PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Gotham Cemetery

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 26

PisanieTemat: Gotham Cemetery   Nie Lut 02, 2014 12:57 am


_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Artemis

avatar

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 06/05/2013

PisanieTemat: Re: Gotham Cemetery   Pią Mar 14, 2014 9:40 pm

Zapadał wieczór od spotkania z członkiem Ligi Sprawiedliwych minął już tydzień. Z radością stwierdziła, że jej życie wróciło do zwykłej normalności. Z niepokojem przestałą spoglądać na drzwi jakby miała w nich za chwile zobaczyć stereotypowego policjanta z pączkiem, który z znaną dla wszystkich uprzejmością powie jej, że została oskarżona o pobicie dwóch mężczyzn, zwiedzenie "strażnika pokoju" na służbie i wielu jeszcze nie udowodnionych prób szerzenia zła i zniszczenia w Gotham, a wtedy z jej zwolnienia warunkowego lipa.
Dzisiaj postanowiła na własną rękę spatrolować okolice cmentarza, wszak nigdy nie wiadomo co dziwnego może się tam stać. Może jacyś handlarze ciałami lub pseudo czarownicy voodu, nigdy nie wiadomo co może czyhać między grobami. Ubrana w swój zielony strój ukrywała się w cieniu drzew i grobowców, nie chcąc być zauważoną zanim nie znajdzie jawnego zagrożenia. Przez ramię miała przełożony kołczan wypełniony strzałami wszelkiej maści od zwykłych zakończonych ostrzem, po nasączane trucizną, z pianą unieruchamiającą, wybuchowe i wiele inne, z hakami, linami i nadajnikami namierzającymi. Tych ostatnich nie miała jeszcze okazji wypróbować gdyż jeszcze nie zdarzyło się by ktoś z jej... "przyjaciół" zdołał uciec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baron

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 11/03/2014
Wiek gracza : 23

PisanieTemat: Re: Gotham Cemetery   Pią Mar 14, 2014 9:51 pm

Mimo swoich starań, nie była jednak niezauważalna. Ktoś, kogo zmysł wzroku dalece przewyższał ludzki, obserwował łuczniczkę z bezpiecznego schronienia. Milczał, lecz nie pozostawał bezdźwięczny - z głębi jego trzewi dobiegał odgłos, który wprawny słuchacz umiejscowi łatwo pomiędzy pomrukiem, a warkotem. Wreszcie, jego krystaliczny umysł uznał, że bezpiecznie może się ujawnić.
Duży, czarno-biały kocur bezczelnie wyszedł zza nagrobka i usiadł na środku ścieżki, tuż przed Artemis. Bez zbędnych ceregieli uniósł łapkę i, jak gdyby nigdy nic, zaczął wylizywać ją ostrożnie, od czasu do czasu zerkając w stronę dziewczyny, jakby chcąc upewnić się, że na pewno zwrócił na siebie jej uwagę. Jego postawa wyrażała jasno: "Mogę tu być, jeśli chcę".
Gdy kot dopełnił już rytuałów związanych z higieną, stanął na nogi frontem do dziewczyny z puszystym ogonem wzniesionym dumnie ku górze i postawionymi czujnie uszami. Blask odbił się w jego kocich, zielonkawych oczach. Nie wyglądał, jakby lustrował ofiarę, a raczej jakby zastanawiał się, czy zaryzykować zbliżenie, czy też może uciec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Artemis

avatar

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 06/05/2013

PisanieTemat: Re: Gotham Cemetery   Pią Mar 14, 2014 10:20 pm

Stanęła nieruchomo przyglądając się stworzeniu. Gdyby była młodsza pewnie podeszła by do niego spróbowała pogłaskać. Gdyby była z ojcem miałaby za zadanie złapać go i zabić by pokazać, że nie ma uczuć. Gdyby była z Jade ta wyśmiałaby ją, że przejmuje się czymś tak nie znaczącym, czymś co ją spowalnia, zabiera jasność myślenia. Zadrżała. Za dużo wspomnień za dużo głosów w głowie. Przez, krótką chwilę przyglądała się gdzieś ponad grobami nieobecnym wzrokiem. Trwało to jednak, krótko, gdyż Artemis szybko przypomniała sobie gdzie jest i jak wygląda.
Kolejne spojrzenia na kota. Gdyby był fioletowy i unosił się w powietrzu mogłaby go wziąć za Kota z Cheshire. Było to piękne stworzenie, dostojne i dumne, chciało by się powiedzieć zbyt dumne. Kolejne spojrzenie na zwierze, było zbyt dostojne jak na zwykłego dachowca. Odruchowo zaczęła szukać jakiejś obróżki na jego szyi jednak nic takiego nie dostrzegła.
Ech i co ona miała z nim zrobić, przecież nie weźmie go i nie zacznie biegać po mieście by znaleźć jego właściciela. Bez obrazy kocie, ale miała ważniejsze w swoim przekonaniu rzeczy do zrobienia jak na przykład chronienie zwykłych szarych mieszkańców Gotham przed złem... Zło to chyba za dużo powiedziane raczej przed kłopotami, przed swego rodzaju małymi utrudnieniami życia codziennego jak pobicie, kradzież czy włamanie. Nie mogła od tak zacząć się zajmować jakimś kotem, który nawet nie miał obróżki, żeby chociaż wiedziała gdzie go odprowadzić.
Nie zważając na stojące stworzenie. Ruszyła do przodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baron

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 11/03/2014
Wiek gracza : 23

PisanieTemat: Re: Gotham Cemetery   Pią Mar 14, 2014 10:27 pm

Kot spojrzał na nią wymownie i gdyby mógł, uśmiechnąłby się.
Pozwolił się minąć i zgrabnymi, miękkimi susami podążył za dziewczyną, z łatwością dotrzymując jej kroku. Szedł obok niej, nie pozwalając się zgubić, ani odstraszyć.
Baron bawił się pysznie, będąc kotem. Lubił to, a swoją zwierzęcą formę traktował na równi z ludzką. Nie czuł się ani zwierzęciem, ani człowiekiem, ponieważ jego natura była dwoista. Ludzie-koty byli formami nadrzędnymi względem zwykłych kotów, a częściowo także względem zwykłych ludzi. Byli łącznikami z Bastet, którą wyznawali jako panią łowów i polowań. Czyż Artemis, łuczniczka, nie była więc w pewnym sensie obiektem możliwych łask?
Zachariasz szedł obok niej. Był bardzo ciekaw, gdzie doprowadzi go ta przygoda. Miał też silną motywację - nudziło mu się. Setki przeżytych lat pozwalają w końcu odkryć rozrywkę w najmniej oczekiwanych miejscach. Dla Zachariasza było to obcowanie z ludźmi w kociej postaci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Artemis

avatar

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 06/05/2013

PisanieTemat: Re: Gotham Cemetery   Pią Mar 14, 2014 10:48 pm

Kątem oka dostrzegła podążającego za sobą kota. Nie widząc sensu w odpędzaniu go i tak by nie zadziałało. Jej siostra była jak kot im bardziej jej się czegoś zakazywała tym odkrywała większą przyjemność w robieniu tego, zresztą kiedy kot sobie coś postanowi to święty Boże nie pomoże. Krok miała szybki, jeśli kocisko chciało się z nią zabawić to musiało za nią nadążyć. Poruszała się szybko, ukrywając się w cieniach, słońce zaszło ułatwiając jej zadanie maskowania się.
Gdzieś niedaleko coś się działo, ciche odgłosy brzmiało na dobrą zabawę. Słysząc ich Art znieruchomiała, chciała dowiedzieć się o możliwych przeciwnikach jak najwięcej zanim będzie musiała stanąć z nimi twarzą w twarz. Z łatwością wychwyciła trzy różne głosy. Nie była jednak w stanie dokładnie powiedzieć czego dotyczyła ich rozmowa, co chcieli zrobić. Po chwili usłyszała ciche trzaśnięcie. Szybkim krokiem podeszła bliżej tak by móc dostrzec cóż takiego działo się przy ogromnym grobowcu.
Ukrywając się za jakimś potężniejszym nagrobkiem spoglądała jak grupka zwykłych łobuzów włamuje się do czyjegoś miejsca pochówku. Teraz widziała dobrze, że było ich czworo. Jedna osoba w milczeniu czekała przy wejściu gdy reszta z głupawymi uśmiechami wchodziła do środka. Jak na skończonych półgłówków wykazali się wyjątkową inteligencją zostawiając czujkę jednak nie wystarczającą.
Pogrzebała chwilę w kołczanie by zaraz wyjąć z niego małą dmuchawkę. Wpakowała do niej igłę nasączoną silnym środkiem nasennym. Była trochę za daleko, jednak podejście bliżej mogło by się skończyć przyłapaniem. Musiał postawić wszystko na jedną kartę. Przyłożyła dmuchawkę do ust i wystrzeliła celując w szyję chłopaka. Pocisk dotarł do ofiary. Nie powinno go to zaboleć to coś jak ugryzienie komara, tylko moja trucizna była silniejsza.
Niczym kłoda chłopak zaczął opadać na ziemię. Co zwróciło uwagę jego towarzyszy, jako, że Art nie miała ochotę kłopotać się walką z jakimiś pozbawionymi umiejętności młodzikami. Szybko wyjęła strzałę z pianą unieruchamiając i wystrzeliła ją w kierunku drzwi tak, że teraz w wejście blokowała wielki zielony glut, który po chwili stwardniał i zablokował wyjście z grobowca. Słysząc jak jej więźniowie zaczęli się dobijać zaskoczeni nagłą zmianą sytuacji ostro zakończoną strzałą zrobiła im parę dziurek co by się nie podusili i ruszyła w dalszą drogę po cmentarzu jak się nie uciszą to ktoś prędzej czy później ich znajdzie i zawiadomi policję. Czy nie jest to dobra nauczka?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baron

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 11/03/2014
Wiek gracza : 23

PisanieTemat: Re: Gotham Cemetery   Sob Mar 15, 2014 11:18 am

- Miau.- Stwierdził Roland, przerywając ciszę. Łapka za łapką, cały czas, ostrożnie dotrzymywał dziewczynie kroku.
Koty, jako zwierzęta ogólnie arystokratyczne, bardzo lubią przebywanie na wysokich stanowiskach, a patrzenie na coś z dołu zwyczajnie je męczy. Baron Sidorio podtrzymywał tę manierę. Teraz więc, korzystając z zamyślenia swojej nowej "towarzyszki podróży", przyspieszył nieco i, robiąc użytek z pazurków, wspiął się...
...najpierw po jej nodze, poprzez biodro, aż usiadł na jej ramieniu, zachowując się tak, jakby był całkowicie bezpieczny w najspokojniejszej domenie pokoju wyłożonego pluszem. Puszysty, miękki ogon owinął lekko wokół jej karku, by utrzymywać w ten sposób równowagę.
- Miau?- Rzekł, jakby chciał zapytać: "I dokąd teraz, dziecinko?"
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Artemis

avatar

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 06/05/2013

PisanieTemat: Re: Gotham Cemetery   Sob Mar 15, 2014 10:53 pm

Spojrzała na miauczące stworzenie, a gdy to pokazało pazurki, przeczuwała, że to co zdarzy się za chwilę raczej się jej nie spodoba. Jak bardzo była bliska prawdy, gdy nagle poczuła jak te ostre jak dobrze naostrzone groty pazurki zaczęły się w nią w bijać, a kiedy ten futerkowy despota wszedł jej na ramię miała ochotę krzyknąć, że czy on się przypadkiem nie pomylił. "Czy ja wyglądam na drzewo?" Pomyślała próbując spiorunować kota wzrokiem co było trudne, a nawet zachodziło pod niemożliwe.
Czując puchaty ogon oplatający jej szyję poczuła delikatne łaskotanie. Co to było za kocisko, bo coraz bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że do normalnego dachowca mu bardzo daleko. Jakiś cichutki głosik w jej głowie szeptał coś o tym, że to w zasadzie w cale nie musi być kot. Skoro byli superbohaterowie mniej lub bardziej niezniszczalni, ludzie z tymi całymi nadprzyrodzonymi zdolnościami to kto bronił komuś zmienić się w kota.
Westchnęła cicho, wypowiedzenie tych słów nawet w swojej głowie brzmiało dla naszej bohaterki cholernie absurdalnie i bez większego sensu.
-Spróbuj mi wbić swoje szpony w głowę to przerobię cię na kebab.- Mruknęła do tego stworzenia. Miała nieodparte wrażenie, że próba zrzucenia go ze swojego ramienia nie skończyła by się zbyt dobrze. Spojrzała na nogę po której wspinał się kot, jej ulubione spodnie były podarte i po nogawce sączyła się krew.
-Kocie czy ty się przypadkiem nie zagalopowałeś. Mhyy... Nie żebym się źle bawiła czy coś, ale przeszkadzasz. - Powiedziała do kota. Cholera ona zaczęła gadać z kotem. Coś było nie tak. Jednak nie mogła tu dłużej zostać, ruszyła przed siebie z dość ekscentrycznym dodatkiem... przynajmniej było jej ciepło w uszy. (tyle wygrać)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baron

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 11/03/2014
Wiek gracza : 23

PisanieTemat: Re: Gotham Cemetery   Nie Mar 16, 2014 9:44 pm

Kot nie wydawał się ani trochę zażenowany swoim zachowaniem, nie było mu wstyd, ani przykro z powodu jej spodni. Rozglądał się ciekawie, zielonkawymi oczami lustrując uważnie nowe otoczenie, w które niosły go jej nogi.
- Miau.- Rzekł, balansując tułowiem by nie spać.
Artemis wydawała mu się bardzo ciekawym osobnikiem. Łowczynią, jak już wspomniałem. I mimo, że baron Sidorio pozostawał wciąż w niełasce u Pani Kotów, wciąż był jej tytularnym czempionem, co dawało mu pewne możliwości... czynienia niewielkich cudów. Teraz zaś postanowił uczynić cud - sprawić, by ta łuczniczka dorobiła się zwierzątka.
W duszy uśmiechnął się chytrze i postarał się przybrać przymilną postawę, by zasłużyć chociaż na najmniejszy, ciepły gest.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Artemis

avatar

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 06/05/2013

PisanieTemat: Re: Gotham Cemetery   Pon Mar 17, 2014 8:52 pm

Podążanie do przodu i udawanie, że w cale nie ma się dziwnej narośli pochodzenia zwierzęcego na ramieniu było trudne. Cielsko kota nie należało do najlżejszych, ale sam fakt, że ktoś postanowił sobie zrobić z niej niewolnika mocno działa jej na nerwach. Jednak ciche, zadowolone z siebie miauczenie ze strony tego futerkowego despoty miała ochotę zostawić go tu i pobiec najszybciej jak umiała, miała nieodparte wrażenie, że jej nowy towarzysz przyniesie jej więcej nieszczęść niż pożytku. Gdyby jeszcze nosił buty to może przekonała by się do niego, może dałby jej wówczas w prezencie pół królestwa i święty spokój.
Przekradała się dalej po cmentarzu nie widząc jednak nic więcej godnego uwagi. Postawił kota na jakiejś wolnej ławce i przyjrzała mu się bardzo uważnie. Jakby zaraz miała zobaczyć u niego drugą głowę albo przynajmniej dziewięć ogonów. Żeby lepiej przyjrzeć się temu stworkowi z piekła rodem kucnęła i na odległość łapy śledziła każdy ruch kota.
Niepewnie wyciągnęła w jego stronę rękę jakby spodziewając się nagłego ataku z jego strony. Delikatnie pomiziała go za uchem.
-I co ja mam z tobą zrobić. Nie wydajesz się dać mi szybko spokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baron

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 11/03/2014
Wiek gracza : 23

PisanieTemat: Re: Gotham Cemetery   Pon Mar 17, 2014 9:56 pm

Kot wyprężył się i zmrużył oczy, wyraźnie zadowolony. Swoim futrzanym policzkiem otarł się o skroń dziewczyny.
Nie nosił butów, przynajmniej nie w tej postaci. Nie miał wielu ogonów, ponieważ to głupi wymysł i fantazja. Królestwa nie mógł ofiarować, ponieważ go nie miał - jednak wciąż był arystokratą. O tym jednak Artemis (być może) przekona się... kiedyś, później...
Z trzewi kocura wydobyło się głębokie, uspokajające mruczenie.
- Miau.- Zauważył, patrząc na łuczniczkę.
Dlaczego się powstrzymujesz? Zabierz mnie do domu. Będę twoim przyjacielem. wydawało się mówić jego spojrzenie.
Zachariasz był dobrym kotem, przynajmniej jeśli chodzi o zachowanie się w zwierzęcej formie kogoś, kto posiada pomiędzy uszami jeden z najprężniej działających umysłów współczesnego świata. Nie hamował kocich instynktów, a raczej pozwalał im pracować na swoją korzyść. Dzięki temu osiągał niebywałą zręczność, zwinność i szybkość ruchów.
Czyż taki kompan nie przyda się zielonej łowczyni?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Artemis

avatar

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 06/05/2013

PisanieTemat: Re: Gotham Cemetery   Pon Mar 17, 2014 10:27 pm

Westchnęła cicho. Rozejrzała się dookoła jakby w nadziei, że zobaczy jakąś małą stęsknioną do swojego pysia królisia, dziewczynkę, jednak żadnej nie dostrzegła. Powodem takiego stanu faktycznego w cale nie był fakt, że buło już ciemno i pewnie dochodziła jakaś 11 albo 12, przecież wszystkie małe dziewczynki uważają tę porę za idealny moment na zabawę w chowanego na cmentarzu. Sen jest dla słabych, po co spać jak można wyprowadzić kota na spacer.
Zaprzestała na chwilę głaskania despoty zaczęła zastanawiać się co powinna z nim zrobić. Widząc jego dość nietypowe zachowanie nie było mowy, żeby go zostawić. Nie tylko dlatego, że spodziewała się po tym tego, że kocurek postanowi zrobić tym razem z jej drugiej nogi drabinę, sednem było to, że to zwierze zdawało się jej być bardzo interesujące.
-Chyba wiem co Ci chodzi po głowie.- Mruknęła w stronę czworonoga mierząc go bystrym spojrzeniem szarych tęczówek. Jej wzrok był bystry i ostry jak jej groty, wydawać by się mogło, że przejrzała całą tą farsę i zaraz miała powiedzieć coś co całkowicie odkryło by karty kota. Jednak nie była jasnowidzem, właściwie to nawet do optymistów nie należała.
-Jak obiecasz, że już nie będziesz używał mojej nogi jako drabiny, nie okażesz się kosmitą wysysającym mózgi to możesz z nami zamieszkać... Despoto. No przynajmniej do czasu aż znajdę twojego właściciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baron

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 11/03/2014
Wiek gracza : 23

PisanieTemat: Re: Gotham Cemetery   Sro Mar 19, 2014 5:00 pm

"Odkryć karty kota..."? Ha! Ignorancja!
Zachariasz nie tylko wypracował do perfekcji techniki przetrwania, był również niezrównanym graczem we wszelkiego rodzaju gry - od karcianych począwszy, by przejść przez kości, a na planszowych skończywszy.
Nie miał również stałego "właściciela", chociaż pozwolił razy kilka myśleć różnym damom w różnych częściach świata i różnych okresach historii, że jest ich wyłącznym pupilkiem. Baron Zachariasz Sidorio był jednak wędrowcem, włóczykijem i podróżnikiem - nie lubił siedzieć w jednym miejscu, nie przywiązywał się też do ludzi.
Do łowczyni poczuł jednak pewną... sympatię. Dlatego właśnie postanowił odegrać raz jeszcze tę komedię, którą przez długie lata życia na kredyt nazwał Wesołymi Urodzinami Nico.
Tak czy inaczej i nie zależnie od wszelkich nazw i dawnych imion, kot wyglądał, jakby przyjmował warunki dziewczyny. A przynajmniej wyglądał na zaciekawionego kim też mogą być "my" z którymi przyjdzie mu mieszkać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Artemis

avatar

Liczba postów : 40
Data dołączenia : 06/05/2013

PisanieTemat: Re: Gotham Cemetery   Sro Mar 19, 2014 11:00 pm

Ostatni oddech i spojrzenie dookoła po czym ruszyła przed siebie w stronę mieszkania. Zanim jednak kot zdążył podnieść się z miejsca i znowu użyć jej jako swojego podnóżka odwróciła w jego kierunku twarz.
-Jeszcze raz będziesz się wspinał po mojej nodze, a inaczej porozmawiamy.- Powiedziała ostrym głosem. Po czym ruszyła do przodu spoglądając na swoją nogę. Już widziała minę matki gdy ta zobaczy jej rozwaloną, zakrwawioną nogę i nie tylko. Kolejne ciche westchnięcie.
-Tyranie, ruchy kluchy leniwe, chyba, że Ci się odwidziało.- Mruknęła posyłając w jego stronę ironiczny uśmieszek.
Powoli kroczyła w stronę niewysokiego murku. Nie zwracając uwagę na kota przeskoczyła przez niego. Nie był jej potrzebny zwierzak, który sam się sobą zająć nie umiał. Zresztą miała nieodparte wrażenie, że poradzi sobie z tą przeszkodą równie sprawnie jak z wdrapywaniem się na ramiona.
nmm
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gotham Cemetery   Czw Gru 11, 2014 7:47 pm

Ciemno, cmentarz i mrok.
Lord przystosował się trybem życia do ciemności, ale nie był zadowolony z tego co niedawno odkrył.
Implant ponownie próbował przejąć nad nim kontrolę. Słyszał głos. Wspomnienie tego co mu mówiła Fokus towarzyszyło jego życiu. Może miała racje,może nie. Wiedział że są osoby które mogą mu pomóc. Nie chciał jednak ryzykowac proszenia kogoś o pomoc. Prawdopodobnie Liga dałaby radę unieszkodliwić inteligencję stworzenia w ciele Lorda, ale nie pozwoliliby mu dalej być złym.
Szukał pomocy. Tymczasem zbliżała sie północ.
Zaglądał na różne groby. O wielu ludzie zapominali. Czas mijał powoli ...
Usiadł przy drzewie, i przyglądał się księżycowi. Rozmyślał...
"Dawno nie widziałem żadnego bohatera. Złoczyńcy robią co chcą. Niby mi to na rękę, ale nic nie dzieje się bez przyczyny... czyżby zajęło ich coś większego? Ale co... całą Ligę? Wszystkich herosów? Tytanów nawet? Tu się kroi coś grubszego. Związanego z Bludhaven."

Gdy tak rozmyślał, usłyszał szelest. Skrył się i począł nasłuchiwać.
Powrót do góry Go down
Alec Grace

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Gotham Cemetery   Czw Gru 11, 2014 8:18 pm

W końcu, po kilku latach poza USA Alec wrócił do rodzinnego miasta - Gotham. To miasto budziło wiele wspomnień, większość bolesnych oczywiście, ale dalej to jednak miasto, w którym się urodził i wychowywał. Dzisiaj jego celem było odwiedzenie grobu rodziców. Idąc w ich stronę usłyszał jakieś ruchy, w końcu polepszone zmysły robiły swoje. Kiedy jednak dotarł na miejsce nikogo nie było. Nie przejął się tym, nie miał dzisiaj w planach żadnego spotkania, o jakimkolwiek charakterze, więc skupił się na tym, by pomodlić się za staruszków. Po chwili wyjął także z reklamówki dość duży świecznik i wkład do niego, po czym zapalił zapalniczką, która, mimo nie palenia czegokolwiek, ze sobą nosił. Po tym pomodlił się chwilę jeszcze raz, a później ukłonił rodzicom tak, jak uczyła go za młodu matka. Wtedy dopiero powiedział na głos:
- Możesz wyjść, wiem, że tu jesteś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gotham Cemetery   Czw Gru 11, 2014 9:02 pm

Jacob kucał jakieś 10 m za mężczyzną. Kryjąc się za nagrobkiem zauważył że wiatr wieje w złym (dla niego) kierunku. Mimo braku intensywnego zapachu, ponieważ od dłuższego czasu nikogo nie zabił, wiedział że ten gość može go wyczuć. Jednak nie wydawał się jakoś wyjątkowy. Ot kolejny przechodzień. Ale zastanawiało go po co zwykły człowiek przeskakiwałby ogrodzenie cmentarza, by dostać się do grobu członka rodziny - o tej porze zwłaszcza.
- Na twoim miejscu bym uciekał "Jackie Chanie". Chyba że chcesz bym ci rozszerzył twoje skośne oczka.
Jacob nie okazywał strachu. Nie widział niczego niepokojącego. Bo co taki tam facet może zrobić?
Jednak cicho w głowie, coś wołało do niego "Idioto! Nie lekceważ kogoś kogo nie znasz!". Cóż...
By nie zrobić głupoty Lord przygotował się na ewentualny atak, zerknął czy aby na pewno są sami- i był gotowy do uniku przed strzałami z pistoletu.
- Nie wiesz że w dzisiejszych czasach niebezpiecznie jest łazić nocą po Gotham?

I tu miał racje. Łatwo jest dostać sztyletem między żebra, bo obrońcy z prawdziwego zdarzenia zniknęli jakiś czas temu. Pozostawało pytanie - czy Alec przyjmie obrazę jako wyzwanie do walki, czy wytrzyma i spróbuje porozmawiać z Lordem Kuamstf.
Powrót do góry Go down
Alec Grace

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Gotham Cemetery   Czw Gru 11, 2014 9:40 pm

- Skoro są takie niebezpieczne, to lepiej wracaj do domu i oglądaj telewizję, bo nie chciałbym od razu po powrocie do miasta zaczynać od wysłania kogoś do szpitala. Mówiąc to nie okazywał żadnych uczuć, może powiedział to z nutką ironii, ale ciężko było wyczuć. Oczywiście miał się na baczności i doskonale sobie zdawał sprawę z pozycji gościa, od czasu eksperymentów na nim wiele z jego zmysłów i możliwości ciała się zmieniło, więc unik czy obrona były jak najbardziej możliwe w jego wypadku. A może i nawet jakaś kontra? Oczywiście nie oznaczało to, że będzie chciał walczyć, raczej wolał tego uniknąć, bo dawno nie odwiedzał miasta i nie miał zamiaru zaczynać od razu wizyty od robienia burdelu i sprawiania problemów. Dzisiaj chciał odwiedzić tylko grób rodziców, a jutro pochodzić trochę po mieście, zjeść jakiś dobry obiad, a może i nawet pomóc stróżom prawa, chociaż nie było to raczej w jego stylu. No, ale wiadomo, jak na człowieka działa nostalgia, tęsknota za rodzinnym miejscem. Czasem się człowiek rozczula i ma ochotę pomóc zaprowadzić w nim porządek, chociaż on akurat nie miał takich zamiarów. Wziął tylko dwa dni wolnego, a czy będzie i trzeci? Tego nie wie nikt, nawet Alec...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gotham Cemetery   Czw Gru 11, 2014 10:08 pm

- No proszę bardzo. Mamy zadziornego.
W momencie założył pazury. Robią parę kroków w tył, lekko zginając nogi jak do skoku. Kusiła go możliwość wojaczki, ale postanowił jeszcze się zabawić rozmową.
- Ja wolę wysyłac w nieco inne miejsce. Bez biletu powrotnego. Jak cie zwą, bo widzę żeś nie byle pierwszy lepszy obywatel skoro jeszcze nie zwiewasz. Od niedawna przebywasz w Gotham co? Nie jest to najprzyjemniejsze miejsce. W sumie dam rade zrozumieć że mnie nie kojarzysz... ale na pewno słyszałeś o rozróbie w STAR labs czy napadzie na bank... Zresztą co ja się tu chwalę...
Zachichotał. Był czujny ale zawsze miło jest się pochwalić. Oczy praktycznie świeciły mu, na pomarańczowo. Był lekko agresywny ale rozbawiony. Coś nowego to zawsze miła odmiana.
-Powtórzę pytanie , za kogo się masz cwaniaczku?
Powrót do góry Go down
Alec Grace

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Gotham Cemetery   Czw Gru 11, 2014 10:33 pm

- Niestety, nie słyszałem o żadnej z tych akcji, bo, jak mówiłem, dawno mnie w kraju nie było, nie mówiąc już o tym mieście. Mam się za to za kogoś, kto nie da sobie w kasze dmuchać i zastraszyć, a jak chcesz znać moje imię, to przedstaw się pierwszy, tak nakazują dobre obyczaje, kozaczku. Mówiąc to, Alec w dalszym ciągu nie ruszył się nawet o krok, mówił plecami do gościa i skupił swoje inne zmysły, zamiast wzroku, by znać jego pozycję. Dawno nie miał styczności z kozakiem, który grozi mu na cmentarzu. Poza akcjami raczej rzadko bywa w towarzystwie, woli sobie odpoczywać w domowym zaciszu w samotności, albo ewentualnie w obecności jakiejś pięknej pani czy przyjaciół z grupy. Po tamtym incydencie każdy z nich był taki sam jak Grace, każdy przeżył to co on, dzięki czemu stali się przyjaciółmi, jedną wielką paczką, która jest gotowa przyjąć praktycznie każde, dobrze płatne zadanie. Dzięki temu Alec stał się jednym z najbogatszych gangsterów na świecie, a jego majątek sięgał setek milionów dolarów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gotham Cemetery   Czw Gru 11, 2014 10:50 pm

Sytuacja przypominała film akcji. Chłopaka kusiło by sprawdzić zmysły przeciwnika. Czy tylko wydaje się groźny. Rzucił jeden ze swoich sztyletów idealne w znicz/świeczkę którą postawił na grobie . Jeśli jest sprytny to go jakoś odbije,i nie da się zadrapać. Dla własnego dobra.
Korzystając z dywersji zrobił dwa ogromne, wręcz nieludzkie szusy i znajdował się już jakieś 3 m od faceta, ale kompletnie od flanki. Szybko zerknął na jego twarz. Rzeczywiście, nie tylko akcent miał lekko azjatycki.
Przygotowany do zablokowania ciosu, wyczulony na każdy podejrzany ruch stanąl i rzekł.
- Zwą mnie różnie. Ilusion, Krwawy kłamca.. ale najczęściej...
W tym momencie ściągnął kaptur i odsłonił blade lico, pełne blizn, zakrwawione usta i psychopatyczne oczy złożone aktualnie z jednego koloru - ciemnej zieleni.
- Lord Kuamstf. Zabójca na zlecenie, złoczyńca, morderca, psychopata i jak niektórzy powiadają: umarlak czy zombie.
Coś nagle mu zaświtało. Twarz mężczyzny była mu znajoma.
- Byłeś kiedyś w RPA?
Powrót do góry Go down
Alec Grace

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Gotham Cemetery   Czw Gru 11, 2014 11:07 pm

Gościu wyraźnie należał raczej do tych, co lubią się popisywać i sprawdzać innych. Alec zaś nie lubił takich ludzi, nie lubił arogancji, chociaż nie mógł zaprzeczyć, że sam czasem taki bywał, więc można go w sumie nazwać lekkim hipokrytą. On tylko nie był takich chwali piętą, swoje osiągnięcia raczej trzymał dla siebie, bo w końcu po co miałby to robić? Wystarczyło mu to, że on o tym wiedział, a czy inni, to już mało go obchodziło. Nie jest potrzebna mu chwała czy rozgłos, nie należy do takich osób. Może właśnie dlatego stał się najemnikiem, czyli osobą często anonimową, trzymającą się na uboczu. Facet wyrzucił w stronę Grace'a sztylet, a właściwie nawet nie w jego stronę, ponieważ ostrze leciało w dół, zapewne w świecznik, co Black Death mógł wyczuć z ruchów powietrza a dalej przewidując tor lotu. Najemnik nie miał zamiaru robić jakiegoś spektakularnego uniku czy próby odbicia, a po prostu podniósł błyskawicznie lewą nogę na skos, jakby chciał się rozciągnąć, dając trafić znicz. Niezbyt go to zdenerwowało, ponieważ zniczy był tylko marnym symbolem, tak naprawdę liczyła się pamięć o zmarłych, nie to, co ją upamiętnia. Wtedy też odwrócił się w stronę faceta, który podszedł bliżej, na bok Alec'a. Wtedy jednak już spoważniał, nie spodobała mu się tam próba sprawdzenia jego umiejętności, co wyraźnie zaznaczył:
- Daruj sobie takie próby, nie lubi, jak mnie ktoś sprawdza. Ja zaś nazywam się Alec, ale najczęściej jestem nazywany Black Death, Czarna Śmierć. I tak, byłem w RPA, nawet parę razy. Tylko ja ciebie nie kojarzę, słabo u mnie z pamięcią niestety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gotham Cemetery   Czw Gru 11, 2014 11:28 pm

- Może nie lubisz, ale zdałeś. Niektóre symbole są ważne. Jednak chwilami popisywanie może cię osłabić. Cóż.
Uśmiechnął się szczerząc ostre jak brzytwa zęby, nienaturalne i przypominające bardziej wilka niźli człowieka.
Powoli przypomniał sobie akcję w RPA, gdzie to w oceanarium polował na Thomasa Thane'a. Nie wszystko szło wtedy zgodnie z planem. Akcja choć przemyślana, dała mu kopa w dupe. Cóż. Pamiętał jednak scene gdy zobaczył na chwilę zabójców "Daniela Everetta" a tak naprawdę Thane'a.
- Nie możesz mnie pamiętać. Ale pewnie to ty zwinąłeś mi Thomasa Thane'a sprzed nosa. Zabileś go gdy ja użerałem się z cholernym telepatą. Pamiętam cię z monitoringu.
Nie był pewien czy to był właśnie Alec. Ale wszystko się zgadzało. Ten Black Death uprzedził go w misji o grubą kasę.
- Nie możesz być byle kim jeśli się tam dostałeś. Mam cichą nadzieję że oberwałeś jakimś odłamkiem po wybuchu który spowodowałem tamtego dnia. Przepadła mi przez ciebie robota!
Skrzywił się na wspomnienie tamtego feralnego dnia. Mimo to zdał sobie sprawę z kim rozmawia. Kojarzył niektórych zabójców. Najbardziej Blackwatcha i Deathstroke'a - ale i Black Death gdzieś mu się obił o uszy.
Schował pazury i podszedł do mężczyzny.
- Zabójca to dobra fucha. Należysz do tych z honorem czy nie?
Powrót do góry Go down
Alec Grace

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 10/12/2014

PisanieTemat: Re: Gotham Cemetery   Pią Gru 12, 2014 7:17 pm

- Może i byłem tam akurat wtedy, a może i nie. Nie myl pojęcia najemnik i morderca, nie każdy z nas nim jest. Ja nie mam w zwyczaju zabijać każdego, bo nie każdy na to zasługuje. Czy jestem honorowy? Tak, przynajmniej, jeśli mamy tę samą definicję tego pojęcia. Teraz jednak ja mam do ciebie pytanie. Mówiłeś, że ostatnio Gotham opanowali gangsterzy. Co się stało z Batmanem w takim razie? Alec'a dawno nie było w mieście, więc nie orientował się za bardzo w sytuacji. O Batmanie też nie wiedział wiele, raczej to, co wszyscy inni złoczyńcy. Ciekawiło go, co się stało z postrachem złych, z uosobieniem ciemności i sprawiedliwości. Oczywiście nie mylmy pojęć sprawiedliwość i prawo, bo to drugie go zupełnie nie obchodziło, w pewnym sensie był bardziej podobny do złoczyńców, niż stróżów prawa, bo robił to, co mu się podoba, jednak w imię dobra jednak. Alec w sumie jeszcze nie zdecydował, po której stronie chce być, ale jako najemnik był i tak szufladkowany przez innych, z automatu zaliczany do złych. Może się to kiedyś zmieni...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Gotham Cemetery   Pią Gru 12, 2014 7:37 pm

- Od misji w RPA nie wyjeżdżałem prawie nigdzie. Ale nietoperza nie widziałem.
Usiadł na zimnej ziemi, i bawiąc się sztyletem kontynuował swą wypowiedź.
- Tak samo jak żadnego innego bohatera. Nikt mi nie dorównał, nikt nie skrzywdził, nik nie stał się dla mnie wyzwaniem. Wolna amerykanka kolego. Pieniędzy jeszcze trochę mam, ale brak mi motywacji. Krążyły niedawno pogłoski o wielkim ataku na batfamily. Raczej nic takiego nie miało miejsca. Ale w tym chaosie widzę, że albo wrócą herosi, albo ktoś w końcu obejmie władzę- siłą.
Oczy Lorda przybrały kolor zielony, a sam chłopak wydawał się być zamyślony. Nie tracił jednak czujności.
Jego metody były brutalne, a życie do łatwych nie należało. Implant powracał do sił, co go mocno martwiło.
- Moja definicja honoru, wynaga między innymi by nie strzelać ze snajperki do niczego nieświadomej ofiary. Wolę walkę lub porządne skrytobójstwo. Długo by opowiadać co wykształciło we mnie takie zdanie.
Wstał i popatrzył na Gotham, wzrokiem pustym i bezuczuciowym.
- To miasto ma potenciał. Trzeba wykorzystać moment i zdobyć co się należy takim jak my. I nie mówię o złoczyńcach. Raczej o wyrzutkach.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gotham Cemetery   

Powrót do góry Go down
 
Gotham Cemetery
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Stany Zjednoczone :: Gotham City-
Skocz do: