PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Molly's Pub

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Molly's Pub   Wto Lut 04, 2014 6:58 pm



_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine



Liczba postów : 46
Data dołączenia : 30/05/2013

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Czw Mar 20, 2014 5:33 pm

Nieczęsto można było zobaczyć Johna Constantine'a maszerującego ulicami Nowego Jorku. Tak po prawdzie, facet unikał tego miasta, jak mógł. Co zatem sprowadzało go do ojczyzny żółtych taksówek?
No nie mówcie, że nie czytacie gazet. Nie oglądacie wiadomości. Ba, nie wychodzicie z domu! Nawet głupek zorientuje się, że dzieje się coś dziwnego. Donosy o niesamowitym smrodzie siarki (nie, to nie sąsiad z piętra niżej) i niespotykane wydarzenia, które ciężko wytłumaczyć racjonalnie. Właśnie to przygnało brytyjskiego maga do Stanów Zjednocznych. I może chęć ponownego spotkania z Zatanną, ale na to jeszcze będzie czas.
Pierwsze kroki John skierował do motelu, któremu daleko było do noclegowni z choćby dwiema gwiazdkami, ale nie zależało mu na wygodach. Miało być tanio, gdyż nie miał aż tyle gotówki, by bawić się w panisko. Zleceń w kraju mniej, to i portfel lżejszy. Takie życie. Co było następnym celem Constantine'a? Pub. Konkretnie Molly's Pub. Nazwa brzmiała swojsko, oby piwo smakowało podobnie.
- Pobożne życzenie - rzucił cicho pod nosem blondyn, odpowiadając swoim myślom.
Gdy wszedł do lokalu, owionął go zapach dymu papierosowego. Dobrze, sam też zamierzał się zaciągnąć dymkiem, co uczynił od razu po zajęciu miejsca przy barze. Zamówił kufel ciemnego piwa, podciągnął rękawy płaszcza, gdyż było dość ciepło (nie zdjął jednak okrycia) i zaczął obserwować kątem oka Nowojorczyków, którzy - tak jak on - zapragnęli łyka czegoś mocniejszego.
W sumie kto powiedział, że podczas pracy nie można się też relaksować?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith
NPC


Liczba postów : 24
Data dołączenia : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Sob Mar 22, 2014 5:18 pm

Mężczyźnie nie było jednak dane zbyt długo cieszyć się tym względnym spokojem, gdyż w krótką chwilę po tym, jak rozpoczął obserwowanie klientów, miejsce obok niego zajęła kobieta w najwyraźniej młodym - choć prawdę mówiąc dość trudnym do konkretnego zidentyfikowania - wieku. Długie włosy miała koloru ciemnoblond, oczy zaś piwne, a jej ciało okrywała intensywnie czerwona sukienka: obcisła, odsłaniająca nogi oraz ramiona - ze względu na dekolt w stylu hiszpańskim. Atrakcyjności z pewnością nie można by jej było odmówić, lecz jednak żadna głowa się za nią nie obróciła. W zasadzie jej nadejście zostało kompletnie zignorowane przez osoby przebywające w lokalu.
-Słyszałam, że może mi pan pomóc- oznajmiła zamiast powitania, jednocześnie zakładając nogę na nogę, by zaraz potem oprzeć przedramiona na blacie przed sobą. Głowę obróciła tak, aby twarz skierować częściowo ku Johnowi - ale jednak nie bezpośrednio wprost ku niemu. Jej wyraz twarzy nie wskazywał póki co na nic konkretnego; może tylko na wyczekiwanie oraz pewien rodzaj namysłu.
-Sprawa jest dość istotna i wymaga... Dyskrecji- dorzuciła jeszcze, na moment opuszczając wzrok. Choć mówiła ponoć o czymś poważnym, to jednak jej postawa nie świadczyła wcale o zdenerwowaniu, stresie albo strachu. Przeciwnie; wydawała się być dość spokojna. Dobra aktorka - czy w grę wchodziło coś zupełnie innego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine



Liczba postów : 46
Data dołączenia : 30/05/2013

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Nie Mar 23, 2014 10:54 am

Zanim jeszcze kobieta podeszła do Johna, po karku mężczyzny przemknął nieprzyjemny dreszcz. Wyczuł  na sobie czyjeś spojrzenie, a potem zmaterializowała się jego właścicielka. Nawet ktoś taki jak Constantine miałby problem z rozpoznaniem demonicy, więc wziął ją po prostu za jedną z wielu kobiet, jakie mija się na ulicy.
No dobra, nie mija.
Oczy nieznajomej były ostatnim punktem, na jakim zatrzymał się wzrok maga. Najpierw zakodował w głowie, iż ma ona nieziemskie, długie nogi, nie gorszy ani odrobinę tyłek oraz piękne, gładkie ramiona, na które opadały kaskadą długie włosy.
Ale, że mówimy o Johnie, nie dał się tak łatwo złapać na ten urok.
- Doprawdy? - odpowiedział po krótkiej chwili, gdy wypuścił z ust dym.
Któż to mógł go polecić? Nie miał za dużo znajomości w Stanach, był tu dość rzadkim gościem. Chyba, że jego sława go wyprzedzała i po nitce, aż do kłębka, doprowadzona została do niego ta oto dama. Co prawda przyjechał tu w innej sprawie...
Ale, że mówimy o Johnie, kusił go szelest banknotów i brzęk monet.
- Dyskrecja to moje drugie imię - rzucił, już z większym zainteresowaniem. Dopiero teraz odkręcił się tak, że jego ciało skierowane było w kierunku Lilith.
Na Boga, jaka ona była piękna. Mógłby popełnić w jej towarzystwie niejeden grzech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith
NPC


Liczba postów : 24
Data dołączenia : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Nie Mar 23, 2014 7:49 pm

Kobieta wydawała się być w pełni usatysfakcjonowana odpowiedzią swojego rozmówcy - przynajmniej jeśli sądzić po tym, jak kąciki jej ust skierowały się lekko ku górze, a w oczach pojawił się nagły błysk zadowolenia. Cóż, kto nie lubił, gdy sprawy układały się po jego myśli? Nie było w tym właściwie niczego dziwnego.
-W pewnych kręgach mówi się, iż ma pan spore doświadczenia w obchodzeniu się z kwestiami infernalnymi- w tym momencie blondynka przerwała na moment, jak gdyby oczekiwała potwierdzenia lub zaprzeczenia swej wypowiedzi - no, rzecz jasna najprawdopodobniej tego pierwszego - lecz zaraz jednak ponownie podjęła temat, w dodatku na tyle szybko, że John praktycznie nie miał czasu na przemówienie:
-Ja z kolei znalazłam się w posiadaniu pewnej wysoce niepokojącej informacji. Siłą rzeczy osobiście nie mogę nic zdziałać w tej sprawie... Pozostaje mi jedynie przekazać ją dalej - osobom, które będą w stanie się nią zająć- wyjaśniła. Do tej pory wszelkie ślady zadowolenia zniknęły już z jej twarzy, czyniąc ją na powrót po prostu spokojną, ale stosunkowo neutralną.
-Domyślam się, że nie umknęła pańskiej uwadze ostatnia... Wzmożona aktywność?- zagadnęła następnie i tym razem rzeczywiście zamilkła, dając swemu rozmówcy chwilę potrzebną na zareagowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zatanna Zatara



Liczba postów : 89
Data dołączenia : 07/05/2013
Wiek gracza : 23

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Wto Kwi 01, 2014 6:34 pm

W pewnym momencie drzwi do baru uchyliły się, wydając z siebie ciche jęknięcie, zupełnie jakby dopominały się o solidną dawkę oleju, a przez nie do przybytku weszła wysoka kobieta ubrana w skórzane czarne spodnie idealnie podkreślające jej krągłości i białą zwiewną koszulę rozpiętą pod szyją. Na nogach miała klasyczne ciemne szpilki, a w dłoniach trzymała plik jakiś dokumentów – zapewne były to scenariusze przedstawień czy też prospekty strojów. Był to nikt inny jak Zatanna. Minę miała nieciekawą. Ostatnie dnie były dla niej istną katorgą. Na dodatek akcja z gagatkami w zaułku dała jej sporo do myślenia.
Wracając z teatru postanowiła wpaść na jednego ‘głębszego’ – tak po prostu, by się odstresować czy zabawić. Nie miała ochoty siedzieć w domu, musiała po prostu wyjść do ludzi. Każdy czasem z nas tak ma, prawda? Dziewczyna zamknęła za sobą ostrożnie drzwi, by nimi nie trzaskać i rozejrzała się po pomieszczeniu szukając wolnego miejsca do spoczynku. Jak na złość wszystkie stoliki były zajęte więc został jej szynkwas. Niechętnie odwróciła głowę w tamtym kierunku gdy wtem jej wzrok przykuł znajomy element pewnej części garderoby. Jasny płaszcz. Blond włosy. I zapach tytoniu. Zattie zmarszczyła brwi i skierowała powoli swe kroki w stronę tak znanej jej osoby. Szła spokojnie, starając się gładko wymijać osoby idące z naprzeciwka. Jak na środek tygodnia to klientela dzisiaj dopisywała.
Gdy znalazła się tuż za plecami mężczyzny, dopiero teraz uświadomiła sobie, że obok niego siedzi ponętna dziewczyna o niebanalnej urodzie. Przez chwilę aż głupio się jej zrobiło, że mogła im tak perfidnie przeszkodzić. Z drugiej jednak strony nie widziała się z ‘przyjacielem’ przysłowiowe sto lat…
- Constantine. – Powiedziała tylko, jednak na tyle głośno, by ten zwrócił na nią uwagę jeżeli jeszcze tego nie zrobił. Była zaskoczona jego widokiem, tak bardzo, że przez chwilę w skupieniu lustrowała zarys jego szczęki i bujną, blond czuprynę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine



Liczba postów : 46
Data dołączenia : 30/05/2013

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Czw Kwi 03, 2014 1:12 pm

Constantine z uwagą wysłuchiwał zlecenia, którego miał się podjąć. Kobieta uważnie dobierała słowa, rzucając cały czas ogólniki, nie zdradzając mu żadnych szczegółów. Ciężko było po tym wywnioskować, o co mogłaby go prosić, ale nie zamierzał jej przerywać. Nawet, gdy dała mu chwilę, by mógł wejść jej w słowo, nie zrobił tego. Nie kiwnął nawet głową na znak, że słucha Lilith. Pozostawał tak samo neutralny, jak i ona.
- Co to za informacja i od kogo ją pani otrzymała? - zapytał, gdy skończyła mówić.
Dobrze byłoby znać źródło i powiązania z nim nieznajomej. To by pomogło mu uchylić nieco rąbka tajemnicy odnośnie jej tożsamości, której ewidetnie nie chciała wyjawić. - I proszę mi nie mówić, że nie może mi pani tego zdradzić - uśmiechnął się do niej odrobinę nieszczerze, próbując przewidzieć jej ruch i zaciągnął się przy tym długo. Popiół z papierosa strzepał do stojącej na ladzie popielniczki.
Gdy postanowił wydmuchać dym, odwrócił się w drugą stronę. Pech chciał, że w tym samym momencie zmaterializowała się w tym miejscu ciemnowłosa kobieta, która została potraktowana owym dymem w twarz. John oczywiście nie zrobiłby tego specjalnie, no, ale samo wyszło.
- Collins - przywitał ją fałszywym nazwiskiem, by w razie czego nie zdradzać prawdziwych danych Zatanny. Contantine wciąż nie wiedział, kim naprawdę jest Lilith, nie chciał niepotrzebnie ryzykować. Za dużo zmarłych przyjaciół miał już na swoim koncie, nie chciał, by następną w kolejce była Zatara. Bał się tylko, że nieznajoma zechce zaprzestać rozmowy przy osobie trzeciej.
- Mówiłem, żebyś przestała mnie nachodzić. To była tylko jednorazowa przygoda - chciał, by urodziwa czarnulka zniknęła stąd jak najszybciej, choć z drugiej strony - jakaś jego część kazała mu ją zatrzymać. Jednak biznes to biznes, jak będzie chciała, znajdzie go jeszcze raz. Albo chociaż odejdzie na trochę, póki on nie skończy pogawędki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith
NPC


Liczba postów : 24
Data dołączenia : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Czw Kwi 03, 2014 2:42 pm

Blondynka zauważyła nadejście Zatanny jeszcze zanim John zorientował się o jej obecności - głównie dlatego, iż jej obecne położenie sprawiało, iż miała pewien wgląd na to, co działo się za plecami mężczyzny... A w końcu to właśnie z tej strony przybyła brunetka. Mimo wszystko nie zdawała się zbytnio przejmować jej dołączeniem - a przynajmniej w żaden sposób tego po sobie nie okazała. Wciąż zachowywała niemalże stoicki spokój, a jej spojrzenie stosunkowo szybko powróciło ku Constantine'owi.
-Rozmawiałam z Zim'et, o ile oczywiście jej imię cokolwiek panu mówi- wyjaśniła dość cichym tonem, odpowiadając tym samym na połowę wcześniejszego pytania Johna... I na tym póki co poprzestała, być może niechętna do zdradzania czegokolwiek więcej w obliczu obcej osoby - w dodatku takiej, którą jej rozmówca określił przecież mianem "jednorazowej przygody". Koniec końców uprzedzała, że w grę wchodzi coś istotnego - więc właściwie nic dziwnego, że zachowywała pod tym względem ostrożność...
Jakby na potwierdzenie takiego właśnie wyjaśnienia sytuacji, jedna z subtelnie zarysowanych brwi kobiety uniosła się lekko, a jej wzrok dosłownie na sekundę powędrował ku nowo przybyłej - aby zaraz potem znów skierować się ku Johnowi, jak gdyby w niemym zapytaniu. Kontynuować czy nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zatanna Zatara



Liczba postów : 89
Data dołączenia : 07/05/2013
Wiek gracza : 23

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Czw Kwi 03, 2014 7:10 pm

Zattie nie mogła sobie wyobrazić lepszego powitania! To takie w stylu Johna. Czując dym na swojej twarzy skrzywiła się niemiłosiernie i przymknęła powieki, by ów chmura nie podrażniła jej oczu. By odgonić ‘małą niespodziankę’ Czarodziejka machnęła niecierpliwie dłonią przed swoją buzią, na której pojawił się nieco zbyt kpiący uśmieszek, gdy usłyszała jak nazwał ją Brytyjczyk. Och, więc widocznie kobieta, która z nim przesiadywała nie była zwykłą kochanką? Trzeba było się mieć na baczności, prawda? Zatem Z.Z wczuwając się w rolę jeszcze raz obrzuciła demo nicę długim, badawczym spojrzeniem persony wielce zazdrosnej o tego tutaj mężczyznę. Zacisnęła mocno usta, że te ułożyły się w wąską linię, pokazując tym samym niezadowolenie. Oddech stał jej się szybszy, a twarz poczerwieniała ze złości. Nabrała powietrza w płuca i wypaliła.
- Ostatnim razem mówiłeś coś innego! Wiedziałam, że nie można Ci wierzyć, Ty zakłamany, paskudny… – Kobieta niemal piszczała wyzywając swojego przyjaciela, który najwyraźniej w chwili obecnej załatwiał jakieś potajemne interesy. Wolała nie przeszkadzać, dlatego by zakończyć swój wiarygodny występ chwyciła jego szklankę z piwem i szybkim, zdecydowanym ruchem oblała twarz faceta złotym napojem. Wiedziała, że przesadziła [a może nie?], dlatego też rzuciła Johnowi jeszcze jedno – tym razem stanowcze spojrzenie, za którym kryło się coś więcej niż domniemana złość i odeszła na bok, kołysząc zalotnie biodrami. Na całe szczęście zwolnił się jeden ze stolików przy, którym kobieta spoczęła. Za moment podszedł do niej jeden z kelnerów z menu – ta zaczęła wertować je od niechcenia, informując barmana, że da mu znać kiedy zadecyduje co zamówić. Zastanawiało ją co przygnało tutaj Constantine’a aż do Nowego Jorku, gdzie nie było go już dłuższy czas. Czyżby faktycznie jakiś biznes? Jeżeli tak to jaki? I kim do cholery była ta dziewczyna? Zatara nie wiedziała co o tym wszystkim myśleć, dlatego co rusz spoglądała w kierunku tamtej dwójki. Robiła to jednak na tyle dyskretnie by tamci tego nie zauważyli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine



Liczba postów : 46
Data dołączenia : 30/05/2013

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Czw Kwi 17, 2014 8:09 am

Zim’et? Przeszukiwał zakamarki umysłu, lecz to imię nic mu nie mówiło. Zamierzał jednak nieco poszperać w późniejszym czasie i dowiedzieć się, kim jest ta osoba.
I to by było na tyle, co zdradziła mu jak na razie nieznajoma. John zarejestrował nieznaczny ruch brwią kobiety i niechętny wzrok, który spoczął na Zatannie. Dobrze się domyślił, że dopóki czarnulka będzie tu stała, nie usłyszy nic więcej. Wiedział, że Zatara jest inteligentną babką i zrobi to, co powinna. Dla ich dobra.
Okej, dla jego dobra.
Nie spodziwał się, że kobieta odstawi aż taki teatr... Chociaż trzeba przyznać, było efektownie. Nic nie powiedział, kiedy strużki złocistego płynu skapywały najpierw z koniuszków jego włosów, po skroniach, by na koniec delikatnie spaść z linii szczęki. Constantine sięgnął po szmatkę, którą podał mu barman (musiał obserwować całe zajście, zwabiony krzykami) i wytarł twarz. Potem powrócił spojrzeniem do Lilith, wiedząc, że Zatanna jest już przy którymś ze stolików.
- Najmocniej przepraszam za ten incydent – i to tyle z jego tłumaczeń. Nie zamierzał rozwlekać tematu, opowiadać całej historii, to by wyszło sztucznie. Zresztą, czas to pieniądz.
- Na czym stanęliśmy? Ach, tak, tak... Zim’et. Czego się pani dowiedziała? – ponowił pytanie, mając przed oczami ponętne krągłości czarodziejki, które falowały całą drogę, którą przemierzyła, by zająć jakieś miejsce.
Co prawda lepiej by to wyglądało, gdyby wyszła, trzaskając przy tym drzwiami, ale chyba bardzo chciała z nim porozmawiać.
- Jeszcze jedno, to samo – rzucił do barmana, który już zaczął nalewać mu złocisty płyn do kufla. – Na koszt tamtej pani – dodał ciszej, mrugając okiem do mężczyzny i wskazując skinieniem głowy na Zattie. Lekko zmoczonego papierosa wrzucił do popielniczki i odpalił nowego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith
NPC


Liczba postów : 24
Data dołączenia : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Czw Kwi 17, 2014 4:36 pm

Jeżeli nawet blondynka zdawała sobie sprawę z tego, że ogląda jedynie przekonujące przedstawienie, to i tak niczego nie dała po sobie poznać, obserwując zajście w milczeniu - z błyszczącymi oczami i lekko uniesionymi brwiami. Kąciki jej ust zadrgały przy tym nieznacznie, nim skierowały się odrobinę ku górze , lecz na takim właśnie subtelnym uśmiechu poprzestała... A jednak w tym momencie dało się wyczuć bijące od jej postaci rozbawienie.
Odprowadziwszy Zatannę wzrokiem aż do stolika, kobieta znów skierowała pozornie całą swoją uwagę ku Johnowi - przyglądając się temu, jak wyciera on twarz i zamawia sobie nowe piwo, jednocześnie słuchając jego dalszych pytań odnośnie ich... Wspólnego interesu.
-Wygląda na to, że po raz pierwszy w historii mamy do czynienia z czymś podobnym, a już na pewno na tak wielką skalę- oznajmiła na początek, jak gdyby w ramach uprzedzenia czy też wprowadzenia do historii, którą miała zamiar zaraz zaprezentować. Jej głos wciąż brzmiał dość cicho, ale jednak nie do przesadnego stopnia, a ślady rozbawienia opuściły już mowę jej ciała.
-Z moich informacji wynika, że wszyscy przebywający do tej pory... Na Dole... Zostali przymusowo usunięci i znajdują się obecnie wśród nas. Nie są w stanie wrócić do domu, stąd też ich wzmożona aktywność. W najlepszym interesie obu stron byłoby odesłanie ich z powrotem, czyż nie tak?- wyjaśniła wreszcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zatanna Zatara



Liczba postów : 89
Data dołączenia : 07/05/2013
Wiek gracza : 23

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Czw Kwi 17, 2014 5:03 pm

Usadowiwszy się wygodnie przy stoliku kobieta dalej kartkowała menu tak naprawdę nie wiedząc za bardzo co mogłaby zamówić. W międzyczasie podszedł do niej pewien młodzieniec, który czekał aż dziewczyna cokolwiek zamówi. Z przyklejonym, sztucznym uśmiechem mruknęła coś o pozycji 46 i młodzian zniknął wcześniej rejestrując jej wybór. Zdecydowała się na lampkę słodkiego, czerwonego wina, które z pewnością ukoi jej nerwy.
Była z siebie niezmiernie zadowolona widząc reakcję Constantine'a na jej nagły atak. Przebiegła palcami po pierwszej - lepszej teczce, którą tutaj przytaszczyła i postanowiła w spokoju zająć się projektami, póki tamta dwójka ze sobą nie skończy. Co jakiś czas tylko zerkała w stronę znanej jej pary, jednak tak, by nie przyuważyli jej czujnego spojrzenia, które rejestrowało dosłownie każdy, choćby najmniejszy ruch blondyna. Nie zauważyła nawet kiedy kelner przyniósł jej lampkę aromatycznego alkoholu. Automatycznie sięgnęła po niego dłoń i zamoczyła usta w wybornym trunku przez chwilę rozkoszując się jego smakiem.
Była niezmiernie ciekawa co też przywiodło Johna aż do Stanów. Ostatnim razem gdy się rozstawali atmosfera nie była zbyt przyjemna. Dlatego też zagryzła wargę i od niechcenia spoglądała na rozrzucone dokumenty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine



Liczba postów : 46
Data dołączenia : 30/05/2013

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Czw Kwi 17, 2014 5:22 pm

Znowu te ogólniki. To, co usłyszał na początku, już wiedział. Jednak im więcej mówiła mu kobieta, tym robiło się ciekawiej. Wychodziło na to, że w Piekle nastąpiło masowe wysiedlenie. Z jakiego powodu? Co takiego zrobiły demony, że usunięto je z ich domu? Czy Lucyfer miał z tym coś wspólnego? Był specyficzny, ale chyba nie posunąłby się do czegoś takiego.
- Wiesz, kto za tym stoi? - nawet nie zauważył, jak przeszedł z kobietą na 'ty'. - I jaka ma być moja w tym rola? Mam się zająć odesłaniem tego paskudztwa? Ubrudzić sobie rączki? - dopytywał.
Nie wiadomo, ile stworów przeniknęło na Ziemię. Jak na chwilę obecną John szacował, że... sporo. To dużo nawet jak na niego, będzie musiał aktywować swoje kontakty - całe szczęście, jeden z nich raczył się już pojawić i siedzi teraz przy stoliku niedaleko.
- To będzie trochę kosztować - powiedział do Lilith, kierując na nią spojrzenie spod lekko przymrużonych powiek.
Może i zagrożenie wydawało się być spore, ale w końcu nieznajoma przyszła do niego ze zleceniem, prawda? Miał na tym zarobić. To był jedyny warunek, pod jakim postanowił podjąć z kobietą rozmowę. Stwierdzenie "w najlepszym interesie obu stron" brzmiało niepokojąco. Jak robota charytatywna. John BARDZO nie lubił pracować charytatywnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith
NPC


Liczba postów : 24
Data dołączenia : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Czw Kwi 17, 2014 7:18 pm

Tym razem kobieta nie odpowiedziała natychmiast, przez krótką chwilę przyglądając się swojemu rozmówcy w milczeniu... Chociaż może nie, chyba wypadałoby raczej powiedzieć, że patrzyła jakby "przez niego", być może coś sobie właśnie rozważając, zastanawiając się nad czymś.
-Bez obaw. Świetnie rozumiem, że nie jest pan w żadnym razie jednym z... Bohaterów. Nie oczekuję od pana działania pro bono, a należna kwota nie powinna stanowić dla mnie i innych zainteresowanych większego problemu- uspokoiła mężczyznę przede wszystkim, jednocześnie przesuwając ku niemu po ladzie dłoń. Gdy ją cofnęła, przed Constantine'em spoczywała niewielka karteczka, która w zasadzie mogłaby być wizytówką, gdyby nie drobny szczegół: znajdował się na niej jedynie numer telefonu oraz towarzyszący mu fioletowy zarys motyla na czarnym tle.
-W tym momencie nie chodzi nawet o odesłanie ich wszystkich z powrotem. Prawdę mówiąc przy takiej ilości przeciwników byłoby to... Trudne. W pierwszej kolejności należy zrobić coś innego: a mianowicie otworzyć bramy, aby przejście było w ogóle możliwe. Rzecz jasna jest z tym mały problem... Klucz do nich został gdzieś odesłany. Nie wiem dokąd, ani nawet jak dokładnie wygląda, ale jestem przekonana, że towarzyszyć mu będą wyjątkowe zjawiska. Odzyskajmy klucz, a pozbędziemy się tej plagi- tłumaczyła dalej rzeczowym tonem treść zlecenia. Kończąc ostatnie zdanie, pełnym gracji ruchem opuściła swoje miejsce, aby zaraz potem nachylić się ku Johnowi i przemówić szeptem tuż obok jego ucha:
-W grę nie wchodzą jedynie byty takie jak demony czy upadli, ale i po prostu dusze zmarłych. Taki brak równowagi nie robi dobrze światu- uściśliła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine



Liczba postów : 46
Data dołączenia : 30/05/2013

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Pią Kwi 18, 2014 8:07 am

Materialistyczna część duszy Constantine'a uśmiechnęła się szeroko na wzmiankę o wynagrodzeniu. Uznał, że o konkretną sumę będzie się targował później, a zamierzał targować się naprawdę ostro - skoro to nie stanowi problemu...
- Cieszę się, że ma pani tego świadomość - odparł, wracając do używania formy grzecznościowej.
Zabrał "wizytówkę", którą podsunęła mu kobieta i zerknął na to, co było na niej napisane. I co to za ornament? Symbol jakiegoś zgrupowania, klubu? To też będzie musiał sprawdzić.
Wydmuchał dym z ust, siedząc jeszcze chwilę w milczeniu, gdy Lilith kontynuowała wywód.
- Jakiś trop? Czy zaczynamy od zera? - zapytał dla formalności.
Oczywiście nawet, jeśli nie ma poszlak, John był w stanie je zdobyć. Był nie tylko dobrym magiem, ale i detektywem. Jedno tylko go niepokoiło... Co, jeśli nieznajoma go oszukuje? Nie miał przecież pewności, po której stronie stoi. W jej słowach wyczytał ogromną potrzebę otwarcia bram, nie wspomniała jednak nic o ich zamknięciu. Ile mają na to czasu i tak dalej. Na razie jednak nie zamierzał wywlekać na wierzch swoich obaw, wszystko powinno rozwiązać się z czasem.
- Będziemy w kontakcie - powiedział i uniósł blankiecik do góry, stukając w papier paznokciem w miejscu, gdzie widniał numer telefonu.
Gdy kobieta zniknęła mu już z oczu, odczekał trochę, zabrał swój kufel oraz po części zaśmieconą popielniczkę i udał się do stolika, przy którym siedziała Zatanna.
- Kto by się spodziewał - odezwał się z rozbawieniem, komentując ich przypadkowe spotkanie (chociaż John nie wierzył w przypadki). - Cóż za spotkanie - dodał i zaciągnął się papierosem, który niebezpiecznie zaczynał się kończyć.
Na razie chciał wybadać grunt, zobaczyć, jak kształtują się ich relacje na obecną chwilę. Potem będzie mógł przejść do ważniejszych spraw, takich jak np. to, że po ziemskim padole radośnie hulają sobie dusze, co go dość zaskoczyło. O demonach wiedział, ale żeby to...?
Niezły się zrobił pierdolnik.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zatanna Zatara



Liczba postów : 89
Data dołączenia : 07/05/2013
Wiek gracza : 23

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Pią Kwi 18, 2014 11:10 am

Czarodziejka była tak zaaferowana prospektami i scenariuszem najbliższego przedstawienia, że nawet nie zauważyła, że zaczęła pić kolejną lampkę wina. Tak jak już wspomniałam - było wyborne, a i pozwoliło zapomnieć jej na chwilę o swoich problemach, czy też dylematach. Mogła się odprężyć, wsłuchując w cichy szmer panujący w pubie, który wcale jej nie przeszkadzał o dziwo. Co jakiś czas tylko podkreślała kolorowym mazakiem jakieś istotne kwestie, czy na boku dodawała uwagi co do konkretnego zdania. Sączyła powoli alkohol gdy kątem oka dostrzegła nagły ruch, a do jej uszu doszedł przytłumiony stukot męskich obcasów. Kobieta odłożyła kieliszek i wyprostowała się nieznacznie mierząc Johna uważnym spojrzeniem błękitnych oczu gdy ten już usiadł. Wykrzywiła wargi gdy do jej nozdrzy dotarł zapach dymu papierosowego tak z lubością wydmuchiwanego w jej stronę przez Anglika.
-Także się cieszę, że Cię widzę Consantine. - Powiedziała na pozór lekkim tonem przyglądając mu się badawczo. Cóż, nie widzieli się kawał czasu, więc póki ma go przy sobie to pozwoliła sobie na pewne oględziny. Tak jak myślała, nic się nie zmienił, to był cały czas ten stary John, za którym kiedyś tak szalała. No, może nie do końca powinna użyć czasu przeszłego, bo mimo wszystko gdy mężczyzna się pojawił jej żołądek wykonał skomplikowane salto. Nie dała jednak po sobie niczego poznać, bo na jej twarzy pojawił się ironiczny uśmieszek, którym obdarzyła blondyna. Wzięła głęboki wdech i przechyliła głowę na bok.
- Powiedz zatem co Cię sprowadza do Nowego Jorku, mój drogi. Bo chyba nie chęć spotkania się ze mną, prawda? - Mruknęła, zaglądając mu w oczęta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilith
NPC


Liczba postów : 24
Data dołączenia : 21/05/2013

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Pią Kwi 18, 2014 1:32 pm

Zapytana o ewentualny trop, blondynka jakby zawahała się na moment - lecz dosłownie na sekundę czy dwie, a z pewnością nie dłużej. Prawdę mówiąc wyglądało to bardziej na chwilę namysłu, aniżeli na próbę ukrycia jakiejś informacji... Choć z drugiej strony - kto to tak naprawdę wiedział? Koniec końców każda osoba reaguje nieco inaczej.
-Coś złego dzieje się w Star City... I w Bludhaven, tylko na jeszcze większą skalę. Nie wiem czy jedno lub drugie ma jakikolwiek związek z kluczem, ale pewnie warto byłoby się o tym przekonać. Tak czy siak, w obu przypadkach podłoże zdecydowanie jest natury demonicznej- odparła mimo wszystko, by zaraz potem kiwnąć krótko głową na "pożegnanie" ze strony mężczyzny, jednocześnie już się od niego odsuwając.
-Powodzenia- dorzuciła jeszcze, wycofując się w stronę wyjścia, po drodze przy okazji zerkając ku siedzącej nieco dalej Zatannie. Tak jak miało to miejsce przy jej nadejściu, tak i teraz nikt z zebranych w pubie nie zwrócił właściwie uwagi na to, iż opuściła lokal.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine



Liczba postów : 46
Data dołączenia : 30/05/2013

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Nie Kwi 20, 2014 9:54 am

John rozsiadł się wygodnie, odchylając lekko do tyłu i kładąc plecy na oparcie.
- Skąd wątpliwość w twym głosie? - odpowiedział pytaniem na pytanie, dość dyplomatycznie, bo co innego mógł zrobić. Szybko jednak przeszedł do sedna.
- Słyszałem, co ostatnio się tu dzieje. Nie mógłbym przegapić takiej zabawy - zaśmiał się, choć sytuacja wymagała powagi. - Niepokoi mnie nadaktywność demoniczna w tej części globu. Na pewno nie uszło to twojej uwadze, prawda? - zapytał Zatanny retorycznie. - Ponoć wysiedlono wszystkich mieszkańców piekła, w tym także dusze, a następnie wysłano je o tu - Constantine wykonał nieokreślony ruch ręką, zataczając w powietrzu coś podobnego do koła.
- Trzeba coś z tym zrobić.
Blondyn nie poprosił Zatary wprost o pomoc, choć niewątpliwie mu na niej zależało. Zawsze to lepiej pracować z kimś, kogo się zna, kto ma pokaźne umiejętności i w razie czego można liczyć na wsparcie. Chociaż tego nie mógł być taki pewien - ich relacje były dość... skomplikowane. W dużej mierze z jego winy. Jak on mógł wypuścić taką kobietę z rąk? Zadziorna Zatanna była taka urokliwa...
John dopił swoje piwo i odstawił kufel na brzeg blatu tak, by kelner nie miał problemu z zauważeniem pustego naczynia i napełnienia go ponownie. Co prawda mężczyzna nie pomylił się za wiele sądząc, że nie dostanie tu nic podobnego do angielskich browarów, ale i tak nie był to najgorszy sikacz, jaki było mu dane spróbować w Stanach Zjednoczonych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zatanna Zatara



Liczba postów : 89
Data dołączenia : 07/05/2013
Wiek gracza : 23

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Nie Kwi 20, 2014 8:47 pm

W trakcie krótkiego monologu mężczyzny nasza bohaterka mimochodem uprzątnęła swoje dokumenty i odłożyła je na bok - podczas wykonywania tej czynności nie spuszczała spojrzenia ze swojego rozmówcy. To co mówił Constantine było bardzo niepokojące, nawet dla samej Zatanny. Chociaż, zaraz - wszystko co mówił John wprawiało czarnulkę w grobowy nastrój, więc tak naprawdę powinna się przyzwyczaić do tego. W międzyczasie kelner odwiedził ich jeszcze raz - tylko po to by uzupełnić ich zapasy alkoholu. Kobieta z wdzięcznością przyjęła swoją porcje trunku i gdy Anglik dalej mówi, ta niespiesznie zamoczyła usta w pysznym, szkarłatnym trunku, od którego zaczynało kręcić się jej w głowie. Odłożywszy kieliszek na bok, tak by w każdej chwili móc do niego sięgnąć spojrzała ponownie na swojego przystojnego cóż, przyjaciela i westchnęła cicho.
- - Tak, dochodziły do mnie tego typu słuchy, ale nie sądziłam, że to może być prawda... - Mruknęła odwracając wzrok, bo potwierdziły się jej najgorsze obawy. Już wcześniej, jej mniej ludzcy znajomi wspominali o domniemanym otwarciu bram piekielnych, ale kobieta nie dopuszczała do siebie aż tak masochistycznych informacji. Poza tym nienawidziła kiedy Constantine miał rację. To było znacznie gorsze.
- Po co mi jednak to mówisz? Oczekujesz ode mnie pomocy? Wiesz, że z nami bywało różnie. - Krótka, znacząca pauza, by złapać oddech i kontynuowała, zerkając na niego niby to przelotnie.
- Jednak równie dobrze wiesz, że Ci pomogę, tak? Świetnie znasz moje słabości i umiesz je wykorzystać. Powiedz od czego chcesz zacząć i jaką role w Twoim planie mam pełnić ja. - Zakończyła z subtelnym, nieodgadnionym uśmieszkiem, który posłała w stronę maga. Sytuacja wyglądała źle, żeby nie powiedzieć tragicznie, ale od czego są przyjaciele, prawda? Czarodziejka położyła obie dłonie na stole i wpatrywała się w Anglika czekając na jego odpowiedź. Oboje mają spore doświadczenie w walce z demonami, czy chociażby innymi siłami zła, poza tym niestety - Blondyn był świetny w swoim fachu. Odkąd się poznali Zatara zawsze go podziwiała. Teraz mogła tylko mieć nadzieję, że Anglik nie zapomniał jak współpracować z innymi, bo chyba od teraz mogą nazywać siebie drużyną, czyż nie?
Chociaż drużyna to za mocne słowo. Partnerzy w interesach. O, już lepiej,
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine



Liczba postów : 46
Data dołączenia : 30/05/2013

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Czw Kwi 24, 2014 12:43 pm

Prawda była taka, że John od zawsze był typem samotnika i każda próba namówienia go do działania w grupie zazwyczaj kończyła się fiaskiem. Nie to, że nie potrafił. Raczej nie chciał, wygodniej było mu pracować w pojedynkę i nie zamierzał tego zmieniać. Tym razem jednak role się odwróciły i to on próbował namówić kogoś, by się do niego przyłączył. Coś się zmieniło czy to po prostu zasługa Zatanny?
- Lubię cię wykorzystywać. Na różne sposoby – odparł lekko, po czym dodał, trochę przekornie powtarzając za kobietą: - Dobrze o tym wiesz.
Constantine miał cynizm we krwi i nie mógł sobie odmówić typowych dla siebie uwag. Ludzie, jeśli nie rozumieli jego dowcipu, potrafili się na niego śmiertelnie obrazić, ale John jakoś nie zawracał sobie głowy tłumaczeniami. Mógłby to zrobić tylko w przypadku osób, na których mu zależy, ale lista ta nie była zbyt długa, no i nie ukrywajmy – jeśli ktoś już wszedł w ten bliski krąg, na pewno znał jego poczucie humoru. Także koło się zamyka.
- Zamierzam skupić się na Twoich atutach – uśmiechnął się do niej, przesuwając wzrokiem po ciele Zatary od czubka włosów, coraz niżej. Oczywiście miał na myśli jej zdolności magiczne, ale dwa inne ‘atuty’ wcale im nie ustępowały. W trosce o swoją delikatną twarz nie zamierzał wygłaszać głośno tego, co siedziało mu w głowie.
Kojarzysz może ten znak? – zapytał Zatanny, pokazując jej otrzymaną wcześniej od Lilith karteczkę. Blondyn podejrzewał, że to symbol jakiegoś lokalu, który mógł być przykrywką dla czyichś działań bądź po prostu znakiem organizacji, co przyszło mu na myśl wcześniej, ale po dłuższym zastanowieniu uznał, że to by było zbyt oczywiste.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zatanna Zatara



Liczba postów : 89
Data dołączenia : 07/05/2013
Wiek gracza : 23

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Czw Kwi 24, 2014 1:54 pm

Oczywiście Zatanna odkąd zobaczyła Johna tego wieczora wiedziała, że rozmowa przeprowadzona z nim będzie trudna. Nie tylko z powodu jego zaczepek, docinek czy powiedzmy sobie szczerze - tanich tekstów, ale i powagi całej sytuacji. Słysząc jego głęboki głos teatralnie wywróciła oczyma i uśmiechnęła się szerzej. No tak, czego można się od niego spodziewać jak nie kąśliwych, seksistowskich uwag, co? Kobieta była do tego przyzwyczajona, ale mimo tego przez jej twarz przeszedł cień rumieńca, który zniknął tak szybko jak się pojawił. No niestety, pewnych rzeczy nie możemy ukryć. - chociaż bardzo byśmy chcieli... Dlatego też Zatanna postanowiła skupić się tylko i wyłącznie na istotnych sprawach. Nie na ciele Maga, na które co jakiś czas zerkała, gestach, czy też zabójczemu spojrzeniu. O nie, nie. Jemu radziła to samo. Przynajmniej na czas jakże poważnej rozmowy. Potem niech robi co chce.
By uciec od niewygodnych myśli zatopiła usta w alkoholu.
- Jak zwykle czarujący. - Mruknęła z przekąsem, taksując go wzrokiem niebieskich tęczówek i zaraz chwyciła skrawek papieru, który podał jej blondyn. Zmarszczyła brwi i przyjrzała się badawczo wizytówce, tak jakby szukała czegoś podejrzanego, poszlak, wskazówek. Symbol widziała po raz pierwszy, ale tak jak wcześniej 'zauważył' Anglik to mogłoby być logo tajnej organizacji czy grupy zajmującej się czymś zgoła dziwnym.
- Czy to wizytówka jakiegoś klubu nocnego, John? - Starała się dokuczyć Magowi, bo doskonale wiedziała jakie upodobania ma detektyw. Zaraz zamknęła usta i przez kilka chwil  tylko wpatrywała się w kartonik starając się przypomnieć czy kiedykolwiek miała z takim znaczkiem do czynienia. Po dłuższym czasie jednak pokręciła ze zrezygnowaniem głową i westchnęła cicho, ponownie spoglądając przyjacielowi w oczy i powiedziała już poważnie.
- Nigdy nie spotkałam się z czymś takim. Być może to po prostu znak jakiegoś ugrupowania? Pamiętaj, że czasem najlepszym rozwiązaniem jest to najprostsze. - Zupełnie jakby czytała mu w myślach, co? Odczekała moment i kontynuowała.
- No to mamy zagadkę do rozwiązania, hm? A co do atutów, oczywiście, zawsze możesz liczyć na moje wsparcie. W każdej sytuacji. - Mrugnęła do niego, pozwalając sobie na mały i niewinny [czy aby na pewno?] flirt. Tym samym jednak dała mu do zrozumienia, że od tej pory siedzą w tym razem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine



Liczba postów : 46
Data dołączenia : 30/05/2013

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Nie Kwi 27, 2014 10:47 pm

Rumieniec damy zawsze jest komplementem dla mężczyzny. I choć John nie stronił od przytyków, postanowił nie pokazywać Zatannie, że dostrzegł lekkie zakłopotanie na jej twarzy. W duchu jednak przybijał sam sobie piątkę. Na uwagę o byciu czarującym położył sobie dłoń na klatce piersiowej i ukłonił się równie teatralnie, co Zatara przewróciła oczami. Potem na moment spoważniał.
- Mam przeczucie, że nie w tym wypadku. Oczywiście mogę się mylić - odpowiedział, zamyślając się na chwilę.
Naprawdę starał skupić się na sprawie, a nie na ponownym spotkaniu swojej dawnej ukochanej. Nie mógł udawać, że nic się nie wydarzyło, być obojętnym, ale nie mógł również poddać się emocjom i okazać - nazbyt ekspresyjnie - że najzwyczajniej w świecie za nią tęsknił. Nie wypadało, po tym wszystkim. No i to trochę nie w stylu Johna jednak.
- Poszperam w sieci, może coś znajdę. Wolę się trochę przygotować, zanim się z nimi skontaktuję - odparł i niby przypadkiem, sięgając po kufel z piwem, musnął ręką delikatną skórę kobiety. - Nawet nie wiesz, jak miło mi to słyszeć - dodał i uniósł brwi, a uśmiech znów nie schodził mu z twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zatanna Zatara



Liczba postów : 89
Data dołączenia : 07/05/2013
Wiek gracza : 23

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Nie Kwi 27, 2014 11:22 pm

Nasza czarnulka wolała jednak na razie nie przyzwyczajać się do wyśmienitego humoru pana Constantine'a. Dlatego widząc jego uśmiech odwróciła wzrok na drugą stronę, byle na niego nie patrzeć i wykrzywiła wargi w uśmiechu, odrobinę niepewny jak na nią - dalej nie wiedziała jak reagować na zachowanie blondyna. Czując jego dotyk zmieszała się i czym prędzej ruchem dłoni przywołała kelnera, który okazał jej rachunek za dzisiejszy wieczór. Nie powiedziała nic, gdy zobaczyła doliczoną kwotę za piwo, którego nawet w ustach nie miała. Bez żadnego komentarza wyciągnęła z torebki portfel i zapłaciła za alkohol, przy okazji zostawiając suty napiwek dla młodego chłopaka który po chwili ukłonił się nonszalancko obdarzając kobietę uroczym uśmiechem. Zee wykrzywiła wargi w słodkim grymasie i spojrzała na Johna dając mu tym samym do zrozumienia, że jednak powoli zaczną opuszczać ten lokal. Zgarnęła przy okazji wszystkie swoje dokumenty i przyciskając je do siebie zerknęła na mężczyznę.
- Idziemy do mnie. Tutaj jakoś nie mogę się skupić. - Powiedziała tylko obdarzając jeszcze maga jednym, zagadkowy spojrzeniem i ruszyła ku wyjściu nie zwracając uwagi na innych. Starała się nie myśleć nad konsekwencjami tego, że właśnie zaprosiła Johna do swojego mieszkania. Wiedziała, że tak trzeba zrobić, nie wiedziała jednak do końca co będzie nieść to za sobą. Co się tak wydarzy...
Wolała na razie o tym nie myśleć.

[z/t dla Zee i Johna.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
John Constantine



Liczba postów : 46
Data dołączenia : 30/05/2013

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Czw Cze 04, 2015 11:48 pm

Ech...Dlaczego nic nie może być proste? Wszystko waliło mu się na głowę, ostatnim czasem nie mógł nawet spokojnie zasnąć...Czuł się, jakby był kimś innym. Jakby inna osoba przejęła kontrolę nad jego ciałem, nad jego ruchami...Jakby ktoś z góry - kto wcześniej kierował jego losem nagle znalazł zastępcę, a ten nowy zrzucał na niego jeszcze więcej nieszczęść. Dobra, pewnie to tylko jakaś głupia wyssana z palca teoria spowodowana brakiem snu. A dlaczego nie spał? Już tłumaczę. Ostatnim czasem dawni przyjaciele (Ci, których niestety już między nami nie ma - świeć Panie nad ich duszami) postanowili odwiedzać go w koszmarach ze zdwojoną siłą. Ciekawe czy to zwiastuje coś złego, czy po prostu nudzi im się po drugiej stronie...Nie miał pojęcia, wiedział tylko, że musi się odprężyć, zapomnieć. A co pomaga się odprężyć lepiej niż kilka szklanek dobrej whisky?
Dlatego też w tym momencie blondyn wchodził do baru nad którym wisiał szyld z napisem 'Molly's Pub'. Właściwie był tu kiedyś wcześniej, pamiętał, że ostatnia wizyta tutaj przebiegła w dość..niespodziewany sposób, ale cóż. Być może tym razem będzie inaczej, w miarę spokojnie - naprawdę - i egzorcyści muszą czasem odpoczywać.
Zajął miejsce tuż przy barze. Sięgnął po popielniczkę i postawił ją przed sobą, a następnie do kieszeni by wyjąć z niej paczkę papierosów - oczywiście marki Silk Cut. Wyciągnął jednego, a jego druga dłoń wyjęła z drugiej kieszeni benzynową zapalniczkę. Jednym sprawnym ruchem obsłużył się nią i po chwili papieros ulokowany między jego wargami zaczął się tlić. Zaciągnął się kilka razy, gdy podeszła do niego wreszcie barmanka.
-Poproszę whisky z lodem, skarbie. - rzucił do niej uśmiechając się szelmowsko. Zaciągnął się jeszcze kilka razy, rozglądając się po pomieszczeniu. Kilku osobników płci męskiej odwzajemniło jego spojrzenie, gdy akurat zawieszał je na nich, ale..olał to. Nie zamierzał prowokować awantury - nie dziś.
W końcu otrzymał swoje zamówienie i natychmiast podniósł naczynie do ust by wlać do swojego gardła porządną porcję płynu, który natychmiast rozgrzał jego gardło (a właściwie cały przełyk). Uśmiechnął się pod nosem.
*Taa, tego potrzebowałem..* - mruknął sam do siebie w myślach. Zamierzał tu spędzić trochę czasu - i na pewno nie skończy się na jednej szklance.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucifer Morningstar
Admin


Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Re: Molly's Pub   Czw Cze 04, 2015 11:59 pm

Teleportacja nie należała do najprzyjemniejszych doznań - a przynajmniej nie ta konkretna, której tym razem ktoś lub coś użyło na Supermanie, aby zabrać go z terenu Bludhaven i umieścić go... W miejscu, które z każdej strony przypominało najzwyczajniejszy w świecie pub. Jego pojawienie się na środku lokalu - w otoczeniu fioletowych drobinek energii, które układały się na kształt zanikających szybko motyli - wywołało niemałe zamieszanie wśród bywalców tego przybytku. Z drugiej strony sam Clark mógł w pierwszej chwili nie zwrócić na to większej uwagi, gdyż podróż wywołała w nim uczucie nudności, na szczęście prędko przemijające...

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Molly's Pub   

Powrót do góry Go down
 
Molly's Pub
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Stany Zjednoczone :: Nowy Jork-
Skocz do: