PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Basen za domem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Basen za domem   Czw Cze 12, 2014 5:36 pm

Powrót do góry Go down
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Basen za domem   Pon Cze 16, 2014 6:52 pm

//Sala taneczna.

Na dworze zapadł zmrok gdy Cass wkroczyła na teren basenu. Nikogo tu nie było, więc dziewczyna mogła w końcu poczuć się bardziej swobodnie. Zsunęła sandałki ze drobnych stopek i złapała je za sznurki co by nigdzie ich nie podziać. Chodziła dookoła, aż biedaczce zakręciło się w głowie. Nie wiedziała czy był to efekt popijanego co i rusz szampana, czy może dróżka okazała się zbyt kręta. Muzyka dudniła z wnętrza pięknej rezydencji Waynów. Dziewczyna potrzebowała chwili spokoju by móc zebrać myśli. W środku okazało się być zbyt tłoczno jak na gusta Cass. Rozmowy w towarzystwie szybko ją nudziły i po paru minutach wydawała się być mało zainteresowana. Co i rusz zerkała po gościach szukając przyjaznej twarzy. Wiele osób się do niej uśmiechało, więc odwzajemniała je delikatnym nieobecnym uśmieszkiem. Pomimo tylu znajomych twarzy Cass czuła się obco. We własnym domu obco. Pewnie dlatego, iż na co dzień rezydencja nie gościła tak rozbawionej ekipy. Nie żeby Batfamily należała do ponurej hałastry, lecz nie ma co się oszukiwać, dziewczyna należała do osób małomównych, stroniących od towarzystwa obcych ludzi. Wszyscy bawili się wyśmienicie. Były tańce, był śpiew, no i kobiety i wino - tak do zestawu, a jednak czegoś dziewczynie brakowało. Może pewności siebie, którą emanowali Bruce i Zatanna? A może większej woli walki o swoje miejsce pośród gości. Cass nie lubiła brylować w towarzystwie, a gdy się denerwowała ciężko jej szło wypowiadanie się na forum, a przecież głupia nie była. Miała swój mały rozumek, który często pomagał w kryzysowych sytuacjach chociażby w walce. Właśnie. W walce.  
Dziewczyna przycupnęła na górze schodów. Odłożyła pantofle na bok i naciągnęła szal na ramiona. Obok butów ułożyła swoją kopertówkę. Wychyliła do końca szampana, a gdy odsunęła kieliszek od czerwonych ust i przełknęła alkohol skrzywiła się nieznacznie. Smak był wyśmienity, no ale alkohol to alkohol, zawsze nuta goryczy gdzieś tam się zapodzieje. Odstawiła ostrożnie naczynie tak by mieć je w zasięgu wzroku, bo była prawie pewna, że w drodze powrotnej by o nim zapomniała. Chwyciła za następny kieliszek, który zwinęła przy wyjściu z hallu od jakiegoś przystojnego kelnera. Sącząc go, rozmyślała o dzisiejszym wieczorze, chociaż nic ciekawego się nie wydarzyło. Świat kręcił się dalej, a ona wraz z nim. Posiedziała chwile i stwierdziła, że czas się czegoś napić.

//zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Basen za domem   Sob Sie 30, 2014 8:49 am

//Bar

Cass w głębi duszy dziękowała, że BW nie widział całego zajścia z Red X, ponieważ na bank by popsuł wszystkim zabawę. Niestety Dan wpadał w pewnego rodzaju chęć mordu bądź zrównanie tej osoby z ziemią. Daremne były wtedy prośby dziewczyny czy chęć uspokojenia chłopaka, ponieważ ten nawet nie zwracał na nią uwagi, no ale od początku.
Nic nie było w porządku, więc na pytanie chłopaka Cass posłała mu niemrawy uśmiech. Podobny lecz bardziej zawstydzony pojawił się gdy Dan zasypał ją komplementami. Ukłuło natomiast przy słowach, że powinna chodzić w takich na co dzień, czy tam częściej. Nie znał jej? Przecież to była Cass, która w takiej eleganckiej sukience czuła się jak ryba na pustyni, bo może kiecka była wygodna, ale ni huhu nie praktyczna. Może faktycznie Dan potrzebował prawdziwej kobiety z krwi i kości, a nie kogoś kto tylko częściowo zahacza o kanony oraz wyobrażenia facetów. Dziewczyna poczuła ten ciężar i mina jej zrzedła. Na dodatek zupełnie nie zrozumiała motywu z lilią, bo ani to kolor czarnej sukienki.. ani niczego innego, więc nie miała pojęcia o co dokładnie mu chodzi.
- Dziękuję. - Rzuciła gdy ucałował jej dłoń. Posłała mu nikły uśmiech przy słowach 'tak jest skarbie' bo praktycznie nigdy tak szybko się na wszystko nie zgadzał, teraz najwyraźniej wyczuł, że z humorkiem Cass jest nienajlepiej i chyba.. nawet jest to poważna sprawa.
Po drodze do wyjścia dziewczyna zgarnęła dwa kieliszki z szampanem. Dan mógł pomyśleć, że jeden jest dla niego, jednak zaraz wątpliwości zostały rozwiane gdy w chwile później jeden kieliszek został opróżniony a z drugiego zaczęła popijać. Musiała dodać sobie trochę odwagi, bo w kwestiach dyskusji uczuciowych cały czas była noga.
- Chyba nigdy tu nie byłeś co? - Zagaiła i zaśmiała się jakoś tak beznadziejnie pod nosem. Przygryzła dolną wargę i ujęła dół sukienki, żeby ostrożnie zejść na dół po schodkach, a potem ruszyła w kierunku sporego i pięknie oświetlonego lampionami ogrodu.
- W sumie nawet chciałam Cie dziś trochę oprowadzić. - Rzuciła ot tak i upiła kolejnego łyka. 'Chciałam' natomiast było dość wymowne. Co gorsza, nawet na niego nie spoglądała, szła i wpatrywała się gdzieś tam przed siebie z grobową miną. Wiedziała, że każde zerknięcie na Dana sprawi, że będzie jej jeszcze ciężej, a i tak teraz ledwo dźwigała ten problem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Basen za domem   Sob Sie 30, 2014 5:19 pm

Gdyby Dan zauważył, że ktoś podbija do jego dziewczyny i na dodatek kradnie jej bezkarnie całusa… ta osoba miałaby więcej dziur w sobie niż niejeden poligon wojskowy. Urządziłby jej istne piekło… chociaż nie piekło przy tym to byłby spacerek po parku w letni wieczór z drinkiem. Coś jednak Cass trapiło i zastanawiał się co dokładnie mogło się stać dziewczynie, że tak się zachowuje. Podczas ich przechadzki dziewczyna poruszała się z gracją na obcasach, a jej sukienka idealnie pasowała do niej. Bardzo jej się podobał, ale nie zapominajmy, że podoba mu się i bez sukienki. Wbrew pozorom Cass naprawdę miała piękne ciało i nie wiadomo dlaczego się go wstydziła. Bo miała blizny? Niee, to nie oto chodziło chyba. Raczej poczucie, że nigdy nikt nie oderwał od niej tyle skorup na raz było zbyt drastyczne. Wiedział, że coś jest na rzeczy, dlatego poszedł za nią bez zbędnej dyskusji, a raczej i tak by poszedł bo za nią to na koniec świata i w ogień.
- Za komplementy się nie dziękuje skarbie. Zwłaszcza od swojego chłopaka – posłał jej swój markowy uśmiech, który Cass tak lubiła.
Nie miał ochoty na drinka, ale potrzymałby go z grzeczności. Chociaż faktycznie myślał, że ten drugi jest dla niego. Po tym, że opróżniła jeden kieliszek bardzo szybko wywnioskował że będzie to coś ciężkiego, dlatego musiała się wyluzować. W sumie nigdy tu nie był, nie przepadał za głośnymi miejscami, chociaż samemu fajnie by mieć taką chałupę. Taką bogatą, ale dla Dana to marzenia ściętej głowy z jego pensją.
- Nie było mnie tu skarbie. Jestem pierwszy raz – podszedł, ujął ją za dłoń i pomógł jej schodzić, by ułatwić całe zadanie. Uśmiechnął się do niej miło, jednak po zejściu nie puszczał jej dłoni, tylko szedł z nią tak po ogrodzie.
- Chciałaś? – dostrzegł tą grobową minę. Objął ją czule i pogłaskał po tej spracowanej główce – w takim razie kotku możesz to zrobić, chyba że wolisz żebyśmy zostali sami – powiedział i próbował złapać z nią kontakt wzrokowy – wiesz, nawet ostatnio zamknąłem dużą część spraw z przeszłości i już niewiele mi zostało – powiedział nadal ją obejmując – ehh damn it, no zwyczajnie chcę być z Tobą i tylko ty się liczysz dla mnie, to chciałem powiedzieć. Kocham Cię skarbie – powiedział i przytulił ją do siebie, a potem spróbował dać jej całusa. Czułego, namiętnego bo w końcu dawno się nie widzieli. Miał w dupie czy ktoś ich widzi czy nie, ważne było to że jego kobieta wymagała wsparcia mentalnego. Głaskał ją i tulił, a jeśli próbowała się wyrwać to uścisnął mocniej, protekcjonalnie jak to zawsze robił kiedy miała zły humor i nie chciała kontaktu. Zawsze przełamywał się przez jej bariery i teraz też to robił.
- O czym chciałaś porozmawiać kochanie? - zapytał patrząc jej w oczy i mówiąc spokojnym, kojącym głosem. W końcu kogoś z cierpliwością oraz takim nastawieniem potrzebowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Basen za domem   Sob Sie 30, 2014 11:38 pm

DLATEGO właśnie dobrze, że zachowanie Red X mu umknęło. Co prawda słowa Lorda mogły dać mu do myślenia. Cass bardzo dobrze wiedziała jak BW zachowuje się gdy jest zazdrosny. Miała już jego popis jak poszli na jedną imprezę. Co lepsze sama potrafiła się wybronić z dość mało swobodnego uścisku którym obdarował ją tamten gość. Oj biedny on.
Fakt pomimo obycia z obcasami radziła sobie całkiem dobrze. Była akrobatką i potrafiła idealnie utrzymać równowagę w nawet najgorszych sytuacjach. Sukienka okalała jej szczupłe, a zarazem bardzo kobiece ciało. Materiał upięty w talii uwydatniał pełne piersi oraz dość spory dekolt jak na Cass, a krótka do połowy uda sukienka ukazywała blade i umięśnione nogi. Dan też zresztą wyglądał niczego sobie. Gdyby było tak jak sobie to wszystko wyobrażała na bank zachwyciłaby się swoim chłopakiem. Jego szczupłą acz umięśnioną posturą. Jego szeroką klatką piersiową skrytą pod bielą koszuli oraz czarnym idealnie skrojonym garniturem. Sama by musiała stwierdzić, że pani w wypożyczalni miała świetny gust, ponieważ Dan zniewalał o czym świadczyły spojrzenia pięknych kobiety na balu. Pomimo gracji z jaką się poruszała pozwoliła sobie pomóc przy schodzeniu ze schodów.
- Ale ja dziękuje, bo to miłe. Za każdy dzisiejszy komplement podziękowałam i za to. - Zamachała kwiatkiem przed oczami Dana. Swoją odpowiedzią również dała mu do zrozumienia, że to nie były jedyne komplementy które usłyszała. Było ich więcej, ale skąd mógł o tym wiedzieć skoro się spóźnił. I to sporo jak na nią. Odstawiła pusty kieliszek gdzieś na jakiś wolno stojący stolik i ruszyła spacerkiem przed siebie.
- I jak się Tobie podoba? - Rzuciła ot tak bez przekonania. Gdyby miała lepszy humor właśnie w tym momencie pokazałaby gdzie jest jej pokój. Teraz jednak nie widziała w tym większego sensu. Gdy objął dziewczynę zatrzymała się w miejscu i spojrzała na niego pytająco.
- Niewiele? Dan... ostatnio nic innego nie słyszę tylko to, że niewiele Tobie zostało do zamknięcia rozdziałów, ale im więcej przewracasz kartek tym bardziej się w to wszystko zaczytujesz. Naprawdę cały czas wierzysz, że kiedyś w końcu będzie koniec? Ja już przywykłam do tego, ale Ty chyba jednak nie. - Pokiwała głową z niedowierzaniem i uciekła wzrokiem. W oczach Cass wzbierały łzy, więc gdy kończyła swoją, o dziwo, długą wypowiedź, błyszczały się i szkliły. Gdy wyznawał miłość i mówił jak bardzo jest dla niego ważna, prawie mu przerwała ze złości. Ani drgnęła gdy ją przytulił i pocałował, chociaż pomimo rozchwianego stanu serce zabiło mocniej. W końcu też go kochała. Mimo wszystko. Ułożyła dłonie na policzkach mężczyzny i pogłębiła pocałunek tak jakby faktycznie był ich ostatnim. Zresztą była już ostro podpita, więc i w tych kwestiach bardziej odważna. Zaraz jednak oderwała usta ledwo co łapiąc dech w piersiach. Chciała się cała odsunąć jednak uścisk był zbyt silny... a jakoś nie miała ochoty na mocowanie się.
- O tym właśnie, tylko nie wiem czy jest sens, skoro wszystkie decyzje podejmujesz sam, a wtedy kiedy jesteś najbardziej potrzebny to Ciebie nie ma... po prostu Cie nie ma.. - Końcówkę zdania wyszeptała patrząc mu w oczy z żalem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Basen za domem   Nie Sie 31, 2014 4:29 am

Patrzył jak dziewczyna porusza się z gracją na obcasach, na piękną sukienkę podkreślającą jej kształty, zresztą bardzo kobiece, których chyba czasami się wstydziła. Cóż garniak Dana i jego dopasowanie poszło równo wraz z jego ceną. Bardzo wysublimowaną ceną, jaką było 300 dolarów za dzień. Poszła połowa jego miesięcznych oszczędności na żarcie, ale no warto było dla niej się poświęcić. Najwyżej będzie głodował, ale nie będzie kradł. No chyba, że portfele pobitych kryminalistów bo wtedy to nie kradzież, a zapłata za dobrze wykonane zadanie.
Mało zwracał uwagę na spojrzenia innych kobiet, bo w końcu miał tą jedną, której spojrzenie się liczyło, czyli Cass miała szczęście bo trafił jej się cholernie wierny kandydat skory dla niej do poświęceń różnej maści.
- Chyba, że tak – spojrzał na kwiaty, a w środku znowu zakipiała mu zazdrość o tego kto jej dał te kwiatki. Jednak postanowił to przełknąć na razie… w końcu dowie się który to i złoży mu miłą wizytę w jakimś zaułku. Oczywiście porozmawia się jak dżentelmen z dżentelmenem… podczas pojedynku na pięści.
- Bardzo bogato, w porównaniu z moim skromnym domkiem. Chyba bym zmieścił w jednym pokoju całe moje piętro. W skrócie to fajnie, bo ty jesteś tutaj – powiedział, po czym właśnie ją przytulił.
Troszkę się skonsternował bo dziewczyna miała racje, ciągle to mówił. Końca nie było widać, a im bardziej się w to zagłębiał tym więcej rzeczy wychodziło. Czy to właśnie znaczy być bohaterem?
- Mam złudną nadzieję, jednak nie nastawiam się jakoś specjalnie na to. Przestępcy są jak karaluchy. Zdepcz jednego, wyjdzie 10 następnych – powiedział tuląc ją. Widział, że zbierają się w jej oczach łzy i nie było dobrze. Musiał coś wymyślić, bo dziewczyna coraz bardziej się zatracała w smutku. Tulił ją do siebie z całym uczuciem jakie miał do niej, a kiedy przyszło do pocałunku był on tak intensywny bo w końcu wszystkie emocje jakie do tej pory się kotłowały, czyli tęsknota i pragnienie z nią bycia właśnie się uwolniły w jednym momencie. Nie było tego mało w każdym bądź razie.
- Przepraszam kotku. Mieliśmy to razem robić – oparł czoło o jej czoło – boję się tylko, że może Ci się coś stać w trakcie. Jednak mam wrażenie, że nie mam o co, bo jesteś silna. Zróbmy to razem. Zaprowadźmy ład i porządek – powiedział i spojrzał jej w oczy pełen determinacji – żebyśmy mogli żyć razem i nie bać się, że ktoś nas zaatakuje od tyłu, żeby w razie czego jeśli kiedyś mielibyśmy dziecko to żeby nie bało się wyjść na zewnątrz pobawić… - ucałował ją głęboko, a jego wzrok podczas całej przemowy był szczery, pełen determinacji i siły wewnętrznej bo się podbudował całą myślą, że walczy dla niej . Po pocałunku zapytał – jesteś ze mną kochanie? Zawalczymy o naszą wspólną przyszłość?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Basen za domem   Nie Sie 31, 2014 3:27 pm

Oj Dan bardzo dobrze wiedział jak zdobyć kasę by nie głodować. Tym bardziej, że ostatnio faktycznie zachowywał się niczym Robin Hood. Może w ogóle powinien przybrać pseudonim Black Hood? Nieważne. Wydał kasę na garnitur, wykosztował się dla Cass i bardzo to doceniała, ponieważ naprawdę wyglądał rewelacyjnie. Przystojnie, ponętnie i pociągająco. W innej sytuacji dziewczyna byłaby dumna ze swojego mężczyzny i z miłą chęcią oddałaby swój pierwszy taniec (wytykając do Red X język przez ramię Dana tak by ten nie widział) i wieczór zapewne skończyłby się w pokoju Cass na mało grzecznych zabawach. Bruce zapewne skakałby z radości, ale dziewczyna nigdy nie należała do osób słuchających się zasad. Wieczór niestety nie zapowiadał się tak wspaniale jak mogli sobie wyobrażać. Gdyby wiedziała, że w środku Dan kipiał z zazdrości pewnie nawet by się uśmiechnęła.. jak na razie widziała poker face'a, a nawet wyczuła dozę oschłości? Tak. Chyba tak to odebrała. To sprawiło, że wybiła się z rytmu, ale zaraz powróciła do swoich racji.
Cass zerknęła w stronę domu gdy usłyszała komentarz Dana. Szczerze mówiąc nigdy nie porównywała urokliwego mieszkanka BW do domu w którym mieszkała i fakt miał prawo tak stwierdzić. Cass natomiast nigdy, nawet w najskrytszych zakamarkach myśli nie doszła do wniosku, że mieszkanie Dana jest dla niej za małe czy za mało bogate. Liczyło się to, że właśnie w nim czuła się najlepiej i najswobodniej.. może nie najbezpieczniej tak jak w willi Bruce'a, ale tamto miejsce też miało wiele 'naj'.
- To samo Tobie powtarzałam, ale Ty mnie nie słuchałeś. - Odparła z nieukrywaną złością i opierając dłonie na klatce piersiowej mężczyzny odsunęła się od niego i ruszyła powoli przed siebie. Była zła. Była rozżalona. Była.. załamana. Gdy ją ponownie przytulił spojrzała na niego szklistymi i zarazem rozzłoszczonymi oczętami. Wysłuchała go nie uciekając wzrokiem, wręcz przeciwnie, cały czas wpatrywała się w twarz Daniela. Co prawda blizny bardzo ją rozczulały i znowu nie mogła oprzeć się pokusie by przesunąć po nich opuszkami palców, jednak resztkami rozsądku jakoś się powstrzymała.
- Nie mieliśmy pracować razem. Nigdy się na to nie zgodziłam i dobrze o tym wiesz. Zgodziłam się na to byś załatwił to co miałeś do załatwienia i na tym koniec. Miałeś zatrudnić się w wojsku i wieźć normalny żywot, ale widzę, że to co robisz teraz bardzo się Tobie spodobało. - Cass chyba nigdy nie była tak bardzo stanowcza i wściekła jak teraz, dlatego Dan mógł być zaskoczony widząc ją w takim stanie. Fakt, alkohol też jej trochę podbijał, ale to szczegół.
Uciekła ustami gdy chciał ponownie ją ucałować, a gdy zapytał czy są razem przygryzła dolną wargę. Serce zabiło jej mocniej, ale nie widziała innej metody by dać mu do zrozumienia, że ona nie chce tak żyć.
- Bardziej nam się przyda przerwa na chwile refleksji i uświadomienie sobie czego chcesz od życia, a nie walka, której masz chyba w nadmiarze co? - Serce Cass pękło na miliony kawałków, ale niestety, musiała to powiedzieć, ponieważ z dnia na dzień przestawała być szczęśliwa. BW natomiast nie walczył dla niej. Walczył dla siebie i tylko po to by udowodnić swoje racje. Dla Cass nie było tam miejsca... i właśnie niedawno sobie to uświadomiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Basen za domem   Wto Wrz 02, 2014 6:58 am

Kasę wiedział jak zdobyć, ale gorzej z jej utrzymaniem przy sobie. Jakoś zawsze los płatał mu figla, że wychodził na zero pod koniec miesiąca, albo nawet na minusie. W skórcie nie mógłby sobie pozwolić na żadne luksusy, bo nie dałby rady ich utrzymać. To było dziwne, oszczędzał a mimo to pieniędzy ubywało. Oszczędzał amunicję, ale jednak trzeba było jej dokupić, a tutaj nagle podwyżka cen. Do pieniędzy miał pecha, ale jeśli ktoś ma do tego pecha to chyba ma szczęście w miłości? A może to był hazard…? Raczej hazard, ale do tego też Dan nie miał szczęścia. Raz spróbował i skończyło się to tym, że musiał spłacać długi przez długie miesiące żyjąc na misce ryżu dziennie.
Blackwatch raczej by nie narzekał, gdyby to tak się skończyło, a przyszły teść przecież musiał wiedzieć jaka dzisiaj jest młodzież i że pewnie to już robili ze sobą. Przecież nie spuści oka ze swojej córeczki, jedynej na dodatek więc pewnie miał jakieś podsłuchy lub metodę monitorowania jej. Może nawet w kostiumie jej zainstalował nadajnik, kamerkę i mikrofon, przez co mógł mieć całkiem niezły materiał z tego co działo się u Dana… Oj bał się tej rozmowy, bał się. Pewnie zaczęłaby się od gradu pytań typu dlaczego akurat jego córka, co się mu w niej podoba, itp. Wiele pytań pułapek. Zapewne takich, że gdyby to była bomba to nie jeden saper by poległ.
Chałupę teściu miał ogromną i nie do porównania, jednak przecież liczą się wspomnienia nie? Cass lubiła przecież poddasze Dana bo było ciche, wiązało się z nim tyle wspomnień, a na dodatek było wysoko. Dobra pozycja do obserwowania tamtej części miasta i do obrony przed napastnikiem.
- … - nie odpowiedział nic, tylko spuścił smutno głowę słuchając jej opieprzu. Wolał się nie odzywać za dużo bo jeszcze przypadkiem zrani ją albo Cass wpadnie w furię i wywiąże się tutaj walka. Czuł od niej alkohol więc może dlatego tak się zachowywała, chociaż słabej głowy nie miała. Była na niego wściekła, a Dan powoli zaczął odczuwać strach przed przyszłą małżonką. Już go próbowała brać pod pantofel i chyba jej się udawało.
- Spotkanie rekrutacyjne mam dopiero za tydzień kotku. Potem za kolejny testy sprawnościowe, a na koniec badanie psychologiczne – powiedział próbując się tłumaczyć, że to nie tak jak myśli. Znaczy robota mu się podobała, było fajnie być przez ludzi docenianym, ale obiecał jej więc słowa dotrzyma. Zresztą ma spotkanie dopiero za tydzień z jakimś podstarzałym sierżantem, który pewnie zasugeruje się tym że jest młody i niedoświadczony. Nic w ten deseń, Dan był świetnym żołnierzem i znał wszystkie nakazy i zakazy dobrego żołnierza, wszystkie metody walki i był ogólnie dosyć wszechstronny. Uciekała od niego ustami, a to był zły znak. Bardzo zły znak, natomiast to co powiedziała potem zabiło mu ćwieka i otworzył usta. Był to najmocniejszy cios jaki mu zadała. Wbiła mu nóż w serce i zaczęła nim dziabać. Chwilę próbował złapać oddech. Faktycznie może za mało czasu jej poświęcał ostatnio, ale mimo to była dla niego naprawdę ważna, najważniejsza. Zapracował się biedaczek i tyle. Próbując pozbierać myśli, które były w rozsypce, oraz hamując łzy, które się cisnęły oraz rozpacz, zwyczajnie szybkim i mocnym ruchem ją przytulił, a potem się rozkleił. Kilka kropli spadło na Cassowy łepek i dosłyszała lekkie pociągnięcia nosem oraz cięższy oddech. Próbował się zebrać do kupy i pokazać, że nie chce jej zostawiać. Po chwili wyszeptał łamiącym się głosem.
- Przepraszam kochanie… - dalej ją tulił do siebie mocno i próbował się uspokoić, chociaż mu to nie szło. Wizja straty była zbyt silna dla niego i go przytłaczała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Basen za domem   Czw Wrz 04, 2014 7:13 pm

Cass była załamana. Nie wiedziała, że jest na niego aż tak bardzo wściekła. Tu nawet nie chodziło o zaniedbanie, po prostu BW mówił jedno, a robił drugie i dokładnie to ją cholernie bolało, ponieważ czuła się oszukana. Już od jakiegoś nachodziły dziewczynę te dręczące myśli, które na normalnych spotkaniach ciężko było z siebie wykrzesać. BW dużo gadał, a ona myślała o czymś zupełnie innym. W końcu zaczęła się czuć zbędna.. i tak jakby stała obok. Zastanawiała się co by było gdyby wyszła. Czy nieobecność Cass zostałaby wykryta po 5 minutach czy po godzinie? Może była trochę niesprawiedliwa fakt, ale alkohol zaczął działać, więc i dramat stał się bardziej intensywny i nie do zniesienia. Dziewczyna potrzebowała czasu, żeby to wszystko sobie ułożyć i przemyśleć. Potrzebowała samotności i potrzebowała... wyjechać. Tak się akurat przydarzyło, że Bruce zaproponował jej sprawdzenie pewnej sprawy w Star City. Eh, wyczuł chwilę idealnie.. jak on to robi? Cass na początku przyjęła to raczej negatywnie, przecież tyle się działo w Gotham. No dobra ostatnio wiało nudą tylko dlatego, że BW robił porządki na Crime Alley. Jednak tak wkręcił się w to zadanie, że świata poza tym nie widział. Cass czasami zakradała się w przebraniu i obserwowała swojego ukochanego i szczerze mówiąc nigdy bardziej nie czuła się samotna i niepotrzebna jak właśnie w tamtej chwili. Może po części również mu zazdrościła i wkurzała się, że zabiera jej robotę? Cass miała ogromny mętlik w głowie. Na dodatek czuła, że zaczyna się dusić w tej całej nieprzystępnej dla niej atmosferze. Wkręciła sobie również, że BW chce ją udomowić. Buntownicza natura Black Bat nie mogła na to pozwolić i wiła się i skręcała chcąc zerwać te pęta. Z jednej strony nie wyobrażała sobie życia bez niego, a z drugiej marzyła by znowu poczuć tą niezależność i wolność. Dan myślał, że Cass chce go wziąć pod pantofel, a ona czuła, że jest wręcz odwrotnie. Ostatnio to panna Cain musiała się dostosować. Cały ten czas, który spędzali razem był skupiony na przygotowaniach Dana, na opowieściach Dana...
Na dodatek informacja o rekrutacji wcale nie pomogła. Mimo to wtuliła się w niego mocno. Najmocniej na świecie. Czuła jego napięcie, czuła nierówny oddech i sama w końcu nie wytrzymała. Rozpłakała się.. a potem rozszlochała. Przez jej ciało przeszedł spazm i biedaczce zrobiło się zimno i zarazem gorąco.
- Nie Dan... nie... - Resztkami zdrowego rozsądku wyrwała się z uścisku i spojrzała na niego zapłakana. Makijaż spływał z bladej twarzy pozostawiając na niej charakterystyczne ślady. Cass wyglądała prawie jak miś panda, ale miała to wszystko gdzieś. Naciągnęła szal, który wcześniej zakrywał drobne ramiona dziewczyny, tak by zakryć dekolt. Z tych nerwów poczuła, że jest jej chłodno.
- Ja.. ja muszę wyjechać. Na jakiś czas. Mam... mam misję w innym mieście Dan.. - Uciekała wzrokiem jak mogła, ale nie dlatego, bo się bała spojrzenia BW. Po prostu tak łatwiej było zebrać myśli, które chaotycznie wpadały do ust dziewczyny, stąd zła składnia i jąkanie. Widząc rozpacz Daniela pękało jej serce, ale nie mogła już tego zatrzymać. Już nie. Nie mogła się wycofać. Zawsze starała się być konsekwentna... więc nie zamierzała się wycofać. Zacisnęła dłonie w piąstki i zacisnęła usta.
- Musimy się rozstać.. żeby przypomnieć sobie co jest dla nas ważne.. - Rozpłakała się i zasłoniła dłonią usta. Sama nie wierzyła, że to powiedziała. Na dodatek ponownie zrobiło się dziewczynie niedobrze i poczuła zawroty głowy. Zrobiła parę kroków w tył i ręką oparła się o murek. Stwierdziła, że zaraz zwymiotuję, więc ruszyła szybko przed siebie. Wbiegła po schodach i zniknęła za drzwiami willi Wayne'ów.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Basen za domem   

Powrót do góry Go down
 
Basen za domem
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Basen i leżaki
» Ogród przed domem
» Domy w Hogwarcie
» Basen
» Basen [SW]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Hyde Park :: Impreza u Batmana-
Skocz do: