PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Sro Cze 04, 2014 10:22 pm

First topic message reminder :

Gniazdo Blackwatcha znajdowało się na strychu bardzo starej kamienicy w Crime Alley. Było to dobre miejsce, aby się zaszyć. Czynsz nie był wysoki, był prąd, woda i ogrzewanie oraz dobre miejsce do składowania sprzętu. Nikt tu nie zaglądał, nawet sam zarządca budynku. Jedyne okno wychodziło bezpośrednio na ulicę, a jedynym wejściem i wyjściem była klapa strychowa.
Wbrew pozorom mieszkanko jest całkiem dobrze urządzone, gdyż kiedyś ponoć mieszkał tu jakiś student, który czegoś się ponoć dorobił i przerobił składowisko śmieci jakim był strych na mieszkanie 4 pokojowe. Na podłodze leżała zielona wykładzina, ściany były pomalowane na kremowy kolor, który już dawno wyblakł. Był tu salon, gdzie znajdował się komputer, telewizor oraz sofa jeszcze poprzednim lokatorze. Było wejście do sypialni, łazienki oraz składziku na narzędzia. W każdym pomieszczeniu oczywiście poukrywane spluwy Dana, tak coby się móc bronić.
Dosyć przytulne gniazdko najemnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com

AutorWiadomość
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pią Cze 06, 2014 1:18 am

Ze zwierzeniami akurat Blackwatch nie miał problemu, jednak Cass miała. Coś jednak zaczynało w niej pękać, bo w końcu uroniła łezki. Odchylając głowę patrzyła na Dana, któremu było jej szkoda po prostu. Coś musiało ją na serio dobić, więc otarł jej te dwie łezki i dał soczystego całusa. Takiego z największą ilością tych pozytywnych uczuć. Następnie delikatnie ją objął i wypowiedział poniższą kwestię.
- Słuchaj malutka uważnie. Powiem to raz a dobitnie, żebyś zrozumiała. To nie tak, że nie widzę alternatyw oprócz bycia najemnikiem, bo ja je widzę. Wiesz chociażby z tym co umiem mógłbym być sierżantem w wojsku i zarabiać niezłą kasę pomagając żółtodziobom. Przeszłość jest dla mnie niezbyt istotna, chyba że zaczyna się przypominać jako wrzód na tyłku w postaci starych wrogów - nachylony patrzył jej prosto w oczy i mówił to bez większego problemu. W sumie taka posadka w wojsku byłaby fajna. Testowanie nowego sprzętu, darmowa amunicja, zabawa na poligonie i takie tam. Wszystko co lubił zawierało się w pracy tej, jednak nie było adrenalinki. Danowi raczej duma by nie pozwoliła prosić o pomoc. Typowa męska duma. Zrobię to sam, dam radę i takie tam.
- O to bardzo ciekawe, zwłaszcza, że tanio skóry nie sprzedam. Jeśli dojdzie co do czego... urządzę im istną wojnę. Ale przy tym - podniósł palec i uśmiechnął się - wojna w Vietnamie będzie jak spacerek po parku w ciepły letni dzień. Wiesz co się tam działo? - raczej się nie bał tego co jemu mogą zrobić, a raczej tego że to jej coś zrobią. On się wybroni jakoś, a z resztą bardzo lubił wyzwania. No i istotnie mógł zrobić tutaj istne piekło wykorzystując doświadczenie z wojska. Strategie, manewry, pułapki potencjalne, polowanie w miejskiej dżungli, to wszystko zawierało się w tym czego go nauczyła armia.
Widział, że dziewczyna się waha i chce podjąć trudną decyzje. Pewnie będzie musiała się czegoś wyrzec na rzecz własnego szczęścia. Wzięła kilka głębokich oddechów i się uspokajała.
- Nie, chcę spędzić więcej czasu bo jesteśmy podobni i mi zależy żebyś była szczęśliwa. Ehhh, trudno się to tłumaczy, bo normalnie to kobiety są uczuciowe i one umieją czytać między wersami, ale widzę że muszę Ci to wytłumaczyć - wziął głęboki oddech i chwilę zbierał myśli, aby wytoczyć najcięższe działo - Zmierzam do tego, że możemy być razem jeśli tego tylko zechcesz. Wiesz no... podobasz mi się, lubię twój charakterek, a na dodatek czuję do Ciebie coś głębszego niż przyjaźń czy stopień koleżeński. Podpowiem, że zaczyna się na "M", pozytywna emocja oczywiście. Wiesz już o co chodzi? - zapytał zerkając na jej reakcję. W sumie mogła się wahać od totalnego rozbrojenia emocjonalnego, aż po furię. Był gotowy przede wszystkim na tą najgorszą opcję - Po prostu czuję, że też tego mogłabyś chcieć, ale coś Cię blokuje. Musisz chcieć, żeby coś dobrego się przydarzyło, więc z łaski swojej przestań zadręczać się nie istotnymi rzeczami i użyj tego - położył delikatnie dłoń tam gdzie powinno być serce. Miał nadzieje, że teraz przekaz jest jasny dla niej - Cass... przestań próbować mnie chronić i odsuwać od siebie argumentami, że ktoś mi może coś zrobić - w tym czasie popcorn pyknął w mikrofalówce, której skończył się czas i wyłączyła się - Zrozumiano? To facet ma chronić kobietę, a nie odwrotnie. To byłaby po prostu ujma dla honoru i byłoby to gorsze niż śmierć - powiedział co sądził, bo tak sądził. Miał swoje zasady i się ich trzymał. Nie zabijał kobiet, dzieci, a nawet starał się je wyprowadzić wcześniej pod pretekstem, że jest bohaterem albo coś i ktoś podłożył tu i tu bombę (pomijając fakt, że sam je podkładał) - Zaufasz mi czy dalej będziesz czuć strach przed człowiekiem, któremu na Tobie zależy? - podczas tych wszystkich przemów starał się utrzymać kontakt wzrokowy, po czym na koniec jeszcze raz ją przytulił. Wymagała takiego wsparcia w opinii najemnika. Wyglądała na twardą z zewnątrz, ale miękką wewnątrz. Dan był mniej więcej podobny. Zgrywał twardziela, ale w środku w określonych sytuacjach gotów był na ustępstwa. W sytuacji takiej jak ta, postanowił, że wspomoże Cass jak tylko będzie mógł - Nie wstydź się. Pamiętaj, że... - popukał się w prawe ramię - tutaj zawsze możesz się wypłakać jeśli coś cię będzie męczyć
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pią Cze 06, 2014 8:50 am

Huh, gdyby Daniel był handlowcem, Cass stała by właśnie jak taka sierota z ogormnym pluszowym królikiem, sokowirówką, odkurzaczem wielofunkcyjnym i jedyna w swoim rodzaju kolejkcją encyklopedii, nie wiedząc czy już zaczać robić sok czy sprzątać w mieszkaniu. Troszeczkę przegadał i zagłuszły jej myśli, ponieważ w głowie przestała słyszyć swój głos, głos rozsądku. Nigdy nie czuła się tak bardzo przytłoczona wieloma informacjami, ale mimo to szcześliwa.
Gdy pocałował ją soczyście, na twarzy dziewczyny zagościł delikatny uśmiech, oczy zaszły mgłą i mięśnie nieco się rozluźniły. Przyjemne uczucie tak, chować się w kogoś ramionach. Po pocałunku wtuliła policzek w klatke piersiową Daniela. Jej twardość oraz ciepło wprawiało Cass w błogi i spokojny nastrój. Jedyny niepokój, który zalęgł się w jej sercu dotyczył jej samej.
- Tak byś się poświęcił? Dla mnie? - Zdziwiła się nie na żarty i odkleiła się od Dana by móc na niego spojrzeć. Widać, że tym zdaniem zbił ją z pantałyku, ponieważ nie spodziewała się.. znaczy nawet przez myśl jej nie przeszło, że ktoś dla niej potrafi rzucić swoje doczesne życie w cholere. Na dodatek po tak krótkiej znajomości. Dziewczyna poczuła się wyjątkowo i źle, ponieważ ona niestety nie mogła rzucić swojej roboty. Za dużo zmian na raz w życiu Cass, nie była do tego przystosowana, przy najmniej nie na poziomie uczuć. Nie wiedziała również co działo się w Wietnamie, więc stwierdziła, że wojna to wojna, coś negatywnego, wywołującego najcześciej niepotrzebną śmierć wśród bezbronnych cywilów. Kwinęła więc głową na 'tak' by juz nie zagłebiać sie w te tematy, ponieważ teraz akurat nie chciała słuchać o wojnie.
Kolejna lawina zdań, wylewająca się z ust była totalnym pomieszaniem z poplątaniem. Najpierw wręcz ją obraził, że jest głupia emocjonalnie, co było oczywiście prawdą, ponieważ nie do końca potrafiła odczytać dobre intencje, kierowane do jej osoby. Gdyby Danielowi nagle by się odmieniło dała by radę się obronić nawet przy tak małej odległości jaką ich dzieliła. Jedno spojrzenie Cass w bok i już by wiedziała gdzię się chwycić i podeprzeć by wymierzyć odpowiedni oraz obezwładniający cios. O dziwo właśnie takie myślenie i analizowanie bardzo ją uspakajało. Anyway, gdy wspomniał o jej ułomności jakim było brak czytania między wierszami, zrobiła nieco sfochowaną minę. Dziewczyna bardzo dobrze o tym wiedziała i nie trzeba było jej tego wypominać.
Przy kolejnych słowach mina jej nieco zrzedła i foch zosta zastąpiony przez nieukrywane zdziwienie, a potem wstyd. Wstyd, bo uświadomiła sobie, że sama również bardzo tego pragnęła, a zarazem bała się przeraźliwie. Gdyby jej nie trzymał i nie tulił do siebie pewnie by uciekła. Wzięła by swoje rzeczy, buty by swoje wzięła i wyszła by idąc na bosaka. O. Tak by to się skończyło.
- Muszę to przemyśleć. - Wymamrotała, a w myślach walnęła się z otwartej dłoni w czoło. Głuchy plask rozległ się w jej głowię, a zaraz potem jęk niezadowolenia.
- Nie znasz mnie, może sam nie wiesz co mówisz... - O tak, nie ma jak zrzucić winę na chłopaka. Eh, może Cass na ogół była odważna, ale w kwestiach uczuciowych była tchórzliwa jak kurka, albo jak zając. Płochliwe to to, a zarazem tak bardzo urocze.
A potem zaczęło się dalsze jej urabianie. Gdy duża dłoń Daniela powędrowała na jej serce, kolejny kawałek lodu został roztopiony. Może miał rację ? Co prawda ogrom informacji zaczał ją trochę przytłaczać, ale nie mogła pozbyć się tego durnego, a zarazem najcudowniejszego uczucia pod słońcem i zarazem bardzo irracjonalnego jak na nią, że na prawde chce być broniona przez niego, chce by się o nią troszczył i martwił, chce być blisko. A potem została nieco skarcona i uciekła wzrokiem, ponieważ zaufanie również bylo czymś problemowym. Była jednak w błędzie, ponieważ gdyby mu nie ufała, nie pokusiła by się o pozwolenie na pocałunek, czy chodźby przytulenie, nie mówiąć o pójściu do mieszkania. Dziewczyna potrzebowała czasu by do tego dojść.
A potem znowu zaczał ględzić, że ramię, że coś tam, więc wspięła się na palcach i pocałowała go mocno w usta. I dała by sobie rękę uciąć, że podczas pocałunku jeszcze coś tam mamrotał, ponieważ Cass bezczelnie przerwała mu zdanie. Wsunęła dłonie pod koszulkę chłopaka i zaczeła nimi błądzic po klatce piersiowej i brzuchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pią Cze 06, 2014 12:30 pm

Na handlarza broni pewnie by się nadał, bo w końcu sporo znał pukawek, które zależnie od potrzeb klienta, mogą zrobić odpowiednio dużą dziurę. Może jako akwizytor by się sprawdził ze swoimi gadkami? Łażący od domu do domu i wciskający ludziom badziew, którego by nigdy nie kupili.
- Czemu nie? Dla Ciebie mógłbym, bo... jesteś tego warta - Dan umiał sobie wyobrazić życie bez swoich przygód jako najemnik, chociaż pewnie z czasem miałby odpały. Stare żołnierskie porzekadło mówi: Żołnierza możesz wyprowadzić ze strefy wojny, ale strefy wojny z żołnierza już nie. Nie wiedział ile w tym było prawdy, ale wiedział że nie można do końca życia być najemnikiem i robić dla kogo popadnie za psie pieniądze. Zwłaszcza jeśli ma się opcje posiadania przy sobie kogoś takiego jak Cass. To była uczciwa cena, którą gotów był zapłacić.
Celem dalszego wywodu było poniekąd obrażenie jej, aby zaraz potem sprawić, aby poczuła się lepiej. Na tej samej zasadzie jak można rozbić stal. Rozgrzewamy ją do czerwoności, a potem chłodzimy błyskawicznie. Dzięki temu jest krucha i dzięki temu Black pokonywał coraz więcej barier emocjonalnych dziewczyny. Po tym dziwnym wyznaniu, zrobiła się czerwona niczym rozgrzane żelazo. Wyglądała doprawdy uroczo, kiedy była zawstydzona ale właśnie stawienie czoła wstydowi pozwalało go przezwyciężyć. Tak jak na siłowni Dan zawsze stawiał sobie wysoko poprzeczkę do której stopniowo dążył i stopniowo ją osiągał. Działała tu identyczna zasada po prostu. Przewidział też płochliwość dziewczyny, dlatego właśnie ją obejmował, żeby czuła bezpieczeństwo, a zarazem żeby nie uciekła zanim nie skończy gadać.
- No to przemyśl to w takim razie, bo to może być dobra oferta, która może się nie powtórzyć - widać było, że jest zestresowana. Dan się po prostu pod nosem uśmiechnął i ją pogłaskał po policzku - Daj sobie pomóc maleńka - powiedział życzliwym tonem głosu.
- Czy aby na pewno? Nie zauważyłaś, że w czasie naszych rozmów Twoje wszystkie blokady, wstyd i inne takie po prostu padają jedna po drugiej? Poza tym, chcę Cię poznać i spędzić z Tobą dużo więcej czasu, jak nie resztę czasu który mi pozostał na tym padole łez zwanym życiem - powiedział w iście poetyckim stylu.
Kolejny punkt najemnika w burzeniu ścian emocjonalnych. Jednak zdolność przesłuchiwania i celowania tam, gdzie rozwali się ściany dzielące 2 osoby przydaje się nawet w podrywie. Perfekcyjne celowanie w miejsca tam gdzie jest się najwrażliwszym. Black jeśli kogoś już przesłuchiwał to raczej wyciągał z niego informacje potrzebne. Dan niezbyt się różnił od typowego faceta. Miał swoje potrzeby, takie jak np. mieć kogoś o kogo się będzie troszczył, kogoś o kogo będzie dbał i bronił. Być może troszkę się z tym zaufaniem zagalopował, ale taka była prawda. W takich relacjach to był klucz, a on był wobec niej w pełni szczery i cały czas był odsłonięty od jakiś paru godzin.
No a potem jego wywód został przerwany przez Cass, która go pocałowała i zaczęła wodzić po jego torsie ręką, który notabene był ładnie wyrobiony bo w końcu żołnierz. Najemnik odwzajemniał pocałunek i przysunął ją bliżej siebie. Jego ręce powędrowały pod jej koszulkę i wodził delikatnie opuszkami szorstkich dłoni po jej plecach i gładkiej skórze. Druga dłoń wędrowała po jej pośladkach, które były ładnie wyrobione i jędrne. Obdarzał ją podczas tego wszystkiego ciepłymi uczuciami, oraz ciepłymi pocałunkami. Mogła poczuć, że jego serce bije szybciej niż normalnie, przede wszystkim ze względu na to, że jest z nią i obściskuje się z nią w kuchni... znaczy pomieszczenie jest nieważne, mogłaby to nawet być łazienka, ważne że z nią.
Po chwili odsunął delikatnie głowę i oparł czoło o jej rozpalone czoło i spojrzał w oczy pełne szczęścia swoimi zielonymi oczyma, które też były go pełne.
- Mieliśmy tylko iść po piwo, a skończyło się na tym, że pocieszałem moje maleństwo - tak, celowo użył słowa "moje" - To powiesz mi czym się tak przejęłaś? - zapytał dalej stojąc w tej samej pozycji co wcześniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pią Cze 06, 2014 1:53 pm

Co to znaczy, że miał by odpały? Gonił by Cass po domu z granatem? Wyskakiwał zza łóżka w przebraniu antyterrorystycznym? Wbijał by się do sklepu przez okno? A wychodził by tyłem otwierając drzwi z buta? I wszystko to zupełnie bez potrzeby?
Zatkało ją gdy powiedział, że jest tego warta, poniewaz nie miała pojęcia co ma odpowiedzieć. Znowu poczuła, że się dusi, co ewidentnie było spowodowane kolejną falą paniki. Chciała się od niego odsunąć, ale jakaś niezgłębiona siła nie pozwalała na krok w tył. Znowu zamąciło się w głowie biednej Cass. Nie chciała stawiać czoła wstydowi, w ogóle nie chciała się wstydzić i czerwienić ponieważ była to oznaka słabości, a ona przez całe życie starała się ich nie ujawniać. Teraz z ręką na sercu mogła powiedzieć, że Daniel był jej ogromną słabością. Zastosował na niej najniebezpieczniejszą bombe - emocjonalną. Stąd to skołowanie i zblokowanie w sytuacji gdy musiała wypowiedzieć swoje myśli. Było ich za dużo, a i zasób słów Cass nie był wcale taki niesamowity. To była kolejna ściana, przez którą nie potrafiła się przebić. Dziewczyna na prawde czasami miała więcej rzeczy do powiedzenia, nawet mądrych rzeczy, tylko zanim zebrała się w sobie i zanim ułożyła sobie zdania w głowie czas danego tematu mijał. Czasami frustracja sięgała zenitu. Frustracja i złość, aż w pewnym momecnie się poddała i zatrzymała na delikatnych uśmiechach, co by wszyscy wiedzieli, że chociaż kontaktuję.
- Jesteś bardzo pewny siebie. - Uśmiechnęła się gdy stwierdził, że to jest dobra oferta, która może się nie powtorzyć. Dokładnie ta cecha Daniela była główną cechą, która ją przekonywała do tego, że wcale nie musi być tak jak jest, że może wieść z nim normalne życie, no ale co sobie pomarudziła to jej.
- Zresztą to nie jest oferta tylko propozycja. O. - Przewróciła oczami i pokręciła nosem. A co! Cass również lubiła postawić kropkę nad i w zupełnie bez sensowny sposób, no ale musiała się troche odgryźć, żeby nie było iż jest najsłabszą batgirl ever. Z sekundy na sekundkę starała się postawić na nogi, choć było cieżko, ponieważ dotyk Daniela, jego tulenie, jego porządliwe i pewne siebie spojrzenie sprawiało, że czuła się słaba, że czuła się skora by faktycznie było tak jak mówi. Oczywiście nie wierzyła w to, że rzuci pracę, chociaż to by wiele rzeczy ułatwiło..
Zaczęła się również obawiać reakcji na wiadomość o pracy BB.
- Też chce Cie poznać, a przede wszystkim chciałabym, żebyś lepiej poznał mnie... wiesz, nie chce żebyś był potem zawiedziony. - Posłała mu delikatny uśmiech. Znowu ją zasypał czułymi słówkami i stwierdzeniem, które dały jej do zrozumienia, że faktycznie ma wobec niej poważne plany, a ona nie potrafiła z siebie wycisnąć nic więcej ponad wyżej wypowiedziane zdanie. W myślach ..lawina. Tym bardziej, gdy zaczeli się namiętnie całować. Cass nie wiedziała, że w sytuacji włożenia rąk pod koszulkę partnera, dajesz mu pozwolenie na to samo, dlatego gdy wsunał swoje szorstkie i tak bardzo przez nią uwielbiane dłonie, bardziej wtuliła się w Daniela. Chłopak mógł to odebrać jako wtulenie, a ona uciekała. Cass naoglądała się babskich pisemek i bardzo dobrze wiedziała jak powinno wyglądać kobiece ciało. Bez blizn. Roskupił ją jednak dotyk na pośladku, który okazał się wyjątkowo przyjemny.
Zaraz jednak przerwała pocałunek, a gdy Daniel spojrzał w oczy dziewczyny, mógł zobaczyć źrenice, poszerzone do granic mozliwości z podniecenia i delikatne przerażenie?
- Powiem, ale ... chce film najpierw.. film. - Wymamrotała i zrobiła krok w tył. Zaraz zgarneła Daniela rękę i ruszyła do salonu, po drodze zabierając butelkę piwa. Cass musiała pozbierać myśli, a najlepiej szło jej albo przy grze, albo przy filmie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pią Cze 06, 2014 3:51 pm

A może odpały, że chodziłby po nocy załatwiać porachunki z dawnymi "kolegami"? Może jeśli wyszedłby z pół mroku i wszedł albo w mrok albo w światło, to może stałby się nowym rodzajem mściciela, którego bałoby się Gotham? Może gacek miałby konkurencje, która nie przebiera w środkach aby osiągnąć cel? Pewnie tak by było, bo Dan z najgorszymi by się nie cackał. Kula i po sprawie, bo w końcu ile pieniędzy podatników szło na resocjalizację tych szumowin i nic to nie dawało? Stanowczo za dużo, kiedy tą kasę można by wykorzystać na rzecz biednych. Wiele rzeczy w obecnym systemie mu nie pasowało. Nie pasowała mu też wizja tego, że nie ma kary śmierci... znaczy inna kwestia, że na krzesełko jego pewnie też by posadzili, ale Ci najgorsi z najgorszych po prostu siedzieli w Arkham, z którego przecież dało się zdalnie sterować organizacjami i siatkami przestępczymi. Mimo to była to walka z wiatrakami, albo raczej z hydrą. Odetnij jeden łeb, wyrosną dwa następne.
Cass była trudną osobą i pewnie, gdyby nie trafiła na kogoś kto był wyspecjalizowany w łamaniu barier emocjonalnych, czy to osób przesłuchiwanych, czy to osób z którymi rozmawiał normalnie to nie dokopałby się do tego bogatego wnętrza jakie miała. Można jeszcze dokopać i wejść głębiej, bo w końcu opcja była bardzo zachęcająca.
Może i Blackwatch był pewnym siebie, aż do granic absurdalności ale to chyba zawdzięcza swojemu niebotycznemu szczęściu, które raz za razem ratowało go z najgorszych opresji takich jak ogień krzyżowy, czy starcia 1 do 20. Jednak czasem się od niego odwracało i przynosiło mu niebotycznego pecha, jak na przykład podczas zakładów i hazardu. Jedyna rzecz, w której nigdy nie miał szczęścia, ale dziś szczęście było znowu po jego stronie spotykając ze sobą te 2 istoty.
Raczej by mu nie przeszkadzała praca Cass, jakakolwiek by nie była. Widział wiele i mało rzeczy jest w stanie go zdziwić. Widział bohaterów jak i złoczyńców przy pracy, widział wojskowych i cywili. Widział najwięcej bo stał w półmroku, z którego kiedyś może wyjdzie i skieruje się w którąś ze stron. Jeśli tylko otrzyma sensowny argument, żeby to zrobić.
- Zawiedziony? Słuchaj kochana, każdy z nas targa za sobą tobołki z przeszłości. Widziałem wiele złego... bardzo dużo złych rzeczy, ale widziałem też dobre. Jeśli jesteś seryjną zabójczynią to spoko, popracujemy nad tym, żeby ogarnąć te zapędy. Jeśli trudnisz się niechlubnym zawodem, to spoko też się to załatwi jakoś. Powiem tak - zniżył się do poziomu jej wzroku - musiałabyś wywalić coś pokroju pocisku atomowego, żeby mnie zaskoczyć - uśmiechnął się i spojrzał jeszcze raz na jej delikatny uśmiech, który był wręcz zniewalający.
Podczas tego całego przytulania z ruchów rąk Dana, nie wyglądało żeby jakoś się tych blizn brzydził. Po prostu przesuwał rękę po nich, jakby ich tam nie było. Odebrał to jako wtulenie oraz, to że okolice pośladków i jego dłonie na nich sprawiają Cass jakąś przyjemność. Inaczej by go strzeliła w pysk, albo zaczęłaby się trząść.
We wzroku Dan ujrzał to podniecenie i tą mała nutkę niepewności, może przerażenia. Mógł to sobie logicznie wytłumaczyć, gdyż dziewczyna która była do tej pory skryta została właśnie obdarta ze swojej skorupy ochronnej. Jedna po drugiej warstwy padały i czuła niepokój. To normalne, ale mimo to w jego oczach nie było nutki przerażenia że się odsłania, a raczej władczość i pożądanie. No i szczęście oczywiście.
Dan zgarnął jeszcze paczkę z popcornem z mikrofali i poszedł z Cass na kanapę. Na moment wstał i zapuścił film. Dosypał kukurydzy z paczki i położył się tak jak wcześniej o tym mówił. Na boku z tyłu opierając się o zagłówek. Jeśli Cass położyła się przed nim, to wtedy delikatnie ją objął za brzuch i leżał tak oglądając film. Od czasu do czasu ręką sięgając po piwo albo kukurydze. Chciał dać dziewczynie trochę czasu, aby poukładała myśli. W końcu dokonał niemalże gwałtu na jej psychice burząc każdą z blokad, które napotkał. Musi się przyzwyczaić do tych zmian po prostu. Na razie oglądał z ciekawością film, zerkając od czasu do czasu na swoje "maleństwo".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pią Cze 06, 2014 5:29 pm

Aaa, to na bank by się spotkali. Gorzej gdyby się okazało, że Oracle wzywa ją do poskromienia Blackwatcha. Ciekawe czy by poznał Cass, ponieważ od pewnego czasu nosiła pełną maskę zza której nawet nos nie był wyściubiony. To mogło by być bardzo ciekawe, bo ona by od razu wiedziała z kim ma do czynienia. A może nawet powinien poznać Cass właśnie pod taką postacią? Daniel mógł się zdziwić, ponieważ pod postacią Black Bat była zupełnie innym człowiekiem. Pewną siebie, wyniosłą i bardzo niebezpieczną. Aura chłodu jaką roztaczała wokół siebie podczas walki, mogła być porównywalna do klimatów arktycznych.
Dziewczyna nigdy nie zagłębiała się w tematy resocjalizacji czy pieniędzy podatników, ponieważ była przystosowana do wykonywania zadań. Zresztą po to została wyszkolona. Jeżeli Black Bat miała kogoś porwać i sprawić by nad ranem znalazł się półprzytomny pod komisariatem, robiła wszystko by to zrealizować. Nie zawsze jednak szczęście sprzyjało i czasami tygodniami musiała lizać rany.  Musiało coś zawieźć skoro dziewczyna nagle zaczęła odczuwać emocję. Była to sprawka przyjaciół, którzy wyciągnęli ją z uczuciowego bagna. Dlatego tak bardzo była chaotyczna w swoich poczynaniach. Najpierw się do niego tuliła, a za chwile pragnęła być od daleko od Daniela i od zgiełku swoich myśli. Czasami musiała zasłonić uszy, zacisnąć mocno powieki, skulić się i poczekać, aż wszystko minie, aż odejdzie.
Cass miała w sobie wiele barier, ponieważ te zostały budowane od najmniejszych lat. Każdy etap w życiu człowieka kształtuję naszą osobowość. Każdy etap wyróżnia się jakimiś potrzebami takimi typowymi jak potrzeba bezpieczeństwa czy uczucia przynależności albo akceptacji. W przypadku Cass owe zostały bardzo późno zaspokojone. O bezpieczeństwie można było całkowicie zapomnieć, ponieważ nawet będąc w drużynie Batmana nie potrafiła spać spokojnie. Na początku wcale nie spała, tylko posypiała gdzie popadnie. Przynależność i uznanie przyszło dopiero później. Będąc chwalona przez przyjaciół nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Często odwracała się na pięcie i szła przed siebie mając nadzieje, że nie odbiorą tego negatywnie. Cóż jak to mówią, początki są zawsze trudne.
O dziwo z Danielem szło cały czas gładko, a jego umiejętności były jak najbardziej wskazane. Czyżby idealnie się dobrali? Może Cass potrzebowała tak cholernie upartej osoby koło siebie, ponieważ większość odpadała w przedbiegach i najczęściej rozbijała się na ścianie barier. Daniel mówił do niej również prostym i bardzo logicznym językiem, który ewidentnie do dziewczyny przemawiał. Co lepsze, za każdym razem gdy starała się zasiać ziarenko zwątpienia w tym... dziwnym czymś co ich łączyło, odbijał piłeczkę tak daleko, że biedna leciała w kosmos, ale po jakimś czasie i tak wracała na orbitę jej czarnych myśli.
Wrócili na kanapę. Daniel włączył film. Cass położyła się tak jak zaproponował wcześniej, kładąc głowę na poduszce. Co chwilę sięgała po piwo i ani się obejrzała, a pół butelki już nie było.
Nie wiedziała od czego zacząć opowieść o sobie... było jej ciężko, bo bardzo zaangażowała się w oglądanie filmu. Na dodatek ciepło Daniela na plecach dziewczyny było roskupiające. W taki chwilach , totalnego mętliku lubiła chodzić na huśtawki, ale teraz niestety nie miała jak.
Zresztą nie chciała się oddalać, ponieważ leciał oglądali jeden z ulubionych filmów Cass, a ciepło Daniela było bardzo krzepiące i przyjemne.
W końcu zręcznie, tak by nie spaŚć, odwróciła się do niego przodem i zapytała:
- A... w jakim sensie niechlubny zawód.. znaczy jaki? - Niewinna minka Cass wskazywała na to, iż pytanie było poważne. Coś tam próbowała mu przekazać, ale nie wiedziała co..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pią Cze 06, 2014 5:54 pm

Byłyby wtedy 2 drogi, żeby go poskromić. Jedną była siła, co mogło być czasochłonne oraz nieść ze sobą ryzyko, że może się nie udać. Drugą metodą było zwyczajnie przekonanie. Rozmowa, lepsze argumenty przeciwko temu co robi. W końcu wszystko dało się rozwiązać na co najmniej 2 sposoby... no może prawie wszystko.
Jeśli zaczęłaby się śmiać to by poznał chociażby po głosie, albo jeśli by się odezwała do niego. W końcu Blackwatch gadał sobie na luzie z Kylem, który miał intencje pojmania go. Zależy też od rodzaju stroju jaki miałaby na sobie, jeśli zostały by bandaże na rękach to coś zaczęłoby mu świtać. W sumie coś mu i tak świtało, po tym jak dziewczyna odpaliła diabelski młyn wbijając sprzęt o dosyć charakterystycznym kształcie w panel sterowania. Zawsze mógłby pociągnąć za język Black Bat, albo chociażby spróbować tego. Może nawet by mu się udało, zanim by go pojmała.
Kiedy Dan kogoś przesłuchiwał zazwyczaj osoba, jeśli nie gadała to często kończyła z brakiem kilku palców, przypaloną skórą, ranami ciętymi i paroma innymi rzeczami, które faktycznie bolą. Bolą i to cholernie, w końcu tego uczył się od najlepszych. Mianowicie od Chińczyków, gdyż byli specami w dziedzinie tortur i wyciągania informacji z kogoś. Oczywiście po jego zabiegach czasem osoba, którą przesłuchiwał nie mogła chodzić, a czasem lądowała w rynsztoku tylko po to, aby skonać w samotności.
Być może byli dobrani idealnie. Black był na tyle uparty, że tak łatwo Cass nie odpuści. Nie zniechęcał się z powodu jej zmiennych nastrojów, a raczej niedostępności. Nie rozbijał się o bariery. Po prostu przez nie przechodził, bo lepiej jest podłożyć pod mur kilka ładunków, niż kruszyć go głową. Pomijając to, że głowy używał do mówienia i przekonywania jej do tego, że nie jest tak źle jak się jej wydaje i nie taki diabeł straszny. Dziewczyna jednak co jakiś czas przywoływała na nowo czarne chmury, które jak zwykle najemnik rozpraszał.
Kolejne piwo było prawie puste. Dan wodził delikatnie palcami po jej brzuchu, gdyż tam miał aktualnie rękę. Może ją łaskotał, a może dawał jakieś przyjemne uczucie. No i od czasu do czasu zaciągał się zapachem jej włosów, które miał dosyć blisko twarzy.
- Całkiem dobry film malutka - skomentował. Potem się do niego obróciła i zapytała o jaki zawód chodzi. No cóż, jest parę zawodów niechlubnych takich jak prostytutka, ale na taką ona nie wyglądała. Z resztą na pewno nie była, bo zbyt wstydliwa jest.
- Najstarszy zawód świata moja kochana. Sprzedawanie własnego ciała. Jednak wiem, że na pewno nie jesteś kimś takim. Znaczy wiesz niechlubny zawód ja uznaję też wszelakiej maści rzeźników pokroju Jack'a the Ripper'a (polski odpowiednik to Kuba Rozpruwacz), którzy masakrują ofiary w zaułkach dla czystej przyjemności, chociaż czegoś takiego też nie obstawiam, bo jesteś chociażby dla mnie zbyt dobra. Inaczej bym już miał 3 noże w bebechach - nadal ją obejmował, więc nie było szansy żeby spadła. Po chwili zadał pytanie.
- Lepiej się czujesz maleńka? - uśmiechnął się do niej i pogładził jej policzek ręką - jeśli coś Cię trapi to powiedz. Nie musisz się bać, że sobie pójdę bo czegoś nie zaakceptuję, bo w końcu to jedna z rzeczy, które są kawałkami Ciebie. Tak jak najemnik jest częścią mnie. Chyba, że jeszcze chcesz pomyśleć nad tym, to nie naciskam - powiedział i delikatnie ją ucałował w czoło - przy okazji... napomknąłem jak pięknie wyglądasz, kiedy jesteś uśmiechnięta?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pią Cze 06, 2014 6:56 pm

Cass nigdy nie wybierała najłatwiejszych dróg, więc całkiem możliwe, że pokusiła by się o tą pierwszą metodę. Zresztą nie ma co się oszukiwać, wygadana to na pewno nie była. Najpierw goniła by go skacząc po dachach niczym parkourowiec, tak by myślał, że robi to bez ładu i składu, a potem zagoniła by Daniela w kozi róg. Najważniejszy był chaos na początku oraz wprowadzenie przeciwnika w błąd. Jakikolwiek błąd. Od dawania do zrozumienia, że jest mało wyszkolona, po chaos i prowizoryczne niezdecydowanie w ataku. Cass nie miała z tym problemu, ponieważ jak na fightera była dość niska i na pierwszy rzut oka mało umięśniona. Nic bardziej mylnego. Drobna postura dziewczyny skrywała elastyczne do granic możliwości ciało, którego nie powstydziła by się olimpijska gimnastyczka. Nad kondycją również pracowała codziennie. Poranne biegi oraz gimnastyka to było coś co ją wybudzało.
Czy zdołał by ją pociągnąć za język podczas walki? Raczej nie. Cass w ogóle się nie odzywała. Może pod sam koniec rzuciła by jakimś tanim tekstem na odczepne. Nigdy nie była w tym dobra więc nawet nie starała się tego zmienić.
Bandaże. No tak. O tym by nie pomyślała. Stały i charakterystyczny element jej stroju. Coś co wg niej dodawało jej mocy i większą odporność na ból jeżeli dochodziło do walki wręcz. Coś co było po części również jej talizmanem. Nawet w najbardziej dramatycznych momentach mogła się nimi pobawić, poprawić i pozawiązywać, by na czymś zawiesić myśli i skupić się na podążaniu za celem.
W sumie dobrze, że nie opowiadał jej o tym jakie metody wyciągania informacji stosuję na swoich ofiarach. Cass mogła by się przerazić, a dokładnie przerazić się tym jakie niezdrowe podniecenie wywołuje sama myśl o takich torturach.
Daniel był natomiast kwintesencją uporu, dlatego Cass musiała posprawdzać tą granice, oglądając ją z jednej i z drugiej strony niczym zaciekawione dziecko. Tu nacisnąć, tu włożyć widelec do kontaktu, a tu uszczypnąć by sprawdzić czy tak można. Podobnie robiła z Danielem. Raz dawała mu cząstkę siebie i pozwalała się całować, by za sekundkę zwinąć się i pójść do salonu by móc oglądać film. Była ciekawa kiedy chłopak się zmęczy. Póki co jednak wyglądał na totalnie niewzruszonego.
Po chwili smyranie po brzuchu faktycznie zmieniły się w łaskotki, więc złapała go za dłoń, a za chwile odwróciła się do niego przodem i póki co tak została.
- Nie wiedziałam, że nie znasz tego filmu. W takim razie nie powinnam Tobie przeszkadzać, bo fakt.. jest świetny... - Ponownie się uśmiechnęła, ale tak delikatnie, spokojnie i może bardziej świadomie, bo i wzrok dziewczyny wydawał się być bardziej pogodny.
- Ah, o ten zawód chodzi. - Kiwnęła nieznacznie głową w geście zrozumienia. Cass nie masakrowała ludzi dla przyjemności, ale fakt, gdy wpadała w szał, wywołany ciągłym tłumieniem złości, to ciężko było jej się oprzeć by nie zabić drugiej osoby. Tak jak wtedy, gdy została zaatakowana przez oprycha gdzieś w ciemnej alejce. Leżąc na nim waląc jego łbem o chodnik, czuła cholerną satysfakcję. Gdyby Steph nie odciągnęła jej siła, w porę, facet by nie żył. Dziewczyna znowu uciekła wzrokiem gdy wspomniał o Reaperze. A potem poczuła jego ciepłą dłoń na policzku więc wróciła do niego wzrokiem. Sama również położyła dłoń na szyi Daniela, a potem wsunęła palce we włosy by móc je przeczesywać raz po raz. Miał racje. Mroczna cześć Cass jak i jej jasna strona były jednością. Może przyszedł czas na akceptację, a nie ciągłe zaprzeczanie? Eh, ale czy ona wiedziała kim dokładnie jest? Znowu zaczęło się mieszać. Za dużo rozkmin.
- Lepiej. - Odpowiedziała za szybko, by to mogło być prawdą. Jednak gdy stwierdził, że pięknie wygląda z uśmiechem, zaśmiała się i odwróciła do niego tyłem. Ot taka mała wstydliwa ucieczka. Wsunęła zimne stopy pod jego nogi, tam gdzie akurat sięgały.
- Przesadzasz. - Odparła dźwięcznym rozbawionym głosem. Niby czuła się skrępowana po takich komplementach, ale ewidentnie humor się jej poprawiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pią Cze 06, 2014 7:24 pm

Pościg pewnie by tak wyglądał na początku, ale Dan nauczył się jednej rzeczy podczas akcji wojskowej. Z myśliwego momentalnie możesz się stać zwierzyną. Nie ganiałby się z nią w nieskończoność po dachach. Uciekałby raczej do zamkniętej przestrzeni, gdzie mógłby rozpylić dym, ukrywać się, a potem uderzyć z zaskoczenia lub zrobiłby to samo co z gangsterami... znaczy zastosował podobny trik. Dał by wrażenie, że uciekł, a jednak by się gdzieś w pobliżu ukrył. Wystarczy lekka zasłona dymna w postaci granatu ciśniętego w ścianę. Zapewne wybuch by ją zwabił, a Dan po prostu czekałby sobie w pomieszczeniu obok, aż bohaterka by sprawdziła co się stało ze ścianą.
No cóż, to tylko spekulacje, ale tak mogłoby być. W każdym razie nie tylko Cass pracowała nad kondycją każdego dnia, gdyż Blackwatch robił to samo. Co ona nadrabiała zwinnością i szybkością on nadrabiał siłą i wytrzymałością. W takim starciu wystarczy przetrzymać przeciwnika odpowiednio długo, a potem zadać jeden decydujący cios. Jeśli myślała, że Dan umie tylko strzelać, to mogła się ostro przeliczyć. W walce nożem kładł każdego ze swojego oddziału. Nawet sierżanta, w CQC było tak samo, a była to sztuka walki przystosowana do walki z jednym jak i wieloma przeciwnikami, w sposób aby go szybko uszkodzić. No cóż byłaby to ciekawa walka.
Można powiedzieć, że oboje się nawzajem sprawdzali. Black sprawdzał na ile sobie może pozwolić i powoli odrywał sobie kawałeczki dziewczyny analizując je, a ona sprawdzała jak bardzo jego upór jest wytrzymały. Co do tego Daniel mógł rywalizować ze stadem mułów. Mógł siedzieć na tyłku w jednej pozycji jako snajper przez 24h do momentu aż się pojawił cel, albo dostał rozkaz odwrotu. Tak samo ma się sprawa vendetty. Jeśli jakąś miał to zawsze rozliczał się z tą osobą, niezależnie jak wysokie stanowisko zajmowała.
- Jakoś nigdy nie miałem okazji. Wiesz odkładało się, tutaj praca, tutaj przekładamy na później i takie tam. Koniec końców oglądam to teraz z Tobą. Nie musisz się martwić mam podzielną uwagę, więc tobie też ją poświęcę - zawiesił głos- jeśli tylko zechcesz - dodał szybko i uśmiechnął się.
Dam nie był z tych co pałają się ludzkim cierpieniem. Nie jarało go odrywanie ludziom palców, ani tłuczenie ich tak długo aż zginą. Robił to z czystej konieczności, albo oni albo on, czyste prawo dżungli. Przy torturach nie czerpał z tego najmniejszej przyjemności, a jedynie smutek z powodu uporu przesłuchiwanego. Przecież mógł powiedzieć wszystko zanim Black wyrwał mu wszystkie paznokcie i odciął 2 palce. Po co bezsensowne cierpienie, kiedy można go sobie oszczędzić? Dziwny był z niego człowiek.
- Przesłuchiwałem wiele osób i wiem jak rozpoznać kłamstwo maleńka - szepnął jej do ucha i delikatnie ją połaskotał po bokach. Zapewne kiedy wsunęła zimne stopy pod jego nogi to gdzieś na wysokości stóp. Kanapa miała może trochę ponad te 2 metry długości, a Dan leżał oparty o zagłówek, więc na spokojnie stóp by sięgnęła zwłaszcza leżąc trochę niżej.
- Nie przesadzam. Przesadzam jedynie czasami w doborze ilości C4 w proporcji do masy ścian nośnych budynków. W takim czymś nie - powiedział i przesunął rękę w stronę jej dłoni. Wplótł swoje palce w jej i przytulił tak obie ręce do jej piersi jednocześnie tym ruchem tuląc się do niej. Dalej oglądał film, którego już zleciało z 50 minut - Jak będziesz gotowa to możemy porozmawiać o tej rzeczy, która Cię trapiła wtedy albo trapi kochanie - no teraz już testował czułe słówka z górnej półki. Zobaczymy jak na to zareaguje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pią Cze 06, 2014 8:01 pm

Przecież nie poszła by ślepo w kierunku wybuchu. Raczej odczekała by chwilę by dym się rozproszył, a potem z kryjówki obserwowała gdzie się schował przeciwnik. Zresztą Batman zawsze stosował tego typu zagrywki, więc Cass bardzo dobrze wiedziała jak poruszać się w zadymionym pomieszczeniu. Chłopak niestety musiał by się bardziej postarać. Elementem zaskoczenia również mogła być jej drobna postura, ponieważ zawsze, ale to zawsze osoba z która walczyła oceniała Cass nie tak jak powinna, myśląc, że żaden z niej przeciwniki. Wtedy dziewczyna atakowała z podwójną siłą oraz ogromną satysfakcją wywołaną zdziwieniem na twarzy wroga. Cass była o wiele lepsza niż pierwszy lepszy mafijny drab, których załatwiała bez rozgrzewki.
W sumie taka para jak Daniel i panna Cain mogła wywołać wiele ciekawych reakcji gdyby poszli razem na siłownie. Pewnie świetnie by się tam bawili, nie zwracając uwagi na podszeptywanie za ich plecami amatorów treningów personalnych. W końcu Cassandra była niczego sobie kobietką. Piękna krągła twarz z uwydatnionymi kościami policzkowymi oraz dużymi mądrymi oczami i nieco nieobecnym spojrzeniem. Cass raczej nie zwracała by uwagi na innych za wyjątkiem Daniego. Krążyła by między przyrządami swoimi kocimi i ospałymi ruchami wskazującymi na wygimnastykowanie. Daniel natomiast przyciągał by spojrzenia dam lubiących idealnie zarysowane mięśnie, które nie były rozbudowane wręcz do przesady oraz przystojną twarz oszpeconą bliznami, które dodawały mu tylko i wyłącznie uroku. Przynajmniej tak o tym myślała Cass. Uwielbiała również jego ramiona, w których najchętniej by się schowała przed światem. Tak. Mogła stwierdzić, że właśnie w nich poczuła się najbezpieczniej.
- Chce. - Odparła z rozbrajającą jak na nią szczerością. Coraz bardziej czuła, że łaknie jego uwagi i już wcale nie jest zainteresowana filmem.
Co do jej dziwnych ciągot do sprawiania bólu to niestety, zbyt dużo złości płynęło w krwi dziewczyny by móc nad nią zapanować. I to nie tak, że się nie starała. Spędzała bardzo dużo czasu na treningach by móc się wyżyć. Sparingi z Batmanem oraz z innymi z Bat Teamu również w tym pomagały, ale nie dostatecznie. Dziewczynie zawsze było mało. Dopiero teraz, gdy sobie tak leżała z Danielem znalazła jakiś wewnętrzny spokój, który raz po raz niszczony był przez te czarne chmury, który wzbierały wraz z paniką i chaotycznymi myślami. Na szczęście Daniel, póki co sukcesywnie je niwelował.
- Kłamstwo? Jakie kłamstwo, po prostu troszkę ściemniam. - Zaśmiała się cicho i wtuliła dłoń swoje unoszące się i powoli opadające średniej wielkości piersi. Fakt, nie były duże, raczej urokliwe i jędrne. Daniel również mógł wyczuć miarowe uderzanie serca dziewczyny.
- Okay. Jak będę gotowa, lecz jest ich zbyt dużo by móc to streścić w jednym zdaniu. Kochanie. - Ostanie słowo wypowiedziała w takim samym tonie jak reszta zdania, więc mogło to zabrzmieć komicznie i nienaturalnie, czyli tak jak miało. W końcu nawiązała do pytań i nagabywań Daniela o rzecz dość skomplikowaną. Albo tylko sobie wkręcała, że temat jest skomplikowany by o nim nie rozmawiać.
- Daniel... - Zaczęła, ale zanim wydusiła w końcu to co miała na końcu języka..minęła dłuższa pauza. Mógł nawet pomyśleć, że dziewczynie się kimnęło.
- Kochałeś kiedyś kogoś? - Wypaliła. Cóż teraz ona go trochę ponęka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pią Cze 06, 2014 8:25 pm

Nie była to jedyna sztuczka jaką miał w zanadrzu. Mógł też wykorzystać ten trik co z Kylem. Granat dymny, a zaraz potem błyskowy. Z bliskiej odległości jeśli ktoś nie zamknął oczu, można było stracić na stałe wzrok.
Ciekawie by to wyglądało, bo przy nich osoby na siłowni by wyglądały jak zwykłe wymoczki. Dan by to raczej potraktował jak zabawę, bo przecież nie będzie się aż tak popisywać przed publicznością. Wolał zostać szarą nierozpoznawalną jednostką dla tłumu, bo z tej pozycji... najlepiej się uderza. Cass była piękna i dobrze zbudowana jak na dziewczynę o swojej posturze. Wyczuwał to, kiedy rękoma wodził po jej ciele podczas tamtego pocałunku oraz podczas łaskotania. Mięśnie były i były wyrobione, chociaż nie do przesady. Były niepozorne, aczkolwiek mogłaby pewnie mocno przywalić sądząc po sile tamtego chwytu, którym obdarzyła wcześniej jego nadgarstek. Dan natomiast chciał mieć dziewczynę ciągle przy sobie, bo w końcu taka natura facetów, że lubią czuć się potrzebni przez kogoś. No i lubią jeśli tym kimś jest urokliwa dziewczyna taka jak Cass.
- Takiej odpowiedzi się spodziewałem - dziabnął ją w ucho delikatnie, żeby sprawdzić czy tam może mieć łaskotki. Chciał znać każdy zakamarek jej ciała i wiedzieć, gdzie jest czułe, a gdzie mniej. Czysta ciekawość i chęć sprawienia jej w przyszłości większej przyjemności. W końcu poprzez jego dotyk przyśpieszało jej serce czasami.
- Ściemnianie to nie kłamstwo? - Średniej wielkości piersi to było to co lubił. Zbyt duże nie są apetyczne, a poza tym czytał o przypadkach, kiedy ktoś został nimi uduszony. Zbyt małe, miały ten plus, że skupiało się na czym innym, natomiast średnie miały wszystko co najlepsze. Były jędrne, chociaż pewnie rzadko masowane przez ręce mężczyzny, co może się zmienić. Czuł jej bicie serca. Na moment zamknął oczy i objął ją mocniej, lecz nie za mocno.
- Zacznij po prostu od początku wtedy skarbie - kolejny tekst z wyższej półki, ale powiedziany z takim uczuciem. Może jej wersja brzmiała troszkę nienaturalnie, ale no cóż dziewczyna dotąd nie okazywała uczuć, więc to jest postęp, ewentualnie mógł to być żartobliwy ton.
Chwilę przycichła i faktycznie Dan odniósł wrażenie jakby usnęła.
- Hmmm kochanie? - wymruczał.
No to było dobre pytanie, bo jakby się zastanowić to nie. Jego matka umarła jak był mały, ojciec szwędał się po barach i pił, a dzieciak głodował na ulicy. Nie otrzymał wymaganej miłości jaką powinno darzyć się dziecko, więc też jej nie dawał nikomu na zewnątrz. Do pewnego momentu taki był, aż w końcu dorósł i pogodził się z własnymi emocjami, które są w środku. Jedyna osoba, którą kiedykolwiek kochał to była jego matka, ale to był inny rodzaj miłości niż ten, który czuł do Cass.
- W sumie to nie. Była kiedyś mama, ale ona się nie liczy bo to była miłość dziecka do rodzica. Umarła jak byłem mały, ojciec był alkoholikiem, codziennie kradłem aby móc coś zjeść. No a potem mnie zgarnęli..., wojsko, dorosłem i jestem tu z Tobą no i w sumie jakby to określić to jesteś taką pierwsza miłością, czy jak to się tam nazywa- poprawił się na kanapie, bo w końcu zesztywniał trochę - A ty? Kochałaś kiedyś kogoś? - zapytał w akcie kontr nękania
- Hmmm powinienem niedługo przygotować pokój do spania - zaczął rozmyślać na głos po spojrzeniu na zegarek wiszący na ścianie, który pokazywał troszkę po północy - jak chcesz możesz zostać dłużej, nawet parę dni albo na stałe, chociaż pewnie ktoś na Ciebie czeka w domu. Rodzina albo coś - oparł się głową o jej głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pią Cze 06, 2014 9:17 pm

On miał dużo sztuczek i ona również, ponieważ Batman miał wiele wynalazków, o których na pewno jeszcze nie słyszał. No chyba, że zaopatrywał się u tego samego dostawcy, a ona o tym nie wiedziała. Niezbadane są wyroki.. itd. A nuż spotkali by się nie dość, że na polu walki, to o wiele wcześniej na 'zakupach'. A może kiedyś ich drogi zostały skrzyżowane tylko o tym nie wiedzieli? Może nawet przez niego musiała przechodzić dłuższą rekonwalescencje? Cass zaczęła się zastanawiać czy kiedykolwiek miał do czynienia z Batmanem i jego wesołą gromadką. Tyle walki przetrwała raz lepiej raz gorzej, że ciężko było spamiętać co gdzie kiedy. Mogła podążyć jedynie za mapą na swoim ciele. To była jej historia, od wczesnych lat po ostatnie dni, które ujawniły się pod postacią siniaków na ramieniu czy na udach. O taka tam mała bójka z oprychami. Pięciu na jednego to zagranie nie fair? Nie dla Cass. Położyła ich bez problemu, ale niestety nie obyło się bez uszkodzeń. Tak to jest gdy goście posiadają kije bejsbolowe. I kurna jak tu nie mieć satysfakcji z załatwienia takich dupków. No proszę cie.
Cass lubiła ostatnio zwiedzać miejsce publiczne, na dodatek robiła to coraz częściej. Chodziła wtedy np. do parku czy do ogromnej galerii handlowej tylko po to by poobserwować co się dzieje na świecie. Gdy było jej mało i miała dość Gotham, wyruszała w podróż chociażby do NY. Nie wiedzieć czemu uwielbiała to miasto. Było żywsze i ładniejsze niż Gotham.. mniej ponure i ludzie wydawali się być o wiele weselsi. Cass nawet myślała o przeprowadzce, nie raz nie dwa. Jednak cały czas coś przyciągało ją do tego miasta grozy. Może powinność? A może przeznaczenie? Jednego była pewna, nie żałowała, że jednak została, bo dzięki temu poznała Daniela.
Gdy przygryzł jej ucho dziewczyna zapiszczała i zarazem zaśmiała się starając się do odgonić, bo za uchem miała przeogromne łaskotki! I poprawka, gdy tulił ją do siebie, dotykał i całował, to zawsze jej bicie serca przyspieszało. Dziewczyna troszkę się z tym kryła, stąd to szamotanie i wygłupy, które notabene bardzo uwielbiała. A przynajmniej z nim uwielbiała.
- Ściemnianie jest żartobliwe, a kłamstwo to kłamstwo. Zresztą gdybym nie chciała to byś nie wiedział, że ściemniałam. - Skłamała ponownie na dodatek uśmiechnęła się przeuroczo, co było dość bezczelne i również ukazywało jej pokrętny charakter.
Eh, od początku.. no tak najłatwiej. Dawno, dawno temu, za górami za lasami, żyła sobie okrutna Lady Shiva, która postanowiła spiknąć się z najokrutniejszym mordercą Davidem Cainem i tak powstała Cass. Swoją drogą, czy takie mroczne ciągoty nie przenoszą się w genach?
- Od początku w sensie od moich urodzin? - Zapytała by trochę zawęzić temat 'początków'.
Gdy zaczął mówić o mamie, odwróciła się do niego przodem. Cass zrobiło się przykro. Zmarszczyła delikatnie brwi podczas opowieści i zaczęła go czulej niż zwykle głaskać po twarzy. Mina dziewczyny wskazywała na przejęcie. Przesuwała palcami po nosie chłopaka, a potem po łuku brwiowym i zahaczając o policzek przesunęła na kącik ust. Nie wiedziała za bardzo co ma mu powiedzieć i czuła się z tym beznadziejnie, ponieważ bezradność ogarnęła jej umysł. Nie miała pojęcia co w takiej sytuacji się robi, więc starała się przekazać mu więcej pozytywnych emocji własnie poprzez dotyk.
- Ja? - Zapytała zbierając szybko myśli. Po jego wyznaniu stwierdziła, że na serio czas się ogarnąć i postarać.
- Miałam mały epizodzik, ale nie kochałam go. Właściwie to... nawet się nie całowaliśmy. - Parsknęła gromkim śmiechem i przygryzła dolną wargę co by się trochę uspokoić. Oczywiście chodziło tu o dziwną relację z Superboy'em. Chłopak nie ogarnął jej charakteru i szybko się poddał, a Cass nie zamierzała się w to angażować. Zresztą była troszkę młodsza.
- W sumie to z nikim innym się nie całowałam... - Dodała szeptem patrząc mu w oczy by wychwycić jakąś negatywną emocje, która mogła by sprawić by ponownie się zamknęła, bo coś za dobrze jej szło.
- Okay, w sumie masz rację. Chętnie bym się położyła. - Ziewnęła cicho.
- Nie mam rodziny, mam przyjaciół, ale każdy z nas wiedzie swoje życie... raczej nikt na mnie nie czeka.. no chyba, że znowu zostawiłam niepozmywane naczynia i będzie krzyk... - Przewróciła oczami i zaczęła się zbierać z kanapy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pią Cze 06, 2014 9:42 pm

Mało prawdopodobne. Dan jeśli już się gdzieś zaopatrywał to u swoich byłych pracodawców podpierdzielając im solidną część zaopatrzenia na zapas. Oczywiście zawsze zostawiał karteczkę w stylu: "To zapłata za zeszłą akcję. Całuski, wasz najemnik" lub jakieś inne karteczki drwiące z nich. Z Batmanem i jego ferajną jeszcze nie miał do czynienia, ze względu na to że po prostu nie robił niczego wielkiego co by zwrócić uwagę herosów. Może to i dobrze? W końcu Batman pewnie by go przymknął w pierdlu raz a dobrze.
Blizny Blacka wzięły się głównie z tego, że właśnie miał szczęście. Z niektórych sytuacji powinien nie wyjść cało, ale jednak jakoś wychodził, chociaż ceną były blizny. W końcu nóż bez problemu się przecina przez kevlar, który ma blokować pociski. Raz nawet został postrzelony, ale to ze względu na to, że miał zbyt szczęśliwą passę i ostatecznie zwróciło się to przeciwko niemu. Nauczył się dzięki temu nie nadużywać życzliwości losu.
Do Gotham ciągnęła go możliwość zarobku oraz największy odsetek przestępczości w kraju. Po prostu raj dla wszystkich, którzy robią coś nielegalnego. Mimo iż stróże prawa się dwoili i troili to i tak była to walka nie do wygrania. Tak długo, aż ludzie nie zaczną czegoś sami robić.
Jego eksperyment okazał się sukcesem. Miała tam ogromne łaskotki, takie że aż zapiszczała. Broniła się i to ostro. No to mamy punkt numer 1, gdzie celować kiedy będzie miała zły humor. Poprawka przyjęta, zawsze przyśpieszało tętno, kiedy tulił ją do siebie. Zachowywali się w sumie jak dzieciaki, chociaż Dan był od niej trochę starszy to czerpał z tego przyjemność jakby był na studiach..., których nigdy nie zaczął ale tak pewnie wygląda beztroska.
- No, no miarkuj bo wiem, gdzie masz łaskotki i na tortury wezmę - mrugnął okiem dając znak, że to był żart. Nie robiło mu czy chciałaby czy nie chciałaby. Po prostu za pomocą łaskotek wydusi prawdę. Jedna z najstarszych metod jakimi były łaskotki. Był to atak psychologiczny i przeciwnik padał dosyć szybko na torturach jeśli takowe miał.
- No od tego możesz zacząć - odpowiedział.
Widział też, że dziewczyna jest troskliwa i jej... przykro? Przykro z powodu mamy Dana, której nie znała nawet? Głaskała go po twarzy i próbowała w ten sposób pocieszyć, jednak sama miała na twarzy nutkę bezradności. Zrobiło mu się głupio, że mógł ją zasmucić, więc dał jej małego całuska z zaskoczenia - No nie smuć się malutka. Co się stało to się nie odstanie i nie można płakać nad wysadzonym magazynem - trzeba powiedzieć, że powiedzonka miał oryginalne.
- Aha... czyli takie zauroczenie, które Ci przeszło po prostu? Nie, skoro przeszło od razu to nie zauroczenie a fascynacja - poprawił się. Widać, że to było jakieś kuriozalne wspomnienie, skoro ją rozbawiło, a to że Black zgarnął jej pierwszego całusa napawało go dumą.
- No i to tłumaczy Twoją początkową niechęć do tego, ale nie taki diabeł straszny co? - zapytał uśmiechając się pod nosem - Możesz mieć w sumie tyle ile zechcesz i kiedy zechcesz - powiedział i odgarnął kosmyk włosów, który miała na twarzy.
Czyli też była sama. Też nie miała rodziny, ale miała za to znajomych. To dobrze, że ma jakieś wsparcie poza BW, który teraz doszedł jako większe wsparcie mentalne. Parsknął śmiechem kiedy była mowa o tych naczyniach. Prawie jakby mieszkała z rodzicami.
- Wiesz ja sobie siedzę w domu, dopóki nie zadzwoni telefon i nie będę miał roboty. Nie narzucasz się w żaden sposób, więc możesz sobie siedzieć u mnie do woli - powiedział i zaczął się zbierać z kanapy. Podszedł do komputera i go wyłączył. Wrócił do Cass i stanął przed nią - A może zanieść do łóżeczka jak księżniczkę? - zapytał z uśmiechem na ustach. Miał pewien plan. Jeśli się zgodziła to wziął ją na ręce i zaniósł do łóżka, a jeśli nie to po prostu ją zaprowadził tam. Dzisiaj rano akurat zmieniał pościel, więc było czysto i schludnie. Chociaż troszkę psuły widok liczne koszulki na podłodze i para spodni zawieszona na przednim oparciu łóżka. Miał najzwyklejszą granatową poszewkę na kołdrę i na poduszki. Taka tam najtańsza.
- Polecam spać albo z kimś ciepłym albo w dresie, bo tutaj akurat poprzedni lokator nie podciągnął ogrzewania - w sumie tu było zimno jak cholera i czasem Dan spał w śpiworze, który jeszcze pamiętał czasy armii. Usiadł na łóżku i wyczekiwał co zrobi Cass.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pią Cze 06, 2014 10:39 pm

Oh, może będą zszywać sobie rany nawzajem? Ciężko było niektóre zaszyć i założyć opatrunek w szczególności gdy ostre skaleczenie było na przykład na plecach. Daniel miał swoje szczęście, Cass niestety go nie miała, dlatego i blizn miała ciut więcej i w przeciwieństwie do chłopaka rozpatrywała je w negatywnych kategoriach. Powodem było wspomniane już wcześniej kolorowe pisemka, które wpędziły ją w kompleksy. Zdziwiła się również, że może podobać się Danielowi, w końcu nie chodziła na wysokich obcasach, nie nosiła obcisłych bluzeczek, ani nawet sukienek, nie malowała ust na czerwono, może jedynie kreski na górnej powiece albo rzęsy, by wyglądać nieco starzej, a po za tym nie widziała nic w sobie aż tak kobiecego. Na dodatek włosy dziewczynie się potargały i troszkę napuszyły, ponieważ zostawiła je ot tak do wyschnięcia. Na bank jutro rano będzie miała na głowie kukuryku i nie była pocieszona, ale jednak zmęczenie robiło swoje. Ziewnęła sobie pod nosem jeszcze raz zasłaniając dłonią usta.
- Póki co potrafię się wybronić przed łaskotkami, więc mogę robić co chce. - Dźgnęła go delikatnie palcem pod żebra w ramach ostrzeżenia.
- I pamiętaj, że też mogę Cie wziąć na tortury. - Odparła rozbawiona ponownie łaskocząc go po bokach brzucha, przecież nie mogła zostać mu dłużna.
Daniel ciągnął temat dotyczący pochodzenia Cass i wcale mu się nie dziwiła. Sama dość sporo dowiedziała się o chłopaku jak na jeden niepełny dzień znajomości. Niczego przed nią nie ukrywał, mówił prosto z mostu jak to było w przypadku jego dzieciństwa. Cass było źle, że nie potrafi tak szybko się otworzyć. Wspięła się na wyżyny swojej odwagi w tych kwestiach i rzuciła:
- Urodziłam się w Detroit. Mało ciekawe miasto... nawet ostatnio tam byłam. - Spuściła wzrok i wlepiła go w swoje dłonie.
Nie trzeba znać drugiej osoby, by poczuć się źle gdy spotkał kogoś kiepski los, tym bardziej, że Daniel stawał się jej coraz bliższy i choć sama nigdy nie doświadczyła czegoś takiego jak matczynej miłości, bardzo dobrze wiedziała, że jest to w pewien sposób bardzo ważny element w układance osobowości. Zresztą co się będzie oszukiwać, bardzo dobrze pamiętała uczucie tęsknoty gdy była dzieckiem, chociaż wtedy nie wiedziała jak powinny wyglądać normalne relacje dziecka z rodzicem. Ot, taka intuicja małego bąbla, który zamiast uścisku dłoni, dostaje broń, którą musi rozbroić w odpowiednim tempie.
Tekst na temat wysadzonego magazynu nawet ją rozbawił, ale chwila historia jaką opowiedział Daniel była zbyt smutna, by móc roześmiać się na głos, więc posłała mu delikatny uśmiech.
Wspomnienie związane z Superboyem wywołało jej śmiech, ponieważ z perspektywy czasu ich zachowanie wydawało się być takie dziecinne.
- Tak, tak można to nazwać. Fascynacja. I tak przeszło mi, a co? Upewniasz się? - Zaśmiała się ponownie.
- Trochę straszny, bo kłujesz. - Odparła żartobliwie i przesunęła dłonią po zaroście Daniela, który cały czas bardzo się jej podobał. Szczerze nie wiedziała jak potoczą się jej losy, ale fakt, na dana chwilę miała ochotę zostać przy nim dłużej. Oczywiście jeżeli dostanie informację o akcji, to z poczucia obowiązku będzie musiała się z ogromnym bólem zmyć. Nie chciała tego jednak komentować.
Cass zgodziła się na przeniesienie do sypialni. Nikt nigdy nie traktował jej w ten sposób, więc po prostu objęła go za szyję i oparła czułkiem o policzek chłopaka. Gdy postawił ją na ziemi poczuła ogromny chłód.
- Brrr, faktycznie zimno. - Mruknęła siadając obok Daniela, krzyżując na klatce ręce by móc się nieco ogrzać.
- A masz może kogoś ciepłego? - Zapytała niby poważnym tonem i zaczęła się rozglądać.
- Pewnie wielki Blackwatch śpi z jakimś pluszakiem... - Weszła na łóżko i zaczęła dla śmiechu przeszukiwać jego pościel.
- No gdzie go schowałeś hm?? - Dodała powoli nie mogąc zapanować nad śmiechem. Oj humorek jej się poprawił i to wręcz diametralnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pią Cze 06, 2014 10:58 pm

To by była ciekawa koncepcja. Taka pomoc polowa w wersji pary młodych ludzi. Dan jeśli miał jakieś rozcięcie na plecach to po prostu szedł do byle jakiego lekarza, żeby mu to zaszył. Pogroziło się bronią i szyli bez problemu. Przyzwyczaił się do tego bólu, więc nie potrzebował znieczulenia. Jednie kieliszek czegoś mocniejszego.
Blizny mu nie przeszkadzały u Cass bo po prostu miał inne wyobrażenie o kobietach. Nie kręciły go te ładnie odpicowane dziewczynki z pisemek, gdzie tona tapety zakrywała pół twarzy. Szpilki? Po co to komu, przecież to takie nieporęczne i niewygodne obuwie. Potargane włosy to też taka oznaka dzikości, którą Dan po prostu lubił. Nie chodziło, aby niewiasta obok niego była kwiatkiem który zmiecie byle jaki wiatr, ale chodziło mu raczej o to, żeby w życiu też sobie jego partnerka radę dała, bo w końcu ktoś by ją prędzej czy później porwał, a bez umiejętności obrony przy odbiciu Black mógłby mieć problem.
- W to nie wątpię - Starał się unikać dźgnięć i parskał śmiechem co jakiś czas. Na myśl o torturach przyszły mu do głowy pewne nieprzyzwoite myśli - już pod pantofel chcesz brać? - zażartował. Ciężkie będzie miała zadanie jeśli spróbuje to zrobić oj ciężkie.
- Detroit? No nieźle, ja za to jestem z biednego Brooklynu. Byłem tam w interesach jakieś 2 lata temu, ale tak to nie zaglądam na stare śmiecie - powiedział. W sumie to była jakaś mała robótka z przemytem broni i ochroną. Nic wielkiego.
Chyba powinien dziś odpuścić Cass z wspomnieniami, które są dla niej chyba trudne. Wróci do tego rano jak dziewczyna będzie wypoczęta, bo w końcu po co psuć jej humor na noc? Skoro miała blizny to znaczy, że to były bardzo złe wspomnienia. Może ją jakoś w nocy pocieszy?
- Może - odpowiedział niewinnie, niczym aniołek z... dorobionymi rogami z tyłu.
- Bo się nie goliłem przez jakieś 2-3 dni, ale jak lubisz takie drapanie to mogę długość zostawić - w sumie to mógł się ogarnąć rano kiedy wychodził załatwiać swoje sprawy, ale ostatecznie tego nie zrobił, bo po co miał? Golić się dla bossa mafijnego? Co on na zaloty idzie do niego czy po pieniądze? Po pieniądze, więc się nie golił, ale nie przewidział spotkania Cass.
- Jasne, że mam. Ściągaj ciuchy, pokażę Ci metodę na eskimoskie rozgrzewanie się - powiedział zdejmując koszulkę - Jak chcesz to mogę Ci pomóc, a jeśli nie to mogę się odwrócić na chwilę - miał nadzieje na to, że jednak to pierwsze. Jeśli się zgodziła to rozebrał ją oglądając przy tym całe jej ciało. Ciuszki zawiesił na przednim oparciu łóżka obok spodni wiszących. Dziewczyna jednak była wstydliwa i mogła to być zbyt inwazyjna metoda na pogłębienie relacji.
- Nie, raczej śpię w śpiworze jak jest zimno. A jeden cel, który będzie całkiem nieźle grzał właśnie rozgrzebuje pościel. Znaczy wiesz prawdziwy twardziel nie czuje zimna, a od pluszaka wolę pewną ciemnowłosą istotkę, która sobie wzięła moje serce - powiedział ściągając spodnie. Siedział teraz w samej bieliźnie i było dosyć chłodno, więc wlazł pod kołdrę i zrobił miejsce dla Cass.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pią Cze 06, 2014 11:31 pm

Tak i zmieniali by sobie opatrunki i żyli długo i szczęśliwie, do czasu gdy ktoś ich nie pozabija. Cass kiedyś korzystała z profesjonalnej pomocy medycznej, jednak gdy blizn zaczęło przybywać, pielęgniarki zaczęły zadawać jej niewygodne pytania. Oczywiście zawsze mogła skorzystać z sali medycznej w rezydencji Bruce'a oraz z pomocy Alfreda, który w zszywaniu ich wszystkich szybko się wyspecjalizował. Gdyby przełożyć to na ilość, można śmiało przyrównać do ok 5 pięknych obrusów z ciekawymi wzorami. Tak, Alfred cerował wesołą gromadkę wtedy gdy sami nie mogli sobie pomóc.
Cass również nie chciała go brać pod pantofel, ponieważ świetnie rozumiała potrzebę chodzenia własnymi ścieżkami. Dziewczyna miała momenty, w których potrzebowała być samotna. Były to chwile gdy złe wspomnienia wracały i musiała na nowo wszystko sobie poukładać. Nie była również osobą, która miała w zwyczaju kogoś non stop sprawdzać czy czegokolwiek zabraniać, ponieważ sama starała się żyć w zgodzie z własnym sumieniem. Daniel mógł to świetnie wykorzystać, ponieważ Cass nie do końca rozumiała na czym ma polegać ten związek. Wiedziała też, że jeżeli coś się jej nie spodoba to po prostu odejdzie, no bo po co porozmawiać o problemie. Ot takie poryte podejście wynikające tylko i wyłącznie z niewiedzy. Dlatego nie skomentowała tekstu o pantoflu, bo wiązało się to z kolejnymi zwierzeniami.
- Czyli pochodzisz z NY. - Ah jaka ona bystra. Uśmiechnęła się, ponieważ dokładnie przed 15 minutami myślała o przeprowadzce do tego miasta. Może nie na Booklyn, ale urokliwy Manhattan? Rozmarzyła się nieco, więc wyłączyła się na chwilę. Z zamyślenia, dość brutalnie swoją drogą, wytrącił ją tekst Daniela o wyskakiwaniu z ciuchów. Spojrzała na pół nagiego chłopaka, a potem na siebie.
- Ale.. ale, ja pod spodem nic nie mam... - Przeraził ją totalnie. Zerknęła na róg kołdry i zapragnęła podciągnąć ją pod samą szyję. Złapała za róg i przyciągnęła ją, niby ot tak, niby niedbale ku sobie. Bidulka siedziała tak osowiała. Na dodatek stwierdził, że Cass wzięła sobie jego serce, czego też za bardzo nie zrozumiała, więc znowu będzie musiała pytać i znowu poczuła się fatalnie. Zwiesiła nos na kwintę i skubała sobie jakąś nitkę zastanawiając się czy czegoś nie zostawiła w salonie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pią Cze 06, 2014 11:48 pm

Albo dopóki by się nie wdało zakażenie, bo taka możliwość przy otrzymaniu ran też jest.
Nie tylko Cass była skołowana wizerunkiem tego związku. Dan także nie wiedział za bardzo jak się do tego zabrać. Znaczy wiedział, że wtedy trzeba się zobowiązać do czegoś i wyrzec się części wolności na rzecz drugiej osoby i vice versa. Nie była to taka zła perspektywy, bo nadal się zachowywało wolność, a w gratisie dostawało się czas z drugą osobą, którego kupić się raczej nie da. Jeśli coś nie pójdzie to sam Blackwatch pewnie będzie próbował ratować sytuacje swoją gadką i filozofią, co może się nawet udać w pewnym stopniu, chociaż nie wiadomo co będzie jutro albo za tydzień.
- Nom - Brooklyn nie za dobrze się Blackowi kojarzył. Bród, bieda, przestępczość zorganizowana i wiele innych problemów takich jak w Gotham. Tylko, że z racji tego iż Brooklyn był stosunkowo mały, to królowały tam okoliczne gangi, do których dołączały dzieciaki, aby się przypodobać.
- Nie szkodzi. Jak chcesz to zamknę oczy, a ty w tym czasie wpełznij pod kołdrę tutaj do mnie - pokazał miejsce obok siebie. Podobało mu się w jaki sposób dziewczyna jest nieśmiała. Dan westchnął i uśmiechnął się pod nosem. Czyli to była granica - No dobra, możesz spać w dresie jak się wstydzisz, ale powiem że nie masz się czego wstydzić. Tylko wiesz, może Ci być trochę niewygodnie i tyle. Nie będę Cię do niczego zmuszał malutka - powiedział i wyczekiwał co zrobi. Zamknął oczy i nasłuchiwał. Może usłyszy dźwięk ściąganego dresu? Jeśli nadal tego nie zrobiła to zaświtało mu coś w głowie. Usiadł na łóżku za nią, zgarnął kołdrę, zarzucił kołdrę na siebie i trochę wyciągnął do przodu trzymając końce w rękach. Objął ją i tym samym w pewnym sensie przykrył - Możemy tak chwilę posiedzieć, żebyś mogła się przyzwyczaić. Oprzyj się jak chcesz i rozluźnij mięśnie - doradził. W sumie tak siedział i grzał ją. Głowę oparł na jej ramieniu i wpatrywał się w jakiś punkt na ścianie naprzeciwko. Tak naprawdę nie zamulił, tylko myślał trochę o nich, trochę o tym jak to by miało wszystko wyglądać. Wielce się zamyślił, bo nie wiedział co teraz powinien zrobić, a czasem plan na spontanie nie wystarcza. Trzeba pomyśleć nad dalszym krokiem. Samoczynnie jakoś też spróbował spleść palce swoich rąk z palcami Cass. Siedział tak i rozmyślał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Sob Cze 07, 2014 12:11 am

Ej, nagle skołowany? Przecież sam był prowodyrem całego zajścia, przecież jej by nawet przez myśl nie przeszło, że ktokolwiek by chciał być z tak zamkniętą i skomplikowaną osobą jak Cass. A z drugiej strony fakt nigdy nic nie wiadomo. Burzowe chmury cały czas krążyły nad głową dziewczyny i sytuacja wcale nie stawała się bardziej klarowna.
Przestępczość przestępczością, a Cass nadal siedziała zestresowana. Zresztą mówił wcześniej, że zimno tu jest i że sam śpi w dresie i nagle nie można spać w dresie?! Dlaczego. Dresy są fajne i mięciutkie i na pewno się nie przeziębi, bo ostatnio miała coś katarek.
Gdy tak sobie słodko panikowała w myślach, starając się nie gnieść kołdry za mocno i nie przyciągać aż tak ostentacyjnie, gdy Daniel ni z gruchy ni z pietruchy znalazł się za jej plecami i schował pod kołdrą. Znaczy nie całą.
- Okay, możemy posiedzieć. A ja lubię dres wiesz? - Rzuciła ot tak i oparła się o niego. Była przeogromnie spięta i przez to zaczęła się trząść z zimna. Podciągnęła nogi i objęła je za kolana.
- A jak film się Tobie podobał? - Zagaiła, żeby nie było tak cicho. Pierwszy raz w życiu przeszkadzała jej cisza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Sob Cze 07, 2014 12:25 am

Może Danowi chodziło o to, że spał w dresie jak był sam. Widział, że Cass siedzi zestresowana, więc postanowił ją trochę odstresować. Zaczął jej robić rozluźniający mięśnie masaż. Czasem po treningu na siłownie mięśnie go bolały i na takie masaże chodził. Raz podpatrzył mniej więcej jak to się robiło. Jeśli mięśnie były spięte to odczuwało się lekki dyskomfort, który dosyć szybko znikał bo rozluźniały się pod wpływem odpowiedniego dotyku.
- Rozluźnij się. Jesteś spięta jak rekrut, który pierwszy raz trzyma w ręce karabin. Spięte mięśnie to nic dobrego, zwłaszcza na noc. Jeszcze skurcz cię złapie - wyszeptał do ucha i delikatnym dotykiem wykonywał jej masaż, który powinien być przyjemny dla niej. Nawet przez dres.
- Film mi się podobał, całkiem niezły. Zasłużył na swoją wysoką notę jaką miał na stronce - w sumie film miał 4.75/5 według strony, więc faktycznie to była górna półka. Całkiem sensownie zrobiony, ale Dana ciekawiła bardziej książka, której film był adaptacją. Chyba wie jakiego ebooka ściągnie niedługo. Na razie jednak miał ważniejsze sprawy na głowie, takie jak masowanie swojej towarzyszki. Postępował delikatnie zaczynając od karku, potem barki i ręce. W międzyczasie zostawił jednego całusa na karku. W sumie to dosyć czuły punkt, więc mogła to poczuć w dosyć specyficzny sposób - Chcesz więcej, czy nie rozluźnia Cię to kochanie? - zapytał miłym tonem głosu - jak chcesz więcej to połóż się na brzuchu. Jak skończę to przewróć się na drugą stronę - jak się posłuchała to kontynuował. Przy okazji tego zabiegu badał każdy zakątek jej ciała. Kiedy poprosił ją o przekręcenie się zaczął od masażu podbrzusza i delikatnie się nachylił dając jej dłuższego, aczkolwiek całusa, która miał ją rozluźnić. Ręce oparł po obu stronach jej głowy, a dłonią przeczesywał jej włosy. Całował ją z głębokim uczuciem i pożądaniem, starając się przekazać jak najwięcej emocji. Starał się ją rozbudzić jako kobietę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Sob Cze 07, 2014 12:41 am

Ale ona już sobie wbiła do bani, że dres, no i dres. Najwyraźniej po tej nocy zostanie największą fanką dresu ever.
Cass stwierdziła, że chyba nie da się przekonać, ponieważ na serio zrobiło się zimno. Była spięta, chaos i panika wtargnęły do jej umysłu jak do siebie i wszystko zaczęło się dziać za szybko. Głos Daniela nad uchem, a potem pocałunek w kark, potem masaż, który zaczynał być coraz bardziej przyjemny dla ciała. Potem pacnęła i leżała na brzuszku, zupełnie nie wiedząc co o tym sądzić. Jednak dopiero przewrót na plecy i masaż podbrzusza był dość.. nietypowy. Patrzyła się w sufit i mocno zaciskała usta, a potem przygryzła dolną wargę gdy cały proces zaczął być bardziej przyjemny niż myślała.
A potem przyszedł czas na pocałunki, bardziej namiętne niż zwykle, bardziej gorące i zabrakło jej tchu. Odsunęła usta od chłopaka i zepchnęła go z siebie w taki sposób, że po sekundzie siedziała na nim i przyciskała dłonie Daniela w nadgarstkach zaraz nad jego głową. Taka reakcja obronna no.. każdemu może się zdarzyć, to było dla niej naturalne gdy czuła zagrożenie. Patrzyła na niego z góry i Daniel mógł przysiąc, że na jej twarzy zabłądził drobny uśmiech .. tryumfu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Sob Cze 07, 2014 12:57 am

Dan się po prostu uśmiechnął kiedy przytrzymywała go. Troszkę siły może miała i w takiej pozycji jest niekomfortowo się siłować. Siła nacisku, punkt przyłożenia i takie tam. Nie za bardzo lubił fizykę, ale wiedział że w tej pozycji ciężko jest się ruszyć osobie pojmanej. Plus był taki, że na nim siedziała i uśmiechała się. Po tych pocałunkach, które okazały się dla niej zbyt gorące... albo roznieciły żar zareagowała tak a nie inaczej.
- No malutka masz mnie. I co dalej? - zapytał zadziornie. Miał na sobie tak z 50 kg wagi, więc teoretycznie już miał plan jak znowu zamienić się miejscami z nią. Wystarczyłoby spróbować ją zrzucić na bok za pomocą gwałtownego ruchu. Jednak prościej byłoby się chyba wyrwać lub... zdać się na łaskę dziewczyny. No cóż, mogło ją tam na dole coś zacząć uwierać, bo Dana faktycznie takie zabawy kręciły. Zwłaszcza, że bawił się z kimś na kim mu zależało. Jednak zrozumiał, że w sumie zagrał trochę nie fair i zagalopował się trochę. Wtedy w głowie zrodził się kolejny plan.
- Troszkę przesadziłem... przepraszam - powiedział przechylając głowę na bok i układając mięśnie twarzy w smutną maskę, która miała wzbudzić jej współczucie. Miał nadzieje, że tak się stanie. Jeśli tak się stało i zbliżyła na moment twarzyczke lub poluzowała uścisk, to zwyczajnie wolno się podniósł i ją objął czule i delikatnie - Kocham Cię Cass... - wyszeptał jej do ucha i przymknął na chwilę oczy. Nie zależało mu na stosunku jako takim, a raczej na bliskości z dziewczyną. Sam akt byłby jedynie zwieńczeniem tego. Miał jednak nadzieję, że nie zniechęci się do niego.
- Musi to być dla Ciebie trudne, bo wdzieram się w Twoje emocje bez zastanowienia i burzę tą całą otoczkę, którą tworzyłaś całe lata zapewne - wyszeptał jej do ucha i dalej tak siedział. W końcu opadł na poduszki i wyciągnął w jej stronę obie ręce i posłał całuska - Lecz obiecuję Ci tutaj, że nie opuszczę Cię i wesprę Cię jeśli tylko będziesz tego potrzebowała. Dlatego... zostaniesz ze mną nie jako przyjaciółka, tylko ktoś bliski sercu? - Oj tak, black jak już coś obiecywał to nie rzucał słów na wiatr. Doprowadzał wszystko do końca, nieważne jakie były tego koszty. Chociaż teraz mógł się ostro zbłaźnić odkrywając się całkowicie przed dziewczyną. Mogła to wykorzystać, wyśmiać, ale wolał się przed nią otworzyć bo byli podobni do siebie i wiedział, że tylko tak może ją skłonić do otwarcia się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Sob Cze 07, 2014 11:55 am

Cass musiała pokazać swoją siłę no i gdzie jest jego miejsce. Niby 50 kg żywej wagi, a jednak Daniel mógł czuć napór, ponieważ dziewczyna bardzo mocno na niego napierała, co było jeszcze bardziej podniecające. Napięte mięśnie ramion oraz grzbiet jeszcze bardziej uwydatniał jej seksowną sylwetkę, a wyzywające spojrzenie i błądzący tajemniczy uśmiech mógł namawiać tylko do jednego. Do podjęcia wyzwania. Zresztą sama wolała takie zabawy ponieważ bardziej to ją nakręcało. Nie żeby masaż był słaby, wręcz przeciwnie, był boski, rozluźniający i działający na zmysły. Cass już była porządnie rozpalona, a serce waliło jej jak oszalałe. Patrzyła się na niego siedząc okrakiem i czując faktycznie co nieco na pośladkach. Najwyraźniej nie tylko ona odbierała to jako coś nakręcającego. Czyżby i w tej kwestii zgadzali się ze sobą?
Niestety nie wiedziała co dalej, ponieważ teraz była kolej na jego ruch. A potem zrobił smutną minkę i Cass go puściła myśląc, że uścisk był nieco za mocny. Może to ona przesadziła? Może coś go zabolało, a ona swoją opieszałością i dzikością sprawiła mu ból? Spojrzała na niego nieco przestraszona. A potem były przeprosiny i bardzo ciepłe słowa. Cass objęła go za szyje i wysłuchawszy wyznania odchyliła się by spojrzeć Danielowi w oczy. Zmarszczyła delikatnie brwi dając upust swojemu zaskoczeniu i chciała mu powiedzieć, że ona również coś do niego czuje, ale nie wie czy to miłość, bo szczerze mówiąc nie wie jak to jest ją czuć, a może to tylko pożądanie i samolubna chęć posiadania drugiej osoby, ponieważ tak to mniej więcej mogła określić w swoim mniemaniu. I w ogóle tak wiele chciała mu opowiedzieć i wyjaśnić... a jedyne co z siebie wycisnęła to:
- Dziękuję. - I poczuła się jak kretynka. Czy jest jakaś gorsza odpowiedź mająca dać mu do zrozumienia, że uczucie po części na pewno jest odwzajemnione. W myślach już się skarciła i obcięła swój język, wrzucając go potem za okno. Wtuliła się w niego mocniej, jakby co najmniej miał to być ich ostatni uścisk, a potem wysłuchała drugiej części przeprosin. W sumie miał racje, pomimo dresu, Cass i tak czuła się przed nim naga, stąd ta panika. Co lepsze, co godziny na godzinę przestało jej to aż tak przeszkadzać. No ale o tym Daniel również nie mógł wiedzieć. Siedziała jeszcze na nim przez chwile, a gdy wyciągnął ręce, po chyliła się nad nim i złożyła na ustach chłopaka czuły pocałunek. Oparła się na łokciach po obu stronach głowy chłopaka, kładąc się na nim i zaczęła obsypywać twarz Daniela pocałunkami, robiąc to powoli i czule oraz z należytą dokładnością oraz słuchając jego monologu.
- Bliski sercu? Czyli mam być z Tobą ... w sensie być Twoją dziewczyną? - Rzuciła pytaniem dość szczerym i odważnym jak na nią, ale chciała się postarać. W tym momencie pewnie zgodziła by się na wiele więcej, nawet na rozebranie się tylko dlatego, by Daniel jej nie odrzucał za tą głupią wcześniejszą odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Sob Cze 07, 2014 8:06 pm

To napięcie mięśni podkreślało jej sylwetkę, co też poniekąd wpłynęło na jego stan emocjonalny. Wzrok był wyzywający i wskazywał na to, że miał podjąć wyzwanie, jednak zastosował trochę inną taktykę, by osiągnąć zamierzony cel. Po tej akcji Dan się uśmiechnął, bo wiedział już że metoda smutnej minki zadziała.
Nie tyle, że uścisk był mocny bo Dan nawet za bardzo śladu po nim nie miał, poza zaczerwienieniem z powodu tarcia skórę o skórę z określoną siłą. Chociaż trzeba przyznać, że dziewczyna miała sporo siły i widać, że też się nakręcała poprzez takie zabawy. Ciekawe co zrobi jak dojdzie do stosunku i jaki on będzie? Czy może pod tą otoczką twardości, kryje się miękkie i delikatne wnętrze kobiety? W każdym razie Cass wydawała się skołowana i zaskoczona, jego słowami. Jednak bała się chyba przyznać do swoich emocji. Chociaż zdobyła się na słowo: "dziękuję". Za uczucia się nie dziękuje, ale tego Dan nie powiedział bo mógłby ją zranić. Na pewno wiedział, że uczucie działa w obie strony. Dres nie był aż taką przeszkodą, bo wystarczyło go ściągnąć, a nie byłby to problem jeśli dziewczyna się rozpali jeszcze mocniej.
- Nie dziękuj. Po prostu bądź ze sobą szczera - pocałował ją w szyję zostawiając malinkę. Taki tam znak, że jest jego i tylko jego.
Po swoim geście nachyliła się i zaczęła go całować. On ją objął i zaczął wodzić palcami po plecach, wsuwając je pod koszulę, którą jej dał.
- Tak - powiedział i wykorzystał zapewne element zaskoczenia, aby zamienić się z nią pozycjami. Zaczął ją zasypywać namiętnymi pocałunkami oraz wodzić rękoma tam, gdzie była najczulsza. W końcu znał te miejsca po wykonaniu masażu. Serce biło mu jak szalone, ale tym razem był gotowy też na powtórkę z tamtego. Dłonią schodził coraz niżej i niżej w stronę jej dolnych partii, które powinny być bardziej czułe. W sumie nie wiedział jak będzie wyglądał ten związek na dłuższą metę, ale pasowali do siebie i to się liczyło. Lepiej się będą rozumieć i jest szansa, że przetrwa on próbę czasu. W każdym razie nie chciał jej tracić, a mieć tylko dla siebie, dlatego całował ją w taki sposób, jakby to był ostatni pocałunek. Dotykał w taki sposób, jakby miał jej już nigdy nie dotknąć. Pragnął w taki sposób, w jaki pragnąłby w dniu swojej śmierci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Sob Cze 07, 2014 8:37 pm

Cass była osobą, która lubiła dziękować za te dobre uczucia, w końcu w dzieciństwie nikt jej nimi nie uraczył, a potem sama zaczęła je odrzucać, bo uważała, że na nie nie zasługuję albo po prostu nie wiedziała jak w stosunku do nich ma się zachować. Zresztą miał przykład. Cass nie była dobra w zwierzeniach, więc póki co nie usłyszy od niej żadnych zapewnień. Zapewnienia dziewczyny ujawniały się w jej zachowaniu. W tym, że leżała na Danielu i obsypywała pocałunkami z czcią i uwielbieniem i z namiarem słodyczy. Co jakiś czas zahaczała o jego usta robiąc to delikatnie, tak jakby do czegoś go zachęcała. Raz po raz również przygryzała dolna wargę mężczyzny ciągnąc ją ku sobie. Rozsmakowała się w ustach chłopaka, a potem on przyssał się do szyi Cass. Jęknęła cicho z rozkoszy i zaśmiała się cicho.
- A czy mogę być szczera w swoich myślach? - Zapytała szeptem dotykając mrowiącego i szczypiącego miejsca na szyi.
Cass nie złapała by go tak mocno za nadgarstki gdyby wiedziała, że może go skrzywdzić, albo gdyby ból dla niego był za silny. Zresztą stwierdziła, że odrobina bólu nie zaszkodzi. Sam zresztą odpłacił się prawie tym samym co bardzo się jej spodobało. Przygryzła jego wargę jeszcze raz nieco mocniej. Wsunęła palce we włosy chłopaka i tam je zacisnęła, ciągnąc za nie odrobinę. Każdy jej ruch był instynktowny ponieważ nigdy aż tak bardzo blisko nie była z żadnym mężczyzną.
Serce Cass również przyspieszyło i to bardzo. Gdy zjechał z dotykiem nieco niżej, dziewczyna poczuła się zaniepokojona. Powoli się wyprostowała i siedząc na chłopaku okrakiem, wodziła dłońmi po jego klatce piersiowej, którą tak bardzo uwielbiała. Znowu zahaczała palcami o każdą bliznę, wyliczając szeptem od czego prawdopodobnie mogła powstać rana. Trafiła w 99%. Każda z nich miała jakąś historię.
Dziewczyna również nie potrafiła powiedzieć jak potoczą się ich losy, ale szczerze mówiąc na daną chwilę miała to gdzieś. Jego dotyk doprowadzał do obłędu i nie potrafiła zebrać myśli. Palcami zabłądziła w okolice brzucha i zatrzymała się na pępku. Schyliła się i pocałowała go dokładnie w tą część ciała, wsuwając delikatnie język. A potem znowu się wyprostowała i rozbawiona odparła.
- Okay. Tylko musisz wiedzieć, że... nie mam pojęcia na czym to polega. Są jakieś ogólne zasady bycia czyjąś dziewczyną? Tylko bez ściemniania. - Znowu zahaczyła o jego nos i zaraz szybko dodała.
- Znaczy bez kłamstw. - Uśmiechnęła się przeuroczo.
- Miałeś w ogóle kogoś ... tak na poważnie? - Zaraz dodała, chcąc się upewnić jakie chłopak ma doświadczenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Sob Cze 07, 2014 9:03 pm

Dan dla odmiany nie miał po prostu od kogo dostać tych uczuć, a od chłopaczków z wojska wolał ich nie dostawać. Nie tolerował tego nawet w najmniejszym stopniu, aby facet facetowi... nie ważne... W każdym razie mowa ciała częściej mówi więcej niż mowa werbalna. Cass mimo, że tego nie mówiła to wciąż jej było mało pieszczot i uczuć. Nadrabiała zapewne za te wszystkie lata, które ich nie miała. Przygryzanie wargi działało na niego stymulująco, bo coraz bardziej go to kręciło i coraz mniej miał kontroli nad swoim ciałem. No i ten jęk, kiedy zostawił jej malinkę. Było to zwieńczenie tego, że ona też traci kontrolę nad sobą.
- Możesz, chociaż sporo mówi Twoje ciało, ta nieprzyzwoitość która mnie kręci oraz jednocześnie ta skrytość, która nakazuje zachować pozory grzecznej dziewczynki. - powiedział i spojrzał na ślad który zostawił. Całkiem pokaźny z resztą.
Dla niego za silny ból? Niby takie coś? Gdyby takie drobne pieszczoty miały go zabić to nie dożyłby nawet 16-stu lat. Odrobina bólu zawsze stymulowała adrenalinkę, a zwłaszcza jeśli to były zabawy łóżkowe to stymulował co innego, co pewnie przeszkadzało Cass kiedy na nim siedziała.
Była dziką dziewczyną i nieokiełznaną. Chciała być zaspokojona zapewne w najdzikszy sposób, dlatego podgryzała Dana i ciągnęła go za włosy, aby dał jej więcej.
Rany na jego klatce piersiowej to były najczęściej ślady po rozcięciach czymś dosyć ostrym. Wtedy to mogły być jakieś głębokie rany, ale teraz był po nich średniej wielkości ślad. No i był ten jeden ślad postrzałowy zapewne po pocisku snajperskim sądząc po rozmiarze blizny. Takie kule bez problemu przebijają się nawet przez kamizelki kevlarowe, ale strzelec pewnie spudłował i dlatego zamiast w głowę to dostał w bok. Może nie brał poprawki na wiatr? A może coś innego się stało. Dan miał wielu wrogów, a niewielu sojuszników, więc taka akcja była na porządku dziennym. Zabójcy, gangsterzy, czasem skorumpowani gliniarze. To wszystko było rzucane przeciwko niemu, kiedy ktoś sobie przypominał o nim.
Dan zaczął się śmiać, bo to go zaczęło łaskotać, kiedy językiem dotykała jego pępka. Tam miał łaskotki też. Mogła dostrzec też coś dużego walczącego z bielizną.
- Jedyna to wierność drugiej osobie i odwzajemnianie miłości. Do tego czasem dochodzą ustępstwa na rzecz wspólnego konsensusu - powiedział delikatnie wodząc palcem po jej udach. Były wyrobione jak u atletki, a co za tym idzie były też zgrabne, mimo że Cass była drobna.
- Heh - westchnął jakby sobie próbował coś przypomnieć - w sumie to nie. Jakoś nie miałem czasu na takie rzeczy jak byłem młodszy. Wojenka w głowie i tyle - wzruszył ramionami - ale to samo ponoć przychodzi, więc jakoś sobie poradzimy. Lubię improwizować - po czym położył ręce na jej talii i delikatnie zaczął wsuwać w górę i w dół spodnie dresowe, jakby dając jej znak, że czas się chyba tego pozbyć. Miał na nią smaka w tej chwili takiego jakiego mam nomad podróżujący przez tygodnie po pustyni w poszukiwaniu wody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   

Powrót do góry Go down
 
Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 11, 12, 13  Next
 Similar topics
-
» Kwiatki Starej Whiskey
» Kwatera Główna Aurorów
» Kwatera Amelii
» Nabrzeże w pobliżu Hart Island
» Kwatera główna aurorów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Mieszkania-
Skocz do: