PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Stare Hale Magazynowe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Tim Drake
Mistrz Gry


Liczba postów : 63
Data dołączenia : 02/02/2014

PisanieTemat: Stare Hale Magazynowe   Sro Maj 07, 2014 7:47 pm



Stare magazyny znajdują się na obrzeżach miasta. Mniej zaludnione tereny i duże budynki towarowe zwykle nie zachęcają do odwiedzin turystów czy okolicznych mieszkańców. Jedynymi osobami, które tu przyjeżdżają zazwyczaj są pracownicy i kierowcy ciężarówek zwożący lub wywożący duże skrzynie i paczki.

__________

Zwykle dosyć wyludnione tereny starych, choć wciąż jeszcze używanych, hal magazynowych ostatnimi czasy zaczęły cieszyć się wzmożonym zainteresowaniem. Nie turystów, mieszkańców, ani nawet pracowników firm meblowych trzymających tutaj część swoich towarów. Czy raczej – nie tych znanych ze swojej wcześniejszej rezerwacji magazynów firm. Bowiem w ciągu ostatnich kilku tygodni, na podniszczonych terenach zaczęły pojawiać się nieoznakowane ciężarówki z ludźmi w nieoznakowanych żadnym firmowym logiem strojach.
O dziwo, sprawą zaczęły interesować się służby miejskie. Dosyć nietypowa rzecz patrząc na to jak rzadko policja interesowała się czymś innym niż wlepianiem mandatów czy przyjeżdżanie na wezwania do bójek…
Tak czy inaczej – dzięki temu zainteresowaniu sprawą, niewielkiemu, ale jednak wciąż obecnemu, The Riddler miał okazję podsłuchać na policyjnych częstotliwościach kilka informacji dotyczących tej sprawy. A mianowicie, padły podejrzenia, że do jednego z pustych magazynów zaczęto zwozić nielegalną broń. Niby nic nadzwyczajnego, jednak dla kogoś, komu takowa broń by się przydała… wiadomość brzmiała całkiem kusząco.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edward Nashton



Liczba postów : 11
Data dołączenia : 17/04/2014
Wiek gracza : 26

PisanieTemat: Re: Stare Hale Magazynowe   Sro Maj 07, 2014 8:53 pm

Riddler siedział w starym opuszczonym mieszkaniu, które miało przeznaczenie jako stare, opuszczone mieszkania pracowników. Widać było że mieszkania mają już swoje lata. Tynk który już odpadał, farba wyblakła. Edward siedział przy radiu, które znajdowało się tuż obok okna, przy zachodniej ścianie. Za jego plecami znajdowało się stare łóżko ze zniszczonym materacem, ale wyglądało schludnie, i elegancko. Po prawej leżała mała szafeczka nocna, na której znajdowała się zakurzona lampka, a dokoła szafki, leżały ładnie poukładane książki. Na lewo od łóżka, znajdowała się duża, trzydrzwiowa szafa. Zagadka, siedział przy starym radiu, czytając dzisiejszą gazetę, i przekręcając od niechcenia przekaźnikiem w radiu. Wiedział że jest od dawna zepsute.
Nagle, przeglądanie gazety zakłóciło mu brzęczenie w radiu. Zdziwiony, porzucił pomysł czytania gazety i zajął się radiem. Przekręcając zaczął słyszeć bełkot. Zniekształcony ludzki głos. Majstrując jeszcze przez chwilkę w radiu, usłyszał doskonale. Okazało się, że policja wraz z jakimś dziwnymi ludźmi ma transportować specjalny Rewolwer, wykonany przez pewnego wynalazce, który zaginął bez słowa gdzieś na środku Rosji. Rewolwer, i około 4 ton amunicji do niego. Edward był zszokowany, gdy usłyszał że to rewolwer kalibru 0,89 cala. Usłyszał też, że na razie zwożą tylko amunicję do broni, jutro ma być transportowana sama broń. Nashton, wiedział że jest to świetna okazja. Okazja żeby zdobyć broń.

Nashton, cały dzień spędził w magazynie. Zakładając różnorodne pułapki, od zwykłych zapadni zaczynając, po dziwne układy które spalają każdego, ale nie wszystko, spalą. Rozglądając się po magazynie, Riddler znalazł dziwne miejsce, miejsce na którym leżała poduszka, i dziwne uwypuklenie. Wiedział że tutaj spocznie broń. Zainstalował wokół tego zapadnie, i przycisk pod poduszką, który je uaktywni. Edward zainstalował w całym magazynie kamery. Wiedział, że nie musi udzielać się w walce. Wszystko co zainstalował lub skonstruował zrobi to za niego. Wracając do mieszkania, nie udał się na górę, gdzie wcześnie odkrył sygnał. Udał się do piwnicy. Piwnica nie różniła się od prostej piwnicy, z prostej kamienicy lub bloku. Gdy nagle otworzył kłódkę od jednej z piwniczek, blask troszkę oślepił go. Okazało się, że tutaj Nashton trzymał swoją protekcję na czas różnorodnych akcji. Były tu koszule z wszytym kewlarem. Znajdowały się tu zwykłe kamizelki ochronne. Wszystko to, już dawno ukradł Edward. Niektóre sam zrobił. Zabrał kamizelkę i koszulę z kewlarem na górę. Ed, wyjął z dołu trzydrzwiowej szafy kilkanaście monitorów. Zagadka popodłączął je, i podpiął do nich obraz z kamery. Wszystko było widoczne na monitorach.
Pozostało tylko czekać na sygnał. Powiedział po czym włączył radio...

Na przyszłość - nie pisz postów jeden pod drugim.
~ Lucifer Morningstar
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Stare Hale Magazynowe   Czw Sie 04, 2016 4:21 pm

Zwalniam temat, żeby nikt w nim nie zalegał.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Max Payne



Liczba postów : 13
Data dołączenia : 16/07/2016

PisanieTemat: Re: Stare Hale Magazynowe   Czw Sie 04, 2016 5:53 pm

Wiatr hulał między metalowymi konstrukcjami nadając wymarłej okolicy klimatu niczym z horroru. W taką noc jak ta, człowiek myślał o tym, co pewni nie zamierzających się ujawniać ludzie przechowują w tych magazynach. Spokojnie tlący się na swoim czerwonym żarem papieros był jednym źródłem światła w całej okolicy. Payne mógł już dawno zrobić swoje i zniknąć z tej wymarłej okolicy, jednak postanowił czekać na rudowłosą. Gdzieś wewnątrz czuł, że kierowana ciekawością dziewczyna pojawi się tutaj. Max dokończył palić papierosa, wyrzucił niedopałek w ogarniającą go ciemność i przeciągną się. Która właściwie była godzina? Policjant uniósł prawą rękę, lekko podtoczył rękaw i mrożąc oczy spojrzał na zegarek. Brakowało pięciu minut do drugiej trzydzieści - godziny spotkania. Payne lekko się uśmiechnął, odwrócił głowę w tył spoglądając na stojący za nim samochód - wiedział, że w nim spoczywa powód jego obecności tutaj. Nie przeszkadzały mu ciche odgłosy dobiegające z wnętrza bagażnika pojazdu. Payne wyciągną z kieszeni paczkę papierosów, włożył od ust jednego i odpalił. Czerwony punkt znów stał się jedynym źródłem światła, a Max w myślach odliczał sekundy do przybycia Megan. Liczył, że dziewczyna jest punktualna. Sekundy mijały, a Payne nadal nie bohaterkę....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
M'gann M'orzz



Liczba postów : 89
Data dołączenia : 22/05/2014

PisanieTemat: Re: Stare Hale Magazynowe   Pią Sie 05, 2016 7:19 pm

Prawdę mówiąc M'gann aż do ostatniej chwili nie była do końca przekonana czy powinna - nawet na parę godzin - odwracać swoją uwagę od najważniejszych spraw. Komunikator trzymała w pogotowiu, więc niby miała pewność, że w razie czego będzie mogła zareagować natychmiast, gdy tylko ktoś się do niej odezwie... A w dodatku była otwarta na próby nawiązania telepatycznej rozmowy. Nie oznaczało to oczywiście, że zdjęła swoje bariery, nic z tych rzeczy, bo w dalszym ciągu pilnie strzegła swojego umysłu na wypadek ataku lub prób manipulacji - ale zwykłą, prostą komunikację wręcz ułatwiła.
Mimo to dziewczyna wciąż nie była pewna, że dobrze robiła. Coś jej podpowiadało, że wręcz przeciwnie, ale nie chciała nastawiać się całkiem negatywnie... Choć przeczucia zwykle jej nie myliły i ta świadomość budziła w niej lekki niepokój oraz nakazywała jej mieć się stale na baczności. Zeszłej nocy Raven i Zatanna nie stawiły się na jej wezwanie i nie dały jej żadnego znaku życia, w związku z czym kosmitka uznała, że równie dobrze może sprawdzić cóż takiego miał jej do zaoferowania poznany w pubie detektyw, jak niemiły by nie był. Tylko kilka godzin - maksymalnie. Może przez ten czas nie wydarzy się nic pilnego...
Marsjanka wybrała się w pobliże magazynów drogą powietrzną. W nocy nie powinna być dobrze widoczna na tle nieba, lecz mimo to i tak włączyła sobie funkcję kamuflażu - która polegała na dostosowaniu koloru jej ciała oraz ubioru do otoczenia. Telepatycznie skanowała okolicę, aby znaleźć miejsce, w którym powinna wylądować... I w końcu natknęła się na oznaki inteligentnego życia.
Schodząc niżej, Megan musiała na bieżąco modyfikować barwy na swoim ciele zgodnie ze zmieniającym się tłem, aby w dalszym ciągu sprawiać wrażenie niewidocznej. Nie zatrzymała się bezpośrednio na podłożu, lecz zawisła w powietrzu kilkanaście centymetrów nad nim... I wiedziała, że dotarła idealnie na czas - ani minuty za wcześnie, ani za późno.
- Kto jest w bagażniku? - spytała zamiast powitania, w dalszym ciągu utrzymując kamuflaż na wypadek, gdyby z daleka miał ją zauważyć ktoś niepowołany. Choć mężczyzna z oczywistych powodów nie mógł tego zauważyć, to i tak odruchowo zmarszczyła lekko czoło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Max Payne



Liczba postów : 13
Data dołączenia : 16/07/2016

PisanieTemat: Re: Stare Hale Magazynowe   Nie Sie 07, 2016 12:20 am

- Ciebie też miło wiedzieć? - te pytanie było jednocześnie powitaniem na głos dobiegający gdzieś z ciemności. Payne cieszył się że osoba, na którą czekał w końcu się zjawiła. Co prawda nie widział jej, jednak sam głos mu wystarczył. Max nie dziwił się, że jego rozmówczyni ukrywa się za jedną ze swoich mocy, bo czego innego można było się spodziewać po osobie, która ratuje ludzkość tylko w świetle kamer? Pytanie dziewczyny było dla policjanta świadectwem, że niepewność dziewczyny prezentowana w barze była tylko na pokaz. Detektyw uśmiechną się krzywo, czas żeby dziewczyna zobaczyła jak wygląda prawdziwa praca na rzecz ratowania ludzkości.
Payne wyrzucił przed siebie papierosa, odwrócił się na pięcie i spokojnym krokiem zmierzał w kierunku samochodu. Nie odezwał się do dziewczyny. Wiedział, że skoro jej nie widzi, to znaczy że może ona być dosłownie wszędzie.
- Robiłem porządki. To tylko śmieci. - Max kończył to zdanie w momencie, gdy był już przy samochodzie. Policjant wyciągną z kieszeni papierosy, wyciągną jednego, odpalił go i dopiero wtedy otworzył bagażnik. Wewnątrz spoczywał związany mężczyzna. Na oko nie miał więcej niż dwadzieścia, może dwadzieścia pięć lat. Jego ręce skute były kajdankami, a usta zakneblowane były obwiązaną dookoła głowy. Jedynie jego nogi były wolne - to właśnie nimi musiał uderzać w bagażnik od środka powodując hałas.
- Widzisz, mówiłem, że mam tylko śmieci. Ten człowiek to pedofil. Próbowaliśmy go złapać od dwóch lat. Niestety, jego tatuś jest dyrektorem jednej z większych korporacji. Nie mogliśmy go tknąć, ale kundel popełnił błąd - zgwałcił córkę jednego z bossów Jamajczyków. Nikt się nie pogniewa jeżeli zniknie, a cała wina spadnie na mafię. To się nazywa wie pieczenie na jednym ogniu. - W tym momęcie Max przerwał. Uśmiechnął się i przybliżył papieros do jego policzka, aby następnie wypalić mu dziurę w twarzy. - Gdyby któryś z was, bohaterów coś z niem zrobił, ja nie musiałbym tego naprawiać.
Max odsunął się od związanego mężczyzny, dokończył palić papierosa i ze spokojem oparł się o karoserię.
- Nic nie powiesz? Wiesz, zdecydowanie lepiej by mi się z Tobą rozmawiało, gdybym Cię widział. -Max ze spokojem stał odsunął się od karoserii, otworzył drzwi i wyjął wnętrza samochodu papierowy kubek z kawą. Czuł, że musiał pokazać i powiedzieć to wszystko dziewczynie. Miał teraz nadzieję, że bohaterka nie kieruje swoich niewiadomych mocy przeciw niemu. Na wszelki wypadek jednak powili skierował rękę do przyczepioonej na pasku kabury. Wystarczył chwila, żeby Max wyciągną odbezpieczonego już Desert Eagle i zrobił z niego użytek. Wiadomo co może zrobić bohater? Do czego zdolne są te istoty?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
M'gann M'orzz



Liczba postów : 89
Data dołączenia : 22/05/2014

PisanieTemat: Re: Stare Hale Magazynowe   Wto Sie 09, 2016 9:01 pm

Megan bez namysłu zignorowała pierwszą wypowiedź mężczyzny. Kiedyś był taki czas, gdy poczułaby się czymś takim przywołana do porządku - pewnie nawet by się zawstydziła, że zrobiła coś niegrzecznego, nie dostosowała się do praw panujących na tej planecie - lecz obecnie miała już ten okres w głównej mierze za sobą. Z rzadka zdarzało jej się jeszcze powracać do dawnych nawyków, choć nie zawsze to po sobie okazywała, ale teraz i tak skupiała się na czymś ważniejszym... A mianowicie na swoich przypuszczeniach względem działań detektywa.
Kosmitka powiodła za nim wzrokiem, gdy ten upuścił papierosa na ziemię, a dodatkowo pozwoliła sobie nacisnąć telekinetycznie na tę resztkę, aby upewnić się, że zgasła i już się znowu nie zapali. W połączeniu z odcięciem na tym drobnym obszarze tlenu - sprawa szybko została załatwiona.
Rudowłosa znów skupiła spojrzenie na swoim rozmówcy, lecz nie ruszyła za nim, woląc przyglądać się jego poczynaniom z pewnej odległości, aby niczego przypadkiem nie przegapić. Wciąć nie przywróciła też sobie swoich typowych kolorów - bo w dalszym ciągu nie wiedziała czy funkcjonariusz życzy sobie, aby w razie czego została tutaj przez kogoś zauważona czy też nie. W tej chwili w pobliżu nikogo nie było, ale przecież w okolicy pewnie umieszczono jakieś kamery, nie wspominając już nawet o obrazach satelitarnych...
Z tych rozmyślań dziewczynę wytrąciło wspomnienie o porządkach i śmieciach. Już w tym momencie coraz mniej jej się to wszystko podobało, w związku z czym podniosła się jeszcze trochę wyżej, aby - wciąż z niezbyt bliska - spojrzeć do otworzonego właśnie bagażnika. Wiedziała, że w środku znajduje się człowiek. Wyczuwała go już wcześniej, odbierała jego strach i panikę, a nawet próby uwolnienia się. Wcześniej chciała dać detektywowi wynikający z braku wyjaśnień kredyt zaufania, ale teraz, gdy mówił takie rzeczy... Nie, tego było za wiele.
Szczerze mówiąc M'gann dość szybko przestała go słuchać, aby zamiast tego zagłębić się w umysł i wspomnienia osobnika w bagażniku. Wiedziała, że dotrze do prawdy. Nie interesowały jej jego myśli - nie chciała usłyszeć tego, co on pamiętał, ale zobaczyć jak było w rzeczywistości, bez serwowanego przez podświadomość naginania wydarzeń.
Kolejne obrazy w mgnieniu oka przesuwały się przed jej oczami - o wiele szybciej, niż mógłby je zarejestrować i zrozumieć zwykły człowiek. Dla niej nie stanowiło to żadnego problemu. Wystarczyło parę sekund, aby wiedziała już wszystko, co było jej potrzebne - na szczęście, bo fala bólu rozlewająca się po umyśle pojmanego wybiła ją na moment ze skupienia. Marsjanka szybko - i chwilowo - wyłączyła mężczyźnie czucie na policzku, aby nie cierpiał, gdy rana była jeszcze świeża, a następnie telekinetycznie szarpnęła za papierosa, którego Max zdążył już zabrać do ust... I odrzuciła go na ziemię, znów od razu go zgniatając, gasząc.
- Tak bardzo nie lubisz bohaterów, a sam bawisz się w vigilante? To niesamowity przykład hipokryzji, nawet jak na przeciętnego człowieka - skomentowała, tak naprawdę nie mając nawet na myśli niczego bardzo złego. Po latach spędzonych na Ziemi wiedziała już, że ludzie jako ogół po prostu są hipokrytami, nawet jeżeli niektóre jednostki wybijają się na tym tle. Megan przyjmowała to za fakt, za bazę, na podstawie której mogła prowadzić dalsze przemyślenia. To było tutaj normalne.
- A na przyszłość sprawdzaj przynajmniej wszystkie fakty. Nie chcę nawet myśleć o tym, ile krwi niewinnych masz już na rękach - dodała, jednocześnie kierując swoją telekinezę ku ofierze w bagażniku. Najpierw otoczyła ją zaokrągloną barierą, dzięki której wyciągnęła ją na zewnątrz, przy okazji fundując jej ochronę. Dopiero utrzymując już mężczyznę w powietrzu - znów telekinetycznie - wyłamała łańcuszek łączący kajdanki. Knebla nie ruszała, mógł to zrobić sam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Max Payne



Liczba postów : 13
Data dołączenia : 16/07/2016

PisanieTemat: Re: Stare Hale Magazynowe   Wto Sie 16, 2016 7:47 pm

"Krew niewinnych" - te słowa prawie rozśmieszyły Maxa. Nie, wśród jego ofiar nie było niewinnych, wszystkich ich sprawdził, żeby mieć absolutną pewność. Nie mógł popełnić błędu, więc czemu bohaterka mu przerwała? Payne nawet nie zwrócił uwagi na wytrącenie mu z ust papierosa, zamiast tego zastanawiał się nad tym, czy wyciągnąć broń, czy może jednak odstawić resztki zdrowego rozsądku i zaatakować. Zacisnął dłoń na kolbie pistoletu, lecz po chwili rozluźnił rękę spuścił ją po pasku. Rozsądek wygrał z impulsem. Payne wiedział, że nie ma szans w starciu z tą istotą. Jednak ciekawiła go jednak rzecz - na jakiej podstawie bohaterka uznawała tego śmiecia za niewinnego? To było najważniejsze. Max odwrócił się w kierunku swojej niedoszłej ofiary, która teraz lewitowała, ponieważ sądził, że tam znajduje się również Megan.
- Nie, nie jestem bohaterem. Ja robię to, na co wy nie macie odwagi. Myślisz, że pasuje mi, że żyjemy w kraju, gdzie nie ma już uczciwości, a byle bogaty śmieć jest ponad prawem? Tym nie zajmują się tobie podobni. Wy - bohaterowi jesteście świetni przed kamerami, ale nic nie robicie. Ja działam. - Payne poczuł, że w końcu wyrzucił z siebie część tego, co zawsze myślał o bohaterach. - Gdzie jesteście, gdy giną porządni obywatele? Na pierwszych stronach gazet? W telewizji? Nie obchodzi to was, a to ja muszę składać kondolencje matkom ofiar..
Teraz przyszedł czas na najważniejsze pytanie tej nocy, rzecz, od której zależało być może dalsze życie Maxa.
- Czemu uważasz go za niewinnego? Jego wina jest niepodważalna, powie Ci o tym każdy nieutajniony raport w jego sprawie, zeznania ofiar. Jest winny.
Teraz było już wszystko jedno, Max nie zważał na to, czy wyjdzie z tej rozmowy żywy, czy cały. Prawda musi zostać ujawniona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
M'gann M'orzz



Liczba postów : 89
Data dołączenia : 22/05/2014

PisanieTemat: Re: Stare Hale Magazynowe   Pon Sie 22, 2016 3:29 pm

Megan kompletnie zignorowała monolog mężczyzny. Powtarzał się, a nie mówił niczego, co by ją tak naprawdę zainteresowało - narzekał, wylewał swoje żale, zaś jego słowa nawet w najmniejszym stopniu nie podważały pewności siebie dziewczyny. Na ich podstawie stwierdzała tylko, że detektyw musiał mieć bardzo smutne życie i starał się za nie obwiniać osoby, które nawet nie wiedziały o jego istnieniu. Może i rozumiała na jakiej podstawie wysuwał pretensje, lecz nie zmieniało to faktu, że on nawet nie starał się pojąć sytuacji - bo wolał trwać w swoich własnych wyobrażeniach, w wizji świata, która pomagała przetrwać i czuć się lepiej. Nie było to wcale takie rzadkie zjawisko. Marsjanka zdążyła się już zorientować, że ludzkie umysły bardzo często podsuwały swym właścicielom różne myśli, sztuczne wspomnienia i rozwiązania, kazały im w nie wierzyć z pominięciem wszystkiego tego, co nie pasowało do ich wersji rzeczywistości.
- Jesteś policjantem. Powinieneś znać się na metodach manipulacji, nie tylko dowodami, ale i zeznaniami. W tych czasach wszystko można podrzucić albo komuś wmówić. Obrazy z kamer da się podrobić albo usunąć, czyjeś słowa kupić lub wymusić. Ziemianie za bardzo polegają na tym, co uznają za fakty... Ale nie mogę was za to winić, nie potraficie tego, co moja rasa - zaczęła, kręcąc przy tym głową. W tym czasie utrzymywany przez nią w powietrzu mężczyzna pozbył się knebla z ust, ale bardzo rozsądnie siedział cicho i śledził rozwój wydarzeń, wyraźnie wciąż przerażony.
- Ja słyszę myśli innych istot. Co więcej, mogę zobaczyć ich wspomnienia, prawdziwe poglądy, gdybym chciała, to nawet tajemnice... Ale ludzkie umysły mają warstwy. Chronią się przed nieprzyjemnościami przez modyfikowanie zapamiętanych wydarzeń, starają się widzieć siebie w lepszym świetle od innych osób. Nie zmienia to faktu, że te wspomnienia - niepoprawione - wciąż w nich tkwią, po prostu głębiej, a ja potrafię się do nich dostać... I zobaczyć to, co stało się w rzeczywistości. A mój umysł przetwarza dane o wiele szybciej od ludzkiego - wyjaśniła. Choć M'gann posiadała kilka różnych zdolności, które czyniły ją w gruncie rzeczy bardzo wszechstronnym wojownikiem, to jednak każdy, kto ją znał, najprawdopodobniej wskazałby telepatię jako jej główną moc. Nawet Martian Manhunter, sam obdarzony sporymi talentami psychicznymi, podziwiał jej umiejętności na tym polu, co stanowiło dla dziewczyny chyba najlepszą pochwałę, jaką sobie wyobrażała.
- Unikam korzystania z tych możliwości, moi przyjaciele wytłumaczyli mi, że dla Ziemian takie działania stanowią poważne naruszenie prywatności, ale czasami nie ma innego wyjścia - dodała jeszcze, gdyż przyzwyczaiła się już do negatywnych reakcji ludzi na telepatię. Takie podejście nie było dla niej naturalne, nie do końca je rozumiała, ale umiała je zaakceptować i uszanować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Max Payne



Liczba postów : 13
Data dołączenia : 16/07/2016

PisanieTemat: Re: Stare Hale Magazynowe   Sro Sie 24, 2016 12:25 am

Więc potrafiła czytać w myślach. Tego Max powinien był się domyślić. Jednak czemu jeszcze nie weszła do jego głowy? Dziwne, nie ma przecież uczciwych ludzi, a tym bardziej dobrych bohaterów. Może jednak jest inaczej? Może ta dziewczyna jest inna? Lecz co najważniejsze - czemu nie widzi tego, co jest prawdą? Jak to możliwe, że ten gnojek zataja przed nią swoje czyny, tego Payne musiał się dowiedzieć jak najszybciej. Przecież zeznania ofiar nie kłamały, a nawet gdyby, to czemu ojciec tego zboczeńca wszystko zatajał? To były pytania, na które detektyw zapewnię nie pozna odpowiedzi. Jednak ona była mu potrzebna, jak inaczej zrozumie motywy działań ojca tego chłopaka.
- Myślę, że jesteś inna niż wszyscy bohaterowie i co najważniejsze, myślę, że mogę Ci zaufać. Wież mi lub nie, mało komu ufam. Sama powiedziałaś, że umysł człowieka składa się z warstw, więc może on ukrył swoje czyny w jednej z nich? Nie pomyślałaś o tym? - teraz, gdy rozmowa stała się nieco luźniejsza, Max ze spokojem wyciągną paczkę papierosów, wziął do ust jednego i go podpalił.
- Wcześniej nazwałaś mnie "bohaterem", pamiętasz? Teraz, gdy Ci ufam, chcę abyś zajrzała w moją głowę. Chcę, żebyś zobaczyła czemu robię to wszystko - czemu zabijam, jestem teraz tu, a nie śpię jak każdy porządny obywatel. Tylko ostrzegam, nie przeraź się. Spróbuj zrozumieć i dopiero wtedy mnie osądzaj.
Max miał nadzieję, że nie popełnił błędu ufając bohaterce. Miał też nadzieję, że dziewczyna nie rozerwie jego głowy od środka, lub nie zmieni go w warzywo niezdolne do normalnego funkcjonowania. W końcu w jego głowie było sporo brudów. Payne pamiętał, jak raz udał się do psychologa zaraz po dokonaniu zemsty na zabójcach jego rodziny. Ten zapytał go jak wyglądała najgorsza śmierć zgotowana jednej z ofiar jego wendetty, psycholog nieomal zwymiotował, gdy usłyszał jak Max wciskał do ubikacji głowę jednego z alfonsów jednocześnie traktując jego plecy spinaczem biurowym. Tak, do była przesada ze strony detektywa, ale cóż, jeżeli ktoś traktuje twoja głowę kijem bejsbolowym trudno jest nie chować urazy.
- Zobacz i spróbuj zrozumieć - przez głos detektywa przebijała się lekka gorycz, lecz wiedział, że teraz nie ma odwrotu. Skoro zaufał tej istocie i poprosił ją o zobaczenie wnętrza jego głowy, to nie odwrotu. Należy doprowadzać sprawy do końca. Wszystkie sprawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
M'gann M'orzz



Liczba postów : 89
Data dołączenia : 22/05/2014

PisanieTemat: Re: Stare Hale Magazynowe   Pią Sie 26, 2016 3:03 pm

M'gann zmarszczyła lekko czoło, jednocześnie śledząc wzrokiem wyjmowanie z paczki kolejnego papierosa, ale w żaden sposób nie skomentowała tego gestu. Nie była do tego przyzwyczajona, w jej otoczeniu mało kto palił, a nawet jeśli, to nie przy niej - z tego prostego względu, że większość z tych osób posiadała wystarczająco dużo wyczucia. Nie mogła oczywiście winić tych, którzy po prostu nie wiedzieli, a wolała nie zwracać im uwagi...
- Nie bohaterem, tylko vigilante. To nie jest to samo. A przed chwilą mówiłam też, że potrafię przebić się przez zabezpieczenia, które ludzkie umysły same w sobie wprowadzają, aby bronić się przed nieprzyjemną prawdą - sprostowała, bo mimo wszystko obie te kwestie wydawały jej się być dość istotne, szczególnie w tych okolicznościach. Nie wchodziła już w szczegóły, nie wyjaśniała różnic pomiędzy poszczególnymi terminami czy swoich własnych przystosowań do zaglądania do umysłów innych istot, ale same fakty postawiła jasno. To było ważne.
Prawdę mówiąc Marsjanka nie posiadała również żadnych oporów przed spełnieniem życzenia detektywa. Nie musiał jej tego nawet dwa razy powtarzać, ostrzegać jej czy namawiać. Wystarczyło jedynie, że wyraził taką chęć - bo w końcu przed telepatycznym komunikowaniem się z innymi istotami Megan powstrzymywało tylko i wyłącznie to, że mogły sobie one tego nie życzyć. Dla niej natomiast było to wręcz naturalniejsze od rozmawiania z kimś na głos.
Nie ostrzegała mężczyzny, że przystępuje do działania. Zamiast tego od razu wkroczyła do jego głowy, najpierw przemykając wśród jego bieżących myśli, które jednak nie przyciągnęły jej zainteresowania. Pokrywały się z zachowaniem policjanta i szczerze powiedziawszy kosmitka sama mogła je odgadnąć - nie wspominając już o tym, że to nie one stanowiły przecież jej główny cel.
Dalej były wspomnienia. Dziewczyna nie miała pewności odnośnie tego, jakich dokładnie wydarzeń powinna w nich szukać, na którym momencie z przeszłości detektywa się skupić. Już po samej dyskusji z nim wiedziała, że ma do czynienia z mordercą, który uważał, że działa w słusznej sprawie - i na tej podstawie domyślała się tego, czego powinna się spodziewać w jego pamięci. Nie myliła się.
M'gann żyła dłużej, niż wskazywałby na to jej wygląd, a sporą część swojego życia spędziła na Marsie. Tam była świadkiem wyniszczającej wojny pomiędzy dwiema spokrewnionymi ze sobą rasami. Biali Marsjanie byli istotami stworzonymi do walki - potężnymi, agresywnymi, brutalnymi... Budzącymi postrach w kosmosie. Mimo to nie okazywali sadyzmu. Kaleczyli i zabijali swoich przeciwników, lecz nie znęcali się nad nimi bez potrzeby. Takie nastawienie i zachowanie Megan poznała dopiero po przybyciu na Ziemię - i do tej pory nie potrafiła go w pełni zrozumieć.
W związku z powyższym dziewczyna nie mogła powiedzieć, że brzydziła się obrazów, które ujrzała, zapachu krwi, który tkwił w pamięci Payne'a... Nie z takimi rzeczami miała już do czynienia. Mimo to sama idea tego, co Ziemianie potrafili robić swoim braciom i siostrom - to było dla niej na swój sposób straszne. I smutne.
Zagłębienie się jeszcze bardziej we wspomnienia mężczyzny pozwoliło kosmitce dotrzeć w końcu do źródła jego działań. W tym momencie nie była już nawet zaskoczona. Niemalże od samego początku - jeszcze w pubie - domyślała się, że musiało go spotkać coś... Osobistego. Teraz po prostu poznała szczegóły... I przez to nie mogła oprzeć się porównaniu jego sytuacji ze swoją własną. Wyraźnie widziała tę paralelę.
- Współczuję ci. Nie tylko tego, co spotkało twoich bliskich, ale przede wszystkim tego, co to z tobą zrobiło. Naprawdę uważasz, że to, iż twoja rodzina została zabita, daje ci prawo ścigać i pozbawiać życia nie tylko jej morderców, ale i każdego, kto w jakimś stopniu ich przypomina? W takim wypadku ja powinnam zaatakować osoby odpowiedzialne za rządzenie tym krajem - skomentowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Max Payne



Liczba postów : 13
Data dołączenia : 16/07/2016

PisanieTemat: Re: Stare Hale Magazynowe   Sob Wrz 10, 2016 1:24 am

Słowa dziewczyny nie wywarły na Maxie żadnego wrażenia. Jej współczucie nie znaczyło nic, nie miała ona pojęcia jak to jest widzieć ciała dziecka i żony w domu, jak to jest czuć się martwym za życia. Nie miała pojęcia jak może czuć się człowiek, któremu wyrwano sporą część duszy. Mogła go osądzać, ale na pewnie nie miała prawa udawać współczucia. Nie miał pojęcia, czemu ona uważała go za schizofrenika? "Daje ci prawo ścigać i pozbawiać życia nie tylko jej morderców, ale i każdego, kto w jakimś stopniu ich przypomina?" - te pytanie dudniło w jego głowie niczym pociąg metra sunący po torach. Nie, nie zabijał ludzi podobnych do zabójców jego rodziny, ci już dawno byli martwi, on tropił i likwidował szumowiny, odpady społeczne.
- Masz mnie za wariata? Możesz powiedzieć o mnie wiele - że jestem na dnie, że leżę w rynsztoku, ale nie możesz nazwać mnie wariatem.
W tym momęcie Paynie mógłby sięgnąć po broń, przystawić ją sobie do głowy i strzelić. Mógł to zrobić tysiące razy przez te wszystkie lata swojej samotności. Nie zrobił tego jednak, miał misję, a obowiązek jej wykonania nie pozwolił mu się poddać.
- Chcesz walczyć z rządem? Proszę bardzo. Sam bym to zrobił, jednak mam dość rozumu, aby ocenić kaliber rywala. Nie porwę się z motyką na słońce. A podobno to ja jestem szalony. - w tych słowach przebijała się aż nadto widoczna ironia. Nie miała ona jednak obrazić rudowłosej dziewczyny, a jedynie w szczery sposób pokazać jej prawdę.
Nie można od tak odstrzelić kilku ważniaków nie wzbudzając ty samym podejrzeń innych. Władza jak bardzo skorumpowana by nie była, starała się utrzymać porządek.
- Powiedz, kto jest gorszy - szef mafii odpowiadającej za większość przestępstw w tym mieście, czy człowiek walczący z nim i starający zapobiec rozrastaniu się jego potęgi? Kto jest gorszy? Ten, który idąc drogą zła stoi w świetle, czy ten, który czyniąc czyniąc dobro stoi w cieniu? - był ciekaw jej odpowiedzi, ciekawiło go jak poradzi sobie z sytuacją, w której ją postawił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stare Hale Magazynowe   

Powrót do góry Go down
 
Stare Hale Magazynowe
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Stare Opuszczone Mieszkanie
» Stare Lochy
» Rozłożyste drzewo nad jeziorem
» Opuszczony dom
» Stare, spalone zeszyty Nailaha

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Stany Zjednoczone :: Nowy Jork-
Skocz do: