PBF osadzony w świecie komiksów DC.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Robinson Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Lucifer Morningstar
Admin
avatar

Liczba postów : 749
Data dołączenia : 19/03/2013
Wiek gracza : 25

PisanieTemat: Robinson Park   Nie Lut 02, 2014 12:51 am


Największy park Gotham - pokrywający trzysta akrów w centrum miasta. Zawiera zbiornik wodny połączony z Finger River, a także liczne pomniki w hołdzie bohaterom miasta - policjantom, strażakom, medykom - którzy ratowali mieszkańców podczas liczych katastrof.
Inne ujęcia:
1, 2, 3, 4.

To tutaj znajduje się kamienne mauzoleum o nazwie Forum Dwunastu Cezarów. Pod nim spoczywają niektórzy z najznakomitszych mieszkańców miasta - jak właśnie bohaterscy policjanci i strażacy czy członkowie rodziny Wayne'ów.
Więcej ujęć:
1, 2.

_________________

"Lucifer's plague for he is older than the Angel of Death, and greater.
And when he comes in judgement he spares none."
- Meleos
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Poison Ivy

avatar

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 07/05/2013

PisanieTemat: Re: Robinson Park   Pon Cze 30, 2014 9:32 am

Robinson Park przywoływał wiele emocjonujących wspomnień naszej bohaterce. W końcu to tutaj wielokrotnie dopuszczała się bestialskich morderstw z odrobiną fantazji, które tylko wywoływały u niej przyjemny dreszczyk emocji.
Teraz będąc tutaj na nowo zaczęła przypominać sobie poszczególne fragmenty pisanego scenariusza właśnie przez jej osobę. To wtedy ona była Panem i Władcą i to od niej zależało, czy persona wijąca się przed nią będzie mogła zobaczyć wschód słońca czy też nie. Lubiła te ciche jęki i wołanie o pomoc – nie przestawała jednak znęcać się nad ofiarą, bo wiedziała, że ta i tak nie zmieni swego postępowania. Kompletnie zapomniała już o co poszło. Pamiętała jednak, że robiła to coś w słusznej sprawie. W swojej sprawie.
Przechadzając się między alejkami czuła jak lekki wiatr przeczesuje jej bujne, rude loki, co wcale jej nie przeszkadzało. Gdy ten smagał jej miętową skórę tak czułą na bodźce jej szmaragdowe tęczówki lustrowały tylko otoczenie. Było już wyjątkowo późno, zmierzchało już, więc niewiele osób kręciło się po parku co tylko cieszyło kobietę. Nie miała ochoty na spoglądanie na te głupie twarze nieskażone myślą ludzi, którzy kręcą się jak niedobitki i szukają swojego miejsca. Z całego serca Pamela ich nienawidziła i bez mrugnięcia okiem najchętniej wszystkich by powybijała. Miała jednak pewien problem. Była personą powszechnie znaną z niezbyt ciekawą przeszłością, za którą wiele osób stojących po stronie światła i sprawiedliwości chciałoby ją przymknąć. Dlatego też ta chowała się i unikała reszty tak jak tylko mogła. Nie chciała znowu trafić za kraty, a na pewno już nie do Arkham, gdzie musiałaby znosić to, że przebywa w jednym budynku z Jokerem czy innymi. Na samą wspominkę o klaunie przesadzającym z makijażem prychnęła tylko cicho, acz dosadnie i kontynuowała spacer, zupełnie nie zwracając uwagi na żyjące istoty, a bardziej skupiając się na roślinach, tak zaniedbanych przez ogrodników. Gdyby tylko jednego z nich dorwała w swoje ręce…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Killer Frost

avatar

Liczba postów : 133
Data dołączenia : 11/05/2014

PisanieTemat: Re: Robinson Park   Pon Cze 30, 2014 10:16 am

Dzień ten minął Killer Frost w większości tak jak każdy normalny dzień. Spędzony w laboratorium na blokowaniu komórek w tkance i zastępowaniu ich innymi. No może wcześniej w sypialni trochę dłużej się wylegiwała patrząc jak światło odbija się od lodowych brył. To zawsze był taki interesujący widok. Kiedy jednak była w laboratorium naszła ją genialna myśl. Od dawna nosiła się z zamiarem spotkania się z Poison Ivy. Interesowała się nią i to bardzo. Zbierała wszelkie możliwe informacje. Uważała ją za równą sobie pod każdym względem, a najważniejsza była chyba pogarda dla innych i ich życia. Obydwie uwielbiały torturować innych nieraz i długimi godzinami. Obie były też inteligentne z racji swojego wykształcenia.
A co dokładnie było tym cudownym pomysłem? Postanowiła spotkać się z Poison Ivy i to jak najszybciej. Jeżeli szczęście jej dopisze to według jej informacji, za które często słono płaciła, może być w Robinson Park, tam ponoć pojawiała się często. Może nawet będzie mordować jakiegoś nieszczęśnika. Swoją drogą jak to miło, że obie nie lubią Jokera!
Dotarła na miejsce po niedługim czasie. I uśmiechnęła się pod nosem, widząc, że szczęście jej jednak dopisało i gwiazdy są po jej stronie. Powoli podeszła do rudowłosej kobiety z lekkim uśmiechem.
-Poison Ivy. Kobieta, którą chciałam spotkać od dawna. Killer Frost. Przejdziemy się i porozmawiamy? Myślę, że możemy dojść do bardzo ciekawych konkluzji powiedziała niemalże aksamitnym tonem głosu i wskazała ręką ścieżkę przed nimi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Poison Ivy

avatar

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 07/05/2013

PisanieTemat: Re: Robinson Park   Pon Cze 30, 2014 11:29 pm

Czas mijał jej szybko, nim spostrzegła się była już noc, a jej przechadzka była nad wyraz spokojna. Żadnego zaczepiania niewinnych, cisza i niejakie zadowolenie malujące się na twarzy rudowłosej. Smagający wiatr wywoływał u niej tylko przyjemny dreszczyk emocji, a nasilający się zapach listowia tylko mile łechtał jej nozdrza.
Wszystko byłoby w porządku gdyby nie to, że w pewnym momencie do uszu Poison dotarł pewien szelest, a potem miarowe kroki zbliżającej się osoby. Kobieta czym prędzej zerknęła za siebie, sprawdzając czy to tylko jeden ze zwykłych przechodniów, czy też ktoś wyjątkowy. Jedna z jej brwi powędrowała ku górze, gdy tylko napotkała jasne tęczówki osoby stojącej tuż obok niej, a chłód, ta świeżość omiotła jej ciało skąpane w jedwabiu. Killer Frost. Czy ten pseudonim jej coś mówił? Pamela zamyśliła się, nie spiesząc się z odpowiedzią. Nic jej nie goniło, miała czas, więc po co miałaby uraczyć odpowiedzią kogoś tak szybko, który dopiero co się napatoczył? Nawet jeżeli była to osoba pokroju Śnieżynki, którą można było zaliczyć do person, z którymi ewentualnie Reddie chciałaby porozmawiać. Wszystko zależało oczywiście od sytuacji, słów i gestów, które mogą wyjątkowo drażnić bohaterkę.
Teraz jednak na spokojnie zmierzyła ją spojrzeniem od stóp do głów zupełnie jakby chciała się upewnić, że faktycznie ma do czynienia ze słynnym alter ego Caitlin Snow, o której wprawdzie słyszała wiele, ale nigdy nie zagłębiała się [jakkolwiek to znaczy] w jej biografii. Wiedziała tyle ile chciała i ile potrzebowała. Pokrótce skinęła głową na znak, że akceptuje jej warunki, które nie wymagały od niej zbytniego wysiłku – wszakże i tak zmierzała w tamtym kierunku, a wiedząc, że ma do czynienia z kimś niebezpiecznym wolała pozostać neutralna i obojętna w stosunku do nowej persony. Mogłoby się zdawać, że lewy kącik jej ust drgnął, ale to chyba było tylko przewidzenie. Ivy ruszyła z wrodzoną lekkością w kierunku, który wskazała Frostie i nie spuszczając z niej spojrzenia szmaragdowych ust odezwała się chłodno, czując jednak pewnego rodzaju zadowolenie wynikającego z tego, że już kolejna osoba jej szukała. Ot drobnostka.
- Skłamałabym gdybym powiedziała, że mi miło. Mogę wiedzieć co konkretnie popchnęło Cię do tego by mnie spotkać? – Mówiąc to zgrabnie wyminęła czarnego kota, który akurat przechadzał się po jednej z alejek. Sama nie zastanawiała się nad tym by kogoś nowego poznać. Wolała towarzystwo swoich roślin i Harley, która umilała jej czas swoimi zabawnymi historyjkami. Teraz jednak miało być inaczej, skoro ktoś tak poważny jak koleżanka po fachu się do niej odzywa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Killer Frost

avatar

Liczba postów : 133
Data dołączenia : 11/05/2014

PisanieTemat: Re: Robinson Park   Wto Lip 01, 2014 12:23 am

Killer Frost doskonale zdawała sobie sprawę jak może zareagować Poison Ivy. Sama zareagowałaby dokładnie tak samo. Spodziewała się, że mają takie same zdanie o ludziach ogólnie oraz o intruzach. Rudowłosa wydawała się jednak na tyle ciekawą osobą, że Killer Frost postanowiła zaryzykować. Co za przypadek, białowłosa była również ubrana w jedwab, tyle, że biały. Do tego na szyi miała naszyjnik z błękitnym kamieniem, a kolorze takim jak jej oczy. Czekała na odpowiedź z lekkim uśmiechem. Wiedziała, że będzie zmierzona spojrzeniem, w końcu to ona była teraz intruzem. Miała nadzieję, jednak, że po tym co powie będzie jej wybaczone. Skoro nie została spławiona po pierwszych słowach to był już dobry znak. Wiedziała, że zostanie wysłuchana. Obydwie kobiety raczej badały na razie teren. Ruszyły powoli we wskazanym przez białowłosą kierunku. Uśmiechnęła się lekko na tą chłodną odpowiedź. Poison Ivy nie zawodziła. Właśnie na takie zachowanie liczyła. Mogła się prawie przeglądać jak w lustrze. Również wyminęła czarnego kota niezwykle zgrabnym ruchem.
-Powodów jest wiele. Masz klasę, masz styl jak mało kto w tej zapadłej dziurze. Bijesz na głowę klauna. O ile się orientuję myślimy na tym samym poziomie, a to samo w sobie jest już cenne. Poza tym leżałam dziś w łóżku i patrzyłam jak ślicznie odbija się światło od lodowych brył. I wtedy mnie oświeciło. Możemy połączyć siły i działać razem na wielu płaszczyznach. Dwa wielkie umysły. Od uodpornienia roślin na zimno aż po zniszczenie naszych wspólnych wrogów i podzielenie się Gotham. Co Ty na to? Mam też pewną niespodziankę, ale musiałabyś mi nieco pomóc, ale o tym za chwilę powiedziała wpatrując się w rudowłosą, a jej oczy zrobiły się białe. Kiedy przemawiała wyciągnęła dłoń, a na niej pojawiła się lodowa rzeźba bluszczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Poison Ivy

avatar

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 07/05/2013

PisanieTemat: Re: Robinson Park   Wto Lip 01, 2014 9:39 am

Co prawda, to prawda. Pamela nie zaatakowała obecnej tu Śnieżynki z kilku powodów. Nie była to osoba słaba, którą zmiotłaby jednym spojrzeniem, poza tym obie stały po jednej stronie barykady co znacznie ułatwiało jej konwersację. Warto było jednak dodać, że Ivy sama z siebie nigdy nie wychodziła z inicjatywą, i nigdy a przenigdy nie podporządkowywała się drugiej osobie. Była swego rodzaju indywidualistką znającą swoją wartość i umiejętności. Informacje, które przekazała jej Killer Frost były jednak na tyle absorbujące, że zielone tęczówki zabłysnęły dziko, a przez jej twarz przebiegł jeden, marny uśmieszek mogący świadczyć o tym, że jak na razie wszystko jest w porządku.
Cóż, komplementy padające z ust białowłosej tylko utwierdziły ją w przekonaniu, że tej niezwykle zależy na sojuszu z nią, co piękny Rudzielec musi dogłębnie przeanalizować, bo jak wiadomo nie z każdym się brata, musi mieć do tego konkretny powód. Dlatego też wysłuchała jej z obojętnym wyrazem twarzy nie przerywając jej ani na moment, by ta nie zgubiła wątku. No tak, o ile dobrze kojarzy to i jej nowa towarzyszka miała wiele do czynienia z nauką, co było plusem. Z byle kim Poison przecież by się nie zadawała, starannie dobierała współpracowników jeżeli już musiała. Oferta Frostie była nie tyle co kusząca, ale bardzo interesująca i mogąca przynieść jej wiele korzyści. Zanim jednak o czymkolwiek zadecyduje wolałaby znać wszystkie szczegóły ich ewentualnej współpracy.
- Nie lubię niespodzianek, więc jeżeli masz jeszcze coś mi do zaoferowania to wolałabym gdybyś powiedziała to teraz. – Zawiesiła wzrok na jej oczach czekając na ewentualną odpowiedź, która tak naprawdę zaważy na ich krótkiej znajomości, która może okazać się niezwykle owocna.
Pytanie tylko, czy akurat wszystko będzie pasować Pameli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Killer Frost

avatar

Liczba postów : 133
Data dołączenia : 11/05/2014

PisanieTemat: Re: Robinson Park   Wto Lip 01, 2014 11:04 am

Kolejne dowody na to, że kobiety myślą podobnie. Szacunek u Killer Frost Poison Ivy ma właśnie dzięki swoim umiejętnościom. No i przez podejście do ludzi też. Ale w odwrotnej sytuacji nie atakowałaby jej z takiego samego powodu. I Killer Frost doskonale rozumiała to, że Poison się nie podporządkuje, byłaby zaskoczona gdyby było inaczej. I nigdy by ją o to nie prosiła. Współpraca dwóch wielkich umysłów powinna opierać się na partnerskich zasadach, to było pewne. I te pięknie mieniące się tęczówki oczu. Nawet możliwość ich zmiany miały wspólną. Jak cudownie!
A i owszem Killer Frost zależało na współpracy. Do ostatecznego zwycięstwa potrzebowała kogoś o dużych zdolnościach, myślącego tak jak ona, kogoś kto nie cofnąłby się przed niczym. Poison Ivy była wręcz idealną kandydatką. Ostatecznym cele było zdobycie Gotham. Jeżeli wszystko dobrze pójdzie z badaniami to rajskie ogrody będą się przeplatać z mroźnym pustkowiem bez żadnego problemu. Ahh to by było naprawdę cudowne. Do tego potrzeba takich dwóch wizjonerek jak one właśnie.
Uśmiechnęła się lekko słysząc kolejne słowa.
-Oczywiście. My naukowcy nie lubimy niespodzianek. Więc...co powiesz na rozbicie Bat Family? Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to przekonam do siebie i do mojej, lub naszej sprawy jeżeli się zgodzisz, Black Bat. Dziewczyna ma niewątpliwy talent do zabijania, który Batman niepotrzebnie tłumi.Taka strata talentu. Poza tym lubię ją po prostu. Dlatego dobrze, żeby przeżyła. Ale potrzebuję do tego odrobiny pomocy z zewnątrz. Chodzi o jej chłopaka. Blackwatch. Najemnik. Trzeba się go pozbyć, ale nie zabijać. Najlepiej by było jakbyś go uwiodła i uwieczniła to. Wiem, że może proszę o dużo, ale nagroda jest tego warta. Zdolna wojowniczka, rozbicie Bat Family i dostęp do ich informacji. Taka okazja nie zdarza się codziennie. Oczywiście chciałabym, aby nasza współpraca była stała. powiedziała z lekkim uśmiechem wymalowanym na ustach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Poison Ivy

avatar

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 07/05/2013

PisanieTemat: Re: Robinson Park   Sro Lip 02, 2014 10:43 am

Mijając tak kolejne alejki puste i ciche zastanawiała się nad słowami Killer Frost. Może faktycznie warto byłoby się zastanowić nad współpracą z kimś takim jak ona? W końcu niełatwo znaleźć kogoś o podobnych aspiracjach czy pomyślunku. Poza tym persona ta była tej samej płci, była inteligentna – chociaż oczywiście nie dorównywała jej świeżością umysłu, bo to ona jest najlepsza, a jakże. Dalej ważąc słowa towarzyszki zmarszczyła brwi zamyślona i zatrzymała się nagle nie zwracając uwagi na nic i spojrzała w górę, na liście drzewa rosnącego niedaleko, po czym z lekkim uśmiechem wymalowanym na twarzy zerknęła na Śnieżynkę. Ciekawa historia. Jedna z przybranych córek Batmana niedoceniania przez niego i szukająca ukojenia w ramionach najemnika? Ivy miała ochotę roześmiać się głośno na ten cały kabaret.
- Patetyczne. – Mruknęła zaraz ze słodyczą w głosie, zrywając jeden z pożółkłych liści już lekko nadgryziony przez jakiegoś okropnego insekta. Listek zamknęła w swojej dłoni i dumając przeniosła wzrok gdzieś w bok, by dać sobie chwilę na przetrawienie tych wszystkich informacji. Plan nie był głupi, ale nie doskonały. Przeszkadzało jej to, że Frostie obdarzyła sympatią kogoś z bat rodziny. Przecież to nie godzi komuś, kto ma ochotę wyrwać trzewia z Wayne’a – dlatego na samą myśl o jakiejkolwiek nici przyjaźni wykrzywiła usta w grymasie niezadowolenia i spojrzała raz jeszcze na rozmówczynię, która zarobiła minusa.
No i ta niemożność zabicia. Poison z radością patrzyłaby jak ten Blackwatch pada do jej stóp i błaga o przebaczenie…
- Potrzebuję zabezpieczenia. Nie zrobię nic za darmo. – Chłodny ton tylko potwierdził pogłoski o tym, że Pamela nie jest łatwą osobą, a ubicie z nią interesu graniczy z cudem. Otworzyła na powrót dłoń, a zniszczony listek znowu zalśnił zdrową zielenią, a ubytek został naprawiony. Zdmuchnęła go lekko z ręki, a ten poleciał niesiony przez wiatr. Przez chwilę na jej buźce malował się zachwyt i uwielbienie dla przyrody, zaraz jednak ten stan się zmienił na uprzejmą obojętność.
- Powiedzmy, że się zgadzam. Dla mnie to nic trudnego, mam swoje sposoby na takie rozgrywki, ale chcę wiedzieć coś więcej na temat tego najemnika. O dziewczynie wiem za dużo. – Powiedziała tylko i ruszyła na przód.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Killer Frost

avatar

Liczba postów : 133
Data dołączenia : 11/05/2014

PisanieTemat: Re: Robinson Park   Sro Lip 02, 2014 11:38 am

Poison Ivy chyba nie znajdzie nikogo tak bardzo podobnego więc sojusz z kimkolwiek innym z jej punktu widzenia nie ma sensu, a tutaj bądź co bądź miała równorzędną partnerkę jeśli chodzi o postrzeganie świata, stosunek do ludzi oraz umiejętności. Widać było po jej uśmiechu, że historia przypadła do gustu Poison Ivy. No i dobrze, wywołanie uśmiechu na twarzy rudowłosej zawsze było na plus prawda? Samej Killer Frost niezbyt było do śmiechu bowiem za każdym razem kiedy o tym pomyślała przypominała się jej bezczelność mężczyzny. Spojrzała na Poison Ivy kiedy ta schylała się po listek. Zadziwiająca dbałość. Trochę podziwiała jej zapał i dokładność. Lód był dużo prostszy w utrzymaniu. Wystarczyła tylko odpowiednia temperatura i sobie po prostu stał, nic mu nie zagrażało. Rośliny wymagały tak dużo uwagi. Nie miałaby chyba cierpliwości, żeby się nimi zajmować, a już na pewno nie każdym pojedynczym listkiem tak jak robiła to Poison. A plan był bardzo dobry. Black Bat miała instynkt zabójcy bardzo głęboko zakorzeniony i miała do tego dużo umiejętności. To takie rzadkie połączenie, nie można marnować tego talentu. A jeśli chodzi o skrzywdzenie Wayne'a, kiedy okaże się, że jego przybrana córka obróciła się przeciwko Bat Family to zaboli gorzej niż niejedna rana i przyniesie dużo satysfakcji, o tym Killer Frost była pewna. Poza tym dowód zdrady Blackwatcha zadziała dużo lepiej niż jego śmierć. Plan był dobrze przemyślany, a wypełnienie każdego z jego etapów było niezbędne by móc przejść do następnego.
-Ależ oczywiście. Co masz na myśli konkretnie? zapytała niezwykle uprzejmym tonem głosu.
-Swoją drogą co myślisz o wspólnych badaniach? Chodzi mi o uodpornienie roślin na mróz i zimno. Jestem pewna, że nasza współpraca doprowadzi do przejęcia Gotham w którymś momencie. A nie chciałabym wtedy skrzywdzić tego co Ty kochasz najbardziej, nawet nieświadomie rzuciła z szerokim uśmiechem.
-Co konkretnie chcesz o nim wiedzieć? Jest gadatliwy i niesamowicie irytujący. Oczywiście niezwykle oddany Black Bat i to właśnie powinnaś złamać. Dziewczyna jest naprawdę tego warta. Zobaczysz jaki ma talent jak już będzie po naszej stronie. powiedziała rzeczowym tonem głosu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Poison Ivy

avatar

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 07/05/2013

PisanieTemat: Re: Robinson Park   Czw Lip 03, 2014 10:14 pm

Kobieta kochała otaczać się przyrodą, bo tylko w jej towarzystwie czuła się dobrze i swobodnie. Lubiła słuchać szumu drzew, oglądać jak liście zmieniają barwy w zależności od pory roku, no i każdy z nich, każdy element drzewka czy krzewu był inny. Wyjątkowy.
Rośliny nie krzywdziły ludzi, one im pomagały. Dawały im tlen, pokarm, schronienie. Człowiek nie umiał im się odwdzięczyć, a na przestrzeni lt tylko jeszcze bardziej je krzywdził, co nie podobało się Pameli. Teraz, gdy ta miała możliwości postanowiła zaciekle bronić swoich i ich praw… Dlatego tak, bardzo trudno było jej znaleźć kogoś, kto podzielał jej pasję do flory. O wiele trudniej było jej również zaakceptować drugą osobę, jeżeli już się taka znalazła. Wyjątki owszem, się zdarzały, ale to była prawdziwa rzadkość, więc po chwili rudowłosa po prostu kiwnęła głową, akceptując dane warunki. Co ma być to będzie, być może ich mała akcja się uda, a wtedy zdobędą dowody na zdradę, młode dziewczę opuści Bat rodzinkę i dołączy do nich. To byłoby nader ciekawe, szkolić kogoś od Wayne’a. Zabić go jego własną bronią… Na samą myśl na twarzy piękności pojawił się paskudny uśmiech. Co do wynagrodzenia pewnie dogadają się później, teraz interesowało ją tylko to co było związane z zadaniem.
- Cóż, co do badań, to jestem pewna, że udałoby się opracować serum na uodpornienie roślin, jednak może nie zajmujmy się tym teraz kiedy mamy coś ważniejszego do załatwienia, dobrze? – Przesłodzony ton i zmrużone oczęta dawały znać o tym, że kobieta faktycznie przejęła się całym planem, który należało jeszcze dopracować. Wysłuchała w milczeniu krótkiego wywodu Frostie i żachnęła się.
- Nic konkretnego na jego temat nie usłyszałam. Gdzie znajduje się jego kryjówka? Jaką bronią się posługuje? Czy jest notowany, chory? Cokolwiek? – Zieleń tęczówek dosłownie hipnotyzowała, gdy ta niewzruszona wpatrywała się w jasne oczy Killer Frost, która choć inteligentna chyba nie przyłożyła się do pracy domowej.
- Trzeba zdobyć jak najwięcej informacji dotyczącej jego osoby, a dopiero potem zaatakować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Killer Frost

avatar

Liczba postów : 133
Data dołączenia : 11/05/2014

PisanieTemat: Re: Robinson Park   Czw Lip 03, 2014 10:39 pm

To prawda. Jak jeszcze była jedynie Caitlin Snow to uwielbiała spacery po parku. Spędzanie czasu pośród przyrody było naprawdę odprężające. Prawdą też były, że rośliny nie miały złych intencji ani zamiarów, nie były złośliwe ani nie próbowały Cię oszukać. Jedyne co robiły to stały, dawały tlen i pięknie wyglądały i pachniały. Jako Killer Frost bardziej jednak doceniała lodowe bryły, kształty jakie można z nich uformować i jak odbija się od nich światło. Jeżeli jednak miałaby zaakceptować coś jeszcze to na pewno z roślinami miałaby najmniejszy problem. Wierzyła, że Poison Ivy jest w stanie stworzyć rajski ogród w swojej części miasta, który spodoba się i Killer Frost.
A Black Bat od Killer Frost i Poison Ivy może nauczyć się tylu przydatnych i ciekawych rzeczy. Taka okazja nie zdarza się codziennie. Nadejdzie taki dzień kiedy Cassie to doceni w całej rozciągłości. Już niedługo zresztą jak zaczęło wynikać z rozmowy obydwu kobiet. A zabicie Batmana z pomocą kogoś z Bat Family będzie ukoronowaniem wszystkich wysiłków. Choć do tego droga jeszcze daleka niestety.
-Oczywiście Poison. Chciałam jedynie podkreślić ten punkt, że nasze odmienne upodobania nie stoją na przeszkodzie naszej współpracy i można je nawet połączyć. powiedziała z lekkim uśmiechem, jej tęczówki również na chwilę stały się białe. Starała się kobiecie nic nie narzucać bo to do niczego dobrego by nie doprowadziło.
-Jego kryjówka jest na strychu starej kamienicy w Crime Alley. Napiszę Ci dokładny adres. Ma mnóstwo broni zarówno w kryjówce jak i przy sobie. Pistolety, karabiny. Nie ma ambicji, żeby być najlepszym. Jak go zobaczyłam po raz pierwszy to miał kominiarkę. Ma też blizny na twarzy i ciemne włosy. złożyła dwie dłonie obok siebie, na każdej z nich pojawiła się lodowa bryła, która zaczęła się formować w podobizny Blackwatcha z zasłoniętą i odsłoniętą twarzą i całym ekwipunkiem jaki miał przy sobie.
-Wygląda dokładnie tak powiedziała kiedy już skończyła tworzyć swoisty portret pamięciowy.
-Swoją drogą, jego też można zabić, ale później nie teraz. Teraz musimy zyskać Black Bat powiedziała z tryumfującym uśmiechem.
-Pomyśl nad tym co powiedziałam i daj mi znać

zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Poison Ivy

avatar

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 07/05/2013

PisanieTemat: Re: Robinson Park   Sob Mar 21, 2015 5:00 pm

Park Robinsona był dla Pameli miejscem, z którym wiązały się liczne wspomnienia - jedne lepsze, inne zaś o wiele gorsze i... Bolesne. Tak, być może dla wielu ta informacja stanowiłaby naprawdę spore zaskoczenie, jednakże wbrew pozorom rudowłosa nie posiadała serca z kamienia i - tak jak praktycznie każde inne - jej również mogło zostać zranione. Fakt, zazwyczaj następowało to wówczas, gdy krzywda spotykała jej najdroższe dzieciątka... Ale jednak fakt pozostawał faktem.
Pomijając już zaś wszystkie inne okoliczności, Ivy zdarzyło się przecież spędzić w tym parku praktycznie rok - podczas którego dosłownie panowała nad całym jego terytorium, w dodatku goszcząc u siebie gromadkę ludzkich sierot, którymi się opiekowała. To było... Na swój sposób przyjemne. Może nawet dobre. Oczywiście wszystko prędko musiało się zepsuć, lecz nawet ta chwila - z braku lepszego słowa - zadowolenia wiele dla niej znaczyła.
Ale to było dawno temu.
Teraz zaś doktor Isley przebywała na terenie parku Robinsona z zupełnie innego powodu. Tak - udała się w to miejsce jako Pamela, a nie jako Poison Ivy. Nie chciała zwracać na siebie uwagi, dlatego zrezygnowała z charakterystycznego dla siebie stroju - zazwyczaj utkanego z takiej czy innej roślinności - zastępując go po prostu ciemnozieloną sukienką: obcisłą i dość krótką, na skutek czego materiał ładnie podkreślał jej kształty. Co prawda lato jeszcze się na dobre nie zaczęło, ale temperatura i tak była już całkiem wysoka - nawet pomimo wieczornej pory. Rzecz jasna nie tylko kostium mógłby zdradzić tożsamość rudowłosej; na szczęście kolor swej skóry również mogła zmodyfikować, przywracając jej na tę chwilę kremową barwę. Usta pozostały szmaragdowe - i oczy również, choć straciły na swojej niecodzienności.
Tak przygotowana - i okryta płaszczykiem półmroku - Pam była o wiele trudniejsza do rozpoznania. Och, zapewne dobrze znające ją osoby i tak wiedziałyby z kim mają do czynienia; w końcu kobieta nie zmieniła rysów swojej twarzy, ani nic z tych rzeczy. Mimo to przypadkowi przechodnie - o ile w ogóle się na takich natknie - nie powinni niczego podejrzewać... Chociażby dlatego, że nikt raczej nie spodziewałby się ujrzeć Poison Ivy na powrót w tak ludzkim wydaniu.
Cel rudowłosej był tego wieczoru bardzo prosty. Niedawno doszły ją słuchy, iż w parku pojawiły się młode samosiejki kilku dość rzadkich gatunków - dlatego też Pamela zamierzała się im przyjrzeć i wspomóc ich wzrost, aby ułatwić im start w nowym miejscu. Prawdę mówiąc kusiło ją przesadzić roślinki do jej własnej szklarni, ale póki co nie była na to jeszcze zdecydowana. Powinny dostać swoją szansę tutaj... Przynajmniej na teraz.
W związku z powyższym Ivy przechadzała się właśnie jedną z bocznych alejek, powoli zbliżając się do miejsca, w którym spodziewała się ujrzeć obiekty swojego zainteresowania. Przy okazji zaś czujnym okiem obserwowała otaczającą ją zieleń; ogrodnicy tak strasznie ją ograniczali, ale z drugiej strony najwyraźniej próbowali coś dla niej zrobić. Za mało - ale próbowali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Killer Frost

avatar

Liczba postów : 133
Data dołączenia : 11/05/2014

PisanieTemat: Re: Robinson Park   Sob Mar 21, 2015 6:21 pm

Spacer, to było to czego Killer Frost potrzebowała. W końcu nawet najinteligentniejsze umysły mogą zostać znużone pracą bez przerwy. Tym bardziej, że nie musiała nawet robić przerw na jedzenie, gdyż go nie potrzebowała. Niezbyt lubiła opuszczać swoją posiadłość, która przez ludzi i tak była uważana za opuszczoną, bo takie pozory stwarzała z zewnątrz. Niemniej jednak spacer w jakimś innym otoczeniu dobrze jej zrobi. Dużo tlenu dobrze działa na mózg choć nie miała pewności czy w sytuacji jej organizmu ma to jakieś znaczenie. Niemniej jednak nic nie straci na tym jeżeli będzie tak postępować. Z drugiej strony niezbyt lubiła też ludzi, więc rzadko udawała się w ich skupiska, chyba, że miała wrogie wobec ludzi zamiary.
Decyzja padła więc na spacer po parku. Na tyle późno, aby nie było już w nim ludzi. Nałożyła dużo makijażu, takiego dla aktorów aby jej cera była ciemniejsza, nałożyła sukienkę przypominająca kimono koloru błękitnego z wyszytym na nim białym smokiem w chińskim stylu. Będzie przypominać ekscentryczną Azjatkę, jakich pełno było w mieście. a nie Killer Frost. Kiedy dotarła na miejsce wolnym krokiem spacerowała przez dłuższą chwilę różnymi alejkami kiedy to spostrzegła jak jej się wydawało znajomą sobie postać. Karierę Poison Ivy i jej poczynania w świecie przestępczym śledziła Killer Frost wyjątkowo dokładnie. Dlaczego? Obie były kiedyś dr Isley i doktor Snow, naukowcami, którzy teraz inaczej wykorzystują swoje talenty, oraz obydwoje niezbyt przepadały za ludźmi. Idealne współpracowniczki jakby zaszła potrzeba.
Powolnym krokiem skierowała się do kobiety i uśmiechnęła się lekko.
-Doktor Isley, jak miło tutaj Cię spotkać rozejrzała się dookoła i delikatnie ujęła jedną z gałązek drzewa obok, tak by go nie uszkodzić
-Pięknie jest tutaj w okolicy, to pewnie Twoja zasługa sama wolała przezroczysty i czysty lód, od którego odbija się światło, jednak trzeba przyznać, że rośliny tez miały swój urok, i co więcej w przeciwieństwie do ludzi, nie zrobiły nigdy Killer Frost nic złego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angel

avatar

Liczba postów : 84
Data dołączenia : 07/09/2014

PisanieTemat: Re: Robinson Park   Sob Mar 21, 2015 8:18 pm

Gotham City. Znów się spotykamy. Kobieta lubiła kręcić się po świecie, więc ponownie natrafiła na to miasto. Tym razem postanowiła jednak, że pospaceruje trochę, więc gdzieś w ciemnym zaułku stała się ponownie człowiekiem. Spojrzała po sobie, sprawdziła czy wszystko ma na miejscu i otrzepała się nieco z pyłu, którego tak naprawdę nie widziała. Czarne trampki i rurki. Koszulka i lekka kurteczka. Rozwiane włosie i niewielkie torebeczka, żeby wyglądała jak człowiek. Dziewczyna spojrzała w ciemnościach na błyszczące ślepia Aswera i uśmiechnęła się słabo. Nie rozumiem Twoich poczynań. Nie musisz. Grunt, że się uczysz. Zabijania? Czasem to konieczne. Angel przewróciła oczami. Nienawidziła tego stwierdzenia, więc westchnęła cicho i wyszła na chodnik. Zobaczyła przed sobą park. Uśmiechnęła się delikatnie i ruszyła powoli przez niego. Spoglądała na duże drzewa i rośliny przemierzając kolejne metry. Czasami spoglądała za Aswerem, który jak to kocur zaczął biegać po całym parku goniąc coś, czego Angel nie mogła dostrzec. Dziewczyna widziała dwie kobiety, które też były w parku. Jedną z nich znała. Nie pozna Cię. Zdziwiłabym się, gdyby jednak. Dlatego też szła powoli próbując się uspokoić nieco. Spacerowała dalej próbując nie zwracać na siebie większej uwagi. Goniła spojrzeniem za Aswerem, który obserwował nieznajome. Nie zamierzali nawiązywać z nimi bliższego kontaktu, aczkolwiek kot wyczuwał narastającą ciekawość Angel. Po co Killer tu przyszła? Ciekawość pierwszy stopień do piekła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Poison Ivy

avatar

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 07/05/2013

PisanieTemat: Re: Robinson Park   Sob Mar 21, 2015 9:07 pm

Ivy usłyszała odgłos zmierzających w jej kierunku kroków, jednakże rozbrzmiewał on dość cicho i w na tyle dużych odstępach czasu, iż kobieta nie poczuła się nim jakoś szczególnie zaalarmowana. To w końcu park, nawet wieczorem zdarzają się w nim spacerowicze - i nic dziwnego; w końcu w tym mieście nie pozostało już wiele skupisk przyrody. Innymi słowy: nie było czym się przejmować... A mimo to - gdy dźwięk dochodził już z bliska - Pamela i tak oderwała wzrok od rosnącego obok niej drzewa, które zresztą zostało najwyraźniej niedawno potraktowane nożycami ogrodowymi albo czymś gorszym, po czym spojrzała w stronę nadchodzącej ku niej osoby... Akurat w momencie, gdy ta do niej przemówiła. Idealne zgranie.
Zielone ślepia Ivy prześledziły ruchy wykonywane przez jasnowłosą kobietę, szczególnie uważnie w momencie, gdy dotykała jednej z gałązek - ostrożnie, niemalże z szacunkiem, którego większości ludzi zdecydowanie brakowało...
Sądząc po samym jej aktualnym wyglądzie - może i Pamela nie byłaby w stu procentach pewna tożsamości przybyszki, która najwidoczniej dodała sobie trochę kolorów. Nie w sytuacji, gdyby spotkała ją przypadkowo, ot, minęła gdzieś na mieście i nawet lepiej się jej nie przyjrzała... Tym razem okoliczności wyglądały jednak inaczej - gdyż słowa kobiety szybko potwierdziły jej przypuszczenia. Można by się temu dziwić, ale Pam naprawdę nie znała aż tak wielu Azjatek, które kojarzyły jej nazwisko z Poison Ivy - a właśnie to zostało teraz zasugerowane przez nikogo innego, jak przez samą Killer Frost.
-Po części. Natura potrafi zawalczyć o swoje, nawet w środku miasta- przyznała więc bez oporów rudowłosa, jednocześnie również unosząc dłoń, aby oprzeć ją lekko na pniu ów pobliskiego drzewa. Zaraz potem obróciła głowę, szukając wzrokiem ewentualnych świadków. Tylko jedna osoba rzuciła jej się w oczy; zbliżająca się ku nim dziewczyna, która jednak z tej odległości - i w dodatku w zapadającym powoli mroku - nie powinna raczej zauważyć niczego nietypowego...
Z tą myślą Ivy sprawiła, iż przystrzyżone niedawno miejsca przy konarach drzewa wypuściły drobne, świeże gałązki, które od razu pokryły się jeszcze mniejszymi listkami. Była przekonana, że roślina już sobie z tym dalej poradzi - ale i tak zachęciła ją do przyspieszonego wzrostu. Niedługo będzie jak nowa.
-Ale póki co mamy towarzystwo- dorzuciła jeszcze cicho doktor Isley, nie spoglądając już jednak przy tym w stronę zbliżającej się do nich w spacerowym tempie delikwentki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Killer Frost

avatar

Liczba postów : 133
Data dołączenia : 11/05/2014

PisanieTemat: Re: Robinson Park   Sob Mar 21, 2015 10:19 pm

Killer Frost przyjrzała się teraz dokładniej rudowłosej kobiecie przed sobą. Całkiem ładny ubiór, niemniej jednak białowłosa cieszyła się, że satynowe kimono, albo coś podobnego to jedyne czego potrzebowała nawet w najsurowszą zimę. Zawsze mogła ubrać się z klasą i we własnym stylu. Nie musiała skupiać wzroku na położeniu spacerowiczów, doskonale wiedziała gdzie są wyczuwając poruszające się źródła ciepła o ludzkiej sylwetce, toteż mogła całkowicie skupić się na konwersacji z Poison Ivy.
Odpowiedziała wciąż trzymając delikatnie gałązkę.
-Taka skromność. Jestem jednak pewna, że Twoja pomoc jest tutaj nieoceniona. I masz się czym chwalić bo miejsce jest urzekające, przyciąga i mnie zauważyła obdarowując rudowłosą swoim lekkim uśmiechem. Przyglądała się poczynaniom Ivy z drzewem będącym ofiarą jakiegoś nadgorliwego ogrodnika. Jeszcze jeden przykład, że ludzie w większości potrafią jedynie przycinać i ograniczać wszystko. Co za beznadziejnie ograniczone działanie. Wypuściła gałązkę z ręki i uklęknęła na chwilę przed drzewem.
-Wybacz nie znam się na rodzajach drzew, ale to było piękne co zrobiłaś doktor Isley. obróciła się mówiąc wprost do drzewa.
-Teraz już na pewno sobie poradzisz po kolejnych słowach spokojnie przeniosła wzrok z powrotem na Poison Ivy i wyprostowała się.
-Mówisz, o tej dziewczynie w cieniu, prawie na wprost nas? Czułam, że ktoś się zbliża. Ale to Twój teren, Ty decydujesz co robimy. Ja nie zaatakuje nikogo bez Twojej zgody. Powiedzmy, że mój atak może być ciężki w skutkach, dla niektórych cudów, o które tutaj dbasz. Jedynie po Twojej zgodzie będę działać. powiedziała bardzo uprzejmym tonem, przemierzając wzrokiem, jednak wciąż wiedząc dokładnie gdzie znajduje się Angel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angel

avatar

Liczba postów : 84
Data dołączenia : 07/09/2014

PisanieTemat: Re: Robinson Park   Nie Mar 22, 2015 8:58 am

Angel szła przed siebie chodnikiem spoglądając po całej okolicy z wyraźnym zainteresowaniem miastem i parkiem. Widać było jeszcze wysokie budynki okalające to miejsce, więc co jakiś czas zerkała na nie chcąc, czy nie. Dziewczyna fanką zielonego nie była, ale wolała to, niż betonowe, szare miasto. Nie grzeszyła też talentem do uprawy roślin. Jej kwiaty rosły chyba z przyzwyczajenia, bo Angel nie wpychała się w ich rozwój za bardzo. Czasem nawet, aż za bardzo, bo zapominała je kiedyś podlać. Potem jednak zainwestowała w specjalne kule do nawadniania, przez co wystarczyło co tydzień uzupełniać w nich poziom wody, a roślina otrzymywała stale trochę wody, która sączyła się z tych kul. Zostawmy jednak kwiatki Angel i wróćmy do parku. Prawdą jest to, że choćby Angek nastawiała uszu i wypatrywała Bóg wie czego, to z tej odległości ciężko byłoby o uzyskanie jakiejkolwiek informacji. Miała jednak Aswera, który mógłby tak po prostu, zwyczajnie podejść i posłuchać ich gadania. Angel mogłaby być po drugiej stronie parku, a i tak mogłaby wiedzieć o czym mówią . Szanowała jednak prywatność innych ludzi i nie prosiła o takie rzeczy swojego kota. W tym przypadku jednak była tu Killer. Wyglądało na to, że zna drugą kobietę. Angel nie chciała jednak zwracać na siebie większej uwagi, toteż ani nie patrzyła dużo w ich stronę, ani nie szła za szybko. Jeżeli będzie mogła, to spróbuje je zgrabnie minąć. Aswer w tym czasie krążył wokół jej nóg. Uwielbiał odstawiać slalom między nimi. Na początku, kiedy dopiero poznawała swojego kota, to zawsze chodziła ostrożnie. Nie chciała go dotknąć, ale teraz szła bez zmiany tempa, bo wiedziała, że nie może go dotknąć. Gorzej jak będzie miała prawdziwego kota. Zwierzak prawdopodobnie dostałby od niej, zanim ta pomyślałaby, że w tym przypadku musi być ostrożna. Takie kochane fufraki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Poison Ivy

avatar

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 07/05/2013

PisanieTemat: Re: Robinson Park   Nie Mar 22, 2015 6:32 pm

Kąciki ust Pameli skierowały się lekko ku górze, gdy tak obserwowała tę niezbyt długą interakcję jasnowłosej z drzewem. Nie był to może do końca uśmiech, ale z pewnością coś zmierzającego w tym kierunku - a w przypadku Ivy akurat wiele to znaczyło. W końcu nie za często zdarzało się, iż miała powody, by się uśmiechać... To znaczy: nie w sposób szczery czy łagodny, co zarezerwowała w głównej mierze dla swoich dzieci - i czasami dla Harleen. Zazwyczaj zaś... Powiedzmy, że jej typowe uśmiechy w zdecydowanej większości prezentowały się okrutnie - a w dodatku nie prowadziły zwykle do niczego miłego.
Ten dość niecodzienny wyraz twarzy zniknął jednak z oblicza doktor Isley tak prędko, jak się na nim pojawił - za sprawą okropnej wizji, wywołanej wspomnieniem konsekwencji ewentualnego użycia lodowych mocy w parku. Ucierpiałoby przez to tyle niewinnych istot... Nie, Ivy po prostu nie mogła do tego dopuścić - co by się nie działo - i na szczęście Killer Frost sama dobrze to rozumiała, ba, nawet podzielała jej opinię.
-Nie znam jej, a przynajmniej nie rozpoznaję, lecz nie wygląda mi na żadnego... Vigilante- zaczęła powoli, w swej ocenie sugerując się przede wszystkim budową ciała dziewczyny oraz tymi cechami, które mogła dojrzeć z tej odległości, czyli na przykład jej włosami. Większość bohaterek je odsłaniała, a Ivy zdążyła się już przekonać, że zazwyczaj nie nosiły peruk - nie te, na których przeprowadziła swoje małe... Testy.
W skrócie: Pam była niemalże pewna, że jak do tej pory nigdy jeszcze nie miała okazji spotkać tej osobniczki. Nie zmieniało to rzecz jasna faktu, że tak czy siak mogła być ona z jakiegoś powodu niebezpieczna... Albo po prostu wrogo do nich nastawiona. Lub jedno i drugie zarazem, co stanowiło chyba najmniej korzystne połączenie.
-Niech idzie, jak długo nie okaże agresji. Chyba że tobie jest już znana?- z tymi słowami Pamela przechyliła głowę lekko na bok, na skutek czego przez jej ramię przelała się istna kaskada rudych loków. W tym samym momencie jedna z jej subtelnie zarysowanych brwi podjechała w górę - w pytającym geście.
Wiedziała, że dziewczyna się zbliża; z każdą chwilą coraz lepiej słyszała jej kroki. Co prawda z zewnątrz wszystko wskazywało na to, że Ivy w żaden sposób nie reaguje na tę rosnącą bliskość, lecz znajdujące się nieopodal niej rośliny pozostawały w stanie gotowości... Wręcz napięcia. Ba, pomimo lekkiego wiatru - nawet się nie poruszały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Killer Frost

avatar

Liczba postów : 133
Data dołączenia : 11/05/2014

PisanieTemat: Re: Robinson Park   Nie Mar 22, 2015 10:27 pm

Killer Forst potrafiła znakomicie docenić ten nikły cień uśmiechu, który pojawił się na ustach Pameli. Miała doskonałe rozeznanie w tego typu uśmiechach. Również i w jej przypadku uśmiech był najczęściej lodowaty i nigdy nie kryło się za nim nic dobrego. Musiała włożyć nieco wysiłku w to, aby jej uśmiech był chociaż trochę przyjazny. Cóż ciepłe uczucia, również i dosłownie, były dosyć odległe od doktor Snow w tym momencie. Uśmiechała się najczęściej sama do siebie, kiedy pracowała w laboratorium, albo robiła niezwykle kunsztowne rzeźby z lodu, które zdobią podziemia wydawałoby się opuszczonego Ice Creek Manor.
Owszem Killer Frost doskonale zdawała sobie sprawę z tego jaką opieką i troską Poison Ivy otacza wszystkie rośliny, no a lód niekoniecznie będzie im dobrze służył. No i nie miała białowłosa najmniejszego zamiaru antagonizować stojącej przed sobą kobiety o unikalnych zdolnościach.
-Masz rację, nie wygląda na bohatera, choć z drugiej strony nie wiemy jak wyglądają wszyscy bohaterowie na co dzień. Będę ją mieć na oku na wszelki wypadek. Jeżeli zaatakuje będziemy się bronić. Miałam przez sekundę wrażenie, że mogła ją gdzieś spotkać, ale może po prostu mi gdzieś mignęła. Niemniej jednak, skoro już Cię znalazłam...Chciałam zapytać...co myślisz o ruszaniu w końcu do jakiejś prawdziwej akcji w Gotham? Trzeba w końcu zacząć działać. I wiem, że łatwo dojdziemy do porozumienia ze sobą powiedziała kiwając lekko głową uprzejmie w chińskim stylu, nie zdradzając żadnych emocji, wciąż śledząc wędrówkę źródła ciepła pochodzącego od Angel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angel

avatar

Liczba postów : 84
Data dołączenia : 07/09/2014

PisanieTemat: Re: Robinson Park   Pon Mar 23, 2015 5:07 pm

Aswer podbiegł do kobiet i przyjrzał im się uważnie. Może lepiej byłoby Ci w rudych? Nie zamierzam się farbować. Musiałabyś też nosić zielone soczewki. Tym bardziej. Dlaczego? Trzeba stosować krople, bo to wszystko wysusza oczy i ogólnie robi się z tym bałagan. Leniwa jesteś. Angel zignorowała złośliwy komentarz i spojrzała jak kot wdrapuje się po drzewie koło nich. Niewidzialne pazury zanurzyły się w jego korze i wdrapały na sam szczyt. Kot oczywiście dostrzegł dziwną anomalię w "zachowaniu" się roślin, ale nie zwrócił na to uwagi dziewczyny. Nie przekazywał jej też słów kobiet. Nie było potrzeby jej ostrzegania, więc ta została w tej chwili sama z swoimi myślami. Dopiero jednak wątek o rozpoczęciu jakiejś sytuacji zaciekawił kota. Słyszałaś? Wyobraź sobie, że jestem za daleko. Ach... te wasze ludzkie uszy. Lodówka znowu kombinuje. Lodówka...? Wiesz doskonale o kogo mi chodzi. Powiedz mi jak coś wyjdzie grubszego, bo mi też próbowała nagadać. Dziewczyna spojrzała po ławkach. Najbliższa była dość daleko stąd. Rozejrzała się też ewentualnie za jakimiś kwiatkami, ale nie zwykła zbierać żadnego zielska. Z resztą pocieszyłaby się nimi jakieś pięć minut i musiałaby wracać do swojego miasta bez nich, albo jak już to nie wyglądałyby najlepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Poison Ivy

avatar

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 07/05/2013

PisanieTemat: Re: Robinson Park   Pon Mar 23, 2015 8:56 pm

Póki co Pamela postanowiła mniej więcej ignorować obecność w pobliżu spacerowiczki; otaczające ją rośliny tak czy siak trzymały pnącza na pulsie, nie wspominając już o Killer Frost - która również zadeklarowała się pilnować sytuacji. W związku z powyższym Ivy mogła w spokoju całą swoją uwagę poświęcić słowom rozmówczyni... A w szczególności jej sugestii.
-Odnoszę wrażenie, że ostatnimi czasy w mieście spadł poziom aktywności bohaterów- zauważyła na początek i choć wypowiedź tę można by odebrać po prostu jako luźną uwagę, to oczywiście kryło się za nią coś więcej... Och, o wiele więcej. Obijający się vigilante oznaczali w końcu zwiększone szanse na powodzenie ich przedsięwzięcia, bo skoro nie oni, to kto miałby je niby powstrzymać? Przecież nie zwyczajna policja. Już bardziej prawdopodobna wydawała się opcja, iż inni złoczyńcy staną im na drodze - aby poszerzyć własne wpływy albo przynajmniej nie dopuścić do zmiany statusu quo. Tak, na tę okoliczność pewnie wypadałoby się akurat przygotować.
-Zrezygnowanie z takiej okazji byłoby z naszej strony doprawdy istnym... Marnotrawstwem- dorzuciła i jeżeli nawet jej poprzednie słowa pozostawiały jeszcze jakieś pole dla wątpliwości, to te już z całą pewnością kompletnie je zlikwidowały.
Nim jednak doktor Isley zdążyła dodać coś więcej, jej uwagę nagle i niespodziewanie zaskarbiło sobie coś nowego. Otóż drzewo, którym dopiero co się zajmowała, doniosło jej właśnie o delikatnym, lecz nie mniej jednak realnym uczuciu... Przypominającym wbijanie czegoś drobnego w korę. Wrażenie to przesuwało się stopniowo w górę i co prawda nie wyrządzało roślinie większej krzywdy, lecz jednak zdawało się być porządnie nie na miejscu... Ivy aż zmrużyła oczy, śledząc przesuwający się punkt "podrażnienia". Nie widziała tam niczego nietypowego, ale w pełni ufała swoim dzieciom; nie okłamałyby jej, nie one.
-Coś jest nie tak- poinformowała jasnowłosą, a następnie przykazała swojemu podopiecznemu, aby poruszył się gwałtownie, dosłownie strzelając w powietrzu gałęzią, na której po raz ostatni czuł te ukłucia - niczym najprawdziwszym biczem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Killer Frost

avatar

Liczba postów : 133
Data dołączenia : 11/05/2014

PisanieTemat: Re: Robinson Park   Pon Mar 23, 2015 10:15 pm

Killer Frost ani przez chwilę nie przestała skanować otoczenia w poszukiwaniu na przykład podejrzanie szybko zbliżających się źródeł ciepła, bądź jakichkolwiek nowych, które weszłyby do parku po nich. Potrafiłaby nawet wyczuć ciepło emitowane przez policyjne radia w trakcie używania. Nie to, żeby się szczególnie obawiała policji kiedykolwiek, to raczej były ociężałe bezmózgi.
Oczy Killer Forst, a dokładnie jej tęczówki zrobiły się na moment całkowicie białe, kiedy usłyszała jakże pozytywną reakcję swojej rozmówczyni. Już po pierwszym zdaniu nie miała szczególnych wątpliwości, a kolejne jedynie przekonało ją, że ma rację. Faktem było, że inni złoczyńcy mogą stanąć im na drodze. Ale wielu z nich to byli najemnicy pracujący za pieniądze, których można kupić. Jeżeli chodzi o resztę, to cóż ich problem polegał na tym, że nie potrafili się z nikim dogadać, więc sojusz obydwu kobiet zapewne będzie silnym ciosem dla wielu.
Zanim odpowiedziała uśmiechnęła się słodko, przynajmniej na tyle na ile potrafiła. Miała nadzieję, że jej dobrze wyszło.
-Co za miła niespodzianka. Wiedziałam, że się dogadamy. Usiądziemy przy mapie i podzielimy Gotham. Swoją drogą masz jakichś ludzi, taki od bieganiny, którzy by byli na tyle uprzejmi i pomocni by się przyłączyć? zapytała kiedy już kolor jej oczu wrócił do tego intensywnie błękitnego.
Już chciała kontynuować przekazywanie szczegółów swojego planu, kiedy to kolejne słowa Pameli ją powstrzymały. Zmrużyła oczy i przyjrzała się miejscu, na które patrzyła Pamela.
-Ja tam nic nie czuję, ale trzeba w takim razie rozwiązać problem. Zajmiesz się tym? powiedziała zimnym, a może raczej zwyczajowym tonem pozbawionym emocji. Jak już wcześniej było mówione, wolała tutaj nic nie niszczyć. Potem była świadkiem jak gałąź wystrzeliła niczym bicz. Czekała co będzie się działo dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angel

avatar

Liczba postów : 84
Data dołączenia : 07/09/2014

PisanieTemat: Re: Robinson Park   Wto Mar 24, 2015 9:41 pm

Angel nie zwróciła jednak większej uwagi na kobiety. Zerkała jednak co jakiś czas na kota, który siedział na drzewie. Kompletnie nie zwracał uwagi na roślinę pod sobą. Kot był istotą niematerialną i zwykle nie do wyczucia przez inne stworzenia, toteż raczej nie przejmował się swoimi czynnościami. Do czasu, aż Pamela nie spojrzała na niego. Kot wbił w nią swoje surowe spojrzenie i uderzył puszystym ogonem o korę. Na jej uwagę kot wyraźnie był zdziwiony, co Angel wyczuła. Po kilku minutach i kot, i kobieta byli świadkiem jak drzewo wygina się i uderza prosto w korę, tam gdzie parę chwil temu był Aswer. Angel stanęła w pół kroku wyraźnie zdziwiona i nawet przestraszona. Spojrzała na kota, ale widząc, że ten jest tylko przerażony, przez bo wbił szpony w drewno pod nim i zaraz pobiegł po gałęziach, żeby zeskoczyć na ziemię. Następnie śmignął przez trawy poruszając się ile sił w białych łapkach. Angel w tym czasie pozwoliła, aby temperatura w jej wnętrzu nieznacznie wzrosła. Taki mały początek, aby mogła pozwolić sobie na ewentualną ucieczkę w szybszym tempie niż normalnie. Dziewczyna założyła też kaptur i zapięła wszystkie guziki. Otuliła się rekoma i ruszyła w nieco innym kierunku próbując uspokoić skołatane serce. Kocie...? Kocie..? Pytała Aswera, którego gdzieś wcięło. Wiedziała, że ten słyszał o czym rozmawiały. Jakbyś nie wbił tych szponów, to byś posłuchał więcej. Dziewczyna była trochę zła na niego. Kot jednak zaraz pojawił jej się pod nogami. Obserwował ją i kobiety. Angel jednak przeszła przez niego nie wiedząc za bardzo, jak ma zareagować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Poison Ivy

avatar

Liczba postów : 74
Data dołączenia : 07/05/2013

PisanieTemat: Re: Robinson Park   Sro Mar 25, 2015 12:50 am

Siłą rzeczy niespodziewany przerywnik pod postacią ostrzeżenia ze strony drzewa niestety odciągnął Ivy od głównego tematu dyskusji, jednakże kobieta skrupulatnie odnotowała w pamięci na czym skończyły, aby po zbadaniu sprawy móc od razu podjąć rozmowę dokładnie w tym samym punkcie... Szczególnie, że akurat posiadała pod tym względem pomysł czy dwa. Z całą pewnością zamierzała wciągnąć w to przedsięwzięcie Harley Quinn, choć prawdę mówiąc nie była pewna gdzie w tej chwili znajdowała się jej... Przyjaciółka. W końcu była psychiatra zrobiła sobie ostatnimi czasy małe wakacje - w trakcie których zresztą jej hieny wylądowały pod opieką Pameli... Ale najprawdopodobniej bez większych problemów udałoby się nawiązać z nią kontakt i sprowadzić ją z powrotem do Gotham City. Wystarczyłaby jedynie odpowiednia zachęta.
A Ivy potrafiła motywować.
Tak czy siak, póki co doktor Isley miała na głowie coś innego - co najprawdopodobniej nie da jej spokoju dopóty, dopóki nie uzyska zadowalającego ją wyjaśnienia. Drzewo doniosło jej, iż nie wyczuwało już na sobie żadnego podrażnienia, co mogłoby oznaczać, że ten nagły ruch wystarczył, aby pozbyć się... Cóż, czynnika, który je wywoływał - czymkolwiek by on nie był.
-Coś niewidzialnego i lekkiego wspinało się po korze, ale już tu tego nie ma- wyjaśniła w skrócie, po czym natychmiast przykazała swoim podopiecznym rozpoczęcie poszukiwań. Nie wiedziała czy jej dzieci będą w stanie znaleźć to coś, ale przecież musiała spróbować.
Nie lubiła być podsłuchiwana.
Och, oczywiście Pamela nie posiadała żadnej pewności, że właśnie to miało tutaj miejsce. Ciężko byłoby to udowodnić albo chociaż się o tym tak naprawdę przekonać - a przynajmniej nie bez złapania i przepytania intruza. Czy myśl tę zawdzięczała więc przeczuciu? Doświadczeniom z przeszłości? A może po prostu po tym wszystkim co przeżyła zakładała już z góry najgorsze - żeby potem nie żałować, że w jakiejś sprawie nie zadziałała i przez to coś istotnego legło w gruzach? Na odpowiedź składało się właściwie wszystko to po trochę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Killer Frost

avatar

Liczba postów : 133
Data dołączenia : 11/05/2014

PisanieTemat: Re: Robinson Park   Sro Mar 25, 2015 7:28 pm

O tak kolejna sojuszniczka w postaci Harley Quinn byłaby bardzo pożądana. Kolejna wykształcona osoba, która tak dobrze rozumie ludzkie słabości. Nie była głupia jak rzesza bezimiennych bandytów w mieście, ani nie brakowało jej klasy i wizji jak Jokerowi. Zabijanie dla zabijania, mogło być hobby, albo sposobem na odstresowanie, nie zaś główną działalnością. Killer Frost może na początku kierowała się jedynie zemstą, teraz kiedy już prawie wszyscy, którzy chcieli ją zabić bądź zgodzili się na jej śmierć, sami zginęli w strasznych męczarniach, teraz zaś chciała zapanować nad Gotham i przerobić je w prawdziwe dzieło lodowej sztuki. Czy to nie cudowny pomysł?
Przypatrywała się Pameli, kiedy ta prowadziła konwersacje z roślinami. Nie za dużo mogła tutaj pomóc toteż skupiła się bardziej na śledzeniu, źródeł ciepła, jednak wszystkie znajdowały się dość daleko. Naprawdę zagadkowa sytuacja. Dr Snow nienawidziła nie móc nic zrobić.
Potem jednak zmarszczyła brwi na krótkie wyjaśnienie Pameli. Nie podobało się jej to co tutaj się działo.
-Niewidzialnego i lekkiego? Ale co? Człowiek? Zwierzę? Jakieś urządzenie? W to ostatnie to jej się nie chciało wierzyć, była przekonana, że wyczułaby źródło ciepła.
-Nie podoba mi się to. Trzeba to znaleźć i unieszkodliwić. Niegrzecznie jest słuchać czyichś rozmów. Należy się za to kara pokręciła głową jakby właśnie słuchała o wybrykach jakiegoś rozwydrzonego dziecka.
-Wiem tylko, że to nie mogło być żadne urządzenie, wyczułabym to. Niemniej jednak ktoś nas szpiegował, lub dalej to robi
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Robinson Park   

Powrót do góry Go down
 
Robinson Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Justice League :: Stany Zjednoczone :: Gotham City-
Skocz do: