PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Central Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Central Park   Wto Lut 04, 2014 7:02 pm



_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelo Farco



Liczba postów : 28
Data dołączenia : 20/04/2014
Wiek gracza : 17

PisanieTemat: Re: Central Park   Czw Maj 01, 2014 7:24 pm

Central Park. Nieźle. Jakim cudem Kocur dotarł z Gotham aż tutaj? Cóż, biegł wiele dni, rzadko odpoczywał, a jadł jeszcze rzadziej. Ale i to nie wadziło Angelo w jego doskonałej formie, która właśnie teraz osiągała swój nowy rekord. Wciąż nie mógł zapomnieć o Cass, którą poznał właśnie w Gotham, o tejże przemiłej osóbce, która jako pierwsza zdołała tak bardzo zbliżyć się do Farco. Teraz, gdy przemieszczał się po parku, myślał o niej wiele, choć ledwo ją poznał. Cóż, trzeba żyć dalej i nie myśleć o tym, co było. To nas tylko hamuje, czyż nie? Czy to nie przyszłość motywuje na do działania w teraźniejszości? Kot szedł teraz na dwóch nogach, dostojnie, z cylindrem na głowie i powiewającym smokingiem, po ścieżce w parku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red Arrow



Liczba postów : 50
Data dołączenia : 29/04/2014

PisanieTemat: Re: Central Park   Czw Maj 01, 2014 7:40 pm

Kocur niedługo był sam. Do parku zawędrował również młody mężczyzna o płomiennorudych włosach i jasnych oczach. Łucznik miał zamiar odetchnąć chwilę lub dwie od zgiełku miasta, był świeżo po kolejnej walce. Nie, żeby było to coś poważnego, bo zwykły złodziejaszek to pryszcz, ale mimo wszystko. Roy odetchnął głęboko, zastanawiając się, dlaczego właściwie nie wrócił do kryjówki, do Star City. Hmpf, kto wie. Niemniej, teraz był tu i nie było sensu zastanawiać się nad tym wszystkim. Niebieskooki przechadzał się wolno po terenach Central Parku z nadzieją na spokojną resztę dnia. No bo w końcu czemu nie? Nawet bohater potrzebuje wolnego, jak silny i potężny by nie był.
W pewnym momencie Arrow dostrzegł interesującego osobnika na piątej. Nikt normalny w tych czasach w smokingu i cylindrem na głowie nie chodzi, postanowił więc przyjrzeć mu się bliżej. Niby bezinteresownie zbliżył się nieco i kątem oka zaczął lustrować drugiego. Wyglądał niegroźnie, ale z doświadczenia wiedział, że tacy dokuczali najbardziej. A może był po prostu przepracowany, ubzdurał coś sobie..? Kto wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelo Farco



Liczba postów : 28
Data dołączenia : 20/04/2014
Wiek gracza : 17

PisanieTemat: Re: Central Park   Czw Maj 01, 2014 8:23 pm

Kot spostrzegł, że w parku nie jest sam. Czy go to ucieszyło, może zasmuciło? Zdania były podzielone między jego dwiema postaciami świadomości. Ludzka część wolała pozostać sama, za to ta kocia domagała się akcji i adrenaliny. Cóż, takie już były uroki tej kocio-ludzkiej główki ukrytej pod czarnym, dostojnym cylindrem. Czarna laka z jasną końcówką była przerzucona przez ramię, a bose stopy czy też łapo-stopy stąpały na samych palcach, bo właśnie do palcochodu Cylinder miał tendencje. Mężczyzna dość dokładnie zlustrował idącego na przeciw, a jego kocie, złoto-zielone oczy świeciły tajemniczo w cieniu ronda. Chłoptaś, jeśli tak go nazwać nie sprawiałby podejrzeń, gdyby nie jego mocna postura. Może po prostu dużo ćwiczył, może ze względu na chęć przypodobania się płci pięknej? Cóż, może i tak, ale kocur z doświadczenia wiedział, że mało kto ma tak umięśnioną sylwetkę nie jest... Angelo wydał z siebie gardłowy pomruk, a jego źrenice zwężyły się w wąskie, czarne szparki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edward Nashton



Liczba postów : 11
Data dołączenia : 17/04/2014
Wiek gracza : 26

PisanieTemat: Re: Central Park   Pią Maj 02, 2014 9:41 pm

Idąc przez park, czuł świeży zapach rosnących wokół Świerków. Nie wpatrując się w drogę, rozglądał się po niebie. Wpatrując się w chmury, zastanawiał się nad sensem ich istnienia. Wielkość przypominała zespolone ze sobą pagórki, które wiły się po nieboskłonie. Zapach świeżych świerków, przypominał Edwardowi dzieciństwo. Jeszcze wtedy jak był tycim chłopczykiem, i mamusia prowadzała go do parku w Gotham. Tam było czuć ten sam zapach. Ale chmury były ciemne. Ciemne i smutne. Bez uczuć i bez życia. Tym razem chmury wyrażały pełnie życia. Okazywały szczęście.
Idąc przyglądając się chmurą, przez przypadek wpadł na młodego, mocno umięśnionego chłopaka, o płomiennych włosach, które delikatnie czochrał wiatr. Był nietypowy. Wyglądał młodo, ale widać było że jego doświadczenie bitewne jest niemałe. Nieopodal niego, widać było mężczyznę, jakby wyjętego z poprzedniej epoki. Podobał mu się jego ubiór, w końcu sam podróżował w zielonym garniturze, z marynarką na ramieniu. Lepiej mu się przyglądając, dostrzegł delikatne włoski pokrywające jego twarz. Była to oznaka, że coś jest nie tak z tym mężczyzną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red Arrow



Liczba postów : 50
Data dołączenia : 29/04/2014

PisanieTemat: Re: Central Park   Sob Maj 03, 2014 10:40 am

Pierwszą myślą, jaka napadła rudego, była ta dotycząca ataku. Nieznajomy z pewnością nie był człowiekiem, a nawet jeśli, to tylko po części. To między innymi wyjaśniałoby strój rodem z XXw., niecodzienne zachowanie oraz dziwne pokrycie skóry, które przypominało zwierzęcą sierść. W tym celu winien przybrać obronną pozę; zdążył powstrzymać się przed głupim czynem w ostatniej chwili. Ludzkie oko wyłapałoby tylko niewinne wzdrygnięcie. Był zmęczony i pozbawiony broni, walka nie miałaby sensu, prędzej czy później musiałby uciekać. Usłyszawszy więc dziwny charkot, syk, czy jak to inaczej nazwać, udał tylko zdziwienie zmieszane z zniesmaczeniem, czyli minę, jaką przybiera każdy przeciętny, niedoinformowany człowiek. Starał się również nawiązać kontakt wzrokowy z dziwnym przybyszem, by tylko się nie zdradzić (gdyby znowu unikał go, Kocur mógłby pomyśleć, że młodzieniec coś ukrywa). Wtedy to w zasięgu jego wzroku pojawiła się kolejna postać, również mężczyzna. Ten dla odmiany odziany był jak najbardziej zwyczajnie - oznaczało to, że mógł być tylko cywilem, co więcej, cywilem w niebezpieczeństwie. Roy podświadomie wziął głębszy oddech, by następnie przygotować się mentalnie do możliwej ewakuacji wraz z niebieskookim, jednocześnie próbując nie zdradzić się mową ciała. Jak to mówią, spadł z deszczu pod rynnę, bo w jego słowniku termin "chwila spokoju" najwyraźniej nie istnieje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelo Farco



Liczba postów : 28
Data dołączenia : 20/04/2014
Wiek gracza : 17

PisanieTemat: Re: Central Park   Nie Maj 04, 2014 12:02 pm

Kocur, tak śledząc ognistowłosego chłopaka nie unikał kontaktu wzrokowego. A choć w kocim języku spojrzenie w oczy oznaczało tyle, co rzucenie rękawicy przez rycerza, tudzież rzucenie wyzwania, to teraz przewodząca ludzka świadomość szukała go instynktownie, chociażby w celu nawiązania jakiegoś, cóż, niechybnego w obecnej sytuacji kontaktu. Już miał coś powiedzieć, ażeby bliżej poznać mężczyznę, by nie wyszło, że atakuje, prawda, cywila, a tu hop, jak z nieba spadł pojawił się kolejny jegomość. Oh, cóż to cóż to? Czyżby miał on swoistą maskę skrywającą twarz? Tak! Ale zaraz zaraz... miał również wyjątkowo zacnego kroju cylinder czy też kapelusz. O, nawet przyćmił on nieco obsesyjne wątpliwości Angelo na temat ludzi w maskach.
Tak, była to obsesja, bo przecież nikt normalny nie rzuca się na każdego, kto z jakiś względów woli zakryć twarz, prawda? Cóż, obsesja obsesją, ale i tak wykraczała ona poza wszelkie granice. Farco miał ochotę rzucić się na przybysza i zedrzeć z niego skórę, ale jakimś cudem okiełznał tę rządzę. Czy to z powodu urokliwego kapelusza, czy też z jakiś innych może, nieznanych nam względów, Angelo powstrzymał się przed niepotrzebnie gwałtowną i agresywną reakcją. A to ciekawe, że nasz kocur wciąż nie ufał żadnemu z towarzyszy, a jednocześnie czuł wrogość tylko do młodego mężczyzny o rudo-ognistej czuprynie. Ale przecież na zaufanie trzeba sobie zasłużyć, a żeby to zrobić, należy się poznać, a poznanie się zaczyna się zwykle rozmową, czyż nie? Kot przystanął, zwracając teraz nieco większą uwagę na kapelusznika. Uchylił nieco cylinder z głowy, na znak szacunku czy też kulturalnego powitania. Nie odezwał się jednak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edward Nashton



Liczba postów : 11
Data dołączenia : 17/04/2014
Wiek gracza : 26

PisanieTemat: Re: Central Park   Pon Maj 05, 2014 6:18 pm

Zaskoczony sytuacją jaka się nadarzyła, nie wiedział co zrobić. Czuł że sytuacja jest dziwna. Zdjął kapelusz i wyciągnął rękę.
Witam panów.
Wyciągając rękę na znak zapoznania, czuł nietypowość sytuacji. Ale był pewny siebie, i nie dał po sobie poznać że coś jest nie tak. Uśmiechnął się, i czekał na ten sam gest od reszty panów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red Arrow



Liczba postów : 50
Data dołączenia : 29/04/2014

PisanieTemat: Re: Central Park   Wto Maj 06, 2014 4:23 pm

Chłopak niemal nie spuszczał wzroku z gościa w cylindrze. Zdecydowanie mu się nie spodobał; co więcej, w sytuacji patowej nie będzie miał wiele czasu na zaciągnięcie mężczyzny w zielonym garniturze w bezpieczne miejsce. Zresztą, z doświadczenia wiedział, że czujności nigdy za wiele, tak więc postanowił stale mieć oko na Kocura.
Gdy do jego uszu dobiegł głos Edwarda, rudy wyrwał się z transu myśli i spojrzał znacznie już trzeźwiej na zebranych. Zlustrował wyciągniętą na przywitanie dłoń przez sekundę, może dwie nie do końca wiedząc, co ma zrobić. Wreszcie, gdy otrząsnął się, uśmiechnął się lekko sztucznie i podał Riddlerowi rękę.
- Dzień dobry - mruknął. Dobrze, pozostało czekać na rozwój wydarzeń. Może wcale nie będzie tak źle i jakkolwiek rozejdą się w pokoju? Oby...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelo Farco



Liczba postów : 28
Data dołączenia : 20/04/2014
Wiek gracza : 17

PisanieTemat: Re: Central Park   Wto Maj 06, 2014 7:25 pm

Podać rękę? Och nie, nie. Tak daleko się nie posunie, albowiem w jego oczach podanie ręki przy pierwszym spotkaniu było jak chociażby zaciągnięcie do łóżka na pierwszej randce, o ile jest to dobre porównanie. Nie podał więc ręki, acz postanowił odpowiedzieć, jednak odpowiedź ta skierowana była wyłącznie do jegomościa w kapeluszu.
- Buongiorno. - rzekł po włosku. Jego akcent był wyrobiony, to fakt, ale jednak można było poznać, że obeznany jest z językiem angielskim. Mimo, że by zwrócony w stronę mężczyzny w zieleniach, to jego wąskie źrenice na krótką chwilę przetoczyły się na rudzielca. Potem jednak zwrócił się z powrotem do zacnie ubranego rozmówcy.- Piękny kapelusz. - powiedział spokojnie, dość cicho i mrukliwie, acz z uznaniem w głosie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Edward Nashton



Liczba postów : 11
Data dołączenia : 17/04/2014
Wiek gracza : 26

PisanieTemat: Re: Central Park   Czw Maj 08, 2014 7:44 pm

Riddler wyczuwając dziwnie znajomy, Włoski akcent. Edward często bywał w dzielnicy Nowego Yorku zwanego Małą Italią(Little Italy).
Witam. Piękny garnitur. Rzadko można spotkać osobę o takim wybornym stylu. Nie to co nasza dzisiejsza młodzież. Mogę spytać skąd pan pochodzi ?
Nashton, zafascynowany wyglądem przechodnia, w ostatniej chwili zerknął na chłopaka o płomiennych włosach.
Oh... Tak. Witaj młody chłopcze.
Ed czekając chwilkę, powiedział do obu panów
To chyba przeznaczenie nas tutaj zebrało...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Red Arrow



Liczba postów : 50
Data dołączenia : 29/04/2014

PisanieTemat: Re: Central Park   Pon Maj 19, 2014 5:18 pm

Przeznaczenie? Jakie znowu przeznaczenie? Roy czuł, że kompletnie zgłupiał. Chyba znalazł się w nie tym miejscu o nie tym czasie, co trzeba. Dobrze, niech więc będzie, że los ich tu zebrał... Młody mężczyzna uśmiechnął się lekko sztucznie, nie do końca wiedząc, o co tamtemu mogło chodzić. Przejechał wolno palcami po włosach, zastanawiając się, co odpowiedzieć.
- Co... ma pan na myśli? - zapytał, kompletnie zdezorientowany. Oczekując wyjaśnienia, co jakiś czas kątem oka zerkał na Kocura, starając się nie przegapić jego reakcji. Dziwny był to jegomość, a z pewnością niecodzienny. Nigdy spokoju, zawsze czuwał. Trochę jak ten Anioł Stróż, tylko bez skrzydeł, zaś zamiast miecza miał łuk. Łuk, który musiał zostawić w kryjówce... o ironio. Jakoś z tego wybrnie, jak zawsze. W końcu głupi ma zawsze szczęście, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelo Farco



Liczba postów : 28
Data dołączenia : 20/04/2014
Wiek gracza : 17

PisanieTemat: Re: Central Park   Nie Maj 25, 2014 1:10 am

-Dziękuję. Pański ubiór również wspaniale się prezentuje.- odparł spokojnie.- Pochodzę ze stolicy Włoch. Ale przecie to, gdzie przyszliśmy na świat nie ma większego znaczenia. Ważnym jest kim się stajemy, a nie kim się urodziliśmy, czyż nie? - rzekł spokojnie. Jego ogon drgał, a pazury, choć schowane, były na granicy wysunięcia się. Mężczyzna nie do końca wiedział, z kim ma do czynienia, i zapewne zaatakował by od razu, gdyby nie fakt, że zacny ubiór i styl kapelusznika nie pozostawiał Kocura obojętnym i zbył go z tropu. Rzucił okiem na młodocianego towarzysza, który wciąż wzbudzał ogromne wątpliwości. Zwrócił się jednak raz jeszcze do mężczyzny w kapeluszu.
-Nie rozumiem jednak po cóż panu maska? Ukrywanie się w dzisiejszym świecie nie jest pożądane czy też potrzebne, nieprawdaż?
Po dłuższej chwili Kocur zdjął z głowy kapelusz i zacząwszy gładzić brzeg jego ronda, rzekł:
- Zwą mnie Cylindrem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Central Park   Nie Lip 13, 2014 3:05 pm

Na prośbę Roy'a zwalniam wszystkich z tematu, bo wątek najwyraźniej umarł. Możecie wszyscy zacząć pisać w innych miejscach.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angel



Liczba postów : 84
Data dołączenia : 07/09/2014

PisanieTemat: Re: Central Park   Pon Wrz 08, 2014 8:45 pm

Był już wieczór, gdy Angel wpadła do parku przerażona tym co się stało. Pierwszy raz musiała się w ten sposób bronić przed kimś. Zatrzymała się przy wodzie i usiadła na trawie po turecku. Objęła się dłońmi i zwiesiła głowę. Dobrze, że było w miarę ciepło. Chociaż wilgotno. Angel zamknęła oczy i uspokajała skołatane serce. Uciekała jak dzikie zwierzę wpędzone w pułapkę. Instynktownie, szybko i nie myśląc zbyt wiele. Teraz mogła zastanowić się nad tym co zaszło. Nie chciała, aby jej się coś stało. Podobnie jak kot, który właśnie otarł się duchowym pyszczkiem o jej twarzyczkę. Miauknął cicho i położył się na jej kolanach. Angel powoli dochodziła do siebie. Analizowała po kolei każdą sekundę jej spotkania z dziwnym nieznajomym. Ktokolwiek to był, nie chciała mieć z nim za dużo wspólnego. Pomyślała o ludziach, którzy musieli ją zobaczyć, a raczej ognistą kulę, która omal ich nie spaliła. Pewnie w sieci zaraz będzie pełno filmików o niej. Jeszcze trafi do telewizji, to już pewnie nigdy nie zazna spokoju. W każdym razie ona tak myślała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Central Park   Pon Wrz 08, 2014 9:01 pm

Jacob był wściekły, jednak coś kazało mu podążać za dziewczyną.
Gdy była na statku, siedział na jednej z opon przy burcie, później śledził ja aż do Central Parku.
Nie miał pojęcia co zrobić. Zabić jej nie miał już ochoty, bo bestia jest uśpiona, przynajmniej na jakiś czas. Skakał po drzewach, był bezszelestny. Po chwili zaczęło jeszcze padać. Deszcz kapał na jego ubranie, a Jacob zastanawiał się: " Kim do cholery się stałem. Nie może tak zostać."

Przypatrzył się dziewczynie. Był to smutny widok. Wyjął komórkę i przejrzał swe odbicie od ekranu. Był okropny, zakrwawiony, wyniszczony i blady. Nie był ani przystojny, ani dobry. Stracił wszystko dawno temu. Jego życie nigdy nie było sielanką.
Z chwili zastanowienia wyrwało go bolesnie samo życie. Poślizgnął się na gałęzi i spadł z drzewa.
Po chwili powoli wstał, cały mokry stracił wizualnie na masie, i wyglądał dosyć karykaturalnie. Nie patrząc nawet w kierunku dziewczyny powoli próbował się oddalić...
Powrót do góry Go down
Angel



Liczba postów : 84
Data dołączenia : 07/09/2014

PisanieTemat: Re: Central Park   Pon Wrz 08, 2014 9:19 pm

Angel zerwała się na nogi słysząc upadek z wysokości. Cała dygotała od emocji. Spojrzała w kierunku mężczyzny, który odchodził powoli. W Angel szalał gniew. Zrobiła krok w jego stronę i zacisnęła mocniej szczękę.
- Najpierw mnie gonisz i traktujesz jak zwierzynę. Mącisz mi w głowie, a teraz, gdy już jesteś blisko mnie, to odchodzisz. Albo masz powalony plan albo coś sobie ubzdurałeś. Dlaczego nękasz ludzi? Co ja Ci zrobiłam?
Jej głos złamał się na koniec. Kobieta była roztrzęsiona i przestraszona. Znów gotowa była uciec jak najdalej. Niestety te rzeczy nie dawały jej spokoju. Mało wiedziała o świecie. Za mało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Central Park   Pon Wrz 08, 2014 9:29 pm

- Ja... Ja nie wiem co ci odpowiedzieć.

Za długo żył z rozbojów i morderstw by tak po prostu powiedzieć "przepraszam".
Odwrócił się powoli i ściągnął kaptur, lecz głowe miał spuszczoną by dziewczyna nie myślała że próbuje ją hipnotyzowac.

- Nie zrozumiałabyś ... jesteś... nieskażona. Świat nie jest piękny, on wyniszcza tych którzy w nim żyją. Ty jesteś inna niż ludzie z którymi się widywałem. Oni zawsze chcieli mojej pomocy, albo mojej śmierci. Ewentualnie byli po prostu skażonymi tym - tu wskazal na całe miasto .

Upadł na ziemię zrezygnowany, miał dosc wszystkiego. Wiedział że bestia w nim siedzi i w końcu sam się nia stanie.

- Zabij mnie, bo w przeciwnym wypadku "To" wyrządzi wiecej krzywd.

Popatrzył jej prosto w oczy, nie próbował hipnozy, tylko chciał sie jej przypatrzyć.
Powrót do góry Go down
Angel



Liczba postów : 84
Data dołączenia : 07/09/2014

PisanieTemat: Re: Central Park   Pon Wrz 08, 2014 9:43 pm

Angel uspokoiła się widząc jego reakcję i słowa. Patrzyła na niego zimnym spojrzeniem i westchnęła ciężko. Nie zbliżała się, bo wiedziała, że mógł ją skrzywdzić. Nie ufała mu. Po prostu.
- Jesteś tchórzem.. Każdy z nas walczy z swoim demonem. Nikomu nie jest łatwo. Naszym obowiązkiem jest walczyć, bo na tym polega życie. Nie rozumiem wszystkiego, ale nie rzucam się na każdego z zębami.
Odparła i objęła się dłońmi. Spoglądała na niego uważnie.
- Nie zabiję Cię. Nie jestem potworem.
Przesunęła dłonią po ramieniu. Biały kot krążył wokół nieznajomego. Z oczu stworzenia biła wyższość i duma. Jak to u kota.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Central Park   Pon Wrz 08, 2014 9:57 pm

"Spodziewałem się tego, jesteś słaby. Nikt ci nie pomoże!"
Głos w głowie mężczyzny był coraz donośniejszy.
Lord nie potrafił zbierać informacji z czyichś umysłów. Jednak prawdopodobnie dałby radę przekazać swoje życie dziewczynie, uświadomić jej. Nie chciał jednak tego. Nie mógł zdecydować. Za daleko zabrnął. Nie może jej teraz ot tak zaatakować. Miał mętlik w głowie. Wstał powoli i zastanowił się co zrobić.
Dziewczyna chyba zauważyła jego wahanie.
Nie był z siebie zadowolony. Powinien był Ją zabić- Nie! Źle zrobił - Był głupi bo przestał być mordercą- zapomniał o swoim pochodzeniu...

- Nic nie rozumiesz. To we mnie jest. Jeśli się tego nie pozbędę to Jacob umrze raz na zawsze. Jeśli chcesz mi pomóc to znajdź specialistę, naukowca, kogokolwiek ...


Popatrzył na dziewczynę, pierwszy raz od bardzo dawna oczy były piwne, to był wzrok Jacoba, a nie Lorda.
Powrót do góry Go down
Angel



Liczba postów : 84
Data dołączenia : 07/09/2014

PisanieTemat: Re: Central Park   Pon Wrz 08, 2014 10:10 pm

Angel wpatrywała się w niego nie wiedząc co zrobić. Bała się, ale chciałamu tteż pomóc. Tylko nie była wstanie nic zrobić, tak naprawdę. Jej wzrok wyraźnie był smutny. Mimo uwag Aswera, który upominał ją co chwila zaczęła się zastanawiać nad swoimi możliwościami.
- Jestem sama, niedoświadczona. Mogę zaprowadzić Ci ędo psychiatry czy do szpitala, ale nie jestem bohaterem. Nie będę pilnować ludzi, którzy tam będą. Nie chcę też, abyś ranił niewinnych. Chcę Ci pomóc, ale prosisz o pomoc cywila. Nie jestem telepatą, nie widzę sposobu. Plus nie ufam Ci. Wiesz o tym.
Jej głos był cieplejszy i smutniejszy. Co miała za wyjście? Słabo orientowała się w obecnej sytuacji. Może w szpitalu daliby radę coś zrobić. Tylko nie chciała, żeby on ich zabił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Central Park   Pon Wrz 08, 2014 10:27 pm

- Nie jesteś zwykłym cywilem, i możesz wiele zdziałać. Jestem pewien. Ja jednak nie mogę cię zapewnić że nikogo nie zabije. Nadajesz się na kogoś wielkiego, tylko nie masz się od kogo uczyć.

Odwrócił się od dziewczyny i wolnym krokiem ruszył przed siebie. Po chwili zerknął na nią .

- Szukaj swojej drogi. Ja mam swoją. Mogę tylko ci obiecać że postrzymam bestię przed zabiciem ciebie. Nie wiem co będzie dalej. Uważaj na siebie feniksie...

Po chwili zniknął w ciemności.
Z/T
Powrót do góry Go down
Angel



Liczba postów : 84
Data dołączenia : 07/09/2014

PisanieTemat: Re: Central Park   Sro Wrz 10, 2014 7:16 pm

Angel nie wiedziała co zrobić z sobą. Jego słowa nie wpłynęły na nią zbytnio, ale dla Aswera były one potwierdzeniem jego teorii. Kot usiadł przed kobietą i spojrzał jej wymownie w oczy. Mówiłem, że trzeba się szkolić. Musisz się uczyć. Kto mnie tego nauczy? Nie Ty! Nie chcę być inna. One mają mi tylko ułatwić życie. Kot spojrzał na nią groźniejszym spojrzeniem. Nawet nie wiesz, jak bardzo się mylisz.
Angel nie chciała go słuchać. Gdy mężczyzna zniknął kobieta chciała ruszyć. Było jej trochę zimno. Tak trochę bardzo. Dlatego ruszyła przed siebie biegiem i zniknęła po chwili za drzewami.
[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zatanna Zatara



Liczba postów : 89
Data dołączenia : 07/05/2013
Wiek gracza : 23

PisanieTemat: Re: Central Park   Sro Cze 10, 2015 8:26 am

Nie było chyba lepszego miejsca na spędzenie popołudnia niż Central Park. Zwłaszcza wtedy gdy pogoda ostro daje się we znaki – jest parno i gorąco, żar leje się z nieba, a promienie słoneczne przeczesują włosy i opadają na twarz. Twarz skrytą za ciemnymi okularami przeciwsłonecznymi. Twarz myślącą, łagodnie spoglądającą na dzieci bawiące się właśnie w tym parku, na jednym z wielu placów zabaw, przy którym Zee Zee niedaleko przycupnęła. Wróciła właśnie ze spotkania ze swoim agentem, który zajmował się wszystkimi sprawami papierkowymi w jej imieniu dbając o jej bezpieczeństwo i komfort pracy. Póki co spisywał się bardzo dobrze, co kobietę cieszyło – dbał o jej interesy niemal jak o własne i ta już wiedziała, że ich współpraca będzie trwać nadal, do momentu kiedy albo ten jej się nie znudzi, albo czegoś nie zepsuje. Miała nadzieję, że to zbyt szybko nie nastąpi.
Uśmiechnęła się krótko obserwując dzieciarnię obrzucającą się piachem, zaraz po tym jak usiadła na skraju ławki, która prawdopodobnie jako jedyna była wolna. Ciężką, skórzaną torbę wypełnioną po brzegi wszystkim i niczym ułożyła obok siebie jednocześnie mając nadzieję, że zbytnio nie rzuca się w oczy. Okulary i beżowa, letni sukienka powinny pomóc jej wtopić się w tło. Wyglądała w końcu jak normalna dziewczyna, nie super bohaterka, którą zgrywała wieczorami i za dnia.
Przyszła tutaj by odpocząć, tak jej się zdawało. Kto wiedział jednak jakie naprawdę zadanie miał dla niej sam rządzący na górze? Czy to przypadek, że zaszła akurat tutaj, wiedziona spokojem, zapachem świeżo skoszonej trawy i śmiechem osób przechodnich? Nie sądzę. Może to ktoś właśnie dał jej znak, że powinna tutaj zajść, bo tak trzeba, bo ktoś podświadomie na nią czekał. Bo przecież wszyscy wiedzieli jak Zatanna uwielbia obcować z przyrodą, jak lubi się ukrywać przed błyskami fleszy.
Tak, chyba można pokusić się o stwierdzenie, że tutaj czuła się normalna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine



Liczba postów : 46
Data dołączenia : 30/05/2013

PisanieTemat: Re: Central Park   Czw Cze 11, 2015 2:00 pm

Och, czy ja wiem? Na pewno Constantine znalazł by mnóstwo innych miejsc, w których mógł by spędzić popołudnie. I raczej były by to same bary, pub'y, lub inne przybytki w których podawali whisky z lodem. Czy może być lepszy sposób na spędzenie dnia niż picie whisky? Właściwie akurat przypadek sprawił, że znalazł się dokładnie w tym samym miejscu co Zatanna. Przechodził nieopodal i coś...po prostu sprawiło, że zapragnął wejść na teren Central Parku. Jak ogólnie wiadomo John miał pewien...dar od Boga. Zawsze był dokładnie w tym miejscu, gdzie akurat powinien być, a teraz chyba powinien porozmawiać z czarodziejką. Poczuwał się do pewnego obowiązku zobaczenia jej, skoro akurat był w Nowym Jorku. Na dodatek miał pewną sprawę do wyjaśnienia - związaną z wizytą tamtej kobiety w Molly's Pub, a Zattie mogła okazać się niezastąpioną pomocą. Szedł ubrany w pantofle, ciemne jeansy, koszulę (standardowo guziki nie były dopięte do końca), czerwony (jak zwykle zawiązany nie tak jak powinien być) krawat, oraz beżowy płaszcz, który akurat trzymał w ręku. Było zbyt ciepło, by miał go na sobie. Między wargami ulokowany był papieros, a nad Hellblazerem unosiły się gęste chmury dymu nikotynowego.
Zauważył ją już z daleka - na początku nie był w sumie pewien, czy to na pewno ona, ale...Z każdym krokiem zauważał szczególne dla niej znaki. Z resztą...Czy jest na świecie kobieta, której uroda jej dorównuje? To musiała być Zatanna. Warto zauważyć, że gdy tylko ją ujrzał poczuł dziwne dreszcze, ciarki przeszły mu po karku. Działała na niego niesamowicie, ale...Hej, czy to była miłość?
*Niee, na pewno nie...* - mruknął sam do siebie w myślach starając się przekonać swoje wewnętrzne 'ja' o tym, że to nie jest prawda. Chociaż...Pewności nie miał. Mimo wszystko...Bał się dopuścić ją do siebie na stałe - ludzie, którzy kiedyś przy nim trwali już dawno nie żyją. A jeśli ją spotka to samo.
-Zatanna...Miło Cię widzieć. - rzucił, gdy był już na tyle blisko, że mogła spokojnie go usłyszeć. Uśmiechnął się w ten swój - dość bezczelny - sposób i po raz kolejny zaciągnął się, wypuszczając kolejną chmurę w eter.
-Tęskniłaś? - dodał po chwili, a potem zaśmiał się krótko. Cóż...Jego wrażliwość czasami była na poziomie krzesła. Albo taboretu, jeden pies.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Central Park   

Powrót do góry Go down
 
Central Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Stany Zjednoczone :: Nowy Jork-
Skocz do: