PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Batcave

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Nightwing

avatar

Liczba postów : 129
Data dołączenia : 02/04/2013

PisanieTemat: Batcave   Czw Lut 27, 2014 12:59 am

First topic message reminder :


Sieć jaskiń pod rezydencją skrywa w sobie Batcave - czyli główną siedzibę Batmana. Składają się na nią hangary i garaże z poszczególnymi pojazdami, zbrojownia, wystawa z trofeami, laboratoria i pracownie - a wszystko to wyposażone w najnowocześniejszą technologię i superkomputery.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Batman



Liczba postów : 68
Data dołączenia : 04/10/2014

PisanieTemat: Re: Batcave   Pon Lip 20, 2015 9:00 pm

Słysząc powitanie Dicka batman niezbyt entuzjastycznie na niego spojrzał i po chwili znów zapatrzył się w hologram na który nie mógł przestać patrzeć od dłuższego czasu. Nie był w dobrym nastroju, ale widząc przyjaciela podniosło go to na duchu i dodało energii. Mimo iż w ogóle po nim tego nie widać, to trochę mu brakowało osoby z miarą entuzjazmu którą posiadał oczywiście Dick. Był on pierwszym Robinem i jego pierwszym zaadaptowanym dzieckiem. Aż sam nie mógł uwierzyć że to tyle już lat minęło... Powolnym ruchem wstał z siedziska i wyprostował plecy.
–  Znalazłem tą szkatułkę u Riddlera. – Podszedł bliżej do komputera i zdjął maskę, po czym położył ją na blacie. Zmęczona i zamyślona twarz, tylko to było po nim widać. Jedną ręką przetarł oczy by lepiej zobaczyć co się dzieje i zebrać myśli, po czym odwrócił się w stronę Dicka.
– Nie wiem co skrywa i do czego może dokładnie służyć. Są na niej dokładnie wyrzeźbione kwiaty, najprawdopodobniej mak. – Dużo pytań a tak mało odpowiedzi, tylko tyle można powiedzieć o tej sytuacji w której znalazł się Nietoperz. Liczył na to że jeśli tylko odpowiednio połączy fakty i znajdzie odpowiednie informacje to dowie się czegoś ważnego na temat tej tajemniczej szkatułki, która cały czas nie dawała mu spokoju. W dodatku miał złe przeczucia odnośnie najbliższych zdarzeń.
– A co do Bludhaven... Czy liga podjęła jakieś kroki? – Pytając się zdjął wzmacniane nadgarstniki z których po bokach wychodziły ukryte batarangi wyglądające jak  wyostrzenia. Następnie postanowił że dodatkowo ręcznie zacznie skanować książki. Wziął jedną z ksiąg i delikatnie zaczął skanować każdą pojedynczą kartkę. Niestety byłoby lepiej gdyby przyśpieszył tempo, ale książki jak wskazywał komputer miały po kilkaset lat i były tzw. białymi krukami. Jeden błąd i nie będzie można odczytać zawartej w nich wiedzy ,która może się w niedalekiej przyszłości przydać i odegrać bardzo ważną rolę w sprawie z demoniczną zarazą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nightwing

avatar

Liczba postów : 129
Data dołączenia : 02/04/2013

PisanieTemat: Re: Batcave   Pon Lip 20, 2015 11:59 pm

Kiedy Bruce podniósł się z miejsca, Grayson na moment oderwał spojrzenie od hologramowej wersji szkatułki, aby zerknąć na swojego mentora. Przez krótką chwilę obserwował jego poczynania, jednocześnie słuchając tego, co starszy mężczyzna miał do powiedzenia na temat przyniesionego przez siebie przedmiotu. Skoro puzderko pochodziło od Riddlera, to zapewne te księgi również... Z tą myślą Dick skierował wzrok z powrotem na jeden z ekranów komputera, na którym ukazywały się skanowane właśnie strony. Wśród nich mignęła mu jedna czy dwie ryciny... Zresztą dość niepokojące w swym przekazie. Wyglądało na to, że te tomy mogły mieć jakiś związek z demonicznym problemem z Bludhaven.
Pytanie zadane przez Bruce'a wytrąciło akrobatę z rozmyślań i tym samym sprowadziło go na ziemię. W pierwszej kolejności Nightwing pokiwał głową, lecz prawdę mówiąc nie posiadał żadnych szczegółowych informacji, które mógłby teraz przekazać Batmanowi... Owszem, wiedział, że Liga zainteresowała się sprawą i na pewno coś robiła, ale co dokładnie? Ha! Miło by było, gdyby ktoś dał mu znać... Albo chociaż odpowiedział na jego wcześniejszy komunikat.
-Kilkoro jej członków przebywało na terenie miasta, ale nie wiem ile udało im się osiągnąć. Część Teen Titans też próbowała pomóc - w tym Tim. Bludhaven jeszcze nigdy nie było w tak kiepskim stanie... Nie natknęliśmy się na żadnych mieszkańców, wszędzie za to pełno różnego rodzaju potworów i nie mówię o takich pokroju Killer Croca, tylko o prawdziwych bestiach rodem z koszmarów- wyjaśnił, jednocześnie korzystając z okazji, że krzesło przed komputerem było akurat wolne i zasiadając na nim. Póki co obrócił się przodem do Bruce'a, aby móc wygodniej kontynuować rozmowę, lecz w razie czego kątem oka wyłapywał zmiany zachodzące na ekranach.
-Wczoraj Scarecrow próbował przejąć kontrolę nad Parkiem Gotham. Urządzili sobie z Poison Ivy małą wojnę o terytorium, ale dość szybko go przegoniła - gorzej, że na miejscu mogły zostać butle z toksyną strachu. Jedną udało mi się znaleźć, dwie kolejne powinny tutaj niedługo dotrzeć, a poszkodowani zostali przewiezieni do szpitali- poinformował swojego mentora, po czym w myślach skreślił z mentalnej listy ważnych wydarzeń do zrelacjonowania jedną pozycję. Skoro zaś już o tym mówił, to równie dobrze mógł jeszcze wspomnieć o tej mniej istotnej kwestii związanej z oczyszczaniem parku z pojemników z gazem Crane'a...
-W parku spotkałem za to Selinę. Szukała Ivy, ale nie wiem po co. Nie zdziwiłbym się, gdyby zaczęły coś wspólnie kombinować... O ile będą w stanie się dogadać. Nawiasem mówiąc, Dinah też tam była, w cywilu, streściłem jej co i jak- wyjaśnił, a następnie kontrolnie rzucił okiem na ekrany. Obrazy satelitarne Bludhaven nie zmieniały się i Dick najchętniej wróciłby do miasta, aby podjąć kolejną próbę, cóż, po prostu działania... Ale wiedział, że w tej chwili wiele w ten sposób nie osiągnie.
-Twoja kolej. Co to za książki?- zagadnął w końcu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Batman



Liczba postów : 68
Data dołączenia : 04/10/2014

PisanieTemat: Re: Batcave   Czw Lip 23, 2015 8:52 am

Jego pytanie chyba w jakiś sposób od trzęsło Dicka gdyż ten na początku tylko dziwnie pokiwał głową. Informacje przez niego przekazane niestety niebyły zbyt dobre. Bruce właściwie się tego spodziewał ale starał się zachować kamienną twarz. Brak szczegółowych informacji o zagrożeniu, zaginiona ludności. Co się mogło więc z nimi stać? Mroczny Rycerz nie widział co o tym myśleć, więc słuchał dalej ale nie przestawał skanować ksiąg. Wolnymi delikatnymi ruchami chwytał po kolei książki a następnie ostrożnie przekładał kartki. Armia złożona z bestii gorszych od Ciller Croca ? Nie jest dobrze. Ciller Croc nie jest najniebezpieczniejszym wrogiem batmana ale jakby mieć się zmierzyć z całą armią. Pomyślał sobie w myślach a następnie kątem oka kontrolnie spojrzał na ekran obok niego by sprawdzić czy nastąpiły jakieś zmiany. Dawny uczeń wspomniał też o wojnie o terytorium Ivy z Crene'em. Ulżyło mu gdy usłyszał że sytuacja została opanowana. Już i tak mają wystarczająco problemów z tą tajemniczą plagą demonów. W końcu przyszła kolei na Bruca by rozwiać wątpliwości u przyjaciela:
– Te księgi również znalazłem u Riddlera. – Zaprzestał skanowania ksiąg i odwrócił się w jego stronę i skrzyżował ręce na piersi, by następnie zaspokoić jego ciekawość która zaczęła górować.
– Riddler miał w posiadaniu bibliotekę z tzw. białymi krukami z różnych dziedzin. Szukałem tam jakiś nawiązań i sposobu by móc uporać się z tą zarazą. Niestety... – złapał oddech by móc się dobrze wysłowić.
– Jeszcze nie wiem wystarczająco dużo by móc się z nią uporać. Potrzebuję jeszcze trochę czasu by przetłumaczyć wszystkie książki. – Odwrócił wzrok od Dicka by spojrzeć na hologram.
– Pozostaje również sprawa tej szkatuły. Może coś znajdę w tych księgach na jej temat. Niestety nie mogę być niczego pewny w obecnej sytuacji. – Patrzył przez chwile na przyjaciela a następnie odwrócił gdzieś wzrok by po raz kolei pomyśleć...
Po kilku sekundach rozmyślania udało mu się ułożyć sensowne zdanie:
– Crene rzadko planuje takie pochopne manewry. Nie możemy pozwolić również na to by taka owa sytuacja się powtórzyła. Najlepiej było by gdybyś go znalazł i przytępił...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nightwing

avatar

Liczba postów : 129
Data dołączenia : 02/04/2013

PisanieTemat: Re: Batcave   Czw Lip 23, 2015 4:32 pm

Dick nie odpowiedział od razu, zamiast tego przechylając głowę lekko na bok i rozważając słowa swojego mentora. Wyglądało na to, że miał rację co do pochodzenia książek... Szkoda tylko, że Riddler nie był tak miły, aby trzymać gdzieś ich przetłumaczone wersje. Na przykład w formie elektronicznej. Choć właściwie... Kto powiedział, że tego nie robił? W każdym razie warto byłoby to sprawdzić, skoro w dzień i tak wiele nie zdziałają.
Jeżeli zaś chodziło o samą treść ksiąg oraz o tę szkatułkę... Pewnie dobrze byłoby zasięgnąć rady u osób, które lepiej znały się na tej tematyce. Może i Batman nie lubił zwracać się do innych bohaterów z prośbą o asystę, jednakże Nightwing nigdy nie miał z tym problemu. Co więcej, praktycznie nikt mu nie odmawiał... Więc Raven czy Zatanna również powinny znaleźć dla niego chwilę. Choć ta ostatnia pewnie chętniej rozmawiałaby z Bruce'em - zważywszy na ich wspólną przeszłość. A może właśnie przez wzgląd na nią wolałaby uniknąć kolejnego spotkania z dawną miłością? Trudno orzec.
-Najlepiej by było dla odmiany umieścić go w więzieniu, z którego ucieczki odbywają się rzadziej, niż - czy ja wiem - raz w tygodniu...- zauważył trzeźwo na sugestię, że powinien wybrać się w pogoń za Strachem. Jasne, Crane'a należało złapać, tak jak i wszystkich innych przestępców, którzy ostatnio zwiali z Arkham, ale co z tego, że ich dopadną - jeśli ci zaraz znowu dadzą drapaka? Prawie jak krąg życia, tylko bardziej irytująco...
-Tak czy siak, jesteś pewien, że Riddler już tego wszystkiego nie zeskanował - i nie przetłumaczył? Wątpię, by nie brał pod uwagę możliwości zniszczenia tak starych książek, a raczej nie chciałby stracić ich zawartości...- Grayson wzruszył lekko ramionami. Oczywiście zdawał sobie sprawę z tego, że równie dobrze dostawanie się do gotowych tłumaczeń może zejść dłużej od tworzenia własnych... Ale wolał podrzucić ten pomysł, ot, tak na wszelki wypadek.
-Jest... Jeszcze jedna sprawa. Jason nam pomaga... I pewnie niedługo się tutaj pojawi, z tymi butlami z gazem, o których wcześniej ci wspominałem. Nie wątpię, że będzie prowokował, ale... Chociaż spróbuj go nie drażnić, zgoda?- zasugerował, jednocześnie w pełni odruchowo unosząc dłoń do płytkiego rozcięcia na swojej klatce piersiowej. Powinien zmienić strój albo przynajmniej zaszyć ten fragment... Choć teraz i tak mógłby się na parę godzin przerzucić na cywilne ubranie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Batman



Liczba postów : 68
Data dołączenia : 04/10/2014

PisanieTemat: Re: Batcave   Sro Lip 29, 2015 8:09 pm

- Odtrząśnij się Bruce! - wykrząknął w myślach. Do czego to dojść musi żeby najlepszy detektyw świata nie umiał rozpoznać priorytetów w tak ważnej sytuacji. Kilka procent karboksyhemoglobiny we krwi? A może to już starość? Bruce nie dopuszczał takich wniosków do głowy. Jeszcze sporo czasu minie zanim odłoży maskę na bok. Rozłożył ręce a następnie znów przetarł oczy palcami prawej ręki. Uważnie wsłuchał się w wypowiedź Dicka, zaraz potem oparł się o stół na którym wcześniej pracował przy skanowaniu tajemniczych ksiąg. Sugestia była nadzwyczaj trawna, ale czy opłacalna? Zanim by powrócił z tłumaczeniem mógłby skończyć sam w szukaniu informacji. Jedyne co zrobił to chrapnął ponuro by następnie lekko pokręcić głową w prawo.
- Nie mamy czasu na szukanie kopi... Musimy poradzić sobie z tym co mamy pod ręką. Najlepiej by było gdyby... - chrząstną lekko gardłem by Dick dobrze usłyszał jego wypowiedź. - Poprosić gogoś o pomoc... Najlepiej osobę blisko znającą takiego rodzaju kulty i magię. - Jak można było się do myśleć Bruce nie lubił kogokolwiek prosić o pomoc. Były też oczywiście wyjątki, ale i to sprawiało mu wielkie trudności. Odwrócił lekko głowę w stronę monitora by po raz kolejny sprawdzić czy sytuacja się nie zmieniła. Czas uciekał a jedyne co udało się znaleźć to poszlaki które mogły się okazać aby ślepą uliczką, ale chociaż to mógł zrobić niż bezsensowne walki na ulicach miast z wrogiem o którym się nic nie wie.
- skontaktój się ze wszystkimi wolnymi i odpowiednimi osobami które mogą coś wiedzieć lub pomóc. Ja zostanę i będę nadal skanował księgi. - Takie rozwiązanie wydało mu się najodpowiednie biorąc pod uwagę stawkę o jaką grają. Jeden błąd i wszystko stracone, kto wie może te księgi są jakoś zabezpieczone żeby zwykły śmiertelnik nie mógł ich użyć lub uruchomił by niechcianą siłę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nightwing

avatar

Liczba postów : 129
Data dołączenia : 02/04/2013

PisanieTemat: Re: Batcave   Sob Sie 01, 2015 1:09 pm

Dick kiwnął tylko głową na decyzję o tym, by nie tracić czasu na poszukiwanie tłumaczeń dokonanych przez Riddlera oraz na sugestię skontaktowania się z kimś lepiej obeznanym w temacie okultyzmu. Na tym polu żadnych niespodzianek, sam zamierzał to zrobić, więc akceptował jedno i drugie. Raven, Zatanna, ewentualnie John Constantine - byłoby miło, gdyby Liga poszła za jego wcześniejszym wskazaniem i już ich odnalazła, choć brak odpowiedzi ze strony jej członków nie nastawiał go pod tym względem optymistycznie. W takim wypadku co prawda nie musiałby po raz kolejny wyjaśniać wszystkiego od początku i zaoszczędziłby parę cennych chwil, jeżeli jednak było inaczej... Cóż, trudno.
-Jasne. W porządku. I lojalnie uprzedzam, że mam zamiar założyć, iż twoje milczenie oznacza zgodę i naprawdę będziesz zachowywał się względem Jasona w sposób cywilizowany- ton jego głosu mówił wyraźnie: "nie zawiedź mnie", nawet jeśli w tym momencie Grayson nie patrzył już na swojego mentora, tylko obrócił się wraz z krzesłem przodem do komputera, aby móc zająć się realizacją powierzonego sobie zadania. Nie powinno to potrwać długo - o ile ktokolwiek mu w ogóle odpowie.
W pierwszej kolejności akrobata nadał krótki komunikat do całości Ligi Sprawiedliwych. Miał nadzieję, że może na ten otrzyma chociaż jakąś reakcję, skoro poprzedni przeszedł bez echa... I nie wiedział nawet dlaczego tak się stało. Czyżby wiadomość przepadła? Połączenie szwankowało? A może bohaterowie z JL przebywali wówczas na terenie zajętym przez demony i to z tego powodu nie dało się z nimi porozumieć? Opcji było niestety dużo więcej.
"Nightwing do wszystkich członków Ligi Sprawiedliwych. Obrazy satelitarne dowodzą, że Bludhaven zostało w jakiś sposób zakryte, nie możemy już obserwować sytuacji z góry. Ponawiam prośbę o skontaktowanie się z Hellblazerem, Raven i Zatanną, jeżeli ktoś z was może do nich dotrzeć. Batman wszedł w posiadanie zbiorów, które mogą nam pomóc, ale będziemy potrzebowali asysty magicznej części Ligi."
Tutaj zaczynały się schody. Dick nie miał pojęcia jak mógłby połączyć się z Constantine'em; mężczyzna trzymał się raczej na uboczu, a i jego metody działania bywały moralnie... Cóż, niepewne. Do Zatanny przynajmniej miał numer telefonu, a to już coś. To znaczy... Bruce go posiadał, a Grayson był po prostu bardzo obrotnym stworzeniem. Z Raven również powinien być w stanie się skontaktować.
Zawsze coś.
-Niedługo wrócę- rzucił w stronę Nietoperza, jednocześnie odsuwając się nieco wraz z krzesłem od komputera, by następnie wstać z miejsca. Musiał się jeszcze przebrać, a przynajmniej narzucić na siebie mniej rzucające się w oczy ubranie... I w miarę możliwości naprawić kostium, co na szczęście przy tak drobnym uszkodzeniu nie powinno stanowić dla niego żadnego problemu. Najpierw jednak chciał porozmawiać z Alfredem - w związku z czym Dick skierował się w górę, ku wejściu do rezydencji.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Batman



Liczba postów : 68
Data dołączenia : 04/10/2014

PisanieTemat: Re: Batcave   Czw Sie 06, 2015 12:12 am

Bruce spojrzał jak przytaknięciem głowy Dick akceptuje najbliższy plan. Spodziewał się już wcześniej że Dick będzie wiedział co należy zrobić, ale wolał tak dla pewności potwierdzić to ustnie. Gdy dawny pomocnik znów wspomniał o Jasonie na twarzy Bruca pojawiło się lekkie drgnięcie powieki. Cała reszta twarzy cały czas utrzymywała się jak z kamienia. Bruce oczywiście chciał ukryć swoje zakłopotanie już niedługim przyjazdem jego starego przyjaciela - Może już nie przyjaciela? - Stosunek ich do siebie był trochę skomplikowany i trudno było ustalić czy już wszystkie wrogie myśli zostały zakopane pod ziemię czy zaraz obaj nie skoczą sobie do gardeł i nie zniszczą wszystkiego wokół. Co z oczywistych powodów nie może mieć miejsca. Nie tutaj, nie teraz gdy całe miasto a w przyszłości nawet może i świat jest zagrożony . Przez chwilę Bruce przyglądał się jak Dick zaczął nadawać sygnał. Oby ktoś odpowiedział bo w innym wypadku może być znacznie ciężej znaleźć coś co może pomóc z tą plagą. Po krótkiej chwili podszedł pod skaner gdzie znajdowały się księgi. Spojrzał się jeszcze przez moment na Dicka który już prawie skończył nadawać sygnał. Zabrał się do pracy. Gdy Nightwing skończył i powiadomił mrocznego rycerza że wychodzi w jego głowie pojawiły się myśli co się stanie jak zostanie z Jasonem sam na sam. Czy wytrzyma napięcie i nie wybuchnie ze złością do Todda? Czy Todd nie wpadnie nagle w furie by zgładzić nietoperza? Jest do tego super okazja... Nie przygotowany i zdekocentrowany Bruce sam na sam z Jasonem który może chować gdzieś pistolet którym zacznie do niego strzelać ze wściekłością. Nie ma co rozważać nad tym co się lada chwila się stanie. Spojrzał raz jeszcze na Dicka:
-- Liczę że będziesz w kontakcie. -- po tonie głosu było słychać że liczy na stuprocentową szansę że będzie mógł w razie czego skontaktować się z nim. Odwrócił od niego głowę z powrotem do tych przeklętych książek...




--------------------------------------------------------------------------------
Sory że tak długo, ale miałem trochę złe warunki do pisania...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nightwing

avatar

Liczba postów : 129
Data dołączenia : 02/04/2013

PisanieTemat: Re: Batcave   Nie Sie 09, 2015 9:47 pm

Dicka nie było w Batcave może z godzinę albo trochę dłużej - sam nie potrafiłby tego tak naprawdę stwierdzić, nie liczył dokładnie upływającego czasu; wiedział jedynie, że o ósmej rano był umówiony na spotkanie z Catwoman, a mniej więcej trzydzieści minut później dotarł już z powrotem do Jaskini. Mężczyzna od razu zaparkował swój motocykl wśród innych pojazdów, a następnie skierował swe kroki prosto w stronę Batkomputera, jednocześnie odruchowo wypatrując już swojego mentora - a był pewien, że ten będzie się jeszcze kręcił gdzieś w pobliżu... I oczywiście się nie zawiódł.
-Widziałem się z Seliną, przekazała mi trochę ciekawych i pilnych informacji- poinformował więc od razu Bruce'a, zresztą jeszcze po drodze. Już po krótkiej chwili natomiast wpakował się na krzesło czekające przed potężnym komputerem, jednocześnie wyjmując z kieszeni swoją komórkę i zabierając się do roboty - podłączając i przesyłając co trzeba, aby nowe dane znalazły się zapisane bezpiecznie w bazie danych Nietoperzy.
-Tej nocy miejscowi superprzestępcy urządzili sobie zebranie i najwyraźniej znowu coś knują. Nie wiem czy ostatecznie jakoś się dogadali, bo Kotka zwiała od nich dość szybko, żeby donieść nam o wszystkim, co udało jej się usłyszeć... Ale za to mamy od niej nagranie, zaraz je odtworzę, tylko jeszcze najpierw...- Nightwing zamilkł na moment, aby przypadkiem nie pomylić się wysyłając kolejny komunikat do Ligi Sprawiedliwych. Nie miał pojęcia czy ktoś zareagował na jego poprzednią próbę nawiązania kontaktu, ale trudno; tym razem w wiadomości załączył cały uzyskany od Catwoman plik. Liczył na jakiś odzew, ale w razie czego gotów był próbować do skutku.
-Już, właśnie nadałem je do Ligi. Włączam- uprzedził, a następnie uruchomił zapis, zresztą bezpośrednio z komputera, a nie ze swojej komórki. Ją z kolei schował już na jej poprzednie miejsce w kieszeni - po czym skupił się na ponownym wysłuchaniu nagrania:
Spoiler:
 
W trakcie odtwarzania na ekranie pojawił się zapis ścieżki dźwiękowej, który po fakcie pozostał widoczny - tylko po prostu nieruchomy. Dick z kolei skierował swoje spojrzenie na Bruce'a, obserwując wszelkie jego reakcje. Miał co prawda wielką ochotę zagadnąć go o jeszcze jedną sprawę, ale... Ale ona będzie akurat musiała poczekać. Zamiast tego akrobata dorzucił:
-Selina ma się zająć tymi posłańcami. Rozbroi implanty, ale pewnie będzie potrzebowała naszej pomocy w ich namierzaniu... Tak będzie szybciej, niż gdyby miała tropić każdego jednego człowieka Scarecrowa. Da nam znać, gdy na coś trafi i wyłapiemy sygnał- Dick obrócił się w stronę swojego mentora z całym krzesłem.

// Pozwalam sobie pożyczyć zapis spotkania przygotowany przez Catwoman.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Batman



Liczba postów : 68
Data dołączenia : 04/10/2014

PisanieTemat: Re: Batcave   Sro Sie 12, 2015 12:44 am

Bruce zajęty pracą nie zauważył od razu zbliżającego się do niego Dicka. Spostrzegł go dopiero kilka chwil wcześniej, zanim ten go poinformował że widział się z Catwomen czyli Seliną. Trochę to już czasu minęło odkąd się widzieli. A co do ,,ciekawych informacji" Bruce był od razu pewien że mogą być dość ciekawe na swój sposób. Jak przystało na kotkę, informacje były naprawdę intrygujące... Superprzestępcy potajemnie zorganizowali spotkanie na którym oczywiście rozmyślają jak sobie poradzić z ich zmorą bohaterami. Bruce zmarszczył brwi słysząc tę nowinę. Było widać po nim wyraźne zaciekawienie, które wyraźnie mówiło ,,kontynuuj". Słysząc o nagraniu Bruce skrzyżował ręce stojąc przed Dickiem. Słuchając uważnie analizował wszystko co słyszy, by nie pomylić żadnego szczegółu. Kotka weszła i po krótkim czasie zjawił się sługus Ra;s al Ghula -- Czego Ra's szuka znowu w Gotham? Zwykle uważa się za wyższego od wszystkich i nie miesza się w takie sprawy. -- Pomyślał roztropnie. -- Joker... Jak żeby nie mógł się wtrącić. -- Ścisnął nerwowo ręce gdy usłyszał jego głos. Poison Ivy nieco zaskoczyła Bruca. Przyszła po tym jak nie dawno z Cranem się pożarli o terytorium. Killer Frost z którą rzadko miał do czynienia, jak nie w ogóle. Bruce Poprawił pozycję i z zaciekawieniem przystawił ucho. Widać mamy nowego gracza w tym szalonym świecie. Jednak dla Bruca to tylko kolejny którego bez względu na wszystko przyskrzyni, jednak warto by było przyjrzeć się nowemu graczowi żeby nie było niespodzianek. Znów przyjrzał ponury i stanowczy wyraz twarzy gdy tylko przyszła wypowiedź Scarecrowa. Wieść że posłańcy są zagrożeni potwierdziła się... kolejna pilna rzecz do zrobienia w najbliższym czasie. Oczywiście rzeczy cały czas przybywało zamiast odchodzić co nie ułatwiało sytuacji.
-- Podsumowując mamy jak na razie sześciu przestępców. Prawdopodobnie dojdzie ich więcej. -- Przetarł oczy. -- Musimy wiedzieć o ich ostatnich i przyszłych aktywnościach jak najszybciej. Przydało by się też rozejrzeć w miejscu ich spotkania. Wątpię że jeszcze tam są... Akurat teraz mamy trochę czasu, musimy czekać aż ktoś z ligi się pofatyguje. -- w głosie było słychać szczyptę gniewu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nightwing

avatar

Liczba postów : 129
Data dołączenia : 02/04/2013

PisanieTemat: Re: Batcave   Sro Sie 12, 2015 2:26 pm

"Musimy czekać, aż ktoś z Ligi się pofatyguje"...? Mogło to oznaczać, że albo nikt jeszcze w ogóle nie odpowiedział na poprzedni nadany przez Nightwinga komunikat, albo też wręcz przeciwnie - odzew jak najbardziej był, lecz póki co wszyscy zajmowali się czymś innym i nie mogli dołączyć do akcji w Gotham. Obie opcje nie należały do najprzyjemniejszych, ale z dwojga złego Grayson wolałby już tę chyba ostatnią. Przynajmniej wiedzieliby, że połączenie działa, a członkom Ligi nic się nie stało.
-Spójrz na to z pozytywnej strony: im ich więcej próbuje się przeciwko nam sprzymierzyć jednocześnie, tym większe są szanse, że zniszczą swoją grupę od środka i my nie będziemy musieli nawet próbować ich dopaść, tylko na zakończenie zgarniemy ich z powrotem do więzienia. Wyobrażasz sobie ich współpracę?- rzucił w ramach próby podniesienia Bruce'a na duchu, choć prawdę mówiąc uczynił to w głównej mierze automatycznie. I tak rzadko kiedy działało, ale ktoś musiał próbować, prawda?
Inna sprawa, że - choć umyślnie przekoloryzował sprawę - to jednak doskonale wiedział, że w jego słowach tak czy siak było sporo racji. On sam stanowczo nie widział Jokera, Scarecrowa, Ivy, Killer Frost i pewnie jeszcze innych kryminalistów działających razem na dłuższą metę. W najlepszym wypadku obrócą się przeciwko sobie i zerwą umowę. W najgorszym - część z nich tego nie przeżyje... Ale akurat temu ostatniemu on i inne Nietoperze postarają się zapobiec.
-Jason... Jeszcze się nie pojawił?- spytał następnie akrobata, wracając do tego charakterystycznego, ostrożnego tonu, który zwykle towarzyszył dyskusjom dotyczącym tego konkretnego byłego Robina. W tej chwili była to już prawdę mówiąc po prostu kwestia przyzwyczajenia... A i tak stanowiło to sporą poprawę po tych dawnych latach, podczas których temat Jasona był dosłownie nietykalny, przynajmniej w towarzystwie Bruce'a.
Pomimo swojego pytania Dick nie potrzebował tak właściwie żadnego potwierdzenia. Podejrzewał, że od razu by poznał, gdyby pod jego nieobecność Red Hood zdążył pojawić się w jaskini... Zapewne zresztą nie tylko po nastroju swojego mentora, ale i po stanie otoczenia. A skoro wciąż go nie było... To co takiego mogło się stać? Zrezygnował? Przemyślał sprawę i uznał, że jednak woli działać sam - jak zwykle? A może w grę wchodziło coś gorszego? Musiał przynajmniej spróbować to sprawdzić, dlatego też akrobata nawiązał łączność z komunikatorem brata i nadał na niego krótką wiadomość:
-Gdzie jesteś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Batman



Liczba postów : 68
Data dołączenia : 04/10/2014

PisanieTemat: Re: Batcave   Pon Sie 17, 2015 10:32 pm

Bruce twardo stał na przeciwko Dicka, by za raz usłyszeć odpowiedź na jego dość sceptyczną uwagę. Wiele to nie zmieniło, ale ktoś musi w tej rodzince być optymistyczny i przy okazji przeciw wagą dla ponurego batmana. Co do wniosku o niemocy współpracy tych psychopatów to Bruce był trochę zgodny, ale nie mógł liczyć że problem sam rozwiąże. Musi zakładać najgorszy scenariusz, czyli że jakimś cudem udało im się dogadać z powodu np. ,,Wspólnego celu ". Szybko wtrącił swoje zdanie
-- Mósimy być przygotowani na najgorsze. Wspólne cele jednoczą ludzi tak samo jak i psychopatów. -- Słowo o Jansonie trochę poderwowało Bruca. Rzucił tylko lekko gniewne spojrzenie w jego stronę. Czekał niecierpliwie aż Todd odpowie na wezwanie brata z batfamily. Rzucił tylko chłodno
-- Coś go zatrzymało?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nightwing

avatar

Liczba postów : 129
Data dołączenia : 02/04/2013

PisanieTemat: Re: Batcave   Czw Sie 20, 2015 11:35 am

Wspólne cele może i jednoczyły ludzi, ale na szczęście dla całokształtu bohaterów przestępcy nigdy nie byli w stanie się co do nich zgodzić. To znaczy, owszem, zależało im na ogólnie pojętym opanowaniu świata czy też zemście, ale potem zaczynały się już kłopoty. Kto będzie rządził i nad czym dokładnie? Komu przypadnie niewątpliwy zaszczyt pozbycia się konkretnego wroga? A może niektórym nie będzie to nawet na rękę, bo woleliby go utrzymać przy życiu? Jedyni chcieli pieniędzy, inni władzy, a jeszcze inni mieli plany, które po prostu wzajemnie się wykluczały. To wszystko działało na korzyść obrońców sprawiedliwości.
Oczywiście w żadnym razie nie oznaczało to, że można było odpuścić, zrobić sobie popcorn i jedynie obserwować to, jak kryminaliści wzajemnie się wybijają. To by było nieludzkie, nawet jeśli momentami na swój sposób dość zabawne... I właśnie dlatego tak czy siak ich powstrzymają. Oczywiście, że tak. A przynajmniej zbadają sprawę, bo istniało naprawdę spore prawdopodobieństwo, że przestępcom nawet nie udało się dogadać i martwili się tym na próżno.
Wiadomość nadana przez Jasona w ramach odpowiedzi na jego zapytanie nie przypadła Dickowi zbytnio do gustu. "Niedaleko. Coś mnie zatrzymało, ale powinienem sobie poradzić. Red Hood out." Coś go zatrzymało? Na dość długo... I do tego jeszcze to "powinienem" zamiast dużo bardziej zdecydowanego: poradzę sobie. Prawie jak nie Jason.
-Tak. Coś. Ale w tej chwili nie dowiemy się co dokładnie- odparł tylko na pytanie swojego mentora, kręcąc przy tym powoli głową dla dodatkowego podkreślenia swych słów... I po części zwyczajnie ze zrezygnowaniem. Och, zamierzał wyciągnąć za brata szczegóły, ale jeszcze nie teraz; później, gdy będą już mogli porozmawiać na żywo, a Todd nie będzie w stanie tak po prostu się rozłączyć... Albo w inny sposób zwiać. Dick potrafił być bardzo uparty.
Prawdę mówiąc Nightwing prawie miał ochotę wybrać się na poszukiwanie Hooda. Gdyby się uparł, to pewnie by go namierzył; Jason mógł sobie na to uważać, może nawet przesadnie, ale pomiędzy nimi dwoma to Dick zawsze radził sobie lepiej z kwestiami około-informatycznymi. Nie takie rzeczy już robił. Mimo to... Jeżeli Todd sądził, że da sobie radę, to pewnie powinien to uszanować, przynajmniej póki co. A jeśli w ciągu pół godziny nie otrzyma od niego żadnego sygnału - wówczas ruszy mu z pomocą. Dobry plan.
-Nie wiesz co z ofiarami gazu z parku?- spytał w głównej mierze po to, aby zmienić temat, lecz w gruncie rzeczy i tak był tym zainteresowany. Co prawda jeszcze w nocy udostępnili służbom świeżo przygotowane antidotum, ale poszkodowani i tak musieli męczyć się przez ładnych parę godzin.
Komunikator Nightwinga odezwał się nagle ponownie, przynosząc kolejną wiadomość od jego brata: "Dick, namierz moją lokalizację i przyjedź czymś sporym, wytrzymałym. Do transportu większych okazów. Nie pytaj o co chodzi, po prostu to zrób. Obiecuję nic nie zepsuć." Z jakiegoś powodu te słowa wcale go nie uspokoiły, wręcz przeciwnie, nastawiły go na najgorsze. CO Jason chciał przewieźć...?
-To on. Jadę mu na spotkanie- rzucił tylko gwoli wyjaśnienia, jednocześnie - zgodnie z poleceniem Hooda - już go namierzając. Zaraz potem poderwał się z miejsca i ruszył w stronę zaparkowanych w Batcave pojazdów. Coś dużego, tak? Nie ma sprawy. Będzie coś dużego.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Batman



Liczba postów : 68
Data dołączenia : 04/10/2014

PisanieTemat: Re: Batcave   Sob Wrz 05, 2015 4:57 pm

Z założonymi rękami na piersi słuchał rozmowy Dicka z Jasonem. Sytuacja wydawała się kłopotliwa. Myślał że nie długo może się spodziewać nie lada niespodzianki w postaci jakiego monstra lub urządzenia które sprawiało problemy przyjacielowi. W Batcave było mnóstwo rodzai pojazdów opancerzonych dzięki najnowszej technologi bez trudu oprą się dużej sile rażenia. Raczej Dick nie będzie miał problemu z wybraniem odpowiedniego pojazdu. Widział tylko jak przyjaciel opuszcza pomieszczenie kierując się do garażu. Sam Bruce już trochę tracił cierpliwość. Ze skanu i tłumaczenia ksiąg na razie nic nie wynikało, tajemnicza szkatuła jak była, tak jest zamknięta. Nikt z ligi jeszcze nawet nie próbował się skontaktować z Brucem żeby pomóc w szukaniu informacji o tych demonach. Nie lubił prosić o pomoc co skutkowało tym że rzadko się do kogoś o nią prosił, a gdy już naprawdę jej potrzebuje to nikt nie ma czasu. - Trudno, sam se poradzę - Pomyślał sobie. Podrapał się po dawno nie golonym zaroście, a zaraz potem ruszył w stronę komputera by po raz kolejny uświadomić sobie że stoi w miejscu. Morze świeże powietrze dobrze mu zrobi?? Czemu by nie, przecież jakby ktoś chciał by się skontaktować to od razu się zorientuje. A może coś się dzieje na mieście ? Mały rabunek czy napad. Skoro nie wychodzi z jednym to może w tym drugim pójdzie. Mówiąc drugim chodzi oczywiście o kolejne zapełnianie cel w więzieniach Gotham. Bruce szybko zmienił struj na bardziej schludny, gdyż ten był zniszczony po ostatniej misji i spotkaniu Sinesrto w bazie Enigmy. Nie zapowiadało się na wielką walkę więc Bruce wziął tylko podstawowe gadżety. Gdy wszystko było już gotowe upewnił się że ma mobilny dostęp do batcave i bat-komputera, by w razie potrzeby nawiązać połączenie. Ruszył w końcu w stronę garażu by zasiąść na fotelu batship.


[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nightwing

avatar

Liczba postów : 129
Data dołączenia : 02/04/2013

PisanieTemat: Re: Batcave   Pon Lis 16, 2015 9:38 am

Potwór został wreszcie zapakowany na tył samochodu i tym samym zniknął Dickowi z oczu - a to ostatnie tyczyło się akurat również Jasona. Przy odrobinie szczęścia obaj powinni dotrzeć na miejsce w jednym kawałku i bez dalszych niespodzianek... O ile oczywiście piesek będzie grzecznie współpracował. Oby tak właśnie było.
Póki co natomiast Graysonowi nie pozostawało już nic innego, jak tylko dosiąść motoru brata i ruszyć jego śladem ku Batcave. Po drodze odebrał jeszcze wiadomość odnośnie pożaru i od razu załatwił sprawę; co prawda płomienie zdawały się nie rozprzestrzeniać, ale i tak nie można ich było tak po prostu zostawić samym sobie.
Dotarcie do Jaskini nie zajęło Nightwingowi zbyt dużo czasu, choć rzecz jasna i tak pojawił się w niej już nieco po przybyciu na miejsce Red Hooda. W pierwszej kolejności zaparkował jego motocykl wśród pozostałych - licznych - maszyn, a następnie skierował się w stronę brata, jednocześnie kontrolnie przeczesując wzrokiem otoczenie. Wyglądało na to, że przebywali w nim sami; Alfred musiał skoczyć na górę, a Bruce... Znając życie wybrał się do miasta. W tym momencie może to i lepiej - a raczej: w tych okolicznościach. Choć z drugiej strony reakcja B na ich czworonożnego gościa mogłaby być warta ujrzenia.
-Wszystko dobrze?- zagadnął, zatrzymując się przy Jasonie i opierając dłonie na biodrach. Było to zaledwie jedno z wielu pytań, które krążyły mu aktualnie po głowie, ale przecież od czegoś trzeba zacząć, prawda? Później przyjdzie zaś pora na szczegóły... Takie jak: co ty sobie myślałeś? Jak do tego w ogóle doszło? I tym podobne.
Priorytety, ot co.
Nightwing przypomniał jeszcze samemu sobie, że pewnie powinien zaraz rzucić okiem na te tłumaczenia, o których wcześniej wspomniał Alfred. Skoro Bruce'owi na nich aż tak zależało, to ze sporą dozą prawdopodobieństwa rzeczywiście im się do czegoś przydadzą, choć szczerze powiedziawszy Dick wolałby, aby księgami - i ogółem tekstami - magicznymi zajmowały się osoby lepiej przeszkolone w tym konkretnym kierunku. Skoro już weszli w ich posiadanie, to nic nie stało ku temu na przeszkodzie, tak? To znaczy... Pomijając fakt, że ostatnio jakoś wszyscy magowie i czarodziejki milczeli. Cudownie. Oby przynajmniej mieli do czynienia z samą teorią, bo odprawianie jakichś rytuałów mogłoby się skończyć jeszcze gorzej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jason Todd
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 111
Data dołączenia : 05/07/2013

PisanieTemat: Re: Batcave   Pią Gru 25, 2015 12:31 pm

Po dotarciu do BatCave, Jason wyskoczył z pojazdu, chwilowo zostawiając w nim psa, zastanawiając się gdzie Bruce może mieć coś wystarczająco ognioodpornego by uleczyć zwierzę do końca... I czym ewentualnie mogliby naprawić głębsze i poważniejsze szkody, którymi Todd nie mógł zająć się na miejscu. Było to problematyczne, oczywiście, nie wątpił w to ani przez moment, ale skoro już postanowił pomóc tej bestii nagle jej nie porzuci. Bruce czy nie, zamierzał się rozgościć i robić swoje, choć nie ukrywał, że nieco mu ulżyło gdy się okazało, że Nietoperz opuścił swą mroczną jaskinię - nie, nie obchodziło go po co. Było prawie rano, więc równie dobrze mógł się szlajać za jakimiś panienkami, albo odwoził swoją demoniczną mini kopię do szkoły, ha-ha. Bruce przykładny tatuś, a to dobre. Nic nie wskazywało też na to, by jego beznadziejny zamiennik wrócił... Sprawy robiły się poważne? No nic, chwilowo miał własne problemy na głowie.
Gdy Dick dojechał do jaskini, Hood w tym czasie przeglądał stroje Bruce'a, szukając takiego, który pozwoli mu zbliżyć się do psa, nie tracąc przy tym rąk, albo nie doprowadzając do oparzeń III stopnia... Albo i gorzej. Ogień piekielny wydawał się bardziej szkodliwy niż zwykły. Przynajmniej takie wysnuwał wnioski po jego małej zabawie w berka z ognistym demonem... Cholerne demony, nagle zachciało im się poznać nowe tereny... Zawsze Ziemia, zawsze Ziemia musi padać ofiarom takich głupich zabaw. Kto by przypuszczał, że nasza planeta jest aż tak popularna... Wszędzie.
Na pytanie Nightwinga uniósł jedną brew, w końcu znajdując odpowiedni kostium. Zaczął oddzielać od niego rękawice, rzucając je na ziemię obok swoich stóp.
- Zapomniałem co to znaczy dobrze, Świrze, ale żyję. - Rzucił przez ramię, zdejmując własne rękawice i zamieniając je z tymi od kostiumu Batmana. Wrócił się do maszyny, otwierając tylną klapę i przyglądając się bestii, leżącej spokojnie na podłodze, chociaż gdy zauważyła sylwetkę Hooda, warknęła ostrzegawczo, by nie próbował żadnych sztuczek.
I był to moment gdy Jasonowi powoli zaczynały się kończyć pomysły, pewnie też dlatego, że nie znał pełnego wyposażenia jaskini, zakładał, że wiele się zmieniło od jego... Ostatniej dłuższej wizyty.
- Jakieś pomysły jak sprawdzić wewnętrzne urazy? - Zerknął na Dicka, starając się nie myśleć o co Dick miał ochotę go wypytać, głównie dlatego, że nie miał na to dobrej odpowiedzi. Sam nie wiedział co nim kierowało i było mu z tym dobrze. Tak, dokładnie tak.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nightwing

avatar

Liczba postów : 129
Data dołączenia : 02/04/2013

PisanieTemat: Re: Batcave   Sob Gru 26, 2015 3:25 pm

Dick na szczęście w porę ugryzł się w język, aby nie skomentować pierwszej z wypowiedzi brata; zakładał, że pewnie prędzej czy później i tak znowu się pokłócą, ale równie dobrze mógł przynajmniej spróbować zadbać o to, aby nastąpiło to jak najpóźniej. Poza tym... Póki co chciał przede wszystkim zadbać o to, aby Jason nie został pożarty przez demonicznego psa, a w tym celu wypadałoby utrzymać ten ostrożny pokój, który wciąż jeszcze między nimi panował.
W związku z powyższym przez krótką chwilę Nightwing w milczeniu przyglądał się poczynaniom Hooda, podczas gdy ten wymieniał swoje rękawice na wytrzymalsze. Czy tak naprawdę stanowiłyby dobrą ochronę przed atakami bestii, gdyby ta rzeczywiście zmieniła zdanie co do bycia grzeczną - tego nie wiedział, ale miał nadzieję, że tak. Wolał brata w jednym kawałku i bez stopionej skóry.
Kiedy Todd ruszył z powrotem w stronę samochodu - i znajdującej się w jego wnętrzu psiny - akrobata westchnął cicho, lecz mimo to podążył w ślad za nim. Wciąż mu się to nie podobało, och, ani trochę, ale nie oznaczało to, że nie zamierzał być przydatny tylko po to, aby w tak niedojrzały sposób podkreślić swoje negatywne nastawienie. Przeciwnie, chciał pomóc, nawet jeżeli nie do końca wiedział jak.
Warknięcie psiska sprawiło, że jeden z kącików ust Graysona powędrował nieznacznie w górę w uśmiechu, któremu brakowało jednak dobrego humoru. No tak, typowe; zero wdzięczności, nie wspominając już nawet o jakiejkolwiek formie współpracy... Ale jakoś sobie poradzą, w końcu byli już do czegoś takiego przyzwyczajeni.
-Mamy rentgen, tyle że może być ciężko go użyć. Musielibyśmy albo jakoś przenieść twojego nowego przyjaciela do części medycznej albo sprowadzić sprzęt tutaj i odpowiednio go przepiąć... No i jeszcze trzeba by było przekonać zwierzaka, żeby się nie ruszał do zdjęć, a nie wiem na ile jest skłonny się nas słuchać - zakładając, że w ogóle zrozumie nasze instrukcje- w trakcie mówienia Nightwing kiwnął krótko głową na lewo, czyli mniej więcej w stronę potrzebnych im urządzeń. Osobiście uważał, że łatwiej i przede wszystkim bezpieczniej byłoby już skorzystać z opcji numer dwa, czyli przenieść rentgen w pobliże psa... Ale to akcja Jasona, prawda? Więc niech on zadecyduje, a Dick najwyżej rzuci potem zwyczajowym: "a nie mówiłem?"
-Zamierzasz w ogóle opowiedzieć mi co się tak dokładnie stało i czemu się nim zajmujemy?- może i pytanie zostało sformułowane w taki sposób, że teoretycznie dałoby się na nie odpowiedzieć po prostu "tak" lub "nie", ale vigilante wciąż jeszcze liczył na rozsądek brata... Który naprawdę nie powinien go teraz drażnić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Batcave   

Powrót do góry Go down
 
Batcave
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Rezydencja Wayne'a-
Skocz do: