PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Most imienia Roberta. H. Kane'a

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Most imienia Roberta. H. Kane'a   Sro Lut 05, 2014 12:27 am


Wielki post wybudowany przez braci przyrodnich Nicholasa i Bradley'a Andersów, ufundowany przez Camerona Kane'a, Edwarda Elliota, Theodora Cobblepota i Alana Wayne'a. Łączy Gotham z lądem.
Inne ujęcia:
1, 2.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Bat



Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Most imienia Roberta. H. Kane'a   Wto Mar 25, 2014 11:25 pm

Lubiła wspiąć się na najwyższe przęsło mostu tylko po to, by móc podziwiać jego widok. Miasto Gotham, miasto które przyniosło jej tyle bólu i tyle samo radości. Cass do końca nie była przekonana czy powrót tutaj to była dobra decyzja. Pomimo swojego uporu, w stosunku do pewnych osób była baaardzo mało asertywna. Chcąc się trochę urwać od oblegających ją przyjaciół, których na swój sposób pokręcony sposób kochała, udała się na spacer, by móc zwiedzić tzw. 'stare śmieci'. Tęskniła za nimi, za radosną Steph i za kojącym Timmem. W końcu to była jej teraz jedyna rodzina. Mimo to lubiła chwile samotności. Lubiła skupić się na swoich myślach, które z uporem maniaka, przepychając się jak baba w metrze, prąc na przód do wolnego miejsca, próbowały wydostać się na zewnątrz pod postacią jakiegoś zdania, grymasu na twarzy.. czegokolwiek. Wyrażanie siebie nie była dla niej łatwą sztuką.
Kocim, ostrożnym acz pewnym krokiem przeszła się dookoła górnej części przęsła, a potem zeskoczyła z gzymsu na schodek niżej. Przycupnęła na twardym i zimnym minerale, z którego częściowo został zbudowany most ufundowany m.in. przez rodzinę Waynów. Naciągnęła nieco mocniej kaptur na głowę, co by jej nie zawiewało. Ogromny wewnętrzny spokój, który czuła, nie pozwalał nawet na wściekanie się, na tańczące na wietrze jej kruczoczarne włosy. Raz po raz łaskotały ją w nos. Objęła swoje kolana kuląc się nieco bardziej, starając się wtopić w tło..tak jakby ktoś miał ją zaraz nakryć. A przecież nie robiła nic złego. Co prawda z boku mogło to wyglądać jak próba samobójcza, ale nikt z dołu nie mógł jej zobaczyć.. a przynajmniej tak się wydawało Cass.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Huntress



Liczba postów : 12
Data dołączenia : 21/03/2014

PisanieTemat: Re: Most imienia Roberta. H. Kane'a   Sro Mar 26, 2014 7:35 pm

Helena wbiła wyższy bieg i wciąż przyspieszała swój motocykl podróżując przez puste drogi Gotham. Było to dla niej nieco dziwne, że w czasie dnia Gotham jest zatłoczone, natomiast nocą ulice pustoszeją zostawiając na ulicach przestępców i innych dziwaków. Przejeżdżając przez most Roberta Kane'a spojrzała w niebo. Niebo było dziś bezchmurne, a Łowczyni uwielbiała chłodne, a zarazem pogodne noce. W pewnym momencie, Helena opuszczając wzrok przez moment widziała postać na jednym ze środkowych filarów mostu. Nie wiedziała czy to przez późną porę dlatego też postanowiła się upewnić. Jej wzrok jej nie mylił. Na filarze siedziała kobieta, która przymierzała się do skoku.
Helena nie zamierzała się zatrzymywać. Bo niby po co. Kobieta ta nie była dla niej ważna, a sama Łowczyni nie interesowała się losem obcych.
Zatrzymała się. Jednak jakaś cząstka jej (zapewne ta zrehabilitowana) postanowiła ją uratować, a przynajmniej postarać się, aby kobieta nie zrobiła niczego głupiego.
Zeszła z motoru, po czym podeszła do filaru i krzyknęła:
- Hej! Nudzi ci się?! Co tam robisz? Chyba nie zamierzasz skakać, co? W taki sposób nie pozbędziesz się problemów!
Choć sytuacja nie wydawała się niebezpieczna, to Łowczyni położyła dłoń na kuszy. Była zdolna ją wyciągnąć w każdej chwili. Życie nauczyło ją, że z pozoru całkiem bezpieczna sytuacja może okazać się podstępem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Bat



Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Most imienia Roberta. H. Kane'a   Sro Mar 26, 2014 8:59 pm

Cass właśnie to najbardziej uwielbiała w Gotham. .. Dzięki temu czuła się wiecznie potrzebna. Sprzątanie rzezimieszków, również utwierdzało ją w przekonaniu, że nie jest taka sama jak jej ojciec i matka.
Jej sielanka i rozmyślania zostały brutalnie przerwane. Najpierw przez odgłos przyspieszającego motocykla, a potem piskliwe zatrzymanie maszyny, która burknęła niepocieszona, wręcz zbolała. I nagle zrobiło się cicho, za cicho. A potem ten krzyk. Na początku przez myśl jej nie przeszło, że to do niej. W końcu zwoje mózgowe zapłonęły i ją oświeciło, że to musi być do niej.
Cass niestety nie zrozumiała, co kobieta z dołu do niej krzyczała. Kątem oka spostrzegła, że sięga gdzieś do niewidocznego przez nią miejsca. Wspaniała wręcz perfekcyjnie wypracowana umiejętność odczytywania języka ciała ewidentnie dawała do zrozumienia, że kobieta prawdopodobnie wyciągnie broń. Nie wiedziała czemu ma zamiar ją atakować, ale nie zamierzała się nad tym teraz zastanawiać. Przesmyknąwszy się na drugą ścianę przęsła, tak by kobieta nie mogła uchwycić celu - czyli jak się Cass wydawało - jej skromnej osoby. Dziewczyna postanowiła rzucić w zupełnie przeciwnym kierunku batrang, tak by narobił hałasu i odwrócił uwagę kobiety z dołu. W tym momencie Cass mogła by przemieścić się niepostrzeżenie.. i z innego miejsca przyjrzeć się nieznajomej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Huntress



Liczba postów : 12
Data dołączenia : 21/03/2014

PisanieTemat: Re: Most imienia Roberta. H. Kane'a   Pią Mar 28, 2014 10:41 pm

Helena wciąż z zaciekawieniem przyglądała się nieznajomej. Co ona tu w ogóle robi? Zachciało jej się odwiedzić Gotham, kiedy mogłaby spokojnie krążąc po Stanach okradając bogatych właścicieli gangów. Przez dłuższą chwilę przyglądała się jeszcze nieznajomej, kiedy w pewnej chwili usłyszała dziwny dźwięk nieopodal jej pozycji. Szybkim ruchem wyciągnęła kusze, jednakże nie dostrzegła nikogo. Kiedy ponownie spojrzała w górę tajemniczej kobiety już nie było.
- Cholera... -Helena mruknęła, po czym spokojnym krokiem ruszyła w stronę dziwnego, charakterystycznego dźwięku. Po chwili dostrzegła mały przedmiot, który rozpoznałaby wszędzie indziej na świecie.
- Batarang?
Helena sięgnęła po mały przedmiot, po czym szybko skojarzyła, że kobieta na filarze pracuje dla Batmana. Być może jest jego rodziną. Domyśliła się, że tajemnicza kobieta użyła swoich umiejętności, aby zniknąć z oczu Helenie i zapewne jej się przyjrzeć.
Huntress uśmiechnęła się pod nosem, a następnie podeszła do swojego motocykla i usiadła na krawężniku, obok niego czekając na jakąkolwiek reakcję tajemniczej kobiety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Bat



Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Most imienia Roberta. H. Kane'a   Sob Mar 29, 2014 7:53 pm

Gdy Cass dostrzegła kusze szybko schowała się za winklem. Myślała, że dziewczyna będzie strzelać, jednak tak się nie stało. Widziała jak oddala się w kierunku hałasu i jak z uwagą ogląda jej batrang. Mając ją za złoczyńce spodziewała się raczej innej reakcji niż przycupnięcie na chodniku. Czyżby to była zasadzka? Dziewczyna nasunęła mocniej kaptur na głowę i powoli zaczynała schodzić po ściance przęsła. Starała się robić to cicho. Lata praktyki robią swoje. Dziewczyna była wręcz niewidzialna. Przynajmniej do teraz..
Pech chciał, że most już był stary i dość zaniedbany, a Cass od tego zerkania straciła na czujności. Chcąc włożyć nogę między cegłę, która przed chwilą tam była, a przynajmniej tak jej się wydawało, straciła równowagę. Noga zsunęła się po ścianie, a kolano wyrżnęło w twardą cegłówkę. Zawisła trzymając się gzymsu próbując się gdzieś oprzeć nogami jednak nie mogła znaleźć nic co mogło by utrzymać stopy na dłużej. Wiedząc, że do niczego to nie prowadzi, skoczyła z dość niebezpiecznej wysokości i wylądowała nieopodal nieznajomej na przykucniętych nogach opierając się jedną ręką z przodu na ulicy. Wzrok miała zwrócony bezpośrednio w stronę kobiety. Upadek musiał ją zaboleć, chociaż na pierwszy rzut oka wyglądało to jak celowy skok. Poczuła ból. Adrenalina jednak zaraz go pokonała. W myślach się ucieszyła, że przed wyjściem charakterystycznie przewiązała dłonie bandażami, jak zwykła robić w przypadku noszenia stroju Batgirl, ponieważ dzięki temu chociaż one nie poniosły obrażeń. Mimo to przez dłuższą chwile miała przed oczami mroczki i do końca nie była pewna czy patrzy na osobę znajomą czy nie. Jej spojrzenie natomiast było przymrużone wręcz wrogie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Huntress



Liczba postów : 12
Data dołączenia : 21/03/2014

PisanieTemat: Re: Most imienia Roberta. H. Kane'a   Nie Mar 30, 2014 4:18 pm

Huntress spokojnie siedziała na krawężniku i czekała na nieznajomą. Wiedziała, że prędzej czy później popełni błąd, który pozwoli ją dostrzec lub po prostu sama się pokaże. Wciąż podgwizdywała pod nosem swoją ulubioną piosenkę, kiedy w pewnym momencie usłyszała delikatny hałas dobiegający z jednego z filarów. Helena szybko się odwróciła i dostrzegła kobietę, która najpierw wylądowała, jak kot, na czterech łapach, a następnie wciąż utrzymywała pozycję. Łowczyni dostrzegła jej przymrużone oczy. Wyglądały groźnie, jakby chciały zrobić straszną krzywdę najniebezpieczniejszej kobiecie na Ziemi, jaką niewątpliwie była Helena Bertinelli. Huntress również spojrzała na nieznajomą złowrogim spojrzeniem, po czym powoli wstała i spokojny, leniwym głosem, powiedziała:
- Jak kot... Na cztery łapy. A teraz powiesz mi kim jesteś i co do cholery tu wyprawiasz albo otrzymasz mały prezent.
Uśmiechnęła się cynicznie i czekała na odpowiedź trzymając broń w pogotowiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Bat



Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Most imienia Roberta. H. Kane'a   Nie Mar 30, 2014 6:07 pm

Cass nie wiedziała kim jest kobieta. Co prawda po jej postawie i ruchach wyczuwała, że nie ma do czynienia z laikiem, jednak nie wiedziała z jak bardzo niebezpieczną osobistością ma okazję rozmawiać.
Nie odrywając wzroku od kobiety wstała, bez pośpiechu otrzepując ręce z piasku.
- ja bardzo lubię prezenty - odrzekła tonem, który wskazywał, że dziewczyna zupełnie nie wyłapała sarkazmu. Mogło to zbić rozmówczynie z pantałyku, ale nie musiało. Jej mina natomiast wskazywała na szczerość i jakaś taką rozwalającą bezpośredniość. Cass była po prostu z innego świata. Nie do końca była przekonana czy chce mówić kim jest, aczkolwiek nie był to dla niej ogromny problem. Po prostu stwierdziła, że chce trochę po odwlekać ten moment.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Huntress



Liczba postów : 12
Data dołączenia : 21/03/2014

PisanieTemat: Re: Most imienia Roberta. H. Kane'a   Nie Mar 30, 2014 9:09 pm

Huntress wciąż obserwowała kobietę starając się w ogóle nie mrugać. Nieznajoma zgrywała twardą, jednakże Helena była przekonana, że to tylko zwykłe cwaniactwo. Miała ochotę wbić jej strzałę w głowę i zostawić jej ciało, jednakże nie miała żadnego powodu. Była na siebie zła, że w ogóle się zatrzymała i teraz musiała użerać się z jakąś młodocianą bohaterką, która zgrywała twardzielkę, choć naprawdę nie miała pojęcia o życiu.
- Słuchaj... Istnieją dwa wyjścia. Albo przestań zgrywać twardzielkę i krótko wyjaśnisz kim jesteś i co robisz w moim rejonie, albo dostaniesz strzałę w kolano i powoli będziesz się wykrwawiać, umierając w strasznych bólach decyzja zależy do ciebie.
Helena drugą rękę położyła na jednej z kulek dymnych, które miała przy sobie, jednakże wciąż dawała jeszcze szanse małolacie na pokojowe rozwiązanie sprawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Bat



Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Most imienia Roberta. H. Kane'a   Nie Mar 30, 2014 9:31 pm

Cass troszkę jej nie rozumiała. Cóż komunikacja nigdy nie była jej mocną stroną. Nie rozumiała skąd wziął się ton kobiety.. w końcu nie miała pojęcia kim jest dziewczyna. Fakt faktem z twarzy mogła wyglądać jak szczyl, jednak mimo wszystko mentalnie była chyba o krok dalej od niewinności dziecka i zgrywania kimś kim nie jest. Również nie uważała się za bohaterkę pomimo swoich zasług w szeregach Batmana, w końcu tylko siedziała na moście. Nie czuła się bohaterką, ponieważ wszystkie swoje czyny, cała pomoc jaką kiedyś niosła obywatelom Gotham była chęcią odkupienia winy z przeszłości. Bardzo żałowała, że nie skryła się bardziej skutecznie, bo cała ta nieprzyjemna sytuacja nie miała by miejsca.
- dlaczego miała bym dostać strzałę w kolano? nie zrobiłam nic złego - Głos Cass zupełnie nie wskazywał na sarkazm czy chęć zadrwienia z uzbrojonej kobiety. Odpowiadając pytaniem na pytanie miała już szczegółowy plan odparcia ataku, w razie gdyby obietnica została spełniona. Dobrze, że język ciała miała wypracowany przez katorżniczego ojca do perfekcji.. będzie wiedziała kiedy się uchylić od strzału. Co prawda może to być utrudnione bolącym kolanem.. ale i z gorszych sytuacji potrafiła wyjść cało. Tak bardzo chciała zrozumieć pobudki kobiety, niestety ta jej tego nie ułatwiała. Cass zresztą również nie była prostą osobowością. Jedno było pewne.. ton kobiety zupełnie nie przemawiał do dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Huntress



Liczba postów : 12
Data dołączenia : 21/03/2014

PisanieTemat: Re: Most imienia Roberta. H. Kane'a   Nie Mar 30, 2014 9:59 pm

Helena westchnęła. Dziewczyna była bardzo mało inteligentna. I dodatkowo dziewczyna ta była strasznie irytująca, a Helena miała bardzo słabą cierpliwość, oj bardzo słabą. Helena delikatnie zacmokała ustami. Powoli powiedziała:
- Nie wiem czy jesteś opóźniona umysłowo, czy po prostu mnie nie rozumiesz. Dlatego powtórzę wolniej i wyraźniej... (Zaczęła mówić wolniej) - Co tutaj robisz, skąd się tu wzięłaś i kim w ogóle jesteś? Uwierz, nie mam złych intencji. Mam po prostu słabą cierpliwość.
Uśmiechnęła się do niej i podniosła ręce do góry. Postanowiła pójść na całość. W razie ewentualnego ataku ze strony dziewczyny musiałaby użyć swojej najgorszej broni - walki wręcz.
Podeszła do dziewczyny, przykucnęła przy niej i powiedziała:
- Jestem Huntess. Jeśli mi nie ufasz możesz być spokojna. Również chronię to miasto.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Bat



Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Most imienia Roberta. H. Kane'a   Nie Mar 30, 2014 10:39 pm

Cóż, nie ma co tutaj się szczypać, faktycznie Cass nie była mistrzem inteligencji, w końcu nie była trenowana do bycia mistrzem jednego z dziesięciu, tylko do bycia bezwzględnym mordercą w rękach ojca. A to że się nie udało..
- nie jestem opóźniona - odparła bez krzty urazy. Sama dobrze wiedziała na jakim poziomie komunikuję się w języku angielskim.
- chociaż fakt, nie zawsze rozumiem co się do mnie mówi.. - zawsze było jej wstyd z tego powodu więc dosłownie na sekundkę rzuciła spojrzeniem gdzieś na bok. Jednak gdy kobieta podeszła do niej i przycupnęła, Cass również klapnęła na chodniku. Chyba się poddała. Ostatnio miewała kiepskie humorki więc jej stan depresyjny nieco się pogłębiał.
- mówią mi Black Bat, a tam na górze obserwowałam Gotham, bo cholernie stęskniłam się za tym miastem - mówiła nieco opornie, ale zawsze. Trzeba jej dać trochę czasu, żeby się rozkręciła, przecież sama w sobie zawsze była mało mówna. Mówiła również nieco niewyraźnie, jednak na spokojnie można było ją zrozumieć..albo chociaż się domyśleć.
- dawno mnie tu nie było.. nie wiedziałam, że aż tak się pozmieniało - rzuciła spojrzenie z powrotem na Huntress. Nie chciała ją urazić..po prostu chciała dać jej znać, że nie jest tu wcale nowa. No ale jak wspomniałam wcześniej komunikacja między ludzka była zawsze dla niej czymś frapującym. Zaraz po wypowiedzeniu tych słów zdała sobie sprawę, że skądś znała ten pseudonim..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Huntress



Liczba postów : 12
Data dołączenia : 21/03/2014

PisanieTemat: Re: Most imienia Roberta. H. Kane'a   Nie Mar 30, 2014 10:56 pm

Huntress ucieszyła się w duchu. - No nareszcie! Młoda zaczęła kojarzyć co się do niej mówi! - pomyślała, po czym ze spokojem wysłuchała wszystkich słów, które wypowiadał Black Bat. Kiedy skończyła Helenie zebrało się na przemyślenia. Najwidoczniej nie rozumie angielskiego jak rodowici amerykanie, była w przeszłości w Gotham, jednakże od dawna już tu nie przebywała.
- Co za ironia... - rzuciła krótko i wróciła do swych przemyśleń. Koniec końców Helena podobnie jak Black Bat zaczynała w Gotham, jednakże szybka śmierć rodziców, szkoła życia u wujka, życie w Birds of Pray...
Huntress uśmiechnęła się do siebie, aczkolwiek była pewna, że Black Bat pomyśli o tym, że uśmiechnęła się w jej stronę. Dziwne, jednakże w tej dziewczynie było coś, co kazało Helenie zaprzyjaźnić się z nią. Być może zaopiekować... Myśli te, jednak szybko zostały rozwiane przez widmo przeszłości. Huntress ponownie poczuła w sobie ogromną wściekłość. Była szczęśliwa walcząc ze złem, a te krótkie zdania wypowiedziane przez Black Bat tylko przywróciły duchy przeszłości.
Helena szybko się podniosła i ruszyła w stronę motocykla. Jeśli dziewczyna nie zamierzała targnąć się na życie, ani nie zrobić nic złego postanowiła ją zostawić. Dopiero teraz dostrzegła, że obok jej motocykla pojawiło się trzech mężczyzn z pałkami teleskopowymi, którzy najwyraźniej byli zainteresowani "Demonem Dróg" - jak nazywała swój motor Helena. Uśmiechnęła się pod nosem, a następnie odwróciła się na pięcie do Black Bat i zapytała:
- Myślałam, że dziś nie spotka mnie więcej miłych niespodzianek. Na moje szczęście myliłam się. Możesz walczyć? Czy sama mogę skopać im te tłuste tyłki?
Położyła swoją dłoń na swoim Colcie. Nikt, kto dotknął jej "Demona" nie może chodzić żywy, a szczególnie pod nosem Heleny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Bat



Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Most imienia Roberta. H. Kane'a   Pon Mar 31, 2014 9:03 pm

Bat widząc jej poważne miny i uśmiechy nie do końca wierzyła, że kobieta nagle zmieniła stosunek do Cass. W tym momencie zatęskniła za Steph. Ona by jej wszystko wyjaśniła. Czuła się co najmniej skonsternowana. Przeklinała moment, w którym zaczęła odczuwać jakiekolwiek emocje. Świat wydawał się o wiele prostszy bez nich.
Wpatrywała się w plecy Huntress jak sroka w gnat. Z jednej strony chciała ją zatrzymać i zapytać skąd taki nagły zwrot akcji? Przecież kobieta ewidentnie dała jej do zrozumienia, że jest okay. Kurna! Przecież wypowiedziała tyle zdań i na marne? Tylko o to jej chodziło. Dziewczyna się co najmniej rozzłościła. Cass poczuła się z lekka odrzucona. Zacisnęła piąstki i wstała.
Wiecie jak uspokoić dziecko? Skup jego uwagę na czymś innym. W przypadku Cass działało idealnie. Stwierdziła, że z miłą chęcią wyżyje się na podejrzanych koleżkach, więc nie trzeba było długo ją namawiać. Huntress mogła tym razem zauważyć, że twarz Cass uległa przemianie. Dziewczyna nie wydawała się być już zagubiona. Wręcz przeciwnie. Oczy znowu przymrużyła gniewnie. Kiwnęła głową w kierunku Huntress już na nią nie patrząc, dając tym samym do zrozumienia, że również ma ochotę na zabawę.
Zanim kobieta wróciła spojrzeniem do oprychów, Blackie nieco akrobatycznymi saltami skakała w stronę jednego, równie barczystego co inni. Nie zamierzała zaczynać z nimi dyskusji na temat po co i dlaczego zjawili się w niebezpiecznej i zbyt bliskiej odległości od motocyklu Hunter. Po prostu wskoczyła na ramiona jednego, który owszem zamachnął się na dziewczynę, ale było za późno. Siedziała już na tzw 'barana' i przyduszała go udami. Biedny szamotał się jak mógł, niestety nie mógł jej zrzucić. Zabrała mu pałkę teleskopową i walnęła go nią mocno w łeb. Rosły mężczyzna padł na kolana i w tym czasie Cass zdążyła się przeturlać po ziemi, po to by zaraz znów znaleźć się na czterech łapach gotowa do ponownego skoku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Huntress



Liczba postów : 12
Data dołączenia : 21/03/2014

PisanieTemat: Re: Most imienia Roberta. H. Kane'a   Wto Kwi 01, 2014 3:34 pm

Helena spokojnie obserwowała Black Bat, która najwyraźniej zdenerwowała się nagłą zmianą tematu oraz krótko mówiąc olaniem jej osoby. No cóż, Helena nie była osobą, która wyraża głębokie zainteresowanie poznaną osobą. Do tego była nieufna i wciąż nie wiedziała czego można się spodziewać po Cass i jej zachowaniu. Propozycja skopania tyłków była swego rodzaju testem. Po chwili Huntress sama była zdziwiona. Dziewczyna nie dość, że nieźle sobie radziła w walce to dodatkowo delikatnie przypominała Helenę, która w młodości łatwo popadała w nadmierną agresję i dodatkowo często zabijała.
Łowczyni ze spokojem obserwowała całą tą akcję Black Bat, która ze spokojem rozłożyła wszystkich trzech mężczyzn na łopatki. Następnie Helena spokojnym krokiem podeszła do najwyższego z nich i powiedziała:
- Wiesz... najchętniej strzeliłabym ci prosto w łeb, ale nie chcę uczyć młodej złego nawyku. Dlatego...
Wyprostowała jego rękę, po czym nadepnęła jego rękę, a następnie sięgnęła po swoją kuszę i wystrzeliła jedną strzałę prosto w dłoń przestępcy. Na moście rozległ się głośny krzyk, a Helena spokojny głosem powiedziała:
-  Ciii. Przecież aż tak nie boli. A teraz posłuchaj, powiedz wszystkim swoim kuplom i znajomym oprychom, że jeżeli kiedykolwiek zbliżą się do tego motoru, a wszystkie szczegóły, które są interesujące pewnie już zauważyłeś, to wbiję im po trzy kulki w ich głupie, nieprzytomne łby. Dotarło?
Przestępca cicho jęknął i pokiwał twierdząco głową, a Helena uśmiechnęła się, odwróciła się na pięcie, po czym podeszła do Cass i spokojnym głosem powiedziała:
- Lekcja numer jeden. Warto oszczędzać przestępców, choć nie zawsze.
Westchnęła. Stwierdziła, że Black Bat ma potencjał, aby stać się jej uczennicą, a może nawet, o zgrozo, przyjaciółką i partnerką. Huntress złapała ją za ramiona i powiedziała:
- Posłuchaj, bo nie będę powtarzać tego dwa razy. Zauważyłam w tobie potencjał. Jeśli chciałabyś do mnie dołączyć i zostać moją partnerką, może nawet przyjaciółką to zapraszam. Sprawimy ci taki sam motorek i obydwie będziemy zadowolone. Jeśli jednak nie chcesz do mnie dołączyć, okej. Odwrócę się na pięcie i odjadę. Twoja przyszłość, twoja decyzja.
Uśmiechnęła się i czekała na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Bat



Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Most imienia Roberta. H. Kane'a   Wto Kwi 01, 2014 9:25 pm

Cass bardzo dobrze się bawiła. Nie wiedziała, że to był jakiś test. Szczerze mówiąc nawet gdyby wiedziała to prawdopodobnie by się nie zezłościła.. była przyzwyczajona do testów. Ojciec testował ją od małego. Zasłaniając oczy dłonią musiała się nauczyć rozładowywać broń na czas. Na początku nie za bardzo jej to wychodziło.. ale człowiek bardzo szybko przyswaja wiedzę mając nad sobą bat w postaci srogiego rodziciela.

Spacyfikowanie delikwentów nie zajęło jej dużo czasu. Parę skrętów w tą...czy w tamtą i leżeli na ziemi jak trusie. Nie wiedzieli czy to koniec łomotu czy będzie druga część. Jak narazie woleli się nie ruszać. Jeden faktycznie był nieprzytomny, drugi udawał, że jest nieprzytomny.. a trzeci? Najwyraźniej czekał na cios od Huntress.
Cass przycupnęła właśnie niedaleko niego. Wpatrując się z wręcz napastliwą ciekawością myślała co by tu jeszcze można z nim zrobić. Po tej walce i nadmiarze agresji, która została wybudzona z letargu Bat zaczynała marzyć o jednym.. co by roztrzaskać ten jego głupi łepek o chodnik. Zaraz jednak potrząsnęła swoją czarną czupryną i przypomniała sobie czego nauczył ją Wayne. Na samą myśl o swoim przybranym ojcu - a przynajmniej tak go sobie określała w myślach - zrobiło jej się przykro. Bardzo za nim tęskniła. Ale go nie było. Już nie.

Dziewczyna starała się również ukryć swój uśmiech, który pojawił się na parę sekund gdy krzyk oprycha niósł się i niósł. Podniosła się i podeszła do Huntress. Swoją stopkę położyła na krańcu strzały i przesunęła ją w lewo, a potem w prawo, co by jeszcze trochę umęczyć delikwenta, który śmiał ruszyć motocykl Huntress. Sprawiając ból mężczyźnie przysłuchiwała się słowom kobiety. Akurat przekazywała mu ważną informację dotyczącą zbliżania się do motocyklu. Gdy facet miał przytaknąć Black Bat zabrała stopkę, co by nic mu nie przeszkadzało w podjęciu tak ważnej i kluczowej decyzji.

Przez kolejne zdanie wypowiedziane przez Huntress Cassandra została kupiona. Huntie przyuważyła, że czasami nie warto plamić swoich rąk krwią oprychów. Dokładnie tak samo powtarzał jej Batman, za którym, jak już wcześniej zostało wspomniane, bardzo tęskniła. Dlatego długo się nie zastanawiała gdy Huntress do niej podeszła i ujęła jej ramiona po to by przedstawić pewną propozycję. Podczas walki czuła, że między nimi coś zaiskrzyło.. a Cass, potrzebowała teraz oparcia jak nigdy, a mentora? Chyba zawsze. Nie potrafiła zrozumieć jeszcze pewnych kwestii, a nie chciała nadużywać dobroci Steph.. tak wiele dla niej zrobiła.

Dziewczyna kiwnęła głową potakująco, zastanawiając się przez parę krótszych chwil, patrząc gdzieś w bok. Jednak gdy się zgodziła, wzrok Cass wpatrywał się odważnie w niebieskie tęczówki kobiety. Tym samym chciała jej dać do zrozumienia, że jest pewna swojej decyzji.. no i..chciała mieć taki sam motor!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Most imienia Roberta. H. Kane'a   Pią Kwi 11, 2014 3:12 pm

Nim jeszcze Huntress zdążyła w jakikolwiek sposób zareagować na decyzję Cassandry, komunikator ukryty w masce tej ostatniej odezwał się głosem Oracle - dosłyszalnym rzecz jasna jedynie dla młodszej z kobiet:
-Zamieszanie przy Bowery, być może z udziałem Killer Croca. Jesteś najbliżej, rozejrzysz się tam?- rzeczywiście, miejsce to leżało na East Endzie, w dodatku mniej więcej po środku dzielnicy, a więc stosunkowo niedaleko okupowanego obecnie przez obie panie mostu.

***

Krótko, ale nie ma się co rozwodzić. Z tematu jesteś oficjalnie zwolniona, jednak jeżeli chcesz, to możesz dodać jeszcze jeden post z reakcją i opuszczeniem lokacji "po swojemu"; właściwie tak byłoby pewnie nawet lepiej. Żeby zachować ciągłość sugerowałbym, abyś zaczynając następną rozgrywkę wspomniała w pierwszej wiadomości, iż sprawdziłaś co i jak w Bowery, ale - powiedzmy - okazało się, że na miejscu zastałaś zwykłe pionki, z którymi szybko sobie poradziłaś.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Black Bat



Liczba postów : 265
Data dołączenia : 22/03/2014

PisanieTemat: Re: Most imienia Roberta. H. Kane'a   Nie Kwi 13, 2014 2:13 pm

Cass mrużąc oczy skupiła się na głosie, który informował ją o zajściach przy Bowery. Huntress mogła spostrzec jaka zmiana zaszła w jej twarzy, z nieco naiwnej na skupioną i bardzo poważną. Tak jakby czas się dla Cass zatrzymał. Gdy w końcu się ocknęła, rzuciła przepraszające spojrzenie w kierunku Huntie.
-muszę lecieć, mam do wykonania zadanie - odparła tonem, który wskazywał na, że nie jest jej to do końca na rękę, no ale obowiązki wzywają i trzeba się z nich wywiązać.
- mimo to chciałabym wrócić do tej rozmowy.. - dodała i posłała jej swój zadziorny uśmieszek. Wiedziała, że kiedyś jeszcze się spotkają. W końcu miały bardzo podobne zainteresowania.

//zt dzię-ku-je! C:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ghost



Liczba postów : 27
Data dołączenia : 17/09/2014

PisanieTemat: Re: Most imienia Roberta. H. Kane'a   Pon Wrz 29, 2014 8:36 pm

Tak na prawdę nie miał ani ochoty ani siły na jakiekolwiek poszukiwania winowajcy który z prawdopodobnie niejaką radość zatruł jego organizm. Tak, zauważył, że jego wzrok diametralnie się zmienił choć nie narzeka bo miewał gorsze sytuacje a informacja pozostawiona w jego łepetynie przez Lorda dała mu do myślenia. Musi wyrobić się ze znalezieniem odtrutki jak najszybciej. Trucizna może powodować tylko zmianę widzenia albo po kilku godzinach, dniach zwyczajnie zabić Ghosta czego oczywiście sobie nie życzymy. Poza znalezieniem lekarstwa warto by się czegoś dowiedzieć o tej walce w Gotham? O ile dobrze słyszał.
Canela zaczęła boleć z tego wszystkiego głowa, dlatego postanowił się przejść i sobie to ładnie zgrabnie poukładać. Za dużo informacji w tak krótkim czasie.. Wyszedł z klubu i nawet nie zauważył, że zawędrował aż tutaj. Tak dawno tu nie był, a tutaj tyle wspomnień. Pierwsza misja, atak na limuzynę... Wiele tu tego. Zatrzymał się po środku mostu i zdjął okulary. Księżyc świecił tak majestatycznie a ten zamiast się wyluzować myślał o nie wiadomo jakich pierdołach. Oparł ręce na barierce i zaczął dokładniej czyścić swoją ulubioną snajperkę bo jednak wyjąć cały mokry papier z lufy to nie lada wyzwanie bez odpowiedniego sprzętu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Most imienia Roberta. H. Kane'a   Pon Wrz 29, 2014 9:21 pm

Gdy Ghost stał nad barierką, nad nim rozciągała się lina, jedna z wielu utrzymujących most.
Jacob czuł się masakrycznie. Rozpaczliwie szukał czegoś co mu pomoże w walce z implantem. Nie miał pomysłu. Napad na laboratoria byłby ciężki. Bohaterzy mu nie pomogą, a złoczyńcy chcą tylko pieniędzy. Potrzebował kogoś lojalnego. Siedząc na linie zauważył mężczyzne któremu pół godziny temu się uprzykrzył.
On potrzebował lekarstwa... odtrutka jest tylko w skrytce w spodniach Lorda, oraz pewnie u Atlantów czy rządu USA. Tak czy inaczej łatwo jej nikt nie zdobędzie.
Zdał sobie sprawe jak bardzo podobne położenie reprezentuje wraz z Ghostem. Za tydzień zginie umysł Jacoba. Ghost nie ma wcale więcej czasu...
-Jak tam Ghost. Masz mdłości?-głos Lorda był rzeczywiście straszny. Lekko skrzekliwy, acz młodzieńczy.
Zeskoczył za plecy terrorysty, cały czas będąc gotowy na sparowanie ciosu.
-Jeśli chcesz żyć to lepiej mnie posłuchaj. Potrzebuje pewnej substancji. I jeśli lubisz swoje życie to mi pomożesz...
Powrót do góry Go down
Ghost



Liczba postów : 27
Data dołączenia : 17/09/2014

PisanieTemat: Re: Most imienia Roberta. H. Kane'a   Wto Wrz 30, 2014 4:53 pm

Nie był zaskoczony kiedy za swoimi plecami usłyszał znajomy głos. Znając swoje szczęście ten chłystek zacznie mu dogadywać co i tak w jego obecnej sytuacji nie robiłoby mu jakiejkolwiek różnicy. Uwierzcie mi jak bardzo go zaskoczył kiedy zaproponował współpracę chociaż jeszcze kilka minut temu miał ochotę zabić go na miejscu za podsłuchiwanie. Założył okulary (tak na wszelki wypadek) i odwrócił się twarzą w jego stronę. Założył ręce na torsie po czym odparł:
- Szczerze powiedziawszy to tak, ale wątpię aby było to spowodowane trucizną. Bardziej informacją że gorzka bez przepitki dla mojego żołądka nie jest za dobra.
Ghost'a jego straszny głos mógł co najmniej rozbawić. Niech poczeka jeszcze ze dwa lata, wtedy mogą porozmawiać na ten temat bo jak na razie to nikogo tym nie przestraszy.
- Zgadzam się. W sumie nie mam wyjścia. - Westchnął chowając broń na plecach. - Po pierwsze, chciałbym znać Twój pseudonim. Jakoś muszę się do Ciebie zwracać niż krzyczeć 'Ej Ty' bo każdy może na to zareagować. - Tutaj poczekał aż szanowny pan mu odpowie. - Po drugie, trzymaj. - Zrzucił mu małą przenośną słuchawkę za to sam zajął się nastrajaniem swoich słuchawek na odpowiednią częstotliwość. - Muszę mieć z Tobą kontakt. - uśmiechnął się. Lubił takie szybkie rozmowy, to co najważniejsze bez zbędnej gadaniny jaką to on potrafi czasem wygłaszać bez konkretnego celu.
- A teraz szczegóły poproszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Most imienia Roberta. H. Kane'a   Wto Wrz 30, 2014 5:13 pm

Słuchając Ghosta był dosyć ciekawy jego osoby. Bardzo przypominał mu BW, ale jednocześnie ogromnie się od niego różnił. Przykładowo BW na pewno olał by własną śmierć i chętnie skopał dupę każdemu kto się na niego krzywo spoglądnął. Co dopiero zahipnotyzował.
Terrorysta miał umiejętności które mogły wzbudzać podziw. Ale popełniał te same błędy które popełniały wszystkie wcześniejsze ofiary Jacoba: nieuwaga, pewność siebie, fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Scenariusz zwykle był podobny.
Dziwne, dlaczego potwór jakim niewątpliwie był chłopak, dał żyć (przynajmniej na razie) mężczyźnie.
Na pytanie o pseudonim odpowiedział w swoim charakterystycznym stylu:
- Nazywaj mnie Lordem Kuamstf, panie Ghost - zachichotał- Choć ta ksywa nie wzbudza zaufania to możesz mi wierzyć że jesli mi pomożesz dotrzymam umowy.
Po chwili chwycił słuchawkę.
-A więc to takie bajery? Ile to ma lat? Stary, Ja używam komunikatorów.
Wyciagnął swojego charakterystycznego smartfona, który włamywał się do baz danych,przez który kontaktował się ze zleceniodawcami, oraz dzięki któremu mógł wzywać pomoc gdy była taka potrzeba. Po chwili wyciagnął jakby mniejszą wersję smartfona i podał Ghostowi.
- Może nie ułatwia komunikacji jak słuchawka w uchu, ale za to możesz wezwać pomoc z dużych odległości. Poza tym ma niezły procesor i można włamać się gdzie chcesz, prawie... - popatrzył na Ghosta i robiąc parę kroków do barierki dopowiedział - no i ma Angry Birds'y .
Po usłyszeniu pytania o szczegóły wskazał w kierunku Star labs :
- Tam są pewne cholernie zabezpieczone laboratoria, do których jeszcze nikt się nie włamał. Są zabezpieczone eskadrą żołnierzy i pełne pułapek - odwrócił się do terrorysty i uśmiechnął jak psychol - Pojutrze tam wbijamy .
Powrót do góry Go down
Ghost



Liczba postów : 27
Data dołączenia : 17/09/2014

PisanieTemat: Re: Most imienia Roberta. H. Kane'a   Wto Wrz 30, 2014 5:58 pm

Zabijał to fakt, ale wyjątkowo bał się swojej śmierci tz. nie chciał ginąć tak szybko. Ma jeszcze wiele planów które chce wykonać w swoim życiu i rozwinąć do dalszego stopnia swoją działalność która dosyć dobrze sobie radzi jak na pięcioletnią firmę że tak to ujmę.
Może nie było tego po nim widać, ale rozmawiając z Lordem był nie tyle uważny co skupiony na jego osobie. Jest zbyt inteligentny aby dać się okiwać małolatowi i zbyt doświadczony. Wystarczyło chociażby spojrzeć jak to zakładał okulary aby znów nie paść ofiarą hipnozy czy też w pewnym stopniu zdążyć uniknąć ataku - to już coś o nim świadczyło. Co do pewności siebie. Cóż jak dotąd jeszcze nigdy nie dostał wyraźnej informacji albo nie.. Jeszcze nigdy nie został pouczony, że zbyt duża pewność siebie prowadzi do zguby.
- Tia.. To się dopiero okaże.
Spojrzał na smartfon. Coś czuje, że musi go nauczyć przynajmniej podstaw bo tak się zwyczajnie nie da pracować.
- Na wojnie nie ma czasu na wstukiwanie liczb taka ciekawostka w dodatku rękawiczki mi  to utrudnią jeszcze bardziej. Po pierwsze, jak wróg dorwie telefon to może namierzyć nieświadomego współpracownika, w słuchawkach wystarczy zmienić częstotliwość nadawania i po problemie. Jeśli chcesz wiedzieć dostałem je dwa dni temu więc są równie dobre co tysiąc taki telefoników a sygnał rozmówcy łapią z odległości 500 km. Na pewno na misji aż tyle nie będziemy od siebie oddaleni. Po drugie. NA LITOŚĆ BOSKĄ tak trudno jest podejść do komputera który ma LEPSZY system i można zhackować większą ilość systemów? Jak sam mówisz DO PRAWIE WSZYSTKICH. - Poczuł się normalnie jakby rozmawiał z takim małym nierozumnym dzieckiem. - Tobie ku*wa serio gry w głowie? Człowieku trochę profesjonalizmu.
Wywrócił oczami, był trochę poddenerwowany co pewnie zaistniało taką odpowiedzą ale Ghost serio pomyślał, że  rozmawia z nowym typem w tej branży. Lord jak na razie wyglądał na osobę wprawioną, ale pozory mogą przecież mylić. Kaptur sam w sobie był ciekawym osobnikiem, innym trochę podobnym do Jokera. kiedy usłyszał o Star Labs spojrzał na niego spod okularów.
- Star Labs.. Dawno tam.. nie byłem. - Zamyślił się. Zrobił parę kroków w głąb mostu po czym zatrzymał się i powiedział:
- Nie maja tytanowych ścian, odpowiedni ładunek powinien załatwić sprawę. Natomiast pułapki dla mnie to pikuś gorzej z Tobą - postaram się zdobyć plany Laboratoriów. Dowiem się gdzie poukrywali kamery i groźniejsze pułapki postaram pobawić się w małego hackera. Żołnierze.. Aktualnie nie trwają żadne ważne badania więc będzie ich znacznie mniej, ale i tak stanowią niemałe zagrożenie. Trzeba pomyśleć nad taktyką bo bez przygotowań polegniemy już w pierwszych godzinach. - Znów się zamyślił i wrócił do lorda. - Pojutrze? Za szybko, jednak postaram się coś wykombinować w terminie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Most imienia Roberta. H. Kane'a   Wto Wrz 30, 2014 6:31 pm

- I tu się różnimy. To nie jest wojna, to nie Irak czy inny Afghanistan. Jesteś w Gotham. A smartfon to wygodny sposób na hakerstwo podczas walki, bo robi robotę za ciebie. Poza tym akurat te modele sa odporne na wodę, upadek ii różne małe pierdoły. To nie jest szajs.
Patrzył na Ghosta lustrując go wzrokiem i wysłuchał kolejnych zażaleń...
- Jakoś nie wierzę by takie gówienko miało zasięg 500km, ale niech ci będzie. I te komóry sa dobrze zabezpieczone. Zanim wróg złamie wszystkie blokady, dojdzie do autozniszczenia. Mam ci wszystko opowiadać?
Te słowa coraz bardziej irytowały Jacoba, który po chwili już gniewnym tonem rzekł:
- Słuchaj kolego. jeśli uważasz mnie za ćwoka, to prosze bardzo. Tylko kim jesteś ty skoro dałeś się podejść jak cywil, hmmm? Podchodzę do sprawy z humorem, co nie odbiera mi moich zalet.
Kiedy Ghost ciągnął wywód, tym razem o Star Labs, oczy Lorda zmieniły kolor na czerwony, i zauważalnie zaczął się trząść. Nie macie pojęcia jak bardzo wysilał się by ten cholerny implant znowu go nie "przejął". Czasu coraz mniej.
- Dość! Jeszcze parę słów, i nie będziesz musiał czekać aż trucizna zadziała.
Zazgrzytał zębami po czym poczekał kilka sekund by ochłonąć.
- Nie rozumiesz natury problemu. Nie masz pojęcia o tej technologi. ta cała cholerna planeta nie ma!
Gdy znowu ryknął jego głos zmężniał zdecydowanie, a adrenalina popłynęła w jego żyłach.
- Spokojnie...-brał głębokie oddechy- Nie mam takiej kariery za sobą jak ty.. Ale jestem elitarnym zabójcą,hipnotyzerem i nożownikiem. Nie doceniając mnie po raz enty popełniasz głupi błąd, samemu zachowując sie jak nowicjusz.

Ghost był rzeczywiście irytujący. Lord pragnął mu pokazać swoje celne oko, szybkość i refleks. Rozlew krwi był jednak niewskazany.

- Mam propozycje. Może by tak mały wyścig na druga stronę mostu? To idealna okazja bym ci pokazał co potrafię.

Na ustach chłopaka znów pokazał się złowieszczy uśmiech. A oczy zmieniły kolor na limonkowo-żółty.
Powrót do góry Go down
Ghost



Liczba postów : 27
Data dołączenia : 17/09/2014

PisanieTemat: Re: Most imienia Roberta. H. Kane'a   Wto Wrz 30, 2014 7:04 pm

Ghost uważnie wysłuchał Lorda i wziął sobie do serca jego słowa. Cóż, taki już jest z niego typ, ale postara się zachowywać inaczej przynajmniej na tej misji. Zatrzymał się jednak, na wzmiance o nieodkrytej technologi wtedy coś w nim pękło. Coś co tak bardzo nurtowało go od dziecka.. Mianowicie skąd wzięły się jego moce. Rodzice nie wykazywali nigdy ponad naturalnych umiejętności przez co odziedziczenie nie wchodziło w grę. Ale teraz coś sobie przypomniał a pod wpływem negatywnych emocji które chciał wyładować podszedł do Lorda i przełknął ślinę.
- Mam większe pojęcie niż Ci się wydaję, do cholery jasnej! Mój ojciec tłumaczył mi moje moce ale nigdy skąd  się wzięły. Niedawno kiedy przeglądałem stare archiwa usłyszałem o genetyce i wgłębiłem się w ten temat. Ponoć moje zdolności wywodzą się właśnie ze Star Labs kiedy to miał miejsce słynny wybuch. To wyjaśnia dlaczego tak dużo mówił o tamtym miejscu i plonował skok doskonały chciał zwerbować więcej takich super żołnierzy. Kilka lat temu został zabity przez jednego z tamtejszych żołnierzy przez zwyczajną nieuwagę podczas długo planowanego ataku. Nie lubię  kiedy moi 'koledzy' giną przez jakiś głupi błąd tak jak to się tamtejszej nocy stało! Wybacz mi jeśli zinterpretowałeś to jak brak szacunku do twojej osoby, po prostu widzę, że ten atak jest dla Ciebie ważny więc chce Ci pomóc i nie sknocić, a trucizna dodatkowo mnie stresuje tak?!
Wziął głębszy oddech i złapał się za głowę, miał serdecznie dość. Z tą pomocą mówił szczerze, nie miał co robić a znajomemu z podobnego zajęcia zawsze można służyć pomocną ręką zwłaszcza jeśli ten oferuje mu odtrutkę.
- Muszę? Wierze w Twoje umiejętności inaczej nie atakowałbyś Star Labs.

Skinął głową na pożegnanie i ruszył w swoją stronę.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Ghost dnia Czw Paź 02, 2014 5:44 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Most imienia Roberta. H. Kane'a   

Powrót do góry Go down
 
Most imienia Roberta. H. Kane'a
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Pierwszy dzień imienia forum
» Klasa Numerologii
» Finnick Odair
» Nietoperz-którego-imienia-nie-warto-wymawiać
» Roberta Jones

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Stany Zjednoczone :: Gotham City-
Skocz do: