Odpowiednio. Czarna, krótka sukienka, opinająca jej kształtne biodra, podkreślające talię i eksponująca biust, aczkolwiek nie za bardzo – dekolt układał się w łagodne serduszko, a dół się rozchodził falując wokół jej ud. Do tego wysokie szpilki, z czerwonym podbiciem wiadomej marki i torebka, kopertówka, której trzymała najważniejsze drobiazgi. Trzymając się dzielnie na długich nogach skierowała się na górę, gdzie od razu powitał ją jeden z kamerdynerów, akurat wynajętych na tą imprezę i wskazał jej miejsce, dokąd ma się udać. Po drodze mijała mnóstwo znanych jak i nieznanych jej twarzy. Z jednymi się witała, drugim słała uśmiechy, a jeszcze innych ignorowała. Ludzi było mnóstwo, w powietrzu roznosił się zapach alkoholu, mieszaniny perfum i jedzenia. Do tego głośna muzyka, typowo taneczna, która mogłaby przywrócić słuch głuchemu. Zauważywszy jednego z wielu kelnerów, notabene piekielnie seksownych nie pytająco pozwolenie pierwszemu lepszemu skradła smukły kieliszek wypełniony po brzegu szampanem. Będąc już u wejścia Sali balowej, jak ją w myślach nazwała wychyliła alkohol na raz, na zachętę i puste naczynie odstawiła gdzieś na bok, by zaraz zaopiekować się kolejnym, znowu pełnym. Szampan mile połechtał jej gardło – aż ta westchnęła zadowolona i dumnie wkroczyła do pomieszczenia, skąd wypadło kilku już nietrzeźwych panów i zlustrowało tylko kobietę. Ta nie chcąc widzieć ich paskudnych gęb wyminęła ich zgrabnie i rozejrzała się wokoło starając się dojrzeć kogoś jej bliskiego, kogoś z kim mogłaby porozmawiać, po prostu, by nie czuć się zbyt samotnie. Zwróciła uwagę na bogaty wystrój i w duchu pogratulowała Batsowi zdolności zatrudnienia kogoś o tak dobrym smaku i guście. Trzymając kieliszek w dłoni przechadzała się wzdłuż Sali, a jej spojrzenie wędrowało od jednego stolika, do kolejnego…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Parkiet taneczny   Pią Cze 13, 2014 9:30 am

Nasza mała Cassie natomiast stała na schodach i wręcz kurczowo przytrzymując się poręczy, zastanawiała się czy tak naprawdę ma ochotę na tą imprezę. Rozglądała się za znajomą twarzą Bruce’a, chociaż wiedziała, że mężczyzna jeszcze się szykuje, w końcu gospodarz musiał mieć swoje wejście. Cel imprezy  zgoła szczytny, bo charytatywny, ale czy ona była tu potrzebna?
Umęczona całym dniem przymierzania sukienek oraz próbami pomalowania rzęs przez Steph, która była najbardziej poszkodowana w tej walce, ponieważ przy każdym zbliżeniu szczoteczki do oka dziewczyny, ta łapała ją za nadgarstek i go boleśnie wyginała.  Strach pomyśleć, co działo się przy malowaniu kocich kresek na górnej powiece. Nie robiła tego specjalnie! Po prostu broniła się przed atakiem. To było dla Cass tak naturalne i bezwiedne jak podrapanie się w swędzącym miejscu.
Efekt natomiast był niesamowity. Oto na schodach, stała drobnej postury kobietka, w czarnej sukience bardzo przypominającej tą, którą miała na sobie Marylin Monroe w sławetnej scenie, podczas której stojąc na kratce tunelu metra podwiewała radośnie i beztrosko.   Na ramionach miała zarzucony tiulowy szal, również czarny, który po części zakrywał blizny dziewczyny, powstałe po zaciekłej walce z przeciwnikami. Włosy miała zaczesane do tyłu i spięte w kitkę, ponieważ z taką długością nie za bardzo mogło się cokolwiek innego zrobić. To jednak ujawniało bardzo ładną i przede wszystkim dziewczęcą twarz Cass, która w ciągu dnia była skrywana przez kaptur, a nocą, przez maskę Black Bat. Usta były przyozdobione w czerwień, tak jak i paznokcie u nóg. Cass nie do końca dobrze czuła się w tej nowej oprawie, co było widać chociażby po tym, w jaki sposób trzymała prawie pod szyją tiulowy szal, tak jakby chciała jak najmniej ujawnić, a przecież naprawdę nie miała, czego się wstydzić. Dziewczyna wydawała się być nieco wyższa niż zwykle, ponieważ drobne stopki Cass były przyozdobione pięknymi sandałkami na obcasie, które były wiązane nad kostką. W dłoni miała również kopertówkę w kształcie nietoperza i to chyba była jedyna rzecz, która bardzo się jej spodobała i jedyny dobry argument by pokazać się na imprezie.
Na dodatek większość Bat Teamu nagle znalazła sobie inne zajęcia i została z tym wszystkim sama. No prawie sama. Gdzieś w tłumie dostrzegła burze włosów Zatanny. Cass zbiegła ze schodów jakby, kto ją gonił i z ogromną gracją, jak na amatorkę obcasów, ruszyła szybkim krokiem przez tłum, machając zbyt nadmiernie do kobiety, która na chwile obecną jeszcze jej nie dostrzegła. Równie dobrze mogła Cass nie poznać, w końcu dziś wyglądała wręcz zjawiskowo. Jedno było pewne, musiała się napić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Parkiet taneczny   Pią Cze 13, 2014 4:32 pm

Przygotowania tej imprezy zaczęły się na kilka tygodni wstecz przed właściwą datą. Wyjątkowo Bruce nie wykorzystał Alfreda do... cóż, wszystkiego. Do tej pory to właśnie lokaj zajmował się tego typu zadaniami, kiedy Wayne przemierzał Gotham.
Jednak tym razem, Bruce chciał wszystko zorganizować sam. Osobiście dobrał personel, wystrój, jedzenie i napoje, w tym alkoholowe, muzykę i całą resztę, która była niezbędna na tego typu wydarzeniach.
Gospodarz tak bardzo zaangażował się w te przygotowania, że nawet w dniu imprezy, po jej rozpoczęciu, sprawdzał czy wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Alfred często patrzył się na swojego pracodawcę zdziwionym wzrokiem, kiedy nie zastawał go w Batcave, a w swoim gabinecie, parę pięter wyżej, wiszącego jednocześnie na kilku telefonach. To właśnie było powodem jego spóźnienia.
Kiedy jednak okazało się, że wszystko zostało przygotowane tak jak sobie wymarzył, cały stres minionych tygodni wyparował jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki i Bruce poszedł do swojej sypialni się przygotować do tej długo oczekiwanej nocy.
Po ubraniu się w klasyczny czarny smoking, przejrzał się w lustrze. Idealnie dopasowany, z najlepszego materiału jaki można było sobie wyobrazić leżał świetnie na wysportowanej sylwetce Wayne-a podkreślając jego potężną budowę. Na stopach spoczywały dokładnie wypastowane buty a czarna muszka spoczywała pod gładko ogoloną twarzą. Włosy uważnie uczesane, idealnie komponowały się z resztą stroju. Ostatni, dopełniający akcent pełniły srebrne spinki do mankietów i ulubiony zegarek marki Rolex tego samego koloru.
Kiedy zadowolony ze swojego odbicia Bruce otrzymał aprobatę od Alfreda, który właśnie wszedł do pomieszczenia by poinformować o przybyciu dużej ilości gości, Wayne w końcu wkroczył na imprezę.
Swoje pierwsze kroki tego wieczoru skierował na parkiet. Po drodze przykleiły się do niego dwie, piękne 20-paro latki. Jak zawsze na tego typu imprezach, Bruce uśmiechnął się szeroko i kładąc dłonie na ich biodrach, poprowadził je tam gdzie zmierzał, nie dając się zaciągnąć do najbliższego pokoju. Nie przeszkadzało mu to jednak prowadzić flirtu, który kontynuował po wkroczeniu na salę.
Zaczął krążyć między stolikami, witając co bardziej zaprzyjaźnionych bądź bogatszych gości, przy okazji próbując zgubić dwie modelki.
Gdy w końcu to mu się udało, porwał z tacy przechodzącego obok niego kieliszek martini i rozejrzał się po sali w poszukiwaniu kogoś z kim warto było porozmawiać.
I znalazł. Ruszył wolnym krokiem w kierunku czarnowłosej piękności, stojącej samotnie przy stoliku.
- Hej Zat. - powiedział z uśmiechem podchodząc do niej i witając delikatnym pocałowaniem ręki. Mimo różnicy wieku między nimi, Zatanna należała do niewielkiego kręgu kobiet, wśród których czuł i zachowywał się swobodnie. Oczywiście tylko jako Bruce, jako Batman już nie.
- Mogę dotrzymać Ci towarzystwa? - zapytał.
Powrót do góry Go down
Zatanna Zatara

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 07/05/2013
Wiek gracza : 24

PisanieTemat: Re: Parkiet taneczny   Nie Cze 15, 2014 9:41 pm

Muzyka w Sali stawała się coraz głośniejsza, skoczniejsza, a ludzie uraczeni alkoholem coraz chętniej opuszczali swoje bezpieczne miejsca i ruszali ku parkietowi, by zaprezentować reszcie swoje talenty. Albo też ich brak, ale to druga sprawa – i tak zbytnio nikt nie zwracał uwagi na to czy jegomość z czerwoną muszką depcze po palcach damy z broszką w kształcie mordki Jokera. Sama Zatanna na razie nie miała ochoty na żadne tańce. Nie dlatego, że się wstydziła, czy to, że nie miała partnera – chociaż kilku panów zdążyło już podejść do Czarodziejki i poprosić ją o pierwszy taniec, jednak ta uprzejmie odmówiła – zbyt zajęta była drinkiem, chyba czwartym już z kolei, który powoli i z namaszczeniem sączyła. W międzyczasie zdążyła już na spokojnie obczaić wszystkie pary zaproszone na bal, pozwalając sobie przy okazji na skomentowanie w myślach zachowania tego, czy wyglądu tamtej osoby… W pewnym momencie, gdy po prostu na moment uniosła głowę, zauważyła, że ktoś nader energicznie do niej macha. Jeden zerk, drugi i kolejny, ale dziewczyna zupełnie nie mogła skojarzyć słodkiej dziewuszki, która tak entuzjastycznie ją pozdrawiała. Znajome rysy twarzy, ciemne włosy i ten Nietoperek. Toż to Cass ! Magiczka zaskoczona metamorfozą przyjaciółki zamrugała zdziwiona i pomachała BB dłonią, w której trzymała kieliszek z dopiero co napoczętym drinkiem, jednak tak by go nie rozchlapać. Szkoda by było takich pyszności.
Nie wiedząc czy iść w jej kierunku, czy też nie, zaczęła po prostu krążyć między stolikami, zgrabnie przy tym omijając ludzi zbyt zajętych sobą. Co jakiś czas popijała tylko alkohol, mając w głębi nadzieję, że się nie rozmazała zbytnio…
Szczerze mówiąc miała nadzieję, że w końcu ktoś do niej dojdzie, by i ona mogła zająć stolik jak normalny człowiek, więc chcąc zachęcić kogokolwiek stanęła przy jednym z nich i zaczęła z nudów obserwować tańczącą parę. Na jej twarzy pojawił się już ten charakterystyczny rumieniec, a oczy zaszkliły się nieznacznie. Nie zauważyła nawet mężczyzny, który do niej podszedł Dopiero gdy usłyszała swoje imię ocknęła się i przeniosła spojrzenie błękitnych tęczówek na przystojną twarz jegomościa, który dopiero co, a się z nią przywitał.
-Bruce. – Kiwnęła głową w jego stronę i uśmiechnęła się szeroko zadowolona z faktu, że wreszcie spotkała kogoś znajomego. No i to nie byle kogo, bo samego Batmana, z którym łączyła ją nić porozumienia i czegoś innego. Bardziej skomplikowanego i naprawdę trudnego do opisania. Rozbawiło ją to formalne powitanie- ona sama miała ochotę rzucić mu się w ramiona i pokazać mu jak bardzo tęskniła przez ten czas kiedy się nie widzieli. W końcu ten zajęty był organizowaniem przyjęcia – wszystko zrobił sam, co było dziwne, bo Wayne zazwyczaj zlecał osobie trzeciej wykonanie czegoś, co było o wiele łatwiejsze dla kogoś z jego możliwościami. Teraz jedynie mrugnęła do niego i chwyciła go pod ramię prowadząc gdzieś na ubocze, gdzie nikt ich nie dopadnie, nikt nie będzie zadawał z kategorii tych niewygodnych i gdzieś, gdzie mogą po prostu spokojnie porozmawiać.
- Cudowne przyjęcie. Jestem pod wrażeniem, że sam wszystko zorganizowałeś. Czy aby na pewno Alfred nie maczał w tym palców? – Zapytała spoglądając w jego stronę, nie mogąc powstrzymać się od grymasu zadowolenia. Gdy do jej nozdrzy dotarł zapach mężczyzny aż zakręciło się jej w głowie, a wypieki ponownie ozdobiły jej zazwyczaj blade lico. Ścisnęła mocniej ramię Batsa i mruknęła ciszej.
-Tęskniłam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Parkiet taneczny   Pon Cze 16, 2014 5:02 pm

Cass była ogromnie szczęśliwa, gdy przyjaciółka ją zauważyła i przede wszystkim poznała. Kroczyła dziarsko uderzając obcasami o parkiet, chcąc się przedrzeć przez tłum ludzi, którzy tak tłocznie zjawili się na imprezie. Najwyraźniej zorganizowane przez Bruce'a Wayne'a cieszyły się ogromną popularnością, niczym sławetne imprezy Gatsby'ego. Brakowało tylko pań z ogromnymi pióropuszami wpiętymi we włosy, czy w częściach garderoby.
Zatrzymała się nagle i tak gwałtownie, iż osoba idąca za nią, mogła by bez problemu wyrżnąć w plecy dziewczyny, co mogło skończyć się dość tragicznie, ponieważ Cass odebrała by to jako atak na jej skromną osobę. Nie natrudziła by się wcale gdyby musiała kogoś obezwładnić, kładąc paroma zręcznymi ruchami na ziemie. Muzyka by ustała, a wszystkie spojrzenia zostały by skierowane na Cass, a tego by nie zniosła. Na szczęście taka sytuacja nie miała miejsca. Ważne było to co sprawiło, iż Cass stanęła jak wryta, a mianowicie pojawienie się Bruce'a, który najwyraźniej będąc w doborowym humorze podszedł do Zatanny.
Pan Wayne nie wiedział jak bardzo się cieszyła, widząc go z beztroskim uśmiechem wymalowanym na twarzy, zresztą nigdy by mu o tym nie powiedziała. Cass była kiepska w uzewnętrznianiu się. Lecz to nie była jedyna emocja, która wypływała z mężczyzny, gdy wpatrywał się w piękną buzie Zaci. Cass nie potrafiła tego opisać, ale czuła, że obydwoje pasują do siebie jak ulał. Ona, kwint esencja kobiecości, którą eksponowała w bardzo subtelnie, acz dosadnie, dając wszystkim do zrozumienia, że jest prawdziwą kobietą z krwi i kości. Jej uwodzicielski uśmiech przyciągał męską część publiczności, która łaknęła chociażby ukradkowego spojrzenia kobiety. Bruce natomiast emanował pewnością siebie i dobrym humorem, który udzielił się nawet zamkniętej w sobie dziewczynie jaką była Cass. Chciała do nich podejść i się przywitać, ale stwierdziła, że nie ma odwagi. Była wręcz onieśmielona tą sceną. Inaczej by było gdyby otoczyli ich złowrodzy ninja, wtedy Cass była by pierwsza do poskromienia wroga.
Dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem i odwróciła na pięcie, a potem zniknęła w tłumie, tak jakby nigdy jej tu nie było.
//zt -> Basen
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Parkiet taneczny   Sro Cze 18, 2014 11:52 am

Relacja jaka łączyła Bruce-a i Zatannę nie była znana opinii publicznej, dlatego też Wayne przywitał ją w taki oficjalny sposób. Nie potrzebowali otaczających ich plotek czy drwiących uśmieszków, jakie im zawsze towarzyszyły. No i uznał, że to będzie na swój sposób urocze. Jak się miało okazać - słusznie.
Z uśmiechem na ustach dał się zaciągnąć w ustronne miejsce. Po drodze podziwiał kreację towarzyszki i figurę jaką skrywała. Wyglądała nad wymiar kobieco i elegancko. Bruce lubił kobiety z klasą, które otaczała delikatna aura erotyzmu.
Po chwili dotarli w miejsce, które mogło uchodzić za spokojne w obliczu imprezy, która huczała za ścianą. Dźwięki były stłumione a basy dudniły lekko, niekiedy wprawiając stojące tu i ówdzie kieliszki w drganie.
Pomieszczenie w jakim się znaleźli było swego rodzaju ślepym korytarzem odchodzącym od parkietu. Oczywiście tylko zdawał się być ślepy, gdyż znajdowało się tutaj jedno z wielu przejść prowadzących do Jaskini.
Ale w obecnych okolicznościach był to jedynie pusty korytarz. Cóż, prawie pusty gdyż przy otwartym oknie stało dwóch panów palących cygara, którzy widząc Bruce-a ciągniętego przez piękno kobieto spojrzeli po sobie porozumiewawczo i uśmiechając się szelmowsko do gospodarza zostawili parę samych.
Gdy Batman spojrzał na twarz Zatary od razu zrozumiał, że kobieta zdążyła już trochę wypić. Rumieńce, które wylały się na jej policzki i nieco szkliste oczy dawały wyraźnie znać, że czarodziejka bawiła się w ekspresowym tempie. Nie było jeszcze 23.
Bruce uśmiechnął się słysząc słowa Zatanny. Słuchając jej słów zastanawiał się co naprawdę łączy jego, 43 letniego biliardera/superbohatera z 26 letnią iluzjonistką/superbohaterką. On sam już dawno temu, ku swojej uldze, przestał się uganiać za znacznie młodszymi od siebie. Robił to przez długi czas by stworzyć obraz beztroskiego bogacza, którego nikt by nie porównał z Batmanem. Jednak w końcu osiągnął taki wiek, gdzie takiego typu precedensy były zbędne a nawet niekiedy szkodliwe dla jego imidżu.
Można więc z całą pewnością stwierdzić, że z Zatarą łączyła go poważniejsza relacja niż przykrywka dla Człowieka Nietoperza. Ale co to dokładnie było, najlepszy detektyw na świecie nie mógł sam dojść.
- Miałem dużo czasu by podejrzeć od niego to i owo. - uśmiechnął się ponownie. - Co prawda, Alfred załatwił parę rzeczy za moimi plecami, ale ja miałem zdecydowanie największy wkład. - powiedział jakby zorganizowanie imprezy było wielkim dokonaniem dla kogoś kto ocalił miliony ludzi. I to kilka razy.
Gdy czarodziejka ścisnęła jego ramię, poczuł się nieco nieswojo. Nie wiedział za bardzo jak się zachować. Zdezorientowany uścisnął ją lekko i odparł:
- Ja też. - Potrwał parę chwil w tym uścisku, po czym się wycofał. Nie chciał by to wszystko potoczyło się w tym kierunku. Skrzywdził już wystarczająco dużo ludzi, może mniej niż uratował ale zawsze.
Powrót do góry Go down
Zatanna Zatara

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 07/05/2013
Wiek gracza : 24

PisanieTemat: Re: Parkiet taneczny   Sro Cze 18, 2014 3:13 pm

Gdy kobieta dojrzała dwóch mężczyzn palących te śmierdzące cygara tylko zamrugała błękitnymi ślepiami i wzruszyła lekko ramionami – cóż, dodatkowe towarzystwo wcale jej nie przeszkadzało, dlatego tylko gdy Ci się oddalili parsknęła krótkim śmiechem. Miała ochotę zawołać ich powrotem, przecież ta nie zamierzała robić nic okropnego. Raczej.
Słysząc jego głos uśmiechnęła się ponownie, tym razem szelmowsko i zmrużyła zaraz patrzałki wsłuchując się w słowa wypowiadane przez Batmana. No tak, mimo, że Bruce chciał wszystko sam załatwić, zrobić to po swojemu to i swoje przysłowiowe trzy grosze musiał wtrącić lokaj i najlepszy przyjaciel mężczyzny, Alfred. W sumie nie dziwiła się wcale, w końcu to on załatwiał większość batmanowych spraw, to i teraz chciał się przyczynić do sukcesu imprezy, a i przy okazji dopilnować wszystkiego, by w ostateczności dodać kilka akcentów. Dlatego też kiwnęła tylko głową, na znak, ze jak najbardziej go rozumie i z zadowoleniem skrywanym głęboko wyłapała słówko o tęsknocie. Nie wiedziała jednak czy bohater mówił prawdę czy tylko tak chciał zatuszować swoje zdezorientowanie. Z jednej strony to było wyjątkowe urocze, że sam Bats tak zachowuje się w obecności Czarodziejki – wszakże była tylko młodą kobietą, która może interesowała go trochę bardziej od reszty, ale kto tak naprawdę o tym wiedział?
Zaskoczona z pewną dozą czułości objęła ciemnowłosego i zaraz spojrzała na niego badawczo gdy ten niemalże jak oparzony od niej odskoczył. Czyżby jej dotyk aż tak źle na niego wpływał? Zmarszczyła brwi i rozbawiona jego zachowanie mruknęła.
- Czyżbyś bał się, że ktoś zobaczy nas razem, Bruce? – Nieznacznie rozchyliła usta, nie spuszczając z niego wzroku. Czyżby NAGLE zaczęła przeszkadzać mu różnica wiekowa jaka ich dzieli? Dla kobiety to nie miało żadnego znaczenia. Czuła pewien pociąg do stanowczych mężczyzn, posiadający własne zdanie, jednocześnie umiejących zadbać o własną partnerkę. Nie interesowali ją rówieśnicy, którzy tak naprawdę nie umieli się zachować, nic nie brali na poważnie i co gorsza – nie dotrzymywali danego słowa. Wiedziała, że Wayne jest słowny i może dlatego trochę ją do niego ciągnęło.
Zresztą, są już dorośli więc tak naprawdę mogą robić co chcą. I on o tym wiedział. Po krótkiej chwili wyminęła go i poprowadziła ich odrobinę dalej, od tego całego szumu. Jeden z kelnerów kręcących się niedaleko zauważył pusty już kieliszek Zat z drinkiem i słusznie podsunął jej kolejny. Ta zerknęła na swojego partnera przez nagie ramię wyczekująco.
- Zatem? – Filuterny uśmieszek rozjaśnił jej blade lico.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Parkiet taneczny   

Powrót do góry Go down
 
Parkiet taneczny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Mały salon
» Parkiet
» Lodowy parkiet

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Hyde Park :: Impreza u Batmana-
Skocz do: