PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Molly's Pub

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 26

PisanieTemat: Molly's Pub   Wto Lut 04, 2014 6:58 pm

First topic message reminder :



_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
John Constantine

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 30/05/2013

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Pią Cze 05, 2015 12:32 am

Cholera, a dzisiejszy wieczór miał być taki spokojny, prawda? John siedział sobie nie rozmawiając z nikim (dobra, czasem puścił oczko jakiejś pięknej Pani, lub uśmiechnął się do niej, ale..to się przecież nie liczy!), popijał spokojnie whisky i palił papierosy...Dlaczego zawsze kłopoty musiały przychodzić do niego? A przecież pojawienie się Superman'a w otoczeniu fioletowej energii na środku pub'u w którym właśnie siedział i starał się upić do nieprzytomności na pewno nie świadczyło nic dobrego.
Odwrócił głowę tylko na chwilę spoglądając na przybysza. Kiedyś się poznali i mimo, że nie byli jakimiś tam świetnymi przyjaciółmi, a nawet kumplami to zdecydowanie się tolerowali. Mimo wszystko Superman należał zdecydowanie do tych dobrych, przepełnionych wartościami honorowych bohaterów, a John miał takie rzeczy...po prostu w dupie. Dobra, nie ważne.
Ponownie zajrzał do swojej szklanki odwracając się do niego i zaczął mamrotać pod nosem sam do siebie:
-To nie Twoja sprawa, nie daj się namówić na nic głupiego.. - ale doskonale wiedział, że samo pojawienie się tutaj nieproszonego gościa nie było pewnie przypadkowe. Prawdopodobnie czegoś od niego chce, czegoś, co mu się nie spodoba, a w co i tak wejdzie. Już taki miał charakter...
-k***a, a czyja jak nie moja...Witaj! Co Cię tutaj sprowadza? Wpadłeś napić się ze mną? Niezmiernie mi miło. - pierwsza słowa oczywiście wypowiedział do siebie, następne już do Clark'a. Uśmiechnął się po nich dość bezczelnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Superman

avatar

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 28/03/2013
Wiek gracza : 24

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Pią Cze 05, 2015 11:46 pm

Clint myślał, że skoro on się zajmie potworem to reszta zdoła coś zrobić z tymi obręczami jednak, pomylił się. Zdołał porazić tylko nieprzyjaciela laserowym wzrokiem, kiedy nagle, znalazł się w innym miejscu. Dopiero, kiedy opuściły go nudności, wstał i rozejrzał się dookoła. Coś mu się nie zgadzało a mianowicie to, że był bez swojej drużyny. Dlaczego tak się stało? Kto lub co stało za tą całą teleportacją. Oczywiście dostrzegł, że wokół niego latają małe drobinki, przypominające kształtem motyle ale nie miał zielonego pojęcia, skąd nagle się wzięły obok niego. Jeszcze raz rozejrzał się wokół siebie, a następnie, zdezorientowany przeczesał dłonią włosy. Wraz z momentem upadku na ziemię i znalezieniu się w centrum pubu, wszyscy, którzy znajdowali się w środku, od razu odwrócili na niego wzrok. On nic nie powiedział, bo po prostu nie wiedział, co ma powiedzieć na swoje wytłumaczenie, tym bardziej że sam nie bardzo rozumiał, co tak właściwie jest grane.
Nagle zobaczył, że w tym miejscu, znajduje się jego...znajomy, do którego nie pałał jakąś wielką miłością ale tolerował go. Słysząc, że się odezwał, doszedł do wniosku, że zapewne mówi do niego. Tak więc, nie chcąc aby dzieliła ich dość spora odległość, podszedł bliżej niego i zajął wolne miejsce.- Oczywiście. Właśnie po to tu jestem...Żeby się z Tobą napić i pogadać.- Odparł i kiedy już miał coś dodać, usłyszał głos dochodzący z komunikatora, jednego ze swoich towarzyszy, który towarzyszył podczas misji. Shazama. - Jestem, słyszę Cię. Ze mną wszystko okej a z Tobą? Jesteś razem z pozostałymi członkami Drużyny? - Zapytał, mając nadzieję że usłyszy odpowiedź twierdzącą a w między czasie, zwrócił się do Johna: - Ile już dziś wypiłeś? - Wolał wiedzieć, czy już jest nietrzeźwy, czy może dopiero zaczynał pić i czeka go sporo kolejek....
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 30/05/2013

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Sob Cze 06, 2015 1:44 am

Mężczyzna poprawił jak zwykle źle zawiązany krawat (mimo, że ta drobna poprawka tak naprawdę nic nie dała), a potem przeniósł wzrok na znajomego. Uśmiech nie zszedł z jego ust, a on podniósł po raz kolejny szklankę do ust i przechylił ją wypijając całą jej zawartość.
-Jeszcze raz to samo, słońce...a raczej dwa razy. - zwrócił się do barmanki jeszcze zanim odezwał się do Supermana, oczywiście po jego stwierdzeniu, że pojawił się tutaj właśnie po to by się z nim napić.
-No dobrze...W takim razie bardzo się cieszę z Twojego towarzystwa. Zawsze lepiej napić się z kimś, niż samemu. O czym chciałby Pan porozmawiać, Panie Super? - akurat Clark chyba znał go na tyle (chociaż niedługo) by wiedzieć, że czarny (niekoniecznie zawsze śmieszny) humor jest jego nieodłącznym towarzyszem. Kobieta chwilę później podała zamówienie, a on sięgnął do kieszeni po paczkę Silk Cut'ów. Wyciągnął jednego papierosa i ulokował go między wargami, następnie rozpalił go za pomocą benzynowej zapalniczki. Zignorował to co mówił Kent do tej swojej szczekaczki, ale na pytanie wypadało już odpowiedzieć..:
-To będzie trzecia...no może czwarta. - odparł i po raz kolejny upił solidny łyk napoju. Zaciągnął się jeszcze kilka razy - tak, John Constantine nie był raczej wzorem wszelkich cnót..A i tak bywał przydatny, gdy miało się go za swoimi plecami, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 26

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Sob Cze 06, 2015 12:47 pm

Odpowiedź ze strony Shazama padła szybko:
-Ja też jestem cały, jak i cała reszta, choć trochę nas mdli po tej całej "wycieczce". Clark, gdzie ty jesteś? Bo ja to nie mam pojęcia, widzę tu jakiś pomnik tytana. A w ogóle jesteś sam czy jeszcze kogoś innego z ligi teleportowało do ciebie?
Oczywiście wszystkie te słowa - jako że przekazywane przez komunikator - dosłyszalne były tylko dla Supermana, nie zaś dla Constantine'a... Choć ten ostatni raczej nie powinien mieć problemów z domyśleniem się w jaki sposób Clark toczy tę drugą dyskusję.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Superman

avatar

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 28/03/2013
Wiek gracza : 24

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Sob Cze 06, 2015 9:32 pm

Oczywiście dostrzegł to, że jego znajomy poprawia sobie krawat lecz nie skomentował tego, natomiast można było usłyszeć ciche westchnięcie Clarka, który spojrzał tylko na swoje stopy znaczy się buty. Cóż, w jego przypadku nie było nic do poprawiania, chyba że włosy ale to raczej nie należy do części związanej z garderobą, no ale cóż. Miał taki kostium jaki miał i nie narzekał. Chociaż czasami peleryna go denerwowała, albo inna część ubioru ale tego już nie będę roztrząsać.
Kent uśmiechnął się miło do kelnerki w ramach podzięki, którą John nazwał słońcem. On sam osobiście jej nie znał bo nie przypominał sobie, żeby był dość częstym gościem tego oto pubu.
- Cieszę się, że się cieszysz. A co do rozmów to cóż...może zacznę od standardowego, co u Ciebie Constantinie? - To był czysty spontan. Musiał podczas odpowiedzi kompana, zastanowić się, o czym może z nim porozmawiać. Oczywiście jednocześnie słuchał, żeby nie było, że kompletnie jest zajęty zastanawianiem się. W międzyczasie, usłyszał odpowiedź z komunikatora.
- Jestem w pubie, sam. Nie ma ze mną nikogo z drużyny. Pomnik tytana powiadasz...- Przeczesał dłonią włosy ale nic nie odpowiedział, bo po chwili usłyszał odpowiedź Johna. - Pozwolę Ci jeszcze na dwie maks trzy a potem zaprowadzę do domu.- Odrzekł i nie zamierzał zmieniać zdania. Chyba, że naprawdę nie będzie po nim widać, że jest nagrzany, to wtedy w porządku. Nie będzie się czepiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 30/05/2013

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Nie Cze 07, 2015 11:16 am

Cóż, można powiedzieć, że poprawianie sobie krawata w przypadku John'a raczej stało się już...zwyczajem, gdy nie miał co robić z rękoma. I tak przecież jego znakiem rozpoznawczym była nie do końca zapięta koszula, źle zawiązany krawat i płaszcz. Jak to szło..? "To ja wychodzę z cienia ubrany w płaszcz i arogancję..", taa? No dobra, nie ważne. Zaciągnął się po raz kolejny, a następnie wypuścił kilka kółeczek z dymu. Obserwował przez moment ich krótki lot, a potem przeniósł wzrok na rozmówcę, gdy padło pytanie..
-Co u mnie..? Hmm, jeśli akurat nie jestem zajęty ganianiem za demonami, to całkiem w porządku. Wiesz jak jest, tu się napiję, tam odprawię egzorcyzm, znów się napiję, zamknę demona w butelce...Nie ma lekko. Ale kto, jak nie ja? - roześmiał się na końcu. Tak, zdecydowanie był specem od brudnej roboty, ale chyba już się do tego przyzwyczaił.
-Nikogo z drużyny? Pomnik tytana? Clark (zakładam, że zna jego imię), możesz mi wyjaśnić do kurwy nędzy w jakim celu się tutaj pojawiłeś? A może to nie było zamierzone, a jesteś tu całkowitym przypadkiem? Szczerze...nie wierzę w przypadki, czy liga czegoś ode mnie chcę? - wyłożył wreszcie karty na stół, w myślach dalej powtarzając sobie, że nie powinien się mieszać w takie rzeczy, gdyby pozyskał umiejętność nie pakowania się z własnej woli w tarapaty, to może diabeł nie pragnął by jego duszy bardziej, niż klęski wszystkich aniołów..
Po raz kolejny uniósł szklankę do ust, wlał do swojego przełyku porządną porcję whisky, a następnie zaciągnął się ostatni raz, by na końcu zgasić papierosa w popielniczce.
Zaśmiał się, słysząc jak Człowiek ze stali twierdzi, że pozwoli mu na maksymalnie trzy szklanki.
-Clark, po pierwsze...Jestem już dorosły, umiem o siebie zadbać. Po drugie kolego w czerwonych slipach...Mam już trochę doświadczenia w piciu, myślę, że na trzech się zacznie. Chyba, że masz jakąś ciekawszą propozycję, niż marnowanie swojego życia na piciu whisky. Dla mnie to całkiem niezła alternatywa. Można też pić wódkę. Albo bimber. - zaśmiał się znowu po tych słowach. Sięgnął do kieszeni z której wyciągnął paczkę fajek i otworzył ją w celu sprawdzenia ile mu właściwie zostało papierosów..k***a, nie wiele...Dobrze, że za rogiem sprzedają Silk Cut'y.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Superman

avatar

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 28/03/2013
Wiek gracza : 24

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Pon Cze 08, 2015 5:05 pm

To tak jak poprawianie fryzury, codziennie rano, było już dla Clarka rutynowym zwyczajem. Może nie robił tego za nadto dokładnie, ale wystarczyło, że przejechał dłonią swoje kudły. Po prostu, nie potrafił już tego nie zrobić. Co z tego, że nie miał długich włosów. Przyzwyczaił się do tego i tyle.
- No to w porządku. Racja, w końcu nikt za Ciebie, Twojej roboty nie zrobi. - Odparł, biorąc do ręki kieliszek z alkoholem, który od razu, za pierwszym razem, bez żadnych ceregieli wypił. Nie chciał dłużej zwlekać z tym piciem a nawet, poprosił kelnerkę czy tam barmankę, o dolewkę tego samego. A co do roboty to cóż, sam doskonale wiedział, że sama się przecież nie zrobi, ani nikt za niego, jej nie wykona.
Usłyszawszy słowa Johna, spojrzał na niego uważnie a w dłoni, zaczął bawić się kieliszkiem.
- John posłuchaj. Ja sam nie wiem, jakim cudem tu się znalazłem ale w czym Cię mogę utwierdzić to tym, że Liga na pewno nic od Ciebie nie chce. Walczyłem z potworem aż nagle, za pomocą teleportacji znalazłem się tutaj i nie wiem dlaczego. - Po wypowiedzeniu tego wszystkiego, wypuścił powietrze cicho z ust i spojrzał na trzymany w dłoni kieliszek. Mówił prawdę. Liga naprawdę nic od Constantina nie chciała a on sam nie wiedział, po co tak właściwie znalazł się w pubie. Czy ktoś lub coś, celowo rozdzieliło jego z drużyną, czy był to czysty przypadek.
Teraz, jego kolejnym zadaniem, było odnaleźć resztę, więc pewnie dopije zawartość kieliszka, w ostateczności weźmie ostatnią dolewkę a następnie wyjdzie z pomieszczenia i będzie próbował zjednać się z pozostałymi członkami drużyny. - No dobrze, dobrze. Niech Ci będzie. Wódki lub bimberu, napijemy się może następnym razem.- Powiedział a użył w swoim zdaniu słowa może, ponieważ sam nie był do końca pewny, kiedy ponownie się spotkają. Bo w końcu nic nie jest wiadome.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine

avatar

Liczba postów : 46
Data dołączenia : 30/05/2013

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Wto Cze 09, 2015 12:12 am

No tak, w zasadzie wielu ludzi (czy też nadludzi, whatever) miało różne dziwne nawyki. Poprawianie krawata, czy fryzury na pewno nie należało do tych najdziwniejszych, więc zarówno Clark jak i John mogli czuć się w miarę normalni, czyż nie? W każdym razie..Wróćmy może do ich rozmowy, hm?
-No pewnie, że tak. Ty strzelasz tym swoim laserkiem z oczu, a ja wypędzam demony. Każdy ma swoje zadanie, nie ważne jak niewdzięczna ta robota jest, hm? - zaśmiał się znowu i oparł mu na chwilę dłoń na ramieniu, ot tak, po przyjacielsku. Możliwe, że to spotkanie sprawi, iż Superman i Hellblazer staną się całkiem dobrymi kumplami? Nigdy nie byli sobie specjalnie bliscy, aczkolwiek teraz po ich rozmowie...Nigdy nic nie wiadomo, czyż nie? Jedno jest pewne - gdyby Constantine potrzebował kogoś kto posiada nadludzką siłę i śmiga w swoich fajnych (hehe, fajne są) czerwonych slipach na pewno zwrócił by się do Superman'a, a gdyby Clark miał problem z jakimiś demonami, które przykładowo postanowią przejąć ciało jednego z jego przyjaciół zdecydowanie Człowiek ze stali potrzebował by pomocy egzorcysty, którym przecież Constantine był. A był najlepszym egzorcystą po tej stronie półkuli ziemskiej. Przynajmniej takie miał o sobie mniemanie. I chyba raczej nie było ono mylne, ale to już nie jemu oceniać, prawda?
Sam również wypił wszystko, co miał w kieliszku na raz, a co, będzie od niego gorszy? O nie nie, nie znajdziecie większej moczymordy niż John Constantine. Nie ma takiej opcji. W ogóle...Superman może się upić?
-Rozumiem...Miałem wrażenie, że nie przybyłeś tutaj bez celu. Ale skoro tak mówisz..W porządku, nawet nie wiesz jaki ciężar spadł mi z serca. I to nie jest tak, że odmówił bym wam pomocy po prostu...Czasem muszę odpocząć. Byłem pewien, że Twoje przybycie zwiastuje kolejne kłopoty. - wytłumaczył i uśmiechnął się delikatnie. Naprawdę sądził, że Clark nie jest tu bez powodu, że potrzebują jego ingerencji w ich sprawy...A gdy ludzie go potrzebują zwykle znaczy to, że nie mają innego wyjścia. Cóż, nie był raczej postacią której..Ufano. Zdecydowanie nie, zwracali się do niego, gdy sprawa naprawdę była beznadziejna.
I najczęściej były w to zamieszane istoty piekielne.
-No skoro tak mówisz kolego...To dobrze, napijemy się. Następnym razem ja coś postawię, a tym czasem...Muszę lecieć. Słońce, na rachunek tego Pana. - ostatnie zdanie rzucił oczywiście do kelnerki i pewnie - mam pełną świadomość, że Clark może go po takim zachowaniu wziąć za skończonego dupka, ale...Taki już był Constantine. Przecież może oszczędzić kilka groszy, prawda? A, i należy wyjaśnić jeszcze jedną kwestię - jeśli powiedział, że następnym razem postawi - to tak właśnie będzie. Nie znalazł swojego słowa na śmietniku.
-Znajdę Cię, gdy wszystko się uspokoi Clark! - rzucił już przy drzwiach, gdy zgarniał z wieszaka swój beżowy płaszcz, który narzucił na siebie i opuścił pomieszczenie. A gdzie się kierował? Miał zamiar znaleźć jedyną kobietę, która miała ochotę z nim jeszcze rozmawiać, a wobec której (jak wobec każdej oczywiście) ostatnio zachowywał się..nie tak jak powinien. Cóż. Miał nadzieję, że Zatanna zrozumie. W końcu ją koch..ee...darzył sympatią.
//z/t, wybacz, że tak szybko, aczkolwiek mam do wyjaśnienia sprawę Lilith.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Superman

avatar

Liczba postów : 23
Data dołączenia : 28/03/2013
Wiek gracza : 24

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Pon Cze 29, 2015 9:58 pm

- Taki też mam plan. Odparł do komunikatora a następnie, spojrzał na Constantine'a. Skinął głową na odpowiedź towarzysza ponieważ aktualnie myślał tylko o tym, gdzie mogą być jego kompani. Ciągle sobie w głowie odtwarzał to, co powiedział Shazam. Przez chwilę nawet przyjął postawę myśliciela. - Spokojnie, tym razem obejdzie się bez kłopotów, a przynajmniej tak mi się zdaje. Bo w końcu, wszystko mogło się zdarzyć a oprócz tego, wszystko było możliwe i w każdej chwili mogło się coś niespodziewanego stać. W końcu, Anie Clark ani John nie potrfili przepowiedzieć najbliższej przyszłości ani tej dalszej też, jakby nie patrzeć.
Superman już miał coś powiedzieć ale, skoro jego znajomy się z nim żegnał, to uznał że już sobie odpuści. - Do zobaczenia, kiedyś... Rzekł a po jakimś czasie wstał. aby potem wyjść z Pubu w celu odnalezieniu swojej drużyny.

//zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Max Payne

avatar

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 16/07/2016

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Nie Lip 17, 2016 2:04 pm

Letnia noc byłaby piękna, gdyby nie wszechogarniający deszcz - tak przynajmniej myśleli normalni ludzie, jednak zdaniem Maxa deszcze był idealny, żeby większość szumowin pozostała w swoich norach. Payne siedział w barze kończąc już drugą kawę w ciągu godziny i spalając kolejnego papierosa. Bar świecił pustkami, poza nim siedział tu barman i jakichś dwóch dziadków krających w szachy gdzieś w kącie sali. Ale cóż, czego się spodziewać o godzinie czwartej nad ranem, większość przestępców już poszła spać, albo jeszcze nie wstała. Do zakończenia służby policjantowi pozostało jeszcze dwie godziny, a przerwa w całodobowym barze po prostu mu się należała. Payne wpatrywał się w mroczną ciecz znajdującą się w filiżance - "Noc jak noc." - pomyślał. "Kilka trupów w bocznej alejce - cholerni handlarze prochów. Kilka mandatów za oddawanie moczu w miejscu publicznym, słowem rutyna."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
M'gann M'orzz

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 22/05/2014

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Pon Lip 18, 2016 10:57 am

Choć M'gann w dalszym ciągu martwiła się o to, co działo się z jej drużyną - a szczególnie z Konem, którego przypadłość w sporym stopniu utrudniała mu funkcjonowanie - to jednak nie mogła sobie pozwolić na skupianie się tylko i wyłącznie na problemach Tytanów. Wszyscy byli odpowiedzialni za o wiele więcej... I to właśnie dlatego po rozmowie z Superboy'em kosmitka przy pomocy teleportu opuściła Wieżę, aby wrócić do Gotham City. Musiała sprawdzić jak miały się sprawy z mieszkańcami Bludhaven, których odstawiła tam ostatnio do kliniki - i pozwoliła sobie nawet delikatnie przeskanować ich umysły. Wiedziała, że ludzie tego nie lubią, ale w tym wypadku nie było chyba innego wyjścia. Bohaterowie potrzebowali informacji - więc musiała przynajmniej spróbować je zdobyć. Czuła się do tego zobowiązana.
Niestety wspomnienia mieszkańców nie bardzo rozjaśniły jej sytuację. Parę szczegółów mogło się co prawda przydać... Ale nie chciała wchodzić zbyt głęboko. Powinna szanować prywatność Ziemian. Rudowłosa chciała się również skontaktować z Raven i Zatanną, jednakże żadna z nich nie odpowiedziała na jej komunikaty. O obu wiedziała, że jeszcze niedawno przebywały w Nowym Jorku... Więc poprosiła je o spotkanie jeszcze tej samej nocy w jednym z tamtejszych lokali. Miała zamiar czekać nawet do rana - w nadziei na to, że przynajmniej jedna z nich odbierze jednak wiadomość i stawi się na wezwanie. Były potrzebne.
Z Gotham do Nowego Jorku Marsjanka dostała się już o własnych siłach, czyli drogą powietrzną. Nie widziała powodu, aby ponownie korzystać z teleportu. Choć nie, to nie była do końca prawda... W ten sposób zaoszczędziłaby czas, ale w głębi ducha Megan po prostu chciała polecieć - przewietrzyć się, zebrać myśli... W pewnym sensie odpocząć.
Dziewczyna nie przejmowała się tym, że będzie na siebie zwracała uwagę. Wylądowała bezpośrednio przed pubem i wkroczyła do środka, od razu rozglądając się uważnie - w nadziei na to, że może jednak Raven lub Zatanna przybyły na miejsce. Niestety nie widziała żadnej z nich. Sala w ogóle była niemalże pusta, ale to kosmitce odpowiadało. Dzięki temu w razie czego łatwiej będzie jej zauważyć przybycie kobiet... Prawda?
Nie maskowała się - ani telepatycznie, ani pod względem koloru skóry. Nie widziała takiej potrzeby, bo w końcu po Ziemi chodziło mnóstwo istot różnych od ludzi. Z doświadczenia wiedziała już, że na ogół nie były one powszechnie akceptowane, a jednak czuła, że nie powinna próbować się przez to dostosować. Mogła, ale przecież nie musiała... To był tylko jej wybór.
M'gann zamówiła sobie herbatę malinową - co zyskało jej trochę dziwne spojrzenie ze strony barmana, który jednak przynajmniej nie czepiał się jej wyglądu - i już po chwili siedziała sobie z nią przy barze, popijając napój i co chwilę zerkając w stronę wejścia... Nerwowo, ale i z nadzieją. Już na pierwszy rzut oka widać było, że na kogoś czeka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Max Payne

avatar

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 16/07/2016

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Sro Lip 20, 2016 4:30 pm

Spokój panujący w barze został przerwany przez skrzypnięcie drzwi wejściowych. Max nie odwrócił się, zamiast tego wytężył słuch. Kroki nieznajomej osoby były lekkie, zwiewne - bez wątpienia była to kobieta. Nieznajoma podeszła do baru i z cichym szurnięciem odsunęła jeden ze stołków, a następnie usiadła na nim. Max w dalszym ciągu nie spojrzał na nią - nadal wpatrywał się w dno swojego kubka z kawą. Było w niej coś dziwnego, Payne czuł to, a pistolet przy biodrze nagle zaczął go świerzbić. Nie mógł działać pochopnie, musiał przyjrzeć się tej osobie. Nagle ciszę panującą w lokalu przerwał cichy aksamitny głos, który bez wątpienia należał do nieznajomej, zamówiła ona herbatę malinową. Max o mało nie parskną ironicznym śmiechem, lecz powstrzymał się. Co ona robił w lokalu dla nocnych lunatyków? Czyżby też miała problemy ze snem? Nie raczej nie, inaczej musieli by się spotkać wcześniej. Policjant poczekał, aż dziewczyna obejmie kubek swoimi dłońmi i niby to przypadkowym odwróceniem głowy starał się zlustrować ją w ułamku sekundy. Pierwszym, co rzuciło mu się w oczy były ognistoczerwone włosy ów dziewczyny, a następnie jej zielona skóra. "Dziwne", przeszło mu przez myśl. Jednak postanowił nie skreślać nieznajomej od razu. Zastanowił się jeszcze chwilę nad tym, kim może być dziewczyna. Opcje były dwie - albo jest jakimś superbohaterem walczącym o swoje wyższe cele, lub uciekła z balu przebierańców. Pierwszego typu Max nie lubił, bohaterowi pomimo swoich super mocy rzadko kiedy robili coś dla społeczeństwa, nie interesowały ich konflikty w świecie mafii, czy trasy przemytu narkotyków - pojawiali się dopiero wtedy, gdy ziemia miała się zawalić. Po głębszym zastanowieniu Max doszedł do wniosku, że jego pierwsza hipoteza jest najbardziej prawdopodobna. Spojrzał na dziewczynę jeszcze raz, jej twarz wyrażała zmęczenie i może lekki smutek. Payne nie lubił, gdy piękne kobiety są smutę, nawet jeżeli nie pochodzą z tego świata.
- Długa noc? - Spytał odwracając się do dziewczyny, która również spojrzała w jego stronę, wyglądała jak gdyby wyrwano ją z zamyślenia, a jej powiększone oczy nadawały je obrazu lekkiego przestraszenia. - Czekasz na kogoś? - Spytał Payne ponowie, tym razem jednak odchylił połę swojego płaszcza ukazując dziewczynie przypiętą do paska odznakę i broń.
- Zgaduję, że jesteś tu nowa, bo nie widziałem Cię wcześniej w barze dla lunatyków - ostatnie dwa słowa policjant wypowiedział z lekkim uśmiechem. Nie spuszczają wzroku z dziewczyny Max sięgną po leżącą na blacie baru paczkę papierosów, otworzył ją i podał dziewczynie. Teraz pozostawało czekać na jej reakcję, może nie spali go laserem z oczu? Z kobietami nigdy nie wiadomo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
M'gann M'orzz

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 22/05/2014

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Czw Lip 21, 2016 4:17 pm

Skupiona na wypatrywaniu przybycia Raven lub Zatanny, M'gann zamrugała ze zdziwieniem, gdy usłyszała czyjś głos. W pierwszej chwili nie była do końca pewna tego, czy słowa skierowane zostały w ogóle do niej - w związku z czym odruchowo się rozejrzała, szukając ich źródła. Jej spojrzenie napotkało wzrok jednego z nielicznych o tej porze gości lokalu. Barman nie okazywał zainteresowania, a pozostali dwaj klienci siedzieli już dalej... Więc rozsądek podpowiadał, że owszem, to właśnie do niej zaadresowane zostało pytanie nieznajomego. Tuż za nim podążyło zresztą następne, na które rudowłosa w końcu zareagowała - i z niewielkim opóźnieniem kiwnęła głową. Prawdę mówiąc trochę wahała się co do tego, czy powinna cokolwiek zdradzać obcej osobie, ale mimo wszystko wydawało jej się to nieszkodliwe.
- Mieszkam w San Francisco - przyznała, woląc jednak nie wchodzić w szczegóły odnośnie swojego pobytu w Nowym Jorku. Tak czy siak nie zamierzała zostawać w mieście na długo. Jeżeli bohaterki, z którymi próbowała się skontaktować nie pojawią się i do niej nie odezwą, to będzie musiała wrócić do akcji... Chociaż gdzie dokładnie? Tego jeszcze nie wiedziała. Może spróbuje dogadać się z kimś z Ligi?
Spojrzenie Marsjanki powędrowało za ruchem mężczyzny, przez co padło na paczkę papierosów, które zaraz potem zostały jej zaoferowane. Megan potrząsnęła na to lekko głową w przeczącym geście. Nie do końca rozumiała zainteresowanie Ziemian nikotyną oraz innymi składnikami zawartymi w tych drobnych pałeczkach, ale nie czuła potrzeby, aby przekonać się na własnej skórze cóż takiego w nich było.
- Dziękuję, ale nie sądzę, żeby w ogóle na mnie zadziałały. Mój organizm szybko się regeneruje, więc między innymi zwalcza obce substancje - wyjaśniła w skrócie, nie chcąc wyjść na niegrzeczną. Dziewczyna nie miała bladego pojęcia jak zostanie odebrana taka odmowa, być może jakieś zwyczaje - których jeszcze nie poznała - nakazywały przyjęcie oferowanego papierosa, ale nic nie mogła na to poradzić.
- Czyli... Pan jest tutaj pewnie stałym bywalcem? - zagadnęła odrobinę niezręcznie. Takie pytanie zdawało jej się być w pełni akceptowalne społecznie, jednakże większość doświadczeń w sytuacjach towarzyskich kosmitka nabywała w towarzystwie bohaterów, a wśród nich sprawy miały się czasem dość nietypowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Max Payne

avatar

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 16/07/2016

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Czw Lip 21, 2016 7:29 pm

Słowa dziwnej dziewczyny było nieco sztywne. Max wnioskował, że nawet jeżeli nawet mieszka ona na Ziemi, to jej zachowane jest sztywne. Ale cóż, w końcu wyglądała ona na bohaterkę, a ci zwykle żyją w hermetycznych grupach, coś jak mafia. Pewnie nie wychodziła ona zbyt często do zwykłych ludzi. Policjant nie przeją się zbytnio odmową przyjęcia papierosa, jak gdyby nigdy nic wyjął jednego, włożył go do ust i podpalił. Paczkę zaś położył z powrotem na blat. Payne nadal przyglądał się dziewczynie, gdy padło jej pytanie, on mimowolnie się uśmiechną.
- Czy często tu bywam? Można powiedzieć, że zbyt często. - Max odpowiedział na jej pytanie, jednak nie zamierzał kończyć rozmowy. Zdaniem policjanta warto było rozmawiać z każdym, nawet z na pozór przypadkową osobą. Dlaczego? To proste - każdy ma jakieś informacje, niby na pozór nie przydatne, ale mogące stanowić część większej układanki.
- Wybacz, że się nie przedstawiłem. Jestem detektyw Max Payne - Max przerwał na chwilę i upił łyk ze filiżanki z kawą. - Widzę, że coś Cię gryzie. Czyżby jakieś problemy w waszym małym światku bohaterów? - ostanie zdanie Max wypowiedział z nieukrywaną ironią. Nie lubił bohaterów.
Z nieukrywaną ciekawością pozostało mu czekać na odpowiedź nieznajomej, a był jej na prawdę ciekaw. Może dzięki temu "miłemu" podejściu zdoła wydobyć z niej jakieś informacje?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
M'gann M'orzz

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 22/05/2014

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Sob Lip 23, 2016 2:36 pm

M'gann kiwnęła głową, słysząc potwierdzenie swojego - dość oczywistego - domysłu, ale nie skomentowała odpowiedzi mężczyzny na głos... I to bynajmniej nie dlatego, że nie chciała tego uczynić, tylko po prostu nie przychodziło jej do głowy nic odpowiedniego, co nie zabrzmiałoby w jej opinii nienaturalnie. Oczywiście mogłaby spytać o szczegóły, ale z drugiej strony podejrzewała, że niegrzecznie byłoby tak dociekać, gdy sama nie podawała konkretów. Z drugiej strony to ten Ziemianin zaczął z nią rozmowę i wybrał jej temat, więc być może właśnie oczekiwał zagadywania o detale? Może chciał się wygadać. Porozumiewanie się za pomocą telepatii było tak bardzo prostsze...
Na szczęście jednak mężczyzna albo wcale nie chciał drążyć tej kwestii albo po prostu zmienił zdanie i ją porzucił, bo przeszedł z niej do przedstawienia się. Nie zaoferował swojej dłoni do uściśnięcia, w związku z czym kosmitka również to sobie odpuściła i zamiast tego obdarzyła go jedynie reakcją werbalną.
- Ja mam na imię Megan - poinformowała pana detektywa, gdy ten skupił się przez chwilę na swoim napoju. Właściwie gest ten przypomniał dziewczynie, że ona sama również powinna skończyć herbatę, więc skorzystała z tej okazji i chętnie jej trochę upiła. W tym momencie usłyszała jednak coś, co sprawiło, iż zmarszczyła lekko czoło i ponownie zerknęła na swojego rozmówcę.
Nie była do końca pewna jak odebrać jego słowa. Zazwyczaj starała się z góry zakładać, że za wypowiedziami innych osób kryją się dobre intencje - chyba że posiadała powody, aby sądzić, iż jest akurat inaczej. W tym wypadku ton głosu Ziemianina zdawał się świadczyć o jego negatywnym nastawieniu... Do bohaterów? Marsjanka nie rozumiała tylko dlaczego. Detektyw nie mógł być chyba jednocześnie przestępcą, więc czemu miałby ich nie lubić?
- Naszymi problemami są zwykle problemy całego świata... Choć najczęściej tej planety. Pracujemy teraz nad dużą sprawą, ale nie możemy się skontaktować z osobami, które powinny posiadać w jej temacie największą wiedzę. Chciałam się tu z nimi spotkać, ale, jak widać, jeszcze ich nie ma - wyjaśniła w dużym skrócie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Max Payne

avatar

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 16/07/2016

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Nie Lip 24, 2016 3:34 pm

- Ta, na pewno. - wypowiedział automatycznie Max, gdy tylko nieznajoma skończył ostanie słowa. - Wiesz, jestem szczerym człowiekiem, więc powiem wprost - nie lubię bohaterów chyba bardziej niż przestępców.-Wypowiedział Payne parząc się w oczy dziewczyny. Dostrzegł niemałe zdziwienie na jej twarzy, cóż - czyżby pierwszy raz ktoś powiedział jej taką rzecz? Detektywa nie obchodziło to, co pomyślała sobie Megan.
- Jednak, mam dla Ciebie pewną propozycję. Mogę Ci pomóc, ale w zamian za jedną rzecz - zobaczysz jak wygląda to miasto od środka. Pokażę Ci to wszystko, czego wy - bohaterowie nie jesteście w stanie uprzątnąć. - po tych słowach zdziwienie na twarzy dziewczyny stało się jeszcze bardziej widoczne, a wyraźny wytrzeszcz oczu nadawał jej twarzy iście komiczny wygląd.
- Chcesz znaleźć tych, którzy Cię interesują? - to pytanie poleciało w próżnię. Max cieszył się, że mógł w końcu wygarnąć to, co myśli jakiemuś nadludzkiemu bohaterowi, wiedział, że zabił dziewczynie szpilę. Teraz pozostawało czekać na jej reakcję. Payne niby obuchowo, ale jednak powoli zaczął sięgać w stronę przymocowanej do paska broni. Wolał mieć pewność, że w razie potrzeby zdąży choć spróbować się obronić. Jednocześnie prawa ręka detektywa powoli zaczęła prostować się w kierunku rudej dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
M'gann M'orzz

avatar

Liczba postów : 89
Data dołączenia : 22/05/2014

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Pon Lip 25, 2016 9:47 pm

Tak więc domysły Marsjanki były jednak poprawne... Lecz nie zmieniało to faktu, że dziewczyna w dalszym ciągu nie miała pojęcia dlaczego. Jej głowa automatycznie odchyliła się lekko na bok, podczas gdy przetwarzała informacje - co działo się zresztą z prędkością, której nie osiągały ludzkie umysły. Jej mózg był w pełni przystosowany do sprawnego obracania o wiele większą ilością danych - nie tylko jej własnymi myślami, ale i wszystkim tym, po co sięgała telepatycznie lub nawet telekinetycznie. Musiał być, bo w innym wypadku nie mogłaby radzić sobie z kontrolowaniem tylu procesów na raz.
Na tym etapie nie można by już powiedzieć, iż M'gann była zdziwiona czy zaskoczona. Koniec końców przed chwilą sama doszła do wniosków, które mężczyzna jej jedynie potwierdził... Ale wciąż nie rozumiała jego sposobu myślenia. Z góry założyła, że nie miała do czynienia z kryjącym się jako stróż prawa przestępcą, choć była skłonna poddać to w wątpliwość, gdyby jeszcze coś zaczęło o tym świadczyć. Jakie opcje jej pozostawały? Zawiść ze strony detektywa, który sam nie mógł operować na taką skalę, jak bohaterowie? To brzmiało jej jak coś, czym mogliby się kierować ludzie - tyle na pewno wyniosła ze swoich dotychczasowych interakcji z Ziemianami. Albo... Być może kiedyś mężczyzna stracił coś lub kogoś, bo bohater nie zdążył zareagować? To również tłumaczyłoby jakoś jego zgorzknienie. Kosmitka nie była jednak pewna, czy powinna o to pytać. Odnosiła wręcz wrażenie, że przekroczyłaby w ten sposób granicę taktu... A kwestia ta nie interesowała jej na tyle - i przede wszystkim nie była wystarczająco istotna - aby miała zaglądać do głowy detektywa. To złamałoby jej osobiste przekonania.
- Chcę je znaleźć. Po to tu jestem. Tylko że, jak mówiłam, czas ucieka, a nam informacje potrzebne są jak najprędzej. Nie wiem czy mogę sobie pozwolić na opuszczenie tego lokalu, skoro właśnie do niego powinny przybyć moje koleżanki po fachu... A przecież nie mam też żadnej pewności, że pan będzie w stanie w razie czego je namierzyć. Szczególnie jedna z nich wyjątkowo dobrze radzi sobie z unikaniem czyjejkolwiek uwagi - odparła, pod koniec swojej wypowiedzi mając oczywiście na myśli Raven. Jej zdolności sprawiały, że M'gann nawet nie próbowała kontaktować się z nią telepatycznie. Co się zaś tyczyło Zatanny... Z nią sprawy miały się już inaczej. W normalnych okolicznościach Marsjanka mogłaby ją namierzyć, lecz teraz coś zdawało się być nie tak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Max Payne

avatar

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 16/07/2016

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Czw Sie 04, 2016 4:14 pm

Dziewczyna szał dalej w zaparte, kierowała się tylko dobrem własnym i reszty superbohaterów. Maxa to nie dziwiło, przyzwyczaił się, że bohaterowie to tylko samolubne dupki patrzące na świat przez różowe okulary. Jenak nie zamierzał się poddawać. Postanowił za wszelką cenę pokazać rudej wnętrze miasta. Może wtedy choć jeden bohater przejrzy na oczy?
- Jednak dalej myślisz tylko o sobie. Cóż, jeżeli zmienisz zdanie, to wpadnij jutro do tego miejsca. - W tym momencie Payne wyciągną z kieszeni kurtki notatnik i długopis, wyrwał jedną z kartek, a następnie napisał miejsce i czas spotkania. Wiadomość brzmiała "Jutro. 2:30 Stare Hale magazynowe."
Payne złożył kartkę na pół i położył na blacie.
- Twoi towarzysze nie uciekną, prędzej czy później się znajdą. Pomogę Ci ich znaleźć, jeżeli pojawisz się jutro w tym miejscu. Masz wybór.
Po tych słowach policjant bez słowa wstał, wyciągną z portfela dwudziestodolarowy banknot, zostawił go obok kubka po kawie i wyszedł z baru.

zt dla obojga.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Molly's Pub   

Powrót do góry Go down
 
Molly's Pub
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Stany Zjednoczone :: Nowy Jork-
Skocz do: