PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Sro Cze 04, 2014 10:22 pm

First topic message reminder :

Gniazdo Blackwatcha znajdowało się na strychu bardzo starej kamienicy w Crime Alley. Było to dobre miejsce, aby się zaszyć. Czynsz nie był wysoki, był prąd, woda i ogrzewanie oraz dobre miejsce do składowania sprzętu. Nikt tu nie zaglądał, nawet sam zarządca budynku. Jedyne okno wychodziło bezpośrednio na ulicę, a jedynym wejściem i wyjściem była klapa strychowa.
Wbrew pozorom mieszkanko jest całkiem dobrze urządzone, gdyż kiedyś ponoć mieszkał tu jakiś student, który czegoś się ponoć dorobił i przerobił składowisko śmieci jakim był strych na mieszkanie 4 pokojowe. Na podłodze leżała zielona wykładzina, ściany były pomalowane na kremowy kolor, który już dawno wyblakł. Był tu salon, gdzie znajdował się komputer, telewizor oraz sofa jeszcze poprzednim lokatorze. Było wejście do sypialni, łazienki oraz składziku na narzędzia. W każdym pomieszczeniu oczywiście poukrywane spluwy Dana, tak coby się móc bronić.
Dosyć przytulne gniazdko najemnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com

AutorWiadomość
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Sob Lip 12, 2014 2:48 am

No nie ma co się oszukiwać, że Cass czuła się fatalnie. Była zupełnie zrezygnowana i smutna. Kłótnia wyczerpała ją fizycznie, a przynajmniej tak to odczuwała. Dziewczyna widziała, że Dan również nie jest ucieszony tą sytuacją. Wydawał się być przejęty i chyba było mu przykro, ponieważ nie mielił jęzorem. Jego uważne spojrzenie chciało wyłapać każdą minkę, z której mógł czytać jak z otwartej karty. Cass była na tyle skołowana, że nie potrafiła wykrzesać z siebie jakiejkolwiek emocji. Oczywiście na początku. Im bardziej się starał i im bardziej okazywał jej czułość, tym bardziej odzyskiwała nie tylko uczucie świadomość, ale również jakiekolwiek emocje, które po całej negatywnej akcji rozbiegły się, chowając w umyśle Cass po wszystkich możliwych kątach.
Tak, wszystko było świetnie, BW walce był taki nieprzewidywalny, taki groźny i taki wspaniały i kreatywny. Jednak zasady eliminacji mafii musiały się teraz zmienić, ponieważ nie mógł zrobić im wspólnej mogiły pod gruzami ich kryjówek. Wiele ofiar w 'namiastce wojny' nie wchodziła w grę.
- Nie, nie jest normalny. To wszystko powinno inaczej wyglądać. To takie niesprawiedliwe. - Westchnęła cicho i zamknęła oczka, bo czuła, że zaraz się popłacze. Nie mogła na to pozwolić, zresztą nie chciała. Dość łez na dzisiejszy dzień. Co było według niej tak bardzo niesprawiedliwe? To, że oboje nie mieli normalnego życia. To, że ktoś podjął za nich decyzję, nie pytając się wcale o zdanie. Nikt o nich nie zadbał i nie zatroszczył się i przede wszystkim nie wychował na zwykłych obywateli. Może obydwoje potrafili się świetnie obronić. Znali sztuki walki, Dan posiadał ogromną wiedzę na temat ładunków wybuchowych. Na bank zapewne przetrwał by w dziczy. Jednak to wcale jej nie przekonywało. Rodzice powinni kochać swoje dzieci, a nie albo je pozostawiać samych sobie, albo zmuszać do czynów, które wywierają na nich ogromne piętno. Dziewczyna i tak bardzo wiele osiągnęła sama, w końcu nie podążyła tą wyznaczoną przez ojca drogą, ale ogromna część niewinności została brutalnie wypruta z jej serca. Dlatego nie tylko ciało miała poranione, ale i dusze.
- Jest mi to obojętne. Możemy obejrzeć cokolwiek. - Dodała ponuro. A potem przyszedł czas na wyznanie. Cass nie do końca potrafiła dookreślić uczucie miłości i mogła się mylić, owszem, w końcu nie była mistrzem w tych sprawach, jednak była pewna, że to co czuje do Daniela jest czymś nowym. Mieszanką pożądania i chęci ciągłego przebywania z jedną osobą. Oczywiście to uczucie było bardziej skomplikowane, ale to było dokładnie to co sobie na zimno potrafiła podsumować.
Dziewczyna pozwoliła zanieść się do kabiny, a gdy popłynęła cieplutka woda, weszła pod strumień i pozwoliła by strumień oplótł jej drobne ciało. Odchyliła głowę do tylu i zamknęła oczy. Tak bardzo chciała zmyć z siebie to złe przeczucie, które zaczęło jej towarzyszyć od momentu zgody na małą krucjatę BW. Dan odnalazł usta dziewczyny i zaczął je powoli uraczyć pocałunkami. Na początku leniwymi, które zaczęła odwzajemniać, na początku troszkę od niechcenia. Gdy poczuła jego napierające ciało, całusy Cass wydawały się być nieco śmielsze. Przycisnął ją do ściany i w pierwszym odruchu opracowała w myślach kilka metod obezwładnienia Daniela, w końcu najwyraźniej chciał dziewczynę zablokować. Gdy przesunęła dłońmi po jego ramionach, które tak bardzo już poznała, zaczęła sobie przypominać z kim ma do czynienia. Czuła się jak zwierze w potrzasku. Co gorsza, bardzo przypadło jej to do gustu. Intensywności nabrał również dotyk, krążący po ciele Daniela, który raz po raz zaciskała to na jego mięśniach, czy barkach, potem by śmielej zawędrować na jego umięśnione pośladki. Im bardziej na nią napierał, tym bardziej czuła się podniecona. Objęła go za szyje i wtuliła w siebie mocniej.
Po krótkiej chwili oderwała od niego usta. Oddech miała bardzo przyspieszony, a spojrzenie zupełnie nieobecne. Musiała na chwile odsapnąć, musiała poskładać myśli. To co się działo pod prysznicem wcale jej tego nie ułatwiało. I chociaż miejsce, w którym oboje się znajdowali i uczucia do chłopaka były bardzo sprzyjające tej erotycznej atmosferze, Cass pokiwała głową na 'nie'. Przesunęła łapkami po policzkach Daniela, odgarniając już przemoczone włosy. Musiała się srogo ze sobą na walczyć, ponieważ miała na niego cholerną ochotę, tym bardziej gdy czuła to boskie ciało przyciskające do ściany. Jednak decyzja była już podjęta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Sob Lip 12, 2014 1:35 pm

Nad poprawieniem Cass nastroju niestrudzenie pracował BW. Kombinował jakby tu ją rozweselić, jakby tu odegnać złe myśli. Próbował już znanych metod, które wcześniej działały, ale przynosiły mierny efekt ze względu na wyczerpanie fizyczne dziewczyny. Okazywanie uczuć jednak działało i przywoływało do życia dawną Cass, która była śmielsza i uśmiechnięta. Powoli małymi kroczkami oczywiście.
Nie można się sprzeciwić, że w walce dziewczyna by sobie poradziła równie dobrze jak on, jak nie lepiej dlatego gdyby oboje zajęli się problemami przeszłości to pewnie problem zostałby rozwiązany bardzo szybko na ich korzyść oczywiście.
- Będzie inaczej wyglądać tylko daj temu czas kochanie. Dobrze wiesz jaką oboje mieliśmy przeszłość. Potrzebujemy przez to trochę więcej czasu niż inni, ale efekt będzie ten sam jak ich - pogładził ją po policzku. Przede wszystkim, żeby to normalnie wyglądało trzeba pozbyć się przeszłości, czyli wszystkich wrogów oraz spróbować żyć normalnie jak rodzina. Dla obojga bez sprzecznie będzie to trudne na początku, poleci wiele łez, talerzy, ostrych przedmiotów i słów, lecz Dan czuł że razem dadzą radę przetrwać te trudne momenty.
- Obiecuję skarbie, że kiedyś będziemy żyć normalnie. Jako kochająca się rodzina - ucałował ją w czoło i przytulił do siebie dodając jej otuchy. Starał się dobierać słowa, żeby jakoś jej ulżyć. Ulżyć jej wewnętrznemu cierpieniu i pokazać, że mimo wszystko niezależnie jak daleko pójdzie on będzie obok.
- W takim razie obejrzymy cokolwiek - jej ponury ton sugerował na potrzebną akcje szybkiego rozweselenia. Coś się pokombinuje pod prysznicem albo podczas filmu i będzie dobrze. W końcu wie, gdzie ma łaskotki.
Dała się wnieść do kabiny i na chwilę odpłynęła, a kiedy przyszedł czas na pieszczoty. Na początku miała jakiś dziwny tik, jakby coś chciała zrobić, ale zrezygnowała z tego. Może chciała go z siebie zrzucić? Taka pozycja widać jej się bardzo podobała, bo jej dotyk stał się śmielszy i intensywniejszy, aż w końcu wykazywał duże ślady pożądania.
Po krótkiej chwili nastąpiła przerwa. Musiała odetchnąć i odpocząć, to było dla niej za wiele po dzisiejszym dniu. Zrozumiał to kiedy nie chciała dalej się kochać pod prysznicem. Nie winił jej za to, widać że było jej ciężko. Jej dotyk był kojący, dlatego kiedy przyłożyła dłoń do jego policzka on przyłożył dłoń do jej i pokiwał głową, że rozumie. Jeszcze raz ją przytulił do siebie. Teraz na dłuższą chwilę i w milczeniu. Dan zamknął oczy i skupiał się na objęciu dziewczyny oraz przekazaniu jej emocji. Ciepła woda spadała na ich splecione ciała, które wyglądały jak rzeźby dwóch kochanków z okresu antyku. Po kilku minutach odkleił się od niej i zaczął ją myć, dokładnie namydlając każdy kawałek ciała. Oczywiście pozwolił też siebie umyć, a jak przyszła pora na włosy to się nachylił, żeby nie miała problemów z dostępem. Proces kiedy on jej mył włosy był dłuższy, rozkoszował się ich dotykiem i miękkością. Od czasu do czasu podczas całego zdarzenia dawał jej lekkiego całusa w nagrodę. Po skończonym prysznicu postanowił jeszcze chwilę postać w kabinie. Jeszcze raz ją wtulił w swoją klatkę piersiową, dał jej całusa w górę głowy i sięgnął po ręczniki dla nich. Wytarł się i założył jakieś bokserki z suszarki. Podał też jakieś Cass i owinął ją kołdrą, która leżała w łazience po tamtym zdarzeniu. Po owinięciu znowu wziął ją na ręce i zaniósł do salonu usadzając ją na radzieckiej skrzyni przy komputerze (nieradzieckim).
- Wybierz co chcesz kochanie - powiedział i dał jej całusa w policzek. Mógł ją troszkę połaskotać przy tym swoim ostrym zarostem.
Sam zabrał się za rozkładanie kanapy, co wiązało się z wyciągnięciem części broni blokujących mechanizmy, przez co kilka pistoletów i magazynków wylądowało na podłodze, no i jakiś granat błyskowy też. Rozłożył kanapę, po czym poszedł po poduszki i prześcieradło z sypialni. Nawet znalazł pamiątkę po ich upojnej nocy, którą uprzątnął należycie.
Przygotował kanapę i podszedł do Cass, która pewnie coś wybrała już. Kucnął za nią i delikatnie objął ją w pasie kładąc głowę na ramieniu i zerknął co wybrała. Jeśli nic to zasugerował jakąś pozycję z karty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Sob Lip 12, 2014 3:47 pm

Cass raczej lepiej niż Dan poradziłaby sobie w walce, ponieważ była szkolona od najmłodszych lat. Jej mięśnie były kształtowane tylko i wyłącznie pod kątem zadawania ciosów. Gibkość oraz szybkość były ćwiczone od rana do wieczora. Na dodatek była bardzo wytrzymała i ciężko było ją poskromić. Tym bardziej gdy była wściekła. Szczerze mówiąc nie powinno to być ogromnym zaskoczeniem skoro Cass idealnie odczytywała mowę ciała i w 99 procentach wiedziała jaki będzie kolejny ruch przeciwnika.
Może Daniel był o wiele silniejszy, ale czym siła przy zwinności i złej ocenie przez przeciwnika, w końcu Cass swoją posturą mogła zmylić niejednego wroga. Dobrze, że swoich spostrzeżeń nie wyraził na głos, bo by się wkurzyła. Nienawidziła gdy ktoś ją ignorował ze względu na płeć czy posturę. Wtedy była jeszcze bardziej zmotywowana by złoić komuś dupsko i udowodnić, że dziewczyny nie warto ignorować. No chyba, że ktoś lubi ból łamanych kości bądź wybijanej szczęki. A może ten przeszywający ból w splot słoneczny? Nie? Ok. Jeszcze bardziej by dziewczynę zabolało, że w taki sposób o niej myśli jej tzw. ukochany.
Wtuliła się w niego mocno gdy Dan próbował pocieszać. Dobrze mu szło. Obiecywał, że jest szansa na to by razem mogli stworzyć coś normalnego. Słowa uzupełnione pocałunkami i tulasami koiły nerwy i rozganiały wątpliwości. Cały czas jednak czuła w ustach gorzki smak prawdy. Cass bała się sama siebie. Musiała nad tym jakoś zapanować, ale szczerze mówiąc nie miała nawet ani krzty chęci by teraz o tym myśleć.
Stojąc już pod prysznicem i czując napór seksownego ciała Daniela znowu odpłynęła. Płuca rozsadzały z braku powietrza, więc oderwała usta by dostarczyć im tlenu. Serce biło jak oszalałe, a błędny wzrok starał się złapać kontakt z rzeczywistością, którą teraz był dla niej Daniel. Zaraz potem podjęła decyzję o zaniechaniu dalszych, bardziej intensywnych i wyczerpujących pieszczot. Nie było to łatwe postanowienie, ale rozsądek wziął gorę. Nawet nie wiedział jak bardzo się ucieszyła, gdy przyjął to z takim spokojem. Dopiero teraz w pełni poczuła, że Daniel faktycznie ją akceptuję. Jej humorki, jej zmianę zdania oraz głowę w ciągłych kłębach wątpliwości, które tak skrzętnie przeganiał. Uśmiechnęła się delikatnie i również zabrała się za mycie ukochanego. Humor najwyraźniej troszkę się dziewczynie poprawił ponieważ przy myciu zostawiła na głowie Daniela rogi z włosów pozlepianych pianą od szamponu. Parsknęła śmiechem gdy przyjrzała się swojemu dziełu z pewnej odległości. Przez cały proces mycia, spłukiwania mydlin i wycierania Daniel był taki cichy. Pomimo tej nowości w zachowaniu Daniela dziewczyna wcale nie czuła się skrępowana. Najwyraźniej on też potrzebował czasu by się nad czymś zastanowić. Dopiero pod koniec gdy obydwoje byli już w miarę ubrani (bo Cass najwyraźniej nie dostała koszulki) zaczęła czuć się dziwnie. Może jednak był na nią zły? W końcu to tylko facet.
Owinął ją kołdrą i zaniósł do salonu, po czym posadził przed kompem. Cass posłała mu nieco zdziwione spojrzenie. Przecież jakiś czas temu powiedziała, że jest jej to obojętne, a teraz miała wybierać film? Na dodatek czytać listę? Czytać? Ostatnio może szło jej lepiej, ale nadal nie była biegła w tym fachu. Wypracowanie dla Frost dziergała dobre 3 dni, wściekają się, klnąc i wołając o pomstę do nieba. Oczywiście pisała na kompie, bo gdy zrobiła to ręcznie to huh, biedna Frost. Nie rozczytała by ani słowa. Cass przygryzła dolną wargę, przytrzymując kołdrę na klatce piersiowej dość kurczowo, ponieważ wstyd związany z brakiem umiejętności czytania oraz nagości powróciły jak bumerang. Wpatrywała się tępo w ekran. Jednak dźwięk upadającej broni i granatów wydał się bardziej interesujący, więc w tamtą stronę podążyła wzrokiem. Przewróciła oczętami i pokiwała głową z niedowierzaniem. Na tyle ufała chłopakowi, że tego nie skomentowała. Wiedziała, że broń jest odpowiednio zabezpieczona, no ale uh..
Jeden granat poleciał pod bose stopki Cass. Pochyliła się i chwyciła jeden zupełnie bezwiednie. Ułożyła sobie go na kolankach i z uwagą przyglądała się specyficznej fakturze wybuchowego przedmiotu. Gdy Daniel objął od tyłu uśmiechnęła się delikatnie.
- Nic nie wybrałam. - Mruknęła. Zresztą jak miała to zrobić, skoro przez ten dłuższy czas dała rade odczytać może z 6-7 pozycji.
- Powracając do rozmowy w łazience... co do naszego NIE normalnego związku to.. Nie uwierzę gdy nie zobaczę. Zresztą sama nie wiem czego chce. Nie zrezygnuję z moich obowiązków. Zbyt wiele dla mnie znaczą. - Odparła cicho bojąc się reakcji Daniela. Chciała być jednak z nim szczera.
Cass chyba faktycznie będzie musiała zajść w ciąże by stwierdzić, że praca dla Batmana nie jest bezpieczna dla jej organizmu, przede wszystkim w tym wypadku. Będzie musiała wtedy zupełnie zmienić tryb życia. Czy była by gotowa na takie poświęcenie? Pewnie w pierwszym momencie nie. Walczyła by i szarpała z samą sobą. Dopiero po ostrej rozmowie i kłótni zrozumiałaby, że to ciało nie należy już w pełni do niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Sob Lip 12, 2014 5:12 pm

Gdzie tam miałby nie doceniać przeciwnika, przecież od zawsze wiadomo że kojot przyparty do muru może zachować się dużo bardziej agresywnie i być bardziej niebezpieczny niż tygrys. No może był od niej silniejszy i odrobinę wytrzymalszy ale na pewno była od niego szybsza, chociaż nawet szybkiego przeciwnika można wziąć na przetrzymanie jeśli jest się dostatecznie twardym. Byle nie dać się znokautować za szybko, a przeciwnik zwyczajnie zacznie się męczyć. Wolał tego jednak nie sprawdzać z Cass bo może się to dla któregoś z nich jak obojga źle skończyć. Inna sprawa, że kobiet nie traktował jako płci słabej. Kobiety to kobiety, faceci to faceci nie żadna rzecz pomiędzy. Kiedy widział na ulicy faceta, który ma zniewieściałą urodę albo był nie daj boże homoseksualny to myślał, że zaraz dokona się rzeź niewiniątek. Są 3 rzeczy, których nie toleruje: ludzi afiszujących się w jakikolwiek sposób, pedofilii i bezsensownego okrucieństwa. No i można do tego dorzucić murzyńskich raperów z ulicy, bo tych też nie lubił. Jak w tym sucharze: "Czym się różni murzyn od opony? Jak na oponę założysz łańcuch to nie rapuje".
Dopóki dziewczyna nie przestanie bać się siebie nie ma opcji na normalne życie, dlatego Dan postanowił sobie wyrwać tego chwasta jakim jest strach z jej serca. Nie pochwalał, żeby do czegoś kogoś zmuszać zwłaszcza kobietę, żeby się oddała. Gdzie tu cała frajda, jeśli tylko jednej stronie się to podoba? Jeśli kobieta ma ochotę i facet ma ochotę to zupełnie inne odczucie niźli miałaby to być zwyczajna przyjemność jednostronna. Poprawił jej się humor podczas całej akcji pod prysznicem, tak jak Danowi. Robiła mu rogi z piany... to jakaś aluzja? Przecież jest grzeczny jak aniołek... śmierci. Postanowił też się zabawić i z piany zrobił jej wąsy, po czym się roześmiał.
Kiedy się myli raczej nie padały konwersacje bo oboje nad czymś myśleli. Dan rozmyślał jakby tu wyrwać z niej strach, a Cass myślała o swoich rzeczach pewnie. Cass nie dostała koszulki bo ma przecież kołdrę i bieliznę. Na co jej to do szczęścia? Na złego nie wyglądał z powodu braków figli pod prysznicem.
Zaniósł ją posadził przed kompem i rozłożył kanapę. Przygotował ją już i obejmował Cass od tyłu zerkając na listę. Ręką wyczuł coś metalowego na jej kolanach. Położyła sobie na kolanach jeden z granatów błyskowych. Nic specjalnego, chyba że ktoś dostanie nim bezpośrednio w oczy to wtedy praktycznie oślepnie na całe życie. Dał jej delikatnego całusa i odstawił granat na podłogę. Sięgnął po mysz i wybrał jeden z tytułów tych wyżej ocenianych na stronie. Film zaczął się ładować, ale najpierw muszą na tych serwisach przejść te badziewne reklamy, których tak Dan nie lubił. Reklama jakiegoś taniego dezodorantu z jakimś murzynem szpanującym klatą. Jakiś Old Spice czy coś.
- W takim razie pokażę Ci to w weekend. Chcesz być szczęśliwa jak każdy człowiek. Rozumiem, że przywykłaś do rutyny jaką są obowiązki i w pełni to szanuję. Tylko wiedz, że kiedyś może się zdarzyć tak, że na jednej szali będą obowiązki, a na drugiej rodzina. Nie musisz odpowiadać teraz co byś zrobiła, bo musisz zwyczajnie doświadczyć obu tych rzeczy - mówił spokojnie i opierał sobie głowę na jej ramieniu. Jednym wyjściem, żeby ją wyciągnąć z obowiązków właśnie byłaby ciąża. Dan by pewnie musiał jej wbić do głowy, że to ciało nie jest już tylko jej i że nie pozwoli, aby ich dziecko mogło się nie narodzić. Teraz na pewno nie byli na to gotowi, na tak ważną sprawę jak potomek. Cass nie była na to przede wszystkim gotowa. Na razie są młodzi i nie takie rzeczy im w głowie powinny siedzieć. Nacisnął play na filmie, a potem zaniósł ją na rozłożoną kanapę. Oparł ją na poduszce i wgramolił się pod kołdrę robiąc z własnego ramienia poduszkę dla niej. Dał jej całusa w czoło, a potem delikatnego w usta. Chwilę popatrzył w jej piękne oczy, a potem przytulił do siebie i zaczął oglądać film. Wybrał jakiś stary kryminał. Akurat tak się trafiło, że była to opowieść o detektywie, który infiltrował szeregi mafii, żeby zniszczyć ją od środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Sob Lip 12, 2014 6:31 pm

Na każdego przeciwnika znajdzie się jakaś metoda. Nie bez powodu Cass spędzała bardzo dużo czasu na analizie filmików powstałych podczas walk. Tych wygranych jak i tych przegranych. Na Daniela też znalazła by sposób, chociaż cały czas miała ogromną nadzieje, że nigdy do tego nie dojdzie. I małe sprostowanie, na bank dla obojga by się źle skończyło. Obydwoje mają paskudne charakterki i prawdopodobnie by się tłukli na śmierć i życie. Gdyby wygrana należała do Cass, z pewnością nie była by z tego powodu szczęśliwa. W rezultacie żal i smutek przepełnił by serce dziewczyny, a wyrzuty sumienia przerosłyby najśmielsze oczekiwania. Pozbieranie się po tej walce zajęłoby dziewczynie o wiele więcej czasu. Było nawet duże prawdopodobieństwo na nieposkładania i tak już kruchej psychiki, więc wydźwięk tego czynu odczuwałaby już do końca.
Cass nie miała zdania co do homoseksualistów. Póki nie byli złoczyńcami i nie musiała ich pacyfikować to było okay. Zresztą urody nikt z nas sobie nie wybierał. Niektórzy mężczyźni mieli bardziej delikatne rysy twarzy. Cóż nie wszyscy mieli takie szczęście jak Dan, który został obdarzony przystojną męską twarzą. Zielonymi oczami, które z jednej strony potrafiły przeszyć spojrzeniem, a z drugiej zarazić wesołością i pozytywnym spojrzeniem na ten okrutny świat. Usta, które pomimo męskości były miękkie i z każdym pocałunkiem wydawała się coraz bardziej słodsze. I ten nieidealny haczykowaty nos, który dodawał mu tylko uroku. Uzupełnieniem były blizny, na które uwielbiała patrzeć, dotykać i całować. No i ten delikatny zarost, dzięki któremu wydawał się być jeszcze bardziej przystojny niż zwykle.
Zabawy pod prysznicem również przypadły dziewczynie do gustu. Aluzja? Pierwsze lepsze skojarzenie, a że miała Daniela za istnego diabełka to już inna bajka. Skoro dziewczyny twórczość własna była aluzją to czym było dzieło Daniela?
Cass się roześmiała i zmyła wąsy, ponieważ łaskotały ją w nosek, a tego bardzo nie lubiła. Od razu się złościła tak jak przy łaskotkach. I fakt. Może na złego nie wyglądał, ale był zbyt cichy jak na swoją gadatliwą osobę.
Lubiła gdy ją obejmował, więc czując go z tyłu, oparła się plecami o tors chłopaka. Ułożyła dłoń na jego policzku, a potem zaczęła smyrać go po bliznach.
- Tylko co to jest szczęście? - Rzuciła w powietrze filozoficznym pytaniem i się biedaczka zafrapowała. Miała problem no. Była szczęśliwa mogąc pomagać mieszkańcom Gotham oraz Batmnowi i była szczęśliwa z Danielem. Czy to można było jakoś połączyć by się nie gryzło?
Zmarszczyła brwi jakby w wypowiedzi Daniela coś jej nie podpasowało i zapytała.
- W jakim sensie rodzina? - Cass zupełnie o tym nie myślała. W końcu była jeszcze młoda i miała 19 lat. Daniel był od niej o 5 lat starszy, więc i podejście mógł mieć nieco dojrzalsze. Zresztą różnica wieku między obojgiem była troszkę widoczna, ponieważ twarzyczka Cass pomimo swojej powagi i kobiecości miała w sobie coś z nastolatki.
Będąc już na łóżku, wpuściła Daniela pod kołdrę, a gdy ją objął wtuliła się delikatnie. Gdy ją pocałował, odwzajemniła. Gdy spojrzał jej w oczy, ona wytrzymała jego spojrzenie i uśmiechnęła się tak... delikatnie, tak wdzięcznie, jakby chciała mu przekazać, że faktycznie zaczęła wierzyć w dobre zakończenie. Wtuliła głowę w chłopaka i zaczęła oglądać film. 5 minut później dziewczynie się przysnęło...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Sob Lip 12, 2014 7:03 pm

Jego przeciwnicy raczej nie wracali do tej pory w jednym kawałku, a walk nie nagrywał. Wolał improwizację i dostosowanie się do sytuacji na polu bitwy. W końcu jeśli polega się na jednej wytyczonej strategii to zawsze się polegnie. Trzeba umieć kreatywnie coś stworzyć żeby zaskoczyć przeciwnika, nawet tego bardzo dobrze wyszkolonego. Dan umiał zaskakiwać bo zawsze używał metod, które są niekonwencjonalne, nie powinny się sprawdzić a mimo to jakoś się sprawdzały. Przykładem takiej metody była chociażby prosta sztuczka, która uda się jedynie w momencie kiedy przy pasie mamy nóż, a w ręce trzymamy broń. Upuszczamy trzymaną broń i wykonujemy mocne klaśnięcie przed twarzą przeciwnika, a potem szybkim ruchem wyciągamy nóż. Wszystko bardzo szybko wykonujemy zanim spadnie broń. Sztuczka ma niewielkie szanse powodzenia, ale parę razy zadziałała w wypadku Dana.
On sam nie planowałby nigdy walczyć z Cass. Raczej jeśli miałaby go pojmać to dałby się pojmać, a potem zwyczajnie uciekłby z aresztu. Nie chciałby, żeby cierpiała z powodu wyrzutów sumienia, że mogła mu zrobić jakąś krzywdę.
Nie każda kobieta miała taką piękną figurę oraz taki ciekawy charakterek jak jego ukochana. Ciało mogło być oszpecone bliznami, ale dla Dana było to coś wyjątkowego. Coś nie odpychającego, a przyciągającego. Uważał, że te blizny dodają jej uroku, a ładnie zarysowane mięśnie wyglądały w pełni pociągająco dla niego.
- Szczęście to moment kiedy będziemy razem na zawsze - powiedział. Szczęście jest w momencie kiedy robisz to co sprawia ci przyjemność albo jak jesteś z osobą z którą chcesz być. Banalne pytanie filozoficzne. Każdy może odpowiedzieć na nie na swój sposób i każda odpowiedź będzie prawidłowa. Oba szczęścia czyli chęć pomagania ludziom i chęć bycia w związku da się połączyć. Wystarczy robić to razem.
- W takim sensie, że najbliższe Ci osoby, które możesz określić mianem rodziny. Mąż, dzieci, dalsi krewni, bliżsi krewni - no niestety liczył się z tym, że dziewczyna tego nie zrozumie - nie zaprzątaj sobie tym teraz swojej pięknej główki, bo masz jeszcze czas na takie rozważania. Dzisiaj sporo się działo, więc odpocznij sobie kochanie- pogłaskał ją po głowie. Przed oczami znowu mu stanął tamten sen. Uśmiechnął się na samą myśl, ale uśmiech był też skierowany do dziewczyny. Spojrzenie Dana wydzielało tyle pozytywnych emocji.
Jej uśmiech był wszystkim co mu w tej chwili było trzeba. Jej uśmiech oraz bliskość, którą sobie okazywali teraz. Wtuliła się w niego i zaczęła oglądać film razem z nim. Po jakimś czasie Dan zorientował się, że zasnęła. Wyglądała tak uroczo kiedy spała i pierwszy raz miał okazję zobaczyć jej spokojne rysy twarzy podczas snu. Wcześniej wstała pierwsza, a zeszłej nocy spała do niego tyłem, więc to była dobra okazje. Nie miał serca jej budzić, więc kiedy film się skończył dalej obserwował jej mimikę twarzy, od czasu do czasu poprawiając kołdrę. Objął ją troszkę czulej, ale tak żeby jej nie wybudzić przypadkiem. Pilnował jej spokojnego snu od czasu do czasu delikatnie głaszcząc ją po głowie. Niech sobie śpi, w końcu musi odpocząć - myślał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Sob Lip 12, 2014 8:01 pm

Cass natomiast wolała być przygotowana. Przeciwnicy mieli o wiele gorzej, ponieważ stoczyła wiele walk i tym samym poznała wiele sposób na obezwładnienie przeciwnika. Starała się przede wszystkim nie zabijać. Nie brakowało jej również kreatywności w końcu potrafiła zaskoczyć wroga wysublimowanym ciosem nawet podczas lotu. Gdyby wzięła udział w zawodach parkour miała by pierwsze miejsce w kieszeni. Wszystko to ułatwiały rozciągnięte do granic możliwości mięśnie drobnej dziewczyny.
Czy Cass planowała walczyć z Danem? Owszem, ale tylko w łóżko. Zwieńczeniem walki mógł być wtedy tylko i wyłącznie dziki seks. Ta namiastka bijatyki, którą mieli okazje doświadczyć, a która była ocuceniem Cass wyszła zupełnie przez przypadek. Po prostu chłopak ją wkurzył. Dziewczyna nie zapanowała nad sobą i o.. Samo wyszło. Wyszło źle, wyszło fatalnie, ale już mniej więcej ją poznał, więc miejmy nadzieje, że był to pierwszy i ostatni raz kiedy musieli się zetrzeć w ten sposób.
Co do postury Dana Cass również nie mogła narzekać. Zresztą chyba każda kobieta mogła by dziewczynie tylko pogratulować, ponieważ nie był ani przesadnie umięśniony jak to mieli w zwyczaju kulturyści, ale nie był również mega wychudzony. Samo spojrzenie na zarys mięśni na ramionach dawało jej poczucie bezpieczeństwo, a co dopiero moment, w którym Daniel chował dziewczynę w swoich ramionach, zamykając tym samym przed całym światem. Nigdy tak na prawdę nie mieli okazji być gdzieś razem, ale gdyby byli Cass miała by szanse zobaczyć jak patrzą na niego inne kobiety. Cóż nie ma co się oszukiwać, na pewno wzbudzał zainteresowanie damskiej części publiczności. Biedulka poczuła by się co najmniej głupio gdyby została zignorowana przez pierwszą lepszą bileterkę w kinie czy kelnerkę w restauracji na rzecz uwagi Daniego.
Humorek zaczął się poprawiać, więc uśmiechnęła się delikatnie zaraz po słowach chłopaka.
- Masz racje. - Czyżby odpuściła, bo nie chciała z nim dyskutować? A może faktycznie tak myślała. Zaraz jednak ściągnęła brwi, czyli przybrała minkę, która zwykle świadczyła o tym, że coś ją zdziwiło bądź zaniepokoiło.
- Chcesz ze mną być na zawsze? - Spojrzała mu w zielone oczka oczekując szczerej odpowiedzi. Dla Daniela wszystko było takie proste, takie normalne, a na dodatek ten jego spokojny głos... no nie sposób by ta prosta jej się nie udzieliła chociaż częściowo. Niestety dziewczyna nie widziała ich razem w walce. Zresztą w pracy razem, w domu razem czy w rezultacie by się sobą nie przesycili?
Wysłuchała wyjaśnień Daniela i kiwnęła łepkiem, że rozumie.
- Tak jak dla mnie Batman i .... - Zawiesiła głos. Oho o mało co by się nie wygadała, ponieważ chciała wymienić imię Alfreda. Dan jednak mógł nie znać Bruce'a oraz jego najbliższego lokaja.
- I inni. No i teraz Ty. - Posłała mu jeden z tych cudnie nieśmiałych uśmieszków. Widząc uśmiech Daniela przygryzła dolną wargę. Serduszko zabiło jej mocniej. Uwielbiała go gdy był taki szczęśliwy. Nie wiedziała o czym myślał, ale po uśmiechu mogła wywnioskować, że o czymś bardzo miłym.
A potem biedulkę zmogło. Przysnęła wsłuchując się w bicie serca Daniela. Nie wiedziała ile spała. Uchyliła powieki i zaczęła powoli się przeciągać. Pierwszy raz w życiu spała na prawdę spokojnie. Ani się nie wierciła, ani nie mamrotała pod nosem niezrozumiałych słów. Raz na jakiś czas nieco mocniej wtulała się w ukochanego uśmiechając się przy tym delikatnie. Nieco wycucona spojrzała na monitor.
- Czemu nie oglądamy? Wyłączyłeś? - Zapytała myśląc, że przymknęła oczka dosłownie na moment.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Sob Lip 12, 2014 8:27 pm

Dan za to nie miał hamulców w obezwładnianiu przeciwników permanentnie. Znaczy do tej pory ich nie miał, bo w końcu obiecał jej, że nie będzie zabijał ludzi. Kiedyś zwyczajnie nie szczędził środków, żeby eliminować przeciwników, granat, pocisk, nóż czy cios w gardło nie robiły mu różnicy, ważne że cel był wyeliminowany. Jak już dowiódł podczas wczorajszej nocy strzelcem jest jednym z najlepszych i nie można tego zlekcewazyć, nawet jeśli ktoś się kryje za dobrą osłoną i czuje się w pełni bezpieczny. Własnie na takie momenty Blackwatch czeka, aż przeciwnik poczuje się pewnie co najczęściej go gubi. Nie robi mu czy mają przewagę liczebną czy nie, bo jeśli mają to zwyczajnie ma większe pole do popisu i zniszczeń.
Jedyna walka jaką kiedykolwiek będzie toczył z Cass to walka z jej strachem oraz dokładnie tak, w łóżku. Czasem będą też typowe sprzeczki jakie są w związku, ale załagodzenie ich będzie się pewnie kończyło małą przepychanką a potem gorącym seksem na zgodę, gdzie każdy z kochanków będzie mógł się w pewien sposób wyrazić.
Kobiety zwracały na niego uwagę, kiedy szedł w cywilu po ulicy. Zazwyczaj mężatki znudzone swoimi obecnymi partnerami często zawieszały na nim oko. On jednak tego nie dostrzegał bo zawsze w głowie miał problem jak przeżyć do następnego miesiąca oraz ile kul będzie potrzeba na nastepne zadanie. Inna sprawa, że żadna do tej pory nie przykuła jego uwagi poza Cass. Ona jako jedyna wzbudziła jego zainteresowanie z wzajemnością z resztą. Gdyby mieli gdzieś wyjść Dan nawet by założył coś schludnego, jak chociażby ta jedyna koszula jaką ma. No i brązowa skórzana kurtka, w której zmieści się parę rzeczy. Oczywiście jakby na randce dziewczynie było zimno to by jej oddał kurtkę.
Humorek jej się poprawiał jednak zaraz zadała to pytanie i ściągnęła w ten zabawny sposób brwi. Ta minka niepewności i zdziwienia. Uśmiechnął się zwyczajnie miło do niej i powiedział.
- Tak kochanie, chcę - patrzył jej w oczy mówiąc to całkowicie szczerze. W rezultacie, gdyby byli 24/7 ze sobą to pewnie byłoby więcej kłótni, ale miałoby to bardzo dobre działanie terapeutyczne na nią. Przynajmniej zyskałaby świadomość, że ma na kogo liczyć.
- Nom tak oto chodzi malutka - to niepewne zawieszenie głosu, jakby chciała powiedzieć jeszcze kogoś ale chyba przez strach, że tej osobie coś może się stać powstrzymała się. Chociaż zaraz załagodziła to nieśmiałym uśmiechem, a w nagrodę Dan poczochrał ją pieszczotliwie po głowie.
Cass przespała praktycznie cały film, który trwał 1,5 godziny i spała jeszcze potem z godzinę. Cały czas Daniel bacznie jej pilnował. W końcu się obudziła i przeciągnęła delikatnie.
- Przespałaś cały film kotku i jeszcze godzinkę po nim. Byłaś bardzo zmęczona i nie miałem serca Cię budzić - powiedział i pogłaskał ją po głowie, a potem ucałował delikatnie. Widok śpiącej Cass zwyczajnie stopiłby każde serce, takie urocze stworzonko.
- Spałaś bardzo spokojnie malutka, więc sądzę że się wyspałaś - powiedział i delikatnie ruszył ręką która zesztywniała lekko. Potem zwyczajnie położył się na boku twarzą do niej - jak chcesz możesz się jeszcze trochę zdrzemnąć. Chyba, że zgłodniałaś - powiedział bo sam poczuł się lekko głodny. Przysunął się bliżej i ją wtulił w siebie, od czasu do czasu wodząc palcami po jej talii, a potem po udach. Następnie dał jej kolejnego całusa - Jak chcesz możemy sobie zrobić noc filmową i tutaj spać bo widać, że było ci wygodnie - puścił jej oczko zalotne, a potworek Danowy zrobił to samo do potworka Cass.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Sob Lip 12, 2014 9:36 pm

Ohh, potworek Cass już się nie może doczekać kiedy przyjdzie czas gdy dziewczyna nie będzie miała oporów. Przyklasnął by radośnie i zrobił w dwa salta niczym malutki podniecony piesek. Dziewczyna nie chciałaby zobaczyć jak Dan zabija ludzi. I to nie tak, że mogła by się przestraszyć, w końcu widziała bardzo dużo takich akcji. Nie wiedziała jakby miała zareagować na mroczną stronę Daniela. Może wolała ten taki pozytywny obraz chłopaka? Jego uśmiech, który raczej znikał podczas walki. Jego skupienie, które nie mogło być skierowane na Cass. W takiej sytuacji nawet by tego nie chciała, w końcu musiałby się skoncentrować na tym by nie utracić życia. Tak jak w jej przypadku. Podczas walki wyrzucała siubzdziu z głowy i skupiała się na celu. Obraz chłopaka po akcji mógłby ulec zmianie, ale musiała być konsekwentna, w końcu sama też stawała się inną osobą, gdy zakładała maskę BB.
Cass natomiast nie zdawała sobie sprawy jak reagują na nią mężczyźni w końcu dopóki nie poznała Daniela ten temat był jej obcy. Znaczy no, oprócz dziwnych akcji z Superboy'em z których szybciutko się wycofali. Cass wtedy nie była gotowa na zaznajamianie się z tymi tematami. Zresztą nie miała czasu na pierdoły, ważna była walka i przetrwanie. Na dodatek ciężko było ogarnąć takiego dzikusa jakim była Cass. Teraz była bardziej dojrzała i spokojniejsza niż kiedyś. Teraz i tak ciężko było do niej dotrzeć. Pomyśleć co było parę lat temu...
Jednak nie można było zaprzeczyć, że dziewczyna przyciągała wzrok. Oczywiście wtedy kiedy nie chowała się za kapturem czarnej bluzy. Dziewczyna była raczej typem outsidera, niż duszy towarzystwa, więc wolała się ukrywać i nie przyciągać wzroku. Ubierała się raczej tak by nie rzucać się w oczy, najczęściej na czarno. Co prawda inaczej ubrała by się na randkę, wcześniej przeglądając milion katalogów jak to w ogóle powinno wyglądać, ponieważ tak jak to zostało ujęte wcześniej, lubiła być przygotowana nawet w tak błahych sprawach. I w ten sposób Dan, po raz pierwszy zobaczył by dziewczynę w zwiewnej sukience. Czarnej. Kto wie, może założyłaby obcas, a usta przyozdobiła czerwienią. Rzęsy pewnie by machnęła tuszem, a górną powiekę podkreśliłaby czarną kreską, by spojrzenie wydawało się być bardziej ponętne, tak samo jak ponętna bielizna, w którą by przyodziała swoje drobne ciałko.
- To ciekawe. - Schowała spojrzenie za wachlarzem rzęs, a na policzkach pojawiły się delikatne rumieńce. Eh, znowu ją zawstydził tymi słowami oraz pewnością siebie i przede wszystkim szczerością, która aż z niego kipiała.
Praca ze sobą odpadała. Na prawdę. Jakby się kłócili to pół biedy. Gorzej jak się sobą znudzą i rozstaną.
Cass faktycznie była słodka, gdy spała. Wyglądała tak niewinnie i spokojnie jak nigdy. Po wybudzeniu również robiła urocze minki, więc cały czas mógł podziwiać jak ładnie wygląda zaraz po głębokim śnie, bo taki właśnie pochłonął dziewczynę.
- Oh. - Zdziwiła się cichutkim, nieco zachrypniętym głosikiem.
- Myślałam, że to była chwila. - Uśmiechnęła się słodko patrząc w jego oczęta. Odwzajemniła delikatny pocałunek jaki złożył na jej ustach. Opuściła jeszcze na chwile powiek, a kiedy znowu je uchyliła Dan już leżał na przeciwko niej. Położyła łapkę na policzek chłopaka i gładząc go próbowała się skupić na słowach. Cass jeszcze nie zgłodniała, ponieważ dopiero co się wybudzała.
- Okay. - Zgodziła się na leżenie i oglądanie filmów, chociaż zaczęła odczuwać wyrzuty sumienia, ponieważ pierwszy raz się tak perfidnie leniła. Przysunęła się bliżej i wtuliła głowę w klatkę piersiową chłopaka. Zanim oczywiście puścił oczko do potworka Cass, który udawał, że tego nie widział. Siedział i piłował paznokcie o.
- Na pewno nie masz nic innego do roboty? No wiesz, w końcu nie umawialiśmy się na dzisiaj ani nic.. nie chce, żebyś przeze mnie zmieniał plany. - Mówiła cichym głosikiem, smyrając chłopaka po łopatce i ramieniu. Cmoknęła go gdzieś w tors. Coś zaczęło ją nurtować, więc po dłuższej chwili zapytała.
- Dan, a powiedz mi.. Ty na serio nigdy nikogo nie miałeś? Nie spotykałeś się? Nawet raz? - Zapytała i podparła łepek na ręce by móc przyglądać się jego twarzy.
- No wiesz jesteś facetem. - Przewróciła oczkami. Mógł to źle odebrać fakt, ale to była Cass. Nie miała nic złego na myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Sob Lip 12, 2014 10:07 pm

Hmmm widok Cass, która by się przyszykowała na randkę byłby niecodzienny, a na pewno byłby ucztą dla oczu. Wyobraził ją sobie w gustownej sukience, w makijażu oraz z seksowną bielizną, której by w nocy się pozbył z wielką chęcią. Dan się zwyczajnie w tym momencie rozmarzył, jednak po chwili wrócił do rzeczywistości, gdzie miał ją nagą w łóżku... no może nie nagą, bo miała jego bokserki.
- I będzie jeszcze ciekawiej - kolejny pocisk zawstydzający opuścił usta BW. Bardzo lubił ją zawstydzać, bo była urocza kiedy się tak czerwieniła. Ciągle kombinował jak wywołać taki wstyd, kiedy byli sam na sam. Komplementy działały najlepiej oraz coś związane z uczuciami.
Po wybudzeniu z perspektywy BW Cass wyglądała jak taka leniwa kotka, która dopiero wstała i chce się tulić do właściciela oraz oczekuje, że się ją nakarmi, pogłaszcze, pobawi się, a potem da spać na kolanach.
- Długa chwila skarbie - zaśmiał się, pomijając fakt że on też lubi sobie pospać długo. Tak 15 godzin w dzień wolny po ciężkiej pracy to minimum, ale wolał w dni kiedy miał u siebie Cass wstać wcześniej, żeby móc spędzać z nią każdą chwilę. Gładziła go po policzku, który sobie upodobała.
Wtuliła się w jego klatkę piersiową. W sumie oboje się lenili, bo Dan powinien już 7 godzin temu pójść biegać po dachach w ramach treningu. Nie śpieszyło mu się, bo ich nocne harce były lepsze niż poranna rozgrzewka.
- Nie mam od dłuższego czasu. Ten bęcwał co bawił się w głuchy telefon był jedynym moim zajęciem, ale tak to mogę sobie siedzieć i odpoczywać tu z Tobą - smyranie było przyjemne dla Dana. Potem padło pytanie czy na serio nikogo nie miał. No nie miał, nie miał się nawet jak spotykać, bo praca, wybuchy, praca, wybuchy no i jeszcze uważanie, żeby gangsterzy mu drugiej dziury w dupie nie zrobili.
- Naprawdę nikogo nie miałem. Zwyczajnie nie czułem takiej potrzeby, a poza tym pochłaniała mnie praca. Nawet raz się z nikim nie spotkałem, chyba że pójście na miejsce spotkania i odebranie skrzyń z bronią też jakoś liczysz - raz się zdarzyło, że dostawcą broni była kobieta. BW nie łapał czemu ona się tak do niego próbowała kleić, ale o tym lepiej jak nie wspomni Cass. Patrzył jej cały czas w oczka i wodził palcem po jej piersiach, które sobie upodobał jako poduszki.
- Nom jestem facetem - to co powiedziała Cass faktycznie mogłoby zostać źle odebrane, gdyby nie znał faktu, że miała chyba małe doświadczenie z mężczyznami i nie jest jeszcze spaczona stereotypem, że każdy facet jest taki sam.
- Jestem Twoim facetem - poprawił ją i szybkim ruchem objął, przekręcił się i znowu znalazła się na nim - i zawsze nim będę. Tak łatwo się ode mnie nie uwolnisz - posłał jej zawadiacki uśmieszek, a potem objął i zaczął łaskotać brodą jej szyję - a ty będziesz moją kobietą i tylko moją zgadza się? - przestał łaskotać dopiero jak potwierdziła to. Pocałował ją jeszcze raz długo i namiętnie, a potem poszedł załadować kolejny film z tamtej listy. Wrócił po paru chwilach do niej na kanapę i znowu zrobił jej miejsce tak jak poprzednio.
- Możesz siedzieć sobie tu do woli, w końcu dlatego chcę Ci też dać zapasowy klucz - powiedział i posmyrał ją dłonią po plecach. Może jakoś go zaskoczy jak Dan wróci zmęczony z miasta? Może zastanie Cass w seksownym fartuszku z ciepłym obiadem, gorącą kąpielą i gorącą nocą? W każdym razie film się fajnie dopasował do jego rozmyślań bo to była jakaś komedia romantyczna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Sob Lip 12, 2014 10:59 pm

Cass nie wiedziała za bardzo nad czym tak marzył, ale znowu miał ten uśmieszek i te nieobecne spojrzenie. Dziewczyna żałowała, że nie może czytać mu w myślach. Chętnie by pobuszowała między obrazami, które wyświetlał BW na wewnętrznych stronach powiek. Biedna, pewnie nie raz się spłonęła ze wstydu.
Tak jak teraz. Rzuciła mu nieco karcące spojrzenie, bo właśnie stwierdziła, że chłopak uwielbia to robić. Uwielbia ją zawstydzać i robi to specjalnie, więc przyatakowała go łaskotkami po bokach brzucha. Niech ma dupek za kare o.
- Zobaczymy. Może będzie, a może nie będzie. - Wytknęła jęzorek, ale tylko koniuszek. Kto wie czy Danowi nie wpadnie poprzedni pomysł do głowy.
- Oj to się strasznie wynudziłeś. - Przejęła się, że ukochany nie miał co przez ten czas robić. W sumie to musiał być ogromnie wytrzymały skoro specjalnie nie zaczął jej wybudzać. Cass pewnie by tak zrobiła. Wyciągnęła by piórko z poduszki i łaskotała by po nosku. Oj miała by ubaw. Tak, Cass potrafiła być słodko złośliwa, ale tej strony jeszcze nie zdążył poznać. No może wtedy przy Frost rzucała wrednymi tekstami, ale to chyba obecność kobiety tak na nią działała, ponieważ teraz była całkiem miła i słodka. Noo, może parę zdanek wypowiedzianych z przekory, co by utrzeć Danielowi jego haczykowaty nosek. Co do treningu to Cass również sobie dziś odpuściła. Co prawda nocny trening z Danielem był o wiele lepszy i relaksujący... No ale jutro będzie trzeba powrócić do rutyny. Nie można zaniedbywać swojego ciała. Ale to juuutro.
Wysłuchała go cały czas wodząc łapkami po umięśnionym ciele ukochanego. Wsunęła palce we włosy powyżej karku chłopaka i zaczęła je przeczesywać.
- A w sumie to... kto to był? Umówił się akurat w tej fabryce? Na pewno mnie nie śledziłeś??? - Zmrużyła oczka. Dziewczynie wydawało się to dziwne... tyle podejrzanych lokalizacji w Gotham, a Dan akurat trafił tam gdzie znajdywała się Cass. No każdy by pomyślał, że to wątpliwy zbieg okoliczności.
- Jeżeli na spotkaniu nie było żadnej kobiety, która się do Ciebie dobierała to się nie liczy. - Huh. Trafiła idealnie, nawet o tym nie wiedząc. Miała nosa... nie ma co. Rączka wróciła do głaskania go po torsie, na którym składała delikatne pocałunki. Pochyliła się i cmoknęła go również w brode. Lubiła ten zarost, więc przejechała po niej języczkiem.
- Hmm i jakiś czas temu poczułeś i stwierdziłeś, że musisz sobie kogoś poszukać? - Drążyła, ale chciała wiedzieć jak to wygląda u niego. Może u niej było podobnie?
Uśmiechnęła się uroczo z dozą satysfakcji, gdy stwierdził, że jest jej facetem. A potem hop i już leżała na nim. Oparła się na rękach tak by cały czas móc patrzeć w jego oczy. Śmiała się gdy łaskotał pod szyją. Zapierała się łapkami i próbowała uciec, ale cały czas obejmował talie dziewczyny, więc było ciężko. Wychylała się to w lewo to w prawo by uniknąć tego uczucia.
- Taaaak. Taaak. Zgadza się, tylko już nie łaskocz. - Śmiała się głośno. Gdy przestał spojrzała mu w oczy i delikatnym uśmiechem oraz powagą w głosie odparła:
- Zresztą wcale nie chce się od Ciebie uwalniać. - Widać, że dziewczyna była bardzo przejęta tym wyznaniem, ponieważ zaraz przygryzła dolną wargę. Pochyliła się szybciutko i znowu pocałowała go w usta. Na początku delikatnie, może nawet nieśmiało przesuwając językiem po jego wargach, tak jakby prosiła by je rozchylił, by móc nieco pogłębić pocałunek.
Po chwili poszedł odpalić nowy film. Cass usiadła na łóżku, przyciskając do siebie kołderkę. Odgarnęła niedbale suche włosy do tyłu, bo kukuryku wchodziło jej do oczek. A gdy już film był ustawiony, ponownie się w niego wtuliła.
- Taaak. Lepiej od razu przyznaj, że to Ty chcesz się mnie pozbyć. Otworze drzwi, wejdę w jakąś pułapkę i o... nie będzie już Cass. - Wzruszyła ramionami. Miała pokaz umiejętności Daniela, kto wie co by ją zastało gdyby miała wejść do mieszkania sama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Sob Lip 12, 2014 11:30 pm

Gdyby weszła mu do głowy płonęłaby ze wstydu niczym żywa pochodnia. Ludzka pochodnia, chyba brzmi lepiej, więc jak ludzka pochodnia płonęłaby ze wstydu, gdyby weszła do jego głowy w tamtym momencie. Troszkę się wzdrygnął jak zaczęła go łaskotać, bo w końcu wiedziała gdzie uderzyć, żeby poczuł. Chciał złapać ją za język, ale się pilnowała. Wyglądała tak dziecinnie i uroczo zarazem.
- Oczywiście, że będzie ciekawiej. Wiesz pewnie, że ze mną sie nie da nudzić - przeciągnął się.
- W sumie to nie. Obserwowałem sobie Twoją twarzyczkę, obejrzałem do końca film, przyglądałem się minkom jakie robisz przez sen. Ogólnie było z pożytkiem dla mnie bo utwierdziło mnie to bardziej w przekonaniu, że jesteś najbardziej uroczą istotką na Ziemi - powiedział i... kolejny pocisk zawstydzający. Pomyśleć, że wczoraj miała taki podły nastrój po kłótni jaką Dan z nią miał z powodu Frost. Znaczy to normalne, że poczuła się zagrożona, kiedy takie tekściki leciały między Danem i Frost bo to mogło faktycznie wyglądać jak flirt, ale flirtem nie było. Mogła się poczuć zagrożona, że ktoś chce jej odebrać coś cennego.
- Nie wiem kto to był. Cwaniaczek miał modulator głosu, więc poznać się nie dało, a dzwonił pewnie z budki telefonicznej bo przecież wie, że jak go znajdę to mu nogi z dupy powyrywam... dosłownie - powiedział Dan. Pokręcił głową przecząco jak zasugerowała, że mógł ją śledzić. Czysty zbieg okoliczności, w końcu jego pracodawca go wystawił, a takiej niesłowności nie lubił. Jeśli dorwie tego gościa to na serio urwie mu obie nogi i może jeszcze ucho.
Pokiwał głową na słowa Cass, aby ją utwierdzić, że nic się nie działo. Lepiej jej nie denerwować. Zachował poprzedni wyraz twarzy i uśmiechnął się jak zaczęła całować jego tors, a potem brodę.
- Miłość po prostu jest. Jej się nie wybiera, więc po spotkaniu z Tobą jakoś tak zrodziło się to uczucie, więc tak naprawdę od niedawna - oj drążyła temat, drążyła. Widać, że Cass lubi wiedzieć na czym stoi i to BW się podobało w niej.
Broniła się dzielnie przed łaskotaniem brodą, ale w końcu poległa i wyznała uczucia. W sumie zasłużyła na to, że mogła się śmiać i czuć się luźno obok niego. Z powodu ciężkich przeżyć przede wszystkim. Nerwowy tik przygryzienie wargi sugerował jakąś akcję spontaniczną i wstydliwą. Pochyliła się nad nim i całowała go. Nieśmiało, hmm chce się pobawić to się pobawimy. W tym momencie był uległy, ale jak pocałunek się pogłębiał sam zaczął ją jeszcze dodatkowo pieścić rękoma, zwłaszcza jej pośladki i pierś. Pocałunki za to stały się bardziej uczuciowe niż na początku.
Wrócił i się w niego wtuliła.
- Oczywiście, że nie. Zmontuje zwyczajnie coś takiego co uaktywnia się w momencie wyważania drzwi, a nie otwierania ich kluczem więc możesz być spokojna. Nic Ci się nie stanie malutka, w końcu nie znajdziesz drugiego takiego eksperta w materiałach wybuchowych - uspokoił ją. Zmontowanie takiego mechanizmu nie jest trudne, wystarczy znać się na drzwiach i montowaniu odpowiednich ładunków przy odpowiednich miejscach i mechanizmach - Oj Cass Cass - powiedział i delikatnie ucałował jej szyję, a potem delikatnie się przyssał i zostawił malinkę. Film trwał dalej, a na filmie młoda para przeżywała jakąś kłótnię. Istotnie jak to w komedii rzeczy były wyolbrzymione, więc faktycznie leciały talerze i... ostre przedmioty.
- Po filmie dam Ci coś co chcę, żebyś zatrzymała - powiedział. Miał plan, żeby dać jej coś co będzie mogła mieć zawsze przy sobie, żeby jej przypominało o nim - albo jak ładnie poprosisz mogę dać Ci to teraz - przeciągnął się i dał jej całusa. Lekko oparł się plecami o oparcie kanapy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Nie Lip 13, 2014 12:21 am

Ludzka pochodnia? Hmmm. Chociaż sam fakt posiadania takich mocy całkiem by się jej spodobał. Mogła by sobie latać, no i przypiec Danowi, gdyby ją wkurzył. Albo za bardzo zawstydził. Cass zaczęła zauważać, że chłopak ma niemałą używkę z jej wstydu, więc przy pierwszej lepszej okazji zapewne strzeli focha.
- Tak? To ciekawe, bo właśnie trochę się nudzę. - Kolejny tekst z przekory i kolejna próba utarcia noska. Ziewnęła teatralnie, co by utwierdzić go w przekonaniu, że faktycznie tak jest. Wydźwięk tego był oczywiście żartobliwy. A potem poszedł kolejny komplement. Cass uciekła wzrokiem i z nieco naburmuszoną minką powiedziała:
- Specjalnie tak, żeby mi było wstyd, a tak na prawdę to ściema. - Pfyfnęła jeszcze i strzeliła typowego focha. Odwróciła się od niego pleckami i wtuliła w róg kołdry. Cass nie tyle co poczuła się zagrożona, ponieważ ufała Frost i wiedziała, że Dan raczej nie jest w jej typie, po prostu uważała, że chłopak tym tekstem przegiął. Każda na jej miejscu poczułaby się co najmniej zdezorientowana. Cass zareagowała tak, a nie inaczej, ponieważ zawsze gdy było jej źle, uciekała się do samotności. Anyway, lepiej żeby nie wróciła myślami do tamtych wydarzeń, bo napływ czarnych chmur murowany.
Gdy Dan uporał się z jej fochem i kontynuowali rozmowę Cass zasugerowała.
- Może to Bane? - Znowu ściągnęła brwi, gdy zaczął opisywać co zrobi z gagatkiem, który go wystawił do wiatru. W końcu dziwny głos i miejsce, w którym się zjawił na niego wskazywały. Przewróciła oczętami.
- Chyba się trochę zapędziłeś. Może coś mu wypadło i w ogóle... A tak swoją drogą to powiedział Tobie czego chciał? - Zapytała ot tak, wodząc łapką po kołdrze, prostując wszystkie fałdki pościeli. No dobra prawie wszystkie, bo nie wszędzie sięgała. Miała nadzieje na potwierdzenie, że wcale nie wyrwie komuś nóg, uszkadzając już na całe życie. To smutne.
Cass drążyła temat nie po to by wiedzieć na czym stoi, ponieważ o tym Dan ją informował na każdym kroku, dzięki czemu mogła czuć się pewniej, co było swoją drogą baaardzo, ale to bardzo dobrą strategią w stosunku do tak nieśmiałej dziewczyny jaką była Cass, co chciała poukładać sobie wszystkie te wydarzenia jak puzzle. Taką miała potrzebę, ponieważ zbyt wiele rzeczy działo się instynktownie i parę było dla niej wręcz niezrozumiałych.
Gdy strzelił krótki wykład o jakiś tam mechanizmach, uśmiechnęła się delikatnie i z przepraszającym uśmiechem stwierdziła:
- I tak będę się bała. A nuż o tym zapomnisz... ostatnio wydajesz się być taki rozkojarzony... - Zaśmiała się cicho. Cass najwyraźniej lubiła utrudniać innym życie, bo zawsze musiała wymyślić coś na przekór. Ale w tym wypadku? Kurcze. Tu chodziło o jej życie! Albo o nogę, rękę.. brzuch? O jej zdrowie po prostu.
Cass zainteresowała się filmem i wczuła w tą kłótnie. Miała zmarszczone czółko i przejęte spojrzenie. Prawie calutka schowała się pod kołdrą, ponieważ teraz zza poszewki miała wystawione tylko oczęta.
- Hm? - Spojrzała na niego słysząc, że coś tam do niej gadał. Gdy dotarły do niej słowa wybałuszyła na niego oczy.
- Yyy... jak to, ale ja nic dla Ciebie nie mam. - Zrobiło się dziewczynie bardzo głupio. Zastanawiała się czy na coś takiego się umawiali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Nie Lip 13, 2014 12:48 am

Dan jakby miał zostać bohaterem i wybrać sobie jakąś moc to pewnie zostałby przy dotykaniu czegoś i zamienianiu tego w materiały wybuchowe. O tak, miałby tyle radochy. Rzucałby kamieniami w gangsterów... bardzo wybuchowymi kamieniami. Pomińmy fakt, że nie był do końca świadom tego że szczęście jakie ma to poniekąd moc i Fortuna mogła na niego strzelić focha, że w ogóle myśli o tym, żeby mieć jakąś moc, jednak była boginią i wiedziała, że to tylko złudne marzenie... na które nie pozwoli.
- Och tak? To rozbierz się i pilnuj ubrania... nie czekaj, zostały tylko bokserki i nie ma czego pilnować praktycznie - zażartował sobie i połaskotał ją za te próby utarcia mu nosa. Delikatnie po biodrach połaskotał.
- Mówię to specjalnie, ale to nie jest ściema bo naprawdę jesteś najbardziej uroczą istotką - powiedział i przytulił się do niej od tyłu. Dokładnie w taki sposób jak spali dzisiaj.
- W końcu jesteś tylko moja, a ja tylko twój - szepnął jej do ucha i delikatnie je udziabał. W tym czasie jedną ręką objął jej piersi, a drugą delikatnie smyrał po brzuchu, w miejscu gdzie zazwyczaj ma się łaskotki.
- No już skarbie, to nie tak że chodzi mi o to, żeby Ci dopiec w jakikolwiek sposób. Chodzi o to, że chcę Ci okazać jak najwięcej uczucia. Jak teraz chociażby - powiedział i szybkim ruchem ją przekręcił w swoją stronę i pocałował. Foch powinien być zażegnany... na chwilę.
Zasugerowała mu, że jego tajemniczym "dzwoniącym" był Bane. Tylko jaki interes miałby Bane do prostego najemnika, który słynie z tego że dowala swoim pracodawcą? Był tak zdesperowany? A może miał tak mało funduszy? Jednak coś w tym było bo w końcu to był jego teren.
- Nie wiem, może chociaż jaki cel w tym miałby? Kończą mu się fundusze, że chce zatrudnić najemników średniej klasy? - zastanowił się na głos.
- Może. Tym razem mogę odpuścić i nie zrobić mu krzywdy - powiedział dyplomatycznie - W sumie to nic nie powiedział, powiedział że mam przyjść do tamtej fabryki i tam dostanę wytyczne od niego. Tylko tyle - podrapał się po głowie i zaczął się zastanawiać kto jest na tyle odważny, żeby płatać takie figle najemnikowi. Ktoś kto musi znać się na kiepskich żartach rodem z podstawówki i zabawy w głuchy telefon lub ktoś kto naoglądał się za dużo filmów. No może to być też ktoś kto ma jego wizytówkę.
- Hahaha o to się nie martw. Możesz paradować naga przede mną kiedy uzbrajam ładunki, a dam radę zadowolić i Ciebie i nastawić ładunki we właściwy sposób - odpowiedział. Podzielności uwagi mu nie brakowało, tak jak nie chciał, żeby Cass się coś stało z powodu jakiejś pułapki.
- Ewentualnie mogę rozmontować takie pułapki i znaleźć lepszy schowek na broń. Co ty na taki układ? - zapytał i spojrzał jej w oczka, a następnie przeczesał palcami jej kudełki.
W film wczuli się oboje w takim razie bo Dan widział już tą sytuację, tylko z obezwładnianiem męża, a raczej przyszłego męża przez Cass. Chwilę go nie słuchała, aż w końcu się połapała, że chce jej coś dać.
- Kochanie nie denerwuj się, to taki drobiazg, a jak go nie przyjmiesz to będzie foch z przytupem - powiedział żartobliwie, po czym przytulił ją do siebie, a następnie znowu posadził na sobie. Tym razem on dał jej kilka całusów, z czego każdy gorętszy od poprzedniego. Potem podsunął się wyżej i przekręcił ją na drugą stronę, tak żeby była o niego oparta. Nakrył ją kołdrą, objął w pasie i przez ramię oglądał film. Delikatnie co jakiś czas wodząc palcami po jej talii. Od czasu do czasu na jej szyi składał drobne pocałunki. W pewnym momencie kiedy przyszła jakaś romantyczna scena w filmie, wplótł swoje palce w jej i dał jej całusa. Uśmiechnął się do niej po całym całusie w bardzo zachęcający sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Nie Lip 13, 2014 10:17 am

Parsknęła śmiechem.
Gorszego suchara nie mogłeś powiedzieć. - Skomentowała jego tekst o pilnowania ubrania. No ale tak czy siak się roześmiała, więc żart był raczej na plus. Na minus było to, że Cass przypomniała sobie o nagości, więc zaraz znowu naciągnęła na siebie kołdrę, przyciskając ją mocno. Zaczęła się nawet rozglądać za jakąś koszulką. Zaraz potem ją wkurzył i poszedł foch. Leżała sobie tyłem skubiąc róg kołdry i przewracając oczkami słysząc Daniela wyjaśnienia. Przymknęła je tylko na chwile, gdy ugryzł uszko. Czując, że Dan zaraz złoży swoją szorstką łapkę na piersi dziewczyny, pochyliła się i ją użarła. A co. Niech ma dziad przebrzydły.
Uśmiechnęła się dopiero wtedy gdy stwierdził, że należą do siebie. Odbiegł troszeczkę od tematu, ale foch wydawał się odpuszczać, bo zupełnie nie oponowała gdy ją odwrócił, wcześniej wyjaśniając, że to faktycznie nie było wcale złośliwe. Cass nie do końca mu wierzyła, no ale niech będzie. Nie chciała już leżeć do niego tyłem, ponieważ bardzo lubiła na Daniela patrzeć. Odwzajemniła pocałunek, standardowo, głaszczac go po tym uwielbianym policzku.
- Tak to czasami wygląda. Kochanie. - Mruknęła odrywając usteczka.
- Zresztą musisz sobie zdać sprawę, że nigdy czegoś takiego nie słyszałam, więc huh no... - Wzruszyła ramionkami. Starała się wyjaśnić, że nie jest przyzwyczajona do takich tekstów, dlatego są dla niej bardzo krępujące. Miłe, acz krępujące. Cass podjęła kolejną próbę wyjaśniania swoich odczuć, więc to był kolejny krok w stronę bycia całkowicie otwartą na chłopaka, który walczył i tak na prawdę cały czas wygrywał. Cass leżała obok niego, tuląc się do gorącego ciała Daniela. Na dodatek była prawie naga. Rozgadała się ogromnie, znaczy w porównaniu do ich początków, gdzie raczyła go tylko zdawkowymi słowami. Co lepsze, uśmiechała się o wiele częściej. To był ogromny postęp i gdyby ktokolwiek ze znajomych uraczył batfamily informacją, że widział Cass w takiej sytuacji to na bank by nie uwierzyli.
- Z Banem nigdy nie wiadomo. Jest bardziej przebiegły niż myślisz. No nic. Daj znać jak się jeszcze odezwie... - Posłała mu spokojny uśmieszek. A po paru chwilach znowu siedziała z rumieńcami.
- Nie będę paradować nago przed Tobą jak będziesz uzbrajał ładunki. - Wymamrotała prawie przez zaciśnięte usta, patrząc na Daniela z pod byka.
- Swoją drogą, myślałam, że szalejesz za moim ciałem i przez jego nagość nie dałbyś rady skupić się na ładunkach. - Zmarszczyła usteczka i kiwnęła głową z delikatnym, ale tym razem udawanym fochem. Odszczekał się oczywiście potwór Cass, który stwierdził, że czas się włączyć w konwersacje, póki dziewczyna jeszcze się całkowicie nie pogrążyła.
- A jak będziesz się bronił? - Oburzyła się w pierwszym momencie.
- Ah, no tak, cześć zawsze może zostawić tutaj, a część w kryjówce. Ok, możesz tak zrobić. - Posłała jeden z tych spokojniejszych uśmieszków.
Scena w filmie, pomimo latających talerzy i ostrych przedmiotów, była niczym w porównaniu tego co mogła zrobić Cass podczas burzliwej kłótni. Dziewczyna zaczęła wierzyć w przeznaczenie, ponieważ zdała sobie sprawę, że zwykły chłopak mógłby sobie nie dać z nią rady. Dan to zupełnie inna bajka. Może nawet faktycznie jej bajka?
A potem zestresował dziewczynę i tak sobie siedziała. Najpierw obok niego, potem wziął ją na kolanka i zaczął całować. Odwzajemniała całusy, jednak cały czas myślami była zupełnie gdzie indziej. Zastanawiała się co to może być i czemu jej nie powiedział, że coś sobie dają, przecież mógł powiedzieć. Potem zmartwiła się, ponieważ stwierdziła, że nawet nie wie co mogła by mu dać/kupić, bo przecież aż tak się nie znają, a już leży pół naga w jego łóżku i zrobiło się dziewczynie tak jakoś obco. Zamiast oglądać film wpatrywała się w swoje łapki, albo prostowała fałdki na kołdrze. Podniosła wzrok raz, a potem drugi raz by uśmiechnąć się do Daniela pytająco. Co oznaczał ten zachęcający uśmiech? Nie wiedziała, ponieważ akurat nie patrzyła się w ekran.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Nie Lip 13, 2014 8:29 pm

- Jakiś by się znalazł kotku - uśmiechnął się do niej. Pomimo przyciskanej kołderki przez nią zwyczajnie objął ją i cmoknął w czoło. Koszulki ani widu ani słychu bo przecież walające się koszulki zaniósł wczoraj do kosza na pranie. Pare sucharów jeszcze miał w zanadrzu, ale to na lepsze okazje kiedy będą potrzebne.
Ugryzła go kiedy chciał dotknąć jej piersi, więc cofnął rękę, a potem użarł ją w ucho, liżąc to miejsce po fakcie jak już ją delikatnie ugryzł. Następnie liznął jej szyję i ugryzł leciutko.
Potem przyszła pora na ich wymianę czułości, po którym przyszła pora na rozmowę od serca dla serca.
- Wiesz, że swoimi humorkami mnie nie odstraszysz skarbie i dalej będę stał u twego boku? - wymruczał i wodził palcem po linii piersi i podbrzusza, wpatrując się w jej oczka.
- W to nie wątpię chociaż dziwię się, że nikt Ci do tej pory nie powiedział jaka jesteś urocza. Zdaję sobie sprawę, że z uczuciami masz od niedawna do czynienia - powiedział i lekko przysunął się wtulając swoją głowę w jej piersi - ale wiesz, że z czasem będziesz dostawać coraz więcej uczuć i komplementów? - zapytał i przymknął oczy na chwilę, tuląc się mocniej do niej. Potem znowu dał jej się poprzytulać do siebie i swojej klatki piersiowej, która była dla niej schronieniem przed złem tego świata. Robiła wielkie postępy, okazywała więcej uczuć i stawała się coraz śmielsza. Dan był z niej dumny, bo w końcu w jego mniemaniu znalazł tą jedyną kobietę. Był zadowolony, że zmiany wpływają na nią pozytywnie i że jest szczęśliwa, bo w tym momencie swoje szczęście odstawiał na drugi plan i najważniejsze było jej.
- Dobrze kotku dam Ci znać - odpowiedział. W sumie niby Bane był inteligentny, ale to i tak nie miało sensu. Jakby chciał mieć średniego zbira to zatrudniłby jakiegoś zabójcę z ulicy za niższą płacę, który zrobiłby to samo co Dan. No może w kwestii ładunków wybuchowych i strzelania taki zbir byłby gorszy oraz w kwestii profesjonalności, ale mógłby wynająć ich więcej. Chyba że chodziło o jakąś delikatną robotę. Tylko wtedy czemu BW a nie kto inny?
Uśmiech pojawił się na jego twarzy na wyobrażenie nagiej Cass paradującej przed nim w czasie kiedy rozbrajał ładunek. Oczywiście zaraz się ocknął z tego pięknego snu bo coś do niego powiedziała.
- Szaleję kochanie, szaleję. W sumie najpierw bym Cię zaspokoił, a potem rozbroiłbym bombę. Wiesz jak agent w tanich filmach akcji. Daje radę kochać się z kobietą w niezapomniany sposób, a potem rozbraja bombę tykającą obok - w sumie to mogło być ciekawe doświadczenie gdyby się przydarzyło w rzeczywistości. Na razie postanowił delikatnie ją uszczypnąć w tyłek, a kiedy zaprotestowała jakąś odzywką wpił się w jej usta i mocniej przycisnął ją do siebie ściskając jej pośladek. Seksowny jędrny pośladek, którego pozazdrościłaby każda kobieta.
- Bronić się można na setki sposobów. Po pierwsze wiem czy ktoś wchodził do mieszkania czy nie. Mam na to sposoby poczynając od prostej obserwacji, kończąc na nasłuchiwaniu lub podglądaniu przez okno.- było wiele sposobów by sprawdzić, czy ktoś wchodził do domu. Przesunięta klamka, ślady butów, pozycja drzwi, wyrwany zamek lub zerknięcie przez okno. Najprostsze sposoby zawsze są najlepsze.
Phi, gdyby Dan miał od czegoś takiego zrezygnować to byłby ciepłą kluchą a nie najemnikiem. Bywał w gorszych opałach, wchodził w ogień krzyżowy i z każdej opresji wychodził obronną ręką. Tak samo rozłoży na łopatki problemy z Cass. To była ich bajka.
Troszkę się zdenerwowała, ale pocałunki ją troszkę rozluźniły chyba. Nie wiedziała co ze sobą zrobić chyba lub było jej głupio. Wziął jej obie łapki w swoje ręce i delikatnie wstał, a potem ponownie zaczął ją całować, delikatnie przechylając tak, żeby znalazł się na niej. Chwilę popieścił jej zgrabne ciało, a potem dał jej jeszcze jednego całusa i wtulił głowę w jej piersi. Wygodnie się ułożył i tak sobie leżał z pięć, dziesięć minut. Potem na moment jeszcze zerknął na film i wrócił do pozy, gdzie ona się mogła w niego wtulić.
- Uwielbiam twój charakterek wiesz malutka? - rzucił tak ni z gruchy ni z pietruchy, a potem ucałował jej policzek.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Nie Lip 13, 2014 9:37 pm

- Jeszcze masz jakieś w zanadrzu? Hoho. Coraz bardziej mnie zaskakujesz. - Przewróciła oczętami i parsknęła śmiechem. Pokiwała głową z niedowierzaniem. Dlatego Cass nigdy w walce sobie nie żartowała. Bała się, że będzie to coś tak suchego. Pójdzie w eter i będzie najgorszą batgirl ever. A po co? Wystarczy parę obcesowych gróźb i parę sztampowych tekstów. Zresztą Cass wcale dużo nie mówiła podczas walki. Ciekawe co by do niej gadał Dan gdyby mieli walczyć. Może nawet by się uśmiechała? Ale on i tak by tego nie widział, w końcu miała maskę zakrywającą twarz.
Syknęła cichutko gdy użarł bezczelnie ucho i chciała mu oddać, ale dalsze pieszczoty sprawiły, że ból poszedł w niepamięć. Albo tak miało się wydawać chłopakowi. Zemści się przy innej okazji.
- Tak to nazywasz? Humorki? - Zmarszczyła delikatnie brwi. Nigdy tak na to nie patrzyła. Dan najwyraźniej bagatelizował te jazdy, którymi go bogato częstowała. To była dobra strategia, ponieważ dzięki temu aż tak się nie przejmował. Tylko Cass była taka walnięta i analizowała wszystko od podszewki, często wyciągając tym samym mylne wnioski. Nie ma co się oszukiwać, w analizowaniu ludzkich zachowań pod kątem psychologicznym nie była najlepsza. Dopiero co kiełkowała, dlatego tak bardzo zdumiewało zachowanie Daniela, który ciągle zarzekał się, że będzie przy niej mimo wszystko. Cass bardzo chciała w to wierzyć, ale nie potrafiła całkowicie oddać się temu uczuciu. Uśmiechnęła się delikatnie pod nosem czując jak wodzi dłonią po jej miękkiej skórze. No może gdzieniegdzie skalanej blizną. Najwyraźniej bardzo lubił to robić, tak jak wtulać się w pełne i jędrne piersi Cass. Gdy to robił odgarniała mu włosy z twarzy przeczesując delikatnie, z należytą czułością, tak jakby był czymś najcenniejszym i najważniejszym w życiu. Dan mógł słyszeć jak bicie serca przyspiesza. Troszkę żałowała, że nie może tego opanować, ponieważ w mniemaniu potworka troszkę się zbyt rozklejała. No ale co zrobić. Zakochała się. Niech jej będzie.
- Więcej? A od kogo? - Zapytała żartobliwie. Smyrając go i tuląc. Cass robiła postępy tylko i wyłącznie dzięki uporowi i braku zniechęcenia Daniela. Tej materii osiągnął niesamowicie wysoki poziom, a Cass cały czas nie mogła wyjść z podziwu, wszak wiedziała jak ciężko się czasami z nią dogadać. I to nie tak, że robiła coś specjalnie. Nie zawsze potrafiła zrozumieć rozmówce i szybko się denerwowała. Zniecierpliwiona wolała odwrócić się na pięcie i udać się w inne miejsce. Najlepiej w takie, w którym mogła by być samotna. Dan nie dawał jej okazji do takich myśli. No dobra. Dał raz. Huh to było bolesne. Idąc tym tropem.
- W sumie Frost stwierdziła, że jestem bardzo ładna. - Odparła po dłuższym namyśle.
- Ale to chyba się nie liczy, w końcu nasze relacje są zupełnie inne. No wiesz.. o co mi chodzi. - Przewróciła słodko oczkami. Nie miała zamiaru mu wszystkiego wyjaśniać. Znowu się zawstydzi.
Kiwnęła łepkiem z zadowolonym uśmiechem, gdy jej powiedział, że się odezwie  w wypadku kolejnego kontaktu Bane'a czy tam nie Bane'a. Cass już nie wnikała czy to mógł być on czy nie. Wszystko było możliwe. Zbyt wiele dziwnych rzeczy się naoglądała by móc wykluczyć tą ewentualność. Cass wróciła zza grobu, więc czemu to nie mógł być głos Bane'a?
Przewróciła oczkami.
- Zaspokoił. Nie mów tak. - Uciekła wzrokiem. Jakoś nie spodobało się dziewczynie to słowo. Poczuła się co najmniej przedmiotowo, aczkolwiek wiedziała, że wcale nie miał tego na myśli.
- Niestety mógłbyś mieć za mało czasu... - Zaśmiała się jakby do siebie, zdziwiona, że pokusiła się na takie słowa. Chyba znowu potworek przez nią przemawiał. On bardzo dobrze wiedział jak bardzo Cass się rozleniwiła przy Danielu i jak bardzo stała się wymagająca w tych kwestiach. Ale to źle, że chciała by się nią zajmował jak najdłużej tylko się dało? Czy można ją winić, że po tylu latach podczas których nie doświadczyła czułości i bliskości, teraz chciała mieć jej jak najwięcej?
- Ej! Bo ci zaraz.... - Burknęła gdy ją uszczypnął, ale nie zdążyła dokończyć ponieważ obdarował ją gorącym pocałunkiem. Coś tam niby jeszcze mamrotała, ale zaraz całus pochłonął bez końca. Wsunęła palce we włosy Daniela z tyłu głowy i tam je zacisnęła. Wtuliła się w niego mocniej, a gdy pieszczoty zostały przerwane z trudem łapała powietrze. Uśmiechnęła się słodko .
- Tak kotku, nie wątpię, że wiesz jak się bronić. Szczerze mówiąc nigdy nie musiałam się o to martwić, ponieważ mamy dobrą kryjówkę. Szkoda, że nie mogę Ciebie tam zabrać. - Znowu się zasmuciła. Wiedziała, że może mu ufać, ale musiała być lojalna wobec swojej rodziny. I jeszcze bardziej się zestresowała, ponieważ nie dość, że nic dla niego nie miała to huh, on chciał jej powierzyć klucze do domu, a ona ponownie nie mogła się odwdzięczyć. Czuła, że jest to trochę niesprawiedliwe. Na szczęście potem przyszły całusy i mizianko, więc Cass faktycznie się rozluźniła. Gdy złapał ją za dłonie, spojrzała na niego pytająco. Już się bała co tym razem wymyślił. Zaśmiała się gdy ją przechylił i objęła go za szyje. Gdy wtulił głowę w jej piersi, głaskała go czule i składała pocałunki to na czółku, z którego odgarniała włosy, to w czubek głowy. Tak samo jak Dan, Cass również chciała mu przekazać wiele pozytywnych emocji i czułości, w końcu jego życie również nie było usłane różami.
Wtuliła się, gdy wrócili do poprzedniej pozy, a gdy rzucił komentarzem na temat jej charakteru... zdziwiła się. Spojrzała mu prosto w oczy chcąc wyczytać czy to może żart czy nie żart, ale chłopak najwyraźniej mówił poważnie.
- Nie wiem za co. Nic ciekawego szczerze mówiąc. No wiesz... humorki i te sprawy. - Nawiązała do poprzedniej wypowiedzi chłopaka i uśmiechnęła się delikatnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Nie Lip 13, 2014 10:20 pm

- i zaskoczę nie raz - dorzucił od siebie, co w sumie jest prawdą bo z nim się nie da nudzić. Zawsze z czymś wyskoczy i zawsze coś wykombinuje. Dopiero w momencie, gdy nie ma jakiegoś pomysłu znaczy, że jest źle. W walce taki suchar mógł pomóc, poprzez chociażby dekoncentracje przeciwnika. No i trzeba dbać o markę, jaką BW sobie wyrobił przez te lata. Dzień bez suchara na temat przeciwnika to dzień stracony.
- A jak mam inaczej nazwać? Nagłe zmiany nastrojów? - zażartował, po czym dźgnął ją lekko palcem tak jak ona go dźgnęła parę razy w boki. Humorki jednak mu nie przeszkadzały w żadnym stopniu, bo zawsze znajdował na nie sposób. Też nie widać było, żeby w jakikolwiek sposób się zrażał do niej. W skrócie da sobie z tym radę na dłuższą metę.
Bardzo lubił gładzić jej miękkie ciało naznaczone w niektórych miejscach bliznami. Nie robiło mu to, a jedynie nakręcało żeby jeszcze pomacać. Zwłaszcza kochał wtulać się w te jędrne i pełne piersi, które były idealną poduszką pod jego zmęczoną i ciężką głowę. Słyszał jej przyśpieszające bicie serca, kiedy odgarniała jego włosy. Od czasu do czasu składał na piersi pocałunek, a ze 2 razy zostawił nawet soczystą malinkę, którą potem oblizał swoim szorstkim językiem.
- Jak to od kogo? Ode mnie rzecz jasna - dalej wtulał się w piersi i zostawiał na nich swoje pocałunki i czasem nawet ślady po nich. Był bardzo zadowolony z tego w jakim kierunku Cass idzie.
- Pierwszy raz się z mrożonką zgodzę - powiedział, bo w sumie to jedyna płaszczyzna na której by się z nią zgodził - nie w pełni bo jesteś piękna tak dla ścisłości, ale mogę się zgodzić. A o jakie relacje chodzi? Hmm...? Oj dobra wiem kochanie, przecież żartuję - powiedział bo pewnie się zawstydziła, a potem zaczął łaskotać ją szybkimi ruchami podbródka wtulonego w jej klatę piersiową. Potem na moment odsapnął i wrócił do wylegiwania się na nich.
- Hmmm... to wtedy nasz seks byłby bombowy, że tak to ujmę - puścił suchara dla rozładowania atmosfery - Chociaż wiesz malutka w związku nie tylko o seks chodzi, a raczej o to żeby dwoje ludzi było blisko siebie i chciało być zawsze blisko siebie. Seks jest tylko pewnym dodatkiem, który pozwala tą bliskość jeszcze bardziej zwiększyć. Wiesz o co mi chodzi skarbie... - spojrzał jej w oczka, a potem nachylił się i dał jej całusa na przeprosiny za tamto złe sformułowanie. W końcu uciekła wtedy wzrokiem to coś musiało być na rzeczy. Może ją uraził tym?
- Phi... hehe - po czym nastąpił tamten gorący pocałunek, który odwrócił uwagę od złości.
Nie dziwił się, że nie chciała go zabrać do bat kryjówki, bo w końcu nie tylko do niej należało to mieszkanko. Należało do reszty nietoperzowatych i oni też mieli w tym prawo głosu. Gdyby każdy z nich przyprowadzał sobie kogo popadnie to jaki byłby sens tajnej kryjówki? Żaden. Z uśmiechem pełnym zrozumienia odparł:
- Nic się nie stało skarbie. Ważne, że noce możesz spędzać u mnie. Wychodzi na to samo, a jak kolejną kryjówkę mi wysadzą to zadzwonię i dam ci na nią namiary - pocieszył ją i delikatnie pogłaskał po tej zafrasowanej główce. Potem ją ucałował jeszcze na pocieszenie. W taki sposób w jaki robił to w nocy. Dziki i pełen pasji, jednak to było tylko rozniecanie małego płomyczka na razie. Ogólnie mizianko i całusy działały na nią bardzo dobrze i terapeutycznie. Pozwalały przezwyciężyć każdy jej kłopot wewnętrzny, bo w końcu wyrażają więcej niż 1000 słów. Leżał sobie na jej wygodnych cycuszkach i był obdarowywany czułościami z jej strony, które odwzajemniał z równą pasją.
Ponownie się w niego wtuliła i spojrzała w jego oczy. Tak, nie żartował, naprawdę podobał mu się ten charakterek.
- Za wszystko, za to że możesz być wesoła, humorzasta, dzika i czuła. Za to, że jesteś sobą. A na humorki znajdzie się sposób - powiedział i nachylił się nad nią przewracając ją na plecy i opierając się na jej ramionach - Zależy tylko jaki sposób sobie wybierzesz kochaniutka - nachylił nad nią twarz i liznął ją po nosie, a potem pocałował dziko, cały czas ją trzymając bo w końcu ją to kręciło. Ostatecznie palce zwyczajnie wplótł w jej dłonie i kontynuował pieszczoty, delikatnie ocierając się o nią swoim umięśnionym i gorącym ciałem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Nie Lip 13, 2014 11:18 pm

OJ tak. Cass nie wątpiła w to, że Dan jeszcze ją zaskoczy. Jednak czy pozytywnie czy negatywnie to pewnie się okaże. Pomimo tego, że spędzali ze sobą najnormalniejszy w świecie wieczór, nie mogła stwierdzić, że się nudziła. Wręcz przeciwnie. Zresztą z tą normalnością też można by polemizować, ponieważ życie dziewczyny nie należało do tych zwykłych. Wieczory często spędzała na zwalczaniu przestępstw w Gotham, potem spała do południa, a potem treningi i ... zataczamy koło. To właśnie czas spędzony z Danielem był czymś wyjątkowym, czymś niezwykłym i czymś nie normalnym. Ale taka nienormalność się jej bardzo spodobała.
- Eh nieważne. - Ucięła krótko. Cass ot tak zapytała czy Dan tak właśnie określa jej nietypową i przede wszystkim zmienną naturę, która mogła być upierdliwa. Nie wyczuła ironii czy drażniącego bagatelizowania zachowań dziewczyny, więc nie mogła być na niego zła. Gdy dźgnął bok paluchem, odpłaciła się tym samym podwójnie. Niech sobie nie myśli. Zaśmiała się cicho, gdy tak się wtulał w klatkę piersiową, a gdy zostawił kolejne dwie malinki, bo przecież na szyi też już je miała, mruknęła:
- Jeszcze chwile, a zacznę myśleć, że czegoś się obawiasz. - No bo skoro te malinki miały być pewnego rodzaju zaznaczeniem swojej własności to czemu robił ich tak wiele?
- Myślisz, że ktoś dotrze, aż tak nisko? - Położyła dłoń między swoimi piersiami, pokazując dokładnie o jakie miejsce jej chodzi. Cóż no ktoś mógł w sumie spróbować. Jeżeli spędzenie życie bez rąk nie było by dla tego kogoś problemem. Pytanie padło ponownie z ust potworka. A może z Cass? A może dziewczyny zaczęły łączyć się w jedną całość? W końcu na początku znajomości BB wcale nie była taka wyszczekana, wręcz prowokacyjna.
Gdy stwierdził, że jest piękna schowała twarzyczkę za dłońmi. A potem było jeszcze gorzej. Zgromiła go wzrokiem, który przebił się między palcami. No tak, nie mógł sobie odpuścić. Najpierw zawstydził komplementem, a potem pytaniem, na które znał odpowiedź. W pierwszej sekundzie nie zaczaiła, że był to zwykły żart, więc na samą myśl o wyjaśnianiu Danielowi co miała na myśli, żołądek podjechał prawie do gardła. Jednak gdy zaczął ją łaskotać, znowu się roześmiała i próbowała uciec z uścisku. Niestety nie udało się.
Jednak gdy zaczął prawić coś tam o seksie... biedna spłonęła rumieńcem i wyciągnęła kołdrę tak by się pod nią calutka schować. Tak. Ze wstydu. Na szczęście wszystkiego nie słyszała, bo chyba by uciekła. Trzymała kołdrę nad głową, by Dan nie mógł zobaczyć tej rumianej, przerażonej minki.
- Musimy o tym rozmawiać? - Jęknęła zdruzgotana tematem oraz tą bezpośredniością. Cass w tych kwestiach była bardzo niedojrzała.
Gdy Daniel już jakoś ogarnął jej wstyd (bo chyba to zrobi, prawda?) i gdy znowu całowali się bez krępacji, Cass wtuliła się w ukochanego i zapytała:
- Na nic się nie złościsz. Nie jest Tobie źle z tym, że Ty mnie wpuszczasz do swojego życia... tak w pełni? A ja ... nie do końca? - Zapytała z powagą. Przeczesywała jego już nieco splątane włosy.
A potem znowu ją zawstydził, ale nie tak bardzo jak poprzednio. Może się już przyzwyczajała? Uśmiechnęła się delikatnie, ponieważ słowa Daniela okazały się miodem na jej serce. Tym jednym zdaniem przedstawił w sposób dosłowny charakter Cass. Cieszyła się, że chłopak jest taki spostrzegawczy.
- Sama mam wybierać? Naaah. To będzie za proste. - Roześmiała się. Zmarszczyła zabawnie nosek gdy został liźnięty szorstkim języczkiem Daniela. Podniosła łepek i ucałowała te słodkie usta, zanim zaczął składać na jej wargach dzikie pocałunki. Cass nawet nie próbowała się wyrwać, gdy oparł się blokując ręce. Splotła swoje palce z jego, a potem wpiła się w szyję ukochanego, zostawiając na nich malinkę. Umięśnione ciało Daniela działało na nią wręcz odurzająco, a zarazem nakręcająco, więc i oddech stał się nieco bardziej pobudzony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Nie Lip 13, 2014 11:49 pm

Jeden z wielu wieczorów jaki spędzą ze sobą razem. W sumie to nie będą się nudzić sobą, bo zawsze jakieś urozmaicenie jest w postaci delikatnego flirtu, sucharów lub niewielkiej sprzeczki zażegnanej często gorącym żarem namiętności. Normalność zawsze była pojęciem względnym i dla BW to co robili teraz było normalne.
Zmienna natura Cass nie była niczym złym, właśnie to bardzo pociągało najemnika w niej i to sprawiało, że miał ochotę kopać głębiej i wyburzać kolejne ściany przy okazji. Prawie jak wprawny majster chcący naciągnąć właściciela na dodatkowe koszty remontu. Odpłaciła się dźgnięciem za dźgnięcie, a potem tulił jej bogato obdarowaną przez naturę klatkę piersiową.
- Zwyczajnie je lubię, chociaż jakby kto inny chciał się tam dobrać poza mną i Tobą to bym chyba tej osobie łeb przy samej dupie ukręcił - powiedział i się uśmiechnął, dalej leżąc na jej piersiach. Bardzo podobało mu się bojowe nastawienie Cass, ale chciał też mieć bardzo dobre usprawiedliwienie, dlaczego tak się do nich przyssał. No i chciał jej zostawić wyraźniejszą pamiątkę z tego wieczoru.
Zawstydziło się maleństwo, a potem gromiło wzrokiem, jednak sytuację rozwiązały proste metody... łaskotki. Tym razem z uścisku nie pozwolił jej uciec. Miał za dobrą pozycję do tego, więc skorzystał na całego, a potem dał jej chwilę odsapnąć. Podczas rozmowy na temat seksu, a raczej monologu Cass uciekła pod kołdrę. Kiedy Dan skończył wgramolił się do niej i zwyczajnie ją objął czule.
- Już dobrze kochanie i mój wstydziochu. Kocham Cię - powiedział i dał jej kolejnego całusa, a potem ją odkrył.
- Nie i jeśli sprawia Ci to dyskomfort nie będę poruszał tego tematu dopóki nie będziesz gotowa - pogłaskał ją po głowie i znowu nastąpiły gorące pocałunki oraz miłosny uścisk dwojga kochanków.
- Nie jestem zły. Jestem cierpliwy i sądząc po charakterku musisz małymi kroczkami kogoś wpuszczać do siebie. Więc w sumie nie mam Ci nic za złe - powiedział. W sumie on wiedział jaki będzie problem Cass z tym otwieraniem się. Tutaj potrzeba cierpliwości i wytrwałości w swoich działaniach, w końcu dziewczyna długo nie okazywała emocji, więc czego miał się spodziewać? Czerwonego dywanu i fanfar?
- W takim razie ja wybiorę - uśmiechnął się do niej kusząco, a potem dzikie pocałunki zalały usta Cass. Nie próbowała się wyrywać, była całkowicie uległa wobec niego w tej chwili. Hmmm, co by tu zrobić? Wpiła się w jego szyję i zostawiła mu malinkę. Coraz bardziej byli oboje pobudzeni, więc postanowił wykorzystać jakoś tą energię i podczas namiętnych i pełnych pasji pocałunków powoli ściągał jej bieliznę drugą ręką, jedna natomiast pozostała w miłosnym uścisku i przytrzymywała jej głowę, wędrując po jej włosach i zapewniając to, że Dan był pod kontrolą sytuacji. Cały czas ocierał się o nią swoim prawie nagim ciałem. W pieszczotach stawał się coraz agresywniejszy i śmielszy, jednocześnie zachowując tą dozę czułości. Starał się ją jak najbardziej rozpalić. Co jakiś czas się z nią bawiąc i nęcąc przerywanymi i wznawianymi pocałunkami, którym towarzyszyły pieszczoty jej dolnych partii za pomocą jego palców. Jeśli nie dała sobie zsunąć bielizny, zwyczajnie wsunął tam palce. W środku było jak zawsze ciepło i wilgotno oraz miękko. Jego ruchy na dole jak i przy pocałunkach były koordynowane, żeby uderzać jednocześnie w parę jej czułych punktów i zapewnić jak najlepsze doznania. W końcu znał już te punkty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pon Lip 14, 2014 9:36 am

Cass starała się nie myśleć czy to będzie ich ostatni wieczór, czy jeden z wielu. W ogóle starała się wyrzucić jakiekolwiek myśli i żyć chwilą. Czasami nawet jej wychodziło. Znaczy jej.. Dan tak na nią działał, a właściwie jego uśmiech, pocałunki oraz ciągłe zapewnianie, że będzie dobrze. Normalność to pojęcie względne fakt, ale każdy z nas ma jakiś jej obraz i ten obraz, który się przed nią roztaczał nie należał do normalnych. Przyjęmnych, pociągających, pięknych, aczkolwiek nienormlanych. Może kiedyś takie spędzanie czasu stanie się dla nich rutyną, chociaż znając ich charakterki, jutro sprezentują sobie bardziej intensywny trening niż zwykle, bo dziś tak ostro poleniuchowali. Nie żeby narzekała na treningii siłowe, które sprawiał jej Daniel, ponieważ były czymś przyjemniejszym niż wata cukrowa - jak się okazało - ale... na zastój kości nie mogła sobie pozwolić. Tak jak i on. Zapewne.
Cass parsknęła śmiechem gdy Dan podzielił się z nią co by się stało z delikwentem bądź delikwentką, która śmiała by dobrać się do jej piersi.
- Oj, dałabym sobie rade przecież. - Przewróciła oczętami. Widząc wzrok Daniela zaraz szybciutko dodała.
- Ale oczywiście, Ty masz w tej kwesti pierwszeństwo. - Mówiła wolno, tak jak dziecko, które ma powtórzyć pewną nauczoną regułkę, a nie wie do końca czy dobrze mówi. Lekko pytający ton również dawał do zrozumeinia, że nie jest pewna czy dokładnie to miała powiedzieć. Uśmiechnęła się nieśmiało i oparła czoło o czoło Daniego, a potem delikatnie go ucałowała. Przytrzymała wargi nieco dłużej, ale wcale nimi nie poruszała, po prostu chciała dać mu słodkiego całuska, bez aż tak ogromnego napięcia seksualnego, które wciąż narastało między nimi. Chciała mu przekazać tym samym jak bardzo go kocha i jak wiele dla niej znaczy i że zdaje sobie sprawe, że zawsze może na nim polegać.
A potem znowu ułożył się na dekolcie, więc znowu go w siebie wtuliła i głaskała delikatnie rozczesując włosy palcami. Drugą łapką głaskała Daniela po barkach i umięśnionym ramieniu. A potem drań zawstydzał ją bezczelnie, więc musiała się jakoś bronić przed łaskotkami. Łapała Daniela za dłonie i wpiła się w jego usta. Nieco inna sytuacja wynikła podczas rozmowy o seksie. Cass bidulka schowała się pod kołdra, bo na prawde nie chciała tego słuchać. Oczywiście Dan jak to Dan, na spokojnie dokończył swój wywód. Dziewczyna przez chwile się zastanawiała czy chłopak w ogóle zauważył, że się schowała. Potwierdzenie nastąpiło dosłownie parę sekund później, gdy zjawił się pod kołdrą. Cass na początku nawet nie chciała na niego spojrzeć, więc bardzo dokładnie analizowała wzory na kołdrze. Na dodatek zaczeła sobie coś tam nucić pod noskiem, żeby zapomnieć o tej dyskusji. Włos roztrzepany, delikatne rumieńce, zawstydzony delikatny uśmiech. Ten widok to była kwintesencja tej skromnej i słodkiej dziewczyny.
A potem nastąpiły gorące pocałunki oraz uściski, które tak bardzo uwielbiała. W mig zapomniała o tym monologu i już zaraz znowu się uśmiechała. Co prawda przy wyznaniu miłości znowu poczuła ściśnięcie w żołądku oraz w gardle, stwierdziła, że jest to najmilsze co usłyszała. Uwielbiała gdy Daniel zapewniał o swoich uczuciach i pozazdrościła mu tej lekkości i bycia otwartym. Samej było jej ciężko wykrztusić te słowa, poniewaz delikatny wstyd jeszcze pozostał. Mimo to objęła go i odwzajemniła pocałunki.
Wysłuchała wyjaśnień na temat cierpliwości oraz krótkiego rysu psychologicznego Cass. W sumie miał racje, więc kiwnęła łepkiem i uśmiechnęła się słodko.
- Wiesz, że jesteś najkochańszym facetem jakiego kiedykolwiek poznałam? - Pokusiła się na wyznanie i uśmiechneła się delikatnie i również nieśmiało.
- Co prawda nie znam ich zbyt wielu, ale z tych których znam... - Zaczęła się biedna stresować, że Dan mógł to źle odebrać. Przygryzła dolną wargę nieco mocniej i posłała mu przepraszające spojrzenie.
- Nie nadaję się do takich wyznań. - Mruknęła ponuro. Uśmiech dziewczyny dopiero się pojawił, gdy Dan stwierdził, że sam będzie wybierał sposoby na ogarnianie humorków Cass.
Dziewczyna odwzajemniała jego namiętne i nieco brutalne pocałunki, sama odpłacając się tym samym. Raz po raz przygryzała wargę oraz szyje, brode czy policzek. Zamruczała jak niezadowolona kotka gdy przerywał pocałunki. Pomruk zadowolenia zaraz jednak powracał gdy je wznawiał i jeszcze bardziej namiętnie kontynuował. Cass coraz bardziej odpływała. Zresztą mógł się domyśleć, po coraz mocniejszym zaciskaniu palców na skórze ukochanego. Raz zaciskała je na barkach...raz na ramionach, a po chwili zaczeła schodzić coraz niżej. Zacisnęła pazurki na pośladkach chłopaka, co mogło być też dla niego dość bolesne, a gdy próbował ściągnąć jej bielizne, wcale się nie wzbraniała. Ba! Sama zaczęła zsuwać i jego. Znaczy zaraz po tym jak specjalnie strzeliła go gumką od bokserek, którą wcześniej naciągnęła. Uśmiechnęła się pod nosem nieco złośliwie i zaśmiała się z nutką satysfakcji. Zsuwała je powolutku, przygryzając delikatnie jego dolną wargę, tylko po to by zaraz zlizać ten ból.
Cass była już ostro nakręcona, więc pieszczoty w dolnych partiach bardzo przypadły jej do gusty. Do czasu. Gdy Dan wsunał w jej wnętrzę palce... zdumiała się. No tego jeszcze nie było. Cass opadła na poduszkę i przygryzła dolną wargę. Niby uczucie przyjemne i podniecające, ale no nigdy jeszcze przedtem... w ten sposób...ekhm. Rozkupiła się totalnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pon Lip 14, 2014 2:05 pm

- Hehe, tak samo jak do innych części nie pozwolę się dobrać i dziękuję za pozwolenie kochanie - no powoli łapała o co chodzi w tym, że 2 osoby należą do siebie jako kochankowie oczywiście. Nie jak murzyn i pan, tylko jako równe osoby w związku które dbają o siebie. Urwanie rąk to byłaby najmniejsza kara jaką Dan by sprawił osobie, która by się połasiła na Cass. Zwyczajny męski instynkt, który nie pozwoli nikomu dotknąć jego kobiety w sposób inny niż przyjacielski. No a potem oparła się o jego czoło i go pocałowała. Pocałunek był dla niego słodki niczym miód, albo seven days miodowy, czyli bardzo słodki. Całus był delikatny i zostali moment w takiej pozycji, jedynie Dan od czasu do czasu wodził palcem po jej plecach pełnych blizn, znajdując każdą bliznę i wodząc po niej palcem w stronę w jaką szła rana. Czuł to całe uczucie przekazywane podczas pocałunku i odwzajemniał je jak najbardziej.
Obrona przed łaskotkami wyszła jej nieźle, złapała go za ręce i wpiła się w jego usta w dzikim i namiętnym pocałunku, który Dan przedłużał ile się dało. Lubił taką Cass dominującą, nawet to do niej bardzo pasowało, więc przy następnych zabawach łóżkowych da sie jej pobawić.
Kiedy wlazł do niej pod kołdrę zauważył zawstydzoną dziewczynę z rumieńcem na twarzy próbującą jakoś się uspokoić. Wyglądała tak uroczo, że tylko cyknąć zdjęcie i wrzucić do rodzinnego albumu. Z resztą przy ich pierwszym spotkaniu była zupełnie inna. Powoli przechodziła taką metamorfozę o 180 stopni. Stawała się coraz bardziej pogodna i urocza momentami. Dan był z niej bardzo dumny i naprawdę ją kochał. Mimo jej humorków i czasem głupich zachowań, nadal czuł to uczucie i przyjemne ciepło w sercu.
Pieszczoty oraz gorące pocałunki potrafiły odwrócić jej uwagę od wszystkiego. Od wstydu, od problemów, od focha. Najemnik, a raczej były najemnik dobrze to wiedział i bardzo lubił praktykować tą metodę, bo w końcu dziewczyna go pociągała i to bardzo. No i jeszcze zasłużyła na czułości po tych wszystkich latach, które były dla niej trudne. Uśmiechnął się do niej na jej wyznanie i jego ego zostało połechtane plus zrobiło mu się cieplej na sercu. No i potem zaczęła się stresować. W tle dalej leciał ten film, ale oni byli zajęci czym innym.
- Wiem kochanie, wiem - powiedział i znowu wyrwał ją z jej stresu poprzez gorący pocałunek i masaż jej delikatnego ciała swoimi szorstkimi dłońmi. Masaż w okolicy piersi oraz bioder oczywiście, co mogło zadziałać na nią bardzo stymulująco.
- Niedawno zaczęłaś czuć takie emocje, więc nie wymagaj od siebie za dużo. Jak na razie idzie Ci wyśmienicie kotku - połaskotał ją brodą po nosie, a potem się uśmiechnęła do niego.
Oboje podczas gorących pocałunków się nakręcili. Cass mruczała w sposób bardzo zachęcający, kiedy bawił się z nią. Coraz mocniej zaciskała palce na jego skórze i z każdym zaciśnięciem szła coraz niżej. W końcu dotarła do pośladków i na nich zacisnęła pazury. Akurat byli podczas pocałunku, więc lekko podczas niego dygnął z bólu, ale w zamian za to zaczął ściskać w dłoni jej pierś. Zaczęli ściągać z siebie bieliznę powoli, coraz bardziej budując atmosferę i napięcie. Specjalnie go strzeliła z gumki, co odbiło się na kolejnym pocałunku, który składał na jej ustach. Był dzikszy zwyczajnie. Coraz bardziej Dan tracił kontrolę nad sobą, a miejsce tej kontroli zajmowały pierwotne instynkty, dlatego jego pieszczoty stawały się dziksze i coraz bardziej śmiałe.
W końcu nie wytrzymał i szybkim ruchem pozbawił jej bielizny. Jego nabrzmiała męskość z podniecenia była już widoczna dla niej. Fart tak chciał, że drugą wolną ręką opierał się o materac, na którym wyczuł coś w plastikowym opakowaniu. Kiedyś dla zabawy sprawdzał ile taka prezerwatywa może pomieścić wody i czy to nadałoby się podczas sztuki przetrwania jako pojemnik na wodę. Oczywiście mieściły całkiem sporo i właśnie znalazł jedną sztukę, która była nienaruszona. Musiała mu spaść w jakiś sposób w to miejsce materaca, bo w końcu przy rozkładaniu kanapy materac się zginał zwyczajnie.
Wracając do pieszczot, zaczął schodzić do jej piersi i je całować, przygryzać sutki oraz ssać. Ssał najdłużej, ale jednocześnie nie przerywał pieszczot w dolnych partiach, które stawały się coraz bardziej intensywne. Coraz bardziej namiętne i coraz bardziej dzikie ruchy odbywały się wewnątrz Cass. Cały czas ocierał się o nią swoim nagim, rozpalonym ciałem, a jego męskość zwyczajnie ocierała się o jej dolne partie w mniejszym lub większym stopniu. Na chwilę przerwał ściskanie jej piersi, aby zwyczajnie nałożyć prezerwatywę. Nie przerywał jednak pocałunków, które przybierały z każdą chwilą na intensywności. Podgryzał jej dolną już i tak skatowaną wargę od czasu do czasu liżąc miejsce, które gryzł. Dalej ją nęcił swoimi palcami, aż zwyczajnie zaczęła mieć ruchy takie, które błagały o coś większego, aby znalazło się w niej. O tak lubił ją nęcić i to bardzo. Jej odgłosy coraz bardziej go podniecały, serce biło jak szalone i działał już tylko instynkt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Wto Lip 15, 2014 10:15 am

- Dan... Aaa.. - Uśmiechnęła się delikatnie, ale nie patrzyła mu w oczy. Widać, że starała się zebrać myśli i odwagę by cokolwiek z siebie wykrzesać.
- A gdybyś Ty miał taką sytuacje... no wiesz, z inną kobietą... - Na samą myśl żołądek podjęchał jej do gardła, ale nie pokazała tego po sobie.
- Rozumiem, że będę mogła odpłacić się tym samym. - Potworek posłał Danowi jeden z tych szaleńczych uśmieszków. Właściwie tylko o to mu chodziło. O to by w końcu mieć pretekst do złojenia komuś dupska. Tak dawno tego nie robiła.. raptem przed wczoraj. Cass najwyraźniej bardzo szybko się uczyła. Wiele rzeczy robiła instynktownie dlatego często była tak bardzo nieporadna i zagubiona. Jedno było pewne, nie chciała sprawić mu przykrości, dlatego spieła się w sobie i stwierdziła, że będzie bardziej się starać. Wynikiem tego było ustępstwo. Cass dałaby pokazać Danielowi swoją siłe oraz gdzie jest miejsce kogoś kto by przekroczył pewną granice. Gdyby przesadził prawdopodobnie by go powstrzymała, ponieważ zdawała sobie sprawe jak marne szanse miałby niewyćwiczony przeciwnik. Albo nawet wielu przeciwników. Nie było sensu rozlewać krwi o głupotę.
Z należytą staranością i ogromnym uczuciem odwzajemniała jego pocałunki. Za każdym razem gdy spotykały się ich usta czuła te charakterystyczne motylki w brzuchu, które z jednej strony przyprawiały o delikatne mdłości, takie jakie można było porównać do jazdy największą kolejką w wesołym miasteczku, a z drugiej o ogromne podniecenie, którego nie chciała przerywać. Pocałunki dziewczyny wcale nie były dzikie. Były powolne, bardzo staranne i czułe. Na początku muskała jego górną wargę, tak jakby prosiła by rozchylił usta, a gdy to już zrobił, delikatnie pogłębiała pocałunek. Cass bardzo nie lubiła gdy ktoś dotykał jej blizny, dlatego na początku troszkę się wzbraniała i stosowała uniki. Starała się odsuwać, ale pocałunki Daniela, a przede wszystkim intenstywny dotyk jego szorstkich rak wybijał pomysł ucieczki z jej czarnej główki.
Uśmiech satysfakcji poszerzał się wprost proporcjonalnie do utraty kontroli Dana. Uwielbiała doprowadzać go do szaleństwa. Między nimi wywiązała się ostra walka o czym świadczyły napiętę mięśnie oraz opieszałość nieco zbyt intensywnych ruchów, ponieważ Cass raz po raz zostawiała czerwone smugi na na skórze Daniela. Już nie tylko na plecach, ale równiez na ramionach, czy pośladkach. Dziewczyna miała dość tej zabawy. Wkurzał ją. Nęcił i rozpalał do czerwności, a nic z tego nie wynikało. Użarała boleśnie jego ucho, jak to zwykle niezadowolona kotka i korzystając z chwili dezorientacji, przewróciła chłopaka na plecy. Zasiadła na nim i szybkim ruchem złapała za nadgarstki. Przycisnęła oba nad główą Daniela i pochyliła sie patrząc mu w oczy. Uniosła brew w pytającym i zarazem wyzywającym geście, a potem pocałowała go w usta. Raz, ale bardzo ponętniętnie. Gdy czuła, że chłopak chce pogłębić pocałunek odsunęła wargi i znowu spojrzała mu w oczy. Satysfakcja wymalowana na twarzy dziewczyny były wręcz demoniczna. Czyżby potoworek znów przejął stery?
Nosem odchyliła jego brode i zajęła się kąsaniem szyi, na której zostawiła sieć malinek. Z pocałunkami przesuneła się również na tor Daniela. Przygryzała jego skórę, ale nie za mocno. Starała się nad soba panować, ale było ciężko. Bardzo pragnęła mieć go w sobie, ale chciala ich pomęczyć. Z sekundy na sekunde czuła napór, zbyt silny nawet jak na nią, napięcia. Pochyliła sie nad Danem i wyszeptała mu do ucha:
- Zabije Cie jesli złamiesz mi serce. - Powaga w jej głosie była dość dosadna. Spojrzała mu głęboko w oczy i powoli usiadła, zatapiając męskość Daniela w swoim wnetrzu. Uśmiechnęła się delikatnie i ucałowała go w usta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Wto Lip 15, 2014 1:26 pm

No coś sie zbierała bo nie patrzyła mu w oczy, próbowała się przemóc żeby coś powiedzieć. Oczywiście, że chodziło o sytuację kiedy inna kobieta by się do niego dobierała. Znaczy on powiedziałby asertywnie nie tej kobiecie, ale Cass chciała gwarancji że może zrobić to samo. Rozumiał ją w pełni dlatego się zgodził.
- Tak skarbie, możesz jej urwać ręce, czy co tam byś chciała zrobić, a ja nie będę Cię powstrzymywał. No może przed zabijaniem bo tego nie wolno tobie robić, a od jakiegoś czasu mnie też - powiedział. W sumie nie pozwoliłby jej kogoś zabić bo wróciłby w terapii do punktu wyjścia to raz, a dwa Cass złamałaby własne zasady i stałaby się przestępcą. Na to nie mógł absolutnie pozwolić. Dan się do niej uśmiechnął ze zrozumieniem i pogłaskał ją po policzku - Tylko nie przesadź wtedy za bardzo bo wiesz, ja bym przetrwał łamanie ręki w stawie ale taka przeciętna osóbka już nie. A poza tym nie będziesz miała okazji za bardzo bo sam jeszcze tą kobietę będę od siebie odganiał. Ewentualnie jak dalej nie będzie chciała się odczepić to przypnę ją do latarni kajdankami i sobie pójdę dalej - dorzucił. W sumie tak by zrobił bo tej kobiecie nie byłoby wesoło zwłaszcza w nocy. W końcu wtedy wyłazi mnóstwo gwałcicieli, którzy na pewno zaspokoją jej chęci, a przykuta kobieta do latarni jest łatwym kąskiem. No chyba, że zdąży zadzwonić na policję i ją odepną. Bardzo doceniał jej chęć bronienia swojego terytorium oraz to, że nikomu nie da się do niego dobrać. Gościa który by się dobierał do Cass uraczyłby pewnie czymś w rodzaju połamania wszystkich palców lub delikatnym złamaniem ręki w paru miejscach. No i ewentualnie jeszcze jeden z buta wjazd w twarz, ale to wszystko. Był facetem i wiedział jak myśli facet. Dostałby jedno manto i by wystarczyło.
Od czasu do czasu BW pomrukiwał jak dziewczyna zostawiała mu czerwone smugi na ciele. Pomrukiwał przeważnie jak zostawiała je na pośladkach bo to dosyć bolesne miejsce. Był doprowadzony do szaleństwa i chciał ją posiąść tu i teraz. Cass też widać, że miała dość nęcenia, przez co użarła go w ucho. Dosyć boleśnie, a potem przewróciła go na plecy. Zasiadła na nim i złapała go za nadgarstki. Lubił jak Cass była władcza dlatego dał jej się pobawić trochę. Odpowiedział zwyczajnie ruchem głowy w stylu "weź sobie kawałeczek jeśli możesz" i uśmiechnął się zawadiacko. Potem nastąpiły bardzo czułe pocałunki i bardzo ponętne zarazem, które BW chłonął i odwzajemniał. Chciał ich więcej i wtedy nastąpił moment przerwy. Zostawiła mu masę malinek na szyi oraz zaczęła się z pocałunkami oraz gryzieniem przenosić niżej na tors.
Pochyliła się nad nim i wyszeptała, że go zabije jak złamie jej serce. W to nie wierzył bo akurat do tego nie doprowadzi.
- Zgoda skarbie, ale nie będziesz miała okazji żebym coś takiego zrobił. Za bardzo Cię kocham - powiedział i liznął delikatnie jej policzek kiedy była nad nim nachylona. Mówił to bardzo poważnie, a z jego oczu wypływała szczerość oraz pożądanie, chciał w nią wejść i robić to z nią tak długo, aż oboje opadną ze zmęczenia. Usiadła na jego męskości i doszło do połączenia. Był w niej, w środku było ciasno, ciepło i wilgotno. Czuł jej spięte mięśnie wewnątrz, łaknące pieszczot. Naturalny instynkt uaktywnił się, instynkt podtrzymywania gatunku jednak Dan był zabezpieczony więc mogli sobie poużywać. Podczas pocałunku zaczął się w niej poruszać za pomocą bioder starał się nadać jej jakiś rytm penetrując ją dogłębnie. Pocałunek za to urozmaicał podgryzaniem wargi oraz całą namiętnością jaką tylko czuł. Starał się w swoich ruchach zgrać z nią, czuł się po prostu świetnie i łaknął coraz więcej co sugerowały pocałunki oraz jego ruchy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Wto Lip 15, 2014 6:04 pm

Gdyby nie bat family i Dan, Cass była by świetnym przestępcom. Dziewczyna była bardzo skuteczna gdy nie czuła. Łatwiej było się skupić na celu, a cel miała tylko jeden. Gdzieś tam jednak wewnętrznie wiedziała, że nie tak powinno wyglądać jej życie. Czuła, że to w ramionach Daniela jest najlepiej. Najbezpieczniej i najbardziej prawidłowo. To on sprawił, że przestała czuć się aż tak skrępowana sobą. Z nagością jeszcze walczyła, ale gdy obdarowywał ją pocałunkami wszystkie złe myśli odchodziły w niepamięć. Nie wiedziała również czym sobie zasłużyła na taką dobroć i troskę, wszak cały czas walczyła z wyrzutami sumienia za śmierć tego niewinnego człowieka i cały czas uważała, że dużo jej brakuje do bycia dobrą osobą.
- Przecież bym nikogo nie zabiła. - Przewróciła oczętami i po chwili zastanowienia dodała.
- Zresztą co to za wyzwanie pokonać kogoś słabszego. Czasami może komuś się pomylić prawda? Nie mamy wymalowane na czole, że jesteśmy zajęci. - Stwierdziła, że musi się wykazać racjonalnym myśleniem. Nie chciała by Dan uważał ją za nieposkromioną zabijakę, którą tak na marginesie była. Pokiwała z niedowierzaniem głową i parsknęła krótkim śmiechem gdy opowiedział, co by zrobił z delikwentką.
- Kajdanki powiadasz. - Zaśmiała się pod nosem i ucałowała go słodko.
A potem padło pewne zdanie z jej ust. Zdziwiła się, ale dokładnie tak czuła. Cały czas bała się zaangażować, ale chyba było już za późno. Z sekundy na sekundę zapadała się w nim coraz bardziej. Z sekundy na sekundę czuła jak bardzo staje się bezbronna wobec własnych emocji i jak bardzo ją pochłaniają. Poddawała się z każdym pocałunkiem, który składał na jej ustach. Widząc powagę i zarazem pożądanie w spojrzeniu chłopaka zaczęła wierzyć w dobre zakończenia. Uśmiechnęła się pod nosem, a gdy wszedł w nią głęboko, przymknęła oczy. Chciała wynieść z tej chwili jak najwięcej, tak jakby to była ich ostatnia. Właściwie to mogła to być ich ostatnia, przynajmniej była by pewna, że będą już razem na wieczność.
Wtórowała mu rytmicznie, na początku nieporadnie próbując zrównać się z ruchami Daniela. Jednak gdy ponownie przymknęła oczy i wczuła się w mowę ciała chłopaka, wtedy odnalazła z nim wspólny język. Wpiła się mocno w usta Daniela i puściła jego nadgarstki, na których zostały czerwone ślady drobnych, acz silnych dłoni Cass. Oddech był na tyle przyspieszony, że nawet nie była w stanie odwzajemniać każdego pocałunku. Czując, że zbliża się spełnienie, dlatego zacisnęła mocniej uda na jego biodrach. Po chwili Cass wydała z siebie stłumiony jęk. Stłumiony bo czując, że jest blisko wpiła się w usta Daniela jeszcze mocniej. Podparła się na łokciach po bokach głowy chłopaka i westchnęła cicho. Oprała się czołem o jego czoło i uśmiechnęła delikatnie. Była padnięta. Ponownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   

Powrót do góry Go down
 
Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12, 13  Next
 Similar topics
-
» Kwiatki Starej Whiskey
» Kwatera Główna Aurorów
» Kwatera Amelii
» Nabrzeże w pobliżu Hart Island
» Kwatera główna aurorów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Mieszkania-
Skocz do: