PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Olvera Street

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
ADMIN
Admin
avatar

Liczba postów : 79
Data dołączenia : 19/03/2013

PisanieTemat: Olvera Street   Nie Mar 31, 2013 10:01 am





Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://justice.forumpolish.com
Blue Beetle

avatar

Liczba postów : 27
Data dołączenia : 15/05/2013

PisanieTemat: Re: Olvera Street   Pią Mar 28, 2014 8:53 pm

Podczas podniebnej, dalekiej wycieczki Jaime'go dopadł głód. A tak się jakoś złożyło, że znajdował się właśnie nad słynnym, rozświetlonym Los Angeles. Postanowił zahaczyć o jakąś knajpkę. Jednak lądowanie wśród wieżowców narażało go na nieproszonych gapiów. Udał się więc w mniej uprzemysłowione tereny tego miasta. Zanurkował nad siecią uliczek, przy których stały wszelakie budki, stoiska i niewielkie knajpki. Skarab wskazał mu miejsce idealne do niepostrzeżonego lądowania, z dala od wszechobecnych turystów. Był to mały, zaśmiecony zagajnik. Gdy tylko stanął na nogach, odwołał pancerz. Spod niebieskiego kombinezonu wyzionął młody latynos w czerwonej bluzie i obtartych jeansach. Wsadził ręce do kieszeni i jak gdyby nigdy nic wyszedł na chodnik i wmieszał się w tłum. Po krótkim spacerze dostrzegł knajpkę, która zainteresowała go nazwą (obrazek nr 2). Brzmiała ona mianowicie niemal tak samo, jak jego rodzinne miasto. Tylko jedna literka robiła różnicę. W każdym razie wszedł do środka i po kilku minutach wyszedł z apetycznym hot-dogiem. Usiadł przy jednym ze stolików na tarasie i zaczął się posilać zadowalając swój żołądek jak i kubki smakowe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vague

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 06/06/2013
Wiek gracza : 21

PisanieTemat: Re: Olvera Street   Nie Mar 30, 2014 12:08 pm

Po wydarzeniach ostatnich dni postanowiła zrobić sobie przerwę. Nawet przestępcom należą się wakacje w jakimś ciepłym miejscu. Na samo wspomnienie tamtego psa robiło jej się nie dobrze i przechodziły ją dreszcze. Przecież gdyby nie jej mały bonus od życia, pewnie wąchała by teraz kwiatki od dołu albo jej ciało rozkładało by się na betonowej podłodze w metrze. Do czegoś takiego nie mogła by dopuści, miała zbyt duże ego, żeby pozwolić sobie umrzeć w tak mało elegancki i cichy sposób. To by było tak bardzo nudne. Chyba, że niczym Werter coś by się nie udało i konałaby tam przez 24 godziny. W takim przypadku wydawało się to być równie makabryczne co dawało duże pole do popisu.
Rozmyślając o tamtym zdarzeniu nie mogła zapomnieć o NICH. Czy udało im się stamtąd zwiać, czy ich plan nadal jest aktualny? Najbardziej ciekawiło ją jednak to co Scarecrow chciał zdobyć ze  S.T.A.R. Lab? Musiało być to coś niebezpiecznego, coś co mogło by zniszczyć całe Gotham albo... Nie ważne, cokolwiek by to było to nie jej sprawa. Nawet jeśli zmuszało by ją to do wyprowadzki. Oni płacą, a ty zdobywasz, w tym "zawodzie" nie ma miejsca na rozkminianie czy coś jest dobre czy złe. Pomyślała spacerując sobie Olvera Street. Przyglądając się ludziom, pogrążonym w swoim złudnym przeczuciu, że nic złego nie może się im stać. Uważający się za kogoś na równi bogom, a nie potrafiącym stawić czoła nawet zwykłym przestępcom. Gdyby nie Liga...
Idąc tak w zamyśleniu nie zauważyła gdy na jej drodze pojawiła się przeszkoda w postaci jakiegoś rosłego, ogolonego na łyso mężczyznę w wyjściowym dresie z trzema paskami. Na oko trze razy większego od naszej małej złodziejki. Łypnął na nią groźnie i zaczął coś krzyczeć o tym, że powinna patrzeć jak chodzi i w ogóle co ona sobie wyobraża. Zanim do Kici doszło co ta kupa mięsa do niej mówi ten podburzył się tym, że V. z żadnej strony nie wyglądała jakby było jej głupio przez to co zrobiła. Więc złapał ją za nadgarstek i zaczął nią trząść.
Stali akurat w okolicy El Paseo.

Niech go ktoś ratuje bo Kitty nie ręczy za siebie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blue Beetle

avatar

Liczba postów : 27
Data dołączenia : 15/05/2013

PisanieTemat: Re: Olvera Street   Nie Mar 30, 2014 1:13 pm

Grzało wiosenne słoneczko, a szemranie turystów mieszało się z trelami ptaków. Piękny dzień. Latynos siedział sobie wygodnie na krześle i wcinał przekąskę. Na tarasie panował względny spokój, bo połowa stolików była pusta, a przy większości zajętych siedziały pojedyncze osoby. Tę sielankę przerwał podniesiony głos jakiegoś faceta, który z pewnością był rozwścieczony. Jaime orientacyjnie wyhaczył wzrokiem krzykacza z tłumu. Miał co najmniej dwa metry. Był szeroki w barach, ale w pasie również. Wydzierał się na jakąś dziewczynę, która w porównaniu z nim była komicznie maleńka. Skarab bez żadnej prośby czy sugestii swego nosiciela (przynajmniej nie świadomej) przekazał mu wyraźnie, co pan w dresie mówi. Okazuje się, że doszło do zderzenia. Reyes nie mógł się nadziwić, jak to możliwe, że brunetka nie zauważyła takiego kolosa. Gdy doszło do rękoczynów, a mianowicie łysy złapał dziewczynę za nadgarstek, a ślina prawie zaczęła mu tryskać z ust jak u rozjuszonego bulldoga, Żuk postanowił zainterweniować. Zerwał się z miejsca i zrobił kilka żwawych kroków w stronę furiata. W drodze uświadomił sobie, że resztka hot-doga trzymana w ręce odbiera mu całą powagę. Rozejrzał się za jakimś śmietnikiem, ale zanim go odnalazł, przydreptał do niego jakiś bezpański pies z posklejaną sierścią. Telepata, czy co? W każdym razie latynos rzucił mu ostatki z bułki i ruszył dalej.
- Hejejej! Spokojnie amigo! - Powiedział kładąc dłoń na ramieniu mężczyzny. - Proszę ją puścić. Chyba nie chcesz być nazywany damskim bokserem, hm? - Dodał unosząc lekko brwi.
- Ten osobnik wykazuje duże pokłady agresji. Powinieneś go niezwłocznie obezwładnić. - Zasugerował Skarab, co było dla niego typowe w takich sytuacjach.
- Nie. - Latynos sprzeciwił na głos, po czym zdając sobie sprawę, jak to musiało dziwnie zabrzmieć z punktu widzenia obecnej tu dwójki ludzi, uśmiechnął się nerwowo do mężczyzny tracąc swą pokerową twarz. Miał jednak nadzieję, że mimo wszystko dryblas odpuści.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vague

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 06/06/2013
Wiek gracza : 21

PisanieTemat: Re: Olvera Street   Nie Mar 30, 2014 8:15 pm

-Eeee, Niunia, a przepraszam gdzie? Nie nauczono Cię dobrych manier? Zaraz Cię z kolegami nauczymy, jak się chodzi.- Powiedział spoglądając to na nią to na swoich kumpli. Wyglądali podobnie jak Łysol, nawet ich miny wyglądały na równie tępe i bez wyrazu. Niczym stado bezpańskich buldogów... nawet ślinili się podobnie.
Przyglądając się tej paradzie głupoty zastanawiała się co powinna zrobić. Najchętniej z tarłaby im te głupkowate uśmiechy z twarzy i pokazała kto tu tak na prawdę rządzi, z drugiej strony to miały być jej wakacje. Pozbawione bójek, nawet starała się ograniczyć używanie swojego bonusu od życia byle tylko móc trochę odpocząć, trzeba ją pochwalić, że odkąd przyjechała nawet nic nie ukradła. No wiecie jak się już raz zacznie to jak z papierosami, przestać jest bardzo trudno.
W końcu doszła do wniosku, że nie będzie sobie nimi brudzić rączek poczeka, aż może ktoś z kompleksem bohatera (albo bohater) uratuje biedną niewiastę z opresji. Nie musiała a to długo czekać gdyż nie zdążyło minąć pół minuty odkąd mięśniak skończył gadać, aż ktoś się napatoczył.
Przyjrzała się chłopakowi, oprawcy, chłopakowi, oprawcy. Ze smutkiem stwierdziła, że chyba jednak sama sobie będzie musiała radzić, a nawet sprzątać swojego bohatera z posadzki. Chłopak może i nie był jakimś konusem, nerdem albo innym teleświrem, ale przy Dresach, wyglądał dość... licho.
-Spadaj konusie, to rozmowa między nami, a nią.- Mruknął kolega przygłupa, spoglądając na Kitty obleśnie. Widząc to dziewczyna miała ochotę sięgnąć po pistolet w torebce. Jednak poczuła jak znowu jest szarpana, przez tego kretyna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blue Beetle

avatar

Liczba postów : 27
Data dołączenia : 15/05/2013

PisanieTemat: Re: Olvera Street   Nie Mar 30, 2014 9:52 pm

Dopiero gdy odezwał się jeden z mężczyzn świadkujących temu całemu wydarzeniu, Jaime zorientował się, że to wcale nie jest grupka gapiów. To najwyraźniej była paczka pana Lśniącogłowego. Co więcej, nie zanosiło się na pokojowe zakończenie sprawy, co raczej nie było zaskoczeniem. Jeden dryblas był już sporym problemem. Ale kilku to przesada. No proszę was. Co prawda bez problemu załatwiłby ich jako Żuk, ale z oczywistych powodów nie mógł tak po prostu na oczach wszystkich uaktywnić pancerza. Mimo, że Skarab bardzo nalegał. Latynos westchnął ciężko.
Zerknął na dziewczynę. I tak naprawdę teraz dopiero jej się dokładniej przyjrzał. Wcześniej był bardziej zajęty jej napastnikiem. Była całkiem ładna. Ale to co go najbardziej zdziwiło, to jej wyraz twarzy. Nie sprawiała wrażenia przerażonej, spanikowanej dziewczyny. Wyglądała raczej na zirytowaną, jakby nie miała do czynienia z bandą Dresów, tylko z gromadą nieznośnych bachorów. W sumie dziwne było też to, że nie odezwała się słowem, ani nawet nie pisnęła od samego początku tego zajścia.
W każdym razie Jaime nie mógł tak po prostu się odwrócić na pięcie i zostawić ją na pastwę buldogów. Walka również odpadała między innymi z racji, że wtedy Skarab uruchomi pancerz. Chłopak stanął u boku brunetki i przyciągnął jej wzrok.
- Mam nadzieję, że szybko biegasz. - Powiedział i zanim ktokolwiek zrozumiał, co miał na myśli, wymierzył gwałtowny cios pięścią w twarz Łysola. Spowodowało to uwolnienie dziewczyny. Nie na długo, bo od razu latynos złapał za ów nadgarstek. - Sorry! - Krzyknął do bandy, jakby to w ogóle było możliwe, że to jedno słowo uratuje go przed ich gniewem. Machnął głową do tyłu i pociągnął nieznajomą w stronę przeciwną od Dresów, po czym przeszedł do biegu. A wszystko to stało się w przeciągu sekundy. Czasem odwrót taktyczny jest jedynym dobrym rozwiązaniem... Gdy dziewczyna nabrała tempa, puścił ją i dał znak głową, żeby biegła za nim. Co chwilę badał, jak daleko od nich znajdują się napastnicy. W dogodnej chwili zaciągnął dziewczynę za jedną z budek i przeczekał, aż banda osiłków ich minie. Przebiegli obok i po chwili byli już dość daleko. Jaime oparł się o ścianę budki i oddychał płytko z uśmiechem ulgi na twarzy. Jego ciało było zgrzane i nieco wilgotne od potu. Zerknął na brunetkę.
- Wszystko w porządku? - Zapytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vague

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 06/06/2013
Wiek gracza : 21

PisanieTemat: Re: Olvera Street   Wto Kwi 01, 2014 7:38 pm

Kątem oka przyglądała się reakcji chłopaka, gdy ten uświadomił sobie, że wplątał się w niezłe bagno. Było jej go prawie żal, ale tylko prawie. Odruchowo zaczęła sięgać ręką w stronę torebki by wyjąć swoje maleństwo nie zdążyła jednak bo nagle czas wydawał się płynąć szybciej. Chłopak niczym błyskawica wystrzelił i zdzielił Dresa w twarz tak, że ten musiał zobaczyć chyba całą paradę gwiazd. Potem złapał ją za rękę, krzyknął coś i zaczęli biec. Uciekając tak prawie nie wypuściła z ręki torebki, lekko zaskoczona, czyżby nie miał aż tak silnego kompleksu bohatera czy wolał nie grać super macho... Plus... chociaż sama pewnie by się w innych warunkach nie mogła powstrzymać. Kiedy puścił jej nadgarstek miała ochotę cicho jęknąć, tak długo jak ją trzymał mogła sobie pozwolić na mniejszy wysiłek. Teraz musiała sama utrzymać odpowiednią prędkość. Ucieczka przed potencjalnym zagrożeniem wydawała się być dla Kici zabawna. Przemieszczając się tak, wpadając na przypadkowych ludzi i bez mrugnięcia okiem podążanie dalej przypominało jej zabawę w ganianego. Tylko tym razem berków było więcej i ich zadaniem nie było ich "klepnąć", a przynajmniej nie delikatnie.
Widząc jak chłopak skręca podążyła za nim. Zatrzymała się obok niego, czuła zmęczenie. Fakt mogła by jeszcze pobiegać, ba utrzymała by mniej więcej stałe tępo przez jeszcze jakieś 15 minut, jednak zatrzymanie się przypominało jej ciału jak wielkim jest leniem i jak bardzo jej się nie chcę. Oparła się plecami o ścianę butki, twarz miała lekko zaczerwienioną, a usta wygięte w delikatnym uśmieszku. Niebieskie źrenice, raz po raz spoglądały w stronę bohatera.
-Tak. Dziękuje. Nie wiem co bym zrobiła gdybyś mi nie pomógł.- Powiedziała odwracając w jego stronę twarz i uśmiechając się łobuzersko. Ciekawa była jego reakcji. Miała wrażenie, że Latynos może się okazać całkiem interesującym towarzyszem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blue Beetle

avatar

Liczba postów : 27
Data dołączenia : 15/05/2013

PisanieTemat: Re: Olvera Street   Sro Kwi 02, 2014 6:07 pm

Chłopak uśmiechnął się lekko słysząc słowa dziewczyny. Mimo to wewnętrznie czuł się trochę głupio. Wygrywał walki z super-złoczyńcami, a uciekał przed grupką najzwyczajniejszych chuliganów. Choć dobrze wiedział, że w tej sytuacji nie miał innego wyjścia.
Wstrząsnął grzywką, którą rozczochrał wiatr. Następnie wychylił się poza obręb budki, by rozejrzeć się za prześladowcami. Na szczęście nie dostrzegł ich w okolicy. Wyprostował się ponownie i spojrzał na brunetkę.
-Chyba ich już dziś nie spotkamy. Przynajmniej mam taką nadzieję... - Poinformował towarzyszkę.
Przyglądał się jej z ciekawością. Przypomniał sobie jej zachowanie, gdy jeszcze mieli do czynienia z buldogami. Jaime nie miał jakiegoś wielkiego doświadczenia w ratowaniu dam z opresji, ale nieznajoma nie zachowywała się tak, jak zareagowałoby większość kobiet. Czy może nawet ogólnie większość ludzi. Nie spanikowała, ani nie wrzeszczała na napastników, by ją puścili. Coś mu mówiło (i nie był to Skarab), że dziewczyna dałaby sobie radę i bez jego pomocy. Tylko najwyraźniej nie wspomniała o tym, by nie urazić jego dobrych intencji lub po prostu przez skromność. W każdym razie zainteresowała go.
Oparł się ramieniem o ścianę, skrzyżował ręce na piersi i przemówił do dziewczyny raz po raz spuszczając wzrok gdzieś na bok.
- Słuchaj... Szłaś w jakimś konkretnym kierunku, czy może dasz się zaprosić na lody? Ja stawiam. - Nawet udało mu się uśmiechnąć zachęcająco. Nagle zdał sobie sprawę, że po raz pierwszy odważył się zaproponować coś takiego dziewczynie. I to nieznajomej! Starał się nie myśleć o tym. - Niedaleko stąd widziałem jakąś lodziarnię. - Ciągnął dalej. Miał nadzieję, że się nie zarumienił. Z tego wszystkiego zupełnie zapomniał się przedstawić oraz zapytać o jej imię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vague

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 06/06/2013
Wiek gracza : 21

PisanieTemat: Re: Olvera Street   Sro Kwi 02, 2014 10:19 pm

Powoli uspokoiła swój oddech. Czuła zmęczenie, najchętniej położyłaby się na łóżku w pokoju hotelowym. To były jej pierwsze wakacje od rozpoczęcia "pracy" więc postanowiła zaszaleć. Wzięła pokój w pięciogwiazdkowym hotelu tylko po to by w nim spać, bo całe dnie szwendała się po mieście przyglądając się ludziom albo wpadając w tarapaty. Trochę szkoda pieniędzy, ale przecież jak się skończą zawsze można poszukać jakiegoś wakacyjnego zajęcia, na nudny, samotny, piątkowy wieczór.
Przyglądała się jak chłopak sprawdza czy aby na pewno jest bezpiecznie. Jaki uroczy, niewinny chłopaczek. Przeszło jej po głowie przyglądając się jego reakcjom. Nie była najlepsza w określaniu wieku potencjalnych rozmówców, jednak młody Latynos cały czas wydawał się być młodszy. Mały i naiwny, aż chciało by się go trochę zepsuć, ale tak tylko trochę by została w nim w ta dziecięca skłonność do naiwności i wiary w dobro, no i do takich bohaterskich czynów, jak ratowanie niewiast w opałach.
-Bardzo dobrze Ci z nimi poszło, ale następnym razem kop w rzepkę. Nie będą mogli cię gonić.- Powiedziałam najbardziej delikatnie jak się dało. Domyślając się pytającego spojrzenia chłopaka odpowiedziała szybko.- Ojciec był policjantem, uczył mnie samoobrony.- Nie byłą to do końca prawda. Ojciec był superbohaterem jak i matka, nie świadomi jednak talentu córki, bo i jak skoro o nim nie powiedziała, wysyłali ją na różne zajęcia z walki by nie była bezbronna.
-W sumie to szukałam czegoś interesującego i znalazłam.- Uśmiechnęła się do niego łobuzersko, oparta plecami o ścianę, odkręciła głowę w jego stronę. W oczach miała diabelskie ogniki, które nie wróżyły dla chłopaka nic dobrego.
Słysząc jego propozycje, zaśmiała się cicho pod nosem. Na pewno był młodszy.
-Prowadź bohaterze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blue Beetle

avatar

Liczba postów : 27
Data dołączenia : 15/05/2013

PisanieTemat: Re: Olvera Street   Czw Kwi 03, 2014 7:04 pm

Jaime nawet nie zastanawiał się nad wiekiem brunetki. Instynktownie wyczuwał, że jest w podobnym wieku do niego. Choć być może instynkt ten został zmylony wzrostem nieznajomej oraz makijażem. Doprawdy, w dzisiejszych czasach można wziąć osiemnastolatkę za kobietę przed trzydziestką i odwrotnie. Nawet nie myślał o tym, by zwracać się do niej per "Pani", czy coś.
No i nie był taki do końca naiwny. Przynajmniej się za takiego nie uważał. W końcu miał chyba prawo nie wyczuwać żadnych spisków przeciwko niemu w tym całym wydarzeniu. Nikt raczej nie spodziewałby się, że dziewczyna nie broni się sama ze zwykłego lenistwa. Z resztą na razie jedyne co dziewczyna zyskała z tej nowej znajomości to darmowe lody.
Chłopak automatycznie uniósł brwi, gdy dziewczyna dała mu radę w kwestii załatwiania miejskich opryszków. Zaraz potem zdradziła mu, że zna samoobronę. Czyli przeczucie Żuka było trafne. Ona faktycznie poradziłaby sobie bez niego. Wszystko się zgadzało. Nie sądził, że odpowiedź na jego podejrzenia objawi się tak szybko.
- O, czyli dobrze wyczułem, że byłem tam zbędny. - Powiedział półżartem, podpierając się pod boki i zaciskając na koniec usta w wąską linię. - Następnym razem ty ratujesz mnie. - Dodał celując w nią palcem, tonem, jakby to był jakiś układ.
Cóż, gdyby dziewczyna od razu pozbyła się natręntów, Jaime nie musiałby się fatygować by jej pomóc. I na pewno długo by wspominał tę scenę. I dojadłby tego hot-doga...
Na kolejny komplement brunetki, uśmiechnął się jedynie nieco nieśmiało, ale jednocześnie jej słowa go nieco zaniepokoiły. I najwyraźniej nie tylko jemu coś tu wydawało się podejrzanie, bo po chwili usłyszał w głowie głos Skaraba, który wszystko ujął dosadnie.
- Coś tu jest nie tak, Jaime. Ona potrafi się bronić, ale zaczekała aż ktoś to zrobi za nią. A teraz mówi, że jesteś tym, czego szukała. Bardzo możliwe, że to jakaś pułapka. Zachowaj czujność.
Latynos w pełni zgadzał się z robaczkiem. Choć nie dał po sobie poznać, że cokolwiek podejrzewa. Możliwe, że te dryblasy działały razem z nią. Dziewczyna znała się na walce, więc możliwe, że należy do światka przestępczego. Z drugiej strony musiała go brać za bardzo naiwnego, skoro dawała mu takie poszlaki. A może to pułapka w pułapce? Latynos był też zaskoczony, że jego mały pasażer nie zasugerował bezzwłocznej destrukcji dziewczyny. Takie propozycje rzucał już przy bardziej błahych sprawach.
Koniec końców postanowił zabrać dziewczynę do tej lodziarni, bo możliwe, że jednak podejrzenia są błędne. A jeśli są trafne, to dobrze by było się dowiedzieć, co brunetka kombinuje. Weszli na uliczkę i krocząc spacerowym krokiem wypatrywali domniemanego lokalu. W końcu Jaime dostrzegł budkę przed którą stał wielki plastikowy lód w rożku. Podszedł do lady i spojrzał na sporą ilość pojemników z lodami o różnorodnych smakach. Wskazał je towarzyszce.
- Proszę, wybieraj pierwsza. - Uśmiechnął się czarująco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vague

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 06/06/2013
Wiek gracza : 21

PisanieTemat: Re: Olvera Street   Czw Kwi 03, 2014 7:29 pm

Opierała się plecami o budkę przyglądając się błękitnemu niebu. Tutaj wydawało się mieć bardziej wyrazisty kolor niż w Gotham. Było jakieś takie przyjemniejsze dla oka. Mogła się na nie patrzeć godzinami zapominając o bożym świecie, że też nie miała na to tyle czasu ile by chciała. Chociaż mogła rzucić to wszystko pal licho, w ciągu sześciu lat przestępczej kariery zdołała zarobić wystarczająco by jakoś sobie dożyć do trzydziestki, góra trzydziestki piątki. Nie widziała potrzeby dłuższej egzystencji. W takim wieku trafiła by do sławnego grona Jezusa, Cobaina, na obecną chwilę nie mogła sobie przypomnieć więcej nazwisk, ale ta lista pewnie mogła by się jeszcze trochę ciągnąć. Wzięła głęboki wdech, wyczuwając jednak zapach palonego oleju i resztek ze śmietnika nieopodal delikatnie się skrzywiła.
Każdy z nas jest trochę naiwny. Chcemy wierzyć w dobro tak długo, jak chociaż trochę mamy go w sobie. Jednak czy w Kici zostało jeszcze chociaż trochę dobra, wartości, które wpajali w nią rodzice. Pomagać słabszym, być honorowym, mówić prawdę... raczej nie. Świat ją zniszczył. Zmienił w kogoś patrzącego tylko na czubek własnego nosa. Cóż jak na razie się sprawdzało.
-Od razu zbędny, uratowałeś im honor- i tyłki. Miała ochotę dodać jednak powstrzymała się. Gdyby się nie pojawił to w najlepszym wypadku Łysol skończyłby z kulą w rzepce... w gorszym nie było by potrzeby wzywać karetkę. Przyglądała się chłopakowi. Nawet nie domyślając się jak bardzo jej słowa mogły zostać źle zrozumiane, a cała sytuacja znadinterpretowana. Gdyby mogła usłyszeć wielki teorię bohatera i jego... narośli, zaczęła by się tarzać po ziemi i dla większej uciechy gotowa była by odegrać scenę. "O nie przejrzałeś mnie, w takim razie jestem zmuszona cię sprzątnąć. To nic osobistego taka już moja praca. W innych warunkach stałbyś się bardzo interesującą zabawką, skoro jednak moja tajemnica wyszła na jaw, jestem zmuszona zrobić z tobą porządek."
Ruszyła za nim, noga za nogą. Przyglądając się osobom dookoła. Wszyscy śpieszyli się nikt nie zatrzymywał się nawet na moment. Nawet ludzie w restauracjach wyglądali na nieobecnych myślami krążąc wokół czegoś co będą musieli w niedalekiej przyszłości zrobić.
Kiedy doszli do budki z lodami z zachwytem na twarzy zaczęła przyglądać się różnym smakom. Wbrew pozorom szukała tylko jednego. Gdzie jest cytrynowy, gdzie cytrynowy. Jest! Przez chwilę zachwyt wykwitł na jej twarzy. Tyle wygrać.
Szybko wzrokiem odnalazła panią od lodów. Przez chwilę zastanawiała się ile gałek powinna wziąć. Z jednej strony nie wypadało naciągać chłopaka, ale z drugiej te lody wyglądały tak kusząco. V. od kiedy przejmujesz się tym czy coś wypada czy nie. Też racja.
-Poproszę dwie gałki cytrynowych.- Zdecydowała w końcu spoglądając na kobietę i irytując się dlaczego tak wolno nakłada lody. Szybciej na gacie Merlina.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blue Beetle

avatar

Liczba postów : 27
Data dołączenia : 15/05/2013

PisanieTemat: Re: Olvera Street   Pią Kwi 04, 2014 5:16 pm

Gdy dziewczyna przeszukiwała cały asortyment lodów, Jaime również badał, jakie to ciekawe smaki tu mają. Stał przy ladzie bębniąc opuszkami palców o blat. Towarzyszka drgnęła gwałtownie, co niewątpliwie oznaczało, że znalazła swój ulubiony smak. Chłopak miał już zamiar powiedzieć, że śmiało może wziąć dwie gałki, bo sam tyle chciał wziąć. Okazało się to jednak zbędne, gdyż ona wcale nie żałowała sobie jego pieniędzy. Kobiety... Reyes pokręcił ironicznie głową.
- Ja wezmę malinową i brzoskwiniową. - Powiedział, gdy brunetka otrzymała już swoją porcję. Po chwili odebrał rożek z apetyczną zawartością i zapłacił rzuconą przez ekspedientkę cenę. Liznął pierwszą gałkę i rozejrzał się. Jego wzrok spoczął na wolnym stoliku, który wskazał głową dziewczynie w niemym geście propozycji zajęcia ów miejsca.
Gdy już usiedli, latynos milczał przez kilka minut chcąc się nacieszyć orzeźwiającym smakiem lodów. Rozglądał się dookoła, obserwując gołębie domagające się okruchów chleba, upewniając się, czy banda nie powraca, a także przyglądając się zachowaniu brunetki. Po chwili postanowił podjąć temat. Uświadomił sobie właśnie, że pominęli najważniejszą część zawierania znajomości. Nawet jeśli ten diabelski spisek, który wykryli ze Skarabem był rzeczywisty, zdradzenie swojego imienia raczej nie zaszkodzi.
- Nazywam się Jaime, tak w gwoli ścisłości. - Uśmiechnął się lekko spoglądając na dziewczynę sponad swojego loda. Odczekał moment, by i ona się przedstawiła, po czym ciągnął rozmowę dalej.
- Często tu bywasz? - Zapytał. Powiedzmy, że trochę bawił się w detektywa. Takie drobne pytania mogą mu pomóc rozszyfrować dziewczynę.
Górna gałka lodów przekształciła się w stożek o tępym czubku. Teraz chłopak zaczął go coraz bardziej obniżać. Choć nie spieszył się, by rozkoszować się smakiem brzoskwini jak najdłużej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vague

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 06/06/2013
Wiek gracza : 21

PisanieTemat: Re: Olvera Street   Sob Kwi 05, 2014 8:25 pm

Pogoda była przyjemna, słonko świeciło, lody się topiły, a niebieskie ślepia Kitty wydawały się nie widzieć reszty świata ponad czubkiem swych lodów. Wpatrywała się w nie tak bardzo nachalnym wzrokiem, że nie zdziwiłaby się gdyby nagle wyrosły im tycie nóżki albo skrzydełka i spierdzieliły by stąd bardzo szybko albo siłą woli wystrzeliła wiązkę lasera ze ślepi i roztopiła je. Nic takiego nie wydarzyło się jednak co wywołało jedynie westchnienie znudzenia i zniecierpliwienia z ust dziewczyny, jakby takie czekanie, aż coś się wydarzy samo w sobie było męczące. W końcu uświadamiając sobie, że ze strony deseru nie może liczyć na żadne fajerwerki przyjrzała im się ostatni raz. Kolor był dobry, konsystencja również, nawet zapach wydawał się być w jakiejś sferze interesujący. W końcu po długich debatach z samą sobą, zdecydowała się je spróbować. Szały nie było, od lody. Jeśli jednak miała by wypowiedzieć o nich słów kilka to były zbyt słodkie. Trochę jak landrynki cytrynowe, które przy dłuższym obcowaniu z ich smakiem przestają w ogóle kojarzyć się z cytryną. Liznęła swoją porcję jeszcze parę razy.
Kitty była teraz w stanie, w którym otaczający świat wyłączał się i istniała tylko ona i punkt jej rozmyślań. Kiedy chłopak ruszył do stolika, jakaś ciągle czuwająca podświadomość kazała jej za nim pójść, mimo, że złodziejka w cale nie zauważyła, że zmienia miejsce położenia. Ocknęła się dopiero przy stoliku. Rozejrzała dookoła, przez chwilę nie była do końca pewna gdzie jest, jednak widząc Bohatera przed sobą na dobre wybudziła się z lekkiego letargu.
Usiadła, nadal męcząc lody, które jakoś nie powalały jej na kolana. Siedząc tak punktem jej rozmyślań stali się ludzie przechadzający się ulicą. Tak dużo ludzi... może trochę zbyt dużo.
Z rozmyślania wyrwał ją głos chłopaka. Posłała mu przepraszające spojrzenie. Jedyne co doszło do niej to jego imię Jaime. Nawet ładnie.
-Kitty.- Nie czuła potrzeby przedstawiać się pełnym imieniem i nazwiskiem. Szczególnie gdy on tego nie zrobił. Będzie miał mniej do zeznawania na policji.
-Jestem tutaj pierwszy raz, a od razu taki pech.- Odrzekła przyglądając się swojemu towarzyszowi, który chyba trafił na lepsze smaki lodów.
-Czemu zdecydowałeś się mi pomóc?- Zapytała, jakoś nie miała ochotę opowiadać o sobie. Mimo całkiem sporego ego, nie przepadała za tym. W jej interesie leżało by ludzie wiedzieli o niej jak najmniej. To co powinni o niej wiedzieć ty tylko to jak ją znaleźć i ile bierze, za załatwienie tej lub tamtej rzeczy. Cała reszta lepiej niech zostanie słodką tajemnicą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blue Beetle

avatar

Liczba postów : 27
Data dołączenia : 15/05/2013

PisanieTemat: Re: Olvera Street   Nie Kwi 06, 2014 10:27 am

Dziewczyna wpatrywała się w swój deser, jakby miała zamiar pochłonąć go samym wzrokiem. Ale to było coś więcej, jakby od bardzo dawna nie trzymała w ręku lodów - jej stan przypominał wręcz hipnozę, co Reyes skwitował cichym parsknięciem. Nawet do stolika szła w podobnym transie. Teraz chłopak mógł zrozumieć, jakim cudem nie zauważyła nadciągającej bandy dryblasów. Jeśli często zdarza się jej tak zamyślić...
Faktycznie, lody nie były oszałamiające. A przynajmniej nie dorównywały tym z jego ulubionej knajpki w El Paso. Ale nie były też najgorsze, a po takim biegu jego kubki smakowe przyjęły zimny smakołyk z rozkoszą, niczym ambrozję.
Latynos uśmiechnął się nieznacznie, gdy poznał imię dziewczyny. Cóż to za czasy, że nazywają swoje dzieci "Kicia"? Choć oczywiście mogło to być kłamstwo.
- Taa... Miejscy awanturnicy to irytujące typy. - Mruknął z dezaprobatą na jej kolejną wypowiedź, po czym zaczął skubać zębami suchy wafel, by odsłonić lody chowające się w środku.
Gdy do jego uszu doszło pytanie Kitty, Skarab zdawał się odchrząknąć. Najwyraźniej chciał go w ten sposób zaalarmować, by baczył na słowa. Pytanie wydawało się banalne, a wręcz retoryczne. Jednak, jak się okazało, wcale nie tak łatwo było na nie odpowiedzieć. Szatyn musiał się nad tym dobrze zastanowić.
- Po prostu zostałem tak wychowany. By pomagać innym. - Powiedział z prostotą i wzruszył ramionami. - To przyjemne uczucie. - Dodał, wpatrując się w lody. Przypomniał sobie wdzięczne twarze wielu ludzi, do których wyciągnął pomocną dłoń. Uśmiechnął się do swoich myśli.
- Nie mógłbym tak po prostu patrzeć albo się odwrócić. - Dokończył podnosząc wzrok. - Taki impuls.
Następnie umilknął i zaczął obgryzać kolejne połacie wafla. Zastanawiał się, czy dziewczyna wykorzyta jakoś te słowa przeciwko niemu. Wciąż starał się być czujny, choć te thrillerowe podejrzenia stopniowo wygasały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vague

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 06/06/2013
Wiek gracza : 21

PisanieTemat: Re: Olvera Street   Nie Kwi 06, 2014 6:38 pm

Słysząc słowa o wychowaniu zamyśliła się na chwilę, przed oczami zobaczyła twarze rodziców. Miała ochotę się zaśmiać, a na kogo oni ją wychowali, na pewno nie na osobę, którą się stała. Przecież żaden nawet najgorszy rodzic nie chce by jego dziecko stało się społecznym wyrzutkiem, przestępcą, a już na pewno nie dwójka szanujących się superbohaterów. Widząc ją z miejsca, gdzie się znajdują muszą się nieźle w grobach przewracać i rozmyślać gdzie popełnili błąd w jej wychowaniu. Spojrzała na swoje lody potem na chłopaka. Słuchając o impulsie, o tym, że po prostu nie umiał przejść obojętnie. Zrobiło się jej jakoś irracjonalnie smutno. Nie znała tego chłopaka, a już wiedziała, że życie zrobi mu dużą krzywdę skopie mocno po tyłku, gdy będzie się najmniej spodziewał. Można było by pomyśleć, że to zrobię ja, ale przecież ja już nigdy więcej go nie spotkam. To będzie nasza ostatnia, nic nie znacząca rozmowa. Czy to nie wydaje się śmieszne? A może ich kroki jeszcze kiedyś się zbiegną. Może tym razem nie spotka Kitty White, ale Vague, a ona nie będzie wiedziała z kim ma do czynienia.
-Rozumiem.- Skłamała, kiedyś rozumiała, jednak te czasy minęły. Prawdziwy świat zakuł ją w oczy i pokazał jak naprawdę wygląda. Co się liczy i jak wybierać znajomych by mieć z tego jak największe korzyści.
Wolną ręką zaczęła kreślić jakieś znaczki na blacie. Nic nie znaczące, figury i nie tylko. Przyglądała się to swojej ręce sunącej po blacie to na chłopaka. Ciekawe dlaczego ich drogi się splotły. Z natury nie wierzyła w coś takiego jak zbiegi okoliczności i przypadki. Może ten mały Bohater miała zasiać w niej ziarenko zwątpienia, że dobro jeszcze istnieje. Cóż mówi się trudno, spóźnił się o dobre sześć lat. Następnym razem lepiej, żeby przybył na czas.
-Jesteś dobrym chłopakiem Jaime, ale uważaj, świat nie jest odpowiednim miejscem dla dobrych ludzi.- Powiedziała po czym, poczuła drżenie w torebce. Przeprosiła chłopaka skinieniem głowy wyjęła komórkę i widząc kto do niej dzwoni odeszła od stolika, wyszła na ulicę, gdzie jej głos zlał się w dziesiątkami innych głosów, a sama odruchowo stanęła do niego tyłem. By dodatkowo utrudnić reszcie świata zrozumienia co mówi zaczęła chodzić i kręcić się, słuchając głosu w słuchawce. Gdy skończyła, wróciła do stolika.
-Jeszcze raz dzięki za ratunek, jednak muszę się już zbierać. Do widzenia, Jaime.- Pomachała mu, a potem chcąc dostrzec jego zmieszanie delikatnie cmoknęła go na podziękowanie w policzek i odeszła szybkim krokiem.

nmm
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blue Beetle

avatar

Liczba postów : 27
Data dołączenia : 15/05/2013

PisanieTemat: Re: Olvera Street   Wto Kwi 08, 2014 8:58 pm

Gdy opowiedział jej o swoich dziwnych, uczynnych odruchach, Kitty skwitowała to krótko, po czym zaczęła smarować palcem po stole.
- Wypisuje jakieś znaki! To pewnie sygnały dla jej wspólników! Pora ją zlikwidować! - Ostrzegł Skarab.
Jaime nie przywiązał do tego większej wagi, ale też nie zignorował. Kiedyś nie był prawie wcale podejrzliwy. Można rzec, że wtedy był zupełnie "naiwny". Jednak teraz zaczyna mu się udzielać skłonność do wykrywania potencjalnych spisków. Nic dziwnego, skoro odkąd został Niebieskim Żukiem, jego mały towarzysz alarmuje go kilkanaście razy dziennie.
- Hm. Ja mam chyba bardziej optymistyczne podejście. - Odparł na radę brunetki. Chłopak stwierdził, że musiała mieć naprawdę nieprzyjemne życie, skoro mówi takie rzeczy. Może to również oznaczać, że Kitty nie uznaje siebie za kogoś dobrego. Albo, że nauczyła się walczyć o siebie. Możliwe też, że to pierwsze powstało przez to drugie. Reyes aż wzdrygnął się nad swoją umiejętnością czytania między wierszami. Powinien zostać jakimś poetycznym analitykiem.
- No i ty też jesteś w porządku. - Dodał może nie do końca z głębi serca, ale uznał, że na komplement wypada odpowiedzieć komplementem.
Nagle rozległy się wibracje telefonu. Brunetka odebrała i udała się na stronę, mieszając się w tłum.
- Założę się, że teraz rozmawia ze swoim pracodawcą o tobie. - Rzekł Skarab.
Jaime przewrócił oczami.
- Skoro jesteś tego taki pewny, to podsłuchaj rozmowę i przekaż mi ją. - Rzekł na głos z dozą ironii, bo i tak nie było nikogo w pobliżu. Chyba.
Sztuczna inteligencja przez chwilę milczała.
- Jesteśmy za daleko, bym mógł odseparować jej głos od reszty ludzi. - Oznajmił zawiedziony tym, że nie mógł tego dokonać. Dosłownie sekundę później dziewczyna skierowała się w ich stronę. Pożegnała się. Jaime miał mieszane uczucia. Trochę żałował, bo wydawała się ciekawą personą. Jednak z drugiej strony poczuł ulgę, bo Skarab przestanie go męczyć.
- Na prawdę nie ma za co. Z resztą nazwałbym to raczej interwencją niż ratu... - Urwał z dwóch powodów. Gdy dziewczyna nagle podeszła bliżej, Skarab bez ostrzeżenia aktywował działko soniczne. Chwalić Pana, że latynos trzymał wtedy ręce pod blatem i zdołał to szybko powstrzymać. Zaraz potem został obdarzony pocałunkiem w policzek. Jedyne, co zdołał zrobić, zanim dziewczyna zniknęła mu z oczu, to nieśmiałe machnięcie doń ręką na pożegnanie.
On sam nie zabawił w tym lokalu długo. Rozejrzał się za potencjalnymi przeciwnikami, na co uparł się jego partner. Następnie skierował się w stronę małego zagajnika, w którym to ten sam koleżka dokładnie zbadał jego policzek, czy w szmince nie było żadnego microchipu. Wyszło na to, że wszystko było w porządku. Teksańczyk przywdział pancerz i odleciał.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Olvera Street   

Powrót do góry Go down
 
Olvera Street
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Janssen Street
» Crimson Street
» Pub Baggins, Bagford Street 12
» Old Paradise Street

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Stany Zjednoczone :: Los Angeles-
Skocz do: