PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dolina Łez

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Dolina Łez   Sob Mar 08, 2014 5:16 pm

First topic message reminder :



Olbrzymi las - i to nie tylko pod względem zajmowanego przez niego terenu, lecz także chociażby wielkości występujących w nim roślin. Grzyby, paprotki czy kwiaty wysokości dorosłego człowieka wydają się być tutaj normą, ba, wręcz standardem - więc proporcjonalnie drzewa zdają się dosłownie sięgać nieba. Nie tylko one zresztą są przerośnięte. Po całej okolicy walają się naprawdę spore kostki do gry czy elementy domina. Niektóre z nich są zwyczajnie zawieszone w powietrzu. Przez cały las przebiega strumień, na którym ukształtowanie terenu wymusiło wicie się i opadanie licznymi wodospadami. Przy jednym z nich stoi natomiast częściowo pokryty mchem posąg - przedstawiający młodą dziewczynę, z której oczu wypływają "łzy" łączące się z resztą wody.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Harley Quinn

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 02/04/2013
Wiek gracza : 22

PisanieTemat: Re: Dolina Łez   Nie Wrz 07, 2014 10:41 am

Prawdopodobnie - na słowa Zielonej Strzały - Harleen ukłoniłaby się w jakże teatralnym geście, gdyby nie to, że była zmuszona machaniem wokół siebie czy też trzymaniem liny, ażeby czasem nie zlecieć. Ciężkie w tym momencie miała życie i z chęcią pomarudziłaby, gdyby mogła. Zdążyła jednak uświadomić sobie, że bywało gorzej. O wiele gorzej. Choćby wtedy, gdy padła kilkukrotnie ofiarą niszowych żartów Jokera.
Palcem wskazującym i kciukiem zacisnęła nozdrza, krzywiąc się. Przez moment rozważała to, by nie rozchylić warg, ale nie wiedziała, co jest gorsze.
Kiedy Oliver zwrócił się do Canary, ta nie zdążyła nawet odpowiedzieć i zaraz zniknęła pod taflą wody. Bardziej Harley Quinn zdziwiło to, jaki ciecz uzyskała kolor na ułamek sekundy. Dosyć ostrożnie przysunęła się na skraj, chcąc przyjrzeć się temu dokładniej.
Zaraz odwróciła spojrzenie na towarzysza.
- No chyba nie powiesz mi, że u niej myślenie owocuje w tym, że zostaje akurat w takim momencie strącona przez stado jakichś dziwnych owadów - prychnęła w jego stronę nieco podniesionym głosem. - Co teraz? Chcesz po nią zejść czy zeskoczyć? - spytała, bo jednak wiadomym było, że łucznik prędzej zajmie się Kanarkiem niźli wariatką, którą nie była! Harley? Nigdy.
- Trzeba uważać na te owady. Mogą wrócić niedługo - mruknęła pod nosem, prostując się delikatnie. Quinn sięgnęła do swojej torby, którą przewiesiła przez ramię, zacieśniając klamrę i zwężając długość paska. Poprawiła rękawiczki na swoich dłoniach i stanęła swobodnie, patrząc to na Zieloną Strzałę, to na taflę wody. - Może szybciej się zastanawiaj? - no tak, tak. Ona nie należała do zbyt cierpliwych osób. Poza tym - nie mogła stać bezczynnie!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Dolina Łez   Nie Wrz 07, 2014 8:37 pm

Owady umknęły dosłownie na wszystkie strony i przez chwilę krążyły wściekle wokół Green Arrowa i Harley Quinn, trzymane na dystans około trzech metrów przez paskudny zapach ze strzały, ale jednak na tyle uparte, że nie chciały odpuścić i tak po prostu sobie odfrunąć. Mimo wszystko odór nie mógł utrzymywać się wiecznie - a więc należało działać i to szybko.
Green Arrow, który w pierwszej chwili ledwo co powstrzymał się przed skokiem za Kanarkiem, rzucił teraz okiem ku Harley; od razu widać było, że coraz bardziej irytowało go zachowanie kobiety, zapewne po części z powodu sytuacji, w której znalazła się właśnie Black Canary.
-Nie wiem co robisz ty, ale ja po nią schodzę- oznajmił, a następnie dobył kolejnej strzały - z przymocowaną do niej linką - i szybko ulokował ją w pobliskim drzewie. Pociągnął dwa razy na próbę, ale nie zwlekał już dłużej, natychmiast zeskakując ku tafli wody, zjeżdżając w ten sposób na linie.... Co okazało się być średnim pomysłem, gdyż owady natychmiast rzuciły się ku niemu całym stadem, pracując nad strąceniem także i jego. Z drugiej strony dawało to Harley moment na ewentualne zmycie się w - być może - bezpieczniejsze miejsce...

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harley Quinn

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 02/04/2013
Wiek gracza : 22

PisanieTemat: Re: Dolina Łez   Wto Wrz 23, 2014 12:00 am

Wiedzieć trzeba jedno: Harley Quinn jaka by nie była (infantylna, złośliwa, krzykliwa) to można jej dać cechę, jakiej nie lubiła każda - no, przynajmniej większość - kobieta. Mianowicie to, że nie przepadała za robalami. I choć mogły wydać jej się na początku urocze, kochane to jednak z czasem traciła cierpliwość. Zwłaszcza, gdy te mknęły wokoło jej twarzy, czasem chcąc wręcz w nią wlecieć. Stąd też blond psychiatra trzymała uniesioną, zgiętą w łokciu rękę tak, by przysłaniać część twarzy, ale mając widok na wszystko, co chce.
Quinn była wyraźnie niezadowolona z tego zachowania. Gdyby nie to, że Canary w tym momencie spartoliła - w jej mniemaniu, gdyż pewno była poddenerwowana - to nie byłoby problemów! Jeszcze te zachowanie Arrowa pozostawało wiele do życzenia. Co za człowiek...
- No to powodzenia - palnęła bezmyślnie i nawet mu zasalutowała, o dziwo nie uderzając siebie przy tym w twarz.
Harleen przyglądała mu się w zastanowieniu, kiedy przygotowywał się do skoku. Gdy Zielona Strzała wykonał swój ruch, a owady poleciały za nim niczym oszalałe, to blondynka szybko się rozejrzała. Chciała spojrzeć w dół, jednakże po chwili uznała, że ma czas dla siebie i ma szansę. To się liczyło przede wszystkim.
Pamiętając więc o tym, że miała linę, którą przywiązała do szlufki spodni. Nie po to, by ta ją utrzymywała, a po to, by miała szansę szybkiej reakcji na ewentualne oderwanie.
Torbę poprawiła, płaszcz właściwie do połowy schowała i widząc, że jeszcze trochę stromej górki ją czeka - postanowiła pobiec. Pobiec, podskoczyć - byle susem dotrzeć znacznie wyżej, do szczytu wodospadu, a tam do skał, z których powstał "posąg".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Dolina Łez   Wto Wrz 23, 2014 2:33 pm

Jako że Harley oddaliła się od krawędzi i zdecydowała się wykorzystać wolną od owadów chwilę, aby wspiąć się wyżej, siłą rzeczy nie mogła dojrzeć cóż takiego stało się dalej z napastowanym przez chmarę Green Arrowem. Może to dobrze, może nie - grunt, że w pewnym momencie usłyszała tylko niosący się ponad szumem wody okrzyk mężczyzny, zakończony całkiem głośnym: plum! Z tego blondynka mogła wnioskować, iż bohater podzielił los swej ukochanej.
Przez ten czas Harley udało się przedostać na górę - a mianowicie na kamienne podłoże przy samej krawędzi wodospadu. Dalej zaczynała się już gęsto porośnięta roślinnością wilgotna ziemia, na której tu i ówdzie dało się dostrzec odciśnięte ślady butów - a czasami nawet gołych stóp. Nie było ich może bardzo wiele, ale jednak wszystkie prowadziły w górę rzeki - czy też może strumienia, trudno orzec. Była to więc jedna z możliwych do obrania dróg... Ale innych opcji również nie brakowało - stety, niestety.
Z góry kobieta mogła jeszcze lepiej obejrzeć sobie okolicę. U podnóża wodospadu znajdowało się coś na kształt jeziora z kilkoma wysepkami, a teren z każdej strony ograniczały skały. Innymi słowy - z dna wgłębienia najwyraźniej można się było udać tylko w górę... O ile jakieś przejścia nie były zasłonięte lub po prostu niewidoczne pod tym kątem... A to ostatnie akurat wcale by nie zaskakiwało, bo zakamarków było pełno.
Poszczególne półki skalne dookoła wgłębienia zdawały się być z kolei umieszczone w taki sposób, że - z pewnym wysiłkiem, ale jednak - można by się było po nich wspinać i przeskakiwać między nimi, aby wybrać się w praktycznie dowolnym kierunku... Ale zawsze w las, między olbrzymie drzewa.
W dodatku ciche brzęczenie owadów mimo wszystko nie ustawało; wciąż kręciły się w pobliżu, nawet jeśli chwilowo nie interesowały się Harley... Lecz kto wie? Na jej widok mogły przecież spróbować zaatakować ją ponownie.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harley Quinn

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 02/04/2013
Wiek gracza : 22

PisanieTemat: Re: Dolina Łez   Sob Lis 08, 2014 1:51 pm

Harleen całkiem zgrabnie - jak na gimnastyczkę artystyczną przystało - przemierzyła odpowiednią odległość, dosyć prędko znajdując się tam gdzie powinna. Przynajmniej w połowie do miejsca docelowego. Wypadałoby napomknąć, że jasnowłosa ubolewała nad tym, iż nie mogła zobaczyć, co się działo z jej “towarzyszem”, jednakże wystarczająco wyobraźnia podziałała, kiedy usłyszała jego krzyk i charakterystyczny dźwięk wody, gdy ktoś do niej wpada. Zmotywowało ją to w jakimś stopniu, aby ruszać się zwinniej i szybciej decydować.
Quinzel więc po niedługim czasie, któremu towarzyszyły sprężyste kroki i nucenie jakiejś podrzędnej piosenki, znalazła się na tym kamiennym podłożu. Lina, którą wcześniej przywiązała do jednej ze szlufek spodni - już dawno została rozwiązana, gdyż nie ułatwiała kobiecie poruszania się. W takim tempie, jakiego to dokonała, już z pewnością. Materiał był już i tak zbędny, gdyż przy odcięciu - niewielka długość by pozostała.
Harley Quinn wsparła ręce o swoje biodra, czując się pewniej na tym podłożu. Odetchnęła ciężko i rozejrzała się. Wszędzie gęsta roślinność, zieleń kojarząca jej się z Jokerem, na którego myśl zacisnęła usta w niezadowoleniu i oburzeniu, że do takowej myśli dopuściła.
Kobieta podeszła do brzegu kamienia, chcąc wyjrzeć, co się dzieje na dole. Tego jednak nie uczyniła, rozmyślając się po chwili.
- Którędy ruszyć… - powiedziała cicho, do siebie. Tak, by w razie czego swoim głosem nie przywołać czasem tych owadów, bo były one zbędne. Zauważyła dróżkę, nieco wydeptaną i półki skalne. - Uh, okej. Ene, due… a dobra! - szybko machnęła dłonią i zachichotała. Schowała płaszcz do torby, z której wyciągnęła niewielki, ale za to ostry i z dobrego materiału, sztylecik. Torbę z powrotem przewiesiła przez ramię i poprawiła kitę, mocniej zawiązując gumkę na swoich włosach.
Stwierdziła, że ruszy półkami skalnymi. Trochę takiego sportu jej się przyda i uznała, że jeśli jakieś wygodniejsze przejścia są ukryte - to właśnie będą tam. Toteż ostrożnie, ale przy tym i pewnie, doskoczyła do pierwszej półki, trzymając mocno za powyższą, jeśli takowa się pojawiła. Byleby nie spaść i nie zwrócić na siebie uwagi tego obrzydlistwa na dole.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Dolina Łez   Sob Lis 08, 2014 2:50 pm

Wszystko wskazywało na to, że Harley została w olbrzymim lesie sama - to znaczy przynajmniej pod względem ludzi, bo ciężko byłoby założyć, iż brakowało w nim innych stworzeń, zaczynając chociażby od tych natrętnych owadów. Z jednej strony blondynka nie musiała się o nikogo martwić, z drugiej - nie mogła liczyć na niczyją pomoc. Każdy kij ma dwa końce.
Przeskakiwanie między poszczególnymi półkami skalnymi - w tym niektórymi zawieszonymi bezpośrednio w powietrzu, bez jakiejkolwiek podpory - nie należało do najłatwiejszych zadań, lecz na szczęście Harleen posiadała do tego odpowiednie przygotowanie fizyczne i była w stanie sobie z tym poradzić.
Z góry miała świetny widok na wgłębienie u podnóża wodospadu; w końcu woda musiała z niego jakoś uchodzić, więc musiały istnieć jakieś przejścia... I rzeczywiście, z czasem blondynce udało się zaobserwować kilka bardzo wąskich - i częściowo zalanych - szczelin między skałami. Gdyby zdecydowała się zejść na dół, to zapewne mogłaby spróbować się przez nie przecisnąć... Ale to mogłoby ściągnąć uwagę roju. Bardziej niepokojący był zresztą inny widok - na to, co znajdowało się poza terenem lasu...
Problemy zaczęły się w momencie, gdy jedna z niewielkich i lewitujących w powietrzu półek... Rozpadła się pod wpływem dotyku, kiedy Harley się jej chwyciła. Grawitacja zrobiła swoje i kobieta zaczęła spadać, a co gorsze - nie nad wodą, lecz nad jedną ze sporych skał otaczających zbiornik... Wszystko wskazywało na to, że źle się to dla niej skończy, lecz jakieś dwa metry nad ziemią Harleen poczuła od spodu uderzenie powietrza - na tyle silne, że nie tylko na moment ją zatrzymało, ale i nieco uniosło. Och, zaraz później blondynka tak czy siak wylądowała na kamienistym podłożu, jednakże ze zdecydowanie mniejszej - i stosunkowo niegroźnej - wysokości.
Znalazła się teraz mniej więcej na wysokości tej półki, na której wcześniej się obudziła, choć po drugiej stronie wodospadu. Z tego miejsca w dalszym ciągu mogła kontynuować wspinaczkę. Dane jej też było zauważyć, iż rój najwyraźniej się rozproszył. Część owadów latała jeszcze w pobliżu, ale było ich o wiele mniej.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos


Ostatnio zmieniony przez Lucifer Morningstar dnia Pią Lut 13, 2015 3:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harley Quinn

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 02/04/2013
Wiek gracza : 22

PisanieTemat: Re: Dolina Łez   Pią Lut 13, 2015 1:00 am

Harleen po rozejrzeniu się raz jeszcze, westchnęła ciężko. Zastanawiała się, co powinna była zrobić, jak zareagować. Świadomość, że pozostała samej sobie z jednej strony ją radowała, z drugiej odrobinę przytłaczała. Bądź co bądź, ciężko jej było się nie odzywać i nie słyszeć jakiegokolwiek głosu swojego rozmówcy. Nie powinno więc to nikogo dziwić, że czasem Ivy miała ochoty ją udusić swoimi pnączami. Podobnie ten drugi, o którym blondynka nie chciała rozmyślać.
Mimo to, Quinzel nie wyglądała na spanikowaną. Z torbą przewieszoną przez ramię i wyrzuconą na plecy, spacerowała i powoli, i ostrożnie, jakoby spodziewała się pułapki. Jednej, dwóch czy nawet dziesięciu. Nie znała tego miejsca, nie było ono normalne, więc musiała się wszystkiego spodziewać, pozostać z otwartym umysłem, jak to sobie tłumaczyła. Była psychiatra rozejrzała się po okolicy. Zdziwiona, przesunęła spojrzeniem zza łuk wodospadu, by właściwie dostrzec - nicość. Odniosła wrażenie, że jakby tylko razem z wodą pomknęła ku dołowi to spadałaby długo, długo, aż chyba padłaby z nudów! Takie przynajmniej były jej wnioski na tę chwilę!
Gdy jednak chciała chwycić się kolejnej półki skalnej, nie spodziewała się, że ta ukruszy się pod naciskiem jej palców. Już czuła, jak leci w dół, a wrzask - w przypadku Harley z pewnością i donośny, i mocny - rozległ się po całej dolinie, jakby miał lada moment wybudzić wszystkich z letargu. Wszystkich, o których ona sama nie wiedziała.
Zdziwiła się jednak tym, że zamiast zderzyć się nieziemsko boleśnie z twardą powierzchnią, która ukróciłaby jej żywot, poczuła pod sobą puch, niewidzialny, i lekki podmuch, jaki wyniósł ją na kładkę. Na początku myślała, że znalazła się w punkcie wyjścia i już chciała przekląć wszystko, co tylko może. Okazało się jednak, że była odrobinę wycofana. Zanim podniosła się i ponowiła wspinaczkę, rozejrzała się po okolicy. Mniejsza ilość owadów podniosła ją na duchu z pewnością, choć też zaraz zastanowiła: gdzie mogły się znajdywać, jak szybko mogą do niej dotrzeć?
Z takimi też pytaniami blondynka podniosła się z klęczek i zaczęła ponownie wspinaczkę. Zanim jednak ruszyła od razu w górę, postanowiła znaleźć coś wygodniejszego - może jakieś pnącza czy gałąź lub korzeń drzewa, wokoło którego mogłaby owinąć materiał i sunąc go ku górze, wspinać się znacznie szybciej. Także przy tym zadbać o to, by następnym razem nie runąć od razu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Dolina Łez   Pią Lut 13, 2015 3:14 pm

Przy półce skalnej, na której ostatecznie wylądowała Harley, rzeczywiście znajdowały się pnącza ciągnące się po ścianie w górę. Przypominały bluszcz i na pierwszy rzut oka sprawiały wrażenie dość delikatnych, opadały zaś na tyle nisko, że po podskoczeniu dałoby się je pochwycić... Tylko czy tak gwałtowna czynność ich nie rozerwie? Zawsze można też było wykorzystać resztę otoczenia - przeturlać kamienie czy przerośnięte kostki domina, aby się podsadzić. Były co prawda dość ciężkie, ale nie zostały w żaden sposób przytwierdzone do gruntu.
Owady na szczęście trzymały się póki co z daleka - nie zaalarmował ich nawet krzyk kobiety. Co prawda jeden czy dwa przeleciały dość blisko, ale póki co się nią nie zainteresowały... Jeszcze. Za to ponad głową Harley - być może na tej położonej wyżej półce, a może po prostu gdzieś w pobliżu niej - rozległo się ciche klikanie. Niestety droga prowadziła teraz głównie w dwie strony: w dół, do jeziora - albo właśnie na górę.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harley Quinn

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 02/04/2013
Wiek gracza : 22

PisanieTemat: Re: Dolina Łez   Pią Lut 20, 2015 8:27 pm


Harleen spojrzała na te pnącza przypominające bluszcz. Aż coś serce jej ścisnęło z tęsknoty za Reddie, której już trochę czasu nie widziała. Naprawdę się za nią stęskniła. Chyba znacznie szybciej wróci do Gotham niż miała w zamiarze.
Podeszła do tej ścianki, wyciągając rękę jak tylko mogła i chciała podskoczyć. Odniosła jednak wrażenie, że lepiej nie ryzykować z tym, co oferuje ten las. Odwróciła się plecami do ściany pnączy, patrząc na otoczenie. Dostrzegła chyba ze dwie kostki domina, nieco przerośnięte, w tym jedna była chyba połamana w połowie. Jakby coś ciężkiego na nią spadło. Zauważyła też kamienie, ale uznała, że to pierwsze jest łatwiejsze do przeniesienia. Z pewnością wolała się wspinać niż schodzić; widok ją ciekawił!
Harleen więc dobyła ze swojej torby liny, podchodząc do całej kostki domino, którą obwiązała skrawkiem grubego sznura. Spojrzała po podłożu w nadziei na to, że dostrzeże wilgotniejszą, tym samym łaskawszą w przeciąganiu, ścieżkę. Jeśli nie - wtedy wzięła się do roboty i zaczęła ciągnąć za sznur, cofając się niewielkimi kroczkami pod bluszcz.
Zanim jednak wzięła się za ułożenie jednej na drugiej, ogarnęła wszystkie kości (w tym tę całą, już pod ścianą oraz dwie połówki) tak, by musieć teraz przenieść. Gdy próbowała dźwignąć jedną z połówek na powierzchnię tej największej - sapnęła głośno i spróbowała z kucków, dosuwając ją do ścianki. Dopiero przy drugiej połówce usłyszała klikanie.
- A co to? - powiedziała do siebie i zaraz dosunęła połówkę, by zwinąć linę, schować do torby, którą zamknęła i przewiesiła. Poprawiła swoje rękawiczki i potargała palcami włosy u czubka głowy, po czym zgrabnie wskoczyła na kostki, niewielki stos, który został z nich wytworzony.
Mogąc chwycić za pnąca, upewniła się, że są mocniejsze niż jej się wydawało. Nieważne czy tak było, czy nie - Harley miała zamiar je jakoś spleść, na wzór warkocza, by powstały sznur był silniejszy. Zanim do tego przystąpiła, rozchyliła poły bluszczowej kotary. Jakby chciała sprawdzić czy coś za nimi jest - jakieś zwierzę, może wąskie przejście w tej skale? Cokolwiek!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Dolina Łez   Sob Lut 21, 2015 9:30 pm

Nie było to najłatwiejsze, bo kostki domino mimo wszystko swoje ważyły, ale w końcu Harley udało się je przesunąć i ułożyć jedna na drugiej, aby następnie się na nie wspiąć - i złapać za bluszcz. Niestety za nim nie znajdowało się nic ciekawego, ot, po prostu trochę wolnej przestrzeni, a dalej już tylko zwykła skała. Po spleceniu roślina zdawała się wystarczająco silna, aby z niej skorzystać...
Klikanie jednak nie ustawało - i kiedy Harleen wyjrzała na wyższą półkę skalną zrozumiała dlaczego. Otóż w oddaleniu może trzech metrów od krawędzi łaziło sobie po niej jakieś stworzenie, które na pierwszy rzut oka przypominało przerośniętą mrówkę... To znaczy: gdyby mrówki nosiły na sobie mundury, a w łapach trzymały muszkiety z bagnetami. Stwór mierzył jakieś półtora metra wzrostu - i niestety również zauważył blondynkę. Od razu obrócił się przodem w jej stronę i wycelował w nią z broni - a następnie oddał pierwszy strzał.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harley Quinn

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 02/04/2013
Wiek gracza : 22

PisanieTemat: Re: Dolina Łez   Czw Lut 26, 2015 5:15 pm

Biedna Harley się zasapała i pomęczyła trochę, aczkolwiek pragnienie jak najszybszego wydostania się, co jednak poprzedzone było dziecięcą ciekawością - robiło swoje; dodawało odrobinę adrenaliny i człowiek jakoś to ustawił.
Nic nie zauważyła. Uznała więc, że może się wspinać. Harleen oplotła raz dłonią ten sznur z bluszczu, a potem zaczęła się ostrożnie wspinać za jego pomocą. Patrzyła dokładnie tam, gdzie stawia stopy, ażeby nie zrobić sobie większej krzywdy.
Zanim wsparła się o docelową półkę skalną, jakoś postarała się zahaczyć swoją talię o bluszcz, by w razie poślizgnięcia się - mieć szansę zareagować i złapać za wysunięty skrawek skał. Wtedy dopiero pozwoliła sobie na to, aby siłą rąk unieść się i zobaczyć... to coś. Przyglądała się temu, a kiedy się zwrócił...
- Co do... - rzuciła na jednym wydechu, bo zaraz w nią wycelował i strzelił.
Blondynka miała w zamiarze się opuścić, trzymając za sznur z bluszczu i odbić od ścianki, by móc dojrzeć jakąś półkę - oddaloną w prawo czy w lewo - by się na niej zatrzymać. Chciała wtedy przejrzeć torbę i znaleźć gaz paraliżujący, który rzuciłaby tam na górę, choć nie miała pewności czy to zadziała. Także nie wiedziała czy żołnierska mrówka będzie wiedziała gdzie ruszyć, czy będzie stała w tym samym miejscu, w którym zauważyła ją Quinzel.
Tak czy siak, była psychiatra postanowiła spróbować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Dolina Łez   Pią Lut 27, 2015 7:22 pm

Opuszczenie się z półki stanowiło o tyle dobry pomysł, że pozwoliło Harley uniknąć pocisku - który przeszył powietrze w punkcie, w którym jeszcze dosłownie przed sekundą znajdowała się jej głowa. Innymi słowy - było blisko. Niestety nie mogło pójść za gładko, dlatego też prędko okazało się, że pnącza nie wytrzymały gwałtowności tego manewru - nadrywając się w pół drogi. Blondynce udało się więc jeszcze odbić od ścianki, ale lądowanie na niższej - i skierowanej nieco na lewo - skale nie należało do najprzyjemniejszych... Wręcz przeciwnie - było twarde i niezbyt pełne gracji.
W tym czasie mrówka zdążyła zbliżyć się do krawędzi, za którą dopiero co zniknęła jej ofiara - i to z kolei był jej błąd, gdyż gaz paraliżujący okazał się działać na nią wyjątkowo dobrze. Kto by pomyślał, że owad będzie na coś takiego podatny? A jednak oczy mrówek wcale nie różniły się aż tak bardzo od ludzkich, a i układ oddechowy - złożony z tchawek - również nie stanowił większego zabezpieczenia przed działaniem gazu. Stworzenie odsunęło się natychmiast, wydając z siebie przy tym głośny, klekoczący odgłos - niemiły dla ucha. Ślepia zacisnęło mocno; najwyraźniej piekły i nic dziwnego. Mimo to bestia nie wypuściła z łap broni i w najgorszym wypadku mogłaby zacząć z niej strzelać na ślepo - jeśli poczuje się zagrożona - a to też niekoniecznie skończyłoby się najlepiej...
Nie wspominając już o jeszcze jednej kwestii, a mianowicie: mrówki żyły zazwyczaj w stadach. Naprawdę sporych stadach, z wojownikami, robotnicami i królową. Dlaczego ta była tutaj sama? O ile była?

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harley Quinn

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 02/04/2013
Wiek gracza : 22

PisanieTemat: Re: Dolina Łez   Czw Mar 05, 2015 12:22 am

Harleen jak tylko upadła na półkę skalną, może nie zawyła głośno, ale zdusiła w sobie taką chęć. Z jej gardła natomiast wyrwało się jęknięcie przepełnione bólem. Dobrze, że nie było tutaj nikogo, kto wiedział o zdolnościach byłej psychiatry. Zapadłaby się pod ziemię ze wstydu, a najpewniej zaczęła wykręcać, że to było u niej zamierzone.
Quinn zakryła pół buzi przedramieniem, jakby się obawiała, że może ten gaz się odbije i na nią spadnie. Na szczęście takie coś nie miało miejsca i jedynie skrzywiła się słysząc odgłos mrówki. Musiała jednak zastanowić się, co zrobić dalej, skoro ta była chwilowo unieszkodliwiona, a pnącza naderwane.
Rozejrzała się, by znaleźć jakąś szczelinę, bynajmniej po to, by wcisnąć w nią stopę. Miała nadzieję, że trafi na taką, do której mogłaby się wcisnąć cała. Chciała bowiem spróbować się wspiąć tak, że będąc opartą o jedną ścianę, powoli za pomocą rąk i nóg (których stopy stawiałaby na minimalnie wysuniętych skrawkach) wspiąć się na górę. Co prawda, to mogło być męczące, ale na tyle bezpieczne i wygodne, że pracując całym ciałem miała większe szanse, by szybciej dostać się na górze, choć nie wiedziała, co tam spotka.
Dopiero gdy zaczęła takową szukać, słysząc w głowie ten odgłos, pomyślała o tym, dlaczego ta mrówka była sama. Stąd nie miała szans zobaczyć, co jest tam na górze. Chcąc nie chcąc, musiała się wspiąć. Zadbała jednak o to, by w razie czego móc rzucić kolejnym gazem paraliżującym, a młot, którego trzon wystawał zza torby, mogła łatwo dobyć.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Dolina Łez   Czw Mar 05, 2015 12:13 pm

Szczelina, którą udało się znaleźć Harley była niestety dość płytka, ale - przy odrobinie ostrożności - powinna wystarczyć, aby z niej skorzystać i wspiąć się na górny poziom. Niewątpliwy plus stanowiło z kolei to, że w tym miejscu skała wędrowała wyżej - nie na półkę z mrówką, ale na jej sąsiadkę. Istniała więc całkiem spora opcja, że stwór nawet nie zorientuje się gdzie zniknęła blondynka...
Wspinaczka w taki sposób nie należała do najłatwiejszych. Rzeczywiście zajmowała sporo czasu, a spod stóp co i rusz sypały się kamyczki i fragmenty gruntu. Momentami takie obsunięcia sprawiały, iż Harleen traciła parę centymetrów postępu, jednakże na szczęście ani razu nie zleciała na sam dół.
Kiedy zaś kobieta wysunęła głowę ponad poziom półki - coś natychmiast ją za nią pochwyciło. Nie w sposób agresywny, wręcz przeciwnie - raczej tak, jak gdyby chciało ją po prostu podnieść. To "coś" okazało się być rękami kolejnej mrówki, tym razem pozbawionej broni. Robotnica? Bardzo możliwe.
Ważne jednak, że mrówka zdawała się niesamowicie zaskoczona tym, że główka Harley nie chce dać się oderwać od reszty ciała. Przez kilka sekund stworzenie wpatrywało się w nią rozszerzonymi ze zdziwienia ślepiami - a potem pociągnęło jeszcze raz, ot, dla pewności.
W tle z kolei kręciło się więcej mrówek - w większości również nieuzbrojonych. Zdawały się zbierać... Kamienie, z którymi podchodziły do jednej z krawędzi półki skalnej - takiej, która nie schodziła ani do zbiornika wodnego, ani do przepaści po drugiej stronie - i po prostu zrzucały je na dół.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harley Quinn

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 02/04/2013
Wiek gracza : 22

PisanieTemat: Re: Dolina Łez   Czw Mar 05, 2015 7:48 pm

Wędrówka mimo że mozolna i niekiedy przerażająca (bo za każdym razem, gdy tylko się obsunęła o kilka centymetrów już zaczęła zastanawiać się, jak złagodzić upadek!) męczyła Quinzel. Harleen było ciężko wspinać się razem z torbą, która odrobinę jej ciążyła znajdując się między tułowiem kobiety a jej nogami.
Gdy znalazła się odpowiednio wysoko, zdziwiła się tym, że coś nagle objęło jej głowę. Zezowała tak, jakby chciała spojrzeć na środek swojego czoła, a krzyk chwilowo ugrzązł jej w gardle, kiedy to palce kobiety mocniej zacisnęły się na skałach, w nadziei, że to może jej w czymś pomóc.
Gdy kilka razy została tak pociągnięta, w miarę lekko, to spojrzała na mrówkę nie mniej przerażona niż zdziwiona. Syknęła jednak głośno, gdy ta jeszcze raz ją pociągnęła. Blondynka odruchowo chwyciła za rączkę mrówki, jakby w nadziei, że ta ją wciągnie na skałę.
Mimo że nie miała szans na dokładne rozejrzenie się to dostrzegła inne mrówki. Nie spodobało jej się to, jak podchodziły do półki skalnej i zrzucały inne kamienie. Ba, mocniej zacisnęła dłoń, zaś drugą sięgnęła do trzonka swojego młota, by móc w każdej chwili go wyciągnąć, gdy zajdzie taka potrzeba. Starała się też wejść na tę półkę ostrożnie stawiając stopy i nadal trzymając się mrówki.
- Och, no cofnij się, no! - jęknęła do tego stworka, jakby sądziła, że ono ją zrozumie. Chociaż, może?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Dolina Łez   Pią Mar 06, 2015 4:45 pm

Zorientowanie się, że głowa Harley nie jest kamieniem zajęło wielkiej mrówce ładną chwilę; trudno orzec czy wynikało to z jej słabego wzroku, niewielkiej inteligencji czy po prostu z zaskoczenia. Grunt jednak, że chyba-robotnica puściła blondynkę, co ta mogła wykorzystać, aby wydostać się ze szczeliny i stanąć na nogach. W tym czasie zaś mrówka zaczęła wydawać z siebie klikający odgłos - unosząc przy tym łeb. Cóż miało to na celu? Dobre pytanie.
O dziwo stwór nie zaatakował Harleen. Pozostałe pracujące w otoczeniu mrówki również skupiały się na swoim zadaniu, w głównej mierze ignorując obecność kobiety. Strącały ze zbocza kamień za kamieniem, stopniowo przesuwając się po półce skalnej, najwyraźniej po to, aby dostać się do większej ilości głazów.
Przez krótką chwilę sytuacja prezentowała się... Bezpieczniej. A potem na skarpę zaczęły sprawnie wdrapywać się mrówki podobne do tej, którą Harley dopiero co potraktowała gazem i zostawiła w tyle - odziane w staromodne mundury i wyposażone w muszkiety z bagnetami. Czyli przybyło wojsko...
Część bojowych mrówek od razu wycelowała w blondynkę swe bronie, utrzymując jednak dystans - inne z kolei zbliżały się do niej powoli, najprawdopodobniej zamierzając skorzystać raczej z bagnetów, aniżeli z muszkietów. Mimo to - jeszcze nie atakowały.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Harley Quinn

avatar

Liczba postów : 62
Data dołączenia : 02/04/2013
Wiek gracza : 22

PisanieTemat: Re: Dolina Łez   Nie Mar 22, 2015 3:22 am

Harleen o wiele bezpieczniej czuła się, stojąc na - jak na razie - pewniejszym gruncie, choć wielkie mrówki niezbyt ją zachęcały do zacieśniania jakichkolwiek więzi. Blondynka uważnie rozejrzała się po okolicy, dostrzegając znaczącą liczebność pracownic, które bardziej przejęte były głazami i pomniejszymi skałami, jakie zaczęły zrzucać ze skarpy, na jaką niedawno się wspięła.
Blondynka, już teraz czujniejsza, wyciągnęła młot, który był całkiem imponujący. Choć masywny, z mocnych materiałów, to nie wydawał się jej szczególnie ciężki. Zapewne poprzez wielomiesięczne, jak nie letnie, korzystanie z takowego. Obuch młota był zaokrąglony. Jak na jednym wymalowane były kółka, które można by z łatwością skojarzyć jako te od hipnozy czy tarczy, tak na drugim prezentowało się kilka rombów. Brzegi obucha pomalowane były na czerwony kolor, a wzdłuż głównej części młota, przemknęła czarna, gruba linia. Trzon natomiast, w połowie drewniany (widać materiał), a w połowie "zapleciony" był czarną i czerwoną taśmą. Ot, charakterystyczny znak rozpoznawczy byłej psychiatry.
Blondynka oparła obuch o glebę, wspierając zaraz o niego podeszwę i spojrzała po mrówkach. Klikanie jednej z nich nie uszczęśliwiło Harleen, która - po zamknięciu torby, zmniejszeniu długości jej paska i przerzuceniu na plecy - złapała młot oburącz, co jakiś czas zerkając w stronę swojego bagażu. Wiedziała, że pozostało jej okoły czterech granatów paraliżując i nadprogramowe dwa, które miały rozśmieszyć i chwilowo oślepić; nie chciała ich jednak używać od razu. Nie miała pojęcia jak długo tutaj jeszcze będzie, jak daleka droga... i jak wiele przeszkód na nią czeka w postaci wojska mrówek.
Linę miała zaczepioną tak, by móc po nią sięgnąć, a przy pasie wokoło prawego uda, znajdywał się sztylet o charakterystycznym dla kobiety zdobieniu.
Cyrkówka - z braku laku taka nazwa - spojrzała w stronę mrówek-żołnierzy, przymrużając oczy. Nie podobało jej się to, jak w nią wycelowały, ani to, że inne zaczęły się zbliżać. Nie było łatwo jakkolwiek zareagować, więc Harley rozejrzała się raz jeszcze. W poszukiwaniu nad skałą, która nie została wzięta i zepchnięta przez żadną z mrówek na ewentualne skrycie.
Gwizdnęła cicho, jakby miała bardzo, bardzo nikłą nadzieję, że któraś z mrówek będzie ją rozumiała. Tak to planowała właściwie rozbiec się, odbić od skałki, aby wylądować na jednej z mrówek, chcąc złapać jej czułka czy też liną opleść i poprowadzić. Może to jej się uda? Jeśli nie - nadal będzie optować by się schować za skałą, i wtedy najwyżej po raz kolejny podejmie się próby,
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Dolina Łez   Nie Mar 22, 2015 1:37 pm

Sprawy potoczyły się szybko - i wręcz zaskakująco korzystnie dla Harley, przynajmniej początkowo. Otóż blondynce rzeczywiście udało się pochwycić liną jedną ze zbliżających się do niej mrówek, co wprowadziło mały zamęt w oddziale, który musiał wziąć poprawkę na nowe położenie celu. Niestety żadne ze stworzeń nie zareagowało na gwizdnięcie kobiety, ale w tym momencie nie miało to już raczej większego znaczenia... Skoro i tak doszło do walki.
Tak czy siak, siedząca na swoim improwizowanym "wierzchowcu" Harleen przez dosłownie sekundę czy dwie mogła się cieszyć udaną akcją... Lecz radość pewnie zakończyła się w momencie, gdy jej mrówka w panice ruszyła przed siebie - a konkretnie ku krawędzi półki skalnej. Najwyraźniej planowała wyeliminować zagrożenie kosztem własnego życia - dla dobra swojej rasy - gdyż nie zwolniła aż do chwili, gdy przekroczyła granicę... I razem z psychiatrą zleciała ze sporej wysokości prosto do zbiornika wodnego. W trakcie spadania Harley nie miała nawet czasu, aby skorzystać z liny, która zaplątała się wokół stworzenia.

[z/t i zaraz będzie mg w nowym temacie]

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dolina Łez   

Powrót do góry Go down
 
Dolina Łez
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Gospoda pod świńskim łbem
» Dolina Arrynów
» Dolina Trzech Jezior
» Zapomniana posiadłość

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Stany Zjednoczone :: Star City :: Plaot-
Skocz do: