PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Na zewnątrz kopuły

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Na zewnątrz kopuły   Wto Mar 04, 2014 2:15 pm

Dosłownie z dnia na dzień całkiem spory fragment miasta na obrzeżach Star City uległ nagłemu i niewytłumaczalnemu odcięciu od reszty obszaru. Z zewnątrz wygląda to obecnie tak, jak gdyby wyrosła nad nim mieniąca się granatem i fioletem wielka kopuła - złożona najwyraźniej z jakiejś formy energii, po której co i rusz przebiegają wiązki elektryczności, skutecznie zniechęcające większość osób do badania zjawiska. Siłą rzeczy kopuła ta nie jest solidna - na pierwszy rzut oka można by jej wręcz zarzucić płynną postać, utrzymującą co prawda konkretny kształt, lecz jednak złożoną z ciągle się przemieszczających mas... No właśnie, czego?
Na zewnątrz tego tworu miasto wciąż wygląda stosunkowo normalnie - jeśli nie liczyć służb porządkowych, które zjechały do okolicy i próbują w miarę możliwości odgrodzić teren. Żadne budynki nie zostały uszkodzone, a w miejscu, w którym kopuła wnika w ziemię czy inne obiekty, również nie widać jakichkolwiek zniszczeń wynikających z kontaktu z jej powierzchnią.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Green Arrow



Liczba postów : 72
Data dołączenia : 23/05/2013

PisanieTemat: Re: Na zewnątrz kopuły   Wto Mar 04, 2014 5:52 pm

Oliver musiał chwilkę zaczekać na Dinah, ponieważ przebierała się w swój super strój, jednakże uczynił to z prawdziwą przyjemnością. Po miłych wydarzeniach na dachu swojego klubu Oliver poczuł, że jego relacje z Kanarkiem uległy wielkiej poprawie. Arrow nie liczył od razu na wielką i szaloną miłość, jednakże wymiana pocałunków między nimi już coś znaczyła.
Kiedy Dinah ubrała swój super strój, a Oliver ponownie zachwycał się jej wspaniałym wyglądem, obydwoje udali się do samochodu Olivera. Musieli przejechać kawałek miasta, a jego sportowe Ferrari Laferrari dostarczyło ich w naprawdę krótkim czasie.
Obydwoje z łatwością minęli blokadę policyjną, po czym dotarli do wielkiej kopuły. Oliver zatrzymał Kanarka poprzez lekkie chwycenie jej za bark, po czym powiedział:
- Zaczekaj. Nie powinniśmy ot tak przez nią przechodzić. Nie wiemy co się tam kryje oraz nie wiadomo, czy cała ta kopuła nie przewodzi elektryczności.
Spojrzał na jej piękną twarz i zapytał:
- Masz może jakiś pomysł? Mógłbym wystrzelić w tą kopułę strzałę, jednakże nie chciałbym ich tracić. Nie wiadomo co znajdziemy za tą barierą, a zwykły kamień czy gałąź mogą nie zadziałać za dobrze.
Pogładził swoją kozią bródkę i czekał na odpowiedź kanarka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Na zewnątrz kopuły   Sob Mar 08, 2014 4:51 pm

Żeby nie przeciągać - dodaję już mg, a Kanarek odpisze w następnej kolejce. Od razu zaznaczę, że nie obchodzi mnie kto pierwszy, a kto ostatni wrzuci post, bylebym w miarę możliwości dostał je od każdego. Jeśli ktoś wie, że nie będzie mógł odpisać w danej turze - niech po prostu mi to powie, a nie gra na zwłokę. Nie pogryzę, obiecuję.

***

Oliverowi nie dane było doczekać się odpowiedzi jego uroczej towarzyszki - gdyż zanim ta nastąpiła, oboje poczuli iście przeszywający ból głowy. W przeciągu zaledwie sekundy czy dwóch wzmógł się on do takiego stopnia, iż dosłownie widzieli podwójnie... Zaraz potem zaś stracili przytomność, nie zdążywszy przed tym nic zdziałać.

[z/t dla obojga - do tematu, który zaraz założę i dodam w nim kolejne mg]

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Barry Allen



Liczba postów : 14
Data dołączenia : 12/08/2014

PisanieTemat: Re: Na zewnątrz kopuły   Nie Wrz 14, 2014 5:00 pm

To miał być kolejny, całkiem zwyczajny i pozbawiony jakichkolwiek zaskakujących wydarzeń dzień. Tak przynajmniej zakładał z początku nasz heros. Tona, o ile nie więcej, papierkowej roboty w pracy, potem mała konfrontacja z Kapitanem Coldem, by następnie spędzić trochę czasu z rodziną. Po tym wszystkim wręcz nabrał pewności, że raczej nic ekscytującego się już nie wydarzy, a tych ostatnich kilka godzin będzie mógł spędzić w domu z Iris, odpoczywając i relaksując się. Oboje wybrali już nawet film, jaki mieli obejrzeć. A tu proszę, ot niespodzianka. Wszyscy mający możliwość się wyrwać członkowie Ligii zostali niezwłocznie wezwani do niejakiego Star City. Choć z bólem serca, Flash odpowiedział na zawiadomienie, tym samym, chcąc nie chcąc, zaprzepaszczając wszelkie nadzieje na spokojnie spędzone popołudnie. Przeprosił szybko ukochaną, która na szczęście znów wykazała się wyrozumiałością i nim ktokolwiek zdążył się obejrzeć, blondyn już przebrał się w swój strój superbohatera i był w drodze do wskazanej lokalizacji. W trakcie podróży, dowiedział się jeszcze, że towarzyszyć mu będzie jego stary przyjaciel, znany jako Pierwszy Ziemski Green Lantern. Mimowolnie, mężczyzna uśmiechnął się pod nosem. Miło będzie go znowu zobaczyć, choć nie ukrywał, że wolałby spotkać się na jakimś spacerze, aniżeli na kolejnej misji.
Dotarłszy na miejsce po może kilkunastu sekundach, miał dołączyć i wspomóc Black Canary oraz Green Arrowa. Szczegółów zadania nie dane mu było poznać, można by więc powiedzieć, że pchał się tam na ślepo, z nadzieją, że jakoś się przyda. Już z daleka dostrzegł główną przyczynę problemu, która wcale mu się nie spodobała.  Spora części miasta została odcięta od reszty świata czymś w rodzaju migocącej kopuły stworzonej z nieznanej mu materii. Dookoła nagromadziła się dość spora ilość cywilów, oglądających z ciekawością widowisko, lub szukających bliskich. Część terenu została już ogrodzona, dzięki czemu na ten moment wydawać by się mogło, że ludzie byli w miarę bezpieczni… Allena martwiło jednak, co stało się z tymi, którzy utknęli w środku.
Ostrożnie, nie zbliżając się zbytnio do tej jakże interesującej konstrukcji, niebieskooki zaczął uważnie studiować niecodzienne zjawisko, obchodząc je z każdej strony i przyglądając mu się. Z chęcią zrobiłby coś więcej, niestety, wciąż był tu sam. Hal, gdzie jesteś… mruknął w myślach z deka zniecierpliwiony. Miał cichą nadzieję, że Lantern się nieco pospieszy, bo sprawa nie wyglądała zbyt pociągająco. I gdzie podziała się pozostała dwójka herosów?  Barry po raz wtóry rozejrzał się po tłumie. Niestety, nie spostrzegł nikogo, kto mógłby zwrócić na siebie jego uwagę. Westchnąwszy cicho, Flash kucnął i zaczął badać pomniejsze ślady, w oczekiwaniu na towarzysza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hal Jordan



Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/04/2013

PisanieTemat: Re: Na zewnątrz kopuły   Wto Wrz 23, 2014 7:32 pm

Hal nie mógł ostatnimi czasy narzekać na nudę. To jakieś drobne zadania dla Ligi, to coś do zrobienia na Oa, a w międzyczasie latał jeszcze samolotem. Nie miał więc za wiele czasu dla siebie, więc był wielce zadowolony i odetchnął z ulgą, gdy w końcu jakiś znalazł. Co prawda lubił swoją pracę -zarówno tę super-pracę jak i tę cywilną- ale każdy potrzebuje trochę odpoczynku. Relaksował się więc teraz drzemiąc słodko na kanapie. Po powrocie z lotniska nie zdjął nawet butów, tylko od razu zabrał się za jedno ze swoich ulubionych zajęć w wolnym czasie - spanie. Sielanka nie mogła jednak trwać wiecznie - po kilku godzinach snu coś go obudziło. Jego pierścień... dzwonił? Chyba można to tak nazwać, w każdym bądź razie ktoś próbował się z nim połączyć. Lantern zakrył się tylko poduszką i chciał wrócić do spania, ale pierścień leżący na stoliku obok nie przestawał. Wyciągnął więc rękę i przywołał go do siebie.
Liga. Jak zwykle wybrali świetny moment by wysłać go na misję. Czy nie mógł mieć chociaż chwili spokoju? Oczywiście zgodził się na uczestniczenie w tym zadaniu, zwlekł się z kanapy, a na jego ciele pojawił się uniform Latarni. Jednym z niewielu plusów 'wycieczki' był fakt, że będzie mu towarzyszył jego przyjaciel Barry, z którym tak dawno się nie widział. W sumie, po wszystkim będą musieli wybrać się na jakieś piwo. Tak. Podczas misji spotka się też z Green Arrowem, ale o nim nie mógł powiedzieć tyle dobrego, co o Flashu. W zasadzie, nie mógł powiedzieć o nim chyba niczego dobrego.
Zaspany Jordan wyszedł z domu i wzniósł się w powietrze by poszybować do Star City. Miasto nie było blisko, ale co to dla niego. Już nie raz pokonywał i dalsze odległości (latanie między odległymi planetami), a z mocą pierścienia nie trwało to wcale długo. Z zielonymi słuchawkami na uszach(podróż jest przyjemniejsza, gdy słucha się muzyki!) podleciał do kopuły. Zaczął się jej dokładnie przyglądać, podczas gdy tłum gapiów na dole dokładnie przyglądał się jemu. On natomiast nie zwracał na nich uwagi, przez co na początku nie zauważył nawet Flasha. Podleciał bliżej bariery i coś kusiło go, by jej dotknąć, ale - zważając na to, że nie ma żadnych informacji na jej temat - nie zrobił tego, to mogłoby być niebezpieczne.
-Odsunąć się! - wykrzyknął, lądując na ziemi. Tłum oczywiście wykonał jego polecenie (nic dziwnego, w końcu był Green Laternem), więc mógł wylądować. I dopiero wtedy, gdy spojrzał w dół, ujrzał Barry'ego Allena. Słuchawki zniknęły z uszu Hala, a on opadł na chodnik i podbiegł do przyjaciela z uśmiechem na ustach.
-Ba... - ugryzł się w język - - Flash, dawno się nie widzieliśmy. Tęskniłem! - powiedział, a w zasadzie krzyknął i wyciągnął rękę w stronę Speedstera, coby się przywitać. Zabrał ją jednak szybko, zanim ten zdążył podać swoją i wcale nie po to, żeby zrobić głupi żart, ale potrzebował teraz pierścienia, który po chwili wycelował w stronę kopuły. -Pierścień, skanuj. I powiedz mi wszystko, co powinienem o tym wiedzieć - wiedział, że zajmie to chwilę, więc przyjaciele będą mieli odrobinę czasu, by pogadać. Ale tylko odrobinę. - Zaraz wszystkiego się o tym dowiemy. A teraz, opowiadaj co u ciebie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Na zewnątrz kopuły   Sro Wrz 24, 2014 10:36 pm

Skanowanie kopuły rzeczywiście zajęło moment, podczas którego zresztą kilkoro z zebranych w okolicy cywilów spróbowało przedostać się do bohaterów - wykrzykując swoje pytania i obawy związane z osobami mieszkającymi bądź też po prostu przebywającymi na odciętym od miasta terenie. Policjanci starali się ich uspokoić, a przynajmniej nie dopuścić do tego, aby przedostali się zbyt blisko bariery - z całkiem niezłym skutkiem.
W końcu jednak pierścień dostarczył Halowi pewnych informacji - zaczynając od dość niepokojącej i zarazem najważniejszej, a mianowicie: kopuła składała się najwyraźniej z niestabilnej formy energii, której równowagę zapewne dość łatwo można by było naruszyć... Potencjalnie skutkując jej uwolnieniem. Czyli wybuchem. Biorąc pod uwagę rozmiary konstrukcji - mogłoby się to źle skończyć dla miasta... Chyba wypadałoby zadbać o to, aby nikt nie spróbował usunąć kopuły siłą.
Nie pomagało też, że nigdzie w okolicy nie było widać Green Arrowa i Black Canary, którzy również mieli brać udział w tej akcji...

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Barry Allen



Liczba postów : 14
Data dołączenia : 12/08/2014

PisanieTemat: Re: Na zewnątrz kopuły   Wto Wrz 30, 2014 7:31 pm

Barry rozglądał się wokoło niespokojnie, pragnąc wreszcie dostrzec jakąkolwiek oznakę pojawienia któregoś z trójki herosów.  Niestety, z bliższych oględzin zjawiska niewiele zdołał wywnioskować, toteż lepiej było założyć, iż liczyła się każda sekunda, nawet ta pojedyncza. Ludzie mogą być w ogromnym niebezpieczeństwie, gdzie więc się wszyscy podziali? By upewnić się, że nikogo nie przegapił, pozwolił sobie nawet sprawdzić całą zbieraninę raz jeszcze. Niestety, nie natrafił na żadną znajomą twarzyczkę, toteż pozostało mu tylko kontynuować czekanie. Finalnie, udało mu się dojrzeć szybko rosnącą, zieloną kropkę na niebie. Laborant jakoś lepiej czuł się z myślą, że nie będzie musiał sam czekać na resztę towarzystwa, ewentualnie pozwolić sobie na dalsze badania powodu jego przybycia do Star City.
Z początku po prostu stanął na równe nogi, oczekując, że zostanie zauważony od razu. W przeciwieństwie jednak do niego, Jordan wpierw zajął się obejrzeniem kopuły z bliska, kompletnie zapominając, że miał się z nim tutaj spotkać. Blondyn pozwolił sobie na ciche westchnięcie i niecierpliwe tupanie jedną nogą. Wydawało mu się, jakby minęła wieczność, albo nawet dwie, zanim pilot postanowił koniec końców wylądować i go dostrzec. Nim czekoladowooki zdołał zrobić choćby krok w jego stronę, Allen już był przy nim, posyłając mu na przywitanie ciepły, przyjacielski uśmiech.
- Witaj – powitał go, pomachawszy wpierw krótko dłonią. Zwracanie mu uwagi, dotyczącej wypowiadania jego imienia przy nie wtajemniczonych tym razem sobie odpuścił, może innym razem. Naprawdę go ciekawiło, jakim cudem jeszcze całkiem przypadkowo nie zapoznał kogoś z ich sekretnymi tożsamościami. Na jego słowa zareagował cichym śmiechem. – Też się stęskniłem – odparł zgodnie z prawdą. Niewiele miał ostatnio czasu na spotkania ze starymi znajomymi, jednakże domyślał się, że Hal zrozumie i nie miał mu tego za złe. Z nieukrywanym zainteresowaniem przyglądał się przez tą krótką chwilę jego pierścieniowi, dopiero potem odpowiedział mu głosem pełnym powagi.
- Nie sądzę, byśmy mieli czas na pogaduszki, Lanternie – zganił go wzrokiem, mówiącym tylko tyle, że nie był to dobry moment do żartów, czy luźnych rozmów. Nie to, by chciał być niegrzeczny, albo zabrzmieć niczym rodzic karcący dziecko, ale taka była prawda. Owszem, lubił się od czasu do czasu powygłupiać, ale każdy, kto go zna, wie, że podczas poważniejszej pracy rzadko kiedy się śmieje. Szczególnie, gdy cywile byli potencjalnie zagrożeni.
- Mógłbym spróbować przez nią przewibrować… - mruknął, przyglądając się dalej z uwagą barierze. – ...Ale nie wiem, czy jest wystarczająco stabilna. Przede wszystkim zaś, powinniśmy dowiedzieć się, czy ludzie są bezpieczni... - Na powrót skierował lazurowe spojrzenie ku przyjacielowi, jakby wyczekując jakichkolwiek odpowiedzi na chociaż jedno z wielu pytań. Przynajmniej teraz, ale miał wrażenie, że poczułby się bezpieczniej, posiadając choć skrawek informacji dotyczących tej dziwnej, tajemniczej kopuły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hal Jordan



Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/04/2013

PisanieTemat: Re: Na zewnątrz kopuły   Sob Paź 11, 2014 8:13 pm

Hal nucił sobie pod nosem, kiedy czekał na wyniki skanowania. Wcale nie lekceważył tym powagi sytuacji, zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa... ale znasz to uczucie, gdy nie możesz się pozbyć z głowy piosenki, którą dziś usłyszałeś, nie? Tak automatycznie się ją śpiewa. W końcu jednak przestał, widząc minę przyjaciela, który ewidentnie nie wyglądał na rozweselonego i w nastroju do śpiewania. Ktoś mógłby teraz powiedzieć, że Barry nie miał na nic nastroju, może nawet, że brak mu poczucia humoru (w końcu tak poważnie się zachowywał w porównaniu do Jordana), ale Lantern dobrze go znał i wiedział, że tak nie jest. Zachowanie Flasha podczas ważnych misji znacznie różniło się od zachowania Allena w barze, czy na wspólnym spacerze. Dwie inne osoby. Kiwnął więc tylko głową, nie ciągnąć dalej tych 'pogaduszek'.
I wtedy pierścień podał Halowi wszystkie potrzebne informacje na temat tej kopuły. Odsunął się kilka kroków, kiedy wspomniał o jej niestabilności i o tym, że w każdej chwili może wybuchnąć. Bardziej bał się jednak o tłumy gapiów, którzy chyba bardziej ucierpieliby w tej eksplozji. No i na pewno znajdą się tacy, którzy będą próbowali zniszczyć barierę przy pomocy siły. A wtedy... nie skończy się to raczej przyjemnie dla nikogo.
-Możesz spróbować, ale nie wiem czy ta kopuła to wytrzyma. W końcu pierścień powiedział, że jest niestabilna. A pierścień nie kłamie. Nawet jeśli ludziom po naszej stronie nic się nie stanie, to strach pomyśleć jak po wybuchu wyglądałoby miasto - Hal jakby momentalnie spoważniał. Obrócił się na pięcie i podszedł do jednego z policjantów. -Odsuń ludzi od kopuły jeszcze trochę. Niech ktoś zadba o to nie tylko tutaj, ale wokół całego miasta. Muszą utrzymać bezpieczną odległość, bo jeśli coś pójdzie nie tak, wybuch może być naprawdę duży. Aha, i nikt ma jej nie dotykać. Nikt.
Uśmiech wrócił jednak na twarz Latarni, gdy ten ponownie znalazł się obok Barry'ego.
-To co robimy? Ryzykujemy, czy szukamy bezpieczniejszego sposobu na wejście do środka?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Na zewnątrz kopuły   Nie Paź 12, 2014 11:33 am

Zagadnięty przez Hala policjant najwyraźniej nawet nie pomyślał o tym, aby kwestionować jego polecenia albo o cokolwiek go zapytać - kiwnął tylko głową i od razu sam zaczął się cofać, jednocześnie przekazując już przez nadajnik wskazówki dla swoich kolegów i koleżanek po fachu. Wyglądało na to, że wizja wybuchu akurat dotarła do wyobraźni zebranego w okolicy tłumu, gdyż kiedy wieść o nim pobiegła dalej - cywile przestali przeć do przodu, a większość z nich zdecydowała się nawet z własnej woli oddalić. Kilku wytrwałym policjanci musieli w tym pomóc, ale ogólnie rzecz biorąc - wokół bariery zaczęło się wreszcie robić więcej wolnej przestrzeni...
... I bardzo dobrze, jak się szybko okazało - bo nim jeszcze bohaterowie zdążyli zadecydować co powinni zrobić dalej, powierzchnia kopuły zaczęła jakby... Drgać? Nie było to może idealne określenie, ale jako pierwsze przychodziło do głowy na ten widok. Przebiegające po niej wiązki - chyba - elektryczności zaczęły sięgać dalej, odstając od bariery, momentami uderzając nawet o podłoże dobry metr czy dwa od energetycznego tworu. Czyżby kopuła traciła stabilność? A może było to tylko chwilowe wahanie? Tak czy siak wypadałoby coś szybko z tym zrobić...

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Barry Allen



Liczba postów : 14
Data dołączenia : 12/08/2014

PisanieTemat: Re: Na zewnątrz kopuły   Pon Paź 13, 2014 1:57 pm

Barry, słysząc nucenie, spojrzał na Latarnię z lekkim niedowierzaniem. Oczywiście, że znał to uczucie, jednak taki sposób bycia wydawał mu się to wręcz nie na miejscu. Nawet, gdyby chciał, nie potrafiłby się chociaż odrobinę rozluźnić, nie podczas misji. Na szczęście, przyjaciel znał go wystarczająco dobrze, by znać powód podobnego zachowania. Różnili się i to bardzo, mimo to, świetnie potrafili się ze sobą dogadać. Laborant uśmiechnął się delikatnie do własnych myśli.
Dowiedziawszy się tych kilku, z pewnością pomocnych, szczegółów dotyczących owej kopuły, twarz speedstera jeszcze bardziej stężała. Nie było dobrze. A więc konstrukcja, z czegokolwiek nie byłaby zrobiona, równie dobrze mogła stać tak dalej, niewzruszona, jak i za moment wybuchnąć. To nie ułatwiało im zadania, szczególnie, kiedy wziąć pod uwagę miejsce, w jakim przebywali, to jest dość sporą metropolię pełną ludzi. Zdecydowanie było tu za dużo cywili, którzy mogli być przecież narażeni na całkiem spore niebezpieczeństwo. Tym bardziej więc poparł pomysł przyjaciela, gdy ten zwrócił się z prośbą o małą pomoc do jednego z funkcjonariuszy. Nawet z jego prędkością i jego pierścieniem mieliby sporo trudności z przekazaniem tej samej informacji wszystkim, a tak było po prostu prościej. Poczuł się chociaż trochę spokojniejszy o dobro obywateli.
Jordan niespecjalnie go pocieszył. Na jego słowa blondyn przytaknął wolno, nie spuszczając wzroku z tajemniczej bariery i zagryzł dolną wargę, rozważając w głowie każdą z dostępnych możliwości.
- Masz rację. – przyznał zgodnie z prawdą. - Nie możemy tak ryzykować. - W końcu, kto chciałby mieć potem na sumieniu tyle żyć, o ile coś poszłoby źle? Według Allena, ryzyko nie było po prostu warte przysłowiowej świeczki, przez co zmuszeni będą wymyślić coś stosowniejszego, a z pewnością noszącego za sobą mniejsze ryzyko. Tym samym, Flash pozwolił sobie na zamyślenie się - dla bruneta nie trwało to pewnie więcej niż parę sekund, jednak nawet w tak krótkim okresie czasu niebieskooki zdążył obmyślić już plan. Właśnie w tej krótkiej chwili coś zaczęło się psuć. Kopuła zaczęła drżeć, co nie zwiastowało niczego dobrego. Powiedzieć, że miał złe przeczucia, to za mało.
- Uciekajcie, byle szybko! - krzyknął do najbliższego policjanta, gorączkowo myśląc.  Wreszcie, gdy wszystko było gotowe, na powrót zwrócił się do Hala.
- Czy mógłbyś wytworzyć jakąś barierę wokół tej konstrukcji? Musimy ją jak najszybciej ustabilizować. – polecił mu,  samemu uspokajając się w myślach. Wtedy to zadał sobie również krótkie pytanie – zakładając, że zarówno Black Canary, jak i Green Arrow byli już na terenie ogrodzonym przez kopułę, jak, tak właściwie, się tam dostali? Może w przeciwieństwie do nich, ta dwójka zaryzykowała? Chociaż, znając Dinah. Ah, tyle pytań, a tak mało odpowiedzi. Barry finalnie potrząsnął tylko głową, postanawiając się skupić na zaistniałej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wonder Woman



Liczba postów : 60
Data dołączenia : 03/05/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Na zewnątrz kopuły   Wto Paź 14, 2014 4:12 pm

Diana nie słyszała wcześniej o kopule odcinającej część Star City, bo znajdowała się na rajskiej wyspie i rozmawiała ze swoimi siostrami o innym zagrożeniu. Dlatego teraz po drodze dowiedziała się wszystkiego, czego tylko mogła, o tym wydarzeniu. Już z daleka widziała ten dość spory twór; podleciała blisko, ale nie za blisko, aby w razie czego niewidzialny samolot był oddalony od zagrożenia. Podleciała do Barry'ego i Hala, akurat kiedy kopuła zaczęła "wibrować". Wylądowała obok nich, akurat po ostatnich słowach Barry'ego.

- Witajcie. - przywitała się krótko, przyglądając się kopule. - Nie wiem czy już wiecie, ale pozostała dwójka, Black Canary i Green Arrow, od godziny nie daje znaku życia i nie możemy ich namierzyć.

Nie wiedziała, czy to, co się dzieje z kopułą, było wynikiem nieobecności tamtej dwójki, i czy to było dobrze czy wręcz przeciwnie. Zwróciła się do Hala.

- Co na to pierścień?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ffmarvel.forumpolish.com/
Hal Jordan



Liczba postów : 37
Data dołączenia : 01/04/2013

PisanieTemat: Re: Na zewnątrz kopuły   Pią Paź 24, 2014 10:35 pm

Hal uśmiechnął się do policjanta, który to bezzwłocznie zaczął wykonywać jego polecenia. Tak, on zdecydowanie miał ten talent przywódczy. Jordan pochwalił się za to w myślach, ale nie napawał się dumą zbyt długo, bo miał ważniejsze zajęcie. Z kopułą działo się coś złego(?) i trzeba było temu zaradzić. Te drgania i wiązki elektryczne nie wyglądały dobrze, więc Lantern odleciał trochę w tył, odsuwając się od bariery i rozejrzał, by upewnić się czy cywile zrobili tak samo. I całe szczęście nie znalazł się ktoś wystarczająco 'inteligentny' i odważny, by podchodzić do kopuły i wykonywać własne 'badania'.
-Mogę spróbować, ale nic nie obiecuję - w zasadzie Hal już wcześniej myślał nad stworzeniem czegoś, co uchroniłoby ludzi przed ewentualnym wybuchem. Tak więc wycelował pierścień w stronę bariery, skupił się i uwolnił zieloną wiązkę światła, która powoli powiększała się, 'przykrywając' kopułę. Nie wiedział, czy zakryje całą, w końcu była ona dość duża. Bardzo duża wręcz.
Spoglądał tylko nerwowo to na tworzącą się konstrukcję, to na Barry'ego i tłum co raz bardziej oddalających się ludzi, wyraźnie wystraszonych i zdezorientowanych. Kiedy po przyglądaniu się im, wrócił wzrokiem do kopuły, ujrzał Wonder Woman, której na pewno tam wcześniej nie było. Niespodzianka ta rozproszyła trochę Jordana, ale wbrew temu co pomyślał, nie wpłynęło to znacznie na konstrukcję, którą właśnie tworzył.
-Witaj! - przywitał się z entuzjazmem. -Taak, już wiemy. A tak poza tym, świetnie dziś wyglądasz, Diano - mówił jej to chyba za każdym razem, gdy się spotykali, ale nie mógł się powstrzymać. A nawet w obliczu zagrożenia trzeba być miłym.
-A pierścień powiedział, że kopuła jest niestabilna, jej równowagę łatwo naruszyć, a wtedy może dojść do wybuchu. I nie wiem czy właśnie do niego nie dochodzi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Na zewnątrz kopuły   Nie Paź 26, 2014 3:24 pm

Pomysł z otoczeniem kopuły barierą ochronną mógł się wydawać całkiem niezły - przynajmniej w teorii, bo z praktyką poszło już niestety gorzej... Dużo gorzej. Zanim jeszcze energia pierścienia pokryła całość podejrzanej - i niestabilnej - konstrukcji, z jej powierzchni oderwało się kilka ciemnofioletowych wiązek, które oplotły zielony promień i zacisnęły się wokół niego, bardzo prędko wędrując ku Halowi... I pochwycając również jego samego. Zaraz potem pociągnęły Latarnię ku kopule, w której na moment utworzyła się mniej więcej okrągła wyrwa - zresztą dość wysoko. Jej rozmiary akurat pozwalały na wprowadzenie do środka człowieka... Co szybko nastąpiło. A dziura zaczęła się zasklepiać...

***

W tej kolejce Hal nie odpisuje, a pozostałą dwójkę proszę o decyzję - czy chcecie wskoczyć za nim czy zostajecie na zewnątrz. Zastanówcie się jakie są Wasze priorytety.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Barry Allen



Liczba postów : 14
Data dołączenia : 12/08/2014

PisanieTemat: Re: Na zewnątrz kopuły   Sob Lis 08, 2014 4:53 pm

Słysząc przyjaciela, speedster przytaknął wolno. Racja. Nie mieli pewności do niczego, co raczej nie napawało nikogo zbytnim szczęściem. Sytuacja nie wyglądała za wesoło, ale mogło być gorzej, prawda? Dostrzegłszy Dianę, skinął jej głową i zmusił się do niewielkiego uśmiechu.
- Dobrze Cię tutaj widzieć. – powiedział zgodnie z prawdą. Każda para rąk mogła im się teraz przydać, a kto jak to, ale kruczowłosa była w stanie im pomóc. Chwilowo żadne z nich nie miało jeszcze najmniejszego pojęcia, co tak właściwie się tutaj działo, dodatkowe towarzystwo więc nie powinno przeszkadzać.
- Szukaliśmy ich, oboje. – rzekł. – Niczego się nie doszukaliśmy. Zero strzał, śladów walki, czy innych zniszczeń.Podejrzewamy za to, że oboje mogą znajdować się wewnątrz. To przynajmniej wyjaśniałoby ich dziwne zniknięcie. Niestety, jeszcze nie odkryliśmy, jakim sposobem się tam dostali.  – skończył, trąc w zamyśleniu podbródek. Rzeczywiście, była to dość problematyczna kwestia.
W momencie, gdy Jordan zaczął wytwarzać wokół tajemniczej kopuły ochronną barierę, wszystko wskazywało na to, iż jednak zyskają trochę dodatkowego czasu, dzięki czemu będą mogli przemyśleć, co zrobić dalej. Widząc postępy w działaniu Lanterna, blondyn jakby nieco się rozluźnił i odetchnął z ulgą.
Widząc niepewne spojrzenie herosa, posłał mu szeroki uśmiech, zarówno siebie jak i jego chcąc trochę pocieszyć. Poradzą sobie. Przecież zawsze radzili, prawda?
Wtedy to, ku zaskoczeniu i dodatkowemu zmartwieniu pozostałej dwójki, konstrukcja dała o sobie znać, posyłając ku niemu kilka dziwnych wiązek. Co gorsza, już moment później dotarła do nieświadomego jeszcze wszystkiego pilota.
- Uważaj, Lanternie! – krzyknął, tłumiąc w sobie chęć użycia jego prawdziwego imienia. Tego by jeszcze brakowało, jakby nie mieli wystarczająco kłopotów. Niestety, było już za późno. Musieli zacząć działać, zanim stanie się coś jeszcze gorszego, lub przegapią możliwie jedyną swoją szansę.
- Nie wiem, jak Ty, ale ja idę za nim. Możesz wezwać pomoc i poinformować Ligę o zaistniałej sytuacji, albo pomóc mi. Zrobisz, co będziesz uznawała za stosowne. – powiedział szybko Barry, już w następnej chwili biegnąc po cienkiej ściance kopuły. Wiedział, że było to niebezpieczne zagranie, ale liczył na to, że ludzie nie ucierpią. Teraz musiał pomóc brunetowi, a być może również Ollie’mu i Dinah.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wonder Woman



Liczba postów : 60
Data dołączenia : 03/05/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Na zewnątrz kopuły   Pon Lis 10, 2014 2:07 pm

Zero śladów walki nie oznaczało nic dobrego. Ba, zero śladów oznaczało, że Canary i Arrow mogli być w środku, a ta kopuła - czymkolwiek była - nie przesyłała żadnych sygnałów. Całkowicie odgradzała tamtą część świata... albo zmieniała jej astralne położenie. Diana zmarszczyła brwi i miała właśnie podzielić się tym z innymi, zapytać Barry'ego, jak daleko dwójka zaginionych musiała być, żeby ich sygnał potrzebował tak wiele czasu na dotarcie do bazy, kiedy kopuła... ożyła.

Diana nie chciała tracić czasu, więc uniosła się, słysząc słowa Barry'ego i mając nadzieję, że jeśli ona nie zdąży chociaż zerknąć do środka, to Barry'emu się to uda.

- Na Herę - mruknęła, mknąc ku górze i widząc czerwoną smugę na powierzchni kopuły. Modliła się do bogów, żeby Barry zdążył, ale też żeby nie zatrzymał się na kopule, bo skoro zareagowała tak na dotyk mocy z pierścienia, to kto wie, jak zareaguje na zwykły dotyk? Nie mogli sobie pozwolić na stratę wszystkich aktywnych członków, kiedy nie wiedzieli, co się dzieje pod kopułą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ffmarvel.forumpolish.com/
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Na zewnątrz kopuły   Wto Lis 11, 2014 11:22 am

Kopule nie bardzo spodobał się kolejny - w dodatku tym razem fizyczny - kontakt, a jej powierzchnia okazała to bardzo dobitnie: w dotkniętych przez Flasha miejscach natychmiast pojawiały się odkształcenia, które najwyraźniej w pierwotnym założeniu miały go pochwycić, jednakże były na to o wiele zbyt wolne, w związku z czym mężczyźnie bez większych problemów udało się wskoczyć do środka przez zmniejszającą się dość szybko wyrwę.
Oczywiście Dianie dane już było zaobserwować te zmiany - a także odnotować to, że bariera na szczęście sama się uspokoiła. Wszystko wskazywało na to, że przynajmniej w tej chwili nie planowała wybuchnąć, rozszerzyć się, ani nic z tych rzeczy. Wonder Woman udało się spojrzeć przez dziurę w jej powierzchni na drugą stronę, lecz niestety przejście było już wówczas zbyt małe, aby warto było ryzykować skorzystanie z niego.
Po drugiej stronie natomiast pierwszy rzucił się jej w oczy... Księżyc w kształcie sierpa, który przypominał nieco karykaturalny profil - w dodatku palący papierosa... Z jego końcówki wydobywała się masa błękitnozielonego "dymu" układająca się w coś podobnego do zorzy polarnej. To skojarzenie potęgował wszechobecny lód i liczne - zamarznięte - skały. Więcej nie udało się zobaczyć, gdyż przejście się zamknęło.

[z/t dla Barry'ego i Hala]

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wonder Woman



Liczba postów : 60
Data dołączenia : 03/05/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Na zewnątrz kopuły   Wto Lis 11, 2014 1:19 pm

Przypuszczenia Diany sprawdziły się - miejsce pod kopułą nie wyglądało na... normalne. Nie spotkała się nigdy z czymś takim, a spędziła na Ziemi już trochę czasu poza rajską wyspą. Zleciała na ziemię, wolniej, niż się wznosiła, zastanawiając się, czy to jakaś część kultury ziemskiej, o jakiej nie słyszała? Ale było to bardzo wątpliwe. Podejrzewała, że ostatni jej pomysł był najbliżej prawdy; transport w inne miejsce. Dalekie miejsce.

Wylądowała na ziemi i poinformowała służby, aby nikt nie zbliżał się do kopuły, aby nikt jej nie dotykał. Kiedy oficer skinął jej głową, podleciała do swojego niewidzialnego samolotu i skierowała się z powrotem do Watchtower. Miała nowe dane do załadowania.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://ffmarvel.forumpolish.com/
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Na zewnątrz kopuły   

Powrót do góry Go down
 
Na zewnątrz kopuły
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Bank Gringotta
» Na zewnątrz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Stany Zjednoczone :: Star City :: Plaot-
Skocz do: