PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Sro Cze 04, 2014 10:22 pm

First topic message reminder :

Gniazdo Blackwatcha znajdowało się na strychu bardzo starej kamienicy w Crime Alley. Było to dobre miejsce, aby się zaszyć. Czynsz nie był wysoki, był prąd, woda i ogrzewanie oraz dobre miejsce do składowania sprzętu. Nikt tu nie zaglądał, nawet sam zarządca budynku. Jedyne okno wychodziło bezpośrednio na ulicę, a jedynym wejściem i wyjściem była klapa strychowa.
Wbrew pozorom mieszkanko jest całkiem dobrze urządzone, gdyż kiedyś ponoć mieszkał tu jakiś student, który czegoś się ponoć dorobił i przerobił składowisko śmieci jakim był strych na mieszkanie 4 pokojowe. Na podłodze leżała zielona wykładzina, ściany były pomalowane na kremowy kolor, który już dawno wyblakł. Był tu salon, gdzie znajdował się komputer, telewizor oraz sofa jeszcze poprzednim lokatorze. Było wejście do sypialni, łazienki oraz składziku na narzędzia. W każdym pomieszczeniu oczywiście poukrywane spluwy Dana, tak coby się móc bronić.
Dosyć przytulne gniazdko najemnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com

AutorWiadomość
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pon Lip 07, 2014 8:06 pm

Każda praca kiedyś się kończy i nie można zrobić wszystkiego jednego dnia. Tak samo było z nawiązywanie relacji, bo nie tworzyło się ich z dnia na dzień, tylko stopniowo. Kroczek po kroczku mury były burzone, a BW zostawiał za sobą gruz i szedł dalej ku jej sercu. Mogła mieć wątpliwości kiedy była sama, jednak właśnie te wątpliwości Dan zwyczajnie niszczył i wyrywał z korzeniami kiedy był obok niej. W końcu udzieli jej się to na stałe i nie będzie musiała korzystać z jego usług i sama zacznie to robić. On jednak nie ma nic przeciwko pomaganiu jej, bo w końcu jest dla niego ważna, a właściwie najważniejsza. Postanowił sobie dzwonić do niej każdego wieczora i rozmawiać z nią długo, można nawet o byle czym ważne żeby rozmawiać, bo przecież miał jej numer telefonu. Wykona syzyfową pracę i pozbędzie się kolejnych murów jeśli zajdzie taka potrzeba, bo dla niego to było nic, łatwizna.
Właśnie tutaj użyłby jakiejś pułapki, podstępu, żeby zlikwidować różnicę między siłą a zwinnością, której Cass nie brakowało. Wymyśliłby coś co mogłoby zaćmić jej wizję, a potem by ją zwyczajnie złapał. Dałby się pogryźć, obić lekko ale złapałby ją i starał się wykorzystać sprawdzoną metodę.
Dziewczyna byłaby dobrą matką i na pewno nie dałaby zrobić dziecku krzywdy, tak jak Dan byłby dobrym ojcem i zrobił dokładnie to samo. Jak każdy dobry rodzic byłby w stanie poświęcić się dla dziecka. On to wie, chociaż jeszcze nie jest rodzicem, ale wie że tak się powinno zrobić z racji tego, że ani on ani Cass nie zaznali matczynego ciepła czy ojcowskiego pocieszenia.
Praca wspólna może by była z początku trudna, bo oboje by bali się o swoje zdrowie nawzajem. Jednak z czasem mogłaby przynieść całkiem dobre efekty. Miała jednak rację, zło nie czeka, zło atakuje i to mogło być niebezpieczna dla obojga na początku.
- Dryndnę do Ciebie skarbie dzień przed, żeby potwierdzić - w sumie jakby miała tak gadane jak Dan to pewnie bez problemu załatwiłaby sobie jakiś urlopik dłuższy. On raczej planował pojechać razem, jakimś autobusem czy coś, żeby wyglądać niepozornie. Z resztą razem jest bezpieczniej.
Przechwycił ją przed niechybną próbą ucieczki, jak to zawsze robił a potem słuchał bicia jej serca, które było przyśpieszone. Stresowała się zapewne tym co mówił, ale no trzeba się na to kiedyś uodpornić. Uśmiechnęła się do niego i to mu wystarczyło za nagrodę. Głaskała jego kark oraz głowę w kojący dla niego sposób. Potem złożyła na jego czole całusa, na którego uśmiechnął się pod nosem, chciał zostać w takiej pozycji na wieki bo było mu wygodnie, ciepło i jeszcze czuł bliskość ukochanej osoby oraz jej zapach. Uspokoiło się jej serce oraz oddech i wtuliła go w siebie. Okazywała mu bardzo dużo uczuć poprzez takie proste gesty, które doceniał. Potem zasypała go gradem pocałunków z uczuciem. Sama z siebie to robiła. Podsunął się troszkę wyżej i tym razem on wtulił ją w swoją klatkę piersiowa i zrobił to samo co ona dając jej przy tym dużo uczucia. Głaskał ją po głowie i szeptał od czasu do czasu czułe słówka.
- Nie oddam Cię nikomu wiesz? - powiedział trzymając ją pewnie w swoich ramionach. Nie planował jej nikomu oddawać ani zostawiać pod czyjąś opieką - a jeśli kiedyś założylibyśmy rodzinę tak jak w tym śnie to będę was wszystkich bronił do ostatniej kropli krwi - powiedział i uścisnął ją mocniej, a potem złożył na jej ustach czuły pocałunek pełen pasji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pon Lip 07, 2014 9:06 pm

Tak samo ważny był dla niej Daniel, dlatego postanowiła wziąć się w garść i bardziej się starać. Na początku musiała się pozbyć wstydu związanego z rozmawianiem z Danielem przez telefon. Po którymś razie zdała sobie sprawę, że to nie boli, zresztą jego męski głos działał na nią kojąco. Nie musiała zbyt wiele mówić, ponieważ Dan świetnie radził sobie sam. No dobra, raz na jakiś czas pytał czy jeszcze tam jest i czy czasem nie zasnęła. Zdarzało się, że faktycznie pochłonęła ją krótka drzemka, ale wcale się nie przyznawała. Po prostu ot tak wyobrażała sobie, że leży obok niej i tak nadaje o pierdołach. Uśmiechała się delikatnie i zamykała oczka. Nigdy się nie przyznała jak bardzo za nim tęskniła. Nawet do tego jak bardzo chciała się spotkać, chociaż propozycja nigdy nie padła z jej ust. Dobrze się stało, że kolejne spotkanie było totalnym przypadkiem... oszczędziło to dziewczynie wiele stresów. I to był kolejny powód dla którego wolała by nie wychodzić z mieszkania Daniela. Nie musiała by myśleć i analizować jak to będzie przy kolejnym spotkaniu. Nie musiała sobie obiecywać, że będzie bardziej taka... a mniej taka. Gdy była z nim to po prostu 'się działo' i to było piękne.
To, że Dan by był dobrym ojcem była prawie pewna. Bardzo łatwo wyobrażała sobie go z niemowlakiem, jak oboje leżą sobie na łóżku w porozwalanej białej pościeli. Dan oczywiście bez koszulki, stroił by do dzieciaczka minki, a maluch łapał by go za haczykowaty nos taty. Cass niestety nie wyobrażała się w roli matki. Póki co była zbyt strachliwa w sferze społecznej i w kontaktach. Nie wiedziała za bardzo jak to powinno wyglądać i mogła by źle zareagować na dziecko. Dziewczyna po prostu nie wierzyła w swój instynkt macierzyński. W mordercy owszem, ale nie macierzyński. Nie no gdzie ona i dziecko. Miała kiepskiego ojca, kiepską matkę, zupełnie nie wiedziała jak powinna się z nim obchodzić.
- Dobrze. - Kiwnęła łepkiem, gdy stwierdził, że zadzwoni w PRZED DZIEŃ. Normalna kobieta by go opierdzieliła, że co on sobie myśli, że jak to dzień przed, że przecież musi się namyśleć w co ma się spakować, a to jeszcze zakupy, a to przygotowanie psychiczne na podróż gdzieś tam w jakąś dzicz... pewnie jeszcze przydałoby się coś na komary! Cass natomiast po prostu się zgodziła. Spakować mogła się w chwilę, w końcu wychodząc z domu nie szykowała się na rewie mody.
Razem bezpieczniej? A jak ktoś ich zobaczy? Lepiej osobno, by nikt nie mógł ich powiązać ze sobą. Co prawda obraz przebranej Cass za pana z wąsem w cylindrze i Daniela ze sztucznymi rzęsami i lokowatą peruką mógłby być bardzo.. zabawny.
Dan był mistrzem w zgadywaniu myśli dziewczyny, więc bardzo dobrze wiedział kiedy nastąpi ucieczka. Przechwycił ją koncertowo i mocno przytulił. A potem posypały się czułości od Cass. Chyba pierwszy raz zainicjowała coś od siebie, dlatego na początku pieszczoty mogły wydawać się nieco nieporadne. Pocałunki na twarzy Daniela natomiast były pełne czułości i miłości. Chwile potem to ona tuliła się do jego klatki piersiowej. Tam również zaczęła składać delikatne całusy.
- To znaczy komu? - Zapytała zdziwiona jego słowami. Może jednak faktycznie coś wie?? Eh ta paranoja Cass. Ale co zrobić. Wolała go nie narażać. A potem bardzo ją rozczulił. Wtuliła się w niego mocniej i odchyliła by spojrzeć w te zielone oczka, które tak bardzo ubóstwiała.
- Wiem kochanie. Wiem. - Posłała mu delikatny uśmiech. Nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że tak pieszczotliwie go nazwała. Westchnęła sobie cicho i odwzajemniła ten czuły, a zarazem intensywny pocałunek. Przesunęła łapką po jego policzku, gładząc kciukiem blizny.
- Ale chyba nie sprawdziła bym się jako matka. - Zaśmiała się bez przekonania, gdy zrobili pauzę od pocałunków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pon Lip 07, 2014 9:31 pm

Kwestia przyzwyczajenia do tego, że większość jego rozmówców wyłączała się podczas jego długich wywodów. Jak już się rozkręcił to musiał lecieć dalej z wątkiem, od czasu do czasu upewniając sie czy słuchacz go faktycznie słucha, czy jego mózg nie wyparował czy coś. Dan tęsknił za nią, kiedy jej nie było, jednak zawsze znajdował sobie coś żeby zająć myśli. Oczywiście do momentu kiedy miał co robić, bo tak to leżał na kanapie i rozmyślał o ich wspólnych chwilach, rozmowach, o tym jaka Cass jest we swojej wstydliwości urocza oraz upojnej nocy, która była ich pierwszą wspólną. To wspomnienie było najmocniejsze, bo wtedy Cass została praktycznie obdarta na moment ze wszystkich skorup i była sobą podczas kiedy się kochali.
O tak widok najemnika niańczącego dziecko musiałby być bardzo uroczy. Karmienie dziecka lub chociażby zabawa z nim. Nie miał pomysłu jak to zrobić, ale czuł że zadziałałby tak jakoś podświadomie i na czuja. Może nawet by coś z tego wyszło. Dziewczyna musiała mieć jakiś instynkt macierzyński lub dopiero by go nabyła po urodzeniu dziecka lub w trakcie ciąży. Z wywiadu z jakimś tam psychologiem, który kiedyś Dan oglądał w telewizji wynikało, że pewne zachowania nabywamy w określonych sytuacjach, tak jak kobieta zyskuje instynkt macierzyński właśnie w tamtych 2 wypadkach. Zdarzało się także, że instynkt był wcześniej jeśli wychowywała się w rodzinie wielodzietnej i była tą najstarszą z rodzeństwa. Nawet jeśli dziewczyna by się przeraziła tą myślą to zawsze Daniel by ją wspierał i nie opuściłby jej. Zwyczajnie objąłby ją i na spokojnie z nią o tym porozmawiał, uspokajając ją swoim głosem i dotykiem.
Na potwierdzenie, że zrozumiała uśmiechnął się do niej. No co? Nie wiedział, że kobieta może potrzebować więcej czasu, żeby się wyszykować. Znaczy słyszał o tym stereotypie, że na kobiety się długo czeka i szykują się jak sójka za morze, ale no on był facetem. Na taką wyprawę nad jezioro wystarczył mu zwyczajnie plecak z rzeczami na zmianę i przyborami toaletowymi. Nie przyszło mu do głowy, że BB mogłaby się długo szykować. Jak ktoś ich zobaczy i spróbuje im zepsuć weekend to szef tej osoby jak i wszyscy pracownicy pożałują, że się urodzili. Dan by ich zwyczajnie rozszarpał i zeżarł z kośćmi. Co nie zmienia faktu, ze można pojechać incognito. Przebrać się jakoś i wyjechać lub wyjechać w nocy.
Dla niego liczył się gest i to, że dziewczyna próbuje go pieścić. Liczyło się także uczucie przekazywane przez pieszczoty oraz to, że jej to też sprawiało przyjemność.
- Nikomu. Nie pozwolę, żeby ktokolwiek kiedykolwiek położył na Tobie swoje łapska. A jak ktoś spróbuje mi Cię zabrać to utnę mu te łapy - powiedział poważnie. Raczej nie wskazywało to na to, żeby ktoś go wynajął czy coś. Nazwała go "kochanie", co daje kolejny postęp na jej ścieżce. Kolejny krok w rozwoju emocji no i jeszcze ten delikatny uśmiech, który to akcentował.
- Sprawdziłabyś się, bo idąc twoim tokiem dlaczego ja miałbym się sprawdzić jako ojciec? Do wszystkiego się dorasta i wszystkiego uczy się na błędach. Z resztą jesteś bardzo czuła i troskliwa, więc nadałabyś się do tej roli. Zobaczysz skarbie kiedyś może ten sen się ziścić, jeśli tylko oboje będziemy chcieli. Ja chcę z Tobą być na zawsze, więc moją odpowiedź znasz - powiedział wodząc palcem delikatnie po jej policzku, a następnie ucałował ją w czoło i objął czule, żeby dać jej poczucie większego bezpieczeństwa. Na chwilę przymknął oczy i sprowadził do głowy obraz tamtego snu. Pięknego snu, który byłby dla niego i zapewne dla niej nagrodą za cały trud ziemskiego życia.
- Wybacz, jeśli wydaję się być natarczywy. Jeśli chcesz możemy być zwyczajnie razem - powiedział i spojrzał jej w oczęta. W jego wzroku było ciepło i troska, bo faktycznie mógł nie wziąć uczuć dziewczyny pod uwagę i może ona nie chciała zakładać rodziny?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pon Lip 07, 2014 10:30 pm

Oj tak, długie wątki były Daniela ulubionymi, a skakanie z tematu na temat to jego chleb powszedni. Cass czasami nie nadążała za jego tokiem myślenia, ale jakoś jej to nie przeszkadzało. Lubiła słuchać tego ględzenia i to chyba było kolejnym powodem dlaczego tak się świetnie 'dogadywali'. Ona raczej cicha i skryta, gdzieś tam głęboko tłumiąca emocje, których do końca mogła nawet nie być świadoma oraz Dan, który prowizorycznie wywalał wszystko na wierzch. Prowizorycznie, bo sama Cass musiała przyznać, że ta psykowatość była pewnego rodzaju otoczką. Ale i nawet tą otoczkę akceptowała. Lubiła być przez nią prowokowana. Cóż przynajmniej ich związek nie należał do nudnych.
Cass natomiast wspominała ich pierwsze spotkanie oraz śledzenie chłopaka. Po dachach oczywiście. Dziewczyna potrafiła poruszać się bezgłośnie, więc dopiero pod koniec podróży do opuszczonego wesołego miasteczka, zorientował się, że nie jest sam. Cass bardzo dobrze się bawiła, ale za cholerę nie spodziewała się takiego obrotu sprawy. A potem już się potoczyło. Pierwsze bliskie spojrzenie w oczy, pierwszy dotyk, pierwszy pocałunek, który przyprawił ją o zawroty głowy. To było coś. Jednak gdy leżała sama towarzyszyło dziewczynie jeszcze jedno uczucie. Strach. Tak bardzo bała się tego co jest za tą zasłoną, która przysłaniała jej cały świat. Tak bardzo bała się świadomości, że kiedyś może go zabraknąć. Jednak czy będąc zwykłą dziewczyną zwrócił by na nią uwagę? A może właśnie zabrała zwykłej dziewczynie wspaniałego faceta? Może Daniel miał możliwość bycia z kimś normalnym i lepszym niż Cass. Zasmuciła się strasznie i poczuła ścisk w sercu gdy wróciła do tych przemyśleń, które nie wiedzieć czemu właśnie teraz się odblokowały. Nagle Cass zobaczyła go z inną kobietą, nie z nią. Tamta stała oparta o framugę drzwi i wpatrywała się w zabawne pląsy niemowlaka i ojca. Tamta była bardziej ogarnięta i bardziej gospodarna. Ha! Może nawet umiała robić na drutach takie malutkie buciki. Takie słodkie. Cass poczuła niebywały ciężar.
Zbladła biedulka i przymknęła na chwile oczy. Wtuliła się w chłopaka mocniej obejmując w go w pasie. Przesunęła noskiem po klatce piersiowej Daniela. Gdy przestała go obejmować, wodziła palcem po jego bliznach. Chowała twarz tak by nie mógł widzieć z krzyża zdjętej miny. Raz po raz składała pocałunki na jego ciele.
- Nigdy bym nie pozwoliła na to by ktoś położył na mnie łapska. Oprócz Ciebie. - Mówiła drżącym głosem.
- Dlaczego? Bo Ty jesteś zupełnie inny. Zupełnie inny nawet w tym pokręceniu totalnym, czuję, że Ty jesteś lepszy i bardziej się nadajesz niż ja. - Szepnęła. Cass stwierdziła, że jej przeznaczenie został już dawno określone i może nie powinna uciekać z tej ramy w którą wstawił Cass jej ojciec?
Gdy Dan powiedział, że chce być z nią na zawsze, musiała zacisnąć usta, by się nie rozpłakać. Nie chciała patrzeć mu w oczy, więc gdy on próbował spojrzeć w jej, wtuliła słodko cała twarz w tors. Gdyby człowiek faktycznie był zrobiony z gliny, Dan by miał odciśniętą twarz Cass na klacie.
- Yhym. - Wybełkotała, bo usta również miała tam wtulone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pon Lip 07, 2014 10:49 pm

Dan obserwował z niepokojem w środku tą walkę myśli Cass. Umiał wyczuć, kiedy coś ją gryzło i teraz czegoś najwyraźniej się bała. Tylko czego? Co znowu uroiło się w jej główce? Przecież nie chciałby nikogo innego niż ona, a tym bardziej na pewno by go nie zabrakło. Tak łatwo nie zginie, jest na to zbyt uparty i ma dla kogo żyć.
Była blada i chowała się w jego torsie, przesuwając nosem po jego klatce piersiowej. Potem palcami wodziła po bliznach, tak jakby już miała nigdy tego nie doświadczyć. Całowała jego ciało tak jakby już miała nie doznać tego dotyku, a gwoździem do trumny był jej drżący głos.
- Wiem kochanie. Tak samo ja nie dam się dotknąć nikomu innemu oprócz tobie - powiedział pokrzepiającym głosem.
- Jesteśmy inni, ale jesteśmy do siebie bardziej podobni niż myślisz kochanie. W związku nie ma osoby lepszej i gorszej, są tylko osoby kochające się. Nadasz się do tego skarbie uwierz mi i zaufaj, tak jak wtedy kiedy się poznaliśmy - powiedział. Nikogo los nie jest przypieczętowany, gdyż sami go kształtujemy swoimi decyzjami. Dziewczynę coś na pewno gryzło, bo kiedy powiedział że chce żeby zostali na zawsze razem dziwnie ucichła i oddech był odrobinę nieregularny.
- A teraz bądź znowu ze sobą szczera i nic nie powstrzymuj - powiedział, po czym znienacka uniósł jej podbródek i złożył na jej ustach pocałunek będący obietnicą zostania razem na wieczność. Całował ją i jednocześnie wodził rękoma po jej ciele łaknąc jak najbliższego kontaktu. Robił to tak długo, aż dziewczyna musiała się w końcu rozkleić emocjonalnie. A jeśli się rozkleiła otarł jej łzy i wrócił do całowania. Przekręcił się z nią tak, że znowu na niej leżał, tylko punktem oparcia były ich splecione dłonie. Nie przerywał pod żadnym pozorem pocałunków, które stawały się z każdą sekundą coraz czulsze. Dał jej jednak chwilę, po czym ją przytulił.
- Pamiętasz jak obiecałaś mi, że będziesz mówić o wszystkim co Cię trapi? Powiedz co się stało? - zapytał obejmując ją i patrząc jej w oczęta. W jego wzroku była troska i zrozumienie, którego Cass pewnie potrzebowała. Jeśli jednak potrzebowała więcej czułości to zwyczajnie jej dał te czułości. Podczas czułości pieścił jej ciało, aby ją jeszcze bardziej zmiękczyć albo nakręcić. Ważne, żeby znaleźć ujście tym emocjom i dać jej poczucie, że jest ktoś kto nigdy się od niej nie odwróci i ktoś kto zawsze będzie stał i jej bronił. Ktoś kto nawet pomimo przeciwności losu będzie z nią i niezależnie jaka kobieta przejdzie obok on nadal swój wzrok będzie kierował ku Cass. Całował ją i podgryzał jej wargę od czasu do czasu tak jak lubiła, żeby poprawić jej samopoczucie. Jeśli się rozkleiła, zwyczajnie ją przytulił i wysłuchał, głaszcząc po głowie i powtarzając, że nie ma co tego tłumić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Wto Lip 08, 2014 9:54 am

Urojenia w kwestiach relacji to Cass specjalność. Na jej szczeście Daniel był świetny w wyczytywaniu emocji, nawet gdy tak bardzo próbowała je ukryć, gdy próbowała je schować jak najgłębiej się dało. W tym momencie zamarzyła o masce BB, za którą tak bardzo czuła się bezpieczna. Nikt nie widział jej spojrzenia, ani mimiki twarzy. Nikt nie wiedziała co wyraża jej serce. Mimo to, gdzieś tam w głębi duszy cieszyła się, że Dan po prostu pewne rzeczy wie. Czuł gdzieś tam w kościach, że Cass znowu chce uciec, że coś tam złego zalęgło się w jej czarnej główce. Fakt dziewczyna czuła się fatalnie, a gdy tak ją przytulał coraz bardziej było wyjątkowo gorzej...
Może stąd te pocałunki, które były składane z taką dokładnością i czułościa jakby były ostatnie. Może stąd ten bardzo uważny dotyk, taki który ma zapamiętać każdy milimetr ciała oraz jego fakture. Może stąd ten drżący głos, ponieważ Cass była na skraju wytrzymałości.
Pokiwała łepkiem cały czas wtulając twarz w tors. To nie tak, że mu nie ufała. Wręcz przeciwnie. Po jego głębokich spojrzeniach czy ogromnym uczuciu jakie wkładał w swoje czyny mogła wywnioskowac, że faktycznie jest w niej po uszy zakochany. Problem miała dziewczyna, która nagle stwierdziła, że Daniel powinien być z kimś lepszym, z kimś bardziej odpowiednim i we wszystkim bardziej.
Łezka już jej popłyneła przy wyznaniach Daniela i prośbie mu zaufała tak jak wtedy, przy ich poznaniu. Wróciła myślami do tamtych beztroskich chwil kiedy z uwagą obserwowała go stojąc na karuzeli. Miał broń, ale mimo to wcale się go nie obawiała. Nie mówiąc już o strachu w sytuacji kiedy ktoś mierzy do ciebie bronią, w przypadku zwykłego człowieka, a nie odważnej BB. Strach przed utratą życia wydawał się być wręcz błachy w porównaniu ze złamanym sercem czy bycie nieodpowiednią osobą dla kogoś kogo się kocha, ponieważ po śmierci po prostu cie nie ma. Cass coś o tym zresztą wiedziała.
- Tobie ufam, tylko sobie nie bardzo. I nie chodzi tu o bliskość kogoś innego. - Wypowiedziała cichutkim głosem. A teraz wyjątkowo zaczęła się bać, że coś spieprzy i będzie tego żałowała do końca życia.
Znienacka skradł jej całusa, który zmienił się w namietny pocałunek. Objęła go za szyje i przyciągnęła ku sobie, odwzajemniając z pieszczoty z pasją i przez sekundę zapomniała o wątpliwościach. Te niestety zaraz powróciłu ze zdwojoną siłą.
Łezki pociekły po bladych policzkach. Zacisnęła mocniej oczy mając nadzieje, że to jakoś je powstrzyma, co dało jeszcze bardziej wmożony efekt, więc bidulka się załamała i zapłakała.- Nic ci nie obiecywałam. - Rzuciła resztką buntowanego tonu uciekając ustami od gorących warg Daniela. Wtuliła w mokrą twarz w szyje chłopaka i tam sobie łzawo westchneła.
- Co my w ogóle wyprawiamy? Przecież to nie może się udać. Dziwie się Tobie... przecież wiesz kim jestem, wiesz co robie i wiesz jakie niebezpieczeństwa są z tym związane. Moja 'rodzina' jest jeszcze bardziej porkęcona niż myślisz. Gdy pomyśle sobie, że mogę cię stracić... - Zapłakała biedulka.
- To sprawia, że czuje się słaba. Sprawiasz, że jestem słaba. Jak ktoś się o nas dowie, ktoś z tych złych... - Tak wiele chciała mu przekazać, ale nie była w stanie. Pociągając słodko noskiem wypłakiwała się w Daniela.
- Nigdy nie pomyślałam, że moją słabością stanie się ktoś inny. Jak ja mogłam do tego dopuścić. - Objeła go jeszcze mocniej i spojrzała mu w oczy swoimi błyszczącymi od łez. Jej nosek troszkę się zaczerwienił i wyglądała jak mała skrzywdzona dziewczynka. Zastanawiała się czy Daniel też się boi? Czy może jest tak pozytywnie nastawiony, że wszystkie negatywy wysadził w powietrze i wcale o nich nie myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Wto Lip 08, 2014 12:26 pm

Przyzwyczaił się do tego, że Cass ukrywa emocje i zawsze, ale to zawsze zdarza się jej coś schować w środku na samym dnie. Jedyne co Dan wtedy robił to zerkał głębiej w poszukiwaniu problemu (i przy okazji burzył kilka ścian). Ucieczka nie wchodziła w grę, bo uciekając zwyczajnie sprzeniewierzyłaby całą jego pracę, a on na to nie pozwoli. Nie podobał mu się taki stan, że traktuje go jakby mieli się nie spotkać już albo, że źle się czuła z czymś, dlatego interweniował. Nie lubił jak bliska mu osoba, zwłaszcza na taki stopniu na jakim jest Cass czymś się frasuje.
Struny dziewczyny pękały jedna po drugiej, już poleciała pierwsza łza, którą Dan przetarł delikatnie dłonią po swoim wyznaniu. Ten dzień kiedy się poznali był dla niego z początku dniem rutynowym, jednak nawet ten dzień rutynowy może się przerodzić w coś wyjątkowego. Mimo, że miał broń nie za bardzo mu widziało się strzelać do tak urokliwej dziewczyny, na dodatek o tak ciekawym usposobieniu. Owszem, strzelać do gangsterów nie miał oporu albo do ludzi, którzy chcieli go zabić, ale do BB nie mógł strzelić i nigdy nie będzie mógł.
- W takim razie zaufaj sobie. Poznałem twoją milutką stronę jak i tą dziką i nadal tutaj jestem. A wiesz czemu? Bo obie te rzeczy są kawałkami Ciebie i je akceptuję, a mojego zdania tak łatwo się nie pozbędziesz. Pomińmy fakt, że aby się mnie samego pozbyć musiałabyś mnie wsadzić do rakiety i wystrzelić w kosmos - tak łatwo by się go nie pozbyła. Był jak komar w nocy, upierdliwy a zarazem nie do zdarcia i trudny do pozbycia się.
Po pocałunku zwyczajnie się rozkleiła i zaczęła płakać. Dan znowu dał jej schronienie w swoich ramionach i co jakiś czas ocierał jej łezki. Od czasu do czasu zostawiał czułe całusy na skroni, czole lub policzku, chociaż częściej w okolicy ust.
- Phi, ale i tak dobrze wiesz, że będę drążył temat i się tego dowiem dlatego skarbie wyrzucaj to z siebie jak coś Cię gryzie - uśmiechnął się do niej. Oj tak, w drążeniu był całkiem dobry i rozgryzaniu co autor miał na myśli. Kiedy wtuliła się w jego szyję, a po jej twarzy ściekały łzy uraczyła go pewną sentencją, która nie miała sensu według niego.
- Uda się, bo ja mówię że się uda, a dobrze wiesz że jestem uparty i nie spocznę dopóki nie postawię na swoim. Co z tego, że bronisz sprawiedliwości w Gotham? To nie ma znaczenia czy masz wpływowych przeciwników czy nie bo w gruncie rzeczy mamy tych samych. Nie boję się tych niebezpieczeństw, bo wiem że razem damy radę przez to bagno przebrnąć, a ja wymiękniesz to poniosę Cię i przejdę razem z Tobą - pogłaskał ją po głowie - myślisz, że jakby było łatwo mnie zabić to żyłbym do tej pory? Ja też kochanie nie chcę Cię stracić, ale wiem że też jesteś twarda i nie zginiesz, tym bardziej nie dasz się zabić bo masz kogoś ważnego dla kogo musisz żyć. Ja mam tak samo - powiedział i położył jej rękę na serduszku, po czym ucałował lewą pierś.
- Uczucia nie są słabością - poprawił ją - uczucia są tym co odróżniają dobrych od złych. Sprawiam, że jesteś szczęśliwa i czujesz się spełniona w pewnym sensie, daje ci szansę na normalne... względnie normalne życie. A jak ktoś się o nas dowie to zwyczajnie przekonamy go, żeby trzymał dziób na kłódkę, bo w końcu nie ma ludzi, których nie można złamać - wtulił ją w swoją klatkę piersiową i wodził dłońmi po jej głowie przeczesując czarne potargane włosy. Miał sporo metod, żeby uciszyć niewygodne osoby lub osoby złe które by się o nich dowiedziały. Zaczynając od wyrywania języka i łamaniu rąk w stawach, aż po groźby które mogą być spełnione. No zostaje jeszcze oddanie ich w ręce policji i zlikwidowanie skorumpowanych prokuratorów.
- To nie tak, że jestem twoją słabością. Ja jestem twoją siłą, bo nawet jeśli tobie jej zabraknie to oddam Ci swoją i pomogę. To, że jestem motywuje Cię do dalszego życia i wzmaga instynkt przetrwania. Chcesz żyć bo masz dla kogo żyć. Też chcę z Tobą żyć Cass, a poleganie na kimś nie jest oznaką słabości. Jedynie głupiec sądzi, że będąc całkowicie niezależnym coś osiągnie. A teraz wypieprz te wątpliwości za drzwi - przytulił ją mocniej do siebie - bo prędzej czy później ja to zrobię, a tak zrobisz pierwszy kroczek w kierunku radzenia sobie z nimi - powiedział i dzięki uściskowi mógł się z nią przekręcić, tak że na nim leżała. Objął ją czule i patrzył w jej załzawione oczy. Wyglądała uroczo kiedy się rozkleiła i wyrzuciła wreszcie tłumione emocje. Nie bał się nikogo a niczego, a jedynie bał się o nią, żeby jej nic się nie stało. Większość negatywów wysadził w powietrze tak jakby wysadził ich potencjalnych wrogów. Patrząc w jej zapłakane oczka dał jej delikatnego całusa, jakby był zachętą że będzie dobrze. Dał jej potem się wtulić w swoją klatkę piersiową i głaskał ją po głowie.
- Takie jest moje stanowisko kochanie. Wątpliwości, że nam się nie uda skończą tak jak tamten budynek mafii z którego uciekłem - pomińmy fakt, że po pożarze budynek zwyczajnie się zawalił bo w piwnicy były składowane materiały wybuchowe do których w końcu dobrał się ogień. Strażakom nic się nie stało, ale budynek runął w dół.
Chwycił ją za łapki i złożył je do pozycji obietnicy patrząc jej przy tym w oczka. Chwilę budował nastrój, aż w końcu powiedział.
- Obiecuję kochanie, że będziemy razem i nawet śmierć nas nie rozłączy - po czym ją ucałował gorąco i namiętnie jak dzisiejszego wieczora, aby przysięgę przypieczętować. Na pocieszenie dał jej też trochę pieszczot podobnych jak zeszłego wieczora. Podczas gorących pocałunków wodził jedną ręką po jej czułych punktach, a drugą zacisnął na jej pośladku ocierając się przy tym swoim ciałem o nią. Potem wrócił do trzymania ją za ręce i kontynuował pocałunki składane z pasją i czułością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Wto Lip 08, 2014 6:30 pm

Cass w głębi duszy bardzo się cieszyła, że to jakimi brzydkimi myślami obdarowywała wcale mu się nie podobało. I miał do tego prawo, w końcu on tu się stara i koło niej skacze, a nią ciągle targają jakieś wątpliwości. Mimo to cały czas zachowywał cierpliwość. Ciekawe jak długo? Pokłady negatywnych emocji zbierane przez prawie 19 lat życia Cass mogły być bardzo pokaźne. Na razie wygrywał, wręcz powalał tego złego ducha, który roztaczał nad nią skrzydła i chciał pochlonąć. Przejść przez nią i pochłonąć bez końca. Dlatego dziewczyna tak wymyślała. Bała się, ale to naturalne gdy w uczuciach zagnieżdża się coś nieznajomego, ponieważ jako takiej miłości kobiety do mężczyzny nie zaznała.
Co do ich pierwszego dnia to fakt, dla niej też był raczej rutynowy. Najpierw jakaś nieudana akcja złoczyńców, podczas której się zmyła, ponieważ jej obecność okazała się zbędna, a potem objazd po okolicy o wątpliwej jakości. Wybuchy musiały przyciągnąć jednak i Green Lanterna. Nawet dobrze wyszło, że to on był pierwszy na miejscu. A nuż rozmowa by się nie potoczyła najlepiej i faktycznie musiał by użyć na Cass broni. Dziewczyna może miała urokliwą twarzyczkę, ale była również bardzo niebezpieczna. A nuż nie miała by ochoty wchodzić w dyskusję...
- Oj łatwo Tobie mówić. To w mojej głowie cały czas rodzą się wątpliwości. Nie wiem jak mam sobie ufać. Musze to wszystko poukładać. Nie rozumiem jak Ty potrafisz z taką lekkością... - Cieżko westchnęła, a oczy znowu zaszły łzawą mgiełką. Mimo to roześmiała się, gdy usłyszała, że jedyną metodą na pozbycie się Daniela to wysłasnie go w kosmos. Rozbawiło również 'phi', więc obsypywał jej twarzy pocałunkami znowu się roześmiała. W myślach stwierdził, że pięknie to ujął - 'bronienie sprawiedliwości Gotham'. W jej mniemaniu po prostu łoiła dupska złoczyńcom, więc znowu delikatnie się uśmiechnęła. Gdy zapuścił cały monolog uciekała wzrokiem, ale nie dlatego, że się wstydziła. Po prostu patrząc gdzieś w jeden stały punkt potrafiła bardziej się skupić. Gdy stwierdził, że jest uparty, delikatnie zmarszczyła brwi, tak jakby mu tego zazdrościła... jednak im dłużej go słuchała, tym bardziej była spokojniejsza. Czy to cisza przed burzą? Czy sztorm już przeminął i zza chmurki wychylało się słoneczko? Z Cass nigdy nie było wiadomo.
- Tylko pamiętaj, że jak wezmą Cię na zakładnika albo co.. - Myśli kotłowały się w jej głowie i nie mogła biedaczka się nawet wysłowić chociaż bardzo chciała przebić się przez mur jego argumentów. Wtulia się mocniej.
- Nie boję się o siebie Dan... tylko o Ciebie. - Wymamrotała tuląc twarz do jego klatki piersiowej. Parę skrętów w tą i w tamtą i już leżała na nim w miłosnym uścisku. Coś niesamowitego. Gdy zaczął wodzić po jej czułych punktach nagle sobie uświadomiła, że jest zupełnie naga. Była jednak zbyt zmęczona by zakrwać się kołdrą, więc wpiła się w jego usta. Roześmiała się na tekst o tym, że nawet śmierć ich nie rozłączy.
- Nawet ona nie jest mi straszna. - Uśmiechnęła się delikatnie. W końcu jedną już przeżyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Wto Lip 08, 2014 7:43 pm

Stara się i będzie się starał bo to nie jest ten typ człowieka, co przy pierwszych trudnościach machnie ręką i stwierdzi "pierdole nie robię" niczym typowy majster. Te wątpliwości działały na niego jak płachta na byka, chciał je roznieść i się ich pozbyć, jednym słowem nakręcały go do jeszcze sprawniejszego likwidowania wątpliwości. Do osób, które się niecierpliwią nie należał także, dlatego pokłady cierpliwości miał... dosyć pokaźne i Cass tak łatwo tego nie naruszy.
- W takim razie je zmiotę jak bomba atomowa budynki w Hiroszimie. Zaufaj sobie kroczkami, powolutku i pamiętaj, że zawsze możesz sie trzymać mnie podczas tej nauki. Umiem z taką łatwością zaakceptować to, bo zwyczajnie pogodziłem się z przeszłością i nią nie żyję. Chcę budować z tobą przyszłość dlatego jestem w stanie to zaakceptować. Chcę Ci też pokazać, że od przeszłości można się uwolnić- pogładził ją po policzkach uważając na ten z siniakiem, żeby za mocno nie nacisnąć i nie sprawić jej niepotrzebnego bólu. Dziewczyna coraz bardziej była rozpogodzona, uśmiechała się, bo rozbawiło ją jego prychnięcie oraz tekst. Jak zawsze zresztą BW znajdzie coś w swoim arsenale aby rozbawić rozmówcę... lub go zirytować zależy jaki ma zamiar.
- Lepiej się czujesz skarbie jak zrzuciłaś to z siebie i wypłakałaś w ramię? - zapytał i otarł jej resztki łez z policzków. Mogła sporo zrzucić z serca na chwilę obecną, więc mogła poczuć się też lepiej. W gruncie rzeczy metoda, którą jej pokazał mogła się okazać skuteczna na dłuższa metę i polepszyć ich relację.
Łojenie dupska czy złoczyńcom czy tym dobrym jakoś specjalnie nie dawało mu satysfakcji. Dupsko jak dupsko, każdy ma własne. Znaczy satysfakcję mu sprawiło parę razy jak na kimś kogo nie lubił odegrał się poprzez wysadzenie mienia tej osoby. O tak, widok płonącego banku mafijnego to piękny widok.
- Jak wezmą mnie na zakładnika to się uwolnię i zrobię im mała niespodziankę w postaci kilku granatów. Tylko jakby to zrobić, żeby to fajnie wyglądało... hmmm - zastanowił się chwilę, bo nie mogło to być nic banalnego a jak już poniżyć przeciwnika to po całości - a tak, przykleiłbym na klej granat do ręki, doczepił żyłkę i kazał im trzymać ręce podniesione inaczej wyciągną zawleczkę. Granat waży te półtorej kilograma, więc mieliby fajne ćwiczenie do momentu aż przyjechałaby policja - dziewczyna się w niego wtuliła, zapewne kapitulując po wcześniejszym natłoku argumentów.
- Wiem skarbie, dlatego nie dam zrobić ani sobie ani Tobie krzywdy - zapewnił ją bo jej krzywdy zrobić nie da, nawet jakby miał sam ucierpieć przy tym. Potem przyszedł ich miłosny uścisk. Zbliżała się godzina 12, a oni nadal leżeli w łóżku praktycznie nadzy. Ani Danowi ani Cass jak widać nie chciało się z wygodnego łóżka i wygodnej pozycji ruszać. Ciało było takie ciężkie i wolał zostać z nią w łóżku. Odwzajemniała namiętne pocałunki Daniela, które on przedłużał w ostatnim etapie zanim coś powiedział.
- W takim razie jest nas dwoje skarbie - odgarnął niesforny kosmyk czarnych włosów z jej uroczej twarzyczki i spojrzał się w jej piękne oczęta. Potarł nosem o jej nos i się do niej uśmiechnął, a potem objął ją czule i ziewnął leniwie - Nie chce mi się wstawać, a Tobie? - przeciągnął się delikatnie, aż mu kilka kości chrupnęło.
- Hmmm jakbym dołączył do tych dobrych musiałbym pobawić się w krawca i przeprojektować strój, żeby ludzi nie straszyć - rozważał tą opcję, bo skoro kiedyś miał spotkać Batsa to pewnie wypadałoby też trzymać stronę tych dobrych i działać uczciwie blah blah blah, nie wysadzać nic bez przyczyny, blah blah blah, nie zabijać mafiozów... To może być trudne dla BW ale jeśli by jego upór zadziałał tak samo jak w przypadku Cass to dałby radę nawet. Ważne jest to, że dla niej dałby radę pójść na takie wyrzeczenia.
- Myślisz, że Batmanowi spodobałaby się koncepcja skruszonego najemnika pracującego dla tych dobrych? - uśmiechnął się do niej i wodził swoimi szorstkimi dłońmi po jej ramionach, od czasu do czasu brał ją za ręce, na których składał drobnego całuska. Złapał go taki leń, że nie chciało mu się wstać. W sumie na takie pytanie mogłaby znać odpowiedź bo w końcu pewnie jakiś czas z nim spędziła i zna jego upodobania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Sro Lip 09, 2014 10:04 pm

Dziewczyna również należała do upartych, ale raczej w kwestiach na których się znała. Ciężko było ją pokonać, ponieważ potrafiła się podnieść nawet po najgorszych ciosach. Była jak zaraza. Dan natomiast był emocjonalną zarazą, która pożerała wątpliwości do zera. No prawie do zera, ponieważ pokrętny umysł Cass nie byłby sobą gdyby ot tak nie zostawił sobie jednego wirusika wątpliwości, który niczym guz lubił się rozrastać.
- Ale przyszłość też jest potrzebna. Ona mnie zbudowała i dzięki niej, chociaż jest cholernie bolesna, wiem kim jestem i przede wszystkim wiem kim nie chce być. Niektórzy tną się by sprawdzić czy jeszcze coś czują, a ja żyje przeszłością by pamiętać jak to jest czuć się... - Biedulka się zapowietrzyła. Nie miała odwagi przyznać, że w wieku ośmiu lat zabiła człowieka. Była przecież dzieckiem. Dzieckiem - potworem, a przynajmniej tak siebie w myślach określała. Nie jedno takie stawało się bohaterem jakiegoś horroru prawda? Dlatego tak bardzo nienawidziła ich oglądać. Za dużo cech negatywnych postaci widziała w sobie. Oczywiście była niesprawiedliwa, zbyt sroga wobec własnej osoby, ale według niej to miało kształtować charakter. Cass kiepsko miała poukładane w głowie, ale robiła to od wielu lat i jakoś funkcjonowała. Nie szło jej źle w końcu żyła według kodeksu i nie zabijała niewinnych osób. W ogóle nie zabijała.
- Źle. - Ucięła. Nie chciała się wdawać w szczegóły. Tak jej było dobrze, a Dan wcale nie musi wiedzieć wszystkiego. Uśmiechnęła się do niego delikatnie i kiwnęła głową potakując, ponieważ było jej o wiele lepiej. Co prawda resztki łez posklejały gęste rzęsy dziewczyny, dodając jej tym samym uroku, ale było to póki co wspomnienie złego nastroju. Daniel kolejny raz spisał się wyśmienicie. Koił jej nerwy, poprawiał humor i Cass wydawała się być znowu spokojna. Wodziła łapkami po jego torsie, szyi i policzkach. Bez składu i bez ładu. Najwyraźniej chciała mieć go bardzo blisko.
Zrobiła zaniepokojoną minę i zmarszczyła brwi dopiero wtedy, gdy zaczął opowiadać o byciu zakładnikiem. Skarciła go wzrokiem, gdy wymyślał zemstę. Może dlatego na końcu dodał, że do momentu przyjazdu policji? Tego nie wiedziała. Przewróciła oczętami i pokiwała głową z niedowierzaniem. Gdy tak dobie gadolił jak to BW, Cass znowu mogła uważnie przyglądać się jego twarzy. Delikatny zarost okalał jego brodę, a potargane włosy dodawały mu tylko uroku. Przeczesała palcami kosmyki, tak jak i on to robił z jej włosami. Uśmiechnęła się pod nosem myśląc, że kosmyk został już ładnie ułożony, gdy ten zaraz wrócił do wcześniejszej postaci. Złowrogie spojrzenie dziewczyny nie zapowiadało niczego dobrego.
Z chęci mordu wyrwały ją dopiero słowa Daniela dotyczące krawca. Na początku zupełnie nie zaczaiła, więc zaczęła się zastanawiać czy chłopak korzysta z takich usług.
- Jaki strój? Idziesz na jakiś bal? Maskowy bal? - No co? Biedna zafrapowała się tym niesubordynowanym kosmykiem, że wypadła z rytmu myśli BW. Totalnie.
Przy kolejnym pytaniu było gorzej. Znowu ją zestresował.
- Ale.. jak to? Jaka koncepcja? Dan co Ty opowiadasz... - Zaśmiała się bez przekonania, bo nagle połączyła fakty. O nie. Kolejna zmiana. Ona chyba zaraz zwariuję. Zsunęła się z chłopaka i złapała za kołdrę by móc się w nią zawinąć. I tak też zrobiła. Paroma zręcznymi ruchami zakryła się prawie calutka. A potem zaczęła się rozglądać za jakimś ubrankiem. Albo chociaż koszulinką jakąś... t-shirt? Cokolwiek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Sro Lip 09, 2014 10:32 pm

- Z przeszłości i błędów się uczymy, a nie żyjemy nią. Patrząc w tył nie jesteśmy w stanie dostrzec nadjeżdżającego pociągu, który nas zaraz uderzy. Jeśli zbyt dużo poświęcimy przeszłości uwagi, zmiażdży nas teraźniejszość i przyszłość, które pędzą w tym pociągu. Ludzie nie tylko się tną by sprawdzić czy żyją, ale także zabijają po to żeby nadać sens swojemu życiu. No i to się dzieje, jak za długo będziemy trzymać się przeszłości, nie zwracamy uwagi na to co jest tu i teraz oraz na to co będzie, a przez to można zranić nam bliskie osoby - wypowiedział na kilku dechach swój wielki filozoficzno-blackwatchowy wywód. Osobiście Dan należał do tych, co żyli teraźniejszością i nie oglądał się za siebie kiedy szedł przez życie zostawiając za sobą ogień, gruz oraz śmierć. Gdyby rozmyślał nad przeszłością oszalałby bo zwyczajnie normalny człowiek nie jest w stanie znieść tych okropieństw jakie niesie ze sobą wojna i zabijanie na masową skalę. Gdyby Dan za każdego zabitego gangstera czy wrogiego żołnierza dostawał 3 dolary, to nie miałby do tej pory żadnych problemów finansowych.
- No widzisz skarbie jak czasem dobrze zrzucić z barków ciężar? - powiedział i pogłaskał ją po głowie i się do niej uśmiechnął - w końcu też od tego jestem, żebyś się mogła wyżalić - Po płaczu zostały tylko ślady w postaci zaczerwienienia oraz posklejanych rzęs, przez które dziewczyna wyglądała tak uroczo, że nie powstrzymał się i dał jej całusa kiedy ta wodziła po jego ciele łapkami. On podążył tym samym szlakiem i robił to samo.
To karcące spojrzenie odczuł, ale przewidział to i specjalnie dodał tamto o policji, chociaż tamci pewnie chcieliby go pojmać a nie wysłuchać. Dan znowu dostrzegł, że dziewczyna odpłynęła i przyglądała mu się. Potem zaczęła bawić się jego włosami i zbuntował się przeciwko niej jego kosmyk włosów, który nigdy jakoś się nie chciał ułożyć. Wyginał się hardo w stronę, która mu się podobała. Uśmiechnął się pod nosem, kiedy widział jej minkę. Odpłynęła, nie słuchała go, aż do momentu wspomnienia o krawcu.
- Można tak to ująć kochanie - pogłaskał ją po policzku.
- Normalnie rzucam robotę najemnika - powiedział najspokojniej w świecie. Będzie mu brakowało wybuchów, ale jakoś to przetrwa. Zsunęła się z niego złapała kołdrę i owinęła się w nią. A potem zaczęła szukać ubrania. Na podłodze mogły leżeć jakieś ubrania BW, jednak ten postanowił wykorzystać to w jaki sposób dziewczyna się odsłoniła. Podszedł do niej od tyłu i zwyczajnie podniósł przy okazji przytrzymując kołdrę i zamykając ją w ten sposób w kokonie z kołdry.
- Najpierw prysznic skarbie, a poza tym od jakiegoś czasu chciałem zerwać z tą robotą - powiedział niosąc ją do łazienki owiniętą w kołdrę - ochłoń troszkę i nie panikuj. Powiedzmy, że planuje troszkę pomóc policji w rozwiązaniu parunastu problemów z mafią, to tyle - spojrzał jej w oczka, które pewnie płonęły gniewem. Znowu chciała uciec bo coś ją zestresowało, jednak postanowił i tym razem spróbować ją uspokoić. W łazience postawił ją na ziemi i objął opierając głowę o jej ramię - Chcę dla Ciebie zamknąć wszystkie złe rozdziały z przeszłości - powiedział obejmując ją, a następnie spojrzał jej w oczy. W jego oczach można było dostrzec determinację oraz gotowość oddania Cass wszystkiego co ma cenne. Następnie złożył na jej ustach pocałunek, dokładnie taki sam jak przy tamtej obietnicy. Z pełnym uczuciem i dużą dozą poczucia bezpieczeństwa, którą zapewniał jego silny męski aczkolwiek czuły uścisk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Czw Lip 10, 2014 10:03 am

Cass przewróciła oczętami jak rozkapryszona dziewczynka. Długi wywód i nie do końca dla niej zrozumiały.
- Yyy.. to  bez sensu. Jak można nadać swojemu życiu sens. Przecież jak już go nie masz to nic ma sensu. Potem nic nie ma. - Odparła tak jakby widziała, jak to jest być po tej drugiej stronie. Cóż wiedziała, ale czym tu się chwalić? Na samą myśl, przeszedł ją dreszcz. To było bardzo nieprzyjemne uczucie. Uśmiechnęła się delikatnie, zupełnie nieadekwatnie do sytuacji, tak jak to się robi gdy chcesz komuś pokazać, że wszystko okay.
- Czy ja Ciebie ranie tym, że powracam do przeszłości? - Zapytała patrząc mu prosto w oczy. Jej poważna mina gryzła się z młodością twarzy, poniewaz jak na swój wiek, Cass była zupełnie inna niż jej rówieśnicy. Spojrzenie dziewczyny wydawało się być bardziej chłodne, bardziej zgaszone niż rozrzażone dziewcząt w jej wieku. Było bardziej uważne i nieufne, niż cielece i naiwne.
I fakt może Dan potrafił zostawić wszystko za sobą, śmierci, które spowodował, zniszczenia, do których przyłożył rękę, ale Cass nie. Była zbyt uczuciowa, zresztą miała tylko 8 lat gdy zabiła człowieka. Była jeszcze dzieckiem, dlatego to piętno było zbyt głębokie. Musiało być skoro właśnie przez to, podczas walki z matką straciła wole walki oraz chęci do życia.
- Czasami dobrze fakt. - Na jej twarzy pojawił się nieśmiały uśmiech.
Gdy tak ją ucałował znienacka w pierwszym momencie nawet nie odwzajemniła pocałunku. Może dlatego, że się nie spodziewała? Zaraz jednak się uśmiechnęła i zaczęła mu wtórować, machając nóżkami w górze niczym podlotek. W sumie całkiem fajnie to wyglądało.
Zaraz potem ją przeraźił kolejnymi zmianami. Biedna zebrała się z łóżka. Stała bosymi stopkami na zimnej podłodze i będąc niedbale zawinięta kołdrą rozglądałą się za ratunkiem w postaci ubrań.  Nie trwało to długo, ponieważ Dan bezczelnie zgarnął ją na ręce.  Spojrzała na niego zła, ale gdy dotarły do niej wcześniej wypowiedziane słowa, złość zastąpiło ogromne zdziwienie.
- Na prawdę? - Szepnęła i odruchowo objęła go za szyje.  Szczerze mówiąc kamień spadł jej z serca. Tak bardzo się ucieszyła, że nie potrafiła nawet tego wyrazić. Oparła czoło o czło chłopaka, a potem pocałowała go tak namiętnie i z taką pasją, że aż dziw brał, że cało dotarli do łazienki. W tym pocałunku przedstawiła swoją ogromną radość. Zresztą Daniel mógł się sam domyśleć, ponieważ całus był nieco inny od poprzednich, bardziej gorący i bardziej śmiały, tak jakby puściły wszystkie blokady.Gdy postawił ją na podłodze, objęła go łapką za szyję i kontynuowała pocałunek. Drugą łapką natomiast trzymała kołdre. Czasami dawała mu powiedzieć po jednym zdanku, jednak przy ostatnim oderwała usta. Cass była szczerze wzruszona i przejęta jego decyzją, zresztą mógł się domyśleć widząc te błyszczące oczka.
- A nie chcesz zrobić tego dla siebie? - Zapytała smyrając go łapka po torsie i brzuchu. A potem fala wątpliwości.
- Ale to gdzie będziesz pracował? I jak to pomożesz policji z mafią? Parenastu problemów? - Zasypała go pytaniami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Czw Lip 10, 2014 11:44 am

- Sami nadajemy swojemu życiu sens poprzez dokonanie wyboru. Może potem nic nie ma, ale to nie zmienia faktu, że można coś osiągnąć. Można umrzeć fizycznie, ale duchowo będzie się żyć w pamięci innych ludzi - skontrował jej rozważania i pesymizm. Pesymizm, który Dan starał się rozwiać swoją filozofią na temat doczesności. No bo przecież po co od razu myśleć o śmierci, skoro można żyć i coś osiągnąć? Uśmiech Cass sugerował na to, że coś jest na rzeczy bo człowiek nie uśmiecha się raczej w takiej sytuacji, ale Dan postanowił zagrać w tą grę. Uśmiechnął się do niej.
- Mnie nie ranisz, najbardziej możesz zranić siebie powracając do przeszłości oraz osoby bezpośrednio z nią związane - odparł jak najbardziej poważnie. Przeszłość mogła uderzyć w każdego mocno i znienacka, niczym idealny skrytobójca. Potrafiła zakraść się w zakamarki umysłu i zasiać ziarno niepewności, dlatego najemnik wolał ukręcić łeb skrytobójcy zanim ten zaatakuje. Cass mogła mieć jakieś traumatyczne przeżycia ale postawa Dana sugerowała na to, że ona może to pokonać. Może pokonać bo ma oparcie w kimś, może pokonać bo ktoś jej pokaże jak z tym się walczy. Pierwszy raz pewnie ma kogoś bardzo blisko siebie, sądząc po jej wcześniejszych słowach.
- Rób tak zawsze kiedy emocji będzie dużo, bo tego nie wolno tłumić. Wiem, że się powtarzam ale taka prawda skarbie - powiedział i pogłaskał ją po policzku.
Machania nóżkami podczas pocałunku nie dostrzegł, bo podczas tego raczej ma się zamknięte oczy, ale jednak da się to poczuć jeśli osoba leży na tobie. No i wtedy przyszedł moment kiedy wstała i zaczęła szukać ubrań... a potem została zawinięta w kokon z kołdry i niesiona do łazienki.
- Naprawdę - Cass złapała go za szyję, co ułatwiło mu niesienie jej. A potem nastąpił pocałunek, który był inny niż wszystkie jakie do tej pory od niej otrzymał. Ten był bardziej gorący i z taką pasją, że na zakręcie prawie go ściągnęła w dół, jednak jakoś dotarli do łazienki. Dobre było to, że ona pierwsze zainicjowała pocałunek, taki bardzo śmiały pocałunek, któremu Dan wtórował. Kiedy ją postawił nadal chciała się całować, nie to żeby BW nie chciał, więc stali tak w miłosnym pocałunku. Czasami dawała mu coś powiedzieć, ale zaraz wpijała się w jego usta. On podczas całego pocałunku objął ją w talii i ręką zszedł do jej pośladków ściskając je delikatnie. Po błyszczących oczkach można było wywnioskować wzruszenie, że jest w stanie się tak poświęcić dla niej.
- Robię to dla siebie, ale w większej mierze dla Ciebie - odpowiedział szczerze i przytulił do siebie. Zgarnął od niej kołdrę. Objął ją i ich okrył.
- Wiesz jak nie jestem najemnikiem to nie obowiązuje mnie tajemnica zawodowa. Mogę podać dane moich kontrahentów policji, miejsce ich spotkań itp. A utrzymam się z tego co dam radę zabrać z sejfów bossów. Problemów jest sporo, ale te grupki da się łatwo rozbić. Wystarczy uderzyć w głowę i wszystko się sypie. No a potem wpadnie policja po rannych gangsterów - oparł swój policzek na jej - obiecuję, że nikogo nie będę zabijał - powiedział i dał jej soczystego całusa, a potem upuścił kołdrę i wtulił ją w siebie. Całował ją dziko i namiętnie, wodząc ręką po ciele i ściskając od czasu do czasu a to jędrny pośladek, a to ładną dorodną pierś. Wiedział, że musi jej to obiecać, żeby nie miała nic na sumieniu i żeby się o niego nie martwiła. No a z resztą dobrzy goście nie zabijają przestępców.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Czw Lip 10, 2014 1:09 pm

- Nie zależy mi na tym, by żyć duchowo w umysłach innych ludzi. Znaczy, zależy mi, żebyś Ty o mnie pamiętał.. no wiesz jak by mnie zabrakło. - Mówiła o tym tak normalnym tonem jakby co najmniej rozmawiali o pogodzie.
- Znaczy, chciałabym, żebyś sobie ułożył życie beze mnie i nie rozpamiętywał, ale też pamiętał. Ehhh... - Ciężko westchnęła robiąc zrezygnowaną minkę.
- Jestem fatalna w tłumaczeniu takich rzeczy. - Zerknęła na niego z iskierką nadziei, że zaczaił o co chodziło w tej wypowiedzi. Cass nigdy by sobie nie wybaczyła, gdyby Dan przez nią miał spieprzone życie. Zresztą tak jak mówił, nie ma co patrzeć w przeszłość. Gdyby ktoś Cass sprzątnał musiłałby pójść dalej. Cóż zrobić taki miała zawód i nie prędko zamierzała go zmienić. Póki będzie miała siłe i nie będzie połamana..
Uśmiechnęła się spokojnie.
- W takim razie skoro Ciebie nie ranie to mogę powracać do przeszłości. - Kiwneła łepkiem. Uparte to takie. Może nie tak jak Daniel, ale huh, czasami na spokojnie mogliby rywalizować o tytuł osła.
- To nie jest takie proste. Widzisz, od niedawna czuje emocje. Znaczy wczesniej tez był we mnie, ale ostatnio są zbyt intensywne by ubrać to w słowa. I to nie tak, że Tobie nie ufam, że nie chce mówić, ale ... - Urwała, bo już tak się zmęczyła tym gadaniem i ułozyła tak długie zdanie, że zapomniała co chciała przekazać.
- No, poprostu. - Skwitowała, żeby już dłużej nie dziergać tego tematu, bo nudny jest i głupi. Zniecierpliwiła się dziewczyna i przewróciła oczętami.
A potem nastąpiły chwile szczęsliwości, gdy Daniel wyznał jej, że kończy z zawodem najemnika. Cass poczuła się bardzo szczęśliwa i czuła, że postawiła na swoim. Na dodatek sama nie musiała się zadeklarować. Czyżby Dan faktycznie akceptował ją we wszystkim? Nie bał się, że jej zawód może być na równi niebezpieczny? No chyba nie będzie śledził Cass za każdym razem jak wyruszy wezwana na akcję. Oj na bank by się wkurzyła.
Gdy chwyciła za kołdrę, przylgnęła do niego calutka, tak jakby nie widzieli się co najmniej z miesiąc. Odwzajemniała pocałunki z należytą pasją, przygryzając jego dolną wargę i smakując ją zarazem. Zamruczała cichutko jak zadowolona kotka, gdy dłonie BW zaciskały się to na pośladku to na piersi. Uśmiechnęła się delikatnie i oderwała usta wpatrując się w zielone oczka Daniela, swoimi rozmarzonymi.
A potem biedaczce włos się zjeżył gdy usłyszała o Daniela pomysłach. Na początku zrobiło się dziewczynie troszkę słabo, jakoś tak duszno, że nie potrafiła wypowiedzieć ani jednego słowa.
- Yyyy.... chcesz zdradzić ich wszystkie tajemnice, tym samym narażając się na ogormne niebezpieczeństwo? Postradałeś zmysły??!?! Może najlepiej idź tam i od razu daj im się zabić. - Wkurzyła się i to nie na żarty. Przecież ci gangsterzy wiedzieli jak wygląda, pewnie wiedzili jak się nazywa no i wiedzieli gdzie mieszka skoro tyle razy jego kryjówka uległa zniszczeniu. Spojrzała na niego wzrokiem strzelającym piorunami i wysupłała się z uścisku. Chwyciła pierwszą lepsza koszulkę z suszarki i założyła ja na siebie, a potem odwróciła się na pięcie i ruszyła do salonu. No myslała, że go zaraz rozszarpie.


Ostatnio zmieniony przez Black Bat dnia Czw Lip 10, 2014 7:05 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Czw Lip 10, 2014 1:33 pm

- Na pewno zapamiętam skarbie, ale przecież i tak się nie rozstaniemy malutka - powiedział i położył jej rękę na główce i pieszczotliwie poczochrał jej rozczochrane włosy.
- Pff dobre sobie, przecież mówiłem Ci, że przeżyjemy to życie razem więc żadne bez Ciebie - przyłożył jej palce do kącików ust i podniósł je, robiąc u dziewczyny taki uśmieszek - no już, do góry mięśnie - wyszczerzył się.
Zrozumiał i to bardzo dobrze. Dan raczej nie miał jak lepiej sobie życia ułożyć, bo przecież ma już tylu wrogów, że nie odpuszczą mu tak łatwo. Jedyne co to bardzo by cierpiał bez Cass, ta rana pewnie by się nie zagoiła i popadłby w skrajność ryzykując swoje życie w akcjach mających na celu likwidacje swoich byłych pracodawców lub osób przez które Cass zginęłaby.
- Tylko nie siedź w niej za długo - dorzucił od siebie, jak zawsze. Uparte stworzenie...
- Shhh, rozumiem - przyłożył jej palec do ust. Znał sytuację i potrafił sobie wyobrazić konsekwencje bardzo długiego tłumienia emocji w sobie. Potem wynikają związane z tym problemy w wyrażeniu siebie, ale ostatnio zaczęli razem te mury burzyć. W końcu kiedyś nie będzie jej to sprawiało problemu.
Dziewczyna przylgnęła do niego kiedy chwycił za kołdrę, tak jakby łaknęła jego bliskości pod długiej rozłące. Znowu przygryzała jego wargę, ale on nie pozostawał dłużny, a jej mruczenie wprawiało go w lepszy nastrój. Rozmarzyła się i rozleniwiła troszkę.
Potem po tym co powiedział wyglądała niezbyt zdrowo. Pomysł był prosty i na dobrą sprawę nic nie zmieniał bo mafia go pamiętała tak czy siak.
- Poprawka, już dawno się naraziłem na niebezpieczeństwo wysadzając większość ich melin, magazynów z bronią, zabijając masę ich ludzi. Nadal żyję widzisz? Z resztą tak łatwo mnie nie namierzą bo bez maski mnie nie widzieli, a do mieszkania nigdy nie chodzę dwa razy tą samą ścieżką - to prawda, chodził na różne sposoby, czasem nadkładając drogi żeby zgubić ewentualny ogon. Bez maski jeśli któryś z gangsterów go widział to dosyć szybko ginął. Dziewczyna się wkurzyła nie na żarty, jednak zwyczajnie podszedł za nią do salonu i chwycił ją za rękę.
- Nie robi mi to różnicy czy ich wydam czy nie, bo te sukinsyny nie zrobią niczego nowego. Nie pierwszy i nie ostatni raz będą próbowali mnie zabić czego przykładem mógł być tamten gościu, który skończył z guzem na głowie. W skrócie moje życie nie ulegnie zmianie - powiedział i złapał ją za drugą rękę - Czasami muszę zaryzykować, aby mieć szansę na wspólną przyszłość. Robię to, żeby zamknąć wszystkie rozdziały i móc z czystą kartą rozpocząć przyszłość z tobą. Chcę, żebyś była bezpieczna od moich wrogów - powiedział i zwyczajnie na siłę skradł jej całusa. Mogła być wściekła, jednak on chciał rozładować tą atmosferę. Mogła się szarpać, on jednak przytulił ją do siebie uniemożliwiając tym samym ciosy. Był gotów na podobną akcję jak ostatnim razem kiedy przypadkowo uszkodził ją, dlatego mięśnie były w pogotowiu, aby obronić się przed ewentualnym przerzutem lub ciosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Czw Lip 10, 2014 7:07 pm

Przymknęła na sekundkę oczka, bo bała się, że poczochrane włosy pokują ją w oczka. Dźgnęła Daniela pod bok.
- Nie wiem skąd ta pewność. Myślisz, że zmienimy się w duchy i będziemy razem straszyć? - Zaśmiała się i pokiwała głową z niedowierzaniem. Uśmiechnęła się mega sztucznie gdy palcami majstrował przy jej ustach. Zaraz jednak roześmiała się szczerze, bo szczerze ją rozbawił. Przewróciła tymi swoimi ogromnymi oczętami. No tak nie da się go przegadać.
- Postaram się, ale nic nie obiecuję. - Odbiła piłeczkę z nieco złośliwym uśmieszkiem, ale takim malutkim złośliwym. Nawet nie wie jaką ulgę poczuła, gdy położył palce na jej ustach, dając tym samym do zrozumienia, że nie musi już nic tłumaczyć. Uśmiechnęła się delikatnie tuląc się do swojego ukochanego. I wszystko by było super. Pewnie by wzięli razem prysznic, masując swoje śliskie ciała od żelu pod prysznic. Może nawet zaczęli by się kochać przyciskając do zimnych kafelek na ścianie. Dan póki co wybrał inną drogę. Denerwowania Cass.
- Tym chcesz mnie pocieszyć? Że już dawno się naraziłeś? I tym, że zabiłeś dużą ilość ludzi? Na serio masz się czym chwalić. - Prawie wykrzyczała dalej strzelając piorunami. Spojrzenie Cass tonęło w złości. Wyrwała łapkę, gdy ją za nią złapał. Wysłuchała go prawie do końca. Czegoś tu nie rozumiała. Założyła ręce na brzuchu, bo ją rozbolał z tych nerwów.
- Zaraz, zaraz jaki koleś z guzem? - Zapytała zdziwiona, ponieważ nie wiedziała o co chodzi, wszak to Frost odpowiednio rozprawiła się z gangsterem, który chciał zaatakować Dana, a na którego spadła doniczka.
- Co to dało, że chodzisz tu różnymi drogami, skoro i tak cie ktoś znalazł...- Jęknęła i odsunęła się od niego. Położyła dłoń na skroni i zaczęła ją delikatnie masować. Zmrużyła oczy tak jakby męczyła ją ostra migrena. Czuła zawroty głowy, więc musiała wziąć parę wdechów.
- Nie możesz tego zostawić i gdzieś się zaszyć? - Jęknęła i oparła się tyłkiem o parapet okna, bo tam przed chwilą podeszła by móc uciec od niego wzrokiem.
- Umiem sobie poradzić i jestem bezpieczna, nie dam sobie zrobić krzywdy. Zresztą nawet nie wiedzą jak wyglądam... - Westchnęła ciężko, a wtedy przyatakował ją wymuszając pocałunek. Ależ się rozzłościła! Znaczy, bardziej dlatego, że ten wymuszony pocałunek jeszcze bardziej ją podniecił, ale nie zamierzała tego pokazać. Dlatego gdy się zbliżył odepchnęła go. A wtedy zrobiło się dziewczynie jeszcze gorzej. Spojrzała na niego zasmuconym wzrokiem.
- To Ty jesteś w niebezpieczeństwie. - Szepnęła rozżalona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Czw Lip 10, 2014 7:28 pm

No cóż dzionek zapowiadał się całkiem nieźle dopóki nie doszło do tematu byłych pracodawców Dana.
- Nie tyle pocieszyć co powiedzieć, że skoro do tej pory nic mi nie zrobili to i później mi nic nie zrobią. Próbowali wiele razy, ale zawsze się to odbijało jeszcze gorzej na ich interesach.
Ojć troszkę przegiął chyba i Cass miała w sobie tą rządzę zabijania. Wyrwała mu się i poszła do okna.
- No bo był tam gdzieś w zaułku jakiś gangster z guzem, z resztą Frost też zna mój adres więc tak czy siak byłbym narażony na niebezpieczeństwo. Kto wie jakich ona ma przyjaciół, a nie pała do mnie sympatią - tutaj miał punkt bo kryjówka i tak była znana, przede wszystkim śnieżynce która była znana dosyć krótko Danowi.
- To, że osoba, która za mną szła pewnie zginęła będąc przymrożoną do podłoża w zaułku w środku nocy. Pewnie okradli już gościa i zabili tam w zaułku- mówił najspokojniej w świecie, w końcu tak się mogło stać. W Gotham zaułki w Crime Alley były jednym z najniebezpieczniejszych miejsc. Zawsze był tam jakiś drobny złodziejaszek lub szukajacy łatwej forsy bezdomny który gotów był zabić o te pieniądze.
- Co mi to da skoro problem zostanie zamieciony tylko pod dywan? Problem po jakimś czasie zacznie śmierdzieć jak go się nie rozwiąże. Jeśli teraz ucieknę to dam im szansę, żeby się podnieśli i dobrze o tym wiesz, że wtedy starcie będzie o wiele bardziej ryzykowne - podszedł bliżej. Miało to sens co mówił, bo oni go będą ścigać do końca jeśli ich się nie pozbędzie. Co z tego, że gdzieś wyjedzie, kiedy oni mają swoje wtyczki poza Gotham nawet.
Odepchnęła go po wymuszonym pocałunku i spojrzała na niego smutnym wzrokiem. Podszedł i położył jej rękę na ramieniu.
- Cass dobrze wiesz, że sobie z nimi poradzę. Do tej pory nie zdołali mnie zabić a prowadzę z nimi taką wojnę od ponad 3 lat. Chcę ją zakończyć za pomocą jednego posunięcia przy użyciu służb miejskich, aby mieć pewność że z pierdla nie wyjdą tak łatwo. Wiem, że się o mnie martwisz malutka - powiedział i delikatnie ją objął - Wytrzymaj jeszcze troszkę. Rozwiąże te kilka spraw i będę miał z nimi spokój. Będziemy mogli spokojnie się spotykać i nie bać się, że ktoś nam zrobi krzywdę. Błagam Cię wytrzymaj tylko troszkę, z resztą obiecałem Ci, że nie zginę i słowa dotrzymam, bo ja zawsze go dotrzymuje - powiedział patrząc jej w oczy - Naprawdę chcesz żyć w ciągłym strachu o mnie, że coś mi się stanie? Oni nie odpuszczą, choćbym nie wiem jak daleko uciekł - tłumaczył jej dalej. Po chwili mu się zrobiło głupio, że doprowadził ją do takiego stanu emocjonalnego. Przytulił ją i uścisnął bardzo mocno, jakby miał jej ciała już nigdy nie dotknąć, a potem dał jej kolejnego całusa tak samo soczystego jak wczesniej - Nie chcę, żebyś się o mnie zamartwiała. Jesteś zbyt piękna, żeby na twojej twarzy pojawiał się smutek - powiedział i oparł czoło o jej czoło i jeszcze raz ją objął, tylko tym razem nie dał się odepchnąć tak łatwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Czw Lip 10, 2014 8:10 pm

Wściekła się jeszcze bardziej.
- Nie mieszaj do tego Frost. Nic Tobie nie grozi, bo wie, że jesteś dla mnie ważny. Ufam jej. Szkoda, że Ty się tak cholernie uparłeś. - Poleciał foch jak stąd do Katowic. Jak śmiał w ogóle wtrącać w to wszystko Frost. Co prawda na sekundkę zwątpiła, gdy powiedział, że gość został przymrożony do podłoża, a potem zabity. Znowu zaczęło się kotłować w tej czarnej główce. Zasłoniła dłoniami uszy, by na chwile nie słuchać głosu Daniela.
- Pewnie chciała cie obronić. Albo co. - Szepnęła starając się poukładać to wszystko w garnuszku. W sumie to już nic nie rozumiała, a złość wydawała się być ciut mniejsza, po prostu dał jej myśl, nad którą musiała się zastanowić. Odgarnęła włosy za ucho i zaczęła znowu skubać tą juz mniej zmasakrowaną dolną wargę.
- Ale Ty nie musisz się tym zajmować. Nie rozumiesz tego? Obiecałeś już nie być najemnikiem. A jako najemnik robiłeś to samo, więc nie wiem o co chodzi... teraz będziesz to robił dla własnej satysfakcji? - Z początku mówiła powoli, ale pod koniec wywodu prawie krzyczała.
- Najpierw mówisz, że z tym zrywasz, a potem o. - Wkurzyła się, ponieważ już tak cholernie się ucieszyła, a tu klops. Była wściekła. Ojoj. Zawiedziona mała dziewczynka, nie dostała akurat tej barbie o której napisała w liście do Mikołaja. Po prostu wbiła sobie już do głowy, że Dan nie będzie tego robił i tyle. Uwierzyła mu, a on zaczął kombinować. Fakt, miał racje z tym oddaniem wszystkich w ręce policji, ale teraz to do niej nie dochodziło. Była za bardzo wściekła. Gdy położył rękę na jej ramieniu prawie w tej samej sekundzie ją stamtąd zrzuciła. Zmarszczyła brwi i złowrogo zmrużyła oczka.
- Ja się nikogo nie boje. - Burknęła i nagle zjawiła się ta zbuntowana i twarda Cass, którą miał już okazję poznać.
- I skąd masz pewność, że stamtąd nie wyjdą. A jak wyjdą? Będą wiedzieli, że to Ty ich wkopałeś , dlatego uważam, że załatwienie tej sprawy powinieneś zostawić komuś innemu. - Miała oczywiście na myśli Batmana. No i siebie, ale o tym mu nie wspomni. Zaparła się biedaczka odpychając drobnymi łapkami od torsu Daniela, który teraz ją mocno do siebie przytulał. Uciekała ustami odwracając głowę na prawo albo na lewo. Wargi zacisnęła mocno tak by Dan nie miał do niej dostępu. Czuła się oszukana. Miał z tym skończyć raz na zawsze. Dla niej.
- Nie jestem piękna. - Dodała takim samym tonem jak wcześniej i dosłownie przywarła do zimnej szyby okna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Czw Lip 10, 2014 8:30 pm

Postanowił odpuścić temat mrożonki, bo w końcu znowu zaczynał się wielki foch o to, a potem zasłoniła uszy jakby go ignorując. Postanowił pozostawić także bez komentarza to, że niby Frost miałaby go bronić. Co on taki słaby, że z gangsterem sobie nie poradzi? Dziewczyna zaczęła nerwowo skubać wargę a to zły znak.
- Bo nie będę najemnikiem. Jeśli ja się tym nie zajmę to kto? Organizacja charytatywna? Mam Ciebie narażać? Różnica w tym co chcę zrobić jest taka, że nie robię tego dla pieniędzy, prestiżu czy innego badziewia. Komu innemu mam powierzyć brudy z mojej przeszłości? Komu mam kazać, żeby za mnie posprzątał to wszystko? - mówił troszkę podniesionym tonem ostatnie dwa zdania. Cass nie rozumiała co to męska duma i to, że facet załatwia swoje sprawy sam, bez niczyjej pomocy. Poprosić kogoś w tej kwestii to hańba.
- Nie złamałem słowa. Nie będę najemnikiem, nie będę za to brał pieniędzy ani pracował na niczyje zlecenie. Zwyczajnie rozwiąże swoje problemy, żeby przeszłość nie dopadła ani Ciebie ani mnie. Jaką masz gwarancję, że zrobi za mnie to ktoś inny? - spojrzał jej w oczy i swoim tonem podkreślił ostatnie zdanie. Nie był to zły ton, tylko zwyczajnie głośniejszy lekko.
- Powiem Ci kogo się boisz. Samej siebie - powiedział i spojrzał zbuntowanej Cass w oczy.
- Myślisz, że od tak wejdę sobie na komisariat, podam swoje dane i potem podam ich dane? Jak myślisz kto się dowie, że to akurat ja kiedy mają setki ludzi pod sobą a dodatkowo informacje przekaże im anonim, którego nawet nie dadzą rady wypytać? Jak myślisz dlaczego chcę przeprojektować strój? Właśnie dlatego, żeby nie połączyli faktów - Nie dała się pocałować, ale dała się objąć. Potem przywarła do szyby okna. Usiadł na parapecie naprzeciwko niej.
- Jeśli tak się o mnie martwisz to pomóż mi znaleźć lepsze rozwiązanie tej sprawy, bo ucieczka nie wchodzi w grę - powiedział i przysunął się bliżej niej - Przepraszam, że Cię rozzłościłem - powiedział to dokładnie tym samym tonem kiedy ją przepraszał za nos. Delikatnie przykucnął obok niej i wtulił głowę w jej brzuch. Siedział tak jakiś czas w milczeniu i próbował ochłonąć. Widział, że gra jest niewarta świeczki i Cass nie przekona do swoich racji. Trzeba ten pomysł porzucić i odpuścić. Drugi raz odpuścił - Wygrałaś, odpuszczę z tym pomysłem - powiedział mając wtuloną twarz. Czuł się źle i wyglądał źle z twarzy. Było mu źle że znowu musiał sie o coś z nią pokłócić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Czw Lip 10, 2014 9:29 pm

No nie rozumiała co to męska duma, bo skąd niby miała? Nigdy nie pytała się Batmana czy Robinów, czemu postępują tak, a nie inaczej. Zresztą nikt jej nic nie wyjaśniał, ponieważ tak się traktuję młodszą siostrę. Zawsze jest tą, która 'i tak nic nie zrozumie'. Nie miała również nikogo takiego bliskiego. Kogoś takiego kim dla niej stał się Daniel. Nie rozumiała również swojej furii oraz niechęci do planu, który nie musiał być wcale taki zły, no ale Cass sobie ubzdurała, Cass poczuła się oszukana i... taki jest tego wynik. Dziewczyna nie do końca znała znaczenie pewnych słów i to był również kolejny powód tego konfliktu. Ona na serio zrozumiała, że Dan przestanie być najemnikiem, co było dla niej równoznaczne z zaszyciem się gdzieś i nie wyściubianiem nosa. Może w mniemaniu Cass istniało jakieś miejsce gdzie mogli by się na spokojnie schronić. Znaczy, ona by była przejazdem. Egoistka no. Sama nie chce zrezygnować tak zupełnie ze swojego życia w Gotham, a wymaga tego od Dana. Czyżby uczucie do niego zaczęło ją przerastać? Czyżby to ona miała okazać się małym potworkiem, który za wszelką cenę chciał chronić ukochaną osobę?
Oczka Cass stawały się coraz bardziej większe i większe, gdy zaczął na nią pokrzykiwać. Znaczy to też była jakaś metoda, żeby trochę postawić ją do pionu. Na dodatek logiczne argumenty zaczęły przebijać się przez furię, więc coś tam zaczęło do niej docierać. Miał racje, każdy z nich musiał sam uporządkować swoje sprawy. Problem pojawiał się, gdy Cass czuła, że zajebiście boi się go stracić. Nie panowała nad sobą, gdy za każdym razem próbował ją objąć, a ona go odpychała. Czuła się fatalnie widząc jego smutną minę i zaczynała być bardziej wściekła na siebie niż na Daniela.
Totalne odpuściła w momencie, gdy jej dosłownie dosrał. Był to moment prawdy, ponieważ Dan miał racje. Cass najbardziej boi się samej siebie. Szczena jej opadła i chciała się obronić. Zaprzeczyć jakoś, cokolwiek, ale nie mogła zaprzeczyć prawdzie. Zwiesiła łepek. Nie rozumiała potem prawie nic co do niej mówił, ponieważ była w zbyt dużym szoku. Szczerze mówiąc teraz poczuła się bardziej naga, niż wtedy gdy pierwszy raz ją rozebrał.
Gdy przytulił głowę do płaskiego brzuszka Cass, odruchowo wplotła palce w jego włosy, które zaczęła przeczesywać, tak jak to zwykle robi się z pupilami.
- Okay. Zrobimy jak chcesz. - Szepnęła beznamiętnym tonem. Nie była na niego zła czy cokolwiek, po prostu dał jej do myślenia. I to tak bardzo poważnie. Normalnie czuła się jakby ktoś jej wymierzył policzek. Na dodatek zamierzony policzek. Poczuło, że coś w niej pękło. Głaskała Daniela po głowie, po policzkach, po karku i gdzie się jeszcze dało, jednak jej mina nie zdradzała żadnej emocji, tak jakby cofnęła się w czasie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Czw Lip 10, 2014 9:46 pm

Dan nigdy nie rozumiał kobiet, dlaczego działają tak emocjonalnie i tak bardzo chcą postawić na swoim? Dlaczego to zawsze mężczyzna musi iść na ustępstwa i schować dumę do kieszeni? Może taki był cel w związkach? Wzajemne ustępstwa? Dla jakiejkolwiek innej osoby nie poszedłby na ustępstwo i wykłócałby się do końca, jednak dla Cass odpuścił dalsze kłótnie. Dziwnie się poczuł, zwyczajnie dziwnie się poczuł. Nie był ani wściekły, że odpuścił, a jedynie smutny że jej sie zrobiło przykro. Czy to jest siła przywiązania do drugiej osoby i chęci poświęcenia się dla niej? Głupio też było, że na nią nakrzyczał, ale wtedy chyba zaczął sie do niej jakoś przebijać argumentami. Najbardziej zabiło jej ćwieka to, że stwierdził że ona boi się samej siebie. Czyżby coś było na rzeczy? Nie odpyskowała nie pogryzła go, nic zwyczajnie ją zatkało. Czyli jednak bała się samej siebie...
Cass odruchowo wplotła palce w jego głowę i zaczęła go głaskać. On dalej się wtulał w to miejsce, bo tak się czuł bezpiecznie przed jej gniewem.
- Dziękuję kochanie - powiedział i delikatnie wychylił głowę i spojrzał jej w oczy, które były jakby to nieobecne według niego i pełne zamyślenia. Mina była bezemocjonalna, jakby gdzieś odpłynęła. Głaskała go w międzyczasie gdzie się tylko dało. Postanowił zostać tak jeszcze trochę, a potem delikatnie uniósł się i ją przytulił do siebie.
- Przepraszam skarbie - spojrzał jej w oczy i ją pocałował. Taki pocałunek skruchy i chęci poprawy, w trakcie którego chwycił ją za ręce i przymknął oczy. Rozmyślał nad tym co się dzisiaj stało i doszedł do wniosku, że nie będzie tak łatwo jak się spodziewał, ale wytrwa dla niej. Delikatnie położył rękę na jej lewej piersi i próbował wyczuć bicie jej serca, jednak mu nie wyszło, wiec zwyczajnie wtulił swoją głowę i wtedy słuchał. Przymknął oczy, a rękoma obejmował ją w pasie. On sam klęczał, a ona siedziała sobie na zimnym parapecie. Miała całkiem sporo możliwości chociażby przewrócenia go lub obezwładnienia w takiej pozycji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Czw Lip 10, 2014 10:50 pm

Chcą postawić na swoim, gdy mają rację i bardzo im zależy na osobie, która co i ruszy wysuwa kontrargumenty. Emocje niestety są pewnego rodzaju efektem ubocznym, niepotrzebnym zupełnie przy dyskusji, która w męskim gronie zapewne była by przeprowadzona bardziej rzeczowo. Oczywiście nie każda kobieta była taka jak Cass. Dziewczyna niestety nie panowała nad swoimi emocjami, dlatego ta rozmowa wyglądała tak a nie inaczej. Zależało jej cholernie na Danie i chciała za wszelką cenę mu przekazać, że to co chce zrobić to nie jest dobry pomysł. Broniła ukochanego jak mogła, wykorzystując swoją emocjonalność. Może trochę za bardzo, ale na ten poziom doświadczenia, zupełnie tego nie rozumiała. Wszystkie emocje i wszystko co robiła czy mówiła wydawało się być czymś naturalnym. W końcu zależało jej na tym, żeby Dan najlepiej siedział w domu i był bezpieczny.
Dopiero gdy wykrzyczał swoje argumenty, zrozumiała, że sama by podjęła taką decyzję. W życiu by nie pozwoliła, żeby ktokolwiek załatwiał jej sprawy oraz niwelował błędy. Cały czas w uszach słyszała jego słowa, dotyczące strachu, który tak głęboko przed sobą ukrywała. Przed sobą może się udało, ponieważ nigdy nie przyznała się przed sobą, że największym potworem jakiego się boi jest ona sama. Bała się, że kiedyś nad nim nie zapanuje i pochłonie ją mrok. Na tej dobrej stronie trzymało dziewczynę przede wszystkim przywiązanie do pewnych osób. No i od jakiegoś czasu coś jeszcze sprawiało, że Cass nie chciała oddać się w ręce swojej mrocznej połówce. Uczucie miłości, które z jednej strony sprawiało, że czuła się szczęśliwa, a z drugiej przytłaczało. Tym bardziej w takich momentach gdy dochodziło do pewnego konfliktu interesów. Mimo to się poddała, mając nadzieje, że nie będzie tego żałować do końca życia.
Poczuła znużenie i ogromne zmęczenie, jak po najcięższym treningu. Cóż, w pewnym sensie tą wymianę zdań można było nazwać sparingiem. Zdziwiła się, że poprzez to poczuła fizyczne zmęczenie.
Gdy Daniel na nią spojrzał, Cass uraczyła swoim, wyprutym z emocji spojrzeniem. Mogła mu się wydawać wyniosła, ale nic bardziej mylnego. Przesunęła palcami po policzku ukochanego. Gdy ją przytulił, przymknęła na chwilkę oczy, ale dosłownie na parę sekund. Gdy ją pocałował, odwzajemniła nieco od niechcenia. Widać, że cały czas była bardzo zamyślona. Gdy wtulił głowę w jej pierś, objęła go za szyje i przytuliła nieco śmielej. Na czubku głowy złożyła delikatny acz czuły pocałunek. Nie miała zamiaru go przewracać czy obezwładniać. Zupełnie o tym nie myślała, zresztą nie czuła żadnego zagrożenia. Jej również było fatalnie po tej kłótni. Na dodatek chyba nikomu nie smakowały gorzkie słowa, którą uraczył ją Daniel. Zastanawiała się czy zrobił to specjalnie, żeby zabolało?
- Masz mi przedstawić cały plan. Calutki rozumiesz? Od początku do końca, ze szczegółami. I masz wysłuchać moich sugestii. Pamiętaj z kim pracuję. Pomimo swojego niedojrzałego wieku zaufał i uwierzył we mnie sam Batman. - Odparła tonem nie znoszącym sprzeciwu. No takiej Cass na bank nie znał. A właściwie Dan powinien się teraz przywitać z BB.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Czw Lip 10, 2014 11:04 pm

Nie siedział w głowie Cass więc nie wiedział co tak naprawdę tam się dzieje. Dostrzegł jednak, że w jakiś sposób dziewczyna chce go chronić i nie dać mu zrobić krzywdy. Wiedział, że to nie jest dobry pomysł, ale innego wyjścia jak rozwiązać tą sprawę raz na zawsze nie ma. Problemy zaczęłyby się namnażać efektem kuli śnieżnej i w końcu by ich przytłoczyły. Najlepiej zająć się nimi póki są małą kuleczką śniegu. Dan nigdy nie usiedziałby na dupie wiedząc, że gdzieś tam na zewnątrz Cass może coś grozić z jego winy. Inna sprawa, że nie usiedziałbym tak czy siak jeśli miałaby sama wypełniać obowiązki Black Bat. Nie darowałby sobie jakby coś jej się stało, a osobę która jej zrobiła krzywdę spotkałaby powolna... i bolesna śmierć z jego ręki.
Teraz emocje jednak opadały po całej kłótni. Dziewczyna wyglądała na zmęczoną całą sytuacją. To nie zmęczenie fizyczne, a zmęczenie emocjonalne. Stres może człowieka doprowadzić do różnych stanów. To by wyjaśniało ten brak emocji w spojrzeniu. Nie miała siły, a pocałunek wydawał się słaby. Nadal była zamyślona, a Dan chciał jej przekazać trochę swoich sił i ciepła właśnie poprzez tamto przytulenie się do jej piersi. Objęła go za szyję i przytuliła, a potem pocałowała w głowę. Wraca do formy chyba.
Był zdziwiony jej tonem głosu, jednak miał wtuloną głowę w jej pierś i nie było tego za bardzo widać. Ten władczy ton... hmmm lubię to pomyślał sobie. Zwyczajnie pokiwał głową, a potem spojrzał w górę.
- Wyjawię Ci jak już go ułożę i jak... weźmiemy prysznic. Oboje jesteśmy zmęczeni, więc trzeba się orzeźwić, a potem można się rozłożyć na kanapie albo w łóżku. No chyba, że chcesz się przejść, ale nie wyglądasz żeby Ci się chciało - powiedział, wysunął się delikatnie z jej uścisku i wziął ją na ręce. Bardzo lubił ją nosić na rękach, czuć ciężar jej ciała oraz jej wzrok na sobie. Lubił się czuć jak bohater wynoszący swoją niewiastę z opresji. Poszedł z nią do łazienki i na moment stanął z nią ponownie tak jak zanim zaczęła się kłótnia. Przytulił ją do siebie głaszcząc jednocześnie tył jej głowy. Potem ściągnął z niej koszulkę i znowu ją przytulił w ten sam sposób.
- Kocham Cię - wyszeptał jej do ucha czule i wrócił do ściskania jej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Black Bat

avatar

Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pią Lip 11, 2014 9:18 am

Nie siedział? Czy był tego pewny? W końcu odarł ją z najmroczniejszej tajemnicy. Na dodatek zrobił to tak błachym tonem, że aż nie mogła wyjść z podziwu. Biedulka się zdołowała tym faktem. Nie chciała jednak tego pokazać. Co prawda była nieco osowiała, ale mogła to zrzucić na zmęczenie, poneiważ ta kłótnia okazała się być wyczerpująca.
Trochę była zła, bo to ona znowu najbardziej na tym ucierpiała i na dodatek Daniel zrobi tak jak założył na początku, ale nie miała siły się szarpać. Plan nie był idealny, ale razem mogli go udoskonalić. Przede wszystkim będzie musiał zmienić miejsce zamieszkania, skoro już jakiś osobnik miał czelność zaczaić się za rogiem. Po drugie zdawała sobie sprawe, że nigdy nie uda się złapać wszystkich członków mafii, ponieważ te organizację w Gotham są bardzo rozbudowane, ale fakt gdy zaczną ich zamykać, będą mieli większe problemy niż BW, bo teoretycznie nie dowiedzą się, że za pojmaniem będzie stał właśnie on.
Ten problem nie był już kuleczką śnieżną, a ogromną kulą, ponieważ Dan miał poważną ilość wrogów. Nie dziwota, skoro pracował nad tym dobre 3 lata. Cass troszke więcej, ale nie znali jej tożsamości i nie wiedzieli gdzie dokładnie jej szukać. Pojawiała się z nikąd i w ten sam sposób znikała. No chyba, że walka była przegrana i przeciwnikowi wydawało się, że Cass nie żyje, zostawiając ją tam gdzie leżała. Różni wrogowie, różne sytuacje.
Dziewczyna również nie zamierzała siedzieć na tyłku, gdy Dan będzie w trakcie realizacji swojego jeszcze nie skrystalizowanego planu. Jednak gdy będzie się wtrącał do misji BB to dostanie po łapkach, ponieważ nie zamierzała dzielić się swoimi obowiazkami. Nie widziała takiej potrzeby.
Sama również nie będzie znała umiary, gdy BW oberwie, ponieważ mroczna strona Cass zawsze była gotowa do ujawnienia i przede wszystkim zawsze była do tego chętna i plan miała by podobny do planu chłopaka.
Tulenie Dana i chowanie twarzy tuląc ją do brzucha, a potem do piersi Cass troszkę ją ocuciło. Sam fakt poszukiwania odgłosu bicia serca był maksymalnie rozczulający. Westchnęła cicho pod noskiem i przytuliła go mocniej do piersi. Ucałowała jeszcze raz ten smutny łepek. Serce dziewczyny jakby wybudziło się do życia ponieważ zaczęło szybciej bić, a jej zachciało się znowu płakać. Resztkami sił się powstrzymała. Co by Dan sobie o niej pomyślał. Pewnie to, że strasznie kłótliwe z niej babsko i rozklelające się co i rusz. Uśmiechnęła się delikatnie, gdy spojrzał jej w oczy, co oznaczało, że jest o wiele lepiej niż było.
- Okay. - Szepnęła zgadzając się na prysznic. Przesuwała opuszkami palców po bliznach na twarzy BW tak jakby chciała je obrysować.
- Nie chce nigdzie wychodzić. Chce obejrzeć film i zachować resztki złudzenia, że nasz związek może być normalny. - Uśmiechnęła się ze smutkiem w spojrzeniu, a gdy wziął ją na ręce objęła go za szyje. Powiedziała to takim tonem, jakby już nigdy nie miało być normalnie. Jakby już nigdy nie mieli szansy na spokojny i normalny wieczór. Gdy ją niósł patrzyła mu cały czas w oczka, które tak bardzo uwielbiała. Zieleń tęczówek koiła nerwy i wprowadzała w hipnotyczny stan spokoju. Dopiero tej kłótni uświadomiła sobie jak bardzo nie wyobraża sobie życia już bez niego. Bez jego rozpalającego dotyku, bez uśmiechu, który powalał ją na kolana i odganiał prawie wszystkie burzowe chmury z nad tej smutnej główki Cass. Również kojący tembr głosu Daniela wydawał się być dziewczynie niezbędny do życia. Faktycznie teraz wyglądał jak jej bohater. Ona taka uległa, właściwie zapadnięta w jego ramionach. Brakowało jeszcze osmalonych smug na bladej twarzyczce oraz gdzieniegdzie niegroźnego zadrapania. Pogrążyła się w zamyślaniach o tym wszystkim, że nawet nie spostrzegła kiedy pojawili się w łazience. Postawił ją na podłodzę i objał. Cass wtuliła się w klatke piersiową. Tym razem ona przysłuchiwała się biciu jego serca. Pierwszy raz nie zareagowała gdy pozbył się jej koszulki. Wtuliła się jeszcze mocniej, a gdy wyznał jej miłość uśmiechnęła się pod noskiem. Odchyliła głowę i wspinając się słodko na paluszkach złożyła na jego ustach delikatny pocałunek.
- Tez Cię kocham. - Szepnęła. Było jej słabo od natłoku emocji, więc była mu bardzo wdzięczna za trzymanie w silnych ramionach. Przesuneła łapkami po jego imponujących mięśniach i wtuliła głowę z powrotem w tors chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blackwatch

avatar

Liczba postów : 213
Data dołączenia : 25/05/2014

PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   Pią Lip 11, 2014 12:47 pm

Patrząc na tą osowiałość dziewczyny, która była zawsze żywa i ruchliwa zrobiło się Danowi zwyczajnie przykro. Doprowadził ją do tego stanu przez co poczuł się źle, dlatego tak bardzo chciał to wszystko naprawić i przełknął swoją męską dumę ustępując w kłótni.
Z nim przeciwnik miał o tyle problem, że często Dan wykorzystywał niekonwencjonalne metody. Mafia, która się przyzwyczaiła do tego, że zgarnia ich jakiś superbohater, który ma pewne metody nie była przystosowana do walki jaką zapodał im BW. Zawsze zapodawał im namiastkę wojny i zawsze kończyło się na wielu ofiarach po stronie przeciwnika. Nie bał się używać ładunków wybuchowych, na co gangsterzy nie byli aż tak przygotowani, no bo przecież nawet w tym półświatku istniały pewne zasady. Nie wysadzamy kryjówki, którą przejmiemy, a tutaj proszę pojawia się taki najemnik i burzy wszystko.
Zgodziła się na wspólny prysznic, jakoś się razem odprężą pod bieżącą ciepłą wodą, gdzie pewnie oddadzą się jeszcze rozmyślaniom, a może metodom rozluźniającym.
- Oczywiście, że jest normalny. Normalność to pojęcie względne kochanie - pocieszył ją bo dla niego to było w miarę normalne bo nie wiedział do końca jak to wszystko działa. Miał jakieś tam zarysy, ale szczegółów raczej nie - Co chcesz dzisiaj obejrzeć? Jak chcesz mogę rozłożyć kanapę i dzisiaj byśmy się na niej przespali i oglądali sobie filmy - mówił to tak jakby to była dla nich rutyna, chociaż był środek dnia to oboje chyba chcieli odpocząć sobie. Nudziłby się w zwykłym związku jakby nie było żadnych spin, byłoby za różowo a tak to z Cass nigdy nie będzie nudno. Zawsze dziewczyna coś wymyśli sobie i zawsze będzie można się pogodzić, porozmawiać z nią o czymś. Miała też ciało, której pewnie pozazdrościłaby jej niejedna, a pozycji Dana pozazdrościłby niejeden facet. Bicie jego serca było miarowe i spokojne aczkolwiek serce miał silne mocno bijące, co mogła usłyszeć kiedy się do niego przytuliła. To było troszkę dziwne, że się nie zawstydziła jak pozbył się jej koszulki, ale może się przyzwyczaja. Wspięła się na palcach i dała mu całusa po jego wyznaniu, które było szczere. Całusa, którego oczywiście odwzajemnił, no i Cass też to potwierdziła, że go kocha.
Wyglądała słabo, jak listek który ma zaraz opaść, dlatego pewnie szukała w nim oparcia, której jej oczywiście zapewnił. Zaczął ściągać z siebie bokserki, a kiedy skończył ściągnął i jej. Potem znowu wziął ją na ręce i wniósł do kabiny prysznicowej, gdzie odkręcił ciepłą wodę. Zaczął ją całować czule, acz powoli, bo kłótnia jego też zmęczyła. Wodził palcami po jej ciele pokrytym bliznami, do czasu do czasu ściskając pośladki lub pierś. Delikatnie oparł ją o ścianę i wpijał się w jej usta coraz bardziej śmielej. Mogła poczuć na sobie napór jego mięśni oraz ciała, które tak uwielbiała, a on pod palcami czuł ciało które pieścił zeszłej nocy i pieszczot nadal chciało. Nie przerywał ich ani na chwilę bo tym razem czyny wyraziły więcej niż słowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://duelworld.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley   

Powrót do góry Go down
 
Kwatera Blackwatch'a - strych starej kamienicy w pobliżu Crime Alley
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12, 13  Next
 Similar topics
-
» Kwiatki Starej Whiskey
» Kwatera Główna Aurorów
» Kwatera Amelii
» Nabrzeże w pobliżu Hart Island
» Kwatera główna aurorów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Mieszkania-
Skocz do: